Dodaj do ulubionych

psy - a właściwie właściciele

IP: *.x-net.gliwice.pl 22.01.03, 13:11
Właśnie wyszłam z domu po zakupy. I idąc przez trawnik czułam się jak na polu
minowym. Teraz gdy stopniał śnieg nasze chodniki, trawniki i wszystko dookoła
jest przepraszam za wyrazenie obersane. Czy do cholerki jasnej ludziom którzy
mają psy to nie przeszkadza. Czy dobrze się czują w takim otoczeniu, i jak
znajdują jakieś nie obesrane miejsce by ich pies mógł załatwić swoje
potrzeby?
Kto z was sprzata po swoim psie, ewentualnie wyprowadza gdzieś w mało
uczęszczane miejsce?
Obserwuj wątek
    • Gość: małgosia Re: psy - a właściwie właściciele IP: *.katowice.sdi.tpnet.pl 22.01.03, 13:15
      Nie mam psa, ale sąsiadka specjalnie wypuszcza psa za bramę (ma willę i pies
      biega po ogrodzie, ale w ogrodzie nie może się załatwić),żeby zrobił co ma
      zrobic na ulicy i na trawniku.
    • Gość: aneta Re: psy - a właściwie właściciele IP: *.ksiezyc.pl / 10.9.0.* 22.01.03, 14:02
      Mam psa od dwóch lat.Zawsze spaceruję z nim kilkanaście metrów dalej,gdzie
      znajduje się duży kawał łąki na której nie bawią się dzieci i nie spacerują
      ludzie.To pusty teren,na którym może w przyszłości powstaną nowe bloki.
      Nie wyobrażam sobie,żeby mój pies wyszedł z domu bez smyczy i kagańca choć to
      bardzo łagodna rasa(golden retriver),a co dopiero załatwiał swoje potrzeby
      pod balkonami.Ale jak widać właściciele psów mają to gdzieś.Psy załatwiają
      się w piaskownicach i na parkanach.Wielokrotnie zwracałam na to uwagę ale
      niestety-nikt się tym nie przejmuje.Mnie nie przeszkadza sprzątanie po moim
      psie.Jeśli się na niego zdecydowałam to ponoszę za niego odpowiedzialność i
      muszę liczyć się z tym,że komuś może to przeszkadzać.Może powinno się zaostrzyć
      przepisy dotyczące nie tylko smyczy i kagańca(choć to też nie jest
      przestrzegane)ale również sprzątania po swoich pupilach.
      Pozdrawiam-y.Aneta i TEO(mój pies).
      • mike_mike Re: psy - a właściwie właściciele 22.01.03, 15:36
        Gość portalu: aneta napisał(a):

        > Mam psa od dwóch lat.Zawsze spaceruję z nim kilkanaście metrów dalej,gdzie
        > znajduje się duży kawał łąki na której nie bawią się dzieci i nie spacerują
        > ludzie.To pusty teren,na którym może w przyszłości powstaną nowe bloki.
        > Nie wyobrażam sobie,żeby mój pies wyszedł z domu bez smyczy i kagańca choć to
        > bardzo łagodna rasa(golden retriver),a co dopiero załatwiał swoje potrzeby
        > pod balkonami.Ale jak widać właściciele psów mają to gdzieś.Psy załatwiają
        > się w piaskownicach i na parkanach.Wielokrotnie zwracałam na to uwagę ale
        > niestety-nikt się tym nie przejmuje.Mnie nie przeszkadza sprzątanie po moim
        > psie.Jeśli się na niego zdecydowałam to ponoszę za niego odpowiedzialność i
        > muszę liczyć się z tym,że komuś może to przeszkadzać.Może powinno się

        A jak Ci idzie sprzątanie, kiedy piesek ma za przeproszeniem sraczkę?
        • Gość: aneta Re: psy - a właściwie właściciele IP: *.ksiezyc.pl / 10.9.0.* 22.01.03, 16:05
          Pies załatwia się na łące(jak pisałam),gdzie nie ma konieczności sprzątania
          po nim gdyż nikt tam tędy nie spaceruje(oprócz kilku właścicieli psów) i nie ma
          obawy,że w coś wdepnie.A jeśli zdarzy się tak,że załatwi się na trawniku przed
          blokiem zawsze to sprzątam(w zoologiku są takie specjalne sprzęty do tej
          czynności).Jeśli mój pies ma "sraczkę" jak to napisałaś to wtedy-czytaj zdanie
          pierwsze.
          P.S.mój pies ma "sraczkę" tylko po odrobaczeniu czyli raz do roku.
          Pozdrawiam.
          • mike_mike Re: psy - a właściwie właściciele 22.01.03, 16:10
            Gość portalu: aneta napisał(a):

            > Pies załatwia się na łące(jak pisałam),gdzie nie ma konieczności sprzątania
            > po nim gdyż nikt tam tędy nie spaceruje(oprócz kilku właścicieli psów) i nie
            ma
            >
            > obawy,że w coś wdepnie.A jeśli zdarzy się tak,że załatwi się na trawniku
            przed
            > blokiem zawsze to sprzątam(w zoologiku są takie specjalne sprzęty do tej
            > czynności).Jeśli mój pies ma "sraczkę" jak to napisałaś to wtedy-czytaj
            zdanie
            > pierwsze.
            > P.S.mój pies ma "sraczkę" tylko po odrobaczeniu czyli raz do roku.
            > Pozdrawiam.

            A kiedy planujesz najbliższe rozwolnionko?
            • Gość: aneta Re: psy - a właściwie właściciele IP: *.ksiezyc.pl / 10.9.0.* 22.01.03, 16:29
              Tematem tej rozmowy jak pamiętam miało być zanieczyszczanie trawników i problem
              z tym związany a nie "rozwolnionko" czy "sraczka" mojego psa,prawda?
              Zartujesz czy się czepiasz?
              Pozdrawiam.
              • mike_mike Re: psy - a właściwie właściciele 22.01.03, 16:31
                Gość portalu: aneta napisał(a):

                > Tematem tej rozmowy jak pamiętam miało być zanieczyszczanie trawników i
                problem
                > z tym związany a nie "rozwolnionko" czy "sraczka" mojego psa,prawda?
                > Zartujesz czy się czepiasz?
                > Pozdrawiam.

                Zartuje - Twoj pies musi mieć stalowy żołądek, skoro jedyne sraczki jakie go
                spotykają, ma od odrobaczania.
                A na poważnie. OK, twoja psina nie ma tego problemu, a co z właścicielami psów,
                którym jednak się zdarza bryznąć na mokro?
                • Gość: aneta Re: psy - a właściwie właściciele IP: *.ksiezyc.pl / 10.9.0.* 22.01.03, 16:47
                  Myślę sobie,że takiej rozlanej kupki nie można sprzątnąć no bo i jak?
                  Niech sobie leży szybciej ją gleba wciągnie poza tym to naturalny nawóz no nie?
                  A wiosną w tym miejscu buchnie trawa piękna,zielona...(ha ha ha).
                  Byle do wiosny!
                  Pozdrawiam.
    • Gość: dorka Re: psy - a właściwie właściciele IP: proxy:* / 172.30.7.* 22.01.03, 15:02
      Gość portalu: sasanka napisał(a):

      > Właśnie wyszłam z domu po zakupy. I idąc przez trawnik czułam się jak na polu
      > minowym.
      Po trawnikach się nie chodzi, od tego są chodniki.
      • Gość: Guga Re: psy - a właściwie właściciele IP: *.introl.pl 22.01.03, 15:12
        U mnie na osiedlu chodniki też są za przeproszeniem obsrane przez psy, a już
        nawet nie wspomnę o placach zabaw i piaskownicach dla dzieci.

        Dodatkowo irytują mnie tabuny psiaków bez smyczy i kagańców (nawet te ze
        spacerującymi właścicielami). Teraz na naszym osiedlu jest akcja karania
        mandatami przez Straż Miejską i trochę problem się ukrócił.
      • Gość: sasanka Re: psy - a właściwie właściciele IP: *.x-net.gliwice.pl 22.01.03, 15:22
        A do czego służą trawniki? Do patrzenia? Przypomina mi się pewien starszy pan,
        który przeganiał nas z trawnika z kocami bo trawę gniotłyśmy.
        • Gość: wij Re: psy - a właściwie właściciele IP: *.acn.pl 22.01.03, 20:16
          Gość portalu: sasanka napisał(a):

          > A do czego służą trawniki? Do patrzenia?

          Zgadłaś. Do patrzenia. Do ozdoby. Na pewno nie do łażenia po nich, stania,
          jeżdżenia samochodem. W Polsce trawniki są teraz potwornie zdewastowane i
          zamiast zdobić - szpecą. Trzeba mieć tupet, żeby przyznawać się do chodzenia
          po trawnikach, a jednocześnie grzmieć na psie kupy tamże. Jestem za
          sprzątaniem po psach, no ale ja po trawie nie łażę.
          • Gość: sasanka Re: psy - a właściwie właściciele IP: 213.216.82.* 22.01.03, 20:40
            Do czego służą trawniki to inna kwestia. Moim zdaniem właśnie do chodzenia po
            nich, leżenia na trawie, zabaw dla dzieci i chociaż minimalnego kontaktu z
            naturą. A nie po to by je ogradzać i tylko psy wyprowadzać.
            pozdrawiam
            • Gość: dorka Re: psy - a właściwie właściciele IP: proxy:* / 172.30.7.* 23.01.03, 07:45
              Ja nadal twierdzę, że po trawnikach sie nie chodzi. To łażenie po trawnikach
              kończy się tym, że zamiast zieleni mamy wydeptane ścieżki itd. natomiast co do
              psów, to niestety nie na wszystkich osiedlach jest jakieś oddalone miejsce
              gdzie można by swobodnie wyprowadzać psa :( U mnie na szczęście jeszcze jest
              gdzie. Pół biedy kiedy właściciel wyprowadza psa na spacer osobiście,
              najbardziej denerwują mnie Ci, którzy po prostu wypuszczają sobie psa, i ten
              biega gdzie chce. To jest dopiero kompletny brak wyobraźni.
    • mike_mike Re: psy - a właściwie właściciele 22.01.03, 15:34
      Gość portalu: sasanka napisał(a):

      > Właśnie wyszłam z domu po zakupy. I idąc przez trawnik czułam się jak na polu

      To po co wchodziłaś na trawnik?

      > minowym. Teraz gdy stopniał śnieg nasze chodniki, trawniki i wszystko dookoła
      > jest przepraszam za wyrazenie obersane. Czy do cholerki jasnej ludziom którzy
      > mają psy to nie przeszkadza. Czy dobrze się czują w takim otoczeniu, i jak
      > znajdują jakieś nie obesrane miejsce by ich pies mógł załatwić swoje
      > potrzeby?
      > Kto z was sprzata po swoim psie, ewentualnie wyprowadza gdzieś w mało
      > uczęszczane miejsce?

      Kup sobie psa. To pomoże na Twoje skołatane nerwy.
      • Gość: sasanka Re: psy - a właściwie właściciele IP: 213.216.82.* 22.01.03, 17:22
        Czyli rozumiem że Tobie psie kupy nie przeszkadzają, a trawniki są nie dla
        przyjemności ludzi, a dla psów. Żeby mieć psa nalezy mu zapewnic też
        odpowiednie warunki, czego ja mieszkając w bloku i bedąc nieobecna wiekszość
        dnia zrobic niestety nie mogę. A jeśli się już na psa zdecydowało to
        sprzątnięcie po nim nie powinno byc dużym problemem. Sprawa dotyczy trawników
        przy blokach, miejscach zamieszkania. I nie dam się przekonać że Warszawiacy
        nie mają gdzie śmieci wyrzucać.
        A nerwy dziękuję w nienajgorszym stanie.
        • vortex Re: psy - a właściwie właściciele 22.01.03, 19:53
          Gość portalu: sasanka napisał(a):

          > Czyli rozumiem że Tobie psie kupy nie przeszkadzają, a trawniki są nie dla
          > przyjemności ludzi, a dla psów.

          tu chciałem jedynie zauważyć że człowiek też zwierze :P czasem jest bardzo
          przyjemnie położyć się na trawce i popatrzyć na chmurki :)

          Żeby mieć psa nalezy mu zapewnic też
          > odpowiednie warunki, czego ja mieszkając w bloku i bedąc nieobecna wiekszość
          > dnia zrobic niestety nie mogę. A jeśli się już na psa zdecydowało to
          > sprzątnięcie po nim nie powinno byc dużym problemem.

          Tak, opiekowanie się psem jest sprawą odpowiedzialności, najpierw gazeta w
          domu potem woreczek na podwórku. Chyba że każdy wyznaje zasadę "pomyje za okno"

          Sprawa dotyczy trawników
          > przy blokach, miejscach zamieszkania. I nie dam się przekonać że Warszawiacy
          > nie mają gdzie śmieci wyrzucać.

          Oj, mieszkam w Wawie i narzekam na brak śmietników. Jest ich rzeczywiście za
          mało, czasem ide spory kawał z papierkiem w ręce zanim go wyrzucę. A wszędzie
          walają się papiery puszki i butelki. Ci z większą fantazją wsadzają puszki na
          drzewa :P

          Pozdrawiam

          PS - Niech bezdomni przestaną srać na mojej klatce schodowej!!!! Albo niech
          przynajmniej sprzątają po sobie! :P
    • Gość: piegus Re: psy - a właściwie właściciele IP: *.gd.pl 22.01.03, 16:07
      sorry, ale dla mnie to brak kultury osobistej, to tak samo jak z siusiajacymi
      panami pod drzewkiem... a gdyby tak babka weszla na trawnik, podciagnela
      spodnice, zrobila "co trzeba" i sobie poszla??
      za przeproszeniem "kupka" wilczura jest nawet wieksza od ludzkiej! dlaczego
      ludzie nie sprzataja po swoich pupilkach? czyzby sie brzydzili ich "kupek"?
      wiem, ze problemem moze byc brak smietnikow na drodze naszych pupilkow! ale bez
      przesady! ludzie! ile to razy parkujac samochod na skraju parkingu, przy
      trawniku, lawirowalismy, zeby przypadkiem nie stanac na swiezo "obsranej"
      trawce?? czy to problem, wziac ze soba do kieszeni woreczek na to "cudo" i pare
      metrow dalej wrzucic do kosza?? troche kultury!! chociaz trudno zmienic
      swiadomosc niektorych, wiadomo... moze nastepne pokolenie, a moze jeszcze
      nastepne, bedzie mniej zasrane (za przeproszeniem oczywiscie)??
      • mike_mike Re: psy - a właściwie właściciele 22.01.03, 16:13
        Gość portalu: piegus napisał(a):


        > trawce?? czy to problem, wziac ze soba do kieszeni woreczek na to "cudo" i
        pare
        >
        > metrow dalej wrzucic do kosza?? troche kultury!! chociaz trudno zmienic

        Ty nie mieszkasz w Warszawie, nie? A byłeś chociaż raz w tym mieście? Widziałeś
        gdzieś na ulicy kosz na śmieci, poza przystankami? Bo ja nie. Zebranie kupki do
        woreczka byłoby równoznaczne z zabraniem do domu.
        A poza tym, nie wchodź na trawniki, zobaczysz, że to niezła metoda
        zabezpieczeie się przed gównem przylepionym do podeszwy...
        • Gość: suri czy tym samym mozna uznac watek o kupach za zamkni IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 22.01.03, 16:53
          zamkniety?
          • mike_mike Re: czy tym samym mozna uznac watek o kupach za z 22.01.03, 17:02
            Gość portalu: suri napisał(a):

            > zamkniety?

            Tak. Pogadajmy teraz o kwiatkach - tak dla kontrastu...
            • Gość: aneta Re: czy tym samym mozna uznac watek o kupach za z IP: *.ksiezyc.pl / 10.9.0.* 22.01.03, 17:06
              Ale nie o kwiatkach rosnących na kupie,tak?(ha ha)
              • mike_mike Re: czy tym samym mozna uznac watek o kupach za z 23.01.03, 09:33
                Gość portalu: aneta napisał(a):

                > Ale nie o kwiatkach rosnących na kupie,tak?(ha ha)

                To w końcu nawóz, nie?
            • Gość: tipi Re: do mike_mike IP: *.35.11.vie.surfer.at 22.01.03, 19:12
              mike_mike napisał:

              > Gość portalu: suri napisał(a):
              >
              > > zamkniety?
              >
              > Tak. Pogadajmy teraz o kwiatkach - tak dla kontrastu...


              szkoda że w sumie ciekawy temat totalnie rozkładasz, ciekawe dlaczego - nie
              potrafisz czy nie chcesz dyskutować
              jeżeli to 1 to ubolewam ale można wyleczyć.... jeżeli nie chesz to co tu
              robisz na forum
              samopas puszczane w Polsce psy kojarzą mi się z Rumunią....ale to przecież
              tylko w myśl swoiście pojętej w Polsce demokracji
              • mike_mike Re: do mike_mike 23.01.03, 09:36
                Gość portalu: tipi napisał(a):

                > mike_mike napisał:
                >
                > > Gość portalu: suri napisał(a):
                > >
                > > > zamkniety?
                > >
                > > Tak. Pogadajmy teraz o kwiatkach - tak dla kontrastu...
                >
                >
                > szkoda że w sumie ciekawy temat totalnie rozkładasz, ciekawe dlaczego - nie
                > potrafisz czy nie chcesz dyskutować
                > jeżeli to 1 to ubolewam ale można wyleczyć.... jeżeli nie chesz to co tu
                > robisz na forum
                > samopas puszczane w Polsce psy kojarzą mi się z Rumunią....ale to przecież
                > tylko w myśl swoiście pojętej w Polsce demokracji

                Ej, no i po co sie mnie czepiasz. Rozmowa jest na temat kupek na trawniku, a
                nie samopas puszczanych psów. Póki co, nie widzę w okolicy samopas puszczanych
                psów. U mnie dozorca sprząta codziennie rano kupki z trawników i nie ma z tym
                problemów. Problem natomiast jest z ludźmi którzy włażą na trawę i ją zadeptują.
                • Gość: tipi Re: do mike_mike IP: *.35.11.vie.surfer.at 23.01.03, 10:18
                  mike_mike napisał:

                  > Ej, no i po co sie mnie czepiasz. Rozmowa jest na temat kupek na trawniku, a
                  > nie samopas puszczanych psów. Póki co, nie widzę w okolicy samopas
                  puszczanych
                  > psów. U mnie dozorca sprząta codziennie rano kupki z trawników i nie ma z
                  tym
                  > problemów. Problem natomiast jest z ludźmi którzy włażą na trawę i ją
                  zadeptują
                  > .

                  ej, nie czepiam się...rozmowa jak tytuł wątku głosi mówi o psach a właściwie
                  właścicialach, nie odbiegam więc od tematu
                  problem w Polsce jest z ludźmi i z psami. Z ludźmi, bo to oni pieski posiadają
                  i wychowują w myśl, jak juz pisałam, swoiście pojętej demokracji i z pieskami
                  co niestety myślą po pieskowemu i niestety nie mogą właściciela wychować
        • Gość: piegus Re: psy - a właściwie właściciele IP: *.gd.pl 23.01.03, 09:37
          wyobraz sobie sytuacje, ze kobieta idzie z dzieckiem/niemowleciem w wozeczku na
          spacer... dziecko zrobilo kupke w pieluche i placze... co mamusia robi? wyjmuje
          dzidziusia z wozeczka, kladzie na laweczce (chyba ze nie ma w Warszawie, nie
          wiem) zmienia dziecku pieluche i sssrrruuu... na trawnik (chyba ze nie ma
          trawnikow w Warszawie, nie wiem...);
          ale kurcze gowienko pieska po kilku deszczykach moze sie rozplynie po tym
          trawniku, a "pampers"?? hmmm... chyba nie...
          moze to zly przyklad... masz racje!!
          pa
          • mike_mike Re: psy - a właściwie właściciele 23.01.03, 09:45
            Gość portalu: piegus napisał(a):

            > wyobraz sobie sytuacje, ze kobieta idzie z dzieckiem/niemowleciem w wozeczku
            na
            >
            > spacer... dziecko zrobilo kupke w pieluche i placze... co mamusia robi?
            wyjmuje
            >
            > dzidziusia z wozeczka, kladzie na laweczce (chyba ze nie ma w Warszawie, nie
            > wiem) zmienia dziecku pieluche i sssrrruuu... na trawnik (chyba ze nie ma
            > trawnikow w Warszawie, nie wiem...);
            > ale kurcze gowienko pieska po kilku deszczykach moze sie rozplynie po tym
            > trawniku, a "pampers"?? hmmm... chyba nie...
            > moze to zly przyklad... masz racje!!

            Skoro już weszliśmy na temat Warszawy... Ławek tu też nie ma - nie licząc
            parków i przystanków (niektórych). A pampersa leżącego na ziemi nie widziałem.
            Widziałem za to inne gorsze żeczy... hm... parę razy, powiedzmy olłejsy...
            walające się na chodniku... Może komuś wypadło... Makabra...
            • Gość: piegus Re: psy - a właściwie właściciele IP: 62.233.169.* 23.01.03, 21:42
              widzisz, jednak jakas pani robila kupke... to i pieskom mozna wybaczyc... hmmm
    • Gość: Mrufka Re: psy - a właściwie właściciele IP: *.abo.wanadoo.fr 22.01.03, 20:35
      Paryzanie maja z tym duzy problem. Kupy czesto leza doslownie na srodku
      chodnika. Nie wiem, chyba jak sie tam wybiore nastepnym razem to zaloze
      kalosze. I to do kolan :)
      Najgorzej jest w lecie. Sklepikarze splukuja szlaufem obsikane sciany swoich
      butikow i fragmenty chodnika.

      Mrufka.
      • Gość: tipi Re: psy - a właściwie właściciele IP: *.35.11.vie.surfer.at 22.01.03, 20:52
        Gość portalu: Mrufka napisał(a):

        > Paryzanie maja z tym duzy problem. Kupy czesto leza doslownie na srodku
        > chodnika. Nie wiem, chyba jak sie tam wybiore nastepnym razem to zaloze
        > kalosze. I to do kolan :)
        > Najgorzej jest w lecie. Sklepikarze splukuja szlaufem obsikane sciany swoich
        > butikow i fragmenty chodnika.
        >
        > Mrufka.

        paryżanie mają z tym kłopot....no tak a w Afryce nie mają z tym kłopotu.
        A wyobraź sobie że w każdym kraju jest z tym kłopot ale w NIEKTÓRYCH krajach
        (Anglia, Niemcy tylko jako przykład..) radzą sobie z tym kłopotem stosując -
        stosowne kary dla obsrywaczy i prawdopodobieństwo wdepnięcia się trochę
        zmniejsza, że znowu nie wspomnę o polskich zwyczajach wypuszczania pieska za
        drzwi a dalej z klatki zawsze ktoś przecież wypuści , podobnie jak i w drugą
        stronę...
        • Gość: Teresa Re: psy - a właściwie właściciele IP: *.telia.com 22.01.03, 22:41
          Nie wincie PSY, wincie ich WLASCICIELI, ze postepuja tak ,a nie inaczej.
          To wlasciciel powinien przywiazac torebke plastykowa do smyczy ( odruch
          bezwarunkowy), kiedy wychodzi z psem na spacet.
          Nastepnie uzyc ja jesli zachodzi taka potrzeba.
          Majac torbke przy smyczy ( nauczylby innych wlascicieli) , zeby robili tak jak
          on. Moze w koncu stalo by sie modnym w Polsce wychodzic z PSEM i miec torebke.
          Szkoda, ze te milusinskie czworonogi nie maja wlasnych (placow zabaw -
          wybiegow) a przy nich odpowiednich koszy - latryn.

          Oh ,jak czysto byloby na osiedlu...
          Pies, bylby badziej lubiany.......
          Wlasciciel , nie obgadywany........


          Tego zycze wszystkim ( a szczegolnie PSOM i i ich wlascicielom)

    • lyche1 Re: Do unii z pieskiem 23.01.03, 08:10
      W wakacje byłam w Szwecji i często wychodziłam z tambylcami na spacer z
      pieskiem. Obowiązkowe wyposażenie właściciela psa to specjalny woreczek i
      łopatka, którymi zbiera się to co piesek zrobił i wrzuca do najbliższego kosza,
      który znajduje się co jakieś 100m a nie jak u nas 1 na km2.
      Dodam może jeszcze, że nie byłam w osiedlu tylko w osadzie leśnej, i tam
      obowiązywały te same zasady.
    • bo1 Sasanka czyli Kali 23.01.03, 13:59
      He, he, czytam i oczom nie wierzę. Autorka wątku narzeka na psie kupy, bo
      przeszkadzają jej w chodzeniu (!) po trawnikach. Istna moralność Kalego ze
      słynnej powieści Sienkiewicza. Przypomina mi to sytuację, której byłem
      niedawno świadkiem. W pewnej wiosce chłopi narzekali, że rozkopano im drogę,
      bo teraz nie mają jak wozić śmieci... do lasu.
      Dzięki ludziom takim jak sasanka mamy obrzydliwe, niemiłosiernie wydeptane
      trawniki - klepiska, a pieski dodatkowo wieńczą dzieło.
      Latem wyjeżdżam zwykle do Hiszpanii. Ich trawniki prezentują się b. dobrze
      mimo niesprzyjającego klimatu - czasami przez kilka miesięcy nie spada kropla
      deszczu. Ale nigdy nie widziałem, żeby miejscowi, czy turyści przechadzali się
      po trawie. Nawet w pełni sezonu turystycznego tłum przemieszcza się WYŁĄCZNIE
      po chodnikach, choć czasami trudno się zmieścić. U nas panuje powszechne
      przyzwolenie na wygodnictwo i syf.
      • Gość: sasanka Re: Sasanka czyli Kali IP: *.x-net.gliwice.pl 23.01.03, 14:18
        Trawie nie szkodzi chodzenie po niej !!!!!!!!! Trawniki w swoim zamierzeniu w
        parkach, na boiskach przy domach itp. służą do chodzenia, biegania,
        wypoczywania na nich. Proponuje wpisać do konstytucji Wchodzenie na trawnik
        dozwolone jest tylko z psem w celu .......
        Skąd ta paranoja że trawniki są do oglądania, a trawie szkodzi gdy się ją
        nadepnie? Są trawniki, którę mają funkcję ozdobną a są które mają uzytkową.
        Poza tym jak Ci właściciele z pieskami tam wchodzą to im nie szkodzą?
        • mike_mike Re: Sasanka czyli Kali 23.01.03, 14:26
          Gość portalu: sasanka napisał(a):

          > Trawie nie szkodzi chodzenie po niej !!!!!!!!! Trawniki w swoim zamierzeniu w
          > parkach, na boiskach przy domach itp. służą do chodzenia, biegania,
          > wypoczywania na nich. Proponuje wpisać do konstytucji Wchodzenie na trawnik
          > dozwolone jest tylko z psem w celu .......
          > Skąd ta paranoja że trawniki są do oglądania, a trawie szkodzi gdy się ją
          > nadepnie? Są trawniki, którę mają funkcję ozdobną a są które mają uzytkową.
          > Poza tym jak Ci właściciele z pieskami tam wchodzą to im nie szkodzą?

          I tu się mylisz. Trawie nie szkodzi chodzenie po niej, pod warunkiem
          przestrzegania specjalnych form pielęgnacji oraz użycia specjalnych
          zabezpieczeń (takie specjalne plastikowe kratki wkopywane w trawnik,
          zabezpieczające przed zadeptywaniem ziemi). A już na pewno chodzenie po trawie
          szkodzi bardziej niż kupka, która rozkłada się i użyźnia glebę...
          Gdyby to co napisałaś byłoprawdą nie mielibyśmy takiej ilości łysych trawników,
          i wydeptanych w nich ścieżek.
          No ale zawsze można dorobić teorię do własnego postepowania...
          • Gość: sasanka Re: Sasanka czyli Kali IP: *.x-net.gliwice.pl 23.01.03, 14:30
            To prosze jeszcze mi odpowiedzieć jak własciciele wprowadzają te pieski na
            trawniki żeby kupkę zrobiły ??
            • mike_mike Re: Sasanka czyli Kali 23.01.03, 14:41
              Gość portalu: sasanka napisał(a):

              > To prosze jeszcze mi odpowiedzieć jak własciciele wprowadzają te pieski na
              > trawniki żeby kupkę zrobiły ??

              No widzisz. Gdybyś miała psa, wiedziałabyś to. Z psem nie trzeba wchodzić na
              trwanik, sam to robi - nie trzeba nawet drogi pokazywać.
              • Gość: sasanka Re: Sasanka czyli Kali IP: *.x-net.gliwice.pl 23.01.03, 14:47
                Kieruje do listu o puszczaniu psów bez smyczy
                • mike_mike Re: Sasanka czyli Kali 23.01.03, 15:06
                  Gość portalu: sasanka napisał(a):

                  > Kieruje do listu o puszczaniu psów bez smyczy

                  A gdzie ten list?
              • Gość: sasanka Re: Podsumowanie IP: *.x-net.gliwice.pl 23.01.03, 14:54
                Większości osób posiadajacych psy, a wypowiadajacych się gówno dookoła nie
                przeszkadza.
                Przypomjam ze mamy środek stycznia, więc argument o niszczeniu trawy przez jej
                deptanie jest mocno naciągany. Dziwi mnie skąd przekonanie że chodzenie po
                trawie jej szkodzi, nie przeszkadza wam że nie mozna na niej się położyc i
                troche odpocząć nie mówiąc juz o bieganiu dzieci ? Wydaje mi się że
                nadmiar "nawozu" bardziej szkodzi trawnikom niż użytkowanie jej przez ludzi.

                P.S. Nie zakładałam wątku czy trawnikom szkodzi kupa, tylko czy nie przeszkadza
                Wam gówno dookoła.
                • mike_mike Re: Podsumowanie 23.01.03, 15:12
                  Gość portalu: sasanka napisał(a):

                  > Większości osób posiadajacych psy, a wypowiadajacych się gówno dookoła nie
                  > przeszkadza.
                  > Przypomjam ze mamy środek stycznia, więc argument o niszczeniu trawy przez
                  jej
                  > deptanie jest mocno naciągany. Dziwi mnie skąd przekonanie że chodzenie po
                  > trawie jej szkodzi, nie przeszkadza wam że nie mozna na niej się położyc i
                  > troche odpocząć nie mówiąc juz o bieganiu dzieci ? Wydaje mi się że
                  > nadmiar "nawozu" bardziej szkodzi trawnikom niż użytkowanie jej przez ludzi.
                  >

                  Chodzisz po trawnikach tylko w styczniu? Jeśli zastanowisz się trochę (nie
                  potrzebna jest dogłębna znajomość fizyki), to zauważysz, że przypadku chodzenia
                  (z powodu małej relatywnie do ogólnej masy powierzchni naszych stóp), mamy do
                  czynienia, ze znacznie większym naciskiem na centymetr kwadratowy, niz w
                  przypdaku wylegiwania się tylko na kocyku. No poza tym, jeśli lubisz od czasu
                  do czasu położyć się na trawniku na ulicy pod drzewkiem, to nie dziwię sie, że
                  kupki przeszkadzają... Dla czego niby miałyby nam przeszkadzać dzieci? Też
                  kupki na trawnikach robią?
                  nadmiar naturalnego (a takim jest kupka) nawozu, trawie nie szkodzi, co innego
                  sztuczne środki...
                  Najlepiej to przemyśl to sobie, i zacznij od siebie naprawianie świata -
                  przestań łazić i zadeptywać trawniki.
                • melinek Re: Podsumowanie 23.01.03, 15:59
                  Sasanko, w moim dziecinstwie na trawnikach byly tabliczki z napisem "Szanuj
                  zielen". Od lat ich nie ma, nad czym bardzo ubolewam. Jestem dzieki temu tak
                  wychowana, ze nie skracam sobie drogi przez trawnik. Ciebie i twoich
                  rowiesnikow to nie dotyczy. Brak tych tabliczek nie oznacza przyzwolenia na
                  deptanie trawinikow i robienie z nich klepiska. Nie trzeba na to szukac dowodow
                  w konstytucji, choc ta ulegla zmianie od czasu, mojego dziecinstwa.

                  Wez pod uwage fakt, ze na ziemi zdeptanej teraz w koncu stycznia wiosna nic nie
                  zakielkuje.

                  Jesli wedlug ciebie w parkach mozna bez ograniczen chodzic po trawie, wykladac
                  sie na niej lub w inny sposob korzystac z dobrodziejstw parkowej przyrody, to
                  dlaczego sa wytyczone specjalne scieżki dla pieszych i rowerow?
                  Bedac w Niemczech, gdzie jest duzo trawinikow, na jednym z nich byla tabliczka
                  z napisem "hunden toaleten". Czy nie moznaby tego zastosowac u nas?
            • menisk Re: Sasanka czyli Kali 23.01.03, 14:44
              Gość portalu: sasanka napisał(a):

              > To prosze jeszcze mi odpowiedzieć jak własciciele wprowadzają te pieski na
              > trawniki żeby kupkę zrobiły ??

              Sasanka, nie kompromituj się. Zakładasz wątek, z którego wynika, że niszczysz
              trawniki w znacznie większym stopniu niż psy. Na dodatek nawet sobie z tego
              nie zdajesz sprawy i brniesz dalej kolejnymi wpisami. Skończ już i oszczędź
              sobie wstydu.
    • Gość: chudyy psy ważniejsze od dzieci IP: *.ipartners.pl / 195.94.203.* 23.01.03, 15:33
      psy na księżyc, a właściciele z nimi... ;)
      a kiedyś na innej grupie się skarżyli ludzie, że pieski boją się petard podczas
      nowego roku i żeby ukrócić strzelanie... kosmici

      a jeden Pan z pieskiem co srał na trawnik próbował mi kiedyś zwrócić uwagę, że
      moje dziecko staje bucikami na ławce i ją pobrudzi... owszem gównem jego psa...

      kłaniam się

      p.s. czasem wydaje mi się, że w tym prorodzinnym kraju więcej wolno psu niż
      dziecku
    • Gość: tipi DO SASANKI IP: *.35.11.vie.surfer.at 23.01.03, 19:51
      sasanko szkoda Twoich słów tu na ekranie i energii. Zauważ, większość wcale
      nie wie o co Ci chodzi. Przykre to. Wypisują, że w Niemczech jest tabliczka,
      że w Polsce też byly tabliczki itd ale sensu nie czują. Oczywiście, że melinek
      (a) mogła widzieć tabliczkę w Niemczech ale szkoda że nie widziała tych
      tabliczek przy każdym trawniku że pieskom TAM NIE WOLNO!!! Trawniki jak
      powiedziałaś są różne, w wielu dużych miastach Europy służą właśnie do
      wylegiwania się na kocach i bez... a są i takie których nie wolno deptać.
      Pozdrawiam Cię i proponuję daj sobie spokój z tematem bo ta publika, która tu
      się zebrała niestety nie łapie a Ty ich z pewnością nie wychowasz
      A tak na marginesie o W-wie, jako anegdota: mój mąż w zeszłym roku znalazł się
      na Dworcu Centralnym, nie korzystał z kolei polskich od kilkunastu lat,
      zadzwonił do mnie mówiąc: jestem w głębokim socjaliźmie, cofnąłem się w czasie
      o 30 lat ,smród, brud i ......
      Pozdrawiam
      • Gość: sasanka Re: Dziękuję IP: *.x-net.gliwice.pl 23.01.03, 20:11
      • melinek Re: DO SASANKI 23.01.03, 21:11
        Gość portalu: tipi napisał(a):

        > sasanko szkoda Twoich słów tu na ekranie i energii. Zauważ, większość wcale
        > nie wie o co Ci chodzi. Przykre to. Wypisują, że w Niemczech jest tabliczka,
        > że w Polsce też byly tabliczki itd ale sensu nie czują. Oczywiście, że melinek
        > (a) mogła widzieć tabliczkę w Niemczech ale szkoda że nie widziała tych
        > tabliczek przy każdym trawniku że pieskom TAM NIE WOLNO!!! Trawniki jak
        > powiedziałaś są różne, w wielu dużych miastach Europy służą właśnie do
        > wylegiwania się na kocach i bez... a są i takie których nie wolno deptać.
        > Pozdrawiam Cię i proponuję daj sobie spokój z tematem bo ta publika, która tu
        > się zebrała niestety nie łapie a Ty ich z pewnością nie wychowasz
        > A tak na marginesie o W-wie, jako anegdota: mój mąż w zeszłym roku znalazł
        się
        > na Dworcu Centralnym, nie korzystał z kolei polskich od kilkunastu lat,
        > zadzwonił do mnie mówiąc: jestem w głębokim socjaliźmie, cofnąłem się w
        czasie
        > o 30 lat ,smród, brud i ......

        Ha, ha, ale smieszna anegdota, (o, ironio!) boki zrywac.
        Moze wlasnie dzieki takim ludziom jak Sasanka lub jej podobni ten kraj wygada
        jak w anegdocie twojego meza.
        Jak wygodnie i latwo oceniac wlasny kraj z zagranicznej perspektywy.
        Moze zamiast tego podzielilabys sie raczej obserwacjami, jak sobie z tym
        problemem radza w Austrii.

        Jesli czegos ja i reszta publiki nie zrozumielismy, prosze nas lepiej objasnic.
        Po to jest forum, by ludzi informowac i uscislac swoje wypowiedzi, jesli ktos
        czegos nie rozumie.
        Gdy juz brak argumntow, najlatwiej sie wycofac z dyskusji udajac, ze nie jest
        sie zrozumianym.
        • Gość: endo Re: DO SASANKI IP: *.chello.pl 23.01.03, 21:25
          Po prostu polskim wielbicielom piesków nie chce się po nich sprzątać i tyle.A
          cała reszta niech siedzi cicho - albo też kupi sobie psa.Terror psiarzy
          istnieje, to fakt.Często są to ci sami ludzie,którzy bezmyślnie rozmnażają
          zwierzeta a potem wyrzucają je z domu , gdy stana się kłopotem.To wszystko tak
          pięknie wpisuje się w polską mentalność.
          Muszę jednak powiedzieć,że osrane dokładnie potrafią być chodniki w najbardziej
          ekskluzywnych dzielnicach np.Londynu, więc ,jak się zdaje ,zamożność nie musi
          iść w parze z kulturą osobistą.Gdyby kary za zanieczyszczanie były
          astronomiczne, a strażnicy miejscy zdeterminowani w ich ściąganiu- problem
          psiego łajna w miastach by zniknął.
          • Gość: tipi Re: DO SASANKI IP: *.35.11.vie.surfer.at 23.01.03, 21:32
            Gość portalu: endo napisał(a):

            > Po prostu polskim wielbicielom piesków nie chce się po nich sprzątać i
            tyle.A
            > cała reszta niech siedzi cicho - albo też kupi sobie psa.Terror psiarzy
            > istnieje, to fakt.Często są to ci sami ludzie,którzy bezmyślnie rozmnażają
            > zwierzeta a potem wyrzucają je z domu , gdy stana się kłopotem.To wszystko
            tak
            > pięknie wpisuje się w polską mentalność.
            > Muszę jednak powiedzieć,że osrane dokładnie potrafią być chodniki w
            najbardziej
            >
            > ekskluzywnych dzielnicach np.Londynu, więc ,jak się zdaje ,zamożność nie
            musi
            > iść w parze z kulturą osobistą.Gdyby kary za zanieczyszczanie były
            > astronomiczne, a strażnicy miejscy zdeterminowani w ich ściąganiu- problem
            > psiego łajna w miastach by zniknął.



            i chcialo by sie tylko dodac: powiedzial co wiedzial.....
        • Gość: sasanka Re: Czy widzisz absurd w swojej wypowiedzi ?? IP: *.x-net.gliwice.pl 23.01.03, 21:28
          • melinek Re: Czy widzisz absurd w swojej wypowiedzi ?? 23.01.03, 22:16
            Absurd widze, w tym, ze twoj post jest zupelnie pusty.))
            • Gość: tipi Re: Czy widzisz absurd w swojej wypowiedzi ?? IP: *.35.11.vie.surfer.at 23.01.03, 22:38
              melinek napisał:

              > Absurd widze, w tym, ze twoj post jest zupelnie pusty.))
              >


              melinku, nie zalamuj mnie.Do tej pory uwazalam Cie za madra osobe a tu taka
              wpadka....
              Sasanka odpowiedziala pytaniem zawartym w tytule, czesto sie tak robi
              przykro mi ze musze taka rzecz tlumaczyc ale mysle ze jest "juz pozno....
              (dalej jak w piosence)...

              • melinek Re: Czy widzisz absurd w swojej wypowiedzi ?? 23.01.03, 23:05
                Gość portalu: tipi napisał(a):

                > melinek napisał:
                >
                > > Absurd widze, w tym, ze twoj post jest zupelnie pusty.))
                > >
                > melinku, nie zalamuj mnie.Do tej pory uwazalam Cie za madra osobe a tu taka
                > wpadka....
                > Sasanka odpowiedziala pytaniem zawartym w tytule, czesto sie tak robi
                > przykro mi ze musze taka rzecz tlumaczyc ale mysle ze jest "juz pozno....
                > (dalej jak w piosence)...

                Nie uwazam tego za wpadke. Na tyle mi jeszcze rozumu starcza, by rozpoznac
                pytanie zadane w tytule postu i tego mi nie musisz tlumaczyc.
                Ty natomiast nie zrozumialas emotikonu doczepionego na koncu a ktory oznaczal
                zart.
                Czy choc teraz zesmy sie zrozumialy?
                ;))
                • Gość: tipi Re: Czy widzisz absurd w swojej wypowiedzi ?? IP: *.35.11.vie.surfer.at 23.01.03, 23:08
                  melinek napisał:

                  > Gość portalu: tipi napisał(a):
                  >
                  > > melinek napisał:
                  > >
                  > > > Absurd widze, w tym, ze twoj post jest zupelnie pusty.))
                  > > >
                  > > melinku, nie zalamuj mnie.Do tej pory uwazalam Cie za madra osobe a tu tak
                  > a
                  > > wpadka....
                  > > Sasanka odpowiedziala pytaniem zawartym w tytule, czesto sie tak robi
                  > > przykro mi ze musze taka rzecz tlumaczyc ale mysle ze jest "juz pozno....
                  > > (dalej jak w piosence)...
                  >
                  > Nie uwazam tego za wpadke. Na tyle mi jeszcze rozumu starcza, by rozpoznac
                  > pytanie zadane w tytule postu i tego mi nie musisz tlumaczyc.
                  > Ty natomiast nie zrozumialas emotikonu doczepionego na koncu a ktory
                  oznaczal
                  > zart.
                  > Czy choc teraz zesmy sie zrozumialy?
                  > ;))
                  >


                  zesmy- i chyba nie bedziemy sie rozumiec und no komentarz....
                  • melinek Tak myslalam, vide moja sygnaturka ;) nt 23.01.03, 23:43
                    Gość portalu: tipi napisał(a):

                    > melinek napisał:
                    >
                    > > Gość portalu: tipi napisał(a):
                    > >
                    > > > melinek napisał:
                    > > >
                    > > > > Absurd widze, w tym, ze twoj post jest zupelnie pusty.))
                    > > > >
                    > > > melinku, nie zalamuj mnie.Do tej pory uwazalam Cie za madra osobe a t
                    > u tak
                    > > a
                    > > > wpadka....
                    > > > Sasanka odpowiedziala pytaniem zawartym w tytule, czesto sie tak robi
                    > > > przykro mi ze musze taka rzecz tlumaczyc ale mysle ze jest "juz pozno
                    > ....
                    > > > (dalej jak w piosence)...
                    > >
                    > > Nie uwazam tego za wpadke. Na tyle mi jeszcze rozumu starcza, by rozpoznac
                    >
                    > > pytanie zadane w tytule postu i tego mi nie musisz tlumaczyc.
                    > > Ty natomiast nie zrozumialas emotikonu doczepionego na koncu a ktory
                    > oznaczal
                    > > zart.
                    > > Czy choc teraz zesmy sie zrozumialy?
                    > > ;))
                    > >
                    >
                    >
                    > zesmy- i chyba nie bedziemy sie rozumiec und no komentarz....
              • melinek Wpadka? Na pewno nie moja. 24.01.03, 00:13
                Gość portalu: tipi napisał(a):

                > melinek napisał:
                >
                > > Absurd widze, w tym, ze twoj post jest zupelnie pusty.))
                > >

                > melinku, nie zalamuj mnie.Do tej pory uwazalam Cie za madra osobe a tu taka
                > wpadka....
                > Sasanka odpowiedziala pytaniem zawartym w tytule, czesto sie tak robi
                > przykro mi ze musze taka rzecz tlumaczyc ale mysle ze jest "juz pozno....
                > (dalej jak w piosence)...



                Wpadka Sasanki polega na tym, ze wysylajac posty puste, ktorych tresc miesci
                sie w jego tytule, na koncu dorzuca sie skroty "nt" lub "n(txt)" - nie zawiera
                tekstu.
                Twoja wpadka Tipi, polega na tym, ze jako osoba uwazajaca sie za obeznana
                z internetem tego nie wiesz a pouczasz innych.
                Jest mi rownie przykro, ze musze tlumaczyc taaakiej znawczyni oczywiste sprawy.
        • Gość: tipi Re: DO SASANKI IP: *.35.11.vie.surfer.at 23.01.03, 21:30
          melinek napisał:

          > Gość portalu: tipi napisał(a):
          >
          > > sasanko szkoda Twoich słów tu na ekranie i energii. Zauważ, większość wcal
          > e
          > > nie wie o co Ci chodzi. Przykre to. Wypisują, że w Niemczech jest tablicz
          > ka,
          > > że w Polsce też byly tabliczki itd ale sensu nie czują. Oczywiście, że mel
          > inek
          > > (a) mogła widzieć tabliczkę w Niemczech ale szkoda że nie widziała tych
          > > tabliczek przy każdym trawniku że pieskom TAM NIE WOLNO!!! Trawniki jak
          > > powiedziałaś są różne, w wielu dużych miastach Europy służą właśnie do
          > > wylegiwania się na kocach i bez... a są i takie których nie wolno deptać.
          > > Pozdrawiam Cię i proponuję daj sobie spokój z tematem bo ta publika, która
          > tu
          > > się zebrała niestety nie łapie a Ty ich z pewnością nie wychowasz
          > > A tak na marginesie o W-wie, jako anegdota: mój mąż w zeszłym roku znalazł
          >
          > się
          > > na Dworcu Centralnym, nie korzystał z kolei polskich od kilkunastu lat,
          > > zadzwonił do mnie mówiąc: jestem w głębokim socjaliźmie, cofnąłem się w
          > czasie
          > > o 30 lat ,smród, brud i ......
          >
          > Ha, ha, ale smieszna anegdota, (o, ironio!) boki zrywac.
          > Moze wlasnie dzieki takim ludziom jak Sasanka lub jej podobni ten kraj
          wygada
          > jak w anegdocie twojego meza.
          > Jak wygodnie i latwo oceniac wlasny kraj z zagranicznej perspektywy.
          > Moze zamiast tego podzielilabys sie raczej obserwacjami, jak sobie z tym
          > problemem radza w Austrii.
          >
          > Jesli czegos ja i reszta publiki nie zrozumielismy, prosze nas lepiej
          objasnic.
          >
          > Po to jest forum, by ludzi informowac i uscislac swoje wypowiedzi, jesli
          ktos
          > czegos nie rozumie.
          > Gdy juz brak argumntow, najlatwiej sie wycofac z dyskusji udajac, ze nie
          jest
          > sie zrozumianym.
          >


          po 1 nie wycofalam sie z dyskusji
          po 2 nie czuj sie urazona tym ze zacytowalam twoje "niemiecke spostrzezenia"
          bo to jest dopiero punkt do dalszej dyskusji
          po 3 napisalam powyzej nawet pare razy jak to jest w innych krajach,
          w Austrii nie ma walesajacych sie samopas psow po ulicach a tak jest w Polsce,
          mozna siadac,lezec chodzic, biegac po trawnikach, tych na ktorych nie ma
          tabliczki ze tu wlasnie nie wolno, sa tabliczki z napisami ze psom nie wolno
          wchodzic, nie ma zwyczaju wypuszczania psa na klatke z nadzieja ze na dole
          sasiad wypusci dalej jak to jest w Polsce, nie ma zwyczaju ze psy szczekaja
          albo wyja pod blokami tak jak to jest w Polsce a pan i wladca pieska dolaczy
          jeszcze otwarciem swojej buzi ,
          jest demokracja w mysl mnie wolno miec spokoj ale i mojemu sasiadowi wolno
          miec spokoj a nie jak to jest w Polsce: co, mnie czegos nie wolno?
          • melinek Re: DO SASANKI 23.01.03, 22:11
            > po 1 nie wycofalam sie z dyskusji
            #### ty owszem nie, ale namawiasz Sasanke, by sobie dala z tym spokoj.

            > po 2 nie czuj sie urazona tym ze zacytowalam twoje "niemiecke spostrzezenia"
            #### wiedz, ze nie czuje sie urazona :))

            > bo to jest dopiero punkt do dalszej dyskusji
            #### ktora bardzo chetnie podjeme, moze jakis konstruktywny przyklad uda sie
            wcielic w zycie.

            > jest demokracja w mysl mnie wolno miec spokoj ale i mojemu sasiadowi wolno
            > miec spokoj a nie jak to jest w Polsce: co, mnie czegos nie wolno?

            #### Tipi, zeby zrozumiec roznice w pojmowaniu demokracji przez inny narod,
            nalezy sie z nim spotkac lub z takim narodem pobyc. Zachowanie, jakiego
            przyklad podalas z reguly nie nalezy do osob za garnica bywlych. Moze bywalych
            jako turysci a nie osoby majace okazje tam pomieszkac.

            Mieszkam w Polsce na osiedlu, gdzie niewiele osob zielen szanuje.
            Zamast trawy jest klepisko obesrane przez okoliczne psy. Nie widzialam, by ktos
            po swoim psie sprzatal. Jest natomiast teren oddalony od budynkow, gdzie
            niektorzy sasiedzi swoje psy wyprowadzaja. Ubolewam tylko, ze nie wszyscy.

            Uwazam, ze to co mozna zrobic z wyprowadzaniem psow i z poszanowaniem zieleni,
            to zaczac od siebie. Starac sie wyeliminowac wlasne zle nawyki. Calego
            spolecznestwa nie naprawimy. Dajac jednak przyklad naszy wlasnym zachowaniem,
            moze uda sie uratowac od zadeptania (to jest wyciczka w strone Sasanki ;)
            i od zasrania choc jeden trawnik.

            Natomiast tabliczki bardzo by sie w naszym kraju przydaly.
            • Gość: tipi Re: do melinki IP: *.35.11.vie.surfer.at 23.01.03, 22:35
              melinek napisał:

              > > po 1 nie wycofalam sie z dyskusji
              > #### ty owszem nie, ale namawiasz Sasanke, by sobie dala z tym spokoj.

              =======oczywiscie ze namawiam bo dyskusja jest bez sensu, nikogo i niczego nie
              zmieni, ani w Polsce ani na forum. Wiekszosc ludzi ktorzy sie tu pojawiaja
              reprezentuja straszny poziom i w zasadzie nie nie maja do powiedzenia. Dostep
              do internetu mam od wielu lat i nie jest mi ekranik dziwny. To ze teraz zaglam
              na strone gw od paru tygodni to tylko "proba socjologiczna".
              >
              > > po 2 nie czuj sie urazona tym ze zacytowalam twoje "niemiecke spostrzezeni
              > a"
              > #### wiedz, ze nie czuje sie urazona :))
              >
              > > bo to jest dopiero punkt do dalszej dyskusji
              > #### ktora bardzo chetnie podjeme, moze jakis konstruktywny przyklad uda sie
              > wcielic w zycie.
              >
              ==========tu nie zalapalas ale nie pora i nie czas tlumaczyc (mozesz sie znowu
              przyczepic w tym miejscu)



              > > jest demokracja w mysl mnie wolno miec spokoj ale i mojemu sasiadowi wolno
              >
              > > miec spokoj a nie jak to jest w Polsce: co, mnie czegos nie wolno?
              >
              > #### Tipi, zeby zrozumiec roznice w pojmowaniu demokracji przez inny narod,
              > nalezy sie z nim spotkac lub z takim narodem pobyc.

              ==========przezylam w Polsce wystarczajaco duzo lat i jestem wystarczajaco
              czesto nzeby wiedziec co mowie


              Zachowanie, jakiego
              > przyklad podalas z reguly nie nalezy do osob za garnica bywlych. Moze
              bywalych
              > jako turysci a nie osoby majace okazje tam pomieszkac.
              >
              > Mieszkam w Polsce na osiedlu, gdzie niewiele osob zielen szanuje.
              > Zamast trawy jest klepisko obesrane przez okoliczne psy. Nie widzialam, by
              ktos
              >
              > po swoim psie sprzatal. Jest natomiast teren oddalony od budynkow, gdzie
              > niektorzy sasiedzi swoje psy wyprowadzaja. Ubolewam tylko, ze nie wszyscy.
              >
              > Uwazam, ze to co mozna zrobic z wyprowadzaniem psow i z poszanowaniem
              zieleni,
              > to zaczac od siebie. Starac sie wyeliminowac wlasne zle nawyki. Calego
              > spolecznestwa nie naprawimy. Dajac jednak przyklad naszy wlasnym
              zachowaniem,
              > moze uda sie uratowac od zadeptania (to jest wyciczka w strone Sasanki ;)
              > i od zasrania choc jeden trawnik.
              >
              > Natomiast tabliczki bardzo by sie w naszym kraju przydaly.
              >


              =============w zadnym kraju same tabliczni nie pomoga, nie ma takiej nacji na
              calym swiecie zeby byla grzeczna i zawsze w porzadku z prawem gdybyby nie
              ten "bat" nad glowa. W Wiedniu sa kwiaty na klombach nie dlatego tylko ze
              ludzia sa lepiej wychowani lub bardziej cywilizowani. Za przylapanie np. w
              jakini na zniszczeniu (oderwaniu ) stalagnitu grozi kara od 7200 euro w gore.
              To tylko jako przyklad. Duzo podrozuje i czesto jako zawzieta Polka wstydze
              sie za zachowania Polakow a jak w Polsce zwracam uwage na zle zachowania
              (zebractwo w lokalach i na ulichach, temat psy juz omawialismy, wandalizm -
              przystanki tramwajowe, msza sw, w kosciele osiedlowy na max-naglosnieniu na
              cale osiedle,....itd, itp) to slysze ze mi sie w glowie przewrocilo
              Pozdrawiam
              • melinek Re: do melinki 23.01.03, 23:25
                Gość portalu: tipi napisał(a):

                > melinek napisał:
                > > > po 1 nie wycofalam sie z dyskusji
                > > #### ty owszem nie, ale namawiasz Sasanke, by sobie dala z tym spokoj.
                >
                > =======oczywiscie ze namawiam bo dyskusja jest bez sensu, nikogo i niczego
                nie
                > zmieni, ani w Polsce ani na forum. Wiekszosc ludzi ktorzy sie tu pojawiaja
                > reprezentuja straszny poziom i w zasadzie nie nie maja do powiedzenia. Dostep
                > do internetu mam od wielu lat i nie jest mi ekranik dziwny. To ze teraz
                zaglam
                > na strone gw od paru tygodni to tylko "proba socjologiczna".

                TAKIE proby latwo sie koncza uzaleznieniem. Poziom jest taki jak wszedzie
                w miejscach publicznych, zarówno wysoki jak i niski, zalezy kto się wypowiada.


                > > > bo to jest dopiero punkt do dalszej dyskusji
                > > #### ktora bardzo chetnie podjeme, moze jakis konstruktywny przyklad uda s
                > ie
                > > wcielic w zycie.
                > >
                > ==========tu nie zalapalas ale nie pora i nie czas tlumaczyc (mozesz sie
                znowu
                > przyczepic w tym miejscu)

                SAMA mnie prowokujesz. Rozumiem tyle, ile jest napisane. Jesli nie chodzi
                ci o dyskusje, to o co ci chodzi? Jesli nie chcesz, bo np. jej poziom ci nie
                odpowiada, zakoczmy na tym.


                > > > jest demokracja w mysl mnie wolno miec spokoj ale i mojemu sasiadowi
                > wolno
                > > > miec spokoj a nie jak to jest w Polsce: co, mnie czegos nie wolno?

                > > #### Tipi, zeby zrozumiec roznice w pojmowaniu demokracji przez inny narod
                > > nalezy sie z nim spotkac lub z takim narodem pobyc.
                >
                > ==========przezylam w Polsce wystarczajaco duzo lat i jestem wystarczajaco
                > czesto nzeby wiedziec co mowie

                TEGO nie kwestionuje.


                > =============w zadnym kraju same tabliczni nie pomoga, nie ma takiej nacji na
                > calym swiecie zeby byla grzeczna i zawsze w porzadku z prawem gdybyby nie
                > ten "bat" nad glowa. W Wiedniu sa kwiaty na klombach nie dlatego tylko ze
                > ludzia sa lepiej wychowani lub bardziej cywilizowani. Za przylapanie np. w
                > jakini na zniszczeniu (oderwaniu ) stalagnitu grozi kara od 7200 euro w gore.
                > To tylko jako przyklad. Duzo podrozuje i czesto jako zawzieta Polka wstydze
                > sie za zachowania Polakow a jak w Polsce zwracam uwage na zle zachowania
                > (zebractwo w lokalach i na ulichach, temat psy juz omawialismy, wandalizm -
                > przystanki tramwajowe, msza sw, w kosciele osiedlowy na max-naglosnieniu na
                > cale osiedle,....itd, itp) to slysze ze mi sie w glowie przewrocilo
                > Pozdrawiam

                Tipi, zlych przykladow zachowan z naszego kraju mozna by przytaczac
                w nieskonczonosc. Tylko po co? Zeby sie dalej wstydzic za Polakow a sobie
                winszowac oderwania sie od rodzimego grajdolka? Wspaniale, w Austrii
                wyegzekwowano poszanowanie dobr naturalnych grozba wysokich kar pienieznych.
                W Polsce pewnie tez dojdziemy do tego etapu, moze za te 30 lat ;))
                Pozdrawiam
              • Gość: Mrufka. Re: do tipi IP: *.abo.wanadoo.fr 23.01.03, 23:30
                Gość portalu: tipi napisał(a):

                > a jak w Polsce zwracam uwage na zle zachowania
                > (zebractwo w lokalach i na ulichach (...)

                Od kiedy to zebractwo na ulicach jest "zlym zachowaniem" ? Nie zebra sie ani z
                nudow, ani dla jaj, czy draki, ani dla przyjemnosci tylko po to zeby jakos
                przezyc. A poza tym to gdzie niby zebracy maja zebrac jak nie na ulicy?
                • Gość: ANEK Do mrufki IP: *.chello.pl 23.01.03, 23:40
                  Na Centralnym do knajp z fast foodami przychodzą całkiem nieźle ubrane wyrostki
                  i naciągaja na kilka złotych- bo podobno zabrakło im na bilet do domu.
                  Żebractwo niejedno ma oblicze.
    • black_lilith Re: psy - a właściwie właściciele 24.01.03, 01:27
      ludzie nie macie gorszych problemow jak psie kupy?
      • melinek Re: psy - a właściwie właściciele 24.01.03, 11:13
        Zaproponuj gorsze ;))

        Choc jestesmy juz wystarczajaco zgorszeni.
    • Gość: sasanka Re: Do melinki IP: *.x-net.gliwice.pl 24.01.03, 12:35
      Jak rozumiem z Twoich wypowiedzi kwestionujesz istnienie trawnikow o celach
      użytkowych? Czyli takich po których mozna chodzić , grąc w piłkę, położyć sie
      na kocyku i odpocząć itp?
      • mike_mike Re: Do melinki 24.01.03, 12:40
        Gość portalu: sasanka napisał(a):

        > Jak rozumiem z Twoich wypowiedzi kwestionujesz istnienie trawnikow o celach
        > użytkowych? Czyli takich po których mozna chodzić , grąc w piłkę, położyć sie
        > na kocyku i odpocząć itp?

        A ta dalej sobie....
      • melinek Re: Do melinki 24.01.03, 13:19
        Ze spokojnym sumieniem moglabym Ci napisac, ze owszem kwestionuje, tak samo jak
        Ty kwestionujesz poszanowanie zieleni, ktora moza bezkarnie niszczyc deptajac,
        tratujac i robiac sobie droge na skroty. Jednak dyskusja nie powinna polegac na
        podawaniu lustrzanych kontrargumentow.

        Nie da sie zrobic z kazdego trawnika boiska do gry w pilke czy plazowiska.
        Nie mozna wsadzac do jednego worka wydeptywania sciezek i wypoczywania na
        kocyku. Skutki tych cznnosci sa dla trawy odmienne. Po wylegiwaniu sie trawa
        jest tylko przygnieciona, zgieta i latwiej sie jej zregenerowac, chodzac
        regularnie ta sama sciezka lub grajac w pilke trawnik jest wytarty do golej
        ziemi i nie ma szans do szybka regeneracje roslinnosci.

        Jedyne co kwestionuje to chodzenie po trawnikach i robienie sobie z nich drogi
        na przelaj. I tego sie trzymajmy zamiast rozszerzac temat o inne aspekty
        uzytecznosci trawnikow.

        Ty uwazasz, ze wydepanie jest rzecza normalna, ja uwazam, ze nie jest.
        Jest to moim zdaniem kwestia wychowania. Jezeli w Austrii udalo sie wychowac
        ludzi karami finansowymi, to w Polsce tez mozna to wprowadzic.
        Jesli rzeczwa dyskusja nie pomaga, powinny pomoc argument grozby kary
        finansowej.
        • Gość: Mrufka Re: Do melinki IP: *.abo.wanadoo.fr 24.01.03, 23:30
          melinek napisał:

          > Jezeli w Austrii udalo sie wychowac
          > ludzi karami finansowymi, to w Polsce tez mozna to wprowadzic.
          > Jesli rzeczwa dyskusja nie pomaga, powinny pomoc argument grozby kary
          > finansowej.

          Juz nie pamietam w ktorym to kraju( gdzies u skosnookich) za wyplucie gumy na
          chodnik grozi kara "chlosty". Raz chciano wlepic trzy uderzenia bambusowym kijem
          ( w obecnosci lekarza, strony oskarzajacej i obrony) Amerykanskiemu
          turyscie.
          • Gość: Endo Re: Do melinki IP: *.chello.pl 24.01.03, 23:41
            Oj, chłosta przemówiłaby do polskich właścicieli psów najskuteczniej !
          • melinek Re: Do melinki 24.01.03, 23:43
            Tak jest w Hon Kongu.

            Zgodnie z tym przykladem smiecenie, brudzenie, deptanie
            trawnikow i wandalizm nie jest tylko wada typowo polska,
            jak nam probowala udowodnic wczesniej Tipi, ino powszechnie
            ludzka. Jedynymi srodkami jej wytepienia sposoby ekstremalne.
    • Gość: Kurakao Re: psy - a właściwie właściciele IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 26.01.03, 15:12
      Po trawnikach się nie chodzi.
      • Gość: Geezoos Re: psy - a właściwie właściciele IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 27.01.03, 12:34
        Widze ze niektorym zdecydowanie latwiej jest skrytykowac kogokolwiek za
        cokolwiek i puscic dyskusje na boczne tory niz przyznac sie ze ich milusinscy
        obsrywaja kazdy zakatek podworka i nie musi sie to sasiadom podobac. Jesli ktos
        depcze trawniki zalozcie nastepny watek krytykujacy takie zachowanie, ale moze
        najpierw przyzalibyscie ze wlasciciele psow to flejtuchy. Jak ja rzuce
        niedopalek na trawnik to jestem cham, ale jak czyjs pies nasra (sorki) na
        chodnik to jest w porzadku. Tak przy okazji, trudno sie nie zgodzic ze
        zadeptane trawniki wygladaja paskudnie, ale marzy mi sie zebym mogl w upalny
        dzien rozlozyc sie na trawniku przed domem i po prostu pogapic sie w niebo.
        • Gość: wadera Re: psy - a właściwie właściciele IP: 62.148.86.* 27.01.03, 13:23
          podsumowując dyskusję - właściciele psów to flejtuchy, a reszta społeczeństwa
          też nie lepsza - wszyscyśmy podobni! Kto nie ma psa złorzeczy na "mafię
          psiarzy", znam takich co podobne zdanie mają o mamuśkach dzieci, inni wieszają
          psy na tych od papierków i petów na ulicy, są co ganią osoby bezczelnie łażące
          po trawnikach itd, itp.Moi sąsiedzi robiąc remont wurzucali gruz i inne dziwne
          rzeczy z okna - tak też można, a co! Ładny teraz mamy trawnik, śliczny, tylko
          gdzie on jest? Co do wysokich kar pieniężnych - świetnie, tylko raczej
          wyegzekwowanie takiej kary od pani żyjącej z renty za to,że jej piesiunio
          zrobił kupkę wydaje mi się trudnie , jeżeli nie niewykonalne. Może jak
          społeczeństwo się wzbogaci, to się ucywilizuje, a może się nie wzbogaci , bo
          jest nieucywilizowane - nie wiem.
          Przepraszam, że odbiegłam od gł. wątku, ale prawde mówiąc co tu pisać o psich
          odchodach? Śmierdzą i są be...Na trawniku ich być nie powinno, ale są - i tyle.
          A te kary chłosty są stosowane w Singapurze - tam państwo ingeruje w każdą
          sferę życia obywatela, np. organizuje dla młodzieży obowiązkowe obozy
          integracyjne, takie hufce OHP, m.inn. w celu nawiązywania znajomości płci
          przeciwnych pod okiem pedagoga, po gdzie indziej jest to raczej trudne(ciągły
          nadzór temu nie sprzyja) i może prowadzić do różnych niestosownych zachowań. Za
          to każdy ma pracę , jest czysty, sprząta po sobie itd. Wątpie jednak, aby ktoś
          z nas chciał tam żyć.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka