shreczanka
12.03.06, 22:04
Mam cudownego przyjaciela. A właściwie miałam do wczoraj. Jest naprawdę
niesamowitym facetem, dokładnie tym, którego sobie wymarzyłam jeszcze w
podstawówce. Czyta te same książki co ja, słucha tej samej muzyki, regularnie
zdarza nam się myśleć i mówić to samo. On ma dziewczynę, nie znam jej, nigdy
jej nie widziałam. A ja oczywiście jestem w nim do obłędu zakochana. On
ostatnio coraz częściej się ze mną spotykał, przyjeżdżał razem z kumplami do
mnie i do mojej współlokatorki, oglądaliśmy filmy, gadaliśmy i było naprawdę
fajnie. Tak też miało być wczoraj. Ale trochę za dużo wypiliśmy,
współlokatorka i kumple gdzieś zniknęli, no i stało się. Przez całą noc się
przytulaliśmy, on mnie całował i pieścił i było naprawdę cudownie. Do niczego
więcej nie doszło, ale to i tak była najwspanialsza noc w moim życiu. A rano
mnie pocałował, wstał i poszedł. I co ja mam teraz zrobić? Nie mam pojęcia,
jak ja mu jutro spojrzę w oczy. Mam go przepraszać, udawać, że nic się nie
stało? Poza tym, kurczę, chyba zakochałam się z nim jeszcze bardziej.
Którejś z Was się coś podobnego musiało kiedyś zdarzyć, pomóżcie mi, proszę.
Naprawdę nie wiem, co robić :(