Dodaj do ulubionych

nie lubie codziennych randek

IP: *.ppp.get2net.dk 05.02.03, 19:22
mam kogos a przy tym prace i samotnie wychowuje 11 letnie dziecko.nie
mieszkamy razem ,ale spotykamy sie ,znamy sie 4 miesiace.ja nie mam ani czasu
ani sily na czeste spotkania ,on ma mi za zle ze nie chce go widziec czesciej
niz raz dwa w tygodniu.czesto mi pomaga w obowiazkach ,ale mimo to ja czesto
wole byc po prostu sama lub z dzieckiem .on tego nie rozumie mysli ze mi na
nim nie zalezy, ale ja uwazam ze 1-2 w tygodniu wystarczy,pewnie ze zalezy
jak mam wolne widzimy sie czesciej.czy macie podobne problemy, a moze
spotykacie sie co dzien a milosc dodaje Wam sil i na wszystko starcza czasu?
Obserwuj wątek
    • ayme Re: nie lubie codziennych randek 05.02.03, 19:43
      ja tez nie lubie, przeciez nie bede codziennie sie szykowac na randke za leniwa
      jestem .
    • aankaa a już, nie daj Boże, radka w Twoim domu 05.02.03, 19:51
      jeszcze nakarmić musisz :(

      (dochodzący chłop ma być przyjemnością, nie obowiązkiem - bo ten już masz)
    • Gość: true Re: nie lubie codziennych randek IP: 62.233.169.* 05.02.03, 20:06
      Gość portalu: kristel napisał(a):

      > mam kogos a przy tym prace i samotnie wychowuje 11 letnie dziecko.nie
      > mieszkamy razem ,ale spotykamy sie ,znamy sie 4 miesiace.ja nie mam ani
      czasu
      > ani sily na czeste spotkania ,on ma mi za zle ze nie chce go widziec
      czesciej
      > niz raz dwa w tygodniu.czesto mi pomaga w obowiazkach ,ale mimo to ja czesto
      > wole byc po prostu sama lub z dzieckiem .on tego nie rozumie mysli ze mi na
      > nim nie zalezy, ale ja uwazam ze 1-2 w tygodniu wystarczy,

      jeśli to coś więcej niż seks - to dość mało
    • glonik Re: nie lubie codziennych randek 06.02.03, 17:03
      A ja chyba rozumiem kristel. Sama mam dużą potrzebę posiadania przestrzeni i
      fizycznej i psychicznej, więc nawet w przypadku zaangażowania emocjonalnego
      (nie tylko seks) muszę mieć część czasu i przestrzeni wyłącznie dla siebie.
      Inaczej stałabym się złośliwym, zołzowatym potworem. Niektorzy tak mają. Sa też
      tacy, którzy uważają, że wyłącznie "oddech w plecy" jest dowodem głębokich
      uczuć. Kristel, pozdrowienia :-)
      • Gość: kristel do glonik IP: *.ppp.get2net.dk 08.02.03, 11:39
        dzieki za zrozumienie wlasnie tak ze mna jest -oddechu w plecy bym nie
        zniosla .nigdy nie rozumialam ludzi ktorzy nudza sie gdy sa sami, lub par ktore
        nawet do kiosu ida razem.nie znaczy to ze nie lubie ludzi ,przeciwnie znajomi
        uwazaja mnie za osobe b.towarzyska ,ale ja potrzebuje czasu tylko dla
        siebie ,zeby potem moc sie cieszyc obecnoscia innych.pozdrawiam !!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka