zie-lona
21.04.06, 15:39
Od jakiegoś czasu po każdej tragedii typu mąż tyran zamordował całą rodzinę,
czy głośna sprawa morderczyni pięciorga noworodków itp, itd znajdzie się dość
obszerna grupa zgodnym głosem mądrząca się w mediach, że to my wszyscy
jesteśmy temu winni. Zaczyna mnie to irytować. Nie czuję się winna żadnej
tragedii rodzinnej na tym świecie, nawet wtedy gdy moi sąsiedzi leją się za
ścianą i nie można przez nich zmróżyć oka do trzeciej nad ranem i wiecie co,
nie dzwonię na policję bo wychodzę z założenia że skoro robią to od czasu do
czasu i jeszcze nie zmienili tej sytuacji to chyba tylko może oznaczać, że
tak lubią. Więc jeśli kiedyś sąsiad zatłucze tą kobietę, to też nie powiem że
jestem temu winna, bo to nie ja za niego wyszłam, nie ja żyłam z nim 40 lat
czekając nie wiem na co i nie moja to sprawa. Tylko kuźwa czemu zakłócają mój
spokój. Nie jestem winna, odpowiadam tylko i wyłącznie za swoją głupotę.