Dodaj do ulubionych

MOJA HISTORIA!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! !!!!!!!

16.02.06, 19:18


Wiele razy czytałam wasze historie i nie wiem dlaczego odważyłam się
przedstawić swoja. Może dlatego, że czasami człowiek potrzebuje się wyżalić,
potrzebuje pochwały czy potępienia innych obiektywnych nie znanych mu osób.
Zdarzyło się to w ubiegłym roku na początku listopada.
Byłam wtedy w 5 miesiącu ciąży. Mojego męża poznałam 7 lat temu, przez ten
czas byliśmy szczęśliwi, wiadomo bywało różnie jak to bywa w związkach,
jednak tamte lata wspominam bardzo dobrze. W 2004 r pobraliśmy się. Jedynym
problemem jaki mieliśmy po ślubie był brak mieszkania, mieszkaliśmy z
teściową. (nadal mieszkamy). Może dlatego nam się przestało układać
ponieważ to się kumulowało przez ten czas. Mój mąż nie chciał wynająć
mieszkania. Bywały piękne chwile, jednak zawsze zaciemniały je te
złe..........
........Pewniej listopadowej soboty mój mąż poszedł na piwo ze znajomymi z
pracy. Czasem tak wychodził nigdy mu nie zabraniałam, ponieważ to i tak nic
nie dałoby. Rozumiem że czasem człowiek ma ochotę się oderwać od
codzienności, spędzić inaczej czas niż zwykle. Jednak kiedy obudziłam się o 5
rano, mego męża jeszcze nie było w domu. Zaczęłam się martwić że coś się
stało. Wsiadłam więc do samochodu i pojechałam go szukać. Jeździłam przez
miasto ok. 40 min, aż w końcu go ujrzałam. Wracał pijany jednak nie sam, był
z koleżanką z pracy, trzymali się za ręce. Kiedy zobaczył że jadę próbował
się schować, jednak po chwili wyszedł i wsiadł do samochodu. Był kompletnie
pijany. Kiedy wróciliśmy do domu mój mąż mnie pobił. Niewiem dlaczego tak się
zachował, nie potrafię tego zrozumieć. Wiem że powinnam była wtedy się
wyprowadzić, jednak tego nie uczyniłam. Byłam w ciąży, myślałam o tym, jednak
cos mi podpowiadało żeby zostać, przecież nasze dzieciątko było w drodze, że
trzeba jakoś dalej próbować dla naszego dziecka. Często się zastanawiam co by
się stało, gdybym postąpiła wtedy inaczej. Kiedyś mój mąż był dobry,
troskliwy, widziałam i miałam w nim oparcie. A teraz to wszystko jakby nagle
zniknęło. Nie rozmawialiśmy z mężem od tamtej pory. Mówił że nic się takiego
nie stało. Ale ja wiem co innego. Teraz kocham jego nadal, jednak nie widzę w
nim tego, co widziałam wtedy. Nie widzę w nim dobroci, miłości, dziękuje mu
tylko za to że jest. Moje życie obróciło się o 360 stopni., Niby wszystko
jest w porządku, teraz jestem w ósmym miesiącu ciąży, cieszymy się z narodzin
naszego maleństwa, razem robimy zakupy, mąż jeździ ze mną do lekarza, jednak
w moim sercu tak jakby coś pękło. Kocham mojego męża jednak nie widzę w nim
oparcia, tej dobroci i blasku co wcześniej. Czasem patrzę na niego jak śpi,
wygląda tak niewinnie.... Jak to możliwe, że człowiek może nagle zamienić się
w kata, w kogoś kto nie zauważa innych wartości, nie dba o nie? Niewiem co
robić, nie mogę myśleć że jak się urodzi dziecko to będziemy kochającą się
rodziną, szczęśliwą. Czy to ma sens? Często się nad tym zastanawiam. Kocham
mojego męża jednak nadal takiego jak był kiedyś. Już nie widzę w nim tego co
wcześniej, nie widzę mężczyzny w którym się zakochałam, dla którego byłam w
stanie zrobić wszystko teraz widzę tylko samą postać nic więcej. Nie potrafię
żyć bez niego, ale czy życie w jego cieniu jest normalne?
Teraz często mam przed oczyma ten widok idących ich razem, brudne ubranie
mojego męża i każdą jego pięść na moim ciele.
Mówi się że czas koi rany, minęły już 3 miesiące a moje rany są dalej świeże
i czasem nawet wydaje mi się że są coraz świeższe, one się nie goja.
Czasem sobie myślę, że oddam moje życie w jego bieg, jednak nie wiem czy to
będzie miało jakiś sens. Chciałabym być żoną, matką, kobietą, jak każdy
chciałabym kogoś kochać i być kochaną, ale przecież kochać nie znaczy jedną
osobę przez całe życie. Często sobie myślę, że chciałabym aby nagle moją
miłość ktoś odczarował, tak żeby mnie było łatwiej. Zastanawiam się jak
będzie dalej wyglądało moje życie, czy będę jeszcze kiedyś szczęśliwa. Wiem
że teraz powinnam myśleć o dziecku a nie o mężu, jednak skoro mamy razem żyć
i wychowywać nasze maleństwo, to powinnam pomyśleć o wszystkim. Ale czy warto
żyć z osoba której się nie ufa. Przecież miłość to nie wszystko. Nie żałuję
niczego ze względu na moje dzieciątko, chociaż jeszcze się nie urodziło to
bardzo je kocham. Zrobię dla mego dziecka wszystko żeby było szczęśliwe. Ale
czy to dobro dla dziecka jest gotowe na poświęcenie się miłości? Myślę że mój
mąż mnie kocha, ale tu nie o to chodzi. Czy warto być z kimś kogo się tylko
kocha, czy warto żyć bez zaufania i wzajemnego zrozumienia? Czasem sobie
myślę, że jakby mój mąż niewiem jak się starał to coś już we mnie wygasło na
zawsze i nic już nie odbuduje tego związku. To tak jakby stał ładny dom i
tylko stał bo nie dałoby się go upiększyć, ani też zburzyć. On by po prostu
sobie był. Jaki sens ma taki stojący nic nie znaczący dom? Teraz sobie myślę
może to się zmieni może dziecko odmieni nas, może jak się przeprowadzimy na
swoje odmieni nasze życie. A jeśli tak się nie stanie? Mąż czasem wychodzi na
piwo po pracy. Nie mogę mu zabronić. Czasem proszę żeby został, ale czy jak
za każdym razem będzie wychodził gdziekolwiek to mam się bać? Czy już zawsze
tak będzie? Czy jeśli ja zacznę tak wychodzić i nie będę zwracała uwagi na
niego, będę żyła w wolnym związku, ale będziemy się nadal kochali to czy
przejrzy na oczy? Niewiem........
Nie potrafię już żyć tak jak kiedyś. Wcześniej nie wyobrażałam sobie życia
bez męża, nie wyobrażałam sobie być z kimś innym byłam tylko zakochana w mężu
i tylko z nim chciałam być, a teraz już nie zależy mi tak bardzo, nie chcę
się zakochiwać ale po prostu żyć.
I teraz już nie patrzę na to tak jak kiedyś, jak nie potrafiłam spojrzeć na
kogoś innego bo wiedziałam że mam mojego mężczyznę przy sobie ,a teraz jest
mi to obojętne, ponieważ czuję ze i tak jestem sama dla siebie, już nie dla
męża.
Niewiem dlaczego to napisałam, często czytałam różne historie i zastanawiałam
się dlaczego wy to piszecie, ale teraz już wiem , Trochę mi ulżyło.
I teraz wiem że wszystko można wybaczyć, ale nie można o tym zapomnieć.
Obserwuj wątek
    • yebbur Re: MOJA HISTORIA!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! !!!!!! 16.02.06, 19:20
      Tyle produkcji na marne:)
      • alicia83 Re: MOJA HISTORIA!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! !!!!! 16.02.06, 19:26
        jesli to na powaznie to powinnas sie z nim rozstac,gnojek pobil Cie bedaca w ciązy???to chore i zalosne.a tesciowa,przepraszam,nie slyszala??
        • nikosik Re: MOJA HISTORIA!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! !!!! 16.02.06, 20:38
          jesli podniesie na Ciebie jeszcze raz reke - bezwzglednie odejdz

          > jesli to na powaznie to powinnas sie z nim rozstac,gnojek pobil Cie bedaca w
          ci
          > ązy???to chore i zalosne.a tesciowa,przepraszam,nie slyszala??

          własnie:)) Nie ma nic gorszego jak ciche przyzwolenie:)
      • ofelia1982 Re: MOJA HISTORIA!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! !!!!! 16.02.06, 19:27
        bosh..po co takie matoly jak yebbur w ogole sie wypowiadaja?
        do autorki watku - ja Ci bardzo wspolczuje i nie wyobrazam sobie jakie to
        uczucie - kogos kochasz, jest cudownie i nagle widzisz jego ciemne
        oblicze..mysle, ze nigdy juz na niego nie spojrzysz tak samo jak przed tym
        wydarzeniem. z tym, ze jesli to sie raz zdarzylo, to pewnie "cos w tym jest" i
        ja mysle, ze kiedys znow jak bedzie pijany...choc Ci tego nie
        zycze..straaaasznie trudna sytuacja. to chyba gorsze niz zdrada..bo oprocz
        braku zaufania, to teraz sie go jeszcze boisz. moim zdaniem chyba nie macie
        swietlanej przyszlosci.ale musicie porozmawiac o tym koniecznie
    • yebbur Kolejny watek z serii rodzina patologiczna 16.02.06, 19:28
      czy tylko takie sa?
      • alicia83 Re: Kolejny watek z serii rodzina patologiczna 16.02.06, 19:31
        masz mózg idioto(-ko)??nikt Ci nie kaze czytac ,ani tym bardziej odpisywac.
        • yebbur Re: Kolejny watek z serii rodzina patologiczna 16.02.06, 19:31
          Czy zycie kreci sie wokol patologii? Nie powinno
          • alicia83 Re: Kolejny watek z serii rodzina patologiczna 16.02.06, 19:36
            nieczuła i niemadra istota z Ciebie.Nawet nie bede sie rozwijac,bo juz widze,jaki poziom reprezentujesz,i pojecie niektórych spraw jest niestety ponad Twoje mozliwości.
            • yebbur Re: Kolejny watek z serii rodzina patologiczna 16.02.06, 19:37
              Wszystko na tym forum zahacza o patologie, do czego to podobne, rzygac sie chce
              • alicia83 Re: Kolejny watek z serii rodzina patologiczna 16.02.06, 19:38
                najbardziej o patologie zahaczasz tu Ty.zycze szczescia,bedzie Ci jeszcze w zyciu potrzebne.Slonko 541-nie czytaj idiotyzmow tego człowieczka,i walcz o swoje szcescie,szczesliwa matka-szczesliwe dziecko...
                • yebbur Re: Kolejny watek z serii rodzina patologiczna 16.02.06, 19:39
                  Prostytutki tu sa najpotrzebniejsze, one maja doradzac? Trzeba bylo zyc
                  inacxzej a nie teraz miec pretensje
                  • alicia83 Re: Kolejny watek z serii rodzina patologiczna 16.02.06, 19:41
                    kto tu niby jest prostytutka????
                    • yebbur Re: Kolejny watek z serii rodzina patologiczna 16.02.06, 19:42
                      A gdzie sie bija? Tylko u patologii, a prostytutki tu sa
                      • alicia83 Re: Kolejny watek z serii rodzina patologiczna 16.02.06, 19:44
                        nie potrafisz napisac wprost?czyli kobieta pobita przez meza nie zasluguje na wspolczucie tylko na pogardę???zastanow sie nad soba.poza tym widze,ze to nedzna prowokacja chyba....
                        • yebbur Re: Kolejny watek z serii rodzina patologiczna 16.02.06, 19:45
                          Nie nam nikogo, u kogo sie bija, ale ja nie mam do czynienia z patologia
                          • alicia83 Re: Kolejny watek z serii rodzina patologiczna 16.02.06, 19:47
                            czyli wszyscy ludzie,ktorych znasz zwierzaja Ci się ze swoich problemów.czlowieku,nie masz pojecia,jakie rzeczy dzieja sie,gdy ludzie zamykaja drzwi do mieszkania...
                            • yebbur Re: Kolejny watek z serii rodzina patologiczna 16.02.06, 19:48
                              Z pragi jestes czy co? Nie wszyscy sa z pragi (warszawska mam na mysli)
                              • alicia83 Re: Kolejny watek z serii rodzina patologiczna 16.02.06, 19:52
                                skoncz juz czlowieku.zegnam.
    • kaja5013 Re: MOJA HISTORIA!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! !!!!!! 16.02.06, 19:30
      Zrob wszystko zeby odejsc od tego czlowieka.Zycie jest zbyt krotkie aby spedzic
      je z tym draniem. Pozdrawiam!
      • yebbur Re: MOJA HISTORIA!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! !!!!! 16.02.06, 19:31
        Mialas tylko z takim zyciem do czynienia wiec nie powinnas doradzac jak zyc
        • myfed Re: MOJA HISTORIA!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! !!!! 16.02.06, 19:42
          Najpierw z nim porozmawiaj. Pewnie będzie uciekał od szczerej rozmowy, ale nie
          dawaj za wygraną. Zapytaj go, czy to był jedyny raz, kiedy pobił kobietę.
          Spróbuj się zorientować, czy ma poważny problem alkoholowy, czy to tylko
          faktycznie "piwo z kolegami".
          Pokaż mu, jak bardzo Cię to zraniło i daj mu jeszcze jedną szansę. Jeśli się to
          kiedyś powtórzy - odejdź. Zarządaj też poprawy i koniecznie zrób wszystko, żeby
          się wyprowadzić od teściowej - to pewnie jedno z głównych źródeł jego
          frustracji (nie żebym go tłumaczyła, raczej próbuję zrozumieć).
          Szczera rozmowa i jeszcze jedna szansa - to moja rada.
    • movisz Re: MOJA HISTORIA!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! !!!!!! 16.02.06, 19:39
      To byla typowa reakcja tchorza meskiego. Mial dwie mozliwosci w tym momencie.
      Obrona albo atak. Przyjal atak. To wymagalo mniej wysilku. Zwlaszcza ze bylas w
      ciazy. Ot bohaterowie XXI wieku.
      Obawiam sie zeby to nie byl poczatek jego "meskosci". W koncu jestes uziemiona
      i bedziesz wszystko robic dla dobra rodziny. On juz nie musi. Wystarczy ze jest.
      Zycze ci duzo sil.
      • slonko541 Re: MOJA HISTORIA!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! !!!!! 16.02.06, 19:58
        dziękuję wam bardzo. Muszę się nad tym głęboko zastanowić.
    • wikipedia81 Re: MOJA HISTORIA!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! !!!!!! 16.02.06, 20:34
      Slonko, bardzo mi przykro ze znalazlas sie w takiej sytuacji.
      Stwierdzasz, ze przebaczyc to jedno a zapomniec to drugie. I masz na pewno w
      tym duzo racji. Ale wedlug mnie nie da sie do konca przebaczyc jezli o tym nie
      porozmawiacie. Jesli na nowo nie zbudujecie podstaw w waszym zwiazku. Bez
      zaufania trudno zyc. Pytanie jest teraz tylko na jak dlugo wystarczy Ci milosci
      do niego.
      Moja rada, porozmawiaj. Zobacz jak sie zachowa, wytlumaczy. Moze to pomoze wam
      odbudowac wasz zwiazek.
      A jesli podniesie na Ciebie jeszcze raz reke - bezwzglednie odejdz.
      pozdrawiam bardzo serdecznie
    • miss.hyde Re: MOJA HISTORIA!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! !!!!!! 16.02.06, 20:41
      Wspominasz o tym, że chciałabyś poświęcić się dla dziecka i stworzyć mu dobry
      dom. Jeśli naprawdę tego chcesz to odejdź od męża. Zrób to dla dziecka i dla
      siebie. To - przepraszam za ostre słowa - g..no prawda, że pełna rodzina jest
      zawsze najlepsza. Nie zawsze. Jeśli mąż raz to zrobił to na 99,9% zrobi to
      drugi raz - chodzi zarówno o pobicie jak i o zdradę (lub próbę zdrady).
      Niestety czasami tak bywa, że świat rozwala Ci się na kawałki, ale trzeba iść
      naprzód a nie rozpadać sie razem z nim.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka