Dodaj do ulubionych

Złamane serce...

29.04.06, 19:20
Nigdy nie sądziłam że doświadczę takiego ogromnego przeszywającego wskroś
bólu...Zadaję sobie pytanie dlaczego?Co ze mną jest nie tak?Co robię żle?
Dlaczego akurat ja?
Poznałam faceta którego pokochałam co z tego skoro on nie odwzajemnia moich
uczuć,tylko dlaczego to tak boli,czy wisi nade mną jakieś fatum,dlaczego nie
mogę być z kimś kogo bardzo kocham?
Mam 25 lat a czuję jakby nastąpił mojego życia kres,czuję że już nic nie
ucieszy mnie po prostu moje serce pękło gdzieś.Zresztą całe moje życie to
porażka!!!ciągle nieodwzajemnione uczucia,cierpienia,strata bliskich ludzi
itd.Pisząc o tym wszystkim mam wrażenie że robię to chaotycznie gdyż brakuje
mi słów aby wyrazić mój ból...Nawet nie wiem jak długo będzie to trwać...Czy
warto sie tak męczyć?Kocha się kogoś,poświęca mu się swój czas,serce,życie
mając nadzieję, że on też kocha a on oświadcza jak gdyby nic że ma żonę, 10
letnią córkę...Dlaczego wcześnie mi tego nie powiedział? dlaczego? Mało tego
on po prostu nigdy mnie nie kochał.Czy byłam aż tak ślepa żeby angażować sie
w związek który nie miał przyszłości?Byłam w jakimś amoku,snułam plany że
będziemy razem,będzie moim mężem,będziemy miec dzieci a on oświadcza mi że ma
rodzinę dlaczego zmarnował mój czas?moję życie zamarło...ńie potrafię wymazać
go z pamięci.Ja pokochałam go całym sercem i nawet każde cierpienie
przetrwałam pocieszając sie słowami co z tego ze muszę tak cierpieć skoro mam
kogos kogo kocham...Nawet odejście na drugi świat moich drogich przyjaciól i
bliskich przetrwałam,bo miałam kogos kogo pokochałam mimo że nigdy nie miał
dla mnie czasu...teraz rozumiem ze to wszystko było moim złudzeniem bo nigdy
go nie miałam,i jeszcze to ostatnie spotkanie odarło mnie ze złudzeń...ON
NIGDY NIE BĘDZIE ZE MNĄ ON MNIE NIE KOCHA!!!!!!Dlaczego nie wiedziałam
wcześnie że jestem skazana na samotność!!!!!
Obserwuj wątek
    • aneczka.24 Re: Złamane serce... 29.04.06, 19:31
      jak dlugo byliscie razem? i jak to mozliwe ze zdolal ukryc przed Toba fakt
      posiadania zony i dziecka?
      czegos nie rozumiem, piszesz ze snulas plany o Waszej przyszlosci, czyli
      byliscie "razem" jakis czas? nie bylas nigdy u niego w domu? nic nie wzbudzilo
      Twoich podejrzen?

      nie jestes skazana na samotnosc! nawet tak nie mysl. ja mam 26 lat i 2 m-ce
      temu rozpadl mi sie trwajacy 5 lat zwiazek. miezkanie kupione, tyle planow,
      ehhhh
      ale nie wierze ze jestem skazana na samotnosc, Ty rowniez! jeszcze dlugo nie
      bede szczesliwa ale kiedys jeszcze zaswieci dla mnie slonce
      Trzymaj sie!
      • arenda27 Re: Złamane serce... 29.04.06, 23:38
        Nigdy nie byłam u niego ponieważ widywaliśmy się po jego pracy (oczywiście jak
        miał czas)a ja jak "skomląca psina" cieszyłam się na każdą spędzoną z nim
        chwilą.Widocznie miałam klapki na oczach...Dlaczego mam wrażenie że tak będzie
        zawsze:ból,cierpienie i pustka...
        • mmagda6 Re: Złamane serce... 30.04.06, 01:09
          arenda27 napisała:

          > Nigdy nie byłam u niego ponieważ widywaliśmy się po jego pracy (oczywiście
          jak
          > miał czas)a ja jak "skomląca psina" cieszyłam się na każdą spędzoną z nim
          > chwilą.Widocznie miałam klapki na oczach...Dlaczego mam wrażenie że tak
          będzie
          > zawsze:ból,cierpienie i pustka...

          Klapki na oczach to norma. Powiedzial ci, ze ma rodzine. Powinno to je zrzucic.
          Bol i cierpienie przejda, bo pojawia sie nowe sprawy i zapomniesz. Przejdzie.
          Zajmij sie soba i tym, co cie najbardziej cieszy.
      • pim3pl Re: Złamane serce... 30.04.06, 05:00
        Tak, zgadzam sie calkowicie; nawet na psie doopsko czasami zaswieci Slonce.:)
        Nie poddawaj sie!!!
    • lola1231 Spokojnie! 29.04.06, 19:35
      napewno Cię rozrywa, napewno ciężko, boli, nie widać sensu w niczym. przejdzie.
      wcześniej czy później - życze zeby bylo jak najwcześniej. Napewno nie jestś
      skazana na samotność. Uwierz mi - pół światu tego kwiatu! choć rozumiem, że
      teraz to brzmi odrobinę brutalnie.
    • renataizabella Re: Złamane serce... 29.04.06, 21:41
      ech, witaj w klubie, boli iak cholera, na poczatku nie moglam sobie poradzic.
      poznalam goscia ktory byl po 12 latach z kobieta ktora po 8 latach stala sie
      jego zona. no i zakochalam sie. mowil ze kocha, ze nic go nie laczy z nia, ze
      sa po rozwodzie. a potem okazalo sie ze nie jest po rozwodzie. i ze ieszcze w
      lutym jak sie spotykalismy planowal by ona przyjechala do niego bo ona mieszka
      za granica. a najlepsze jest to ze traktowal koiety jak przedmioty do sexu.
      dwie w jedna noc jak mi opowiedzial. wiec chyba byl sexoholikiem co pisalam juz
      na innym watku. potrafil mi powiedizec ze jestem chwila lub ze nie planue
      przyslzosci bo sie jej boli. zastanawialo mnie to. no i sprawdzilam sama jak
      jest z nim, mialam swoje zrodla i okazalo sie ze jeszcze rok temu mowil do niej
      jak bardzo ja kocha. a potem ona przestala i wychodzi za maz za innego. i ze
      sprawa rozwodowa jest dopiero zaczeta. wiec w trakcie spotykania on byl zonaty
      formalnie. dla mnie i tak liczy sie klamstwo. i najgorsze jest to ze tak
      naprawde gral gierke bo chodzilo mu tylko o regularny sex nie o mnie z tego co
      sie domyslam. mowil ze kocha itd ale z tego co wiem nie potrafi zyc bez sexu
      tygodnia. wiec moj bol mnie sparalizowal na kilka dni, bo czulam sie przy nim
      wyjatkowo. przyaciloki robily co mogly by mnie wyciagnac z tego. nadal nei moge
      choc jest lepie niz na poczatku.

      moje zycie to zycie bez milosci. rodzice mnie nie kochali, ojciec pil i
      psychicznie sie znecal, potem to juz tylko puste zycie choc bardzo
      odpowiedzialne. dopiero poczulam to przy nim a mam 25 lat. cieplo i milosc i
      zlamal mi serce, bo klamstwa nie zniose.

      mysle ze faceci ktorzy maja jakies wartosci to gatunek wymarly. wiec buduje
      sobie zycie w takiej rzeczywistosci jaka jest. nie znalam milosci i ja poznalam
      i jej nie chce. umiem byc szczesliwa sama bo cale zycie bylam. byle tylko ten
      bol sie skoczyl.......
      pzdr
    • arenda27 Re: Złamane serce... 29.04.06, 23:31
      Została mi nadzieja ,ze może Bóg pomoże na zawsze zapomnieć o NIM.Tylko on mi
      został.Wierze że albo ukróci mój ból albo pomoże mi wymazać go z pamięci.Czasem
      wydaje mi się że żyłam swoimi złudzeniami,że to były tylko moje plany ale
      dlaczego nie wyprowadził mnie z błędu...Najgorsze że to kolejny mężczyzna w
      moim życiu,który nigdy nie będzie należał do mnie...Zycie się zatrzymało i
      ciągle pada deszcz...rzęsisty deszcz ale czy on kiedyś się skończy?
      • aneczka.24 Re: Złamane serce... 02.05.06, 17:28
        Bardzo Ci wspolczuje.
        Wiem jak boli strata ukochanej osoby. I wiem ze jest to fizyczny bol.
        Ja, ostatnie dwa dni przelezalam na ziemi wyrywajac sobie wlosy i wyjac z bolu.
        A myslalam ze jest juz lepiej. Ostatnio popadlam w jakies odretwienie i mniej
        bolalo. Wszystko zobojetnialo ale mniej bolalo.
        Rodzice wyjechali na weekend i ogarnela mnie taka straszna rozpacz ze az sie
        dziwie ze na wyrywaniu wlosow sie skonczylo. Nawet bylam sie dzisiaj
        ubezpieczyc.
        I jak sobie pomysle ze niedlugo mam sie wyprowadzic to mnie ogarnia taki wielki
        strach ze az trace oddech. Mam sie wyprowadzic do mieszkania w ktorym mielismy
        zamieszkac razem :(
        Nawet nie sadzilam ze tak moze bolec. Ale wierze ze kiedys przestanie. Z czasem
        bedzie bolalo coraz mniej.
        To nie byl moj pierwszy zwiazek ale myslalam ze ostatni, bylam tego pewna. Nie
        twierdze ze nikogo juz nie pokocham, na pewno pokocham ale nie tak. Mimo ze On
        mnie juz nie kocha, to oddalabym za Niego zycie bez chwili zastanowienia.
        I powtarzam sobie ze skoro podjal taka decyzje to oznacza to ze beze mnie
        bedzie szczesliwy. To mi daje male pocieszenie ale niestety nie zmniejsza bolu.

        Wyplacz sie, jesli czujesz taka potrzebe. Wrzeszcz jesli ma Ci to pomoc. Nie
        dlaw w sobie emocji. Im szybciej Cie opuszcza tym lepiej. Wygadaj sie
        kolezance, nie dus tego w sobie tak jak ja.
        Moja siostra po rozstaniu z chlopakiem 2 tyg wyla, nie jadla, wymiotowala i
        miala biegunke (nie pytajcie jak to mozliwe ze nie jadla w wymiotowala). Kiedy
        juz nie potrafila sie podniesc z lozka trafila do szpitala pod kroplowke.
        Wrocila i powiedziala sobie dosc. Jak powiedziala tak zrobila. Gdybym mogla
        wybrac to wole takie 2 tyg ale kazdy cierpi po swojemu. Dlatego daj sobie prawo
        do odczucia bolu a potem powiedz sobie dosc.

        Trzymaj sie dzielnie. Nic innego Ci nie pozostaje.
        Jak to mowia? Daj czasowi czas. Obiecuje, ze bedzie lepiej. Nie od razu ale z
        czasem coraz lepiej i lepiej ... Musisz w to uwierzyc. Ja wierze a czuje ten
        sam bol.

        Zobaczysz ze slonce przegoni deszcz.
        • izolatka Re: Złamane serce... 02.05.06, 18:14
          Dziewczyny, widzę, ze wiele z nas, was przechodzi przez taki ból, doswiadczając
          fizycznych dolegliwości. Mi tez maj źle się kojarzy. 2 lata temu 1 maja też
          leżałam na podłodze i wyłam jak zwierzę, bo nawet nie umiałam płakać, wyłam jak
          ktos nienormalny, jak ssak w największym bólu, potem wymiotowałam, chcialam
          skończyć z sobą. Dlatego rozumiem ten ból i co przechodzicie.
          Jakoś przetrwałam te 2 lata, dziś też jest początek maja ale już rok 2006, tez
          boli, ale inaczej i co innego, choć też w kontekście tamtego mężczyzny. Już na
          szczęście bez takich fizycznych objawów.
          Kochane, jesteście młode, piękne, wspaniałe. Pocierpicie, bo nie da się inaczej
          przez to przejśc. Powiem to co wszyscy: czas i spotykanie się z innymi ludźmi
          choćby na siłę, pomoże, tylko dajcie sobie szansę. Nie możecie być same w domu,
          idźcie gdziekolwiek, do babci, mamy, kolezanki, kościoła.
          Nie popełniajcie moich błędów, za które do tej pory płacę, choć minęły już 2
          lata. Ja pisałam o tym w wątku"Wybaczenie". Niech to będzie dla Was przestrogą.
          Pozdrawiam. Izolatka
    • pis-dulka Re: Złamane serce... 30.04.06, 00:50
      jak sie zadajesz ze starym dziadem to zawsze jest ryzyko że może być żonaty i
      mieć dzieci, im starszy tym starsze te dzieci są dziwie sie że młoda dziewczyna
      w twoim wieku chciała z takim starym piernikiem echhhhhh :/

      starym dziadom mówimy 'spiepszaj dziadu!'
      • renataizabella Re: Złamane serce... 30.04.06, 02:12
        a co dla ciebie znaczy stary? od ilu lat to sie zaczyna dla ciebie?
        • pis-dulka Re: Złamane serce... 30.04.06, 08:48
          jak jest starszy od dziewczyny o więcej jak 5lat to już stary. lepszy młody
          ogier niż stara szkapa :D
    • beretzantenka Re: Złamane serce... 30.04.06, 06:04
      Mysle , ze rozczarowanie w milosci KAZDY kiedys przezyl a jak nie to kiedys
      przejdzie bo zycie nie uklada sie z cukierkow .
      Z moim obecnym mezem co prawda polowalismy na siebie dlugo i z przygodami
      ale po pierwszej rance zaprosil mnie na kawe ( bo byl to pozny poranek ) aby
      tylko pokazac swoje mieszkanie i w tym momencie dal mi do niego klucze .
      Oczywiscie nie chcialam przyjac ale powiedzial , ze zawsze moge wejsc
      i otworzyc a po dluzszych petraktacjach stanelo na tym , ze bede trzymac te
      klucze na wszelki wypadek jako rezerwowe w razie zguby :)
      Facet odszedl od zony i wynajal mieszkanie rozwod nastapil po jakims czasie
      duzo wczesniej pokazywalismy sobie zdjecia z przeszlosci
      Do dzisiaj cenie go za szczerosc i jak zrobi " cos zlego " zaraz sie przyzna
      wiem , ze nigdy nie klamie i ja tez bo tak jest najlatwiej .
      Dalam tutaj przyklad , ze czlowiek uczwiwy nie ma nic do ukrycia
      a znalam kiedys takiego , co juz chcial sie zenic ale nigdy nie zaprosil do
      domu , raz mial slad po obraczce na palcu i powiedzial , ze to pamiatka po
      babci :-) ha ha
      W koncu pokazal mi " chalupe " , ktora niby kupil . Moze i kupil bo
      apartament byl w stanie surowym ale jakos nie wierzylam mu bo wszystko
      bylo takie dziwne .
      Mysle , ze czlowiek szczery zaprasza do rodzicow , pokazuje zdjecia ,
      mieszkanie , prace doslownie wszystko i mowi o rodzinie bylej lub obecnej
      nawet nieformalny rozwod - zawsze pozanalam " byla lub jeszcze obecna "
      zone .



      • renataizabella Re: Złamane serce... 30.04.06, 15:26
        no tak masz racje ze gdyby byl uczciwy to by powiedzial odrazu, chyba ze
        traktowal mnie tylko do regularnego sexu ktory uwielbial. nabardziej nie podoba
        mi sie tlumaczenie ze nie powiedzial bo bal sie ze mnie straci. to lepsze
        klamstwo?
    • lidka_77 eee... masz dopiero 25 lat... 30.04.06, 10:39
      więc to dobrze, że już masz tyle doświadczeń, będziesz ostrożniejsza. może
      przestań na siłę szukać "miłości" (jakoś nie wierzę w miłość, tylko w
      fascynację, złudzenia itd. itd.), bo jak tak szukasz, to idealizujesz tego,
      kogo znajdziesz i wszystko, kompletnie wszystko z nim wiążesz, wszystko
      chciałabyś podporządkować hmm.. miłości.
      jesteś skazana na samotność? każdy jest samotny.. tylko nie wszyscy sobie to
      uświadamiają.
      nigdy nie będzie z Tobą... tak, no to jest problem... ale chciałabyś być z kims
      kto Cie oszukał? i potem może to samo zrobiłby Tobie, gdyby faktycznie dla
      Ciebie odszedł od swojej rodziny?
      trzymaj się, jakoś to będzie.. musi przecież jakoś być.
    • milana26 Re: Złamane serce... 01.05.06, 19:10
      On nadawał sens mojemu życiu a teraz Go nie ma...Staram się o nim nie myśleć
      ale to jest trudne.Ciągle wracam do wspomnień...Analizuje każdy
      szczegół.Chciałabym zapomnieć nadrobić stracony czas,ale nawet nie mam siły on
      mi je zabrał.Czuję jakby zatrzymał się mój czas,to co kiedyś sprawiało mi
      radośc teraz powoduje u mnie złość.Czuję, że już na niczym mi nie zależy.Nawet
      zabrał mi marzenia,po prostu moja cząstka,odeszła razem z nim.Bez niego nie
      potrafię NIC!!!Nawet nie wiem jak się z tego otrząsnąć i isć dalej.Żyję bo
      muszę!!!Właściwie to już tylko W E G E T A C J A...Juz nawet życie mnie męczy.
      • aneczka.24 Re: Złamane serce... 02.05.06, 17:55
        Milana26 wklejam tu co napisalam Arendzie27

        "Wiem jak boli strata ukochanej osoby. I wiem ze jest to fizyczny bol.
        Ja, ostatnie dwa dni przelezalam na ziemi wyrywajac sobie wlosy i wyjac z bolu.
        A myslalam ze jest juz lepiej. Ostatnio popadlam w jakies odretwienie i mniej
        bolalo. Wszystko zobojetnialo ale mniej bolalo.
        Rodzice wyjechali na weekend i ogarnela mnie taka straszna rozpacz ze az sie
        dziwie ze na wyrywaniu wlosow sie skonczylo. Nawet bylam sie dzisiaj
        ubezpieczyc.
        I jak sobie pomysle ze niedlugo mam sie wyprowadzic to mnie ogarnia taki wielki
        strach ze az trace oddech. Mam sie wyprowadzic do mieszkania w ktorym mielismy
        zamieszkac razem :(
        Nawet nie sadzilam ze tak moze bolec. Ale wierze ze kiedys przestanie. Z czasem
        bedzie bolalo coraz mniej.
        To nie byl moj pierwszy zwiazek ale myslalam ze ostatni, bylam tego pewna. Nie
        twierdze ze nikogo juz nie pokocham, na pewno pokocham ale nie tak. Mimo ze On
        mnie juz nie kocha, to oddalabym za Niego zycie bez chwili zastanowienia.
        I powtarzam sobie ze skoro podjal taka decyzje to oznacza to ze beze mnie
        bedzie szczesliwy. To mi daje male pocieszenie ale niestety nie zmniejsza bolu.

        Wyplacz sie, jesli czujesz taka potrzebe. Wrzeszcz jesli ma Ci to pomoc. Nie
        dlaw w sobie emocji. Im szybciej Cie opuszcza tym lepiej. Wygadaj sie
        kolezance, nie dus tego w sobie tak jak ja.
        Moja siostra po rozstaniu z chlopakiem 2 tyg wyla, nie jadla, wymiotowala i
        miala biegunke (nie pytajcie jak to mozliwe ze nie jadla w wymiotowala). Kiedy
        juz nie potrafila sie podniesc z lozka trafila do szpitala pod kroplowke.
        Wrocila i powiedziala sobie dosc. Jak powiedziala tak zrobila. Gdybym mogla
        wybrac to wole takie 2 tyg ale kazdy cierpi po swojemu. Dlatego daj sobie prawo
        do odczucia bolu a potem powiedz sobie dosc.

        Trzymaj sie dzielnie. Nic innego Ci nie pozostaje.
        Jak to mowia? Daj czasowi czas. Obiecuje, ze bedzie lepiej. Nie od razu ale z
        czasem coraz lepiej i lepiej ... Musisz w to uwierzyc. Ja wierze a czuje ten
        sam bol.

        Zobaczysz ze slonce przegoni deszcz."

        Jestesmy rownolatkami i kazdej z nas wydaje sie ze czas sie zatrzymal bo
        zabraklo ej osoby. Ale tak nie jest. Zapewniam Cie ze poza nami samymi nikt nie
        zauwazyl zadnej zmiany. Zycie dalej biegnie, nawet nie zwolnilo. Nie mysl ze
        bagatelizuje Twoja sytuacje bo daleka jestem od tego. To ja wyrywalam sobie
        wlosy z glowy zeby poczuc jakis inny bol. To ja lezalam na podlodze zwinieta w
        klebek i wylam. I skora ja twierdze ze bedzie jeszcze dobrze to chyba mi
        wierzysz?
        Nie powiem Ci: zajmij sie czyms bo wiem jak trudno skupic mysli choc przez mala
        chwilke. Ja nie potrafie.
        Nie powiem Ci: nie mysl, nie analizuje, nie rozstrzasaj bo wiem ze sie nie da.
        Powiem Ci za to zebys dala sobie troche czasu.
        Zrobisz tyle?
        I jeszcze zobaczysz ze szybciej z tego wyjdziesz niz ja.
        Trzymaj sie cieplo!
    • arenda27 Re: Złamane serce... 02.05.06, 20:48
      Cały czas myślę czym mogłabym się zająć aby już nie myślęć o NIM, tak naprawdę
      to zaniedbałam pracę,angielski nawet nie potrafię nic zrobić!!!Musze zacząć od
      szukania pracy potem może wrócę na angielski(uczyłam się dla Niego)a teraz to
      znienawidziłam.Niewiem jak dalej żyć?za co sie wziąć?Kiedyś miałam cele w
      życiu,marzenia a teraz już na niczym mi nie zależy.One gdzieś odeszły wraz z
      NIM ale nawet na to już nie mam siły...
      • pipenka Widzialam na rynku nowy klej na zlamane serce :). 02.05.06, 21:03
        Sluchaj Siostro Przemila,

        przestan smecic i pisac, ze zycie stracilo sens. Podciagnij rajstopy/ponczochy
        samonosne i wyprostuj sie. Nie badz kobieta pnacz/powoj ktora bez faceta zyc
        nie potrafi. Cudownie jest byc z facetem ale...bywa tez i bez.

        Mam dla Ciebie rowniez druga mocna wiadomosc: pare kolejnych rozczarowan
        przed Toba na pewno. Na optymistyczna nute i mnostwo kolorowych uniesien
        na Ciebie czeka. A teraz wstan podejdz do lustra i usmiechnij sie... I raz
        jeszcze i jeszcze raz. Bedzie troche bolalo, oczy sie zaswieca zalamaniem
        swiatla w rosie ale ewentualnie bedzie ok. Usmiechnij sie nawet gdyby usmiech
        mial Ciebie zabic :).

        Pomoz sobie, Siostro, usmiechnij sie. Mezczyzni to duzo, bardzo duza
        ale nie wszystko. Otrzasnij sie lub pozwol soba potrzasnac,
        No, jak ...? Rozejrzyj sie za wspomnianym w temacie klejem :).

        Usmiechu zycze i osuszenia lez,
        p.
        • arenda27 Re: Widzialam na rynku nowy klej na zlamane serce 05.05.06, 12:46
          Pipenko fajnie piszesz!tylko to nie jest takie łatweChociaż czuję się trochę
          lepiej...Chciałabym zapomnieć o przeszłościi iść do przodu chociaż ona nie
          pozwala mi zrobić kroku do przoddu,ponieważ prześladuje mnuie jak cień...Staram
          sie zająć sobą,mam trochę pomysłów do zrealizowania brakuje mi tylko
          siły,motywacji,takiego napędu.Chba On wyssał ze mnie tę całą energię(taki
          wampirek energetyczny)Ale kiedyś się pozbieram może jeszcze uda mi się coś w
          życiu fajnego,mądrego zrobić...Chciałabym tylko jeszczew zapomnieć o Nim...
    • arenda27 Re: Złamane serce... 03.05.06, 19:23
      Wiem że juz zanudzam ale nie mam pomysłu jak się od tego uwolnić.Teraz zbieram
      to wszystko w całość.On ma 36 lat,a ja 26 moze by nam nie wyszło,najgorsze jest
      to że nabieram obrzydzenia do facetów bo mnie po prostu nudzą ale znowu nie
      znoszę samotności.Przypominam sobie jak Go poznałam i dochodze do wniosku że to
      ja go zdobyłam bo On tak naprawdę nie przejawiał zainteresowania.Wstyd mi tylko
      z tego powodu że go tak osaczałam sobą,e-mailami,sms.Teraz przypominam sobie że
      to raczej tylko moje pragnienie było być z Nim on tego widocznie nie
      chciał.Najbardziej urzekło, mnie w nim to "coś" i jego poczucie
      humoru.Wystarczy że spędziłam z nim trochę czasu a już pojawiał się na mojej
      twarzy uśmiech.W maju mija rok jak się poznaliśmy.Wyjechałam na 2 m-ce kraju
      ale ciągle myślałam tylko o Nim.Ostatnio mnie odwiedził i dopiero wtedy
      dowiedziałam się o jego córce,ale mógł mi powiedzieć że nic z tego nie
      będzie....Moim życiem był On a teraz już na niczym i Nikim mi nie zależy.Moje
      życie się zatrzymało...
      • renataizabella Re: Złamane serce... 03.05.06, 19:34
        ja tez nadal cierpie a moj ex sie swietnie bawi i puka na lewo i prawo pewnie.
        napisalam dzis maila do niego bardzo go zbluzgalam i zrobilo mi sie troche
        lepiej choc i tak sie nie przejmie wyrzucilam to z siebie. czuje sie jak
        przedmiot ktory wykorzystal dla zaspokojenia swoich chuci. to jest najgorsze
        ponizenie dla mnie jako kobiety. ale nadal czuje co czuje. biore juz cos na
        uspokojenie ale nie pomaga. ale nie ma powrotow.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka