artefuckt
18.07.06, 15:46
Na początku były niewinnie, niby przypadkiem uchodzące bączki, przy okazji
których pojawiał się rumieniec na twarzy i zakłopotanie. Następnie przyszła
kolej na coraz to śmielej wypuszczane pierdziochy i słodkie "przepraszam".
Teraz natomiast nastała era wielkich wybuchów, strefa gazy, istne trzęsienie
ziemi, a moja dziewczyna... nic, żadnego skrępowania, żadnego rumieńca. Dodam
dla wyrównania rachunku, iż ja nie pozostaję dłużny i czynię dokładnie to
samo:) Zadziwiające jak ludzie potrafią się ze sobą zżyć na różnych
płaszczyznach.