Dodaj do ulubionych

JA I KSIĄDZ

21.02.06, 22:28
Powiedzcie mi co o tym myślicie.
Chodzę do kościoła od wielkiego dzwonu, ale przyjmuję kolędę, bo tak zostałam
wychowana(sąsiadka mówi mi kiedy co i jak).
Zaraz na początku stycznia przyszedł do mnie , właśnie na kolędę, bardzo
przystojny ksiądz. Od pierwszxego wejrzenia nie mogliśmy od siebie oderwać
wzroku.
Mówił, że co prawda jest dopiero od pół roku w naszej parafi, ale widzi mnie
chyba pierwszy raz, pytał co robie, dlaczego sama mieszkam, gdzie mąż itd.
Zasiedział się trochę na tej kolędzie. Widziałam, że nie chce mu się
wychodzić, a on również zauważył, że ja wcale nie chcę, żeby już sobie
poszedł, więc pogadaliśmy trochę i umówiliśmy się na sobotni wieczór na
miasto. Mówił, że nikogo tu jeszcze nie zna i jeżeli będę gdzieś wychodzić to
byłby wdzięczny gdybym go zabrała.
Umówiłam się więc na ten wieczór z koleżankami i zabrałyśmy księżulka na
imprezę. Potem jeszcze się spotykaliśmy sami, chodziliśmy na kolacje,
rozmawialiśmy i tyle.
W tę sobotę po odwiezieniu mnie, został u mnie na dłuże( po raz
pierwszy)............Nie mogliśmy się od siebie oderewać.
Chyba oszaleję. Nigdy nie byłam w łóżku z takim świetnym facetem. W
poniedziałek mieliśmy "powtórkę z rozrywki". Jutro też mamy się spotkać i
bardzo się cieszę, ale do cholery coraz częściej zaczynam myslec ze to
przecież ksiądz.
Z drugiej strony bardzo mnie kręci, a po odejściu męża jestem sama już rok.
Dzxiewczyny co wy o tym myślicie????????????
Szczerze!!!!!!!!!!!!!!!!
Czy robie źle?
Obserwuj wątek
    • beberebe Re: JA I KSIĄDZ 21.02.06, 22:30
      trudna sytuacja ale w sumie ksiądz to też człowiek
    • beberebe Re: JA I KSIĄDZ 21.02.06, 22:31
      aha i uważaj na sąsiadów ludzie lubią wnikać w czyjeś życie i więcej wiedzą
      niż Ci się wydaje
      • manga30 Re: JA I KSIĄDZ 21.02.06, 22:36
        Dzięki za odpowiedź.
        Sąsiadów mam akurat w "głębokim poważaniu" ;-). Zastanawia mnie tylko jedno
        cvzy ja po prostu nie będę tego żałować. Dziewczyny, miałyście kiwedyś podobne
        doświadczenia, co z tego wyniknęło?
        • uncledonken Re: JA I KSIĄDZ 21.02.06, 22:39
          hmmm, może zmień w nim powołanie. "Chłopak" zasmakował co to Kobieta i byćmoże odejdzie od kościoła dla Ciebie :D
          • beberebe Re: ja i ksiadz 21.02.06, 22:42
            rozmawialiście na ten temat?
            • manga30 Re: ja i ksiadz 21.02.06, 22:50
              Jeszcze nie
              • beberebe Re: ja i ksiadz 21.02.06, 22:53
                i nie poruszaj zbyt szybko tego tematu, może sam rozpocznie, najwyżej co jakiś
                czas delikatnie mu zasugeruj że jest Ci z nim wspaniale i nie chciałabyś tego
                kończyć, zmianiać
          • d.aga87 Re: JA I KSIĄDZ 21.02.06, 22:44
            ja tam bym nie miala nic przeciwko temu :P ale predzej czy pozniej nadejdzie
            dzien, że bedzie musial sie na cos zdecydowac... albo wybierze Ciebie... albo
            kosciol... a jesli sie zaangazujesz to kicha :/
    • marika_marika Re: JA I KSIĄDZ 21.02.06, 22:46
      Przyjmuję kilka opcji: albo wszystko wyjdzie na jaw i staniesz się obiektem
      zainteresowania sąsiadek i najbliższego otorzenia, albo ciągłe wyrzuty sumienia
      wywołają naturalną śmierć związku, albo on odsunie się od kapłaństwa i
      pozostaniecie na stałe?
      A ty co myślisz?
      • manga30 Re: JA I KSIĄDZ 21.02.06, 22:53
        Jeżeli o mnie chodzi to nie mam specjalnych wyrzutów sumienia, gdyż to, że
        czasem w święta chodzę do kościoła i przyjmuję kolęde, to tylko dlatego, że
        moja mama prosi mnie o to.
        Ma do mnie pretensje, że wychowała mnie w duchu katolickim, a ja już nie
        wierzę , nie chodzę do kościoła i w ogóle. Zastanawioa mnie jedynie to czy on
        postępując tak jest MĘŻCZYZNĄ?
        Czy takim nieodpowiedzialnym szczylem, a takich nie lubie/
        • beberebe .. 21.02.06, 22:55
          wydaje mi się że jest mężczyzną i to świadomym tego co robi
        • marika_marika Re: JA I KSIĄDZ 21.02.06, 23:04
          Nieee, mi chodziło o wyrzuty sumienia związane z faktem, że spotykasz się z
          księdzem. Sytuacja może cię przerosnąć. Może teraz ci się wydaje, że wszystko
          gra, jest git i w ogóle, ale możesz nie wytrzymać napięcia.
          Facetowi to się nie dziwię, bo pewnie długo dusił w portkach cacko.
          Trudno powiedzieć czy facet jest 100% mężczyzną czy niedorosłym gó..arzem,
          liczącym się jedynie ze swoimi potrzebami.
          • manga30 Re: JA I KSIĄDZ 21.02.06, 23:12
            No właśnie.
            Teraz mi się wydaje, że jest super facetem, ale wiecie jak to
            jest.........Poznalismy sie, dokładnie 5 stycznia (u mnie w domu podczas kolędy-
            jaja jak berety),to był czwartek, a w sobotę od razu zabrałam go na imprezę i
            od tamtej pory się spotykalismy, rozmawialiśmy, nie mogliśmy się rozstać.
            W ten weekend doszło do czegoś więcej, więc jest to bardzo świeża sprawa, a
            wszystkie wiemy jak faceci potrafią być wspaniali na początku. Dlatego więc nie
            jestem w stanie być obiektywna czy jest to szczyl czy prawdziwy mężczyzna( za
            którego OBECNIE,podkreślam, go uwazam.
            • marika_marika Re: JA I KSIĄDZ 21.02.06, 23:28
              To prawda. Na początku jak są motylki w brzuchu, klapki skutecznie zasłonią
              oczy. Kiedy szaleństwo mija, zauważa się więcej wad i dużo rzeczy zaczyna
              pzreszkadzać. Nie potrafię jednoznacznie powiedzieć jaki on jest, bo go nie
              znam. Rozwiązanie przyniesie czas
              • manga30 Re: JA I KSIĄDZ 21.02.06, 23:34
                Jasne, wiem o tym, że zawsze czas przynosi odpowiedź na wszelkie wątpliwości.
                Gdyby to była normalna sytuacja z motylkami, to nie pisałabym o tym.
                Mam pytanie do dziewcząt, które być może miały podobne doświadczenia oraz do
                kobiet, które mają coś sensownego do powiedzenia na ten temat(obojętnie czy
                powiedzą mi "Bedzie dobrze" czy tez "Nie ładuj się w to")
        • baba67 Re: szczyl 24.02.06, 19:53
          Dobre pytanie-czy on jest szczylem?
          Dla mnie jest.Wiek tu nie ma znaczenia.Znalam szczyla po piecdziesiatce.
          Najwazniejszy jest kregoslup.Czlowiek moze robic rozne rzeczy, ktore jemu
          samemu sie nie podobaja, obgadac, sklamac, nawet swinie podlozyc, ale musi zyc
          wedlug jakichs zasad, ktore, aczkolwiek sprawiaja nieraz klopot, sprawiaja, ze
          jestesmy dla innych wiarygodni.
          Ja moge zrozumiec, ze facet zorientowal sie juz po slubach, ze kaplanstwo nie
          jest dla niego-sa ludzie, ktorzy pozno dojrzewaja, a przedtem mlodziencze
          rojenia, idealizm, itp.
          Ale nikt go tam sila nie trzyma, moze odejsc w kazdej chwili, jakos inaczej
          ulozyc sobie zycie-takiego czlowieka uszanowalabym.
          To co robi ten facet, to zycie w klamstwie i brak jakiegokolwiek kregoslupa
          moralnego.Nie ma zadnej podstawy, zeby zaufac takiemu czlowiekowi.
          Ja sobie nie wyobrazam zwiazku bez zaufania, glebokiego poczucia, ze moge na
          kogos liczyc kiedy zrobi sie chudo i nieciekawie.
          Nie widzisz tego, co dla kazdej rozsadnej kobiety jest oczywiste.
          • totalna_apokalipsa Re: szczyl 26.02.06, 17:15
            I tu się zgadzam z kolezanką . Trzeba mieć jakieś zasady, choć to dzis niezbyt
            modne...Nie chodzi o wielekie zasady, moralizatorstwo i krzyczenie na prawo i
            lewo o umoralnianiu, chodzi raczej o kilka takich rzeczy, ktora sprawiaja, z e
            można sobie i innym ludziom patrzeć prosto w oczy i powiedzieć z podniesionym
            czołem: nie sku..łem się , ani dla pieniędzy, ani dla czegoś innego. Słowem
            chodzi o taki kręgosłup paru rzeczy, ktore stanowią podstawę i jakoś nas
            trzymają w kupie jako czlowieka.
            I dlatego nie uwazam tej sytuacji za rokującą dobrze, bo jakoś kłoci sie z moim
            wewnętrznym przekonaniem o tych paru zasadach.
            • totalna_apokalipsa Re: szczyl 26.02.06, 17:39
              No i jeszcze z drugiej strony ,tej mniej uduchowionej,a praktyczniejszej - chyba
              trzeba zdawać sobie sprawę z tego, czego sie własciwie chce, prawda? Bo jeśli
              mamy taki romans z księdzem,nawet nie licząc na dłuzszy związek , to jest to tak
              jak mieć romans z Żydem w czasie II wojny. Na seksie świat sie nie kończy i
              czasem trzeba wyleżć z łózka. A tu pojawia sie problem , bo kazda traka wizyta w
              kinie, knajpie, sklepie = możliwosć spotkania jego parafian, którzy znają go z
              ambony. I wyastarczy, ze zobaczą za dużo - a patrzą tak chętnie, jak np.
              uczniowei na swojego nauczyciela...i już mamy problemy, nawet jeśli do kościoła
              nie chadzamy...Takze ja mam takie wrazenie, ż e ossoba decydująca sie na taki
              układ, musi mieć jakaś strszną potrzeę bycia z jakimkolwiek facetem, bo inaczej
              to jakoś nie umiem sobie tego wyjaśnić...
              • manga30 Re: szczyl 27.02.06, 22:52
                Prawda jest taka, że mam obecnie ogromną potrzebę przebywania z facetem. Masz
                racje, ale z drugiej strony, on działą na mnie jak mało kto.
                Nasza relacja jest coraz lepsza. Czuję się przy nim wyjątkowo.
                Widzę w jego oczach zachwyt moją osobą i jestem coraz bardziej szczęśliwa,
                jednocześnie zastanawiając się jak to się wszystko skończy.
                Ale już mi chyba wszystko jedno
        • merken Re: radio maryja 27.02.06, 22:36
          Ty ,to jak to z toba jest?mamusia moherowy beret kaze ci sie modlic a ty
          puszczasz sie z księżulkiem.Trzeba chyba napisac na forum do Radia Maryja niech
          poczytaja ten wątek,Bedą jaja
          • manga30 Re: radio maryja 27.02.06, 22:59
            Moja mama nie jest moherem, ma 50 lat i jest świetną babką, która po prostu
            jest bardzo wierząca, ale nie jest dewotką.
            Ja od dawna w nic nie wierzyłam. Jak zostawił mnie mąż po 3 latach małżeństwa
            dla siedemnastoletniej dziewczyny, przestałam wierzyć też w miłość.
            Obecnie oprócz mojej pracy, wierzę również w siebie , jako w kobietę i jest
            super.
            • merken Re: radio maryja 28.02.06, 07:36
              Znam 50 latki dewotki i wiek nie ma nic wspolnego z moherem.


              > Obecnie oprócz mojej pracy, wierzę również w siebie , jako w kobietę i jest
              > super.

              Tak ,to jest szczegolny powod do puszczania sie z klechem
              • manga30 Re: radio maryja 01.03.06, 14:05
                Nie rozumiem dlaczego teraz przyczepiasz się do mojej matki i ciągniesz ten
                wątek moherowy i dewotkowy. To że ja spotykam sie z osobą, która jest księdzem
                nie ma nic wspólnego z moją mamą.
        • br.arek Re: JA I KSIĄDZ 28.03.06, 16:43
          Zastanawioa mnie jedynie to czy on
          > postępując tak jest MĘŻCZYZNĄ?

          jakim mężczyzną, o co chodzi? urojone mażenia samotnej kobiety, przepraszam ale
          to moje zdanie
    • six_a Re: powinno się to zwać 21.02.06, 22:49
      JA I PODPUCHA
      • manga30 Re: powinno się to zwać 21.02.06, 22:55
        JA I PODPUCHA?

        Chyba mało w życiu widziałaś i przeżyłaś.
        ]Jakbym Ci opisała moje rozstanie z mężem też mogłabys to wziąć za podpuchę.
        W życiu zdarzają się tak pokręcone rzeczy..........że samej czasem nie chce mi
        suię w nie wierzyć.
        • ocean.niespokojny nie krępuj się 21.02.06, 23:14
          wymyśl i opowiadaj
    • vandikia Re: JA I KSIĄDZ 21.02.06, 23:07
      pytanie: " czy ja źle robię?" mnie dobiło, jak cie pachwa swedzi to sie podrap,
      a nie pieprzysz komus i sobie zycie. skoro on ma pokuse [bo tak jest
      czlowiekiem i jest wyposzczony] to ty w tej sytuacji powinnas zachowac
      rozsadek, a nie zachowywac sie jak spuszczona ze smyczy 15latka. a pfe.
    • maialina1 ale zdjal sutanne czy tylko podniosl? 21.02.06, 23:08
      hahahaahah :):)
      Fajne masz fantazje, dziewczyno!
      :)
      • rtz.rtz Re: ale zdjal sutanne czy tylko podniosl? 21.02.06, 23:09
        Nadaje sie na forum Mamby:-)
        • manga30 Re: ale zdjal sutanne czy tylko podniosl? 21.02.06, 23:18
          Wiem, że jestem tu nowa (co prawda czytam forum mniej więcej od roku, ale chyba
          ze dwa razy się uaktywniłam, bo nie miałam nic specjalnego do powiedzenia), a
          coniektórzy mają szkolne zachowania jeżeli chodzi o nowycyh, ale dziękuję
          bardzo za poważne wypowiedzi.
          • maialina1 Re: ale zdjal sutanne czy tylko podniosl? 22.02.06, 09:53
            Nie sadze zebys byla nowa. Nowy to masz co najwyzej nick.
            Wybacz, ale zadna z twoich sciem jak dla mnie nie przeszla.
            Ciaooo!
    • rlena Przede wszystkim, 22.02.06, 00:02
      robisz glupio.
    • mari.tamini Ja i ksiądz 22.02.06, 09:29
      hm, napewno znajdą się takie co cię potępią i takie co pochwalą, a nawet takie
      co uznaja za normalne. Ale moje pytanie jest takie, jeżeli jesteś winna i to co
      robisz jest złe, to czy dobre jest postępowanie tego księdza i czy nie wina w
      całej tej sytuacji lezy po jego stronie. Wybrał życie w celibacie to chyba
      wiedział na czym to polega. Moim zdaniem, powinnaś mu zasugerować zmianę
      swojego stanu. Wiem, ze ci się to podoba i czujesz sie wspaniale (na razie), no
      ale to jest do czasu. Później będziesz się czuła wykorzystana. Tak mi się
      wydaje...
      • alpepe Re: Ja i ksiądz 22.02.06, 09:35
        sęk w tym, że celibat oznacza bezżenność, a nie czystość ;-)
        • mari.tamini Re: Ja i ksiądz 22.02.06, 09:40
          a jaka jest różnica między czystością a bezżenością? Przecież skłądał przysięgę
          Bogu, że będzie żył w czystości i czegoś się tym samym wyrzekł...
    • roman_tyczka Re: JA I KSIĄDZ 22.02.06, 09:36
      gdybym byla facetem, albo miala tyle lat co ty, nabralabym sie na ta fantazje
      erotyczna. ale jestem szalonym moherem i mam dobrze rozwinieta intuicje.
      • vandikia szalony moher ;))))))))) 22.02.06, 09:37

        • kasienka1232 Re: KSIADZ i JA 22.02.06, 09:40
          Hmmm...tylko do czego prowadzi TO??No nie bedzie ci przykro nie bedziesz plakac
          po nocach ze nie bedzie Twoim mezem?Jak sie zaangazujesz w to jeszcze bardziej
          to pozniej bedzie Ci coraz ciezej.Nie chce zeby tak bylo,ale moze warto sie nad
          tym zastanowic, czy to do czegos prowadzi.Nie potepiam,bo i dlaczego?Jak mowia
          tu dziewczeta ksiadz tez czlowiek.
          • natka110 Re: KSIADZ i JA 22.02.06, 16:29
            moze ja nie na temat, ale czy malzenstwo jest wszym glownym celem zyciowym???
            moze ona wcale nie bedzie zalowac, ze ksiadz nigdy nie bedzie jej mezem???
            a co do pytania: jak to przetrwa jakies 2 lata, to mozesz brnac dalej, i goscia
            rozebrac z sutanny ( nie w sensie doslownym, niech zrezygnuje z KK), na teraz
            to na razie zauroczenie, jeszcze wam moze rpzejsc.
            ja kiedys poznalam oscia w sieci, zakonnik z Rzymu, polskiej rpodukcji, ktory
            mnie kochal prze ztelefon i czat, nie widzac mnie nigdy w zyciu, taki byl
            biedak wyposzczony. Koniec koncow ja zerwalam kontakty, bo zaczal byc smieszny
            i zaborczy, ale podobno i tak wystapil z zakonu.
            Oobiscie znam jednego zakonnika przerobionego na meza i ojca, i jest spoko.
            Pracuje w Radiu Eska:)
            • dicloduo Re: KSIADZ i JA 22.02.06, 17:24
              A mnie po 6 latach znajomości i 8 miesiącach związku zostawił chłopak i poszedł
              do seminarium, bo poczuł powołanie.W lipcu minie rok od jego decyzji.Teraz
              kiedy spotyka mnie przechodzi bez jakiej kolwiek reakcji...
              Nie wyobrażam go sobie jako księdza.
    • dr.rocco Re: JA I KSIĄDZ 22.02.06, 17:25
      Dzisiaj ludzie maja narypane , i ty do nich sie zaliczasz.
    • opadniety_cycek Re: JA I KSIĄDZ 22.02.06, 17:32
      Po poradę idź prosto do Ojca Derektora, tylko jemu już pod kieckę nie zaglądaj.

    • madzia_pk Re: JA I KSIĄDZ 22.02.06, 18:51
      uwazam ze moze was sie udac, poniewaz moj wujek byl rowniez ksiedzem a potem
      sie zakochal i ozenil. jednak musze dodac ze on zawsze byl dziwakiem, po 20
      latach zostawil zone i teraz jedynymi jego zajeciami sa nauka religii i szkole
      i prowadeznie choru koscielnego, czemu oddal sie bez reszty - czego nigdy nie
      mozna bylo powiedziec o jego rodzinie. ale to oczywiscie nie znaczy ze twoj
      ksiadz bylby takim samym mezem pozdrawiam
    • frezja66 Re: 22.02.06, 19:02
      Lepiej sie razem módlcie aby ludzie sie nie dowiedzieli, co z tego, że masz ich gdzieś, jak sie dowiedzą to nie dadzą Ci żyć! i jemu też! znam laske która ma dziecko z księdzem, on odszedł do innej parafii, bo nie chciał odejśc od Koscioła, a laska była na językach cholernie długo czy tego chciała czy nie, i nawet jak miała to gdzies to napewno bolały ją te plotki na około i w ogóle...
    • magdalena2lbn nieco podobna historia 22.02.06, 20:21
      Ja znam podobna historie,ale widziana nie z twojej strony i nie z pozycji
      księdza.Tylko od strony ich syna.Nie było happy endu,matka z synem zmieniła
      miasto,ale za chłopakiem od lat 20 podąża ksywa "syn księdza".Nie wiem jak
      matka,ale chłopak znosi to okropnie,nie umie się bronic,odciąć.
      Nie mówię,ze i wam od razu zdarzy się wpadka,ale przypadki chodzą po
      ludziach,drwiąc z antykoncepcji....
    • nefretete28 ..... 22.02.06, 21:14
      znam podobna historie, moja przyjaciolka tez spotykala sie z ksiedzem.Byly
      imprezki, kono, puby, kolacje przy swiecach i seks.Trwalo to jakies 1,5 roku, i
      wszystko sie wydalo...Ksiezulek, nie chcial opuscic cieplej posadki, wiec
      zeslali go na Sybir. I tyle.Zastanow sie nad zyciem, bo to tylko chwila.
    • goldenwomen kurde jestes na bieżąco ....... 23.02.06, 07:22
      rozgrzeszana i tego możemy Ci pozazdrościć.Jak ksiądz wart grzechu to idz na
      całośc :DDDDDDDDDDDDDD
      • baba67 Re: kurde jestes na bieżąco ....... 23.02.06, 10:16
        Naprawde dobry nick wybralas do swojej opowiesci.
        Nie twierdze, ze ksieza nie odchodza z Kosciola dla bab, oczywiscie ze
        odchodza, sama znam jednego(to nie moj maz:-).
        Niemniej dobrze wymyslona historia musi byc wiarygodna.
        Facet przebyl najpierw okres decydowania sie (to troche trwa), potem piec czy
        szesc lat formacji.Caly czas byl przystojny i stykal sie z ludnoscia rowniez
        powabna bedac w tym czasie (do slubow) czlowiekiem wolnym.
        I co? Ty pierwsza go powalilas tak, ze stracil glowe i narazil swoja reputacje
        oraz przyszlosc.
        Jesli jestes tak piekna i niezwykla osoba, to doprawdy sie tu marnujesz.
        • goldenwomen Re: kurde jestes na bieżąco ....... 23.02.06, 12:51
          cyt. "Jesli jestes tak piekna i niezwykla osoba, to doprawdy sie tu marnujesz."
          uroda moim zdaniem nie ma tu nic do rzeczy :)
          • baba67 Re: kurde jestes na bieżąco ....... 23.02.06, 20:52
            jak to uroda nie ma nic do rzeczy?
            Piszesz tak, bo jestes kobitka.uroda zawsze ma cos do rzeczy.SWlyszalas kiedy o
            przypadku, zeby facet kompletnie stracil glowe w jednej chwili dla dziewoi o
            urodzie naszej Pierwszej Damy?
            Owszem, w miare poznawania sie uroda juz nie ma tak wielkiego znaczenia, ale to
            musi uplynac jakis czas.
            Ale manga wyjasnila sprawe-facet wsadza gdzie moze, choc zapewne ma swoje
            standarty.
            Prawde mowiac hierarhia koscielna nie bardzo wie, co z takim robic-na ogol
            przenosza goscia z parafii do parafii liczac na to, ze im krocej bedziem, tym
            smrod szybciej wywietrzeje(bo ludzie wszystko wiedza).
            • goldenwomen Re: kurde jestes na bieżąco ....... 25.02.06, 22:39
              baba67 napisał:

              > > Piszesz tak, bo jestes kobitka.uroda zawsze ma cos do rzeczy.SWlyszalas
              kiedy
              > o
              > przypadku, zeby facet kompletnie stracil glowe w jednej chwili dla dziewoi o
              > urodzie naszej Pierwszej Damy?
              > Pewnie ze słyszałąm - to Lechu Kaczyński :))))))))))))
              • baba67 Re: kurde jestes na bieżąco ....... 26.02.06, 08:17
                No tak ;-)
                Ale przeciez wies, ze mi chodzilo o co innego-Lechu byl kawalerem, szukal
                zony,a poza tym nigdzie nie mowi, ze sie zakochal od pierwszego wejrzenia...
                Napisalam, ze uroda przestaje byc taka wazna, jak sie kogos blizej pozna.
                Sama w dniu slubu mialam meza ladniejszego od siebie(na szczescie troche
                zbrzydl :-)
        • manga30 Re: kurde jestes na bieżąco ....... 23.02.06, 13:52
          >Caly czas byl przystojny i stykal sie z ludnoscia rowniez
          > powabna bedac w tym czasie (do slubow) czlowiekiem wolnym.
          > I co? Ty pierwsza go powalilas tak, ze stracil glowe


          Nie, kochana, on nie był prawiczkiem ;-)

          Poza tym, chodzi tu o coś innego, o to, że z żadnym mężczyzną jeszcze się tak
          świetnie nie rozumiałam. Naprawde, to jest niesamowite. Seks sama
          sprowokowałam, no ale z drugiej strony on wcale nie oponował. Wczoraj był u
          mnie, tak jak się umówiliśmy i było znów super, tak dobrze, że nie zaczynałam
          rozmowy na ten temat. Ciesze sie chwilą.
          • omega0 szok 23.02.06, 19:10
            jak możesz kochac sie z księdzem bezwstydnico...A z niego taki ksiądz jak ze
            mnie zakonnica...szok
            • milis2 Re: szok 23.02.06, 23:17
              Jaki tam szok. Mnóstwo jest takich historii
              • omega0 ssszok 24.02.06, 12:15
                Wiem ze takie rzeczy sie zdarzają,ale ja bym nie mogła...
                Znam pewnego księdza,młody,przystojny,dobrze zbudowany o ogolenie miód ze jak
                Go widze to mam mokro i najchetniej bym sie na Niego rzuciła ale to KsIąDz !!!!
                Skoro ślubował że chce zyć bez kobiety to ja nie mam prawa tego niszczyć .Poza
                tym nawet jakby mi zaproponował sex to straciłabym do niego jakis tam szacunek.
                Zdaje sobie sprawe że księża balują,piją,zadają sie z kobietami itd.wiec po co
                to wszystko??
    • p.s.j Przywrócić karę śmierci! 24.02.06, 12:32
      Nie wierze w resocjalizację. po wyjściu z wakacji na koszt podatnika (bo takie
      warunki, jakie są w więzieniach, to wakacje... fitnessy, siłownie, TV...) taki
      ksiądz pierwsze, co zrobi, to prześpi się znowu z jakąś babą. Nie wierzę, by
      jakiekolwiek programy resocjalizacyjne zrobiły z niego normalnego członka
      społeczeństwa. A tak to może kolejni księża zastanowią się chwilę nad
      konsekwencjami, zanim pójdą cudzołożyć.
    • achulka1 Re: :) 24.02.06, 12:43
      wiesz co ja tez sie zakochałam w ksiedzu ale ze wszystkich sił starałam sie nie
      dopuścić do zblizenia. udało sie i teraz on mnie nie lubi- delikatnie rzecz
      ujmując. pewnie że ksiądz też człowiek.
      czy wiesz czego oczekujesz po tym " zwiazku". czy to dla ciebie tylko dobry sex
      i rozmowy. czy moze jakaś przyszłość/
      ja mysle ze nie ma przyszłości z byłym czy w dalszym ciągu ksiedzem. kapłaństwo
      to zwiazek doskonałości z człowiekiem. ktoś kto był choć przez chwilę duchownym
      ju z nigdy nie odnajdzie się w normalnym swiecie.
      uważaj na siebie i swoje uczucia. póxniej boli jak cholera i nie mozena się
      długo odnaleźć.
      powodzenia w podejmowaniu trafnych decyzji.
    • lavender34 Re: 24.02.06, 14:12
      Temat dwulicowości księży to temat rzeka i pewnie sporo postów pojawiłoby się w
      tej sprawie.Tak patrząc na to "z lotu ptaka", to sądzę, że księżulo w każdej
      parafii szuka dobrej pupci do poobracania. Z pewnością nie jesteś pierwsza i
      nie będziesz ostatnia. Zrób bilans zysków i strat z tego związku. Sądzę, że
      straty są o niebo większe. Jako kobieta mogę zrozumieć zauroczenie facetem a
      taki ksiądz pewnie pociąga bardziej niż inny, bo jest z gruntu zakazanym
      owocem. Trzeba mieć jednak szacunek dla samej siebie. Facetów dobrych w łóżku z
      pewnością nie brakuje a ten Twój kochaś to został księdzem chyba po to, aby
      mieć lepsze wzięcie, poklask z ambony, kasę od mocherów na imprezki (bo bawi
      się za tacę). Czy oprócz kawałka ciała, który cię zachwyca jest w nim coś, co
      mogłabyś szanować? Bajer i gadkę ćwiczył kilka lat. To moralniaki, wiem, ale
      nie będziesz nigdy szczęśliwa jak nie uszanujesz samej siebie, bo nikt Cię inny
      tym bardziej szanować nie będzie.Jesteś młoda i żyjesz chwilą, teraz jest
      cudownie, ale jak się kiedyś obejrzysz za siebie,to będzie ci wstyd.
    • ares1976 Re: JA i ksiądz 24.02.06, 16:52
      Rozważ to w tych kategoriach - ksiądz ma sakrament święceń kapłańskich i oczywiście bardzo źle postępuje sypiając z Tobą. Ale Ty również ponosisz winę - sypiasz z facetem który zdradza swoje powołanie, to tak samo jakbyś sypiała z żonatym facetem - który ma sakrament małżeństwa albo po prostu ślub cywilny z żoną. Jeżeli Ci to naprawdę nie przeszkadza, to znaczy że należysz do kobiet które nie mają silnych wartości w życiu, i nie tłumacz się, że gdyby nie on to by do tego nie doszło - do tanga trzeba dwojga. Tobie też się to podoba, ale nie myślisz o tym, że jednocześnie krzywdzisz tego księdza przyzwalając na to wszystko, bo on już wybrał swoją drogę, a teraz poznał Ciebie, jesteś dla niego pokusą a on tylko człowiekiem, i gdybyś powiedziała NIE, to by do tego nie doszło, a Ty przyczyniasz sie do jego grzechu, pomagasz mu grzeszyć, zamiast go otrzeźwić że źle robi. Kiedyś Twoje złe postępowanie wróci do Ciebie w taki czy inny sposób, bo to co czynimy innym, zawsze do nas wraca - ale wtedy może być już za późno i możesz bardzo żałować. Piszesz że nie chodzisz do kościoła - ale chyba w jakąś siłę wyższą wierzysz? Nie odbija się mężów żonom, ani Bogu Jego kapłanów, pomyśl o tym.
      • nastkaa77 Re: JA i ksiądz 24.02.06, 18:33
        dobrze, ze do kosciola nie chodzisz bo bys miala wyrzuty. a stytacja powiem, ze
        ciekawa.
        no ale zdarza sie. w koncu wszystko jest dla ludzi.
        oby sie tylko to wszystko nie skonczyco tak, ze Ty bedziesz cierpiec a ksiadz
        wroci do kosciola. A jeszcze co z niego za ksiadz. wiedziec co wybiera. jak
        wybral Boga to Bogu mial sie oddac calkowicie.

        No ale, zobaczymy co bedzie dalej.
        pozdrawiam.
        • magdalena2lbn Re: JA i ksiądz 24.02.06, 18:39
          Ciekawe czy bez problemu udziela rozgrzeszenia "cywilnym" zdradzajacym,czy z
          racji urzędu dziamoli,nawraca i straszy ogniem piekielnym ;-))
    • wilk11 ... 24.02.06, 18:42
      Myślę tak.
      Ten ksiądz nigdy nie odejdzie z kościoła, bo tam nie musi byc odpowiedzialny za
      to, jak utrzymać rodzinę, wyżywić dzieci i zatroszczyć się o wiat, jaki ma wokół.
      Nie jest to pierwszy ksiądz i nie ostatni, który znalazł sobie miłą i ciepłą
      odskocznię od chłodnych marmurów kościoła.
      Ale dla Ciebie może to być na dłuższą metę męczące.
      Więc może powinnaś zdecydować się na jakąś rozmowę? Chyba że masz ochotę na ten
      romans, ale nie pytaj nas, co o tym myślimy, tylko baw się dobrze.
    • reniatoja re. 24.02.06, 22:17
      Ty robisz po prostu coś głupiego i krzywde sobie - bo sie zaangażujesz w
      związek bez szans. Na to, ze on dla Ciebie odejdzie z kapłaństwa nie licz,
      dziewczyno, to się zdarza raz na milion. Ksiadz to za wygodna posadka, zeby ot
      tak, dla parafianki z niej rezygnować. Najczesciej oni po prostu mają panny na
      boku, a w niedziele walą kazania z ambony i tak to ciągną latami. A jeden
      drugiego kryje, podobnie jak z lekarzami. Zresztą ten drugi tez ma kogoś do
      bzykania, więc sam rozumie kolegę najlepiej. I nie łudź się tez, że jesteś lub
      pozostaniesz jego jedyna tak umiłowaną parafianką.


      Gorzej z tym ksiedzem - gardzę takimi księżmi. Nikt mu nie kazał być ksiedzem,
      a skoro sie na to zdecydował, to powinien się opamietac i nie robić Ci zametu w
      życiu. W koncu to on ślubował celibat i on jest za to najbardziej
      odpowiedzialny. Od księdza mam prawo wymagać więcej hartu ducha niż od Ciebie,
      zwykłej kobiety, która do kościoła chodzi od wielkiego dzwonu.

      Niestety takich księzy jest wielu. Ja tam wierzę w Twoją historię, nawet jeśli
      akurat ta jest zmyślona, to ktoś inny przeżywa coś takiego naprawdę. To nie
      jest nic nieprawdopodobnego. Mam w najblizszej rodzinie księdza, nieraz
      mieszkałam w ich domu zakonnym , wiem co się tam dzieje. Sam do mnie
      przyjeżdzał na wakacje z dziewczyną. Spali na waleta w jednym łóżku i w ogóle
      się nie krępowali - w moim domu. Musiałam pukac do własnego domu, bo bałam się,
      że jak wejdę bez ostrzeżenia, to ich zastanę w jednoznaczej sytuacji. Raz
      nieopatrznie sama otworzyłam sobie drzwi kluczem wracając z pracy i później już
      byłam ostrożna...
    • agusia_135 Re: 25.02.06, 14:06
      A u niego się spowiadasz?
      • merken Re: mierzy grzechy grzechomierzem 27.02.06, 22:39
    • omega0 buhahahaha 25.02.06, 18:24
      dobre dobre

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka