Dodaj do ulubionych

wszystko dostalam/dostalem od rodziców

19.03.06, 20:46
Zainspirowal mnie wątek na FP.
Podobno źle myślimy (i odnosimy się z pogardą) o tych, którzy wszystko, co
mają, dostali od rodziców: mieszkanie, samochód, pieniądze, czasami pracę.
Czy są wśród Was takie/tacy, którym szeroko pojęty start w życiu zapewnili
rodzice? Jak jesteście traktowani, jak traktujecie takich ludzi?
Obserwuj wątek
    • zimna_suka Re: wszystko dostalam/dostalem od rodziców 19.03.06, 20:53
      Myślę że to rzaden wstyd,ja to nawet bym chciała żeby moi rodzice mieli taki gest.
    • paaaaat Re: wszystko dostalam/dostalem od rodziców 19.03.06, 21:25
      start życiowy zapewnili mi rodzice, dzięki czemu mogłem olać stres związany z
      utrzymaniem, poszukiwaniem pracy, byciem prymusem (studia przedłużyłem sobie o
      rok a samą obronę jeszcze o kolejny) itd. miałem to szczęście że rodzice byli
      mi w stanie zapewnić wiele, włącznie z pracą (pracuje razem z ojcem). jak
      jestem traktowany przez otoczenie? normalnie, może dlatego że się z tym nie
      obnoszę a może poprostu ludzie nie są zawistni, a z resztą jaki to może mieć
      wpływ na ocenę człowieka. jeden od losu dostaje to a drugi co innego, ważne
      jest to kim się jest a nie co się dostało od rodziców
      • merda Re: wszystko dostalam/dostalem od rodziców 20.03.06, 13:04
        Mysle,ze ludzie nie sa zyczliwy wobec takich ludzi z prostego powodu-zazdrosc!
        Denerwuje ich ,ze sami musieli ciezko wszystko zdobywac,a innym jakby spada z
        nieba.Coz,chyba kazdy by chcal miec wszystko podane na talerzu i zazdrosci
        innym tej mozliwosci.
    • vandikia Re: wszystko dostalam/dostalem od rodziców 19.03.06, 21:36
      rodzice i teściowie zapewnili nam dobry start, mieszkanie i to co w mieszkaniu.
      bez nich po prostu wynajmowalibysmy jakies mieszkanie, bo pensje pozwalają
      jedynie na comiesięczne opłaty i zostaje niewiele lub nic. Nie wstydze sie tego
      i jestem im wdzięczna. i mam nadzieje, ze jesli bede miala dzieci to tez im
      bede mogla zapewnic taki start.
    • magdalena2lbn Re: wszystko dostalam/dostalem od rodziców 19.03.06, 23:21
      Mnie to nie dotyczy,ale mam w rodzinie taka parę.
      Tuz po studiach dostali wszystko łacznie z domem piętrowym (!).
      W nastepnych latach juz sami zmieniali umeblowanie,samochod.oboje doskonale
      zarabiaja i stac ich na bardzo duzo.
      Tylko patrząc na nich nie widzę takiej zwykłej ludzkiej radości.Oni nie umieja
      się z niczego cieszyć.Ja kupując nowe firanki,czajnik,zlewozmywak wstając w
      nocy przez kilka pierwszych dni zagladam do kuchni,pokoju ,aby obejrzec nowy
      nabytek.
      Oni są o takie uczucia ubożsi,i pewnie w duchu patrzą na mnie z politowaniem,ze
      ciesze sie z zakupu czegos na co czekałam kilka miesiecy.
      • vandikia Re: wszystko dostalam/dostalem od rodziców 19.03.06, 23:25
        a ja w twoim poscie wyczuwam normalna zazdrosc, skad wiesz, czy oni tez nie
        wstawali w nocy i nie ogladali tych rzeczy, po czym wnosisz ze u nich nie widac
        tej radosci? moze ciesza sie inaczej.

        dziekuje matce naturze, ze dala mi poznac normalnych ludzi, ktorzy sa moimi
        znajomymi,
        • wielo-kropek Re: wszystko dostalam/dostalem od rodziców 19.03.06, 23:46
          Nie ma w tym nic zlego. Skoro mialas zamoznych rodzicow, to normalna sprawa
          jest przekazywanie swojego dorobku (moze nie w calosci) dla dzieci. Wazna
          sprawa jest tutaj czy i jak mocno to doceniasz. Mnie z pewnoscia cieszy swoj
          wlasny dorobek.
        • magdalena2lbn Re: wszystko dostalam/dostalem od rodziców 20.03.06, 00:04

          • wielo-kropek Re: wszystko dostalam/dostalem od rodziców 20.03.06, 00:08
            Raczej odwrotnie. Uderz w stol, a nozyce sie odezwa.
            • magdalena2lbn Re: wszystko dostalam/dostalem od rodziców 20.03.06, 00:24

              • wielo-kropek Re: wszystko dostalam/dostalem od rodziców 20.03.06, 00:33
                Tak, zauwazylem pozniej, kiedy przeczytalem twoj pierwszy post, ze
                podpisujesz sie tym. Teraz rozumiem. A tak do tematu, to tez ciebie rozumiem o
                czym piszesz. To nie zadna zazdrosc. Poprostu tak jest. Ludzi z czasem kiedy
                sie dorobia i sa bogaci przestaja cieszyc drobne rzeczy. Nawet i te wieksze tez
                dosc czesto nie ciesza. Czlowiek poprostu kupuje to co jest mu potrzebne (jesli
                chodzi o te drobne rzeczy) i na co go stac (jesli chodzi o te wieksze). Ogolnie
                jednak jest to sprawa bardzo indywidualna. Dla wszystkich z nas pieniadze sa
                wazne. Roznica tu polega na tym, ze sa rozne sumy do operacji i jedni lubia
                pieniazki bardziej, drudzy mniej. Dla niektorych sa one wszystkim, ale to juz
                dla chorych, ze tak powiem.
        • maretina hola hola! 20.03.06, 13:54
          ciesze sie tym co kupujemy do mieszkania,a le nie wstaje w nocy, by to ogladac:)
        • kol.3 Re: wszystko dostalam/dostalem od rodziców 20.03.06, 20:36
          Po prostu gdy się ma dużo pieniędzy i można wszystko kupić robi się dość nudno.
          Mam w rodzinie kuzynka bardzo bogatego, nic go nie bawi, nic go nie cieszy
          (może nowy statek kosmiczny by go ruszył?)zabawne że majątek może być przyczyną
          nudy i frustracji.Bardzo lubię kuzyna i jest mo go bardzo żal. Inni kuzynkowie
          mniej zamożni są bardziej radośni, rozbrykani, każda duperela sprawia im
          szaloną radość.
      • boski.zawodowiec podziwiasz firanki i czajnik przez pare dni? 20.03.06, 09:38
        to dopiero oznaka braku uczuć.
        Ja gdy kupiłem samochód to nawet mi sie go za bardzo nie chciało oglądac a moja
        mama ktora mi go kupiła nie widziała go przez miesiąc.
    • elutka_111 Re: wszystko dostalam/dostalem od rodziców 20.03.06, 00:37
      Jako taki start rodzice zapewnili mi poprzez stworzenie warunków do nauki,
      poprzez utrzymywanie mnie, dzięki czemu mogę się skoncentrować na nauce,
      mieszkam z rodzicami, oni ponoszą opłaty związane ze mna ... jedzenie, prad i
      tepe ... jeżeli mogę, dokładam się do rodzinnego budżetu ...
      Dom, mieszkanie wykupię sama ... rodzice już dość sobie odmawiali wycieczek,
      luksusu aby mi i mojej siostrze pomóc w nauce, studiach ... nie chcę ich
      wykorzystywać ...
      • wielo-kropek Re: wszystko dostalam/dostalem od rodziców 20.03.06, 00:44
        Nie wiem czy nawet gdybys chciala wykorzystac rodzicow, moglabys to zrobic. Nie
        sadze ze oni by ci pozwolili na cos takiego wbrew swojej woli. Mowisz o ich
        wycieczkach. Sprawa tu glownie zamyka sie w nich samych. To oni i tak beda
        decydowac co ich bardziej bedzie w zyciu cieszyc -dolozyc te sume do twojego
        mieszkania, czy wydac ja na wyjazdy. Wyglada na to, ze jestes dobra corka.
        • elutka_111 Re: wszystko dostalam/dostalem od rodziców 20.03.06, 00:50
          Nie chodzi o to, że oni cos robią wbrew sobie, rodzice po prostu uważają, że
          lepszą inwestycją będzie kształcenie córek, niż podróże (zamiast podróży moga
          byc remonty, 3 dziecko, zycie towarzyskie)...
          Pisząc o wykorzystywaniu rodziców, miałam na myśli pozwolenie na to, aby kupili
          mi mieszkanie czy dom.
          Być moze jestem dobrą córką; nie wiem; ale jeżeli tak, to tylko dlatego, że mam
          dobrych rodziców :)))
          • wielo-kropek Re: wszystko dostalam/dostalem od rodziców 20.03.06, 01:01
            elutka_111 napisała:

            > Nie chodzi o to, że oni cos robią wbrew sobie, rodzice po prostu uważają, że
            > lepszą inwestycją będzie kształcenie córek, niż podróże (zamiast podróży moga
            > byc remonty, 3 dziecko, zycie towarzyskie)...
            > Pisząc o wykorzystywaniu rodziców, miałam na myśli pozwolenie na to, aby
            kupili
            >
            > mi mieszkanie czy dom.
            > Być moze jestem dobrą córką; nie wiem; ale jeżeli tak, to tylko dlatego, że
            mam
            >
            > dobrych rodziców :)))
            No tak, ale w koncu jesli ich jest stac i beda chcieli ci kupic mieszkanie to
            im zabronic przeciez tego tez nie mozesz, czyz nie tak? Rodzice wciaz moga
            uwazac ze lepsza inwestycja bedzie kupienie ci mieszkania niz podroze itp.
            • elutka_111 Re: wszystko dostalam/dostalem od rodziców 20.03.06, 01:04
              Ale na siłe też mi go nie wręczą, prawda. Z resztą chyba nawet bym się głupio
              czuła. Ale gdybać zawsze można ;))
              • wielo-kropek Re: wszystko dostalam/dostalem od rodziców 20.03.06, 01:11
                Dlaczego glupio. Nie wiem jak bogatych masz rodzicow, ale jesli jest ich stac
                by kupic ci mieszkanie i to nie naruszy ich normalnego, codziennego trybu
                zycia, to ja uwazam ze czuc sie glupio nie powinnas. Wydaje mi sie ze w tym
                twoim przypadku (sadze tak z twoich wypowiedzi, np. ich oszczedzaniu i
                odmawianiu sobie wyjazdow na wycieczki) rodzice nie sa na tyle zamozni. Stad
                tez przychylam sie do twojego punktu widzenia sprawy i podejscia -rodzicom w
                koncu tez cos sie od zycia wiecej nalezy. I slusznie.
                • elutka_111 Re: wszystko dostalam/dostalem od rodziców 20.03.06, 01:20
                  Jest tak jak mówisz, rezygnują ze swoich marzeń (wycieczki, wreszcie sypialnia
                  z prawdziwego zdarzenia, płot i tepe...) abym z siostrą mogła się uczyć.
                  Czasami pożyczają, następnego miesiąca oddadzą jak jest "dołek finansowy".
                  Wiadomo, czssami jest lepiej, czasami gorzej, ale generalnie idziemy z
                  podniesionym czołem, ponieważ wszystko co mamy, zawdzięczamy sobie, rodzicom i
                  rodzinie. I nie mówie tu o znajomościach (te są, ale jak co do czego
                  przychodzi, to nikt nie chce wykożystywać stanowiska...) a o wsparciu.
                  Do tego dążyłam - rodzicom w końcu też się coś nalezy :-)
    • elutka_111 Re: wszystko dostalam/dostalem od rodziców 20.03.06, 00:38
      Aha ... do osób, którym rodzice dali dom, prace i "start w życie" absolutnie
      nic nie mam, nie przeszkadza mi, że ktoś jest bogatszy, ma więcej ode mnie. Ale
      nie dopuszczam takich opcji jak "kupowanie dyplomu".
    • lady284 Re: wszystko dostalam/dostalem od rodziców 20.03.06, 07:46
      to pomaga, ale niczego nie uczy:)
      później oni przekażą swoim dzieciom to samo co dostali od swoich rodziców, bo
      przywykli do tego że spada im coś z nieba
      ciekawe czy sami potrafią zarobić np na dom i oddać go swoim dzieciom, czy
      oddadzą ten co tak łatwo przyszedł i z dumą powiedzą jakie córka ma "wiano"
      tylko od kogo? od dziadków:)
      • onlyju Re: wszystko dostalam/dostalem od rodziców 20.03.06, 08:33
        A ludzie, którzy dostają tylko podstawy, pewien start - np. mieszkanie. Na
        resztę muszą zapracować sami. I rzeczywiście przekazują pewne dobra z pokolenia
        na pokolenie, ale tylko te potrzebne do życia, zapewniające byt - np. wlaśnie
        mieszkanie, na resztę każde pokolenie musi zapracować samo.
        ?
        • lady284 Re: wszystko dostalam/dostalem od rodziców 21.03.06, 13:49
          jeśli "jedzenie" jest tą resztą to tak, muszą zapracować sami
          nie ma w tym nic wyjątkowego, każdy człowiek na swoje jedzenie pracuje sam,
          poza nastolatkami
    • hymen Re: wszystko dostalam/dostalem od rodziców 20.03.06, 08:38
      onlyju napisała:

      > Podobno źle myślimy (i odnosimy się z pogardą) o tych, którzy wszystko, co
      > mają, dostali od rodziców: mieszkanie, samochód, pieniądze, czasami pracę.
      > Czy są wśród Was takie/tacy, którym szeroko pojęty start w życiu zapewnili
      > rodzice? Jak jesteście traktowani, jak traktujecie takich ludzi?

      Traktuję takich ludzi normalnie. Bo niby dlaczego miałbym ich traktować
      inaczej? To jakieś wzorce z mrocznej przeszłości powodują negatywne podejście
      do pokoleniowej budowy swojego materialnego bytu. Niby komu rodzice mają
      zostawić mieszkanie, samochód, pieniądze? Państwu?
    • boski.zawodowiec Ja wszystko sam sobie kupiłem, nie jestem leser 20.03.06, 09:25
      a po was tutaj widze ze jesteście leserami, leniami i nierobami ktore zerują na
      emerytach i rencistach!!!
      Dom odziedziczyłem a wy zamiast sobie kupic czekacie aby wam rodzice mieszkania
      kupili- jak dla mnie to jest wstrząsające.
      Samochody wam sie marzą?- po co? przeciez jest komunikacja miejska:))
      • p.s.j Re: Ja wszystko sam sobie kupiłem, nie jestem les 20.03.06, 10:47
        > a po was tutaj widze ze jesteście leserami, leniami i nierobami ktore zerują
        na
        > emerytach i rencistach!!!
        > Dom odziedziczyłem

        Trupojad :))
    • kohol Re: wszystko dostalam/dostalem od rodziców 20.03.06, 11:37
      Fakt, że jest coś takiego, że ludzie, którzy "odgórnie" sa dobrze ustawieni, są
      trochę traktowani z pewna pogardą, tak jakby byli winni tego, że mają bogatych
      rodziców i stać ich na więcej.
      Sama to odczułam i wciąż mam takie uczucie - gdy np. mówię w towarzystwie
      znajomych, że planujemy remont, ale nie mamy czasu wszystkiego zorganizować,
      albo że kosiarka się nam popsuła - patrzą na mnie tak, że mam wyrzuty sumienia.
      Moi rodzice startowali od zera i do wszystkiego doszli własną pracą, teściowie
      mieli to szczęście, że mogli sprzedać trochę gruntów i zbudować domy - to jest
      kwestia szczęścia. Nie wiem, dlaczego mam przez to pokutować. Ale tak jest -
      mam wyrzuty sumienia, gdy mówię o swoich problemach. Dlatego najczęściej nie
      mówię.
      • gizmotoud Re: wszystko dostalam/dostalem od rodziców 20.03.06, 13:13
        Byc może to jest zazdrość - a może to, że ludzie naprawdę mogą mieć poważniejsze
        problemy niż zepsuta kosiarka - np. co włożyć do garnka :). Po drugie znam dużą
        ilośc ludzi którym od nadmiaru kasy rodziców poprzewracało się w gowach i nie są
        to by najmniej odosobnione przypadki.
        • kohol Re: wszystko dostalam/dostalem od rodziców 20.03.06, 13:40
          Tak jak napisałam - "w towarzystwie znajomych" :P
          Akurat dobrze wiem, że mają co do garnka włożyć :)

          Myślę, że ludziom przewraca się w głowach nie od nadmaru kasy, tylko też od
          paru innych czynników - m.in. od sposobu wychowania ich przez rodziców.
          • hymen Re: wszystko dostalam/dostalem od rodziców 20.03.06, 14:01
            kohol napisała:

            > Myślę, że ludziom przewraca się w głowach nie od nadmaru kasy, tylko też od
            > paru innych czynników - m.in. od sposobu wychowania ich przez rodziców.

            np z zazdrości. Ja nie dostałem, z jakiej racji więc dostał inny. Odebrać mu...
            • kohol Re: wszystko dostalam/dostalem od rodziców 20.03.06, 14:04
              hymen napisał:

              > kohol napisała:
              >
              > > Myślę, że ludziom przewraca się w głowach nie od nadmaru kasy, tylko też
              > od
              > > paru innych czynników - m.in. od sposobu wychowania ich przez rodziców.
              >
              > np z zazdrości. Ja nie dostałem, z jakiej racji więc dostał inny. Odebrać
              > mu...

              A co, solidarność musi być :)
              • azazela Re: wszystko dostalam/dostalem od rodziców 20.03.06, 23:08
                kohol napisała:

                > hymen napisał:
                >
                > > kohol napisała:
                > >
                > > > Myślę, że ludziom przewraca się w głowach nie od nadmaru kasy, tylk
                > o też
                > > od
                > > > paru innych czynników - m.in. od sposobu wychowania ich przez rodzi
                > ców.
                > >
                > > np z zazdrości. Ja nie dostałem, z jakiej racji więc dostał inny. Odebrać
                >
                > > mu...
                >
                > A co, solidarność musi być :)

                w IV RP :D
    • spin_spin_sugar Re: wszystko dostalam/dostalem od rodziców 20.03.06, 12:58
      po prostu zazdrość;)
    • maretina Re: wszystko dostalam/dostalem od rodziców 20.03.06, 13:34
      nic w tym zlego, ze kupi sie dziecku mieszkanie lub samochod. to mieszkanie, w
      ktorym mieszkamy obecnie w przyszlosci bedzie naszego syna. nie ma nic zlego w
      tym, zeby swoim dzieciom dac czesc tego, czego sie dorobilismy w zyciu.bede
      niezmiernie szczesliwa, jesli bedzie mnie stac na zapewnienie startu dzieciom.
    • genoveva Re: wszystko dostalam/dostalem od rodziców 20.03.06, 14:54
      onlyju napisała:

      > Podobno źle myślimy (i odnosimy się z pogardą) o tych, którzy wszystko, co
      > mają, dostali od rodziców: mieszkanie, samochód, pieniądze, czasami pracę.
      >
      Hmm. Kiedy są to ludzie młodzi, nie mam nic przeciwko temu. W końcu ludzie na
      starcie zazwyczaj posiadają niewiele własnych dóbr i nie od początku
      zarabiają 'kokosy', dlatego wcale mnie dziwi, że rodzina pragnie pomóc młodym
      na samym początku.
      Gorzej jeżeli jest to osoba np. w wieku 35 lat, wtedy moja wyrozumiałość się
      kończy. W końcu w tym wieku człowiek powinien dorobić się już czegoś własnego.
      • kohol Re: wszystko dostalam/dostalem od rodziców 20.03.06, 15:10
        genoveva napisała:

        > Hmm. Kiedy są to ludzie młodzi, nie mam nic przeciwko temu. W końcu ludzie na
        > starcie zazwyczaj posiadają niewiele własnych dóbr i nie od początku
        > zarabiają 'kokosy', dlatego wcale mnie dziwi, że rodzina pragnie pomóc młodym
        > na samym początku.
        > Gorzej jeżeli jest to osoba np. w wieku 35 lat, wtedy moja wyrozumiałość się
        > kończy. W końcu w tym wieku człowiek powinien dorobić się już czegoś własnego.

        Czego własnego? Skoro dom dostał, samochód na przykład też - to trudno ocenić,
        czy skoro kupił sobie meble, to jest to juz własnie to "coś własnego".
        Gdy człowiek ma te 35 lat - może jak najbardziej dostać coś od rodziców. To
        może być już taki okres, gdy rodzice myślą o spadkowym podziale majątku.
        Normalna sprawa.
        • genoveva Re: wszystko dostalam/dostalem od rodziców 20.03.06, 16:25

          Ten samochód na start to już chyba kwalifikuje się do wymiany ;)
          Owszem, czasami ten 'własny dobytek' mało rzuca się w oczy, jeżeli np.
          mieszkanie od rodziców, samochód służbowy, niewiele już tego zostaje. Ale dla
          mnie pieniądze (lokaty, fundusze, inne papiery wartościowe) są również takim
          czymś własnym, w końcu zapewniają bezpieczeństwo i płynność finansową. Wyobraź
          sobie 35 latka, który biega do rodziców, chcąc dokonać każdego, większego
          zakupu – nowa lodówka, telewizor, kanapa, co tam jeszcze i robi to od 12 lat.
          • kohol Re: wszystko dostalam/dostalem od rodziców 20.03.06, 16:30
            Na tak, wtedy to jest przesada (ale znam takie osoby).
            Ale bez skrajności - uważam, ze faktycznie jest tak, że jak się komuś lepiej
            powodzi dlatego, że miał "dobry start" zapewniony przez rodziców, to często
            jest inaczej traktowany przez grupę. Co innego, gdyby wygrał w totka.
            Osobiście mnie ta sprawa dotyka - wiele z tego, co mam, wynika z prostego faktu
            życia w związku z facetem, którego rodzice mają możliwości.
            I jeszcze - co innego dostać od rodziców malucha czy mieszkanie w bloku, co
            innego BMW i dom w Konstancinie.
            • genoveva Re: wszystko dostalam/dostalem od rodziców 20.03.06, 19:58
              Właśnie takie osoby mam na myśli :) Mam problemy z szacunkiem do kogoś, kto nic
              nie robi, trwa na kiepskiej posadce, bo po co szukać lepszej, skoro rodzice i
              tak na wszystko dadzą. Oczywiście, nie mam na myśli chwilowego dołka, bo komuś
              podwinęła się noga.
    • rachela180 Re: wszystko dostalam/dostalem od rodziców 20.03.06, 17:44
      Znam 3 osoby, które maja b.bogatych rodziców i wszystko od nich dostali.
      Niestety, są to osoby samolubne i wredne. Wiem z doswiadczenia.
      Przykro mi, moze miałam pecha trafiając akurat na takie charaktery.
      • vandikia rozróżnijmy jeszcze coś 20.03.06, 17:53
        to, ze rodzice pomogli komuś w starcie, dali mieszkanie czy samochod czy
        cokolwiek nie oznacza automatycznie, że są bardzo zamożni jak wiele osób tu
        mysli. Piszecie strasznie skrajnie: albo rodzice w ogole nie moga pomoc, albo
        pływają w kasie i mogą kupic dziecku bmkę. Zauwazcie, ze sa tez rodzice, ktorzy
        inwestowali w dziecko od poczatku [tzn. np zalozyli mu kiedys ksiazeczke
        mieszkaniowa itp.] i dlatego mieli mu co dac. Niekoniecznie sa to ludzie bogaci.
        • onlyju Re: rozróżnijmy jeszcze coś 20.03.06, 17:57
          otóż to, wyjęlaś mi to z klawiatury; chcialam również zapytać o stosunek do
          tych, których rodzice nie są bogaci finansowo, materialnie, a raczej bogaci w
          milość do dzieci, która każe rodzicom zapewnić dziecku podstawowe dobra.
          • vandikia Re: rozróżnijmy jeszcze coś 20.03.06, 18:00
            napisalam, bo niektorzy myslą, ze jest tylko bieda albo bananowa młodzież. a
            jest jeszcze cały wielki środek ;)) tyle, ze źle mi się podpiął post, ale
            trudno.
            ja myslę, że ludzie ktorzy w ten sposob dostali cos, predzej potem pomyślą,
            żeby zainwestowac w ten sposob w dziecko. nie jest to regułą oczywiscie...
            • onlyju dokladnie 20.03.06, 18:11
              Zgadzam się z Tobą; uważam, że ci, którzy coś tam dostają niekoniecznie na tym
              żerują, niekoniecznie stają się próżni i leniwi.
              Znam same odwrotne przypadki - dostają wiele, ale im więcej dostają, tym
              bardziej to doceniają, bardziej o to dbają, szanują, pielęgnują. I nad tym
              pracują - na to, by taki sam start zapewnić swoim dzieciom. Wytwarza się pewna
              zasada, sposób wychowywania, czy też może raczej pewien światopogląd: zapewnić
              dziecku podstawy. To, na co musialoby pracować cale życie, a co przecież nie
              jest jego (życia) ostatecznym celem (mieszkanie, samochód). Zrobić tak, by
              moglo pracować i zarabiać na ważniejsze sprawy i skupiać się na tym, co
              naprawdę ważne i co przynosi prawdziwe szczęście: nad związkiem, malżeństwem,
              dziećmi...
          • rachela180 Re: rozróżnijmy jeszcze coś 20.03.06, 18:09
            To jest coś zupełnie innego.
        • rachela180 Re: rozróżnijmy jeszcze coś 20.03.06, 18:08
          No niestety wśród moich znajomych to tak wygląda: 3 osoby z bardzo zamoznych
          rodzin, co 2 lata zmiana samochodu, apartament w Centrum i takie tam :P jedna z
          nich - dziewczyna - nie myje włosów sama, tylko chodzi codziennie do fryzjera.
          I jakoś tak się złożyło, że właśnie te osoby są najmniej lubiane w środowisku.
          To nie tyle kwestia kasy, co zepsucia i rozpuszczenia.

          A reszta znajomych? Jeden kumpel dostał używany samochód od rodziców. Bardzo
          fajny chłop.

          Myślę, że stereoptyp bogatego, co wszystko dostał od mamy i taty bierze się
          stąd, że ci ludzie są po prostu rozpiesczeni. Nie muszą przecież nowego Renault
          zmieniac po 2 latach na nowego Pegouta?!
          • onlyju Re: rozróżnijmy jeszcze coś 20.03.06, 18:15
            Ale chyba nie w każdym przypadku tak jest... no rzeczywiście u Ciebie bogate
            dzieci bogatych rodziców mają kiepską statystykę - bo na troje znajomych, troje
            jest do bani. 100%.
            Pytanie, czy to, co dostaną od rodziców - szanują i doceniają, czy zamieniają w
            rzecz "zmywalną - nabywalną" i mają wszystko i wszystkich w nosie.
          • vandikia Re: rachel 20.03.06, 18:21
            tez znam takich ludzi, z niektorymi lubie sie nawet spotkac na jakiejs kawie,
            bo lubie sluchac ich problemow: jakie sobie w tym tygodniu tipsy zrobic, do
            jakiego kraju pojechac na weekend itd..
            znam ludzi, ktorzy nie mieli nic, dorobili sie sami bez pomocy innych i stali
            sie totalnymi burakami
            ludzie są rozni, nie ma co generalizowac ;)
          • paaaaat Re: rozróżnijmy jeszcze coś 21.03.06, 10:06
            nie rozumiem co może kogoś boleć w tym że ktoś zmienia samochód chociażby co
            dwa dni a na śniadania lata do paryża - jego pieniądze i jego prywatna sprawa
            jak je wydaje. kwestii oceny człowieka moim zdaniem może podlegać to czy jest
            np. burakiem czy nie, a nie to co robi ze swoimi pieniędzmi. natomiast kwestia
            samego bycia np. burakiem jest raczej niezależna od źródła pochodzenia
            pieniędzy - ilóż mamy tych którzy sami się od zera dorobili a raczej przykładem
            godnym naśladowania nie są? Prawdopodobnie równie wielu jak tych którzy są. A
            na koniec dodam - ja z kolei myśle że jak ktoś ocenia ludzi stereotypami to
            raczej tu jest problem, niezależny od tego ile i od kogo kto ma pieniędzy.
            pzdr
    • morfeuszka22 Re: wszystko dostalam/dostalem od rodziców 20.03.06, 18:26
      Ja wszystko zawdziecam rodzicom. Warunki do nauki, mozwliwosc studiowania bo
      oni je finansuja, wszewlkie oplaty, jedzenie, a przede wszystkim to ze moge
      chodzic. Kocham swoich rodzicow, choc czesto bywam niewdzieczna. Niestety.....
    • tracja4 A co powiecie na taką teorię 20.03.06, 20:30
      Ja do wszystkiego doszłam sama. Nie dlatego, że rodzice nie chcieli pomóc,
      tylko dlatego, że z przyczyn finansowych nie mogli.

      Za to ja na pewno postaram się zapewnić swoim dzieciom wszystko to, czego mi
      brakowało w młodiści i na co ja musiałam czasem naprawdę ciężko tyrać.

      Tak więc nawet jeśli inni to krytykują, to pewnie jeśli będzie ich stać, sami
      zrobią to samo dla swoich dzieci.
    • wiktoryna25 Re: wszystko dostalam/dostalem od rodziców 21.03.06, 11:29
      a taka sytuacja: rodzina,5 dzieci,kilka samochodow,olbrzymi dom,letnia
      posiadłosc nad morzem...bardzo bogaci.... ojciec rodziny w ciagu 10 lat z małej
      firmy zrobil dobrze prosperujace przedsiebiorstwo...społke notowana na gpw... i
      niby co on ma z ta cala kasa zrobic? załowac własnym dzieciom ?
      nic złego nie ma w tym ze rodzice pomagaja dzieciom.... sama tez swoim bede
      chciała zapewnic jak najlepsze warunki ... a to ze ktos z boku krzywo patrzy?
      ..a niech sobie patrzy....
      moi rodzice pomagaja mi jak potrzebuje...bo moga mi pomoc ..jesli nie byłby ich
      stac,radziłabym sobie w inny sposob... rodzina stanowi pewna wspolnote i kazda
      pomoc ..nie tylko natury materialnej jest jak najbardzije na miejscu ....
    • dziki.macho Re: wszystko dostalam/dostalem od rodziców 21.03.06, 12:46
      Gołym okiem widać, że ty nic nie dostałaś i propagujesz kult
      samowystarczalności od najmłodszych lat, gardząc tymi, których rodzice kochali.
      Na całym świecie jest tak, że rodzice zabezpieczaja swoje dzieci jak ich tylko
      stać.
      • onlyju Re: wszystko dostalam/dostalem od rodziców 21.03.06, 12:48
        Czy piszesz to do mnie?
        Nie przeczytaleś zatem wszystkich postów i ominęla Cię istotna lekcja
        polskiego: czytanie ze zrozumieniem.
        • dziki.macho Re: wszystko dostalam/dostalem od rodziców 21.03.06, 12:52
          Nigdy nie mialem z tym problemow, nawet potrafie czytac miedzy słowami:)
    • pantarejka Re: wszystko dostalam/dostalem od rodziców 21.03.06, 15:02
      Moi rodzice nie jeździli na wycieczki zagraniczne, nie kupowali drogich
      samochodów ani mebli. Wszystko, co mieli zainwestowali w swoje dzieci (świetne
      wykształcenie, ale i materialne warunki ułatwiające start w życie). Jestem im
      wdzięczna, ale zastanawiam się, czy warto sobie odmawiać wielu przyjemności,
      byle tylko dziecko miało dość pieniędzy w przyszłości. Myślę, że trzeba znaleźć
      złoty środek... Odmawianie sobie wszystkiego powoduje, że można stracić wiele
      dobrych, radosnych doświadczeń. Życiem też trzeba umieć się rozkoszować, a nie
      tylko tyrać z zaciśniętymi zębami...
      • onlyju Re: wszystko dostalam/dostalem od rodziców 21.03.06, 19:38
        Któreś pokolenie musi sobie wszystkiego odmawiać po to, by kolejne mogly już
        żyć spokojniej, szczęśliwiej i aktywniej, korzystając z dobrodziejstw i pokus
        tego świata.
        Pytanie tylko, które pokolenie ma się poświęcić, któremu się chce i czy nie
        żyjemy w czasach, w których już się nam takich gestów czynić nie chce. Myślimy
        częściej o sobie, niż o tym, jaka będzie przyszlość naszej rodziny.
        • pantarejka Re: wszystko dostalam/dostalem od rodziców 22.03.06, 00:12
          Mam inny pogląd na tę sprawę: tylko wtedy, gdy jest się szczęśliwym, można
          dawać szczęście innym. Wierzę w to, że "kto ma, temu będzie dodane". Jeśli
          umiesz cieszyć się tym, co akurat jest dla Ciebie dostępne - np. radość z
          dobrego deseru, nowozakupionej bluzki - jeśli nie jesteś skąpcem dla samego
          siebie, potrafisz być szczodry także dla innych. Uważam się za bardzo
          odpowiedzialną osobę. O ile będę mogła postaram się swoim dzieciom zapewnić
          dobry start, tak jak mnie go zapewniono. Postaram się jednak nie zapominać o
          sobie. Szczęśliwa mama, potrafi dać szczęście swym dzieciom.

          P.S. Dzieci jeszcze nie mam :)
          • onlyju Re: wszystko dostalam/dostalem od rodziców 22.03.06, 08:34
            Ja jednak mam wrażenie (oparte na historycznej obserwacji wielu znajomych
            rodzin), że wszystko to zależne od poziomu wymagań. Od tego, ile chcesz dać,
            ile chcesz mieć, jakie jest Twoje wyobrażenie Twojej rodziny po Twojej śmierci.
            Jeśli ktoś chcial uczynić swoje nazwisko rozpoznawalnym, a rodzinę - rodem -
            zasuwal w pocie czola i robil wszystko, by przekazać jak najwięcej.
        • b_rosiaczek Re: wszystko dostalam/dostalem od rodziców 22.03.06, 08:54
          Osobiście uważam, że każde pokolenie poświeca sie , by następni mieli lepiej.
          Poza tym nic nie zostanie Wam zapomniane, za to co dostaniecie trzeba będzie
          zapłacić. Oczywiście własnym dzieciom, którym też będziecie pomagać w miarę
          możliwości. Tak więc jeżeli ktoś daje to się bierze(oczywiście nie mówie o
          wykorzystywaniu). Rachunek wystawiony zostanie później, nawet bez Waszej zgody.
    • ania.downar Re: wszystko dostalam/dostalem od rodziców 21.03.06, 16:53
      Mysle, ze to nie jest zle, jesli rodzice chca zapewnic dziecku lepszy strat.
      Mysle, ze to naturalna kolej rzeczy. Jedna z glownych motywacji dzialan
      wiekszosci z nas jest chec zapewnienia dzieciom dobrego startu w zyciu.
      Inna sprawa, czy one potrafia z tego wlasciwie korzystac....

      Podobno obecnie jest na tzw. "zachodzie" taki problem, ze o ile powojenne
      pokolenie inwestowalo w gospodarke (fabryki, zaklady, wytworstwo wszelkiej
      masci), o tyle kolejne pokolenia odcinaja juz tylko kupony zyskow. Nie potrafia
      pracowac, a raczej im sie nie chce, bo i nie musza....
    • nosek123 Re: wszystko dostalam/dostalem od rodziców 22.03.06, 07:17
      Rodzice rzeczywiscie zapewnili mi dobry start w zycie: mieszkanie samochod i
      utrzymanie jeszcze przez jakis czas po ukonczeniu studiow. Teraz oczywiscie
      sama daje sobie rade, nie moge narzekac na prace ale uslyszalam z tego powodu
      kilka glupich tekstow. Np moj byly facet twierdzil, ze jestem coreczka tatusia -
      to wynikalo chyba z jego zazdrosci bo jego rodzice nie dali mu nic.
      • onlyju Re: wszystko dostalam/dostalem od rodziców 22.03.06, 08:51
        Każdemu z nas, kto dostal cokolwiek, zdarzylo się pewnie uslyszeć lub odczuć
        jakąś docinkę. Może zazdrość, może zawiść, może zlość. Bo np. jesteś dobrym
        czlowiekiem, nie jesteś rozpieszczona, chętnie się wszystkim dzielisz, a mimo
        to coś masz. I spotykasz ludzi, którzy też są dobrzy, tacy, jak Ty, ale
        niewiele mają. Być może to poczucie niesprawiedliwego świata, które najlatwiej
        wyladować na Tobie.
    • lady284 Re: wszystko dostalam/dostalem od rodziców 23.03.06, 08:07
      Patrzymy na takich ludzi tak jakby nie wiedzieli co to znaczy praca i tyle.
    • jula1983 Re: wszystko dostalam/dostalem od rodziców 23.03.06, 09:52
      Na 18 dostalam 100m mieszkanie w centrum Warszawy, samochód, pelen sprzet full
      wypas, co miesiac od 5 lat na konto wpływaja jakies 5 tysiecy. Mam prace, wiec
      dodatkowo niezle zarabiam, to wszystko moi rodzice, tyle tylko ze od 18 ani
      razu ich nie widzialam.Myslicie ze to sie "oplaca"? Zamienilabym sie....

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka