chosten
10.08.06, 15:15
wątek jest prosty:
...jest mężczyzna, z którym żyjemy razem i kochamy się wzajemnie, ale
... znamy sie krócej niż trwa jego przyjaźń kolegowanie się z pewną kobietą
traktuje ją rzezcywiście jak kumpla i nie chodzi tu o klasyczną zazdrość z
mojej strony, ale o ukłucie gdy sobie uświadomię, że ze wszystkimi swoimi
problmami zawsze zracał się do niej, że jej opinia jest dla niego ważna itd
głupie? ok rzeczywiście, bo to trochę taka zazdrość o przeszłość, czas ..
ale niestety męczy mnie nieustannie
rozmawiałam oczywiście z moją połową na ten temat, nie po to aby zmieniać ich
relacje, ale żeby uświadomić mu tylko mój punkt widzenia, i tyle (i tak
doszliśmy wspólnie do tego, że sytuację najlepiej rozwiąże czas, (boimy się
tego czego nie znamy,
jest się w ogóle czym martwić... ?