aalissson
16.09.06, 18:55
Znaliśmy się dwa miesiące jak razem zamieszkaliśmy.Bardzo tego chcieliśmy, to była przemyślana decyzja..Chcieliśmy mieć coś swojego ..No i mamy,przynajmniej Ja mam..Mam dość...Dość jego skarpetek pod łóżkiem, dość tego,że chrapie,że ściąga całe przescieradło w nocy, że łazi w buciorach po pokoju...Denerwuje mnie tyle rzeczy..że ma pryszcze na plecach, że czasem nie umie się wysłowić, że patrzy na mnie tym zakochanym wzrokiem,że ma nieświeży oddech,że się do mnie klei,kiedy Ja nie mam ochoty..
A ostatnio zauważyłam,żewcale się do niego nie przytulam..Żyjemy razem, a jednak obok siebie..Ja się zamykam w sobie razem ze swoimi myślami, on się obraca plecami.obrazony..
Wiem, że łóżko ma na to wpływ..Mianowicie Ja bym chciała dłuzej,on dosłownie może 5 sekund..Jesteśmy dorośli,a mam wrazenie,że sypiam z 15-latkiem..
Przez to zaczłam myśleć o innych,zdarzyło się,ze szukałam pocieszenia w innych ramionach..
Czasem chce to rzucić w cholerę,ale nie mam sumienia przeważnie.
Szkoda,że tak to wygląda,ale wydaje mi się,że nie ma już dla Nas ratunku,że to tylko kwestia dni,góra tygodni..
Szkoda tego,co zbudowaliśmy..Mamy wiele wspólnych rzeczy..meble itd..I co?Podział majątku mam zarządzić?Bez sensu..