15.02.06, 12:00
czy zemną jest coś nie tak? Sama nie mogę sobie poradzić. Problem polega na
tym że od 7 lat jestem z kimś, jest ok (chyba)tylko po 7 latach związku,każde
z nas mieszka z rodzicami i nawet nie nocujemy wspólnie chyba ze na wyjazdach
wakacyjnych, spotykamy sie prawie codziennie na 3-5 godzinek, ślub odkłada
sie z roku na rok i wogóle, kiedys mi na tym zależało a teraz jest to mi
obojętne, bardziej to cieszy mnie fakt ze bym wyprowadziła sie od rodziców
niż że bedziemy razem mieszkać. Nic nie możemy planowac sobie bo zawsze cos
jest innego a to mame trzeba podwieżć a to babcia a to tam jeszcze ktoś,
czasem planujemy cos cały miesiąc a potem sie okazuje że nie wypał bo np.
trzeba on musi podwieżc mamę gdzieś, gdzie ona moze jechac komunikacją
miejską podjechać 3 przystanki, i to zaczyna mnie wkurzać. Oboje niby
jesteśmy tolerancyjni kłocimy sie średnio raz w roku albo radziej, związek
partnerski sama nie wiem jak to traktować, wyznajemy sobie miłość ale ja
chyba juz nic czuje, wydaje mi się ze jestem z nim bo sama nie umiem żyć i
boje się samotności, co ja mam robić? Mam to ciagnąć bo to normalka po 7
latach? Koleżanki mówią jaką jestem szczęściarą a ja normalnie zaczynam sie
dusić, ostatnio nawet jak sie kochalismy to wyobrażałam sobie że kocham sie z
kims innym, ja chyba jestem chora, poprostu zatracam się, wstydze sie tego.
Świat nauczył mnie kłamać i udawać ze ciągle jest cool bo z ludzmi co mają
depresje i wogóle smutni są z natury czy problemowi raczej nikt nie chce sie
przyjażnic bo są "toksyczni", i ja chyba w tym doszłam do takiej prefekcji że
przeniosłam to na swój związek.
Obserwuj wątek
    • zanilk Re: grochola 15.02.06, 12:50
      szarości dnia codziennego witaj! po siedmiu latach też bym straciła zapał do
      czegokolwiek, a zwłaszcza związku z człowiekiem. jak dla mnie on (bo jak
      wnioskuję to on ma babcię,mamę,tatę,co tak się nimi opiekuje) nie dorósł. jest z
      gatunku-maminsynek, który rodzinę stawia ponad kobietą. owszem, ma prawo,gdy
      coś wypadnie, ale za każdym razem? błędem jest ta rzekoma tolerancja, a
      właściwie bierne potakiwanie na wszystko. postaw wszystko na jedną
      kartę-wygarnij,że ci przeszkadza, bo ślub miał być,a niedługo on poślubi własny
      dom. nie,nie namawiaj do ślubu wbrew jego woli,ale pokaż że kiedyś trzeba sie
      usamodzielnić i stworzyć własną rodzinę.
      • grochola1 Re: grochola 15.02.06, 13:32
        dziękuje za obiektywne spojrzenie na moją wypowiedz. :-)
        • zanilk Re: grochola 15.02.06, 13:40
          obiektywne nigdy nie będzie, ale zawsze z boku.
          lepiej zrób porządek z tym i będzie dobrze:)
    • roman_tyczka Re: grochola 15.02.06, 12:55
      najwyrazniej.jesli ktos podszywa sie pod znana osobe, to swiadczy to o silnych
      zaburzeniach osobowosciwych. mamy tu jeszcze clinta eastwooda. innych nie
      kojarze ze znanymi postaciami.
      • zanilk Re: grochola 15.02.06, 12:56
        pozwól raz komuś poczuć się jak gwiazda:)
        • roman_tyczka Re: grochola 15.02.06, 14:00
          zanilk napisała:

          > pozwól raz komuś poczuć się jak gwiazda:)

          tez prawda. sama nie jestem lepsza. moj nick tez moze kojarzyc sie ze znana
          postacia:)
      • grochola1 Re: grochola 18.02.06, 15:05
        He he nie rozumiem kto sie poszywa pod kogoś to ze mam nazwisko bardzo podobne
        do pisarki a waręcz takie samo to chyba nie przestępstwo, oj dziwni Ci w ludzi
        a dziejszych czasach, moze Twoim zadniem wstyd jest nosic takie czy co??? nie
        rouzmiem do czego Ty bijesz!!!!!!!
    • gostr2 Re: grochola 18.02.06, 16:43
      Dwa lata temu bułam w takiej sytuacji, teraz jestesmy już 9 lat razem i nic się
      nie zmieniło...
      Sama wyciągnik wnioski...
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=150&w=36928371
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka