15.09.06, 11:51
Jestem juz w takim wieku (i na takim stanowisku), ze wypada mi nosic obcasy i
garsonki. Abstrahujac od tego, co wypada, zawsze podobaly mi sie
profesjonalistki w stylu business woman, i tez bym sie tak chciala
prezentowac. Ale nie umiem chodzic na obcasach!

Juz wiele razy sobie kupowalam eleganckie buty (bo mi sie takie podobaja) i
zawsze koncza gdzies na dnie szafy. Po pierwsze, niewygodnie mi w nich, po
drugie, chodze w nich jak pajac.

Nie liczy sie nawet wysokosc obcasa, nawet jezeli jest malutki, to i tak
trace rownowage, albo mi grzeznie miedzy kocimi lbami i kiedys sie jeszcze
przewroce ku uciesze przechodniow.

A co do garsonek / kostiumow... dzisiaj mam takowy na sobie, w zakiecie mi
niewygodnie, a spodnica mi sie ciagle okreca zamkiem w zla strone i jest na
tyle waska, ze krepuje ruchy.

Pytanie do elegantek: Jak Wy to robicie, ze potraficie z wdziekiem i gracja
spacerowac brukowanym rynkiem na szpilkach? I wygladac, jakby Wam bylo
wygodnie w waskiej spodnicy i marynarce????
Obserwuj wątek
    • mozambique Re: Obcasy... 15.09.06, 12:00
      cholernie niewygodnie - od obcasów juz mam zrąbany kregosłup

      garsonek nie cierpię a musze ,
      w efekcie cierpię i chodze

      inne będą cierpiec zaniedługo ( obcasy fatalnie odbijają sie na kregosłupie i
      stawach)
    • daria_nowak Re: Obcasy... 15.09.06, 12:00
      Udajemy:)
      Kostiumy jakoś nie robią mi "krzywdy" i noszę je bez problemu. W szpilkach
      chadzam chętnie, bo ładnie wyglądają i dobrze się w nich czuję, ale to wcale
      nie znaczy, ze jest mi super wygodnie...
      Nauczyłam sie poprostu, metodą prób, zaciskania zębów i stawiania na swoim:)
      Latem troszkę sobie obcasy odpuściłam, teraz znów sobie przypominam jak to jest
      biegać na szpilkach...przystosowuję się:)
      • ewab2507 Re: Obcasy... 15.09.06, 12:32
        ja również noszę wysokie obcasy, bo tak lubię i tak się sobie podobam. jednak,
        gdy wiem, że po pracy pójdę z siostrą na zakupy, wtedy wkładam mokasyny, żeby
        nie katować swoich nóg i kręgosłupa.

        nie mogę powiedzieć, że jest mi niewygodnie na obcasach. nie bolą mi nogi, nie
        przewracam się. nie wiem, może się przyzwyczaiłam i wytrenowałam :) kupuję
        zawsze dobre buty, w których noga mojej stopie jest wygodnie mimo obcasa.
        jedynym problemem jest to, że często po jakimś czasie buty robią się na mnie za
        luźne, bo mam małą i szczupłą stopę. tego nie lubię :(

        co do kostiumów, to noszę raczej rzadko, wolę raczej garnitury ze spodniami,
        niż kiecki... i bardzo lubię dzianiny, np. mięciutkie sweterki bliźniaki z
        Solara, czy Pabii.
        • spacecoyote Re: Obcasy... 15.09.06, 12:45
          > jedynym problemem jest to, że często po jakimś czasie buty robią się na mnie
          za luźne, bo mam małą i szczupłą stopę. tego nie lubię :(

          No widzisz, a ja nie dosc, ze mam duze stopy, to jeszcze dosc szerokie. To
          dodatkowo utrudnia znaleznienie wygodnych butow. Nawet jezeli sa dobre na
          dlugosc, czesto miazdza mi male palce :(
          • ewab2507 Re: Obcasy... 15.09.06, 13:03
            oj to faktycznie nieciekawie... ale może tak jak pisała któraś z dziewczyn
            spróbuj grubszych obcasów, albo koturn, a nie cienkich szpileczek. chociaż
            skoro jesteś wysoka, to pewnie obasy są tobie niepotrzebne, bo i tak masz ładne
            długie nogi :)
            • spacecoyote Re: Obcasy... 15.09.06, 13:07
              Mam 180 wzrostu, wiec i nogi dlugie, ale kazda noga ladniej wyglada na obcasie.
              Zwlaszcza ze moje moglyby byc szczuplejsze... :(

              Zwlaszcza do kostiumu ze spodnica przed kolano, jakos mi te moje plaskie buty
              nie pasuja.
              • ewab2507 Re: Obcasy... 15.09.06, 13:09
                no tak, masz rację... cóż mogę doradzić... jeśli naprawdę ciągle masz ochotę na
                noszenie obcasów, to próbuj. myślę, że w końcu będzie ok :) pozdrawiam :)
    • bri Re: Obcasy... 15.09.06, 12:08
      Nie noszę szpilek ale dość wysokie obcasy często. Zakładam je tylko wtedy kiedy
      wiem, że nie będę musiała długo chodzić/stać. Na szczęście nie musze nosić
      kostiumów - mam duży rozmiar biustu i marynarki produkowane masowo nie pasują
      na mnie zupełnie.
      • spacecoyote Re: Obcasy... 15.09.06, 12:18
        Mnie nawet chodzenie na krotkie dystanse nie bardzo wychodzi. Jestem wysoka i
        kiedy zaloze obcas, to mi sie srodek ciezkosci tak podnosi, ze ciezko wyrobic
        na zakretach, nawet chodzac po firmie - np po schodach, zawracajac na
        polpietrze... Zreszta pewnie to tylko moje wrazenia przez brak wprawy...

        A umiecie prowadzic samochod na obcasach?
        • bri Re: Obcasy... 15.09.06, 13:01
          Ja też nie jestem niska (171) ale mam wprawę w chodzeniu na obcasach bo noszę
          je dość często od wielu lat. Samochód prowadzę bez problemu na obcasach. Gorzej
          z koturnami.

          Wiele zależy od samego buta. Są modele w których prawie biegać się da, ale są
          też takie bardziej do leżenia.

          Jeśli tak Ci niewygodnie na obcasach to nie męcz się, w końcu z jakiej racji.
          • squirrel9 Re: Obcasy... 15.09.06, 13:06
            Samochód prowadzi mi się właśnie najlepiej na wysokim obcasie. Mam niedużą
            stopę (37) a w dużych samochodach pedały jakby robiono pod męską nogę i nie
            sposób nimi jeździć w płaskich butach.
    • sir.vimes Re: Obcasy... 15.09.06, 12:25
      Nie kupuj szpilek, najlepiej odpuść sobie wszelkie wąskie obcasy - jest dużo
      pięknych, eleganckich butów na szerokim , stabilnym obcasie. Rzeczywiście,
      wysokość obcasa nie ma znaczenia - liczy się właśnie szerokość, jest naprawdę
      dużo łatwiej. I jeszcze jedno - ja do pracy chodzę w bluzie i trampkach , buty
      i żakiet mam schowane w szafce, może to rozwiązanie przypadnie Ci do gustu?
      • spacecoyote Re: Obcasy... 15.09.06, 12:32
        Mnie tak wlasnie ciagnie do szpilek, sa takie kobiece...

        Poki co prowadze samochod w plasciutkich "baletkach", ide w nich z parkingu do
        pracy, tam zmieniam buty... Ale jakos glupio tak caly dzien zmieniac, bo np jak
        ide na lunch i chce cos zalatwic w miescie, to znowu zmieniam (inaczej nie mam
        przyjemnosci ze spaceru), potem na droge powrotna do domu znowu...

        W ogole to mozliwe, ze mam kompleks z dziecinstwa. Mam duzy rozmiar buta, a jak
        wiadomo, 10 lat temu w Polsce damskie pantofelki rozmiar 41 czy 42 byly raczej
        niedostepne, wiec musialam chodzic w meskawym obuwiu sportowym. I teraz tak
        mnie ciagnie do szpilek.
        • sir.vimes Re: Obcasy... 15.09.06, 12:37
          Pewnie szpilki mogą też być bardziej lub mniej stabilne. A to, że często
          zmieniasz buty jest bardzo zdrowe dla stóp więc zaprocentuje ci na starość:)
          • spacecoyote Re: Obcasy... 15.09.06, 13:44
            Hihi, poniewaz pracuje w pokoju sama, o ile nie mam zadnych zebran, czesto
            siedze przy komputerze w ogole bez butow... Nogi grzecznie schowane pod
            biurkiem, jakby ktos nagle wszedl, zeby nie bylo nieprofesjonalnie...
            • paco_lopez Re: Obcasy... 15.09.06, 15:14
              przepraszam cię ale według mnie to przesadzasz z tym 'profesjonalnie'. chyba za
              szpilki w robocie ci nie płacą tylko za efekty. przychodzisz tam pracować czy
              wyglądać ? Wszystkim kobietom zaleciłbym stroje wygodne, bo zamiast pracowac to
              szajba wyglądowa im odbija.
              • spacecoyote Re: Obcasy... 15.09.06, 15:21
                Ale sa pewne przyjete normy i oczekiwania pracodawcow i klientow... Zajrzyj
                sobie na forum praca, jak tam dziewczyny placza, ze z powodu wygladu nie maja
                pracy. A z drugiej strony inni komentuja, ze nie daliby pracy nikomu, kto na
                rozmowe kwalifikacyjna przychodzi w dzinsach i klapkach. Prezencja sie liczy i
                kropka. Oczywiscie mniej niz umiejetnosci i kwalifikacje, ale sie liczy.

                A jeszcze bardziej liczy sie samopoczucie, a dziewczyny (pewnie nie wszystkie)
                maja to do siebie, ze sie lepiej czuja, kiedy ladnie wygladaja.
    • squirrel9 Re: Obcasy... 15.09.06, 12:27
      To wyłącznie kwestia przyzwyczajenia. Obcasy obcasom nierówne. Ja kiedyś
      lubiłam wysokie ale teraz do pracy chodzę w 5-8 cm albo w płaskich butach. W
      pracy często jestem ok.12 godzin i trzymam w niej kilka par butów. Buty na
      obcach zmieniam na nie mniej eleganckie ale płaskie. Do kostuimu można się
      przyzwyczaić, będzie jak druga skóra :) Spódnicę moze masz za wąską a rajstopy
      śliskie i stąd to odwarcanie. Ja od kilku lat kupuję wyłacznie "garnitury" tzn,
      spodnie z marynarką a jak jest to i kamizelka. Spódnice też kupię jeśli jest do
      kompletu i ... wiszą w pracy. Jakby co to mogę się przebrać.
    • makuszanka Re: Obcasy... 15.09.06, 12:43
      No nietstey prawie wszystkie kobiety chodza jak pajace w butach na obcasie:)
      Wiem,ze to sie wyda absurdalne co tu napisze, bo z reguły na to nie zwracamy
      uwagi, ale kobieta idąc w butach nie staje pierw na piete a potem reszta, tylko
      pierw ida palce stop, delikatnie wyswamy nozke, a potem pieta:):) Jak byłam
      młodsza chodziłam do baletu i dzięki niemu nie ide jak babo chłop. A niesttey
      to jest ubaw mega szpile, idzie laska staje na szpile , wykrzywia ja , a potem
      palca. A jak juz jest przy kości wyglada to tragicznie:) Zapamietajcie Panie
      stajemy na palce a nie na piete:) Buzka1
      • squirrel9 Re: Obcasy... 15.09.06, 12:53
        W butach na szpilkach nie da się chodzić inaczej niż najpierw stawiać palce.
        Stawianie najpierw pięty (czyli szpilki) jest po prostu niemożliwe
        techniczmnie, po kilku krokach już nie miałoby się szpilki. Raczej błędem jest
        stawianie płasko stopy jakby całą stopą na raz, wygląda to słoniowato i
        topornie.
        • earina Re: Obcasy... 15.09.06, 13:06
          Ja kupuję buty tam, gdzie oprócz rozmiaru można dobrać szerokość np w Ara. I
          wtedy nawet pantofelki na obcasie da się nosić, chociaż tak wygodna jak adidasy
          to nigdy nie będą :) Też mam duże i szrokie stopy i w butach "tęższych"
          przynajmniej nie miażdżę palcy
      • nutopia Re: Obcasy... 15.09.06, 13:07
        no ja też dzięki baletowi w młodości teraz nie mam problemu ze szpilkami. Do
        założycielki wątku, jeśli nie umiesz chodzic to zrezygnuj...bo nie ma nic
        gorszego niż, chuda, wyskoka panna, która "idzie" na szpilkach waląc całą stopą
        o chodnik i ugniając przy tym kolano...
        masakra
        • spacecoyote Re: Obcasy... 15.09.06, 13:19
          Pewnie, ze nie jest to ladny widok... Ale kazdy sie musi kiedys nauczyc, chyba
          nikt nie umie ladnie chodzic na obcasach od samego poczatku.
      • aiczka Re: Obcasy... 15.09.06, 13:48
        Chciałabym się upewnić, co masz na myśli, bo trochę się pogubiłam:
        - czy kobieta zawsze powinna chodzić w cyklu "palce-> pięta"? (trochę mnie to
        dziwi, bo to chyba nienaturalne i nie widuję kobiet, które by tak chodziły)
        - czy kobieta powinna tak chodzić gdy jest w butach (a na bosaka nie)?
        - czy może dotyczy to tylko chodzenia w szpilkach (nie noszę szpilek, ale wydaje
        mi się, że im większy obcas, tym jest to trudniejsze a najłatwiej chodzić w ten
        sposób na bosaka)?
        Pytam, bo dotąd nie słyszałam o czymś takim.
        • makuszanka Re: Obcasy... 15.09.06, 15:34
          aiczka napisała:

          > Chciałabym się upewnić, co masz na myśli, bo trochę się pogubiłam:
          > - czy kobieta zawsze powinna chodzić w cyklu "palce-> pięta"? (trochę mnie
          > to
          > dziwi, bo to chyba nienaturalne i nie widuję kobiet, które by tak chodziły)
          > - czy kobieta powinna tak chodzić gdy jest w butach (a na bosaka nie)?
          > - czy może dotyczy to tylko chodzenia w szpilkach (nie noszę szpilek, ale
          wydaj
          > e
          > mi się, że im większy obcas, tym jest to trudniejsze a najłatwiej chodzić w
          ten
          > sposób na bosaka)?
          > Pytam, bo dotąd nie słyszałam o czymś takim.

          Mam Dla Ciebie propozycje. Zaloz szpili lub buty na obcasie i idac stan
          najpierw pieta, dziwne uczucie prawda? Chodzilo mi o buty na obcacie:) Chociaz
          ja tak caly czas chodze, z wyjatkiem spaceru w gorach w traperach rekingowych:)
          Wiem, ze to jets dziwne, co pisze, ale kobiety nie potrafia chodzic w butach a
          obcasie. Zreszta w ogole to dziwnie wygkada jak kobieta idzie jak chlop w
          adidasach:) mam jakies skrzywienie w tym temacie:P
          Porada: Ida wysuwasz lekko nozke do przudu i stajesz delikatnie na palce:)
          Wiem,ze to trudne:) Ja mam tak odkad 5 lat cwiczylam balet, wiec mi pozostalo:)
          pozdrawiam:)
    • souls_hunter Re: Obcasy... 15.09.06, 13:08
      spacecoyote napisała:

      > Pytanie do elegantek: Jak Wy to robicie, ze potraficie z wdziekiem i gracja
      > spacerowac brukowanym rynkiem na szpilkach? I wygladac, jakby Wam bylo
      > wygodnie w waskiej spodnicy i marynarce????

      Nie wiem czy cie taka odpowiedz zainteresuje. Spostrzezenie z USA. Naprawde eleganckie kobiety, zasuwaja do pracy w super garsonkach, fryzury, makijaz i w adidasach. Szpilki albo maja w biurze albo w dyskretnej torebce na ramieniu.
    • miauka Re: Obcasy... 15.09.06, 14:47
      spacecoyote napisała:

      > Jestem juz w takim wieku (i na takim stanowisku), ze wypada mi nosic obcasy i
      > garsonki.

      Masochistka? A jaki to wiek i jakie stanowisko, jesli łaska? Ja też jestem w
      wieku i mam jakieś tam stanowisko i nawet do głowy by mi nie przyszło wbijać się
      w garniak i szpile :-)

      > Abstrahujac od tego, co wypada, zawsze podobaly mi sie
      > profesjonalistki w stylu business woman, i tez bym sie tak chciala
      > prezentowac.

      Tia, znam takie "profesjonalistki" w mundurkach i niewygodnych bucikach...
      Czółka myślą nieskalane, ale prezencja prosto z butiku. Bleeee
      • spacecoyote Re: Obcasy... 15.09.06, 14:58
        Nie chodzi mi o "wysokosc stanowiska", tylko raczej o rodzaj pracy. W
        niektorych srodowiskach trzeba sie dostosowac do okreslonych standardow. U mnie
        np koszulowa bluzka ze spodniami takimi jakby od kostiumu moze byc, ale dzinsy,
        T-shirt czy adidasy juz nie.

        A poza tym, jak wyzej wspomniane, mnie sie taki styl po prostu podoba (nie caly
        czas, ale do pracy) i chcialabym umiec sie tak ubierac.
        • sumire Re: Obcasy... 15.09.06, 15:03
          kwestia wprawy - sądzę po sobie. bo sama uparcie nie nosiłam butów na wysokich
          obcasach, a potem się w nich nagle zakochałam i nieważne, że mam w takich metr
          osiemdziesiąt pięć :) najpierw cierpiałam, teraz śmigam po kocich łbach i
          tańczę.
          mundurki też czasem muszę nosić, a niekoniecznie lubię, więc w pełni
          rozumiem :)
          • spacecoyote Re: Obcasy... 15.09.06, 15:05
            No i jak to robisz, ze Ci nie wpadaja w szczeliny miedzy kocimi lbami? Caly
            czas patrzysz pod nogi?
            • sumire Re: Obcasy... 15.09.06, 15:18
              nie, idę normalnie :) nie noszę szpileczek o średnicy 5 mm, więc daję sobie
              radę...
            • squirrel9 Re: Obcasy... 15.09.06, 15:24
              Może zacznij od niższych obcasów np. słupek 5-8 cm. Początkowo musisz wyczuwać
              jakim krokiem iść by stawiać stopę na płytce w takim miejscu,ze obcas nie ma
              prawa wejść w szczelinę między płytki. Na pewno nie potrzeba do tego patrzenie
              pod nogi, po prostu wyczucie. Po jakimś czasie nawet nad tym nie będziesz się
              zastanawiała. Nie ma innej metody jak praktyka :) Niczego nie nauczymy się
              przez internet:) Moze na początek próbuj chodzić w szpilkach po mieszkaniu :)
              • spacecoyote Re: Obcasy... 15.09.06, 15:35
                Juz kiedys trenowalam po mieszkaniu. Mialam wspollokatorke - modelke, i mnie
                uczyla :) Ale sie sasiedzi z dolu zdenerwowali.

                Ale po mieszkaniu to latwo, nawet tanczyc na parkiecie tez moge, gorzej wlasnie
                na normalnej ulicy z chodzeniem pod gorke lub z gorki, albo po rozmaitych
                plytkach, bo mi zawsze obcasy wchodza w szczeliny.
        • simply_z Re: Obcasy... 15.09.06, 15:03
          a ja nie cierpie takiego stylu ;(,czuje sie wtedy staro ,a juz najbardziej
          nienawidzę czarnych żakietow i spodnic bleeeeeeeee.
          • spacecoyote Re: Obcasy... 15.09.06, 15:06
            Ale ja nie mialam na mysli takich zakietow i spodnic typu katechetka z lat 80,
            tylko bardziej cos w desen "francuska pani mecenas".
        • miauka Re: Obcasy... 15.09.06, 15:27
          Nawet jednak pracując w takich "środowiskach" i w określonych "standardach"
          można zachować swój styl. Swego czasu robiłam dla amerykańskiej korporacji,
          gdzie tzw. dress code rozbuchany był do niewiarygodnych granic. Po kilku
          zwróconych mi uwagach, powiedziałam, ze w takim razie, skoro nie mogę ubierać
          się zgodnie ze swoim stylem i osobowością (a dodam, że nie były to łachmany),
          żegnamy się. No i dali mi spokój, jakoś nikomu z tego powodu korona z głowy nie
          spadła.

          Mnie taki styl kojarzy się z syndromem ograniczonych biurw z chorymi i
          niespełnionymi ambicjami bycia biznesłumen.
          Nie bierz tego do siebie, rozumiem cały kulturowy kontekst takiego stylu
          ubierania się - sukces, kasa, dobre perfumy i przystojny mężczyzna u boku,
          oczywiście w garniaku... :-)
          • sumire Re: Obcasy... 15.09.06, 15:37
            Hmm. Ale przecież dress code daje mnóstwo możliwości - ociupina fantazji
            wystarczy i można się mieścić w standardach wyznaczonych przez kerownyctwo, nie
            rezygnując z własnego stylu. Poza tym po pracy zawsze można się przebrać w co
            się chce. Toteż całe to narzekanie na zasady ubraniowe czasami wydaje mi się
            przesadzone nieco.
            Inna rzecz, że nie wyobrażam sobie pójścia na spotkanie z japońskimi klientami
            ubrana w czysto moim stylu. Włożenie garniturka i czółenek nie odbija się
            krwawym piętnem na mojej osobowości ;)
            • spacecoyote Re: Obcasy... 15.09.06, 15:42
              Wlasnie. Fajnie jest miec inne ciuchy do pracy, inne na weekend, a nie ciagle
              tak samo. Moje prywatne ciuchy sa w duzej czesci sportowe, w duzej gothic, a w
              duzej takie troche lafiryndowate - lubie czarne i czerwone skory... Zaden z
              tych stylow nie pasuje na spotkanie z Board of Governors.
            • miauka Re: Obcasy... 15.09.06, 15:45
              Jasne, że można pofantazjować i o to właśnie mi chodzi! Ale garniturek ze
              szpilkami to nie jest fantazja, a jesli już to czysto męska :-)

              Apropos Japończyków, też ubierali kobiety w superwygodne ubranka rodem z horroru
              - kimona.

              Ogólnie chyba nie chodzi mi aż tak bardzo o narzekanie na dress code, co na to,
              że cały ten biznesowy styl wymyślili faceci, żeby się dowartoścować, że są tacy
              ważni i w ogóle, i starają się wciskać to tez kobietom. Jestem za tym, żeby
              czasem spróbować wcisnąć im trochę kobiecego luzu :-)
              • spacecoyote Re: Obcasy... 15.09.06, 15:54
                No cos Ty...?

                Jak dla mnie to wlasnie faceci to luzacy, ktorzy na ogole nawet golic sie nie
                lubia, nie mowiac juz o garniturze, a kobiety na ogol lubia sie stroic? I to
                kobietom z reguly bardziej zalezy na wlasnej atrakcyjnosci, niz facetom?
                • miauka Re: Obcasy... 15.09.06, 16:23
                  spacecoyote napisała:

                  I to
                  > kobietom z reguly bardziej zalezy na wlasnej atrakcyjnosci, niz facetom?

                  No właśnie, nie zastanawia Cię, dlaczego?
                  • spacecoyote Re: Obcasy... 15.09.06, 16:32
                    Bo tak juz mamy...?

                    Ja tak mam, ze kiedy ladnie wygladam (albo przynajmniej tak mi sie wydaje), to
                    sie od razu pewniej czuje. A jak np wracam do domu prosto po silowni, spod
                    prysznica, w dresach i t-shircie na gole cialo i okularkach od plywania
                    odcisnietych wokol oczu, to poziom pewnosci siebie mi drastycznie spada.
              • sir.vimes Re: Obcasy... 15.09.06, 17:12
                właściwie to można cały dress code dwojako oceniać - 1. że to kobiety przemyciły
                szpilki i spódnice by czuć się jak kobiety, nie tylko jak pracownicy
                2. że to szefom facetom odpowiada jak się pracowniczka chwieje na szpilkach -
                kogoś kto nawet chodzić we włąsnych butach nie umie nie trzeba traktować poważnie.

                Jedna i druga wersja b. feministyczna.
          • squirrel9 Re: Obcasy... 15.09.06, 22:52
            miauka napisała:

            > Nawet jednak pracując w takich "środowiskach" i w określonych "standardach"
            > można zachować swój styl. Swego czasu robiłam dla amerykańskiej korporacji,
            > gdzie tzw. dress code rozbuchany był do niewiarygodnych granic. Po kilku
            > zwróconych mi uwagach, powiedziałam, ze w takim razie, skoro nie mogę ubierać
            > się zgodnie ze swoim stylem i osobowością (a dodam, że nie były to łachmany),
            > żegnamy się. No i dali mi spokój, jakoś nikomu z tego powodu korona z głowy
            nie
            > spadła.
            >
            > Mnie taki styl kojarzy się z syndromem ograniczonych biurw z chorymi i
            > niespełnionymi ambicjami bycia biznesłumen.
            > Nie bierz tego do siebie, rozumiem cały kulturowy kontekst takiego stylu
            > ubierania się - sukces, kasa, dobre perfumy i przystojny mężczyzna u boku,
            > oczywiście w garniaku... :-)

            Niestety obawiam się,że prezentujesz własnie taki typ o jakim piszesz. Z taką
            pogardą wyrażasz się o kobietach w kostiumie jakbyś zazdrościła pozycji na
            której dla kobiety taki ubiór jest czymś naturalnym... te wstawki o
            czółkach .... tere fere... takie prymitywne. To,że chodzi się w szpilkach i
            kostiumie nie oznacza ,że nie ubiera się w swoim stylu. W wielu firmach,
            bankach widzę kobiety w kostumach i z fantzją a jednocześnie niewyzywających i
            nie straszących gadżetami. Ludziom którzy muszą z racji zajmowanych funkcji lub
            kontaktów z ważnymi klientami chodzić do pracy ubrani "elegancko" w garnitury
            lub kostium (co nie wyklucza sukienki z żakietem - kobiety i tak maja lepiej)
            nie przyszłoby do głowy dyskredytować czyjś sposób ubierania się. To jest
            prymitywne i gó..arskie i pachnie zawiścią.
    • spacecoyote Re: Obcasy... 15.09.06, 17:17
      Dzieki wszystkim za ciekawe posty.

      Ide do domu, juz sie dzisiaj napracowalam :)
      • mellody1 Re: Obcasy... 16.09.06, 12:01
        Ja bardzo kocham obcasy, głównie szpilki i to dość wysokie, ładnie w nich
        wyglądam i często je noszę. Ja się chyba w szpilkach urodziłam hehe, bo nigdy
        mi nie sprawiały kłopotu nigdy mi nie było nie wygodnie i nie miałam problemu,
        nawet się nie musiałam uczyć na nich chodzić, tak jakoś zaczęłam nosić i odrazu
        umiałam :))) Cóż są różne gusta inni bez obcasów nie mogą żyć tak jak ja, a
        inni ich nie cierpią heheh. Ja mam taki problem ,że mam małą stopę, więc ciężko
        mi znależć takie jakie chcę, w końcu znajduję często dopiero w 1000 sklepie
        heheh, ale i tak mam dużo fajnych bucików, a gdybym miała większą stopę i było
        by mi łatwiej dostać buty to miałabym ich o wiele, wiele więcej hehe.
        Pozdrawiam :)
    • spacecoyote Re: Obcasy... 16.09.06, 13:43
      Chcialam dodac, ze kupilam sobie pare butow na niewysokim, ale waskim obcasie
      tydzien temu, tanie nie byly, i wczoraj wieczorem spojrzalam na te obcasy i
      korki sa zupelnie zdarte! a mialam je na sobie pewnie z dwa czy trzy razy!
      chyba musze popracowac nad technika chodzenia :-(

      Na dodatek musial mi ten obcas gdzies ugrzeznac w jakiejs szparze, i przy
      wyszarpywaniu go z tej szpary zniszczyla sie skorka obciagajaca obcas - sa w
      niej dziury pokazujace bialy plastik pod spodem... Jednym slowem buty do
      wyrzucenia po tygodniu!
    • loltka Re: Obcasy... 21.09.06, 23:37
      spacecoyote napisała:


      >
      > Juz wiele razy sobie kupowalam eleganckie buty (bo mi sie takie podobaja) i
      > zawsze koncza gdzies na dnie szafy. Po pierwsze, niewygodnie mi w nich, po
      > drugie, chodze w nich jak pajac.
      >

      gdy kupujesz buty na obcasie to sa 3 zasady:
      1.im wiecej masz podbicia buta pod stopą tym wygodniejsze-niestety, ale buty
      typu paluszek i piętka a reszta wisi w powietrzu sa tylko dla profesjonalistek
      2. obcas, o ktory wcale nie ejst tak łatwo:kup obcas około 4 cm na poczatek i
      wychodzacy spod środka piety, takie sa najwygodniejsze
      3. pochodzic w nich po sklepei pokrecic sie na obcasach, sprawdzic czy sa
      stabilne!! jest masa butów na rynku ale tylko niektore nadaja sie do chodzenia

      a potem do domu , buty na noge, ksiazka na głowe i chodzi w te i z powrotem-az
      sie nauczysz, ze stope w obcasie stawia sie inaczej niz na płaskim bucie

      > Nie liczy sie nawet wysokosc obcasa, nawet jezeli jest malutki, to i tak
      > trace rownowage, albo mi grzeznie miedzy kocimi lbami i kiedys sie jeszcze
      > przewroce ku uciesze przechodniow.
      >
      Rownowage złapiesz jak sie nauczysz chodzac codzienie po domu-zajmie Ci to koło
      2 tyg-tak zeby pewnie wyjsc na ulice i sie nie kiwac ani nie chodzic na ugietych
      kolanach jak masa lasek na obcasach

      kocie łby-cóz to juz kwestia wprawy-ja amm taki system ( a obcasy amm czesto) ze
      chodze z boku, po tych paskach ułozonych wzdłuz, cos na kształt kraweznika tylko
      an płasko z łbami-czasek kazdy wpadnie, ale jakos sie udaje


      > A co do garsonek / kostiumow... dzisiaj mam takowy na sobie, w zakiecie mi
      > niewygodnie, a spodnica mi sie ciagle okreca zamkiem w zla strone i jest na
      > tyle waska, ze krepuje ruchy.
      >

      spodnica sie obkreca w dwoch przypadkach-a;bo jest zle uszyta albo rajtki CI sie
      elektryzuja. Rajtki po praniu moczyc długo w płynie do płukania, mnie sie
      sprawdza do wąskich spodnic, mam jedna , ktora sie troche kreci-ale to szmtka za
      kilka zł z Orsay. Te ktore mam np z Zary, nigdy sie nie kręca, nigdy!
      • wytrwala Re: Obcasy... 22.09.06, 12:51
        ciekawy temat, tez zawsze bylam bardzo ciekawa jak to te wszystkie lafiryndzie
        w 10cm szpilkach robia, ze chodza pewnie po jakimkolwiek podlozy i nie wyloza
        sie na ziemi. Ciekawi mnie tez jak to jest gdy idzie jakas panna w takich
        butach po hipermarkecie, gdzie sa sliskie plytki, sliskie podloze - a ona idzie
        tak zdecydowanie, ,,normalnie"... ech
        • loltka Re: Obcasy... 22.09.06, 13:32
          no ja nie wiem jak to jest bo na codzien nie nosze 10 cm tylko takie 4-6cm, a
          10 cm to raptem kilka razy w zyciu miałam na nogach i to tez na zasadzie-do
          taksówki, potem do stolika i znow do taksówki:))) ale chodzic sie w tym da,
          byle nie za długo

          na sliskich płytkach...ja wiem czy one takie sliskie?? w normalnym obcasie bez
          problemu
          jak juz sie raz nauczysz to juz potem nie a problemu płytki czy asfalt:)
        • salsa.loca Re: Obcasy... 22.09.06, 20:22
          no i??
    • kuantanamera Re: Obcasy... 26.12.06, 22:48
      odświeżam topic - a co poradzić na tek okropny ból :((((((((( plizzzz jak to
      boli.... po całym dniu na obcasach już nawet na płaskim nie moge chodzić? jest
      jakaś specjalna technika chodzenia w tych butach na obcasie czy może jakieś
      wkładki do butów...? bo już sama nie wiem... :|
    • zwroclawianka porada 27.12.06, 13:11
      Pierwsze szpilki założyłam w wieku 18 lat. Przed imprezą. Na krzywych nogach
      doszłam na imprezę. Na imprezie popiłam, potańczylam, a w środku nocy poszliśmy
      na plac zabaw i przeszłam po takiej falowanej drabince w szpilkach. Na lekkim
      rauszu nogi same chodzą, nie myśli się o tym po prostu. Spróbuj (ale moze
      dziabnięta nie przychodź do pracy, potrenuj na neutralnym gruncie).
      • jdbad Re: porada 27.12.06, 13:17
        Chodzę w szpilkach od ponad dwudziestu lat i nawet kilka kilometrow to nie jest
        żaden problem. Nie wyobrażam sobie innych butów. To pewnie kwestia wprawy.
        Może na poczatek miej w pracy dwie pary butów. Jak się zmęczysz wkładaj te
        wygodniejsze. Po pewnym czsie nie zauważysz różnicy.
        • arcoiris24 Re: porada 27.12.06, 13:32
          Strasznie Wam w takim razie zadzroszcze. Ja uwielbiam szpilki, lubie w nich
          siebie i nawet jak moze nie jest mi w nich jakos super wygodnie to moglabym je
          nosic nawet codziennie.
          Jedyny problem to faktycznie jest to, ze nie potrafie w nich chodzic. Obcasy mi
          sie wyginaja, fleki zdzieraja po jednym wyjsciu..
          O ile mam jeszcze dlugie spodnie to tego tak nie widac, no ale w spodnicy to
          jest jakis dramat, kazdy obcas w inna strone.. wyglada to koszmarnie.
          Nie wiem czy chodzenia w szpilkach mozna sie nauczyc czy po prostu jest to
          zwiazane z jakas wada postawy..
          Przegladajac ten watek pisalyscie o roznych poradach jak sie nauczyc..
          Prosze o jeszcze..
          Bardzo mi zalezy na tym...
          • jdbad Re: porada 27.12.06, 13:44
            Może zacząc od tych niższych, a potem stopniowo te wyższe. I nie za długo na
            początek.
    • hopeless4 Re: Obcasy... 27.12.06, 18:12
      otoz powiem Ci tak, faktycznie do obsasow trzeba sie przyzwyczaic, najlepiej od
      zwykllych slupkow, bo wtedy nie utkna w polskich nierownych chodnikach, potem
      to juz tylko kwestia wprawy, najgorsze sa szpilki, bo nie kobiet wina ze mamy
      takie ulice. na codzienw sziplkach sie nie da, ale w eleganckich obcasach a
      owszem, trzeba sie po prostu przyzwyczaic.
      jelsi chodzi o przekrecajaca sie spodnice to msyle ze byla zbyt ciasna wtedy
      sie podwija i obkreca. Tez chodze ubrana elegancko i naprawde spodnica nei musi
      byc tak waska ze ledwo sie w niej chodzi. elegancja to przede wszystkim ladnie
      dobrane kolory, klasyka, ciekawa bizuteria:) ale nie wolno przesadzac,
      faktycznie kobiecy obcas by sie przydal ale nie musi byc on duzy.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka