Dodaj do ulubionych

Możesz chcieć nie mieć dzieci, ale...

IP: *.acn.waw.pl 07.02.03, 21:02
...może kiedyś dorośniesz i zmądrzejesz. Znacie to? Czytałam sobie posty na
forum Twojego Stylu. Jedna kamikadze odważyła się zadeklarować, że dzieci ją
nudzą, nie planuje ich mieć i że interesuje ją kariera zawodowa i pieniądze.
I niech nikt jej nie wmawia, że powinna mieć dzieci. Wszystkie niemal
pozostałe dyskutantki oburzyły się posądzeniem o wartościowanie ujemne faktu
braku potomstwa. A potem pociągnęły wątek właśnie w tonie - jesteś jeszcze
młoda, dojrzejesz, wydoroślejesz, zmądrzejesz. Ergo - zdecydujesz się na
dziecko. Bo dziecko to sens życia blablabla. Blablabla w tej sytuacji
odpowiada wszystkim, co deklarują mniej lub bardziej spełnione życiowo panie
na łamach kolorowych czasopism. Czyli - mam wprawdzie dwa doktoraty, ale
dopiero dziecko... Owszem, kieruję dużą korporacją, ale dopiero
macierzyństwo...I O.K. Fajnie, że kobiety spełniają się w macierzyństwie.
Właściwie to nawet wskazane skoro decydują się na dziecko. Tyle, że wytwarza
się klimat społeczny pt. nie masz dziecka? To co z ciebie za kobieta?!Albo :
masz dziecko i pracujesz po 10 godzin na dobę, zwyrodnialcu? Czy ktoś może
sobie przypomina, żeby jakiemukolwiek politykowi mężczyźnie zadano pytanie :
bardzo przepraszam, ale jak pan godzi obowiązki zawodowe z rodzicielstwem? A
może ten temat w ogóle nie istnieje? Bo np. pani posłance Piekarskiej takie
pytania się zadaje.
Obserwuj wątek
    • norma_jean Re: Możesz chcieć nie mieć dzieci, ale... 07.02.03, 21:11
      Trzeba się po prostu uodpornić. Ja czasem myśle - jeju, a jak za 20 lat pomyślę
      że to był bład blablabla. I wtedy wchodzę na forum dziecko. I czytam o mamusi,
      która nie chce jechać w podróż swojego życia (bez dzieci) bo myśli, że jak
      zrealizuje swoje marzenie to będzie wyrodną matką. I wtedy wiem, że nie za tym
      stanem umysłwym tęsknię.
      I nikogo nie potępiam - wiem, że gdybym miała dziecko tak samo zwariowałabym na
      jego punkcie. Ale skoro ja nie potępiam, to nie życze sobie aby potępiano mnie
      za inne priorytety.
      Pozdr.
    • Gość: moboj Re: Możesz chcieć nie mieć dzieci, ale... IP: 62.233.250.* 07.02.03, 21:16
      >Tyle, że wytwarza
      >się klimat społeczny pt. nie masz dziecka? To co z ciebie za kobieta?!Albo :
      >masz dziecko i pracujesz po 10 godzin na dobę, zwyrodnialcu?

      POPIERAM. U NAS PANUJE TAKI KLIMAT I TAKA MENTALNOŚĆ. A JAK KTÓRAŚ SIĘ ODWAŻY
      NAPISAĆ LUB POWIEDZIEĆ, ŻE NIE CHCE MIEĆ DZIECI, BO NP. WOLI PRACOWAĆ,
      PODRÓŻOWAĆ, ZARABIAĆ KASĘ TO JEST TRAKTOWANA CO NAJMNIEJ JAK POTWÓR.
    • Gość: morgadonur Re: Możesz chcieć nie mieć dzieci, ale... IP: *.tc.ph.cox.net 07.02.03, 23:05
      Moim zdaniem gromy czesciej spadaja na kobiety, ktore mowia wprost, ze dla nich
      najwazniejsze jest maciezynstwo.Zaraz slychc syk jadowitych zmijek w stylu :"
      ciemnogrod", "Matka-Polka", "katolicyzm"......"a gdzie moje prawo do
      szczescia", dzieci to tylko "kupki " i "zupki", i inne takie spiewki na jedna
      nute z tym samym refrenem .Czy ktos szkaluje bezdzietne kobiety ?! Predzej
      dostanie sie tym , ktore maja dziecko , nie daj Boze drugie .....
      • tralalumpek Re: Możesz chcieć nie mieć dzieci, ale... 07.02.03, 23:07
        Gość portalu: morgadonur napisał(a):

        > Moim zdaniem gromy czesciej spadaja na kobiety, ktore mowia wprost, ze dla
        nich
        >
        > najwazniejsze jest maciezynstwo.Zaraz slychc syk jadowitych zmijek w
        stylu :"
        > ciemnogrod", "Matka-Polka", "katolicyzm"......"a gdzie moje prawo do
        > szczescia", dzieci to tylko "kupki " i "zupki", i inne takie spiewki na
        jedna
        > nute z tym samym refrenem .Czy ktos szkaluje bezdzietne kobiety ?! Predzej
        > dostanie sie tym , ktore maja dziecko , nie daj Boze drugie .....



        ośmielam sie twierdzić że pleciesz farmazony.
        • Gość: morgadonur Re: Możesz chcieć nie mieć dzieci, ale... IP: *.tc.ph.cox.net 07.02.03, 23:15
          Nie , nie plote, tylko osmielam sie miec inne zdanie .Wynikle z wlasnego
          doswiadczenia.
          • tralalumpek Re: Możesz chcieć nie mieć dzieci, ale... 07.02.03, 23:21
            nikt ci nie zabrania mieć własnego zdania, wygłosiłas tylko trochę moło
            popartą doświadczeniami i zachowaniami teorię. żawsze były i są i będą
            potępiane kobiety nie mające dzieci
            nie jest to z punktu widzenia biologii stan wyjątkowy u ludzi, u zwierzątek
            jest podobnie
            • Gość: morgadonur Re: Możesz chcieć nie mieć dzieci, ale... IP: *.tc.ph.cox.net 07.02.03, 23:27
              Drogie Dziecko .Mowa jest o kobietach , ktore NIE CHCA MIEC dzieci z wyboru.A
              nie o tych, ktore nie maja z innych powodow.Tych , ktore nie chca bo sa
              przerazone, albo niegotowe jest cala masa i nikt ich nie napietnuje z powodu
              ich decyzji.Ja mam dwoje dzieci i za soba tysiac komentarzy bezdzietnych
              kolezanek, ze jak ja smialam miec dwoje w ciagu czterech lat ? A moze trzecie w
              drodze ? Stad moja opinia.Dziekuje za uwage.
              • tralalumpek Re: Możesz chcieć nie mieć dzieci, ale... 07.02.03, 23:30
                Gość portalu: morgadonur napisał(a):

                > Drogie Dziecko .Mowa jest o kobietach , ktore NIE CHCA MIEC dzieci z
                wyboru.A
                > nie o tych, ktore nie maja z innych powodow.Tych , ktore nie chca bo sa
                > przerazone, albo niegotowe jest cala masa i nikt ich nie napietnuje z powodu
                > ich decyzji.Ja mam dwoje dzieci i za soba tysiac komentarzy bezdzietnych
                > kolezanek, ze jak ja smialam miec dwoje w ciagu czterech lat ? A moze
                trzecie w
                >
                > drodze ? Stad moja opinia.Dziekuje za uwage.



                a propos uwag, miło że nazywasz mnie dzieckiem ...obym żyła wiecznie ale
                załaduj inny kaliber prosze
              • Gość: Luke Re: Możesz chcieć nie mieć dzieci, ale... IP: *.acn.waw.pl 08.02.03, 13:21
                Gość portalu: morgadonur napisał(a):

                > Drogie Dziecko .Mowa jest o kobietach , ktore NIE CHCA MIEC dzieci z
                wyboru.A
                > nie o tych, ktore nie maja z innych powodow.Tych , ktore nie chca bo sa
                > przerazone, albo niegotowe jest cala masa i nikt ich nie napietnuje z powodu
                > ich decyzji.Ja mam dwoje dzieci i za soba tysiac komentarzy bezdzietnych
                > kolezanek, ze jak ja smialam miec dwoje w ciagu czterech lat ? A moze
                trzecie w
                >
                > drodze ? Stad moja opinia.Dziekuje za uwage.

                Przepraszam, że się wtrącę. Akurat na forum, na które powoływałam się w
                pierwszym poście, kobieta, która zadeklarowała niechęć do posiadania dzieci,
                dowiedziała się, że a/ jest egoistką b/ materialistką c/ skończy samotnie jako
                założycielka schroniska dla kotów, ale miejmy nadzieję, że "jej przypadek nie
                jest beznadziejny". Być może nazwanie tego "napiętnowaniem" byłoby nadużyciem,
                ale jednak coś tu zgrzyta.
                • Gość: renia Re: Możesz chcieć nie mieć dzieci, ale... IP: *.athens.access.acn.gr 08.02.03, 23:26
                  Luke, moze po proastu podaj linka, bo jakos strasznie trywializujesz, albo
                  wyolbrzymiasz, tak mi sie wydaje. Generalnie wątek jest do tyłka, sorry. Mam
                  wrazenie, ze wypowiadaja sie na nim sami ludzie z kompleksami. O co Wam
                  właściwie chodzi?
                  • Gość: Luuke do Reni IP: *.acn.waw.pl 09.02.03, 10:55
                    Gość portalu: renia napisał(a):

                    > Luke, moze po proastu podaj linka, bo jakos strasznie trywializujesz, albo
                    > wyolbrzymiasz, tak mi sie wydaje. Generalnie wątek jest do tyłka, sorry. Mam
                    > wrazenie, ze wypowiadaja sie na nim sami ludzie z kompleksami. O co Wam
                    > właściwie chodzi?

                    Reniu, adres to www.twojstyl.pl. Wątek nazywa się "jedno dziecko?".
                    Trywializuję? Pewnie, jeśli trywializowaniem jest przytoczenie kilku opinii z
                    ponad trzystu tam zamieszczonych. Ludzie z kompleksami? Watek do tyłka? Być
                    może. Gdyby w naszym katolickim kraju podejście do rodzicielstwwa było
                    normalne, rozmawianie na taki temat byłoby bezzasadne. Jednak przy tak
                    wyraźnym wartościowaniu wpędzanie kobiet bezdzietnych (lub, jak się tutaj
                    okazało takich, które mają więcej niż jedno dziecko) w jakieś idiotyczne
                    poczucie winy wydaje mi się nieuchronne. Są na szczęście kobiety, które
                    olewają tego rodzaju presję, ale z częstotliwości pojawiania się np. tutaj
                    takich wątków oraz emocji, które wywołują, wnioskuję, że jest ich mniejszość.
                    • Gość: renia Do Luke IP: *.athens.access.acn.gr 09.02.03, 12:14
                      Dzieki za namiary, zaraz sprobujue poczytac. A oto dlaczego uwazam, ze watek
                      zaczyna sie robic niesmaczny. Otoz, szczerze mowiac bardziej uwazam, ze jakos
                      tam wytykane palcami sa wlasnie te kobiety, ktore maja wiecej niz przepisowe
                      jedno czy dwoje dzieci, to na nie patrzy sie z politowaniem czy dezaprobata,
                      naprawde. Natomiast presja posiadania dziecka w cale nie jest chyba taka duza,
                      bez przesady, czy naprawde kobiety bezdzietne maja takie problemyu z tymi
                      komentarzami i sugestiami ze wszystkich stron? Problem polega, wydaje mi sie na
                      czyms innym. Jest sporo dziewczyn, w moim przynajmniej srodowisku, ktore mimo
                      trzydziestki z plusem jakos nie ulozyly sobie jeszcze z nikim zycia i nie maja
                      dzieci. To one same chcialyby cos z tym zrobic, bo martwia sie tykaniem zegara,
                      a rownoczesnie nie widza zadnych realnych szans na znalezienie odpowiedniego
                      kandydata na ojca . Ta presja jest w samych tych bezdzietnych dziewczynach, bo
                      tak naprawde to wiekszosc kobiet chce miec dziecko i to jest normalna sprawa.
                      Nie wiem, moze ja sie myle, bo nie mieszkam w Polsce, widze po prostu ten
                      problem z innego punktu patrzenia, moze tu w Grecji jest troche inaczej niz w
                      Polsce.
                      • Gość: moboj Re: Do Reni IP: 62.233.250.* 09.02.03, 17:19
                        Gość portalu: renia napisał(a):

                        > . Natomiast presja posiadania dziecka w cale nie jest chyba taka duza,
                        > bez przesady, czy naprawde kobiety bezdzietne maja takie problemyu z tymi
                        > komentarzami i sugestiami ze wszystkich stron?

                        OTÓŻ TAK JEST. JA OSOBIŚCIE JUŻ SIĘ Z TYM SPOTKAŁAM: MIESZKAM Z MOIM CHŁOPAKIEM
                        JUŻ OD 8 LAT, NIE MAMY JESZCZE ŚLUBU. A JEGO MAMUSIA JUŻ DOPYTUJE SIĘ O ŚLUB
                        (KTÓREGO NIE ZAMIERZAMY BRAĆ), A MNIE DOPYTUJE O TO, KIEDY ZAMIERZAM URODZIĆ
                        DZIECI. I NIE JEST TO CHĘĆ POSIADANIA PIERWSZEGO WNUKA, BO DWIE WNUCZKI JUŻ MA.
                        JAK SAMA SIĘ PRZYZNAŁA MARTWI SIĘ O TO, CO LUDZIE POWIEDZĄ, ŻE TAK DŁUGO
                        JESTEŚMY RAZEM, A NIE MAMY DZIECI, ZEBY BROŃ BOŻE NIKT SOBIE NIE POMYŚLAŁ, ŻE
                        JA TYCH DZIECI NIE MOGĘ MIEĆ.
                        KOLEJNY PRZYKŁAD: MOJA PRZYJACIÓŁKA MA 28 LAT, OD LAT 7 JEST MĘŻATKĄ. MIESZKA W
                        MAŁEJ MIEJSCOWOŚCI (TAKA WIĘKSZA WIEŚ) I TAM JUŻ ZOSTAŁA OCHRZCZONA JAKO
                        BEZPŁODNA. A PRZY KAŻDEJ WIZYCIE KOLĘDOWEJ KSIĄDZ YPYTUJE O JEJ PLANY ODNOŚNIE
                        RODZENIA DZIECI, DAJĄC DO ZROZUMIENIA, ŻE ICH MAŁŻEŃSTWO JEST NIEUDANE BEZ
                        DZIECI.
                        AUTOR WĄTKU MA RACJĘ: ZAAWSZE UWAGA SKUPIA SIĘ NA KOBIECIE: FACETÓW NIKT NIE
                        PYTA DLACZEGO NIE CHCĄ MIEĆ DZIECI, ALBO CO SIĘ Z JEGO DZIEĆMI DZIEJE, KIEDY ON
                        PRACUJE 12 GODZIN DZIENNIE. NA ROZMOWACH KWALIFIKACYJNYCH TEŻ TYLKO KOBIETY SIĘ
                        PYTA O TO, CZY ZAMIERZAJĄ MIEĆ DZIECI I KIEDY.

                        • Gość: renia do Moboj IP: *.athens.access.acn.gr 09.02.03, 17:21
                        • maly.ksiaze moboj 09.02.03, 17:24
                          Po lewej stronie klawiatury znajdziesz przycisk opisany
                          'Caps Lock'. Nacisnij go raz - dzieki temu bedziesz mogla
                          uzywac zarowno malych, jak i wielkich liter, a Twoje
                          posty stana sie czytelne.

                          Pozdrawiam,

                          mk.
                        • Gość: renia do Moboj IP: *.athens.access.acn.gr 09.02.03, 17:31
                          No coz, prawdopodobnie to o czym piszesz wynika z kilku faktow - sa to male
                          miesciny, w ktorych glowna rozrowka ludzi jest omawianie problemow(czesto
                          nieistniejacych lub zupelnie znieksztalconych przez omawiajacych) innych ludzi.
                          Kobiety pyta sie o plany rodzinne bo stety czy niestety to wlasnie one w
                          ogromnej wiekszosci ida na urlopy nacierzynskie i wychowawcze - wiec
                          pracodawce, to zrozumiale bardziej interesuje pod tym katem kobieta. Trzeba
                          wiziac tez poprawke na to, ze przywiazanie do tradycji jest nieodlaczna czescia
                          skladowa kazdego spoleczenstwa i nie ma w tym rowniez nic dziwnego. Zawsze bylo
                          trudno stawac w poprzek, zawsze ludzie bali sie innego, nowego, odrobina
                          wyrozumialosci nie zaszkodzi. Tak czy inaczej jak przytoczone przez Ciebie
                          przyklady wykazuje - ludzie, ktorzy nie chca miec dzieci i tak ich nie beda
                          mieli, nawet jesli zostana ochrzzceni bezplodnymi na potrzeby swojej wsi. W
                          koncu gdyby to bylo dla Twojej kuzynki takie uciazliwe to dla swietego spokoju
                          sprawilaby sobie dziecko, prawda? Ale nie jest, skoro zyje nadal wg wlasnego a
                          nie sasiadów pomyslu. Wiec nie przesadzajmy moze.
                          Natomiast rozsmieszylo mnie szczerze mowiac to, ze piszesz, ze mama Twojego
                          chlopaka po osmiu latach Waszego wspolnego mieszkania "juz" (sic!) zaczela
                          pytac o slub i ewentualne potomstwo. Co w tym dziwnego? Normalna sprawa, ze
                          kobieta pyta. Dziwne byloby moim zdaniem gdyby nigdy nie wspomniala na ten
                          temat . Pytac to chyba jeszcze nie grzech, co? w koncu chodzi o jej syna.
                          Pozdrawiam i sugerowalabym wylaczenie capslocka ;)
                          • Gość: moboj Re: do Reni IP: 62.233.250.* 10.02.03, 09:56
                            Gość portalu: renia napisał(a):

                            > No coz, prawdopodobnie to o czym piszesz wynika z kilku faktow - sa to male
                            > miesciny, w ktorych glowna rozrowka ludzi jest omawianie problemow(czesto
                            > nieistniejacych lub zupelnie znieksztalconych przez omawiajacych) innych
                            ludzi.
                            >
                            > Kobiety pyta sie o plany rodzinne bo stety czy niestety to wlasnie one w
                            > ogromnej wiekszosci ida na urlopy nacierzynskie i wychowawcze - wiec
                            > pracodawce, to zrozumiale bardziej interesuje pod tym katem kobieta. Trzeba
                            > wiziac tez poprawke na to, ze przywiazanie do tradycji jest nieodlaczna
                            czescia
                            >
                            > skladowa kazdego spoleczenstwa i nie ma w tym rowniez nic dziwnego. Zawsze
                            bylo
                            >
                            > trudno stawac w poprzek, zawsze ludzie bali sie innego, nowego, odrobina
                            > wyrozumialosci nie zaszkodzi. Tak czy inaczej jak przytoczone przez Ciebie
                            > przyklady wykazuje - ludzie, ktorzy nie chca miec dzieci i tak ich nie beda
                            > mieli, nawet jesli zostana ochrzzceni bezplodnymi na potrzeby swojej wsi. W
                            > koncu gdyby to bylo dla Twojej kuzynki takie uciazliwe to dla swietego
                            spokoju
                            > sprawilaby sobie dziecko, prawda? Ale nie jest, skoro zyje nadal wg wlasnego
                            a
                            > nie sasiadów pomyslu. Wiec nie przesadzajmy moze.
                            > Natomiast rozsmieszylo mnie szczerze mowiac to, ze piszesz, ze mama Twojego
                            > chlopaka po osmiu latach Waszego wspolnego mieszkania "juz" (sic!) zaczela
                            > pytac o slub i ewentualne potomstwo. Co w tym dziwnego? Normalna sprawa, ze
                            > kobieta pyta. Dziwne byloby moim zdaniem gdyby nigdy nie wspomniala na ten
                            > temat . Pytac to chyba jeszcze nie grzech, co? w koncu chodzi o jej syna.

                            A mnie gadanie "teściowej" nie rozśmiesza i jest dla mnie bardzo dziwne. ja
                            zostałam wychowana w rodzinie, gdzie nawet moi rodzice nie wypytują nas o takie
                            rzeczy, ponieważ uważają, że posiadanie bądź nieposiadanie, branie ślubu bądź
                            życie bez ślubu to są nasze prywatne sprawy, a im nic do tego. Moi rodzice
                            zawsze wychodzili z założenia, że powinnam żyć tak jak ja chcę, że to ja sama
                            układam sobie życie, a ich obowiązkiem jest nie wtrącać się i takie zachowanie
                            jest dla mnie normalne. Dlatego uwagi "tesciowej" uważam za uwagi nie na
                            miejscu, ponieważ to, kiedy chcę mieć dzieci jest moją i mojego chłopaka sprawą
                            prywatną. Ja rozumiem, że pytać to nie grzech, ale hm... ona wybiera sobie
                            specyficzne momenty na pytanie o dzieci (jakaś imprezka imieninowa itp), więc
                            ma dość marne poczucie taktu.
                            • Gość: renia Re: do Reni IP: *.athens.access.acn.gr 10.02.03, 13:47
                              Gość portalu: moboj napisał(a):

                              > A mnie gadanie "teściowej" nie rozśmiesza


                              Zle mnie zrozumialas. Mnie nie rozsmiesza gadanie Twojej tesciowej, tylko Twoje
                              zdziwienie, ze po osmiu latach kobieta zaczela pytac. Szczerze mowiac gdyby
                              moja corka zyla tyle czasu z chlopakiem to tez zapytalabym ja czy zamierza sie
                              pobrac, czy moze zyc zawsze bez slubu - ot ze zwyklej ciekawosci, chcialabym
                              wiedziec jakie jest zapatrywanie mojego dziecka na tematy tak zasadnicze jak
                              malzenstwo czy konkubinat. Naprawde nie uwazam, ze calkowity brak
                              zainteresowania sprawami dziecka, jego planami swiadczy dobrze o rodzicach. W
                              koncu moje dzieci nie sa dla mnie obcymi ludzmi i chce zyc z nimi w przyjazni a
                              nie obojetnosci.


                              >i jest dla mnie bardzo dziwne.

                              Bardzo dziwny jest Twoj brak zrozumienia tej kobiety.

                        • Gość: Luke do moboj IP: *.acn.waw.pl 09.02.03, 19:44
                          Moim zdaniem powinnaś zasugerować teściowej in spe, że posiadanie dziecka to
                          decyzja podejmowana zazwyczaj przez dwie osoby, a to gremium bynajmniej nie
                          powinno się składać z ewentualnej matki oraz babci tego dziecka. Ostatecznie
                          nie o to chodzi, żebyście we dwie podjęły decyzję, że dziecko będzie. Niech
                          zatem zacznie odpytywać swojego syna - w końcu lepiej go zna niż Ciebie.
                          Co do kwestii ksiądz i bezdzietna para - trudno się księdzu dziwić, od wieków
                          dla Kościoła kwestia rodzicielstwa była jedną z naistotniejszych. Według
                          doktryny małżeństwo bezdzietne jest rodziną niepełnowartościową, a sytuacja
                          jeśli jedno z małżonków odmawia zgody na posiadanie dzieci może być powodem do
                          uzyskania rozwodu kościelnego (nie dotyczy bezdzietności z powodów
                          zdrowotnych). Z zasadami, które funkcjonują od wielu wieków trudno
                          polemizować. Można je przyjąc lub odrzucić.Najgorsze w tej sytuacji wydaje mi
                          się wicie jak piskorz przed księdzem, że może nie teraz, może jeszcze trochę
                          poczekamy.
                    • Gość: renia Do Luke raz jeszcze IP: *.athens.access.acn.gr 09.02.03, 12:59
                      Ok przeczytalam wątek, ktory sprowokowal, ze zalozylas z kolei niniejszy wątek
                      TY.

                      Widzisz, ubolewasz, ze dziewczyna jest mieszana z blotem ze nie chce miec
                      dzieci itd. Ale spojrz na to z drugiej strony. Ona pisze w takim stylu, ze
                      naprawde nie sposob traktowac ja jak rownego, bo sama tak nie traktuje
                      potencjalnych dyskutantow. Uzywa tonu politowania i wyzszosci, jest agresywna i
                      dlatego budzi agresje. Jesli ktos mowi o dzieciach bachory, przedstawia "matke"
                      jako grubą babe z rozstepami, ktora obowiazkowo musi zdradzic mąż i wlasciwie
                      nie mozna miec o to do niego pretensji - no wybacz. Przede wszystkim to ta 23
                      letnia zarozumiala studentka przegiela z nietolerancja i moim zdaniem stad
                      ataki na nia, zreszta wcale nie takie ostre - wiekszosc pisze, ze wcale nikt
                      jej nie zmusza do macierzynstwa. A to, ze jest mloda i moze zmienic zdanie
                      pewnego pieknego dnia to fakt. UZalasz sie na brak tolerancji, ale tak naprawde
                      to nietolerancja i chamstwem wykazala sie przede wsystkim ta "acha" - autorka
                      omawianego wątku.


                      Na potwierdzenie załączam kilka kwiatuszkow z jej emocjonującej i jakze
                      swiadczacej o klapkach na jej wlasnych oczach - wypowiedzi ;)))


                      -"bachorami" ,
                      -niedobrze mi się robi od tych słodkich tekstów na temat pociech i
                      -wymiotowanie przez kilka miesięcy,
                      -rozmowy z koleżankami wyłącznie o pieluchach...a musi mnie to bawić??
                      ,-że będzie mial grubszą żonę,wiecznie niewyspaną i narzekającą przez to na
                      wszystkich i wszystko...mogę się założyć,że prędzej czy pózniej taki
                      facet "musi" zdradzić matkę swego dziecka z jakąś młodą,atrakcyjną,niezależną
                      kobietą...nie wiem nawet czy byłabym w stanie mieć o to do niego pretensje...


                      • Gość: Luke Re: Do Luke raz jeszcze IP: *.acn.waw.pl 09.02.03, 19:57
                        Nie należę do osób łatwo poddających się naciskom i dlatego, mówiąc wprost,
                        mam gdzieś jakiekolwiek opinie na temat mojej rodziny, bez względu na to, czy
                        byłoby w niej piętnaścioro dzieci czy też żadnego. Ale przyznam, że nie dziwię
                        się tej dziewczynie w jej agresji - chociaż jej nie usprawiedliwiam. Gdybym
                        miała jej lata i jej poglądy to też bym nie zdzierżyła.
                        Rzeczywiście masz rację, że nikt nie napisał wprost "powinnaś mieć dzieci, bo
                        kobieta tak musi". Oczywiście, że nie. I wcale tego nie twierdziłam. Spojrzyj
                        na mój pierwszy post.
      • lullabay Re: Możesz chcieć nie mieć dzieci, ale... 07.02.03, 23:08
        Może to wynika z tego, że matki tylko o tych kupkach i zupkach potrafią
        rozmawiać???
        Zresztą nie może tylko na pewno.
    • Gość: Luke Uzupełnienie IP: *.acn.waw.pl 08.02.03, 13:29
      Jeśli wolno, chciałabym Was namówić również na odniesienie się do kwestii -
      dlaczego tylko kobiety mają dzieci? Bo wiecie, zawsze mi się wydawało, że jest
      to przedsięwzięcie, do którego potrzebne są dwie osoby różnych płci. A
      tymczasem kiedy dziecko pojawi się na świecie, okazuje się, że w zasadzie ma
      tylko mamusię. Mamusia musi rezygnować, poświęcać się, dbać, opiekować się
      itd. Kiedyś na innym jeszcze forum obserwowałam zmasowany atak na kobietę,
      która ma dzieci i realizuje się w życiu zawodowym. Straszny z niej potwór, jak
      się okazuje. A ja tyle znam osób, które mając w domu niemowlę, wychodzą sobie
      beztrosko do pracy, nie dbając o to, że mogą przegapić pierwszy uśmiech
      swojego dziecka, pierwsze samodzielne kroki, pierwsze słowo, które przecież
      może brzmieć ""tata". I te osoby nie są napiętnowane jako emocjonalni
      zboczeńcy. Tak się składa, że są to mężczyźni.
      • Gość: WiadomoKto Re: Uzupełnienie IP: *.proxy.aol.com 08.02.03, 18:31
        Myslie, ze kobiety, ktore maja dwojke dzieci w mlodym wieku sa teraz zjawiskiem
        coraz mniej spotykanym. Dlatego wierze, gdy piszaca powyzej dziewczyna z
        dwojka dzieci narazona jest na zlosliwe teksty o trzeciej ciazy. Wierze tez, ze
        panie, ktore zdycydowaly sie na bezdzietnosc tez slysza niestosowne uwagi od
        otoczenia.

        Jednak...nie czarujmy sie kobiety. Zwykle dla wielu kobiet, ktore nie chcialy
        miec dzieci gdy mogly- przechodzi moment refleksji i zalu, w wieku po-re
        produkcyjnym, ze tego dziecka nie mialy. I potem zaczyna sie bieganie po
        lekarzach, agencjach adopcyjnych i szukanie dziewuch w ciazy, albo dziewuch,
        ktore by jaj pozyczyly i z ktorymi moza by sie bylo jakos ugadac. I jesli
        kogos tutaj obaze, to mam to gdzies - ale nie ma nic bardziej obrzydliwego niz
        48-latka, ktora za wszelka cene usiluje zajsc w ciaze, albo kobieta lat 52,
        ktora chce zaadoptowac niemowle. (Oba przypadki znam z pierwszej reki.) Gdzie
        tu sens, logika i dobro dziecka?

        Mnie najbardziej wkurza, ze gdy ludzie z zewnatrz patrza na bezdzietne
        malzenstwo, to czesto zaladaja, ze to kobieta nie chce byc matka. Jeszcze
        bardziej mnie wkurzaja faceci, ktorzy jak byli mlodsi, to pierwszym zonom nie
        zrobili dzidziusia, ale wieku lat 50 poslubili mloda sikse i z nia mieli cala
        czworke. Ale chyba odbieglam od tematu, co?
    • Gość: maly.k Wchodzi facet do meczetu i wola: IP: *.sympatico.ca 08.02.03, 19:34
      -Niech bedzie pochwalony Jezus Chrystus!

      A potem sie dziwi, ze zgromadzeni dziwnie na niego
      patrza. Moral? Dopowiedzcie sobie sami...

      Pozdrawiam,

      mk.
      • Gość: Luke do mk. IP: *.acn.waw.pl 08.02.03, 22:07
        Gość portalu: maly.k napisał(a):

        > -Niech bedzie pochwalony Jezus Chrystus!
        >
        > A potem sie dziwi, ze zgromadzeni dziwnie na niego
        > patrza. Moral? Dopowiedzcie sobie sami...
        >
        > Pozdrawiam,
        >
        > mk.

        Drogi Książę, gwoli wyjaśnienia - miesięcznik Twój Styl w odróżnieniu od np.
        miesięczników Dziecko, Twoje dziecko oraz Mamo to ja, nie jest skierowany
        wyłącznie do kobiet posiadających dzieci oraz takich, które bezwzględnie
        planują macierzyństwo. A wątek na forum, na które się powoływałam był
        poświęcony zagadnieniu dlaczego Polki decydują się tylko na jedno dziecko albo
        nie decydują się wcale. Przyznam zatem, że nie dostrzegam zależności między
        naszą tutaj rozmową a casus katolika w meczecie.
        Pozdrawiam
        Luke (konsekwentnie wybierająca nicki z Gwiezdnych Wojen)
        • maly.ksiaze Re: do mk. 09.02.03, 17:34
          Gość portalu: Luke napisał(a):

          > Przyznam zatem, że nie dostrzegam zależności między
          > naszą tutaj rozmową a casus katolika w meczecie.
          Nie wiem, o czym jest 'Twój Styl', bo mój styl 'Twojego
          Stylu' nie obejmuje. Jeśli jednak jest to, jak piszesz,
          czasopismo dla *wszystkich* kobiet, to wsród jego
          czytelniczek matki będą prawdopodobnie stanowić
          większość. Tak to jest...

          Jeśli ktoś, jak owa niezbyt bystra 'Acha', wsadza kij w
          mrowisko, niezbyt uprzejmie określając większość
          forumowego towarzystwa, to niech się nie dziwi, że trochę
          ją mrówki pogryzą. Zresztą - mrówki z tego wątku były
          naprawdę bardzo łagodne.

          Niech moc będzie z Tobą,

          mk.
          • Gość: Luke Re: do mk. IP: *.acn.waw.pl 09.02.03, 20:40
            maly.ksiaze napisał:

            > Jeśli jednak jest to, jak piszesz,
            > czasopismo dla *wszystkich* kobiet, to wsród jego
            > czytelniczek matki będą prawdopodobnie stanowić
            > większość. Tak to jest...


            Owszem, podobnie jak wśród czytelników miesięcznika Auto Sukces ojcowie (a
            może i matki) będą prawdopodobnie stanowić większość. I czego to Twoim zdaniem
            ma dowodzić?
            >
            >
            • maly.ksiaze Re: do mk. 10.02.03, 02:33
              Gość portalu: Luke napisał(a):
              > Owszem, podobnie jak wśród czytelników miesięcznika
              Auto Sukces ojcowie (a
              > może i matki) będą prawdopodobnie stanowić większość. I
              czego to Twoim zdaniem
              > ma dowodzić?
              Ano tego, że jak się w takim gronie napisze (czytałem ten
              post, którego dotyczy taki wątek) 'bachory', 'rozstępy',
              'mąż ją będzie zdradzał', to 'dziwne spojrzenia' są
              nieuniknione.

              Jak rozumiem, poruszyło Cię, że, ta 'jedna odważna'
              została obsztorcowana. Ona widzisz, nie była specjalnie
              odważna. Ona była po prostu nieuprzejma.

              Pozdrawiam,

              mk.
              • Gość: Luke Re: do mk. IP: 213.241.18.* 10.02.03, 13:31
                maly.ksiaze napisał:

                >>
                > Jak rozumiem, poruszyło Cię, że, ta 'jedna odważna'
                > została obsztorcowana.

                Nie, prawdę mówiąc nie poruszyło mnie to. Znacznie ciekawsze był dla mnie ton
                wypowiedzi jest adwersarek, o czym pisałam w pierwszym poście. Nie był on
                wprawdzie poświęcony temu, że ktoś na kogoś nakrzyczał czy też nie nakrzyczał,
                bo to przywołałam jako przykład, nie meritum, ale jak rozumiem, z jakiś powodów
                wolisz zawężać temat do charakterystyki dyskutantek na www.twojstyl.pl. Może w
                takim razie celowe byłoby przeniesienie rozmowy tam?
                >
    • Gość: miregal to jest bardzo fajny watek IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 09.02.03, 15:29
      taka odrobine agresji czuje w postach tych matek dla ktorych dziecko jest
      sensem zycia, ja szanuje ich swiatopoglad a moj, jak mi sie wydaje (choc moge
      sie mylic) wydaje sie im bezwartosciowy, nieprzemyslany... a ja sie niezle
      namyslalam zanim zdefiniowalam moj stosunek do posiadania dzieci (bo w ogole
      dzieci bardzo lubie, ale mysl o wlasnych niezle mnie przeraza)
      • Gość: renia Re: to jest bardzo fajny watek IP: *.athens.access.acn.gr 09.02.03, 15:40
        Gość portalu: miregal napisał(a):

        > taka odrobine agresji czuje w postach tych matek dla ktorych dziecko jest
        > sensem zycia,

        Pewnie dlatego, ze kazda lwica zadrapie na smierc jak sie komus cos nie spodoba
        w rtemacie jej lwiątek :)


        >ja szanuje ich swiatopoglad a moj,

        Sprobuj je (czytj: nas) jeszcze zrozumiec, nie tylko szanowac ;)

        >jak mi sie wydaje (choc moge
        > sie mylic) wydaje sie im bezwartosciowy, nieprzemyslany...


        ja absolutnie sie do tych "nich" nie zaliczam:)

        >a ja sie niezle
        > namyslalam zanim zdefiniowalam moj stosunek do posiadania dzieci (bo w ogole
        > dzieci bardzo lubie, ale mysl o wlasnych niezle mnie przeraza)

        Z ciekawosci - dlaczego?
        • Gość: miregal Re: to jest bardzo fajny watek IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 09.02.03, 18:19
          obawiam sie ze nie bylabym dobra matka. jestem niezle znerwicowana, leczylam
          sie 2 lata z powodu depresji i anoreksji. nie mam tyle cierpliwosci i dobroci w
          sobie zeby byc tak dobra i wyrozumiala, jak trzeba byc dla dziecka. boje sie ze
          powtorzylabym bledy matki, ktora tez jest taka nadwrazliwa, znerwicowana osoba
          i "chciala jak najlepiej a wyszlo jak zawsze".
          • Gość: julka Re: to jest bardzo fajny watek IP: *.gliwice.sdi.tpnet.pl 10.02.03, 10:37
            Nie mam wątpliwośći,że niemożność posiadania dzieci może być dla niektórych
            wielką osobistą tragedią.
            Jednak wmawianie ludziom pozbawionym potrzeby rodzicielstwa, że życie bez
            dzieci jest pozbawione uroku i sensu, budzi tylko złość i bunt. Bo nie
            oszukujmy się- bez dzieci fajnie się żyje, beztrosko i przyjemnie i tylko ta
            wielkie emocja zwana "instyktem macierzyńskim" skutecznie zatruwa idyllę.
            Problem w tym, że nie każda kobieta to czuje, lub czuje o wiele słabiej niz
            inna. Nie ma jednak żadnego "złotego środka" ani kompromisowego rozwiązania w
            tej sprawie, bo nie można mieć "tylko trochę" dziecka lub mieć je od czasu do
            czasu...
        • Gość: WiadomoKto Re: to jest bardzo fajny watek IP: *.proxy.aol.com 09.02.03, 18:33
          Moze zdradzmy nasz wiek drogie panie... Nie chodzi tutaj o to by rozliczac
          kobiety z lat, ktore przezyly- ale o to, ze chec posiadania dzieci przychodzi z
          czasem. Pamietam, ze gdy mialam 22 i 23 lata to chcialam nie miec dzieci i
          nawet nie chcialam wychodzic za maz. Na moje 25 urodziny spoznil mi sie okres
          i wpadlam w taka panike, ze nawet zastanamialam sie nad oddaniem mojego
          ewentualnego dziecka do adopcji. (Nawet mysl o aborcji przez glupi leb mi
          przeleciala.) Na szczescie okres pojawil sie 3 dni pozniej. Dzisiaj mam
          prawie 29 lat i bardzo pragne dziecka. Moral z tego taki, ze to spada na
          czlowieka jak grom z jasnego nieba. (Nadal uwazam, ze jak spada taki grom w
          wieku lat 48, to ktos zaprzepascil szanse.)

          Ja mysle, ze bardzo mlode dziewczyny w wieku lat 22-25 nie powinny tak
          stanowczo zarzekac sie, ze nie chca miec dzieci. Moze teraz nie chca, ale
          potem moze przyjsc im taka ochota i taki prawie fizyczny bol, ze szkoda gadac.
          Nie mowie, ze im tego zycze- bo tak nie jest. Pisze z wlasnego doswiadczenia.
          Ja tez myslalam kariera, podroze etc. I nawet sporo sie przewiozlam po
          swiecie. Widzialam Paryz, Londyn, Wieden, Nowy York, Montreal, Wenecje, Zurich
          i Las Vegas i Bog jeszcze wie co...ale nigdy jeszcze nie widzialam oczu mojego
          dziecka. I teraz przyznam szczerze, ze nie musze juz nigdzie podrozowac,
          chetnie posiedze na dupie swej 29-letniej, ale bez dzecka, to wyladuje na
          oddziale szpitala psychaitrycznego. Nawet jesli teraz mysle o karierze to w
          sposob utylitarny- zeby zarobic na wychowanie mojego dziecka. Wlasny prestiz
          czy uznanie ludzi za moja prace mi wisi - bo to mi nie przyniesie szczescie.

          Nie uwazam, ze wszystkie kobiety czuja i mysla jak ja, albo ze czuc i myslec
          tak powinny. Szczerze mowica, uwazam, ze latwiej jest kobietom, ktore potrafia
          czerpac sens zycia z kariery i podrozy. Moze ktos tam bedzie cos gadal i
          zastanawial sie nad ich plodnoscia...ale ludzkie gadanie to mala cena za bycie
          szczesliwa i spelnione. Gorsza jest sytuacja kobiet, ktore chca dzieci a nie
          moga, bo nic nawet najlepsza praca, najlepsze pieniadze i wakacje na wyspach
          Bahama nie zlagodza tego palacego bolu i nie uspokoja skolatanego serca.
          • Gość: Inka Re: to jest bardzo fajny watek IP: *.poznan.dialup.inetia.pl 10.02.03, 13:39
            Jeśli ktoś przed 30 rokiem życia deklaruje, że dzieci mieć nie chce i mieć nie
            będzie, to ja mu nie wierzę. Sama miałam takie pomysły do 25 roku życia: po co
            mi mąż, na co mi dziecko. Dzieci się ma po to, by miał nas kto utzrymywać na
            starość - o nie, ja taka nie jestem, to egoizm. Ha, ha, ha.
            Rok temu wyszłam za mąż, mieliśmy jedną podróż życia, w tym roku plan na drugą
            i zaraz po niej w planach dzidziuś.
            Najpierw niech te panny podrosną a potem możemy porozmawiać. I chętnie
            poprosimy o odszczekanie. ;)
            Co innego rozmowa z kobietami ok. 40-tki, które już nikłe szanse mają na
            obudzenie się instyntku amcierzyńskiego i które same bezdzietność wybrały. One
            są przynajmniej wiarygodne.
    • pajdeczka ...więc nie pisz do mnie, kiedy będziesz stara... 10.02.03, 10:49
      ..o tym, jaka jesteś samotna i jak ci źle.
      • Gość: Luke Re: ...więc nie pisz do mnie, kiedy będziesz star IP: 213.241.18.* 10.02.03, 13:21
        pajdeczka napisała:

        > ..o tym, jaka jesteś samotna i jak ci źle.


        O, to mi się podoba! Dość dobrze charakteryzuje powszechną w naszym kraju
        postawę : decyduję się na dziecko, żeby nie być samotną na starość, żebym mogła
        żyć życiem moich dzieci i wnuków, bo nigdy nie miałam własnego. Tylko, że
        dzieci wyprodukowanych jako przyszłościowa inwestycja nikt nie pyta, czy chcą,
        żeby im się emerytowana mamusia wtrącała w każdy kawałeczek ich prywatnego
        życia.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka