kawa_z_mlekiem1
16.02.06, 23:04
mój facet był z jedną panią 7 lat. rozstali się i tak się dziwnie składa, że
mieszkają dalej razem ale z jej nowym :) pracują za granią- dlatego taki
układ. Akurat teraz mój boy jest w Polsce- przerwa między pracami.
Ale o co mi chodzi, mam wrażenie, że oni obydwoje nie uwolnili się z tego
związku do końca, jak rozmawiają jest ok, ale się zaczynają kłócić, to
wygląda jak małżeńska sprzeczka. On się czuje zobowiązany jej pomoagać, a to
zwolnienie a to cośtam, ona coś obieca, nie wywiązuje się, on się wścieka, a
jak ja powiem, zeby twardo powiedział co go boli, to mi na to, że ja się źle
nastawiam do niej itp. Przykład: miała coś przywieźć, dwa razy "zapomniała",
ja bym na jego miejscu sie nieźle wukurzyła, a on do mnie na nią gada, a jej
nic nie powie! Dziś jego ex przyjechała ze swoim lubym, nawet esemsa nie
puścili, pół godziny temu telefon, czy nie idziemy na impreze..i to nie, że
się umawiamy np. w Rynku, tylko gdzieś tam na zadupiu tamci sobie wynajęli
hotel i zaproponowali, żeby do nich przyjechać...moim zdaniem, to jest dziwne
postępowanie, nic nie dadzą znać wcześniej, dupy im się nie chce ruszać..mi
się to nie podoba! Mój men stwierdził, że się czepiam i poleciał do nich...a
ja jutro mam swoje sprawy do załatwienia, nie jestem na wakacjach, jest
czwartek a nie łykend!
Dziwnie trochę się czuję, nie jestem zazdrosna, ale szczerze mówiąc zła
jestem jak on leci na każde ich zawołanie, poza tym nie moge sluchać jak oni
się kłócą! Laska nie jest zła, ale lekko irytująca dla mnie...
Aj wsumie nie wiem o co mi chodzi.. chyba powinnam się wyluzować :)))))