Dodaj do ulubionych

Wspólne mieszkanie i zaraz rozstanie?

16.09.06, 18:55

Znaliśmy się dwa miesiące jak razem zamieszkaliśmy.Bardzo tego chcieliśmy, to była przemyślana decyzja..Chcieliśmy mieć coś swojego ..No i mamy,przynajmniej Ja mam..Mam dość...Dość jego skarpetek pod łóżkiem, dość tego,że chrapie,że ściąga całe przescieradło w nocy, że łazi w buciorach po pokoju...Denerwuje mnie tyle rzeczy..że ma pryszcze na plecach, że czasem nie umie się wysłowić, że patrzy na mnie tym zakochanym wzrokiem,że ma nieświeży oddech,że się do mnie klei,kiedy Ja nie mam ochoty..
A ostatnio zauważyłam,żewcale się do niego nie przytulam..Żyjemy razem, a jednak obok siebie..Ja się zamykam w sobie razem ze swoimi myślami, on się obraca plecami.obrazony..
Wiem, że łóżko ma na to wpływ..Mianowicie Ja bym chciała dłuzej,on dosłownie może 5 sekund..Jesteśmy dorośli,a mam wrazenie,że sypiam z 15-latkiem..
Przez to zaczłam myśleć o innych,zdarzyło się,ze szukałam pocieszenia w innych ramionach..
Czasem chce to rzucić w cholerę,ale nie mam sumienia przeważnie.
Szkoda,że tak to wygląda,ale wydaje mi się,że nie ma już dla Nas ratunku,że to tylko kwestia dni,góra tygodni..
Szkoda tego,co zbudowaliśmy..Mamy wiele wspólnych rzeczy..meble itd..I co?Podział majątku mam zarządzić?Bez sensu..
Obserwuj wątek
    • kaktusik0 Re: Wspólne mieszkanie i zaraz rozstanie? 16.09.06, 19:01
      > Znaliśmy się dwa miesiące jak razem zamieszkaliśmy
      trzeba było tak na próbę, przez tydzień razem pomieszkać...

      > Szkoda tego,co zbudowaliśmy..Mamy wiele wspólnych rzeczy..meble itd..I co?Podzi
      > ał majątku mam zarządzić?
      Lepszy chyba podział majątku niż mieszkanie obok siebie i zastanawianie się
      kiedy sprzątnie skarpetki spod łóżka.

      >Jesteśmy dorośli,a mam wrazenie,że sypiam z 15-latkiem..
      Wcześniej nie mieliście okazji się "stestować"?

      Co tu dużo mówić. Niedobraliście się i chyba sie trochę pospieszyliście. Im
      szybciej to skończycie tym będzie mniej rzeczy "do podziału".

      P.S. Czego właściwie oczekiwałaś pisząc ten post?
      • aalissson Re: Wspólne mieszkanie i zaraz rozstanie? 16.09.06, 19:12

        >Jesteśmy dorośli,a mam wrazenie,że sypiam z 15-latkiem..
        Wcześniej nie mieliście okazji się "stestować"?

        Mieliśmy,ale dopiero ostatnio tak się dzieje.

        P.S. Czego właściwie oczekiwałaś pisząc ten post?
        Porady co dalej...
        • kaktusik0 Re: Wspólne mieszkanie i zaraz rozstanie? 16.09.06, 19:22
          wiesz, skoro on cały, jako taki Cię odrzuca i trudno chyba znaleźć rzecz która
          by Cię w nim pociągała, to trudno mówić o tym żebyś spróbowała go zaakceptować
          takim jaki jest. Chyba zakończenie tego związku jest jedynym sensownym
          rozwiązaniem.
    • jasny_dzien Re: Wspólne mieszkanie i zaraz rozstanie? 16.09.06, 19:17
      > Przez to zaczłam myśleć o innych,zdarzyło się,ze szukałam pocieszenia w innych
      > ramionach..

      Znaczy co
    • pcat Re: Wspólne mieszkanie i zaraz rozstanie? 16.09.06, 19:24
      Chemia się skończyła, niewiele zostało. To koniec, nie ma sensu tego ciągnąć.
      • zemfira_ Re: Wspólne mieszkanie i zaraz rozstanie? 16.09.06, 19:58
        Podzial majatku po dwoch miesiacach znajomosci???
    • daphny1 Re: Wspólne mieszkanie i zaraz rozstanie? 16.09.06, 21:18
      Tak to już jest - podczas mieszkania razem wychodzą na jaw wszystkie
      "tajemnice".Ja ze swoim facetem zamieszkałam po roku znajomości.Też zaczęło
      denerwować to, że jest strasznym bałaganiarzem, przeszłam to samo co Ty ze
      skarpetkami (zresztą do dzisiaj to przechodzę), naczyniami w zlewie itp. itd.Mój
      facet też chrapie w nocy i ściąga mi kołdrę lub podkrada poduszki, a czasami to
      nawet spycha bezczelnie pod ścianę, bo niby się wpycham na jego połowę i on
      biedny nie ma miejsca... :))) No ale nauczyliśmy się to wszystko akceptować.
      Pogadaliśmy na temat obowiązków. Ja sprzątam - ty wynosisz śmieci, ja prasuję -
      ty gotujesz obiad, ja coś tam - ty idziesz na zakupy itd.My zdaliśmy egzamin
      choć powiem szczerze, że czasami miałam dość. Skarpetki walają się do dzisiaj i
      ubrania na fotelu zdjęte przed pójściem spać.Czasami jak mam dobry humor to
      wsadzę je do brudownika bez gadania, czasami napomnę żeby on po sobie
      posprzątał. Trzeba nauczyć się wypracować pewne kompromisy jeżeli chce się z
      daną osobą spędzić całe życie.Wygląda na to, że Wasza znajomość była tylko
      zauroczeniem. Zbyt szybko zdecydowaliście się razem zamieszkać.Na to trzeba
      czasu, trzeba się wzajemnie dotrzeć. To chyba nie była prawdziwa miłość, skoro
      nie przetrwaliście takiej próby.Nie wiem co Ci poradzić - jeżeli naprawdę Jego
      osoba Cięodrzuca - rozstańcie się, nie ma po co dalej tego ciągnąć.Ale jeżeli
      choć trochę Ci zależy - przestańcie razem mieszkać. Zacznijcie wszystko od
      początku, dajce sobie czas.Choć sądzę, że po tych "przeżyciach" już nie
      będziecie chcieli wchodzić ponownie do tej samej rzeki. Powodzenia!
    • kotbehemot6 Re: Wspólne mieszkanie i zaraz rozstanie? 16.09.06, 21:26
      albo się chłopina zreformuje albi lepiej teraz sie pożegnać w miłej atmosferze
      niż po 20 latach....no bez przesady z tym podziałem majątku po 2 miesiącach ,
      chyba ze macie forsy jak lodu i poczyniliście ogromne zakupy
    • yagiennka Re: Wspólne mieszkanie i zaraz rozstanie? 16.09.06, 21:38
      No toż dziewczyno prosta sprawa - zamieszkaliście, sprawdziliście - nie
      wychodzi. Po to własnie ludzie zamieszkuja razem i bardzo dobrze. Dzieki temu
      nie bierzesz kota w worku. Jesli on cie drażni, źle się z nim czujesz to nie ma
      chyba sensu abys wiązała z nim przyszłości typu małżeństwo czy zakładanie
      rodziny. 2 miesiące to jest nic, wszystko mozna z powrotem rozdzielić między
      byłych właścicieli. Pomyśl sobie co by było jakbys keidys musiała dzielić
      majątek z kilku lat :)
    • aalissson Re: Wspólne mieszkanie i zaraz rozstanie? 16.09.06, 22:29

      To jest tak z tym majątkiem...Wzieliśmy meble..Jego mama ma kwity,tzn na nią są..a moja mama płaci..Nie wyorazam sobie na razie rozstania..Pakowania i pozegnania..Chociaż wydaje mi się,ze bez niego byłoby lepiej.
      • dzikoozka Re: Wspólne mieszkanie i zaraz rozstanie? 18.09.06, 10:47
        lepiej teraz niż za 10 lat :)) serio, nawet sie nie zastanawiaj, tak naprawdę
        to wcale nie masz problemu. Meble - skoro chcesz zatrzymać, płać za nie dalej,
        chcesz odddać facetowi, wystarczy ze mama przestanie płacić...
        to naprawdę drobiazg. Rzeczy materialnie nie powinny mieć wpływu na uczucia.
      • bri Re: Wspólne mieszkanie i zaraz rozstanie? 18.09.06, 10:53
        Dziewczyno, ludzie się rozstają po latach małżeństwa, mając wspólne dzieci i
        firmy a ty z powodu mebli chcesz marnować Wam obojgu życie?
    • glinam Re: Wspólne mieszkanie i zaraz rozstanie? 17.09.06, 00:18
      napewno wczesniej przebywaliscie dlugo w twoim mieszkaniu.wiec...skarpetki,
      pryszce i chrapanie tez zauwazylas.wtedy ci to nie przeszkadzlo...teraz
      przeszkadza???kupilas kota w worku.na to wychodzi:)
    • zoofka Re: Wspólne mieszkanie i zaraz rozstanie? 18.09.06, 10:38
      Skarpetkowy proble jest mi powszechnie znany, pomimo że nie mieszkamy jeszcze
      razem. Czeka nas to za miesiac. Bywam u niego codziennie i skarpety wylaza
      chyba z kosza pod krzeslo specjalnie po to zebym zwrocila na nie uwage. 3 lata
      przypominania i dąsania się nic nie dały.
      Najpierw sie podsmiewalam i probowalam wejsc faciowi na ambicje, pozniej
      delikatnie pytalam czy bylby laskaw zanosic je do kosza z brudami, pozniej sama
      je zanosilam ale powiedzialam sobie DOSC.
      Dokladnie za miesiac, kiedy razem zamieszkamy okresle termin testowy na dobra
      wole mojego facia. Jesli nadal nie bedzie zanosil skarpet do lazienki - ja bede
      zanosila je do smietnika na podworku lub wywalala przez okno (to nasze podworko
      wiec bez szkody dla innych )

      Testowane na ojcu - zadzialalo kiedy nie zostala mu ani jedna para skarpet :)

      A tak na serio - lapie sie na podobnych spostrzezeniach, a dokladnie za miesiac
      facio zostanie moim mezem. Strach sie bac :)
      • absurdello Tylko żebyś się nie spotkała z kontrofensywą ... 18.09.06, 13:13
        Będziesz chciała iść do pracy a tu ani jednego świństwa chemicznego
        zawalającego łazienki "nowoczesnych" kobiet ... i jak tu wyjść bez dezodorantu
        o zapachu duszącym, szminki o kolorze lakieru do rur i innego syfu jakim
        maskujecie swoje wydumane ubytki urody.
        • f_emmefatale A Ty czym maskujesz swoje 'niedobitki urody'? 18.09.06, 15:21
          W końcu jesteś płacia brzydką.
          Masz więcej do maskowania.
          • f_emmefatale Re: A Ty czym maskujesz swoje 'niedobitki urody'? 18.09.06, 15:22
            *wydumane ubytki
            Poprawka.
          • absurdello Jestem jaki jestem :) 18.09.06, 15:48
            Nie daję się zwariować tym różnym zarabiaczom forsy żerującym na kobietach :)

            Jesteście piękne z natury, tylko dajecie sobie wmawiać, że jak kupicie środek X
            firmy Y to będzie lepiej ! Nie będzie ukryjecie tylko rzeczywistość oszukując
            siebie i innych. Są chwile gdy trzeba zdjąć tę maskę i wychodzi rzeczywistość a
            do zaskoczeń nagłych facetowy dużo trudniej się przystosować niż do zmian
            wolnych (adaptacja) - wtedy dopiero jest dramat.

            Pozdrawiam !
            • f_emmefatale Re: Jestem jaki jestem :) 18.09.06, 15:58
              Wiesz...Mój Chłopak codzień mi powtarza,że jestem piekna, i że zawsze podziwiał
              mnie czysto estetycznie (przez 3 lata naszej znajomości był z inną dziewczyną),
              prosi bym się nie malowała,bo wyglądam pięknie gdy nie mam nic na twarzy-mimo
              tego,że makijaż mam naprawdę skromny.

              Ale i ja mam problemy z trądzikiem na plecach, pod moim łóżkiem lezą własnie 3
              pary używanych stringów,a na stole stertę naczyń. On zaś jak ściąga koszulkę to
              od razu wiesza ja na wieszaku, keidy do mnei rpzychodzi wynosi moje naczynia.

              Dokładnie za 4 dni wyprowadzamy się ze Szczecina do Krakowa na studia.
              Mieszkanie mamy już wynajęte, on już wie, jak wyglądają moje plecy, wie,że
              jestem syfiarą, wie jakiej pasty do zębów używam i że na noccodziennie smaruję
              usta kremem dla dzieci.

              Jestem w dokładnie odwroctnej ytuacji niż pisze autorka wątku i co mam zrobić?
              Nie mam zamiaru się zmieniać-nie bedę syfić w naszym wspólnym domu,ale pleców
              nie zmienię,a w makijażu będę chodzić nadal-czy to znaczy,że przestanie mnie
              kochać? Wątpię.
              Kobiety we wszystkim widzą miliony problemów,a dla mężczyzn są tylko dwie
              możliwości-tak lub nie. Gdyby był na nie to nie chciałby ze mna zamieszkać-a to
              właśnie od niego wyszła ta inicjatywa.

              Pozdrawiam również-obroniłeś się ;)
    • aserath Re: Wspólne mieszkanie i zaraz rozstanie? 18.09.06, 10:41
      Po pierwsze - jesteście ze sobą baaaaardzo krótką i naprawdę rzuciliście sie na
      głęboką wodę z tym zamieszkaniem! Wspólne mieszkanie wymaga wiele cierpliwości,
      kompromisów i pomysłowości, a pomijając juz fakt ze tego wam brakuje, to jeszcze
      tobie zabrakło najbardziej istotnego - milośći. Czarno widze ten związek! Po
      prostu ci prześżlo!
    • john.doe Re: Wspólne mieszkanie i zaraz rozstanie? 18.09.06, 10:48
      wiesz co, sorry, ale to brzmi troche dziwnie. po dwoch miesiacach
      zamieszkaliscie razem, niby decyzja przemyslana, a tu nagle sie okazuje, ze
      wcale sie nie znaliscie, a Tobie przeszkadza, ze on patrzy na Ciebie
      rozkochanym wzrokiem. w miedzyczasie zdazylas sie puscic z innym, a to co
      zbudowaliscie ogranicza sie dla Ciebie do wspolnych rzeczy... chyba nie ma co
      tego ciagnac, nie sadzisz? bo Ty faceta najzwyczajniej nie kochasz i robisz mu
      krzywde.
      • loltka Re: Wspólne mieszkanie i zaraz rozstanie? 18.09.06, 10:51
        kazdy ma swoje standardy
        znam pare ktora zamieszkała razem po dwóch tyg
        kochaja sie maja dziecko biora slub
        im sie udało
        regól nie ma
        • absurdello Miejmy nadzieję ... 18.09.06, 17:05
          że ich związek nie rozpadnie się równie szybko jak powstał (szkoda by było
          dziecka).
    • loltka proza zycia 18.09.06, 10:50
      w sumie to dobrze sie stało
      popatrz na to z tej strony: znasz faceta 2 lata, albo i wiecej, na randki
      przyhcodzi piekny wymuskany słucha z uwaga i ma zawsze swiezy oddech i skarpetki
      bardzo go kochasz i decydujesz sie po tych latach na wspolne mieszkanie
      a tu klops!
      z faceta wychodzi wszytsko, co do tej pory ukrywał

      szczerze CI powiem-nie załuj tego co sie stało, nie odgladaj za siebie-nie
      pasujecie do siebie, szukasz czegos innego to sie wyprowadz i zacznij nowe zycie
    • loltka co z tymi skarpettkami!! 18.09.06, 10:53
      słuchajcie, co z tymi skarpetammi porozwalanymi po całym mimeszkniu-zawsze
      myslałam ze to stereotyp!
      mam Ojca, Brata, Chłopaka z ktorym mieskzam-i zaden nie rozrzuca ani skarpet ani
      bielizny. Wszytsko ładnie leci do kosza na brudy.!!
      • aalissson Re: co z tymi skarpettkami!! 18.09.06, 11:04

        Lotka,Ty masz widać szczęście..Twoi nie rozrzucają skarpetek,szcześciaro.I to żaden stereotyp,niektórzy faceci to naprawdę brudasy.
        • loltka Re: co z tymi skarpettkami!! 18.09.06, 11:05
          no tak, kiedys przez chwile spotykałam sie z takim ktory potrafił przyjsc w
          brudnyvch spodniach na randke-szybko sie z nim rozstałam
          • absurdello Szczęście wg nowoczesnej "kobiety" 18.09.06, 13:08
            1. Skarpetki w brudowniku
            2. Brak chrapania
            3. Własne prześcieradło
            4. Bosy facet
            5. Brak pryszczy na plecach drugiej osoby
            6. Facet zawsze się wysławiający
            7. Facet patrzący nienawistnym wzrokiem (zakochany wzrok jest BE)
            8. Oddech zawsze świeży

            a w ogóle małżeństwo zbudowane na łóżku. A najważniejszy problem to podział
            majątku, bo się nie umiecie dogać, dostosować i przestać czytać idiotyczne
            pisma z facetami z usuniętymi komputerowo pryszczami na plecach.

            A żyjcie wy sobie, k.. same, jak nie potraficie zaakceptować drugiego człowieka
            z jego wadami obok siebie.
            Kupcie sobie wibratory i wielką gładką butelkę Clerasilu. Nie będzie chrapania,
            seks będzie do wyczerpania baterii i powierzchnia butelki będzie zawsze gładka
            i bez pryszczy (nie mówiąc już o problemach ze skarpetkami i prześcieradłem).
            A w razie czego z wibratorem i butelką Clerasilu nie trzeba się dzielić
            majątkiem.

            ("kobiety" a nie KOBIETY - nie pomyliłem się)
            • salsa.loca co za palant 18.09.06, 13:22
              aha-czyli TWoim zdaniem to tak: facet moze chodzic jak brudac, obszarpany
              smierdzący, bekac i mlaskac, chrapac i rzucac sie po łózku, pokazywac całymi
              dniami plecy gdy klepie w te swoje durne gry dla debili, ogolnie odpowiadac
              połsłowkami i marudzic o wszystko, do tego uciekac jak kobiecie jest zle albo
              twierdzic ze przesadza, gdy w mieszkaniu unosci sie smród spoconych
              koszulek????do tego niech jeszcze bedzie beznadziejny w łózku , spuszcza sie po
              5 sekundach i odwraca plecami drapiac sie po jajkach??
              kobieta ma kochac takiego gada i być wdzieczna niebiosom , ze jej spadło to cos
              z nieba????
              CHCE ZOBACZYC FACETA, KTORY ZYłBY Z TAKA KOBIETą JAK WYZEJ OPISNAY PRZYKłAD . Z
              brudna, pryszczata, bekającą, z walajacymi sie ejj brudnymi rajtkami po
              podłodze, z podpaskami zostawionymi gdzie popadnie, niechetna do seksu i
              peplajaca w kołko o ciuchach i szminkach.
              Sory, gosciu nie wiesz co mowisz!
              ja osobicie wspołczuje autorce watku. Mieszkam z porzadnym czystym facetem,,
              wspaniałym partnerem nie tylko do miłosci i seksu ale i do przyjazni.
              Wspolne zycie to cos weicej niz gapienie sie sobie w oczka.

              dorośnij
              • absurdello Co za "estetka" ... 18.09.06, 14:47
                salsa.loca napisała:

                > aha-czyli TWoim zdaniem to tak: facet moze chodzic jak brudas,

                Nikt nie mówi o chodzeniu cały czas jak brudas tylko o dopuszczeniu do rozumu
                (są kobiety, które tez go mają wbrew pozorom), że druga osoba jest człowiekiem
                a nie postacią z wyidealizowanej reklamy po intensywnym fotoretuszu i
                wielokrotnych montażach

                > obszarpany

                To jest kwestia sporna ... jak wy sobie przysłowiowe piórko w d.. wkładacie za
                10000 zł bo jakiś homoprojektant "mody" wam wmówił, że to szczyt waszych
                potrzeb to my musimy cierpieć i jeszcze was chwalić byście nie wpadły w dołek a
                jak nam się coś podoba oczywiście jesteśmy obszarpańcami i bezguściami ?

                > smierdzący, bekac i mlaskac, chrapac i rzucac sie po łózku,

                Mówisz o zjawiskach fizjologii organizmu (a każdy jest do tego inny).

                To może byś z łaski swojej przestała mieć miesiączkę, migreny i falowania
                nastroju, co ? Przecież to takie łatwe, wystarczy chcieć ... ;))))))))

                > pokazywac całymi dniami plecy gdy klepie w te swoje durne gry dla debili,

                A może ta gra jest inteligentniejsza od twojego towarzystwa, zastanów się ?
                Kij ma zwykle dwa końce !

                > ogolnie odpowiadac połsłowkami i marudzic o wszystko,

                No tak, wy to jesteście szczytem wymowności (by nie powiedzieć słowotoku) i
                wzorcem niemarudzenia (udaj się do Sevres, może cię wciągną na listę wzorców i
                będziesz stała obok historycznego wzorca metra).

                > do tego uciekac jak kobiecie jest zle

                A jak facetowi jest źle, bo mu się pryszcz na plecach zrobił, poza zasięgiem rąk
                to gdzie ty jesteś ? Ma czekać do rana by go kosmetyczka podrapała i mi jeszcze
                jakąś chorobę sprzedała po poprzednim kliencie ? Wtedy się bedziesz cieszyć ?

                Myślisz EGOISTYCZNIE Pani Estetko !

                > albo twierdzic ze przesadza, gdy w mieszkaniu unosci sie smród spoconych
                > koszulek????

                A jak się unosi smród jakiejś chemii w łazience, że oddychać nie można od tego
                "igliwia z nutą piżma" to wszystko jest dobrze tak ? Że nie wspomnę już o
                zatruciu środowiska i zniszczeniu warstwy ozonowej ? Jak z jej braku dostaniesz
                raka skóry, to co małżonek będzie miał się cieszyć czy wziąć nowszy model bez
                zmian skórnych, hę ?

                > do tego niech jeszcze bedzie beznadziejny w łózku , spuszcza sie po
                > 5 sekundach i odwraca plecami drapiac sie po jajkach??

                W seksie uczestniczą zwykle dwie osoby, jak ty nie umiesz facetowi opóźnić
                ejakulacji to ty też jest beznadziejna.
                (i z jakiego domu ty jesteś by pisać w publicznym miejscu o spuszczaniu się ? )

                > kobieta ma kochac takiego gada i być wdzieczna niebiosom , ze jej spadło to
                > cos z nieba????

                Sama sobie wejrzyj do lustra i sprawdź czy tam nie ma jakiejś egoistycznej
                ropuchy, bo do żabki (nawet klucza) to tobie daleko z takimi poglądami ...

                > CHCE ZOBACZYC FACETA, KTORY ZYłBY Z TAKA KOBIETą JAK WYZEJ OPISNAY PRZYKłAD.
                > brudna, pryszczata, bekającą, z walajacymi sie ejj brudnymi rajtkami po
                > podłodze, z podpaskami zostawionymi gdzie popadnie,

                Już wolałbym taką od takiej co fabryką chemiczną jedzie na kilometr a jej
                głównym problemem i tematem rozmów codziennych jest problem kurzu za szafą.
                Przynajmniej żyłbym z CZŁOWIEKIEM a nie wydmuszką reklamową :))))

                > niechetna do seksu

                No tak, kobiety to tytany chęci do seksu, chyba te co nie mają głowy, by ich
                nie bolała :)))))))))))))))))

                > i peplajaca w kołko o ciuchach i szminkach.

                99% facetów musi żyć z takimi, za co pójdą żywcem do niebia :))))))))

                > Sory, gosciu nie wiesz co mowisz!

                Sorry, estetko nie wiesz co piszesz !

                > ja osobicie wspołczuje autorce watku. Mieszkam z porzadnym czystym facetem,,
                > wspaniałym partnerem nie tylko do miłosci i seksu ale i do przyjazni.

                Do czasu ... wyskoczenia ci pierwszego pryszcza na plecach !

                > Wspolne zycie to cos weicej niz gapienie sie sobie w oczka.

                Przeczytaj coś napisała i jeszcze raz przeczytaj powyższe zdanie, bo chyba
                zakradła tu się jakaś sprzeczność !

                >
                > dorośnij

                Zmniejsz ilość oglądanych reklam !
                • loltka Re: Co za "estetka" ... 18.09.06, 16:11
                  cóz PANIE MĄDRALO
                  chyba nie zauwazyłes, ze salsa opisała tu patoligie , ktora Ty we wczesniejszym
                  swoim poscie uznałes za normę.
                  kazda kobieta od opisnaego przez Ciebie (i salse) faceta uciekłaby gdzie pieprz
                  rosnie i widac, ze na prawde nie masz zielonego pojecia o mieszkaniu z kimkolwiek
                  dodatkowo, Twoja wypowiedz jest pełna epitetów, a wyzywając kogos potwierdzasz
                  swą małosc brak kultury i płytkosc
                  mowisz brak umysłu-a Ty go masz?
                  • absurdello Nie, Szanowna Loltko ! 18.09.06, 17:45
                    Ona opisała życie a nie patologię.

                    Patologia to jest wtedy jak ludzie rozchodzą się ze sobą (często ze szkodą dla
                    dzieci) z powodu trzecio- czy czwartorzędnych
                    spraw. Ideały istnieją tylko na retuszowanych zdjęciach, które też nie
                    pokazują, że genialnie zbudowanemu modelowi jedzie z ust papierochami lub/i
                    piwskiem albo, że model jest złożony z co lepszych części kilku facetów
                    skomponowanych przez speca od fotoedycji.

                    Ja bardzo "lubię" czytać o tych ciężkich problemach skarpetek, niezamkniętej
                    klapy od sedesu czy trądziku na plecach wznoszonego do rangi powikłań po
                    trądzie. I jak to owe problemy doprowadzają do całkowitej niemożności
                    współżycia pod jednym dachem i rozwodu z wykonalnością natychmiastową.

                    Tu mamy problem, aż 4 miesięcy wspólnego życia i jakiż to problem !

                    Moi Dziadkowie, osoby o diametralnie różnych charakterach (dziś to podstawa do
                    rozwodu) przeżyli razem 64 (sześćdziesiąt cztery) lata. Nie rozdzieliła ich
                    śmierć rocznego synka, 6 letnia rozłąka wojenna, wyjazdowa praca Dziadka przez
                    co w pewnych okresach roku bywał on gościem w domu. Żyli często na walizkach,
                    w czasach kiedy wodę nosiło się w kubłach, myło się w miednicy, mydło
                    przypominało wszystko tylko nie mydło, nie było tej całej chemii
                    kuchenno-łazienkowej co to zabija sedes na śmierć a pojęcie prysznica dwa razy
                    dziennie było abstrakcją, bo nawet nie było znane. Przeżyli te 64 lata razem,
                    wychowali moją Mamę, nie umarli z brudu, zatruć pokarmowych ("lodówką" bardzo
                    długo była piwnica i to wcale nie taka zimna). Dziadek dożył w sprawności
                    fizycznej 96 lat (sprawność spadła mu po smierci mojej Babci, która zmarła w
                    wieku 89 lat a pewnie by pożyła dłużej, gdyby ją higieniczni lekarze poprawnie
                    rehabilitowali po złamaniu nogi 3 lata przed odejściem, "dzięki" ich
                    działalności już nie wstała z łóżka. Moja Mama ją utrzymała bez odleżyn trzy
                    lata w warunkach ciężkich i urągających tzw. obecnym standardom. Dla porównania
                    druga Babcia już po dwóch tygodniach w renomowanym szpitalu gdzie wszyscy
                    trzęśli się, nad każdym gościem bez plastików na naogach (a 1.5 zł każde),
                    dostała odleżyn już po niecałych 2 tygodniach i jeszcze zakażenia dróg ...

                    Tak na prawdę jako współczesne pokolenia to wy nic nie wiecie o problemach
                    wspólnego życia, jesteście rozhartowani i macie rozdęte sztucznie "potrzeby"
                    dzięki działalności reklamodawców dbających o wasz.. swoje dobro.
                    Nie doświadczyliście wojny, tułaczki, konieczności noszenia węgla czy wody
                    kubłami, mycia się w zimnej wodzie bez użycia mydła albo szarym mydłem bez
                    subtelnych odcieni aromatycznych i składników nawilżających skórę odbytnicy
                    przez sen, itd.

                    Obawiam się, że wyłączenie prądu i wody na tydzień spowodowało by pewnie falę
                    samobójstw wywołanych smrodem potu, lub niemożliwością umycia zębów 3 razy
                    dziennie ...

                    Nigdzie nie pisałem o normie, bo takowej nie ma, każdy ma trochę inne potrzeby
                    i inną wrażliwość a spotkać się trzeba gdzieś po środku.

                    Epitet to połączenie rzeczownika z przymiotnikiem i jako taki jest używany
                    praktycznie wszędzie :)))

                    A co do umysłu to przeczytaj tamto zdanie dokładnie, bo widzę, że usiłujesz
                    wyjść poza nawias ;)))

                • aquira Re: Co za "estetka" ... 18.09.06, 16:13
                  Nie wiem na jakim Świecie ty się urodziłeś, bo ja chyba na innym :/
                  1. Brudas - posprzątać po sobie trzeba, myć sie trzeba. Jeśli ja potrafię
                  wrzucić parę skarpet do miejsca na brudy, to czemu facet nie (chociaż jak czasem
                  zdarzy mu się zapomnieć to nic się nie stanie - mi też się to zdarza)?
                  2. Znasz takie słowo jak "stereotyp"? Ja nie noszę drogich ciuchów, bo podobny
                  do takiego za 1000zł mogę kupić o wiele taniej. Facet jednak musi być schludny,
                  to mi wystarczy.
                  3. Każdy ma swoje potrzebt fizjologiczne, ale nie musi puszczać bąków i bekać na
                  głos przy innych - a co z kulturą? Jeśli wg. Ciebie brak kultury to normalka, to
                  ci współczuję
                  4. Ja też lubię grać, więc pewnie bym się przyłączyła (każdy ma w sobie coś z
                  dziecka). Ale co za dużo, to niezdrowo;)
                  5. Ważne, żeby się dogadać... Jeśli nie potrafię z kims nawiązać rozmowy to
                  znaczy, że do siebie nie pasujemy i tyle. Nie ma w tym niczyjej winy...
                  6. Pryszcze na plecach mi nie przeszkadzają... Jak trzeba to i mu wycisnę:P Mój
                  facet nie jest dla mnie odrażający...
                  7. Spocone koszulki to przesada! U mnie w łazience nie pachnie chemią - nie
                  używam lakierów, ani niczego w tym rodzaju
                  8. Beznadziejny w łóżku? Jak facet nie ma doświadczenia, to może "kończyć"
                  szybciej... Trochę czasu i będzie lepiej ;)
                  A co do twoich uwag... Znowu uogólniasz - ja nie gadam o szminkach, bo ich nie
                  używam, a jeśli chodzi o ciuchy, to nie zaczynam tego tematu przy facetach (są
                  ciekawsze... czasami tylko przy koleżankach pogadam o tym, ale tez rzadko). Seks
                  - ja jestem zawsze chętna, nie pamiętam kiedy mnie ostatnio głowa bolała...?
                  To tyle :)
    • lady284 Re: Wspólne mieszkanie i zaraz rozstanie? 18.09.06, 11:22
      czy z perspektywy czasu możesz nazwać swoją decyzję przemyślaną??? haha:)
      zawsze stawiaj na niezależność, ...okej mieszkamy razem ale ja mam swoje
      mieszkanko, mam ochotę - jestem z nim, nie mam - to mnie nie ma (!)i mieszkam
      sama w swoim, wtedy mogę dopiero się dowiedzieć czy jest sens w ogóle razem
      być..
      • aalissson Re: Wspólne mieszkanie i zaraz rozstanie? 18.09.06, 11:28

        Udałoby się,gdyby mi 'miłość' nie przeszła...Zamieszkaliśmy razem,a Ja przekonałam się,że nie jesteśmy dla siebie..Oto jedyny plus.
        • lilarose Re: Wspólne mieszkanie i zaraz rozstanie? 18.09.06, 12:11
          W zasadzie sama odpowiedziałaś sobie na pytanie. Wiesz, że dalej juz nic z tego
          nie będzie, nie wyszło, wypaliło się, przyekonaliście się, że nie jesteście dla
          siebie - trudno. Rozstańcie się jak najszybciej, bo potem może być jeszcze
          ciężej i będziecie oboje bardziej zgorzkniali i sfrustrowani. Powinniście
          oboije dac sobie szanse poznania kogoś innego.
        • brak.polskich.liter Re: Wspólne mieszkanie i zaraz rozstanie? 18.09.06, 14:05
          Dobra, haj endorfinowy Ci minal i tyle. Przykre, ale zadna tragedia. Lepiej
          teraz niz np. za 5 lat. Powiedzcie sobie kulturalnie "papa" i idzcie kazde swoja
          drozka.
          Nie napisalas, czyje jest mieszkanie. Jesli jednego z Was, to sprawa jest prosta
          jak drut: wlasciciel zostaje, drugie sie wyprowadza i zabiera swoje zabawki.
          Jesli wynajem - ustalacie, kto zostaje, kto sie wyprowadza. Gorzej, jesli
          mieszkanie np. bylo kupowane wspolnie, ale IMO to malo prawdopodobne po 2
          miechach znajomosci. Niech aalisson zweryfikuje.
          W kwestii mebli i innych zabawek tez raczej nietrudno, naleza do wlasciciela.
          Czego sie boisz? Ze facet bedzie Ci robil kwasy o meble i takie tam?
          • aalissson Re: Wspólne mieszkanie i zaraz rozstanie? 18.09.06, 14:11

            Nie,nie bedzie robil problemu o meble..
            Mieszkanie wynajmujemy oboje.
            • brak.polskich.liter Re: Wspólne mieszkanie i zaraz rozstanie? 18.09.06, 14:19
              aalissson napisała:

              >
              > Nie,nie bedzie robil problemu o meble..
              > Mieszkanie wynajmujemy oboje.

              A, no to luzik. Po prostu zacznij sie rozgladac za jakims lokum dla siebie,
              pogadaj z facetem, poinformuj, ze zmysly prysly i juz.
              A gadalas z nim wczesniej, mowilas, co Ci nie lezy (skarpetki, braki higieniczne
              etc)? I jeszcze jedno - gdyby ten sam facet nie rozrzucal skarpetek, bardziej
              staral sie w lozku i dbal o higiene - nadal twierdzilabys, ze "to nie to"?
              • aalissson Re: Wspólne mieszkanie i zaraz rozstanie? 18.09.06, 14:35
                brak.polskich.liter napisała:


                > I jeszcze jedno - gdyby ten sam facet nie rozrzucal skarpetek, bardziej
                > staral sie w lozku i dbal o higiene - nadal twierdzilabys, ze "to nie to"?


                Tak.Charakter tez mnie denerwuje..raczej brak..charyzmy i temperamentu,jaki zauważałam u innych,u M. niestety nie.
                • brak.polskich.liter Re: Wspólne mieszkanie i zaraz rozstanie? 18.09.06, 14:38
                  aalissson napisała:

                  > Tak.Charakter tez mnie denerwuje..raczej brak..charyzmy i temperamentu,jaki zau
                  > ważałam u innych,u M. niestety nie.

                  No to juz wiesz, co masz zrobic.
    • milaqros Re: Wspólne mieszkanie i zaraz rozstanie? 18.09.06, 12:18
      tez nie znosze pryszczów na plecach.
      • absurdello Kup sobie wielką butelkę ... 18.09.06, 13:15
        Clerasilu i śpij z nią, zawsze będzie gładka, ewentualnie wytnij sobie faceta z
        pisma i powiększ na ksero (też będzie zawsze gładki).
        • salsa.loca obawiam sie, ze... 18.09.06, 13:25
          to Ty jestes takim włąsnie facetem jak opisany w wątku i dlatego sie tak burzysz
          na to, ze kobiety nie chca smierdzieli i brudasów!!
        • niedzwiadek007 Re: Kup sobie wielką butelkę ... 18.09.06, 13:41
          a ja nie wiem dlaczego wiekszosc kobiet jest taka wrazliwa :/
          Mi nie przeszladza zadne sciaganie przescieradla, skarpetki ktore zawsze mozna sprzatnac, pryszcze na plecach (wzajemnie sobie wyciskamy jak sie takowe pojawiaja ) :)))
          Balagan obydwoje robimy, a pozniej zazwyczj obydwoje sprzatamy :)
          Dobrze ze nie trafilam na jakiegos pedancika :P
          zamieszkalismy ze soba po okolo poltorej roku.
          • niedzwiadek007 aha 18.09.06, 13:43
            i wcale nie jestesmy ani smierdzielami ani brudasami :)
          • salsa.loca Re: Kup sobie wielką butelkę ... 18.09.06, 13:50
            wszystko fajnie , jesli oboje to lubiecie
            ale jesli jedna strona lubi jednak zycie w posprzatanym lokum i nie lubie miec
            wyboru miedzy potykaniem sie o czyjes brudy a sprzataniem po kims a wyciskanie
            sobie pryszczy nawzajem raczej ja odrzuca niz zacheca-to niestety takie dwie
            osoby sie nie dogadaja i juz
            • absurdello To po grzyba zawracają sobie głowę na wzajem ? 18.09.06, 14:18
              A zresztą po co komu kobieta co się brzydzi zjawisk fizjologicznych ?

              A co będzie na starość (lista typowych objawów starości):

              - jak facet będzie się ślinił
              - trząsł,
              - miał częściowy paraliż,
              - popuszczał w majtki -> śmierdzenie moczem
              - erekcja będzie wspomnieniem wspomnienia,
              - będzie zapominał jak się zapina ubranie i gdzie co zostawia
              - będzie miał plamy i zmiany na skórze,
              - będzie miał słaby wzrok i nie będzie dostrzegał brudu
              - nastąpi zanik powonienia i nie będzie czuł, że śmierdzi
              - pojawią się wzdęcia i wiatry w ilości większej niż wcześniej
              - popsują mu się zęby a nie będzie forsy na cholernie drogich dentystów
              - przytępi mu się słuch i nie będzie słyszał jak puszcza mimowolnie wiatry

              itd to co wtedy wymienisz go na nowy egzemplarz idealny "kochająca" kobieto ?








              • aalissson Re: To po grzyba zawracają sobie głowę na wzajem 18.09.06, 14:33

                Odczep się,wyolbrzymiasz sprawy.
                • absurdello A może to wy wyolbrzymiacie, co ? 18.09.06, 14:49
                  Zapominacie, że druga osoba jest też człowiekiem i ma różne nieidealności tak
                  jak i wy macie, czego wam się nie wytyka z powodu zamiłowania do świętego
                  spokoju, a ?
                  • aalissson Re: A może to wy wyolbrzymiacie, co ? 18.09.06, 14:52
                    Bardzo możliwe.

                    Ale jak nie wytyka to źle! ma wytykać i czasem nawet niech krzyknie! Chcę wiedzieć,że mam faceta,który nie boi się mi sprzeciwić.

                    • absurdello To może zacznijcie ze sobą rozmawiać ... 18.09.06, 15:06
                      (o ile nie jest już za późno) o swoich problemach, potrzebach, o tym co was
                      boli czy wam nie odpowiada ale nie w formie "A bo ty taki/taka jesteś !", "A bo
                      moja mamusia/tatuś to byli idealni a ty masz jedną nóżkę trochę bardziej !"

                      I przyjmij też, że jak bierzesz faceta (tak jak on Ciebie) to bierzecie sobie
                      też całą waszą historię, przebieg procesu wychowania, nabyte wzorce, urazy
                      psychiczne, nawyki, fobie, chęci i niechęci. Poza tym pewnie sama wiesz jak
                      cieżko jest dorosłemu zmienić swoje "jedynie słuszne" poglądy na rzeczywistość
                      wyniesione w 90% z domu rodzinnego. Życie z drugą osobą to sztuka kompromisu i
                      są rzeczy dużo większej wagi w związku niż skarpetki pod łóżkiem.

                      Pozdrawiam !
                      • aalissson Re: To może zacznijcie ze sobą rozmawiać ... 18.09.06, 15:08

                        Dzięki.Takiego faceta,podobnego do Ciebie mogłabym mieć.


                        Pozdrawiam również.
                      • bibita przesadzasz 18.09.06, 16:24
                        czytac co Tu wypisujesz i niestety-mycie sie i dbanie o siebie to podstawa czy
                        Tego chesz czy nie. Kultura osobista we wspolnym zyciu równiez. HAsło "jakims
                        mnie panie Boże strworzył takim jestem" to idiotyzm-poto mamy rozum i zdolnosci
                        panowania nad soba, zeby nie zachowywac sie jak zwierzeta. Pryszcz na plecach to
                        nie tragedia (choc ja ich nie miewam i moj facet tez nie) ale gdy osoba chodzi w
                        kółko w zaniedmanym, zapryszczonym ciele to rozumiem , ze mozna sie zniesmaczyc.
                        kosmetyki nie gryza i traktowanie ich jako fabryke chemiczną w domu to przesada.
                        To prosze bardzo wyrzucmy wszytskie zdobycze techniki nie tylko kosmetyki i
                        wrocmy do zycia ludzi pierwotnych.
                        Poza tym jesli do tych wszytskich zaniedban dochodzi agresja, szczegolnie
                        reprezentowana prze Ciebie w Wypowiedziach, to niestety, ale taka kombinacja
                        cech nie wrozy nic dobrego.
                        Zgadzam sie z tekstem, ktorym ktos tu podsumował swoje wywody:
                        MIłosc to nie tylko patrzenie sobie w oczka" to nie tylko wzdychanie i
                        akceptowanie absolutnie wszytskiego, co robi druga strona
                        zyjac ze soba trzeba pamietac o drugiej osobie o tym zeby jej tego zycia nie
                        utrudniac, zeby byc dla siebie atrakcyjnym, by dbac o potrzeby drugiej strony
                        zarówno emocjonalne jak i egzystencjalne, łózkowe czy przyziemne
                        warto o tym pomyslec i sie tego uczyc
                        • absurdello Ależ oczywiście ! 18.09.06, 18:01
                          Tylko nie należy przeginać w żadną stronę !

                          > Kultura osobista we wspolnym zyciu równiez. HAsło "jakims
                          > mnie panie Boże strworzył takim jestem" to idiotyzm-poto mamy rozum i
                          > zdolnosci panowania nad soba, zeby nie zachowywac sie jak zwierzeta.

                          Nie czepiaj się zwierząt, bo one są czyściejsze od niejednego człowieka mimo,
                          że nie mają tej całej chemii jaką się nam wciska jako niezbędną.

                          > Pryszcz na plecach to nie tragedia (choc ja ich nie miewam i moj facet tez
                          > nie) ale gdy osoba chodzi w kółko w zaniedbanym, zapryszczonym ciele to
                          > rozumiem , ze mozna sie zniesmaczyc

                          Dla niektórych to tragedia a poza tym nie wszystko da się załatwić
                          własnoręcznie, od chociażby posmarowanie sobie pleców jakimś mazidłem
                          antypryszczowym. Tu się przydaje np. małżonka.


                          > .
                          > kosmetyki nie gryza i traktowanie ich jako fabryke chemiczną w domu to
                          > przesada

                          Mnie gryzą, bo mam uczulenie więc nie generalizuj. Miałem jedną sąsiadkę co to
                          z lubością wsiadała do windy po upiększeniu się jakimś syfem chemicznym, jazda
                          z nią to było najprzykrzejsze 38 sekund jazdy windą.


                          > .
                          > To prosze bardzo wyrzucmy wszytskie zdobycze techniki nie tylko kosmetyki i
                          > wrocmy do zycia ludzi pierwotnych.

                          Nikt nie mówi o wyrzucaniu wszystkiego ale o zachowaniu umiaru i wywyższaniu
                          problemu skarpetek pod łóżkiem do poziomu wybuchu atomowego rozbijającego
                          rodzinę.
                          A swoją drogą to ta cała "niezbędna" chemia i "niezbędna" czystość powoduje, że
                          rodzi się co raz więcej dzieciaków z alergiami i nieodpornych na zwykłe brudy
                          spotykane na codzień.

                          > Poza tym jesli do tych wszytskich zaniedban dochodzi agresja, szczegolnie
                          > reprezentowana prze Ciebie w Wypowiedziach, to niestety, ale taka kombinacja
                          > cech nie wrozy nic dobrego.

                          Tak agrsywność:10, zaniednania:10 całość:30 :))))

                          > Zgadzam sie z tekstem, ktorym ktos tu podsumował swoje wywody:
                          > MIłosc to nie tylko patrzenie sobie w oczka" to nie tylko wzdychanie i
                          > akceptowanie absolutnie wszytskiego, co robi druga strona
                          > zyjac ze soba trzeba pamietac o drugiej osobie o tym zeby jej tego zycia nie
                          > utrudniac, zeby byc dla siebie atrakcyjnym, by dbac o potrzeby drugiej strony
                          > zarówno emocjonalne jak i egzystencjalne, łózkowe czy przyziemne
                          > warto o tym pomyslec i sie tego uczyc

                          Ale to także tolerancja dla drugiego człowieka, jego odmienności i innego
                          poziomu odczuwania pewnych spraw ...
        • milaqros Re: Kup sobie wielką butelkę ... 18.09.06, 16:18
          szukam własnie takiego co stoi tyłem
        • milaqros Re: Kup sobie wielką butelkę ... 18.09.06, 16:20
          nie umiem znalezc takiego co stoi tyłem
    • int1 Re: Wspólne mieszkanie i zaraz rozstanie? 18.09.06, 14:22
      w miarę dni, tygodni, będzie coraz więcej do dzielenia! Chcesz marnować sobie
      życie marnotrawiąc czas i emocje z facetem, który w ogóle do Ciebie nie pasuje?
      I to z powodu szafy?! :D
      zbierz się w sobie, zrób listę rzeczy: na których Ci szczególnie zależy/które
      chciałabyś mieć, ale nie musisz/ które należą się jemu, i do przodu!!!
      powodzenia
      • 83kimi Re: Wspólne mieszkanie i zaraz rozstanie? 18.09.06, 14:39
        A jak długo razem mieszkacie?
        Wspólne zamieszkanie po 2 miesiącach na pewno nie było przemyślaną decyzją,
        przeciez na pewno nie zdążyliście się poznać. Te 2 miesiące to był okres
        zauroczenia, zauroczenie minęło, okazało się, że żadnego głębszego uczucia nie
        ma i dlatego jest jak jest. Gdybyście się naprawdę kochali, potrafilibyście
        przejść przez wszystko - i przez skarpetki, i problemy łóżkowe... Teraz albo
        możesz spróbowa wszystko ponaprawiać albo zakończyć to. Im szybciej, tym lepiej.
        Swoją drogą nigdy bym z kimś nie zamieszkała po 2 miesiącach... Najpierw trzeba
        ssię pospotykac w domu, na mieście, powyjeżdżać razem na wakacje, ferie,
        weekendy, rozmawiać, bardzo dużo rozmawiać, obserwować się, a potem zamieszkać
        razem! A nie trochę chemii, feromony, sex i od razu wspólne mieszkanie, a potem
        sa same problemy.
        • absurdello No właśnie to jest taka współczesna "miłość" 18.09.06, 14:58
          zbudowana na obrazie reklam, idealnych modeli w pismach, Harlequinach (gdzie
          nic nie piszą, że bohater ma wzdęcie, zaparcie, przedwczesny wytrysk, zanik
          erekcji nie po trzech godzinach, że wydala, że się poci, że miewa niestrawność,
          że ma wypryski skórne, plamy czy wykwity, śmierdzą mu nogi, miewa nieświeży
          oddech albo trwałe ubytki w uzębieniu).

          a potem jak coś odbiega od ideału to wracam do mamusi i rozwodzę się
    • justa_79 Re: Wspólne mieszkanie i zaraz rozstanie? 18.09.06, 15:22
      a jak długo jesteście już razem? kryzys w związku, to normalne. pogadajcie
      szczerze, nie raz i nie dwa, bo to pewnie temat na dłuższą rozmowę. zróbcie
      nawet listę tego, co Wam nie pasuje w związku i jak temu zaradzić. wyznaczcie
      sobie jakiś termin na rozwiązanie problemu. a jak to nie pomoże, to zrób
      sobie "urlop" - wróć do mamusi na miesiąc, dwa i zobacz, co z tego wyniknie.
      • aalissson Re: Wspólne mieszkanie i zaraz rozstanie? 18.09.06, 15:28
        a jak długo jesteście już razem?

        4 miesiące
        • bibita Re: Wspólne mieszkanie i zaraz rozstanie? 18.09.06, 16:40
          to bardzo krotkie
          mowi sie, ze zwiazek ktory pzetrwał rok ma dopiero szanse na scementowanie się
    • magdam26 Re: Wspólne mieszkanie i zaraz rozstanie? 19.09.06, 09:00
      >Dość jego skarpetek pod łóżkiem, dość tego,że chrapie,że ściąga całe
      przescieradło w nocy, że łazi w buciorach po pokoju...Denerwuje mnie tyle
      rzeczy..że ma pryszcze na plecach, że czasem nie umie się wysłowić, że patrzy
      na mnie tym zakochanym wzrokiem,że ma nieświeży oddech,że się do mnie
      klei,kiedy Ja nie mam ochoty..A ostatnio zauważyłam,żewcale się do niego nie
      przytulam..<

      To znaczy po prostu - ze go nie kochasz. Mozesz byćpewna w 100%
      A czemu - skoro go nie kochasz- mieszkasz z nim, uprawiasz seks? Nie dziw
      sie,ze masz takie odczucia - seks bez miłości- nie dosć że Cię zeszmacił, to
      spowodował nieprzyjemne odczucia.
      Poczekaj na prawdziwą miłość ( o ile po czymś takim jesteś jeszcze w stanie
      przeżyć prawdziwe, szczere uczucie), a wty czasie znajdź sobie jakieśinne
      zainteresowania, cel w życiu - studia, jezyki, ciekawa praca itp.
      Jeżeli uda Ci się spotkać prawdziwą miłość - spróbujcie pielęgnować ją przez
      dłuższy czas, cieszyc sie jej świeżością, lekkością, radościa . Nie wskakuj od
      razu do łóżka - bo nie oto w tym chodzi. Zabijasz w ten sposób - prawdziwe
      uczucie - zanim zdąży się ono narodzić.
      Po roku (a lepiej - kilku latach), chodzenia ze sobą - bliskości duchowej i
      emocjonalnej, prawdziwej przyjaźni - nadchodzi czas na ślub(jeśli jesteś nie
      wierząca - moze być cywilny..), potem seks.
      Od tego momentu zaczniecie wspólne zycie - a pogłębicie je właśnie poprzez seks
      i wspólne mieszkanie.
      Odwrócenie kolejności rzeczy - przynosi zwykle wiele rozczarowań i komplikuje
      życie. Pozbawia je naturalnej, cudownej niewinnej miłości, szczerego uczucia na
      bazie którego warto dopiero budować bliskość fizyczną.
    • tom-ix Re: Wspólne mieszkanie i zaraz rozstanie? 19.09.06, 09:22
      To nie jest miłość.

      Seks nie jest więc dla was jedny ze sposobów okazywania miłości.

      Ty sie z nim nie kochasz. Dajesz mu sobie po prostu dłubać w ci..e.
      Tylko tyle. I niewiem czego sie spodziewałaś po czyms takim.
      Chyba nie wiecej niż np. po dłubaniu w nosie.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka