velvet_blue Re: Lepiej być rozwódką niż starą panną? 17.07.06, 22:11 Lepiej byc szczęśliwą! A to chyba znaczy mieć kogoc na kim można polegać i na kogo można liczyć. A związek zarejestrowany lub nie to już tylko i wyłącznie ich wybór. Problem pojawia się 'koło' 30, po prostu zaczyna brakować stałej bliskości. Jeśli jednocześnei niedopuszczalna jest przecietność i bylejakość... Tutaj nie ma kompromisu! Odpowiedz Link Zgłoś
wielo-kropek Re: Lepiej być rozwódką niż starą panną? 17.07.06, 22:18 Najlepiej jest byc moze byc dziewica. Nikomu nie dawac. Wcale, nigdy i za nic. Odpowiedz Link Zgłoś
kojotka3 Re: Lepiej być rozwódką niż starą panną? 17.07.06, 22:29 Jestem po tzw. przejściach, ale nadal panną. Czy starą??? Chyba jeszcze nie. Myślę że nie można być z byle kim, ze strachu przed samotnością. Przytulam się do psa i jakoś jest. Mam znajomych, mam z kim iść na drinka. Żal mi dziewczn,które ze strachu godzą się na "cokolwiek". Lepiej być szczęśliwą starą panną lub rozwódką niż średnio zadowolona z życia w parze. Odpowiedz Link Zgłoś
velvet_blue A mieć kogoś więcej - małą istotę? 17.07.06, 22:36 Tylko znajomi powoli boją się chodzić na drinka ze 'starą' panną. CAłość kontaktów i towarzystwa robi się coraz bardziej szczelna i ostrożna. Singiel jest potencjalnym zagrożeniem wiec lepiej jest wyeliminować niebezpieczeństwo zanim zacznie zagrażać!!! Jasne opcja być ze strachu zupełnie nie wchodzi w grę - ale dziecko? Być przez chwilę albo nie być tylko mieć małą istotę? To pierwszy raz kiedy na głos przyznaję że CHCĘ! Odpowiedz Link Zgłoś
mahadeva Re: A mieć kogoś więcej - małą istotę? 18.07.06, 00:32 A co chcesz? ;) Dziecko? :) Ja mam nadzieje, ze tej przyjemnosci da sie uniknac... Odpowiedz Link Zgłoś
mahadeva Re: Lepiej być rozwódką niż starą panną? 18.07.06, 00:31 teraz widze, ze cos takiego jak szczesliwa stara panna po prostu nie istnieje :) Odpowiedz Link Zgłoś
k_piernikowska Re: Lepiej być rozwódką niż starą panną? 17.07.06, 23:25 Hihi a co to za roznica jak sie jest mloda i atrakcyjna? Ja mam 35 lat a wygladam na 16 i figury niejedna malolata mi zazdrosci! Odpowiedz Link Zgłoś
wielo-kropek Re: Lepiej być rozwódką niż starą panną? 17.07.06, 23:28 To ciebie bym nie podrywal. Za mloda. Oceniam na oko po wygladzie zawsze. Odpowiedz Link Zgłoś
festina-lente Najlepiej być sobą ;-) 17.07.06, 23:29 Niedawno zeszły się moje drogi z praktycznie nieznaną kuzynką. Jest bezdzietną rozwódką. Dzieli nas kilka kat roznicy wieku. Szybko nawiązałysmy świetny kontakt. Co nas łączy? Jesteśmy wspaniałymi, inteligentnymi kobietami. Szukamy miłości... a nie związków „na chwilę”. I mamy wymagania, na szczęście ;-) Cenimy siebie. Nie bierzemy „byle czego i byle kogo”. Dosyć trudno jest potencjalnym absztyfikantom zainteresować mnie swoją osobą. W dodatku gustuję w starszych mężczyznach, więc wychodzi na to, że podkradam kuzynce potencjalnych pretendentów do Jej ręki. Tyle, ze dla wielu ona jest już skreślona na „dzień dobry”- jako rozwódka. To przykre, bo rozwód rozwodowi równy nie jest. I to jest fakt niezaprzeczalny. Czy wolałabym być starą panną, czy rozwódką? Starą panną nigdy nie będę ;) Najwyżej panną. Na pewno będę sobą, a to znaczy, że jeśli stanę na ślubnym kobiercu, to tylko z miłości. Mam wymagania, których nie ukrywam. Mogę sobie na nie pozwolić. Nie każdy je spełnia. Oczywiste jest, że i ja nie spełniam wymagań wszystkich mężczyzn, którzy potencjalnie mogliby mnie zainteresować. Na pewno interesuje mnie mężczyzna wolny, bezdzietny i... Katolik ;) To jest moje „dzień dobry” ;-) Jeżeli nie daj Boże przyjdzie mi być rozwódką, na pewno będę rozwódką, która będzie mogła powiedziec o sobie: „Jestem rozwódką, ale kochałam męza i wyszłam za maz z miłosci”. Wiem do czego zobowiązuje przysięga małżeńska. Mam nadzieję, że spotkam człowieka, który nie zrobi ze mnie rozwódki, bo kolidowałoby to z moją wiarą. Bodajże Bałucki powiedział, że: "Stara panna to tak jak przejrzała gruszka i temu spadnie na łeb, co jej nie trzęsie". ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
wielo-kropek Re: Najlepiej być sobą ;-) 17.07.06, 23:36 Jest ponoc miliard katolikow, takze istnieje wielkie prawdopodobienstwo ze stara panna nigdy nie bedziesz, tak jak sama zreszta napisalas. Odpowiedz Link Zgłoś
festina-lente Wielo-kropku: 18.07.06, 16:03 Swoje szanse oceniam w stosunku 50 % do 50 %. Dlaczego? Otóż wyobraź sobie, że katolik katolikowi nie jest równy. Nie interesuje mnie taki, którego „wiara” ogranicza się do tego, że przyjął wszystkie sakramenty i raz, może dwa w roku ( w święta) wybiera się z łaski do kościoła. Mój przyszły mąż powinien być religijny i nie wstydzić się swojej wiary. Nie uznaję czegoś, co powszechnie ludzie zwykli nazywać „wierzący niepraktykujący”. Prawdziwa wiara jest w nas i nie oczekuję epatowania nią wszem i wobec. Odpowiedz Link Zgłoś
wielo-kropek Re: Wielo-kropku: 18.07.06, 21:06 festina-lente napisała: Mój przyszły > mąż powinien być religijny i nie wstydzić się swojej wiary. Nie uznaję czegoś, > co powszechnie ludzie zwykli nazywać „wierzący niepraktykujący”. Pr > awdziwa > wiara jest w nas i nie oczekuję epatowania nią wszem i wobec. No wlasnie, prawdziwa wiara jest w nas samych. Czlowiek moze posiadac silna wiare w Boga wcale niepraktykujac koscielnych rytualow. Mozna rownie dobrze powiedziec w wielu przypadkach o ludziach ktorzy chodza coniedziele do kosciola ze robia to na pokaz (dla epatii wszem i wobec), bo kiedy przyjrzymy sie ich czynom, one daleko odbiegaja od nauki kosciola jak tez i Chrystusa. Nie chce sie tu wglebiac w niegodne czyny ludzi ktorzy stoja tam blisko, bo przy oltarzu, dajac rozgrzeszenia innym, sami bedac w pelni ogarnieci grzechem, ale nie mnie tu osadzac innych. Ja wole wierzyc ale nie praktykowac zbytnio, bo ksiadz tak kazal czy chce. Ja wole glownie dobrze przed Bogiem wygladac a nie przed ksiedzem, choc przed ksiedzem jak i kazdym innym czlowiekiem chce wygladac tak jak Bog nakazuje. Odpowiedz Link Zgłoś
festina-lente Re: Wielo-kropku: 23.07.06, 15:50 > No wlasnie, prawdziwa wiara jest w nas samych. Czlowiek moze posiadac > silna wiare w Boga wcale niepraktykujac koscielnych rytualow. Alez ja sie z Tobą zgadzam, tyle ze ja akurat szukam czlowieka ktory podzieli moj poglad iz prawdziwa wiara jest w nas ale bedzie oprocz tego praktykowal swoją wiarę. Mozna > rownie dobrze powiedziec w wielu przypadkach o ludziach ktorzy chodza > coniedziele do kosciola ze robia to na pokaz (dla epatii wszem i wobec), bo > kiedy przyjrzymy sie ich czynom, one daleko odbiegaja od nauki kosciola > jak tez i Chrystusa. Nie chce sie tu wglebiac w niegodne czyny ludzi > ktorzy stoja tam blisko, bo przy oltarzu, dajac rozgrzeszenia innym, sami > bedac w pelni ogarnieci grzechem, ale nie mnie tu osadzac innych. No wlasnie, wiec nie sądzmy. Nie oceniajmy. Sa rozni ludzie. Wszyscy grzesza, nie znam czlowieka bez grzechu i winy. Jestem odpowiedzialna za siebie. Wierzę i praktykuje nie na pokaz ale dlatego ze taka odczuwam potrzebę. Ktos z zewnatrz moze powiedziec ze robię to na pokaz. I wiesz co? Splynie to po mnie, bo ja wiem jak jest naprawdę. Ja wole > wierzyc ale nie praktykowac zbytnio, bo ksiadz tak kazal czy chce. Ja > wole glownie dobrze przed Bogiem wygladac a nie przed ksiedzem, choc przed > > ksiedzem jak i kazdym innym czlowiekiem chce wygladac tak jak Bog nakazuje. > Masz do tego prawo. Kazdy zyje tak jak chce. Mamy wszak wolność wyboru. Odpowiedz Link Zgłoś
hellena8 Re: Lepiej być rozwódką niż starą panną? 18.07.06, 07:19 Każdy przypadek jest inny. Z jednej strony można powiedzieć, że w życiu warto spróbowac wszystkiego, doświadczyc i dobrego i złego, jak wogule nic nie przeżyć. Ale wszystko jest w porżadku, do póki kkogoś nie skrzywdzimy, np dzieci, a nie raz także - mąż. Szlub to nie zabawka, nie można do niego podchodzić w taki sposób. Należy pamiętać, że nasze decyzje odbijaja sie na naszych bliskich, my jesteśmy w tym świecie sami, lecz częścią sieci z krewnych i znajomych. Trochę zakręcone to u mnie wyszło, a co do mnie - wolałabym zostać starą panną, ale wtedy nie miełabym synka. Więc - kij oo dwu końcach. Odpowiedz Link Zgłoś
maria333 Re: Lepiej być rozwódką niż starą panną? 18.07.06, 09:09 hellena8 napisała: > Każdy przypadek jest inny. Z jednej strony można powiedzieć, że w życiu warto > spróbowac wszystkiego, doświadczyc i dobrego i złego, jak wogule nic nie > przeżyć. Ale wszystko jest w porżadku, do póki kkogoś nie skrzywdzimy, np > dzieci, a nie raz także - mąż. Szlub to nie zabawka, nie można do niego > podchodzić w taki sposób. Należy pamiętać, że nasze decyzje odbijaja sie na > naszych bliskich, my jesteśmy w tym świecie sami, lecz częścią sieci z krewnych> i znajomych. Trochę zakręcone to u mnie wyszło, a co do mnie - wolałabym zostać starą panną, ale wtedy nie miełabym synka. Więc - kij oo dwu końcach. Bardzo dobrze postawiłaś meritum sprawy... Jestem panną, choć już od co najmniej 5 -lat wolność nie jest dla mnie radością i powodem do dumy (od śmierci Mamy, wtedy naprawdę zapragnęłam mieć rodzinę - wcześniej tylko teoretycznie ;)). I z mojego punktu widzenia - choć sama nie zdecyduję się na samotne macierzyństwo - nie a priori! - zazdroszczę kobietom, które już mają dzieci, 'podchowane' w związku (w małżeństwie lepiej, bo łatwiej potem o alimenty). Choć koszmar rozpadającego się małżeństwa nie jest powodem do zazdrości... A jednak bardzo chciałabym mieć dzieci, i towarzyszy mi lęk, że nie zdążę, zanim nie spotkam ich ojca... :(( (mam 38 lat, wiem że mogę - ale NIKOGO nie ma na horyzoncie - odpowiedniego, bo nie mówię o bezrobotnym gościu z budki z piwem przecież...) Dlatego pytanie jest postawione przewrotnie, bo trudno przecież powiedzieć, że wybór bycia rozwódką czy 'starą' panną (czyli samotną nie z wyboru) jest świadomy. Trzeba się starać dostrzec zalety każdej sytuacji :) Ja doceniam swoją wolność- choć już mnie uwiera ;)) Odpowiedz Link Zgłoś
searena Re: Lepiej być rozwódką niż starą panną? 18.07.06, 10:33 Doskonale cie rozumiem :) Jestem od ciebie o kilka lat młodsza ale mam podobna sytuację i podobne myśli. Tez chciałabym miec dziecko, też się boję że nie zdążę. No i co? Nic nie mogę poradzic, gdy kogoś poznaję to staram się być uczciwa i żeby to wszystko się normalnie odbywało, żeby powstało coś dobrego i w tym dobru nie ma miejsca na oszukanie. Potem oakzuje się że to znów jakas pomyłka a ja po fakcie żałuję że nie wpadłam. I tak w kółko. Wiem że udźwignęłabym samotne macierzyństwo ale nie potrafię zdobyć się na potraktowanie faceta jak dawcy spermy. Moja wolność mnie i cieszy i jest powodem wielu trosk :) Nie chce mi się juz dostrzegać zalet w tym, co nie jest moim wyborem i co wydaje mi się nienaturalne i dziwne - w moim przypadku. Pozdrówka. Odpowiedz Link Zgłoś
mimarika Re: Lepiej być rozwódką niż starą panną? 18.07.06, 09:50 nie ma co się irytować na określenia: stara panna, stary kawaler. Takowe były, są i zawsze będą w użyciu. oczywiście uważam, iż nie ma sensu łapać na siłę faceta, ale starym pannom współczuję. nikt i nigdy nie przekona mnie, iż są same - albo sami ( starzy kawalerowie) z wyboru. poprostu nie miały/mieli szczęście spotkać kogś, kto wystarczająco je by pokochał.Bzdurne są teksty typu: jestem singlem z wyboru. Jest to pocieszenie na siłę, stwarzanie pozorów. Miłość i poczucie bliskości człowiek od urodzenia ma wszczepione w swą naturę, i tak juz we wszechświecie będzie zawsze. Znam kobietke -34 lata, która 2 lata temu się rozwiodła.Wprawdzie ma wielu znajomych i przyjaciół, zwiedza świat, chodzi na wystawy, imprezy, itp. Ale co z tego, skoro wróca do pustego domu...? Wprawdzie ma psa ...I wiecie co mówi, że mimo wszysztko, pomimo trudnego rozwodu i ciężkich związanych z nim przeżyć - nie załuje jedengo - przeżyła miłość ( bo przecież kiedyś taka była). tare panny i starzy kawalerowie , hmm, im nie jest to dane. A każdy na miłość czeka, ale większość samotnych kryje się za słowami, że na siłę nie będzie łapać... Taki śmieszny światek, śmieszni ludzie. Pozdrawiam - już nie stara panna ( od roku mężątka). Odpowiedz Link Zgłoś
anula36 Re: Lepiej być rozwódką niż starą panną? 18.07.06, 10:17 z ta miloscia to roznie bywa:) Mozna spotkac kogos kto bardzo kocha ale ja go nei kocham - i co w tedy? Mozna tez kochac do obledu ale bez wzajemnosci - i tez raczej nie konczy sie to malzenstwem. no oczywiscie ze kazdy czeka na milosc a czy lapanie na sile partnera jest jej wyrazem?? Jesli milosc sie skonczyla tak szybko jak u twojej 34 letniej znajomej , czy to w ogole byla milosc?? Odpowiedz Link Zgłoś
searena Re: Lepiej być rozwódką niż starą panną? 18.07.06, 10:45 Mimarika, czegoś tu nie rozumiem :) Tzn twierdzisz że panny i kawalerowie miłości nie przeżyli??? Bo nie wyszli za mąż czy sie nie ożenili?? A to ci nowina :D Odpowiedz Link Zgłoś
ewelita Re: Lepiej być rozwódką niż starą panną? 18.07.06, 10:17 mimarika napisała: nie załuje jedengo - przeżyła miłość ( bo przecież kiedyś taka była). > tare panny i starzy kawalerowie , hmm, im nie jest to dane. A każdy na miłość > czeka, ale większość samotnych kryje się za słowami, że na siłę nie będzie > łapać... No właśnie, o to mi chodziło. Rozwódka przezyła miłość. Znajoma wciąż czeka, wciąż ma nadzieję i tęskni. Zazdrośnie stwierdza, że wolałaby być rozwódką niż starą panną. Niestety, w mniejszych miejscowościach takie określenie wciąż jest w użytku. Ja mam 30 lat, nie jestem mężatką. Dla otoczenia moich rodziców ( mieszkają w małym mieście) ich córka jest starą panną, pomimo tego że najpierw przez siedem lat żyłam w nieformalnym związku, teraz w drugim. Niestety jestem starą panną, taki mój wybór. Z perspektywy czasu nie żałuję, że nie poddałam się presji otoczenia i nie wyszłam za mojego wcześniejszego partnera. Nie zadowoliłam się byle jaką miłością, aby tylko złapać męża. Teraz wiem, że warto było . Odpowiedz Link Zgłoś
leszczynka33 Re: Lepiej być rozwódką niż starą panną? 18.07.06, 17:33 I tak trzymaj! Nie warto wychodzić za mąż tylko po to, żeby był jakikolwiek facet. Ja osobiście jestem rozwodką i absolutnie nie żałuję, że się rozwiodłam , tylko, że wyszłam za faceta, który wolał kumpli i gorzałę. Nie mam żadnych kompleksów na punkcie rozwodu, po prostu niewypał. Obecnie jestem z fajnym i odpowiedzialnym facetem i bardzo możliwe, że jeszcze zmienię mój stan cywilny... Odpowiedz Link Zgłoś
malicious_girl Re: Lepiej być rozwódką niż starą panną? 18.07.06, 10:32 W pełni zgadzam się ze zdaniem mimariki. Mówienie o tym, że "dobrze samej" to stwarzanie pozorów i pewnego rodzaju forma obrony. Bo jakoś tak niezbyt fortunnie wyglądałoby stwierdzenie "jest mi fatalnie z moim statusem". Przecież sam Maslov ujął potrzebę przynależności w swojej piramidzie. Nie da się przynależeć do miejsca pracy, pasji czy znajomych, bo to jest tylko powierzchowne. Nie wierzę, że ktoś mógłby chcieć żyć samemu i że WOLAŁBY to aniżeli związek z inną osobą - towarzyszem życia. Co do tytułego pytania zaś, to jednak uważam jak niektóre z moich przedmówczyń, że lepsza rozwódka, bo - będę brutalna - ktoś ją jednak przynajmniej raz chciał. A gadki o "singlach", byciu panną z wyboru można sobie między bajki włożyć. M_G Odpowiedz Link Zgłoś
searena Re: Lepiej być rozwódką niż starą panną? 18.07.06, 10:50 Aha, to uważasz że panien nikt nie chciał?:) To ja będe brutalna i powiem że to jakieś totalne bzdury. A może to akurat one nie chciały? Może żyły latami w nieformalnym związku i przeżywały wielką miłość? Nie wiem czemu ludzie przywiązują taką wagę do pozorów. To jest własnie sposób myslenia naszego zaściankowego społeczeństwa. Odpowiedz Link Zgłoś
malicious_girl Re: Lepiej być rozwódką niż starą panną? 18.07.06, 12:13 Owszem - taki jest sposób myślenia naszego społeczeństwa - dość zacofanego, zgoda. Co się za szybko nie zmieni. Ale my nie polemizujemy tutaj na temat, czy nasze społeczeństwo jest zaściankowe i czy to dobrze czy źle, tylko o tym, czy "lepiej być starą panną czy rozwódką". I ja mówię, że w oczach społeczeństwa (niech będzie nawet nie wiem jak zaściankowe) lepiej prezentuje się rozwódka niż stara panna. Oraz, że - osobiście nie wierzę, iż kobieta wolałaby żyć sama niż z mężczyzną, ale to jest już inny temat. M_G Odpowiedz Link Zgłoś
searena Dla kogo lepiej?? 19.07.06, 00:05 Zaraz zaraz :D To może sprecyzujmy DLA KOGO lepiej, hehe. Dla społeczeństwa lepiej aby wszyscy chodzili jak w zegarku i mieścili się w ramki i schematy. Dla ludzi niekoniecznie. Myślę że dla każdej kobiety lepiej jest aby żyła tak jak chce. Jeśli jest szczęśliwa jako rozwódka, proszę bardzo. A jesli jako panna to też dobrze. I drobna poprawka - to że ktoś jest panną nie znaczy że nie żyje z mężczyzną :) Wciąż te pozory. Odpowiedz Link Zgłoś
malicious_girl Re: Dla kogo lepiej?? 21.07.06, 08:42 W tym rzecz. Lepiej dla społeczeństwa, to na pewno. Że jest ono zaściankowe - bez dwóch zdań. Więc na pewno w oczach naszego zacofanego społeczeństwa lepiej (bo "stara panna" kojarzy się większości ludzi ze zgorzkniałą ciotką zielachą posiadającą brodawkę na nosie i spędzającą życie wśród 50 kotów albo nauczycielką niepierwszej urody wyżywającą się na co ładniejszych dziewczynach za swoje spieprzone życie - mówię tu o stereotypach, więc proszę nie wieszać na mnie psów, nie powiedziałam że ja też tak myślę). Ale to jedna kwestia. Inna jest taka, iż napisałam powyżej, że ja osobiście nie wierzę, że ktoś wolałby żyć w pojedynkę niż mając u boku wiernego i oddanego towarzysza. Ale jeśli już rozpatrujemy jedynie osobę rozwódki i starej panny, to ta pierwsza prezentuje się jednak lepiej (i w oczach społeczeństwa i - moim zdaniem- w swoich własnych). Nie mówię tutaj o osobach żyjących w konkubinatach - choć i tu jestem pewna, że kobieta wolałaby mimo wszystko zalegalizować związek, bo taka jest po prostu jej natura (mimo wszystko czuje się wówczas pewniej). Ale te pary na razie zostawmy - żyją w duecie, więc mają wszelkie prawa by funkcjonować w szczęściu. Mówię o osobie starej panny, która nie ma u boku wiernego towarzysza. Czy naprawdę "lepiej" jest jej czy osobie, która rozwiodła się, ale jednak - przynajmniej przez pewien czas - miała oparcie w kimś drugim, z wielkim prawdopodobieństwem można stwierdzić, że zasmakowała miłości i jednak- ktoś chciał złączyć się z nią na tyle, że się jej oświadczył? M_G Odpowiedz Link Zgłoś
anula36 Re: Lepiej być rozwódką niż starą panną? 18.07.06, 11:45 no chcial chcial, a potem wypisuja laski na forach o przemocy wobec kobiet" maz zlapal mnie za wlosy i tlukl glowa o sciane" Taki to wole zeby mnie nigdy nei chcial;P Odpowiedz Link Zgłoś
kasiaczernia Re: Lepiej być rozwódką niż starą panną? 18.07.06, 14:21 Żyć samemu to wcale nie oznacza, że jest się samotnym. Ja jestem panną z wyboru i jest mi z tym dobrze. Tyle razy się "sparzyłam" w związkach z facetami, że mam ich poprostu na ta chilę dosyć! Odpoczywam od nich. Szkoda mojego zdrowia i psychicznego i fizycznego. Mam 37 lat i sporo związków za sobą, więc wiem co piszę. Odpowiedz Link Zgłoś
273i1 Re: Lepiej być rozwódką niż starą panną? 18.07.06, 10:46 > nie ma co się irytować na określenia: stara panna, stary kawaler. Takowe były, > są i zawsze będą w użyciu. to prawda, w Polsce zawsze będą :) Ale chyba singiel powoli wchodzi do użycia? > oczywiście uważam, iż nie ma sensu łapać na siłę faceta, ale starym pannom > współczuję. nikt i nigdy nie przekona mnie, iż są same - albo sami ( starzy > kawalerowie) z wyboru. poprostu nie miały/mieli szczęście spotkać kogś, kto > wystarczająco je by pokochał.Bzdurne są teksty typu: jestem singlem z wyboru. Wiesz, nie zgodzę się z Tobą. To,że ktoś nas pokocha, nie oznacza zaraz wyjścia za mąż, ograniczasz związek ewentualny malżeński do typowego (obyczajowo przyjętego w Polsce przekonania) ,że zainteresowanie ze strony mężczyzny to jest już niejako szczyt szczęścia dla kobiety i skoro nie wyszła za mąż, oznacza, że nie interesował się nią nikt. Ślub nie polega na tym,że KTOŚ nas pokocha, a przynajmniej nie tylko na tym. Ciekawe czy wiesz, jak ciężko, kiedy ktoś pokocha bardzo i ty nie możesz tego uczucia odwzajemnic, mimo,że masz swoje lata, a polskie zaściankowe społeczeństwo sprowadza cię do terminu "stara panna"-czegoś, co z pewnością niesie wysoce pejoratywne zabarwienie. To śmieszne,że każdy doszukuje się wad w kobiecie, każdy ja za to wręcz potępia, to płytkie myślenie jest zatrważające. Nie ywszła za mąż, bo nikt jej nie chiał- oto polska definicja "starej panny", społeczeństwo z zakorzenioną mentalnością Pani Dulskiej. Do tanaga trzeba dwojga....ale nikt jakoś tego nie umie, nie cche zauważyc? A w sprawie tematu, na pewno cieżko by samemu, ale lepiej byc samemu niż z byle kim. Jak to ktoś wyżej trafnie ujął: pytanie co lepsze, jest pytaniem w rodzaju czy lepiej jest umrzec na serce czy lepeij umrzec na wątrobę... A co do singli-panien, myślę,że w pewnym sensie rozwódki są bardziej ustabilizowane psychicznie, zahartowane. Natomiast z racji głęboko zakorzenionego w społeczeństwie pejoratywnego nacechowania bycia "starą panną", często kobietki te nie mają umiaru i w desperacji każdego samca traktują jako cel-pal-obiekt, który pozwoli się dowartościowac, mizdrzą się i kokietują, są aż czasem niesmaczne w tym ( nie wszytkie, ale większośc zdecydowana). Próbują swe "szczęście" wyrwac jak zrozpaczony dziki zwierz, w sposób krwawy i bezpradonowy (nie maja w swoim pojęciu nic do stracenia, a jak twierdzą, coś im się od życia należy}, nie obchodzi ich już, że kogoś ranią, w swym poczuciu krzywdy chwytaja się ostatniej deski ratunku, poczucie presji obyczajowej jest nie do zniesienia dla wielu pań...szkoda. Odpowiedz Link Zgłoś
bri Re: Lepiej być rozwódką niż starą panną? 18.07.06, 14:39 ależ wszyscy to zauwazaja ale co to ma wspolnego z ta dyskusja? Odpowiedz Link Zgłoś
asienka32 Lepiej jest żyć nie oglądając się na innych 18.07.06, 13:44 i na tzw.opinię publiczną. Nie rozumiem w ogole jak można rostrząsać takie dylematy. Kązdy żyje tak jak lubi, tak jak chce i tak jak mu się życie ułozyło, nie zawsze do końca majac na nie wpływ. Odpowiedz Link Zgłoś
fusae Re: Lepiej być rozwódką niż starą panną? 18.07.06, 16:59 mona75 napisała: <a ja znam dwie kobiety ok. 40. i jedna z nich jest starą panną a druga singielką ;-) różnica: singielka, jest singielką, bo do tej pory nie spotkała odpowiedniego faceta, a przewinęło się kilkunastu. jest zadbaną, inteligientą kobietą, prowadzi aktywny tryb życia. stara panna: mieszka dalej z rodzicami, nigdy nie zdobyła się żeby się wyprowadzić, chyba nigdy nie miała faceta (w sensie, że nadal jest dziewicą) - najpierw była nieśmiała i wstydliwa żeby się z kimś na randkę umówić, a potem jak była swatana to i tak się nią nikt nie zainteresował (bo podobno totalnie nieciekawa i nudna, co moim zdaniem wynika z tego, że jest po prostu zahukana przez swoich rodziców)> z tego schematycznego zestawienia wychodzi, że stare panny mieszkają z rodzicami a singielki nie. tak naprościej oceniać ludzi, wkładając ich w wygodne dla nas szabloniki, prawda? do jakiej zatem szuflady, "mona75" i podobnie do niej szablonowo myślące osoby, zaliczą małeżństwa mieszkające z rodzicami lub np. z jednym z rodziców, np. matką? Znam koleżankę, która całe życie mieszkała z matką. Gdy spotkała wreszcie chłopaka który jej się spodobał (i ona jemu, a jakże - stare panny też sie czasem komuś podobają) on nie miał własnego mieszkania, a na nowe ani ją ani jego nie było stać. Na wynajęcie też ich nie stać. Kim więc są ? Małżeństwo mieszkające z matką - i to w ciasnym, dusznym mieszkaniu w bloku ? Starym niezaradnym małżeństwem ? Bo oboje za mało zarabiają żeby wziąźć kredyt mieszkaniowy ? Inna sytuacja: znam faceta, który całe życie mieszkał z matką. Niedawno się ożenił (ma ok. 32 lat, żona ciut starsza od niego). Ona nie ma własnego mieszkania, całe życie je wynajmowała, żyjąc prawie na granicy ubóstwa. Przyjechała do dużego miasta zaraz po maturze. Po skończonych studiach dostała pracę w budżetówce. Nie mnie oceniać czemu nie szukała pracy lepiej płatnej,, ani dlaczego on nie zarabia więcej, żeby móc się wyprowadzić od matki. Miał na to 32 lata. Nie zrobił tego nigdy. Nie wiem też w ilu związkach ona była zanim poznała swojego obecnego męża i czy w ogóle była. Koniec końców teraz mieszka z mężem i jego matką w 3 pokojowym mieszkaniu. Mają dwujkę uroczych dzieciaków. Łatwo kogoś ująć kogoś w jakiś szablon, włożyć w wytyczone ramy. Wrzucić starych kawalerów do jednego wora, a stare panny do drugiego. Zapominamy, że czasem życie nie uklada się wszystkim tak cudnie i idealanie. Po skończonych studiach nie każdy dostaję świetną prace a po paru latach stać go na kredyt, który będzie spłacał przez kolejne 30 lat. A to, że nie każdy dąży do takiego życia, to już inna sprawa. Każdy ma swoje cele, zamierzenia i realizuje je w właściwy dla siebie sposób. To, że facet mieszka z matką nie zawsze musi oznaczać, że jest, mówiąc kolokwialnie, mamisynkiem (wspomniany kolega świetnie gotuje, sam pierze, sprząta, nie wymagajac tego ani od żony ani od matki - a ta ostania już dawno mu nie matkuje). A kobieta mieszkająca z matką nie zawsze nie chodzi na randki i to, że nie zdobyła sie na przeprowadzkę nie oznacza, że jest zahukana. CZasem po prostu warunki bytowe na to nie pozwalają. Nie każdy ma bogatych rodziców, nie każdy dostaje dobrą pracę, która pozwala mu się szybko uniezależnić. Życie to nie świat z kolorowych, ogłupiających gazet. Odpowiedz Link Zgłoś
pavia Re: Lepiej być rozwódką niż starą panną? 18.07.06, 17:22 Mam 31 lat i jestem od 2 lat rozwodka. Nie wychodzilam za maz, bo zapalila mi sie czarwona lampka, tylko z wielkiej milosci. Jak to sie skonczylo kazdy widzi. Ale wracajac do tematu. Uslyszalam dokladnie takie samo zdanie od mojej kolezanki, ktora ma dopiero lat 29. W jej przypadku to nawet trudno uzyc okreslenia stara panna. Mnie jedynie zaskakuje fakt (i to dosc nieprzyjemnie), ze tak dlugo od rozwodu jestem sama. Nie jestem brzydka, nie jestem glupia, a tlumu wielbicieli jak nie bylo, tak nie ma... Odpowiedz Link Zgłoś
vanillacat Re: Lepiej być rozwódką niż starą panną? 18.07.06, 17:27 Lepiej być rozwódka czy starą panną niż mężatką tkwiącą w nieszczęśliwym małżeństwie. Odpowiedz Link Zgłoś
leszczynka33 Re: Lepiej być rozwódką niż starą panną? 18.07.06, 17:39 Hej! Nie ma co tragizować, jeszcze może wszystko się ułoży! Ja także od 3 lat jestem rozwódką, ale w szczęśliwym związku z kawalerem, ktoremu nie przeszkadza mój rozwód, a nawet myśli o małżeństwie ze mną i dziecku, czas pokaże,c czy nam wyjdzie. Odpowiedz Link Zgłoś
kazia_x Re: Lepiej być rozwódką niż starą panną? 18.07.06, 18:19 "Wyjść za byle strupa, To niech lepiej ugorem leży d...". Odpowiedz Link Zgłoś
wielo-kropek Re: Niska samoocena- kompleksy-lęki-brak wiary 18.07.06, 22:16 Moze i niska. Taka to pewnie nawet kariery sekretarki nie zrobi. Odpowiedz Link Zgłoś
msikk Re: Lepiej być rozwódką niż starą panną? 18.07.06, 22:22 Nieznoszę zwrotu STARA PANNA !!!!!!!!! Nie jestem nią, ale z niecierpliwością czekam aż ktoś wreszcie usunie ten zwrot ! znam wiele super kobiet c\które po prostu wybrtały takie życie i są szcześliwe na swój własny sposób ! Odpowiedz Link Zgłoś
wielo-kropek Re: Lepiej być rozwódką niż starą panną? 18.07.06, 22:32 Co cie ten zwrot tak denerwuje. Jest mloda kobieta, starsza i stara tez. Mloda mezatka, starsza i stara tez. Niesprawiedliwe w tym moze byc to, ze niektorzy potrafia na 30 letnia kobiete (niemezatke) lub nizej mowic stara panna. Panna w koncu mozna byc cale zycie, wiadono nie zawsze mozna byc mloda panna. U mezczyzn jest dokladnie taksamo. Znamy babcie i dziadkow tez. Mowia ze starosc nie radosc, ale to chyba prawda jest. Nie przejmuj sie zwrotem,on ani zabiera ani tez ujmuje ci latka. Odpowiedz Link Zgłoś
maruda324 Re: Lepiej być rozwódką niż starą panną? 19.07.06, 09:53 czytajac wasze poglady zaczelam sie zastanawiac... mam 34 lata, bylam mezatka przez rok 11 lat temu, jestem singielka, wychodze sama do kina, teatru, na koncerty ... Czy jestem stara panna? czy rozwodka? Czy fakt, ze dawno temu przez chwile mieszkalam z mezczyzna mial az taki wplyw na moje zycie, ze nie posiadam cech starej panny? Odpowiedz Link Zgłoś
pchelka Re: Lepiej być rozwódką niż starą panną? 19.07.06, 10:38 Moim zdaniem, lepiej rozwódce. Starej pannie wydaje się jeszcze, że coś dobrego ją omineło. A rozwódka.... wie, że lepiej było pozostać starą panną :))) Odpowiedz Link Zgłoś
dzidka17 Re: Lepiej być rozwódką niż starą panną? 20.07.06, 00:06 pchelka napisała: > Moim zdaniem, lepiej rozwódce. > Starej pannie wydaje się jeszcze, że coś dobrego ją omineło. > A rozwódka.... wie, że lepiej było pozostać starą panną :))) masz racje pchelko.lepiej przezyc szczesliwie zycie bedac singlem niz uzerac sie z alkoholikiem. Odpowiedz Link Zgłoś
fajnaret Re: Lepiej być rozwódką niż starą panną? 19.07.06, 15:03 Ja uwazam ze lepiej byc rozwódka bo to mozna imterpretowac jako cos co nie wyszło a staropańieństwo kojarzy mi sie z tym że ktos kogos nie chcial że nie mial powodzenia! Odpowiedz Link Zgłoś
wielo-kropek Re: Lepiej być rozwódką niż starą panną? 19.07.06, 20:10 Jak to ktos kogos nie chcial. Kobieta w starszym wieku, ta stara panna tzw. mogla przez cale zycie chciec i dawac wszystkim i wszedzie jak leci. Wszyscy ja chcieli, ona tez chciala wszystkich, tylko ze ona za wszystkich wyjsc za maz nie chciala lub nie umiala wyjsc. Niejedna stara panna moze wykorzystala swoje zycie po swojemu, bo tak wlasnie chciala. I co, niejedna moze teraz jej zazdrosci. Ona (stara panna) tez moze niejednej zazdrosci, bo wybryki sa do czasu, stad tez tak jak pisalem -starosc nie radosc. Odpowiedz Link Zgłoś
fajnaret Re: Lepiej być rozwódką niż starą panną? 20.07.06, 07:59 wielo-kropek napisał: > Jak to ktos kogos nie chcial. Kobieta w starszym wieku, ta stara panna tzw. > mogla przez cale zycie chciec i dawac wszystkim i wszedzie jak leci. Wszyscy Tu nie chodzi o to!!!! > > ja chcieli, ona tez chciala wszystkich, tylko ze ona za wszystkich wyjsc za > maz nie chciala lub nie umiala wyjsc. A może włąsnie nikt nie chciał sie z nia ozenić?????????? Niejedna stara panna moze > wykorzystala swoje zycie po swojemu, bo tak wlasnie chciala. I co, niejedna > moze teraz jej zazdrosci. Ona (stara panna) tez moze niejednej zazdrosci, bo > wybryki sa do czasu, stad tez tak jak pisalem -starosc nie radosc. Odpowiedz Link Zgłoś
gwajak11 Re: Lepiej być rozwódką niż starą panną? 20.07.06, 08:57 Z perspektywy faceta by długo sie nie rozpisywac,łatwiej wyrwać rozwódke(mimo ze mówią ze są teraz ostrożne)a ze starą panną jest duzo gorzej,choć to pewnie nie jest regułą Odpowiedz Link Zgłoś
starling1 Re: Lepiej być rozwódką niż starą panną? 19.07.06, 23:19 A co to jest stara panna? Co to w ogóle za określenie? Są tylko singielki,a to zmienia postać rzeczy.Lepiej być singielką niż mężatką. Odpowiedz Link Zgłoś
wielo-kropek Re: Lepiej być rozwódką niż starą panną? 20.07.06, 00:10 Kazda wie co jest jej lepsze. Skoro dla ciebie bycie mezatka jest gorsze, to znaczy ze pewnie tak jest. A czy ty wogole bylas mezatka? Moze to maz niedobry byl i stad tez uwazasz ze lepiej jest gdy sie nia nie jest. Ale jak jest dobry maz, to i bycie mezatka moze byc dobre, nie sadzisz? Odpowiedz Link Zgłoś
mimarika Re: Lepiej być rozwódką niż starą panną? 20.07.06, 08:52 Kochane Stare Panny, Starzy Kawalerowie, Mężatki, Żonaci! Nikt nie jest z wyboru sam. Jak już pisałam - łatwiej jest powiedzieć na zewnątrz,że na siłę łapać nie będę...(co jest oczywiście mądre), ale w głębi duszy nikt z samotnych się nie przyznaje,że tak naprawdę bardzo, bardzo tęskni za OSOBĄ WYJĄTKOWĄ.To zupełnie naturalne.Po prostu czasem w życiu tak się układa,że jakoś nie spotykamy Jej/Jego. I nie wynika to z bycia gorszym/lepszym; najzwyczajniej nie trafiamy na swego. Ale to do czasu:) Temat rozwinięty w tym wątku końca nie miał i mieć nie będzie, zawsze powróci. Jest to zagadnienie odwieczne. ktoś mi odpisał,że skoro 34-letnia znajoma miała rozwód, toże lepiej samemu być, niż łapać na siłę... Bezsensowne stwierdzenie. Przecież owa znajoma wychodziła za mąż z Wielkiej Miłości. Nikt nie zakłada, że będzie się rowodził !! A że Jej/Im nie wyszło... Ale uważam ,że mądrze powiedziała, iż cieszy się, że przeżyła miłość ( bo powtarzam - kochała z wzajemnością mocno). Sednem życia jest miłość. Odpowiedz Link Zgłoś
ashton A pamiętacie Anię z Zielonego Wzgórza? 20.07.06, 10:47 Jedna z uczennic Ani chciała być wdową. Dlaczego? Bo jeśli nie wyjdziesz za mąż, nazywają cię starą panną; a jeśli wyjdziesz za mąż, to mąż cię tłucze. Coś w tym jest. Odpowiedz Link Zgłoś
mimarika Re: A pamiętacie Anię z Zielonego Wzgórza? 20.07.06, 12:31 przytaczaj Anię z Zielnonego Wz..., przytacvzaj i inne słynne samotne postacie... Stare pnanny i starzy kawalerowie ( bo niestety te nieładne określenie jest właściwą nazwą dla samotnych)i tak cichutko marzą o kimś bliskim. Niektórzy piszą tu o szukaniu na siłę...Żal takich ludzi, ale każdy mierzy według własnej miary. Odpowiedz Link Zgłoś
malicious_girl Re: Lepiej być rozwódką niż starą panną? 21.07.06, 08:54 " (...) ale w głębi duszy nikt z samotnych się nie przyznaje,że tak naprawdę bardzo, bardzo tęskni za OSOBĄ WYJĄTKOWĄ. To zupełnie naturalne". Dokładnie tak właśnie uważam. Choćby nie wiadomo jak człowiek się oszukiwał, że mu dobrze samemu i że nikogo do szczęścia nie potrzebuje, że jest samowystarczalny i że "wszędzie tylko pozory", tylko on jeden wie, jakie myśli targają nim w długie zimowe wieczory, kiedy chciałoby się zaszyć pod kocem z kimś bliskim, czy nawet w samym środku lata, kiedy chciałoby się wyjechać do Egiptu, w góry czy nad morze właśnie z tym jedynym czy z tą jedyną. Zaraz pewnie przeczytam, że do Egiptu, w góry i nad morze można też wyjechać z przyjaciółmi (to właśnie byłaby jedna z form oszukiwania siebie samego), ale... czy na pewno będzie to dokładnie to samo? Konkluzja: uważam, że nie ma osoby, która nie marzyłaby o miłości i w głębi serca nie czekałaby aż się jej ona przytrafi. Ale to tak trochę poza tematem wątku, bo pytanie tytułowe było inne. M_G Odpowiedz Link Zgłoś
netka6666 Re: Lepiej być rozwódką niż starą panną? 20.07.06, 14:15 Ja natomiast nie znoszę uogólnień. Nie wychodziłam za mąż z powodu wizji staropanieństwa. Nie udało się nam. Trudno. W wieku 33 lat zostałam rozwódką. Czy mam lepiej od starych panien? I tak i nie. Kobiety nie zamężne w moim wieku postrzegane są przez co poniektórych facetów jako nieatrakcyjne, bo przecież nikt jej nie chciał przez tyle lat. Facet może później pomyśleć, iż chce go złapać aby się nie śmiano z jej staropanieństwa. No i strach się z taką umawiac bo będzie odrazu o ożenku nawijała. Rozwódka to ktoś, komu po prostu nie wyszło i za którą mozna się zabrać bo ona boi sie stałych związków a zatem to dobry materiał na sex bez zobowiązań. A wiązać się z taką to i tak strach bo pewnie rozwód z jej winy był tylko nie chce się taka przyznać. Ale wżyciu bywa różnie. Związałam się z kawalerem, młodziutkim, któremu nie przeszkadza ani mój wiek ani stan cywilny. Myślę, że jedynym powodem ślubu powinna byc miłość. Każdy inny powód to początek końca. Nie żyjemy w średniowieczu aby napiętnować kobiety, które sie rozwiodły zamiast tkwic do smierci przey facecie tylko dlatego że tak ma być bo tak robiły nasze babcie i prababcie. I jest sprawa prywatną osób niezamężnych ich stan cywilny. Teraz poza tym sa single a nie stare panny. Chyba wychodzi na to samo ale jakoś lepiej brzmi:)) I kojarzy się z kimś samodzielnym, nowoczesnym. Odpowiedz Link Zgłoś
gwajak11 Re: Lepiej być rozwódką niż starą panną? 20.07.06, 15:27 co nas nie zabije to nas wzmocni- nie do końca jest to prawdą,zal i ból zostaje a zranione serce już jest inne ale w większości sie zgadzam Odpowiedz Link Zgłoś
daniel40 Re: Ewelita, masz zupełną rację! Nie słuchaj tych 20.07.06, 19:31 debili, których żadna laska nie chce, więc muszą bulić na prostytutki i wylewać swoje frustracje na forum. Lepiej być samą, niż żyć z jakimś pijakiem, ku..arzem, chamem, psycholem czy leniem. Znam parę takich kretynek, które wzięły sobie pierwszego lepszego chłopa, a teraz ujadają: a to, że tłucze ją i dzieciaki, a to, że chleje i wyzywa ją od najgorszych, a to, że chodzi na dziwki, a to że trzeba go obsługiwać i podawać piwo na kolanach...Ehhh, gdyby wszystkie kobiety były tak mądre jak ty, żyłoby im się o wiele łatwiej. Odpowiedz Link Zgłoś
agajez31 Re: Ewelita, masz zupełną rację! Nie słuchaj tych 20.07.06, 21:25 Za mąż nie powinno sie wychodzić tylko dlatego, zeby nie byc starą panną. Małżeństwo jest jednym z najważniejszych wydarzeń, etapów w życiu każdego człowieka. Każda z nas marzy o tym jedynym, którego będziemy kochac do końca swoich dni(singielka, panna, stara panna) Czasami nasze marzenia się spełniają i spotykamy tego jedynego.(Małżeństwo ma sens jedynie wtedy gdy jego podstawa jest miłość) Ale bywa i tak, że zycie płata figla i małżeństwo się rozlatuje- wtedy jest rozwód. Ale bez względu na fatalny koniec małżeństwa, rozwódki sa bogatsze od starych panien o przeżycia jakie miały w związku. Jakiekolwiek by one nie były. Bardzo często z tych związków narodziły sie dzieci, i to sprawia, że są mniej sfrustrowane od starych panien. Ktoś w swoim poście wspomniał, że dzieci w nieudanych związkach to pomyłka. błąd. Dzieci nadają sens naszemu życiu, i nigdy nie są pomyłką. Każda kobieta, która ma dzieci wie, ze to najlepsza rzecz w życiu. A Stare panny, no cóż, mogą żałować , że nie doświadczeyły tego zaszczytu. Odpowiedz Link Zgłoś
searena Re: Ewelita, masz zupełną rację! Nie słuchaj tych 21.07.06, 00:22 Zapomniałas tylko o tym, że niektóre "stare panny" mają za sobą wieloletnie związki, które niczym nie różniły się od małżeństwa poza brakiem papierka, oraz że niektóre "stare panny" mają dzieci :) Dzieci można mieć też bez małżeństwa :D Nadal stereotypy. Odpowiedz Link Zgłoś
ewelita Re: Ewelita, masz zupełną rację! Nie słuchaj tych 21.07.06, 09:08 Zdania podzielone na temat. A czy rozwód to nie jest porażka? Porażka, bo nie wyszło, nie udało się. Taka sama porażka, jak staropanieństwo - tej też się nie udało. Odpowiedz Link Zgłoś
yesamin Re: Ewelita, masz zupełną rację! Nie słuchaj tych 21.07.06, 09:16 No właśnie, tak naprawdę to w dzosiejszych czasach papierki od USC czy proboszcza nie są już bardzo istotne bo nie mówią tak naprawdę o tym, jak kto żył czy żyje, czego doświadczył. Kiedyś było prosto: stara panna = dziewica lub przynajmniej mało używająca, często w wielkich pretensjach, choć niekoniecznie wybitna w pracy /sawantki raczej nie wpisywano w stereotyp starej panny/, pod kuratelą rodziców, itd. Mężatka/rozwódka/wdowa = kobieta, która podjęła wyzwanie bycia z kimś, tworzyła bliskość, zaznała odpowiedzialności, była gotowa na urodzenie dzieci, itd. Tak było dawniej i ze społecznego punktu widzenia oczywiście, że wyżej stawiano kobietę bardziej aktywną i pożyteczną społecznie /dzieci, tworzenie nowej rodziny, często praca zarobkowa/, niż pannę trwającą w jakimś oczekiwaniu, mało aktywną na życiowych "frontach". Dzisiaj jest inaczej i te same określenia /stara panna itd/ nie kryją tej, co kiedyś, treści. Dziś stara panna może być bardzo dzielną, pogodną i życzliwą ludziom samotną mamą pracującą, osobą bardzo pożyteczną społecznie i aktywną, a mężatka może być rozmarudzonym leniwcem do ozdoby starszawego meża, który już gdzieś tam ma odchowane dzieci i teraz sobie wział do domu taki "gadżet", dzięki któremu nie musi wydawać na agencje i może imponowac kumplom domniemaną jurnością. W rzeczywistości siedzi taka mężatka sama w chałupie i się np. alkoholizuje albo przez całe dnie ogląda telenowele. Czasem może nawet ma dziecko, ktore powierza niani i sama nadal trwa w swojej frustracji i maraźmie - dokładnie tak, jak "przed wojną" zdarzało się starym pannom... Były badania o takim typie żon i stwierdzono wśród nich najwyzszy poziom depresyjności i podatności na uzależnienia. Chyba to było w Rosji robione. Odpowiedz Link Zgłoś
sweetassugar Re: Ewelita, masz zupełną rację! Nie słuchaj tych 21.07.06, 12:21 nie rozumiem stwierdzeń i zakladania z góry jak się kogoś choc odrobinę nie zna, przeszłości takiej osoby, jej charakteru "nikt jej nie chciał" " widocznie cos z nią nie tak" " w tym wieku i stara panna to jest bardzo dziwne czy nienormalne" to takie wrzucanie do jednego worka a przeciez każdy z nas to indywidualny przypadek ludzie szafują słowami nie bacząc na to czy kogoś moga zranic czy też nie przecież to nie od nas zależy czy spotkamy osobę nam przeznaczoną możemy szukać, próbować szczęścia u boku kogoś kto nam nie odpowiada aby mieć jakies doświadczenia na koncie ale przecież gdy to nie będzie TO, to nasze wysiłki spełzną na niczym Odpowiedz Link Zgłoś
gorodia nie masz racji! 21.07.06, 12:28 Niestety mimo postępu, związków nieformalnych, kultury singli i wyzwolonego seksu tak właśnie to wygląda, jak w opowieściach tych pań! W moim otoczeniu są właśnie dwie takie samotne osoby po 30 -stce, z których jedna jest rozwódką a druga panną (nawet nie starą, bo obie mają jakieś 33 lata, to chyba jeszcze nie??). O pierwszej wszyscy mowią dość ciepło i ze współczuciem, że jej się nie ułożyło w życiu, że musi się pozbierać i znależć następnego faceta, że trzeba się nią zaopiekować, bo po przejściach itp. Natomiast o "starej pannie" te same osoby wypowiadają się z lekceważeniem i pogardą, że chłopa jej trzeba, bo dziwaczeje, że nie umie sobie radzić z facetami, że się zagapiła albo wymagania do mężczyzn niewspólmierne do możliwości, że teraz to już ma z górki, bo tyle jest młodszych, więc kto by sobie głowę zawracał "przechodzoną panną" ... Strasznie dużo jadu i niechęci, a przecież to kobiety w podobnej sytuacji! Więc chyba jednak lepeij być rozwódką ... Więc jeśli jeszcze nie jesteś starą panną, to zadbaj jednak o jakiś mariaż, bo życie singielki po 30 jest jednak ciężkie! Odpowiedz Link Zgłoś
sweetassugar Re: nie masz racji! 21.07.06, 13:27 z tonu twojej wypowiedzi można wywnioskować, że lepiej znaleźć sobie pierwszego lepszego i się pobrać a potem rozwieść żeby tylko nie być "starą panną" czy tak? Odpowiedz Link Zgłoś
anula36 Re: nie masz racji! 21.07.06, 13:55 moje zycie singielki po 30-tce jest duzo fajniejsze niz w konkubinacie wczesniejszym:) Odpowiedz Link Zgłoś
156cm Re: nie masz racji! 21.07.06, 19:42 Najwazniejsze to byc dobrym czlowiekiem. Miec wplyw na innych, dotknac czyjegos zycia, pokazac komus kolejny piekny dzien. Odpowiedz Link Zgłoś
agajez31 Re: Lepiej być rozwódką 21.07.06, 21:07 Dla mnie stara panna to kobieta, która nie doświadczyła wspólnego życia z mężczyzną. Z róznych powodów: brak powodzenia, wygórowane wymagania, brak szczęścia.Nie uważam za stara pannę kobiety zyjącej w związku konkubenckim, mającej dzieci, ponieważ jej życie nie różni się od życia mężatek, rozwódek. Osobiście wolałabym być rozwódką.Po pierwsze: 1. rozwódka przeżyła miłość,(nawet jeżeli zakończyło się to klapą) 2. doświadczyła życia we dwoje, zdobyła doświadczenie, które jest potrzebne, by stworzyć nowy lepszy związek. 3.nie oczekuje od kolejnego związku rzeczy niemożliwych. Niestety, stare panny nie mają podobnych doświadczeń. Znam taką jedną, ok. 50, nigdy nie była z żadnym facetem, jest sfrustrowana,okropna, w pracy wszyscy mają dość jej humorów. Na facetów rzuca się jak nastolatka, nieważne czy jest zonaty, młodszy, starszy. Jak poznała takiego jednego to zachowywała się jak gimnazjalistka, opowiadała jak to ją całuje, co jej mówi, była przekonana, ze będzie wyznawał jej muiłość co 5 min. Oczywiście facet w krótkim czasie zwiał. jej zachowanie było żenujące, jak zachowanie jakiejś gó..ary -poprostu brak doświadczenia i wygórowanie oczekiwania. Dlatego wolałabym być rozwódką. Odpowiedz Link Zgłoś
searena Re: Lepiej być rozwódką 21.07.06, 21:17 Ojojoj. A myslisz że tzw stare panny nie przeżyły miłości?? A to ci nowina :) I że nie wiedzą jak to jest być z mężczyzną?? Np mieszkając z nim 5 lat? Druga nowina :) No to to kuriozum o którym opowiadasz zdarza się chyba tak rzadko jak kwiat paproci. To nie jest stara panna tylko dziw natury. Ale też ma prawo zyć ;) Odpowiedz Link Zgłoś
searena Sławne stare panny 21.07.06, 21:20 Znalazłam jedną - Salma Hayek. 39 lat, panna. Piękna kobieta, średnia aktorka (podobała mi się we Fridzie). Nie sądzę aby jej nikt nie chciał i aby pasowała do ramek ;) Jeszcze jakieś typy? Odpowiedz Link Zgłoś
agajez31 Re: Lepiej być rozwódką 22.07.06, 10:40 Ojojoj. A myslisz że tzw stare panny nie przeżyły miłości?? A to ci nowina :) I > że nie wiedzą jak to jest być z mężczyzną?? Np mieszkając z nim 5 lat? Druga > nowina :) Jak wcześniej napisałam, dla mnie kobieta - stara panna- to taka która, nie żyła z facetem(nigdy). Koniec kropka. Jeżeli, któras żyje w zwiazku nieformalnym, to trudno o niej mówić stara panna, żyje jak mężatka, tyle, ze bez papierka.Czytaj uważnie, oszczędzi ci to trochę stresu. Odpowiedz Link Zgłoś
nolwen58 Re: Lepiej być rozwódką 22.07.06, 00:58 rozwodka moze sie podobnie zachowac, pozyjesz zobaczysz Odpowiedz Link Zgłoś
nolwen58 Re: nie masz racji! 22.07.06, 01:01 dokladnie taka jest motywacja wiekszosci zwiazkow Odpowiedz Link Zgłoś