cure.3
12.09.06, 13:45
Stoję przed klasycznym dylematem.Naprawdę nie wiem już co mam zrobić. Byłam z
kimś około 2 lat,byliśmy sobie bardzo bliscy,wciąż widzę,że jesteśmy do
siebie dość podobni,mamy podobną wrażliwość. Ale kiedyś z przerażeniem zdałam
sobie sprawę,że już go nie kocham. To był stopniowy proces ale On nie jest
dla mnie teraz tym kim kiedys był.Wciąż jest mi bliski ale nie potrafię
traktować go inaczej jak przyjaciela. nigdy nie chciałam go zranić bo jest
naprawdę bardzo dobrym człowiekiem i z pewnościa byłby wspaniałym mężem ale
ja kocham(a przynajmniej tak mi sie wydaje) kogoś innego. Poznałam go przez
internet. Nasze rozmowy powoli bardzo nas zbliżały do siebie i chociaż
mieszkamy na dwóch krańcach Polski czuję,że naprawdę go kocham. Spotkaliśmy
sie raz,spędziliśmy razem kilka dni. Ale wrócił z powrotem do domu. Brakuje
mi jego bliskości. Nie wiem czy jestem na tyle silna by trwać w takim związku
na odległość. Mój przyjaciel mieszka w tym samym mieście co ja ale ten, o
którym wciąż myślę jest daleko. I tu pojawiają się wątpliwośći. Czymam
zostawić wszystko i przenieść się do do innego miasta żeby z nim być czy być
z człowiekiem który jest dobry, czuły i kocha mnie mimo,że ja jego nie?A więc
miłość okrojoną wyrzeczeniami i poświęceniem czy stabilizację i pewnośc tu na
miejscu?Co o tym myslicie?Proszę o poważne wypowiedzi.