Dodaj do ulubionych

czy to kiedyś nastąpi??? :(:(:(

20.09.06, 15:24
Może mój problem może wydać sie banalny ale ja nie moge tak żyć dalej ...
Jestem z chłopakiem ponad 6 lat mamy po 24 i 25 lat. On skończył studia, ja
przrwałam. Oboje pracujemy. Nie zarabiamy kokosów ale pieniądze to nie
wszystko. Ogólnie jest nam ze sobą dobrze wiadomo bywają lepsze i gorsze dni
ale ideałów nie ma. Nie jestem nim ani ja ani on :P)
Przejdźmy do sedna sprawy. Coraz częściej zaczynam myśleć że chciałabym już
nasz związek sformalizować. Nawet czasem o tym rozmawiamy czasem o dzieciach
ale nigdy wprost. Naprawdę chciałabym już żeby mi się owiadczył. Wesele nie
musi być od razu mozemy je zaplanować nawet za 2 lata ale chciałabym już
wiedziać na czym stoję. Dodam że ośwadczyny z mojej strony nie wchodzą w gre.
Jestem zbyt tradycjonalistyczna :(
Obserwuj wątek
    • nikita696 Re: czy to kiedyś nastąpi??? :(:(:( 20.09.06, 15:30
      no ale czego od nas oczekujesz??
      mamy powiedzieć twojemu mężczyźnie, że chcesz sformalizowaź Wasz związek??
      Jeśli oświadczyny z twojej strony nie wchodzą w gre, to zostaje Ci tylko
      rozmowa z partnerem;
      pozdrawiam
      • aga8207 Re: czy to kiedyś nastąpi??? :(:(:( 20.09.06, 15:35
        W sumie to nie wiem czego oczekuje ... może słów pocieszenia albo czegoś w tym
        stylu że wy byłyście w podobnej sytuacji ale wszystko zakończyło się
        szczęścliwym Happy Endem. Mam już dosyć czekania. Co jeśli on wogóle sie nie
        zdecyduje. Jestem coraz starsza. Myśle również o dzieciach. A takim sposobem
        jeśli się okaże że ten związek to nie ten jedyny to może urodze dziecko po 40.
        • nikita696 Re: czy to kiedyś nastąpi??? :(:(:( 20.09.06, 16:47
          rozmowa, rozmowa i jeszcze raz rozmowa, twój mężczyzna bowiem z pewnością nie
          ma zdolności czytania w twoich myślach!! zapytaj się, co sądzi o małżeństwie,
          jakie ma poglądy na ten temat(zresztą z pewnością już o tym rozmwialiście);
          dlaczego nie oświadczyny z twojej strony??:)
          bez sensem natomiast jest czekanie, czeknie( a nóż się domyśli!!), ponieważ w
          ten sposób będziesz chodziła poirytowana...
          nie utrudniaj sobie życia i nie stwarzaj problemu tam, gdzie go nie ma, bo
          szkoda życia:)
          pozdrawiam
    • beautiful_joanna Re: czy to kiedyś nastąpi??? :(:(:( 20.09.06, 15:33
      Mialam wspollokatorke, ktora tez byla 6 lat z chlopakiem, i chciala juz
      zareczyn, ale chlopak jakos sie nie spieszyl...
      I nagle pewnego dnia (chyba po 7 latach) sie jej oswiadczyl, ona niczego nie
      podejrzewala.
      I teraz juz planuja slub, etc.
      Moze twoj chlopak tez cos skrycie planuje? ;)
      • loltka Re: czy to kiedyś nastąpi??? :(:(:( 20.09.06, 22:52
        a ja miałam znajomych, byli razem 6 lat , ona bardzo chciała, zeby to wreszcie
        sformalizowac, on tak sie jakby migal i nagle... znalazł sobie inna. i zadne
        wymowki, ktore wczesniej serwował mojej kolezance(ze jeszcze nie ejst gotowy,
        zeby poczekali, ze musza troche kasy odłozyc...) przestały sie liczyc. Po roku
        pobrał sie z tamta dziewczyna a moja kolezanka do dzis go kocha i nie moze sie
        pozbierac

        słowem:regół nie ma
        • ofelia1982 Re: czy to kiedyś nastąpi??? :(:(:( 26.09.06, 22:17
          DOKŁADNIE. takich historii ja znam na pęczki.
          Moja przyjaciolka rozstala sie z facetem (on rzucil) po 5 latach. BYli para
          przez ostatnie 3 lata miedzymiastowa (on w jednym miescie, ona w drugim -->
          studia). Mimo, iz on nie studiowal, nie ccial sie do niej przeprowadzic bo
          ciagle cos..a to kasa..a to znajomi..a to cos tam. Porzucil ja. 2 m-ce pozniej
          poznal panne i dla niej bez mrugniecia okiem przeprowadzil sie do Gdanska...
    • widokzmarsa Re: czy to kiedyś nastąpi??? :(:(:( 20.09.06, 16:59
      a w twojej tradycjonalistości jest coś takiego jak inny partner?? Jeżeli twoj
      gosciu nic nie puka na boku to pewnie wkrótce zachce a potem to już mu
      pozostanie żal że nie poszalał. Mówił ci kiedyś że cię bardzo kocha i chce być z
      tobą na zawsze?
      • trypel Re: czy to kiedyś nastąpi??? :(:(:( 20.09.06, 17:18
        Powinny być ustawowo zabronione małżeństwa z facetami przed 30 :) To jeszcze
        dzieciak jest i tyle. Jakbym poczekał te parę lat to pewnie bym rozsądniej
        wybrał i nie musiał się potem rozwodzić.
        Szczerze mówiąc nie znam i nie znałem faceta w wieku 25-6-7 lat który myślałby o
        dzieciach lub małżeństwie. Jeżeli są tacy co się decydują to z reguły są do tego
        zmuszeni... w ten czy inny sposób
        • rosa_de_vratislavia Re: czy to kiedyś nastąpi??? :(:(:( 20.09.06, 17:26
          trypel napisał:

          > Powinny być ustawowo zabronione małżeństwa z facetami przed 30 :) To jeszcze
          > dzieciak jest i tyle. Jakbym poczekał te parę lat to pewnie bym rozsądniej
          > wybrał i nie musiał się potem rozwodzić.

          Presadzasz. Mój mąz mi się oświadczył mając lat 20, pobraliśmy się trzy lata
          później, bynajmniej nie z powodu ciąży czy innych "przymusowych" okoliczności.
          Niedługo obchodzimy 9. rocznicę ślubu.

          Wydaje mi się, że "dojrzałośc do małżenstwa" zarówno u mężczyzn jak i u
          kobiet nie wiąże się z wiekiem.
          Znam czterdziestolatków o mentalności Piotrusia Pana.
          > Szczerze mówiąc nie znam i nie znałem faceta w wieku 25-6-7 lat który
          myślałby
          > o
          > dzieciach lub małżeństwie. Jeżeli są tacy co się decydują to z reguły są do
          teg
          > o
          > zmuszeni... w ten czy inny sposób
        • mbk2 Re: czy to kiedyś nastąpi??? :(:(:( 20.09.06, 18:10
          Źle wybrałeś i tyle, albo pecha miałeś. Eeetam, zmuszeni. Mój mąż mi się
          oświadczył mając 27 lat i "patrz" jak rozsądnie wybrał wspaniałą żonę DDD.
        • ofelia1982 Re: czy to kiedyś nastąpi??? :(:(:( 26.09.06, 22:18
          To jakim cudem obserwuje teraz wysyp slubow moich znajomych ze studiow
          (rowiesnicy albo max odchylenie 3-4 lata)..?
          Sa faceci, ktorzy oswiadczaja sie po 6 m-cach i tacy, ktorzy zwodza biedne
          dziewczeta (I'm the one:(
      • aga8207 Re: czy to kiedyś nastąpi??? :(:(:( 20.09.06, 19:01
        Tego że mnie nie zdradza jestem pewna na więcej niż 100%. Już raczej do siebie
        miałabym mniej zaufania. Choć nigdy go nie zdradziłam to pokusy i owszem były.
        Chyba rzeczywiście zagram w otwarte karty albo wóz albo przewóz. Ma szanse do
        końca roku potem jak nic się nie zmieni to nie wiem ... Nie mam zamiaruy
        oświadczać sie facetowi. Bo jeśli nie jest mi sie w stanie nawet oświadczyć bo
        nie wiem co bo sie wstydzi albo nie wiem co jeszcze to chyba nie powinien
        urodzić sie facetem bo skoro nie jest w stanie sprostać swojej roli to w
        dalszym życiu tez może być różnie. Rozumiem że teraz jest równouprawnienie i
        jak najbardziej jestem za tym. Skoro ja musze urodzić dziecko bo nikt za mnie
        tego nie zrobi to on nch sie oświadczy!!!
        • aga8207 Re: czy to kiedyś nastąpi??? :(:(:( 20.09.06, 19:04
          Dodam że nie są to jakieś moje chore urojenia itd. że chce być ze mną. Nawet
          nasi rodzice jeżdżą juz razem na weekendy spotykają się itd. Więc mam nadzieje
          że on wkońcu coś zrobi w kierunku naszej wspólnej przyszłości
          • trypel Re: czy to kiedyś nastąpi??? :(:(:( 20.09.06, 19:11
            Długo ze sobą mieszkacie? Jesli w ogóle? Może dla niego jest to naturalna
            sytuacja. I uważa że małżeństwo nic nie zmieni a jeśli już to na gorsze :)
            • aga8207 Re: czy to kiedyś nastąpi??? :(:(:( 20.09.06, 19:20
              Problem w tym że nie mieszkamy ze sobą!!! Pomijając tydzień lub dwa wakacji i
              weekendy lub dni kiedy moi albo jego rodzice gdzieś wyjadą. Wtedy po kilka lub
              kilkanaście dni pomieszkujemy to u niego to u mnie. Może to moje coraz bardziej
              negatywne nastawinie ale to kolejny problem bo mam wrażenie że do tego mu się
              też nie śpieszy. Zresztą stwierdził nawet całkiem niedawno że " jemu się dobrze
              mieszka z rodzicami"...
              • trypel Re: czy to kiedyś nastąpi??? :(:(:( 20.09.06, 19:25
                A to faktycznie dziwne i wyraźnie oznacza że facet jest dzieciakiem. Każdy kto
                dorośleje prędzej czy później chce się usamodzielnić... Jezeli jemu odpowiada ta
                sytuacja to faktycznie tylko szczera rozmowa bo być może musisz poczekać jeszcze
                parę lat albo... się odkochać
                • aga8207 Re: czy to kiedyś nastąpi??? :(:(:( 20.09.06, 19:42
                  No dzięki odkochać jak by to było takie prost... :) Ale faktycznie też wydaje
                  mi sie że jest troche dziecinny. Wiem że faceci dojżewają troche później i że w
                  zasadzie nie mozena generalizować jeśli chodzi o wiek.
                  W każdym razie dzięki za rade i zainteresowanie.
                  Swoimi odpowiedziami tylko utwierdzacie mnie w tym co mi od dawna chodziło po
                  głowie. Nie byłam tylko pewna czy przypadkiem nie przesadzam ale chyba nie
                  żądam ruszek na wierzbie tylko mam dość przyziemne marzenie
                  • ofelia1982 Re: czy to kiedyś nastąpi??? :(:(:( 26.09.06, 22:21
                    ja mysle, ze jestes normalna kobieta, ktora po prostu chce byc potraktowana
                    powaznie..
        • nikita696 Re: czy to kiedyś nastąpi??? :(:(:( 20.09.06, 19:59
          aga8207 napisała:

          Bo jeśli nie jest mi sie w stanie nawet oświadczyć bo
          nie wiem co bo sie wstydzi albo nie wiem co jeszcze to chyba nie powinien
          urodzić sie facetem bo skoro nie jest w stanie sprostać swojej roli to w
          dalszym życiu tez może być różnie.

          to jest jedna z najgłupszych rzeczy jaką zdarzyło mi się usłyszeć/przeczytać;
          jesli to jest dla ciebie wyznacznik bycia mężczyzna(a nawet choćby jedna z jego
          cech) to krzyż na drogę!
          jakiej roli? rolą mężczyzny jest się oświadczyć(nawet jeśli tego nie chce, nie
          czuje się gotowy?)?
    • tomasdyg Re: czy to kiedyś nastąpi??? :(:(:( 20.09.06, 17:24
      aga8207 napisała:
      "Jestem zbyt tradycjonalistyczna :( "
      -trady...- co????
    • bajlandia1 Re: czy to kiedyś nastąpi??? :(:(:( 20.09.06, 17:43
      Żona mojego kuzyna (oboje 30-latkowie)jak chodzili ze sobą to zagrała w otwarte
      karty i powiedziła, ze albo na serio zaplanują swoje życie i będą rodziną albo
      się rozstają bo ona nie zamierza czekać w nieskończoność na męża. Są szczęśliwym
      małżeństwem a przed ślubem chodzili ze sobą 2 lata.
    • rumcays czego w końcu chcesz - wesela czy małżeństwa? 20.09.06, 19:10
      bo jeśli chodzi ci o to by zrobić przyjemność rodzinie, pochwalić się ciotkom i
      zrobić przyjęcie na 100 osób, to wcale mu się nie dziwię.
      • aga8207 Re: czego w końcu chcesz - wesela czy małżeństwa? 20.09.06, 19:16
        Chyba wyraźnie sie określiłam na początku jakbyś uważnie czytał to napisałam że
        nie śpiszy mi się do ślubu . Chciałabym żeby nastąpiło to za ok rok dwa a może
        i trzy. Siłą rzeczy ośwaidczyny prędzej czy później prowadzą do ołtarza. Może
        źle się wyraziłam używając słowa "wesele" miałam na myśli "ślub" -
        przyrzeczenia sobie miłości i wierności do końca życie. Chodzi mi o deklaracje
        z jego strony że nadal mu na mnie zależy i że ma w stosunku do mnie plany
        troche poważniejsze niż tylko jak spędzić najbliższy wieczór albo noc ...
        • ania107 Re: czego w końcu chcesz - wesela czy małżeństwa? 20.09.06, 19:58
          Rozumiem Cię doskonale. U mnie właśnie drobny kryzys w związku spowodowany
          właśnie dyskusją o ślubie...(mamy 26,i 27 lat). Ok on zapewnia że kocha, że
          kiedys na malżenstwo przyjdzie czas itd, a ja pytam dlaczego już teraz nie
          zacząć tego planować (chociażby teoretycznie a slub np za 2 lata). Mamy
          mieszkanie (JEGO), pracę...decyzję o dziecku-rozumiem można odłożyć na lepsze
          czasy ale małżeństwo....kobieta po prostu lubi stabilizację i KAZDA marzy o
          pojsciu do kosciola w dlugiej bialej sukni :).
          Ja nawet nie oczekuje oswiadczyn ale zebysmy zaczeli o tym rozmawiac, cos
          planowac a zareczyć mozemy sie nawet dzien przed slubem, tylko zebym wiedziala
          ze on chce.
          Glowa do gory...daj znac jak wasze negocjacje.
          Moj wlasnie dzis zaprosil mnie na 21 na "randke", widzialam w lodowce wino,
          zobaczymy jak bedzie...
          • nikita696 Re: czego w końcu chcesz - wesela czy małżeństwa? 20.09.06, 20:01
            ania107 napisała:


            KAZDA marzy o
            pojsciu do kosciola w dlugiej bialej sukni :).

            eheheh, uwierz, nie każda:)
            • ania107 Re: czego w końcu chcesz - wesela czy małżeństwa? 20.09.06, 20:08
              Wierz mi to spadnie na Ciebie jak "grom z nieba". Jeszcze 3 m-ce temu mówiłam
              jak Ty i kłóciłam się z rodzicami, że teraz inne czasy, kariera itd...aż tu
              nagle sama nie wiem kiedy zapragnęlam tego...Z Tobą tez tak bedzie, po tym
              poznasz ze "dojrzalas" do małżeństwa.
              • leute Re: czego w końcu chcesz - wesela czy małżeństwa? 21.09.06, 16:51
                Ale niekoniecznie w kosciele, w dlugiej bialej sukni. :P
          • aga8207 Re: czego w końcu chcesz - wesela czy małżeństwa? 20.09.06, 20:07
            No to chociaż nie jestem sama. Wielkie dzięki za słowa otuchy. Mam nadzieje że
            randka Wam sie dzisiaj uda :) Również trzymam kciuki za ciebie. Zawsze trzeba
            mieć nadzieje :)
          • pinup kazda??? 20.09.06, 20:15
            nastepna z patentem na wiedze...
          • rumcays Re: czego w końcu chcesz - wesela czy małżeństwa? 22.09.06, 21:36
            no cóż. Jestem szczęśliwym mężem. Moja żona nie miała białej sukni. Cała
            procedura trwała 15 minut. Obecni byli jedynie nasi rodzice. Jakoś nikt nie
            płakał za welonem i smętnym księdzem. To był bardzo wesoły dzień.
          • ofelia1982 Re: czego w końcu chcesz - wesela czy małżeństwa? 26.09.06, 22:24
            no wlasnie..zwodziciel. Obawiam sie, ze jesli kobieta konkretnie nie powie o co
            chodzi, to mozna tak sie bujac nawet i 10 lat az wreszcie...on znajdzie kogos
            innego i oswiadczy jej sie po pol roku..
          • hard-candy Re: czego w końcu chcesz - wesela czy małżeństwa? 21.10.06, 16:47
            Nie, nie każda. Proszę nie wrzucać wszystkich kobiet do jednego wora, bo są
            takie, które mają inne cele w życiu.


            ania107 napisała:

            >kobieta po prostu lubi stabilizację i KAZDA marzy o
            > pojsciu do kosciola w dlugiej bialej sukni :).
        • iberia30 Re: czego w końcu chcesz - wesela czy małżeństwa? 26.09.06, 22:27
          aga8207 napisała:

          > Chyba wyraźnie sie określiłam na początku jakbyś uważnie czytał to napisałam
          żenie śpiszy mi się do ślubu .

          to po co te zareczyny, oswiadczyny???ktore niczego nie gwarantuja...

          >Chciałabym żeby nastąpiło to za ok rok dwa a może
          i trzy. Siłą rzeczy ośwaidczyny prędzej czy później prowadzą do ołtarza.

          ???a slyszalas o przypadkach zerwania zareczyn????Jak dla mnie jestes kolejna
          dziewczyna, dla ktorej biala sukienka jest glownym celem w zyciu....


          >
    • shoa Re: czy to kiedyś nastąpi??? :(:(:( 20.09.06, 20:27
      Namów koleżankę i przy okazji jakiejś imprezy niech powie wśród grona znajomych
      coś takiego (niech twój chłopak oczywiście przy tym będzie) że jak ona byłaby z
      facetem powiedzmy jakieś tam 5 lat i by się nie zdecydował to by go puściła
      kantem bo skoro się do tej pory nie zdecydował to jest gó..arz i nie wie co
      chce i nie ma sensu się dalej z takim męczyc itp. później odczekaj jakieś 3
      miesiące i może będzie z jego strony jakaś reakcja
      • nikita696 Re: czy to kiedyś nastąpi??? :(:(:( 20.09.06, 20:31
        ale bzdura!
        czy nie lepiej poprostu porozmawiać?po co takie chore akcje...??
        a pozatym niektórzy mężczyźni są bardzo oporni ,nawet na takie "miłe" sugestie.
        • aga8207 Re: czy to kiedyś nastąpi??? :(:(:( 20.09.06, 20:36
          No na takie zabawy typu koleżanka koleżance to jestem już za stara. Zabawa w
          imprezki i szeptanie na ucho czy rozgłaszanie mądrości to dobre dla nastolatek.
          Jedyne co mi zostało to rozmowa i tego będę się trzymać
          • sabriel Re: czy to kiedyś nastąpi??? :(:(:( 20.09.06, 23:07
            A nie możesz poprostu z nim porozmawiać i powiedzieć mu to, co nam napisałaś?
            Powiedz, że jesteście już ze sobą długo i czy nie warto byłoby zastanowić się co
            dalej z waszym związkiem.Powiedz mu o swoich oczekiwaniach.Faceci są mało
            domyślni.Im trzeba kawę wyłożyć na ławę.
            • wojtek_blankietowy Re: czy to kiedyś nastąpi??? :(:(:( 20.09.06, 23:35
              Powinnas z nim porozmawiac. Ale pamietaj zwiazek to wspolne zycie i kompromisy
              dwojga wolnych ludzi i nie mozesz zmuszac go ani grozic mu zerwaniem by
              osiagnac malzenstwo. On ma prawo do wlasnego zdania na ten temat.
              Zreszta pomysl co jest wazne on czyli wasza milosc czy papierek.
              • aga8207 Re: czy to kiedyś nastąpi??? :(:(:( 21.09.06, 09:49
                Do wojtek_blankietowy oczywiście że nie chodzi tu tylko o papierek. Ale jak
                narazie to do niczego mu sie nie śpiszy: ani do ołtarza ani nawet do wspólnego
                zamieszkania bo z mamusią i tatusiem mu się dobrze mieszka. Ja również znam
                powiedzenie "nie ma jak u mamy" ale kiedyś chyba przychodzi taki moment w życiu
                że trzeba się usamodzielnić.
                • trypel Re: czy to kiedyś nastąpi??? :(:(:( 21.09.06, 09:58
                  A Ty mieszkasz sama czy z rodzicami? Bo jest jeszcze jeden sposób - zakomunikuj
                  że szukasz mieszkania na wynajem bo chcesz się usamodzielnić. Czytaj
                  ogłoszenia, szukaj, oglądaj - wtedy zobaczysz co on na to? Może zechce się
                  dołączyć a Ty mu na to - dopiero po ślubie :):):) Może na to czeka? a może
                  powie "po co Ci to" to też wiele wyjaśni
                  • aga8207 Re: czy to kiedyś nastąpi??? :(:(:( 21.09.06, 10:06
                    Mieszkam z rodzicami ale nie dlatego że chce tylko dlatego że nie stać mnie
                    żeby samodzielnie płacić za wynajem choćby najmniejszego mieszkania. Bo to
                    zawsze koszty wynajmu + czynsz co daje sporą sumkę. Jakby koszta podzielć na
                    dwie osoby było by już lżej. On doskonale wie co sądzę na temat mieszkania z
                    rodzicami. Nie raz już wspominałam że mam dość mieszkania z rodzicami, że
                    chciałabym już mieszkać osobno ale jego to nie rusza i jedyne co usłyszałam to,
                    że "mi tam się z rodzicami dobrze mieszka". Nie mam już siły. KOcham go. Ale
                    już pomału zaczynam mieć dosć teo czekania. Wiem że nie mozna mieć wszystkiego
                    co by się tylko chciało ale czy ja chcę tak wiele?? A dla niego ważniejsze od
                    wspólnego życia czy choćby zamieszkania jest kupno nowego samochodu. Damochody
                    i tuning to jego życie. Obawiam się że chyba powoli przegrywam z samochodami.
                    • trypel Re: czy to kiedyś nastąpi??? :(:(:( 21.09.06, 10:13
                      Myślałaś żeby coś zrobić w kierunku większego usamodzielnienia? Lepsza praca?
                      Wyjazd na rok/dwa za granicę? Możliwości masz teraz kupę. Raz że to pozwoli
                      wytestować czy on traktuje Cię poważnie czy też jest mu po prostu wygodnie a dwa
                      że Tobie pozwoli to się usamodzielnić i pokierować życiem.
                      Dla mnie to wszystko brzmi jak bajka bo pierwsze co zrobiłem po maturze to
                      wyprowadziłem się z domu (całkiem normalnego i fajnego domu) po prostu lubię być
                      samodzielny.
                      • aga8207 Re: czy to kiedyś nastąpi??? :(:(:( 21.09.06, 10:23
                        Mieszkałam rok za granicą po drugim roku studiów ake to był raczej wyjazd w
                        kierunku podszkolenia języka a nie w cealch zarobkowych . On był tutaj i czekał
                        na mnie. Teraz rozmawialismy trochę o wspólnym wyjeździe ale to znowu tylko
                        rozmowy do niczego poważniejszego nie prowadzące a przecież siłą go nie
                        zaciągnęani do ołtarza ani na zagraniczny wyjazd
                        • trypel Re: czy to kiedyś nastąpi??? :(:(:( 21.09.06, 10:33
                          Ale po co masz go ciągnąć?????????????? Poszukaj czegoś, jak już siedziałaś rok
                          to z językiem zapewne problemów nie masz i ZAKOMUNIKUJ że za miesiac wyjezdzasz
                          na rok do .... żeby się usamodzielnić, wynająć mieszkanie itd bo na ciebie
                          liczyć nie mogę. To terapia szokowa ale w tym przypadku chyba jedyna skuteczna :)
                          Tak mi się zdaje troszkę że Ty też jesteś za mało samodzielna, jeżeli wszystkie
                          Wasze rozmowy będą prowadziły do niczego to kiepsko widzę Waszą przyszłość
                          • ani_k Re: czy to kiedyś nastąpi??? :(:(:( 21.09.06, 12:37
                            aga, zastanów sie po co Ci tak naprawdę te zaręczyny, co Ci dadzą? tak jak
                            piszesz - pewność partnera? powinnaś ja mieć i bez zaręczyn...piszę to z
                            własnego doświadczenia, jestem z chłopakiem 7 lat, od 2 lat zareczona, tez
                            naciskalam na zareczyny bo tez chcialam wiedziec na czym stoję. I powiem Ci ze
                            po zareczynach moze i bylam bardziej pewna co do naszego zwiazku , ale z
                            perspektywy czasu widzę, że bylo to bez senu i ze ta pewnosc byla pozorem. Tez
                            sobie zaplanowalisy slub "na potem" jak widac 2 lata minely i nic sie nie
                            zieniło. Tak naprawde te zareczyny teraz odbieram jako chec jakiegos
                            udowodnienia sobie ze cos z tego zwiazku w przyszłosci bedzie, a tak naprawde
                            taka pewnosc powinno sie miec bez zareczyn. Zareczyny powinny wynikac z checi
                            wziecia slubu nie za rok czy dwa tylko juz, a nie z checi udowadniania sobie
                            checi bycia razem.To oczywiscie tylko moje zdanie. Powiem Ci wiecej, zamieszkaj
                            razem najpierw z partnerem. Ja bylam przekonana ze znam swojego jak wlasna
                            kieszen, moglabym dac sobie rece i glowe uciac ze po zamieszkaniu razem bedzie
                            tylko lepiej i ze znamy sie juz tak ze bardziej nie mozna, a tu niespodzianka.
                            wyszło tyle nowych rzeczy, ze sama otwieram oczy ze zdumienia, praktycznie
                            wszystko nam w sobie przeszkadza ( przypoinam ze przez 6 lat bylo w miare ok,
                            do momentu zamieszkania-albo mi sie tylko zdawalo) . Nie bede sie rozpisywac bo
                            zbaczam z tematu, natomist w tym momencie zaluje calych zareczyn, bo byc moze
                            bede musiala je zerwac. Sama jestem w kropce i strasznie sie w ty wszystkim
                            pogubilam. Natomiast tak jak juz mowilam uwazam ze takie zareczyny z "przymusu"
                            nie sa niczym dobrym.Nie uwazam, ze zareczyny dadzą Ci pewniejszy grunt. Moze
                            tylko pozorny. A moze się mylę. Podzieliłam się moim doswiadczeniem, a decyzja
                            i tak nalezy do Ciebie. Pozdrawiam Cię ciepło. anka
    • gokli Re: czy to kiedyś nastąpi??? :(:(:( 21.09.06, 13:45
      bardzo dobrze Ciebie rozumiem,ja czułam identycznie, wiem o co Ci chodzi, uwazam ze masz pelne prawo do tego i rozumiem Twoje tradycyjne podejscie do tych spraw, ja o wielu rzeczach moge powiedziec, rozmawiac, ale akurat ta sprawa o której mowa jest dla mnie nie do przeskoczenia
      co ja z tym zrobilam? powtarzalam sobie, ze nikogo do slubu zmuszac nie mozna, ale wiedziałam, ze on chce byc ze mna na całe życie (to mozna właściwie porównać do zaręczyn, kilkakrotnych właściwie), to zabrzmi banalnie, ale starałam sie cieszyc z tego co mam, doceniac ten czas kiedy sie nie widujemy i wykorzystac go dla siebie samej i przede wszystkim nie traktowac tej sprawy jako najwazniejszej do wyjasnienia w danej chwili,
      dalej jestesmy niezareczeni i bardzo szczeliwi oboje, a ja tak jak kiedys chcialam slubu tak teraz jest on dla mnie bez wiekszego znaczenia, nie mysle o tym i juz jest mi dobrze jak jest, zycie jest za krótkie zeby sie przejmować :)
      oczywiscie każdy jest inny i inne rozwiazania bedą dla niego najlepsze, ja napisałam Ci jak u mnie taka sytuacja sie zakonczyla
      jezeli chciałabys pogadac wiecej na ten temat to zapraszam na mejla gazetowego
      pozdrawiam, powodzenia!
    • loltka Re: czy to kiedyś nastąpi??? :(:(:( 21.09.06, 13:50
      zapytaj sie, czego on po waszym zwiazku oczekuje
      bo ja go niestety nie pojde o to zapytac;)
    • salsa.loca Re: czy to kiedyś nastąpi??? :(:(:( 22.09.06, 20:24
      zerwij-szybko sie zdecyduje;)
      • aga8207 Re: czy to kiedyś nastąpi??? :(:(:( 23.09.06, 14:04
        Do tak drastycznych metod narazie sie nie posunę. Poczekam jeszcze troche. Ma
        czas do końca roku . Potem pójdę na całość.
        P. S. Właśnie dzisiaj znowu 2 śluby w moim bloku.... :(((
        • december1982 Re: czy to kiedyś nastąpi??? :(:(:( 24.09.06, 23:59
          nawet nie wiesz jak dobrze Cie rozumiem! mam 24 lata, z moich chlopakiem jestem
          ponad 4. również zaczynam myśleć o moim związku coraz poważniej i chciałabym
          jakichś deklaracji. ale niestety... mój facet tematu unika jak ognia. dziwi
          mnie to trochę. ponad rok temu dałam mu rok na zastanowienie się. czas minął,
          ja nie naciskam, czasami tylko w żartach conieco zasugeruję. do ślubu mi sie
          nie śpieszy, do dzieci także. ale chciałabym mieć poczucie bezpieczeństwa i
          stabilności i zrobić krok naprzód,że to nie jest już zwykłe "chodzenie" jak w
          czasach szkolnych. planujemy wspólną przyszłość,ale to wszystko jest takie
          odległe, takie za mgłą, że czasami zaczynam wątpić w to że to kiedykolwiek się
          stanie i że on mnie kocha i chce ze mną być (a tak mówi). staram się nie
          dramatyzować, ale nachodzą mnie coraz gorsze myśli. doszukuje się podtekstów w
          każdym jego zachowaniu i słowie i szukam dowodów na to, że mniędzy nami coś
          jest nie tak i coś się psuje. z takim nastawieniem pewnie to "wykraczę". rózne
          rozwiązania chodzą mi po głowie- łącznie z "separacją". niestety obawiam się,
          że prez to że oboje jesteśmy strasznie uparci może to się skończć definitywnym
          rozstaniem. jest mi strasznie źle, bo nie chcę wyjść na panikarę i desperatkę i
          nie mogę o tym z nikim porozmawiać.
          małe pocieszenie, bo małe, ale "miło" wiedzieć że nie jestem sama z takim
          problemem.
          pozdrawiam Cię gorąco, trzymaj się
        • ofelia1982 Re: czy to kiedyś nastąpi??? :(:(:( 26.09.06, 22:29
          daj spokoj, w ubiegly weekend moja kolezanka z pracy sie hajtnela (tez 24
          lata), w maju moja przyjaciolka (24 l.), za tydzien inna kolezanka (25 l.)
          itede.......
    • lilarose Re: czy to kiedyś nastąpi??? :(:(:( 25.09.06, 13:48
      Nie będę oryginalna, ale rozmowa to podstawa. Spytaj go, jak wyobraża sobie
      wasz związek za kilka lat. Opowiedz o swoich oczekiwaniach. Skonfrontuj je z
      jego oczekiwaniami. Jeśli są diametralnie inne (np. ty chcesz małżeństwa,
      założenia rodziny, on sobie tego nie wyoobraża), może czas się rozstać?
    • ofelia1982 Re: czy to kiedyś nastąpi??? :(:(:( 26.09.06, 22:14
      Witamy w klubie:(
      w jakims watku przed chwila przeczytalam fajne stwierdzenie: "kiedys facet sie
      zenil albo nie, a dzis po swiecie blakaja sie stada polmezczyzn, ktorzy nie
      wiedza co ze soba zrobic." :)so true.
      Ja jestem z facetem 1 rok i 8 m-cy i uwazam, wlasnie skonczylam studia, mam
      dobra prace i chce czegos wiecej. Chce wiedziec czy nie trwonie
      czasu/energii/emocji..Owszem, kocham Go - tak jak Ty pewnie kochasz
      swojego..ale nie pozwole siebie zranic. co chwile mam przyklady: para jest ze
      soba 5 lat, rozstaja sie, jedna strona poznaje kogos innego i kilka m-cy
      pozniej sie hajta..dzis w pracy gadalam z dziewczyna, ktora wziela wlasnie
      slub. Znaja sie 1 rok..coz, gadalam o TYM z moim amore, ale odzewu jakos
      brak..nie wystarczaja mi deklaracje :"Tak, kocham CIe, chce byc z Toba." Ja tez
      chce, ale ja chce tak porzadnie. Mysle, ze jakby chcial, to nie wahal by sie
      juz dluzej. Kocham Go, ale nie bede w brnela w to..za 3 m-ce mu oddaja
      mieszkanie, ktore kupil. I albo wprowadzi sie ze mna jako swoja narzeczona,
      albo wprowadzi sie sam..
      • ania107 Re: czy to kiedyś nastąpi??? :(:(:( 26.09.06, 22:41
        za 3 m-ce mu oddaja
        > mieszkanie, ktore kupil. I albo wprowadzi sie ze mna jako swoja narzeczona,
        > albo wprowadzi sie sam..

        Szkoda że ja nie wpadłam na to rok temu :((
        Mój teraz ma wszystko jak w małżeństwie (pranko,obiadek, czysto itd) wiec nie ma
        parcia na decyzje...
        Jesli chodzi o moja zeszlotyg. randke z nim to bylo milo...winko, kwiatek (nie
        wiem jak go przemycil bo wracamy z pracy jednym samochodem) a potem poszedl spac...
        • sumire Re: czy to kiedyś nastąpi??? :(:(:( 26.09.06, 22:53
          niezłośliwie (no, może ociupinę), ale czegoś tu nie rozumiem. dla mnie ultimatum w takiej sytuacji to żadne ultimatum, bo jeśli to jego mieszkanie, to rzeczywiście albo wprowadzi się z narzeczoną, albo sam :)
          niemniej małżeństwo nie jest - i mam nadzieję, że nigdy nie będzie - moim priorytetem, może mam skrzywione spojrzenie. i nie chcę bronić niezdecydowanych facetów ani oszustów matrymonialnych :) chciałabym za to, żeby czyjaś niechęć do ołtarza nie była uznawana za objaw chorobowy. ludzie mają różne potrzeby. czasem wystarczy o nich pogadać.
          • ofelia1982 Re: czy to kiedyś nastąpi??? :(:(:( 08.10.06, 22:19
            oczywiscie, to nie jest tak, ze ja jestem opetana ta mysla, wylewam sie na
            forum, a biedak o niczym nie wie..Wie. Rozmawialismy wielokrotnie i tu nie ma
            kompromisu - choc chcialabym. Ale zaczyna mnie to bolec i duoz juz negatywnych
            emocji powstalo z powodu tej kwestii w naszym zwiazku. ja to widze tak - jesli
            facet NAPRAWDE kocha i jest pewien i do tego dziewczyna mu komunikuje swoje
            potrzeby i jak wazne dla niej jest to, by byc traktowana serio - to JESLI NIE
            ISTNIEJA JAKIEJKOLWIEK INNE PRZESŁANKI NA NIE - ie waha sie..ja widze co o
            robi, ze sie stara..doceiam to. ale to ie sprawi, ze ja sie przestae tym
            przejmowac. CHCE wiedziec a czym stoje, chce podjac juz decyzje zyciowe -
            chociazby czy poszukac pracy za graica albo zaczac kupowac mieszkaie..mam dosc
            chodzeia dla chodzeia i widze, ze wplywa to na mnie.
            zrobilam blad.
            zamieszkalam z nim. Jest oczywiscie cudownie, ale zauwazylam, ze on sie zaczyna
            ociagac..dlatego nnie wprowadze sie do JEGO mieszkania, nie powiele bledu..
            PS: do sumire - jasne, ze on sie wprowadzi sam albo z narzeczona. moze nawet
            wprowadzic sie z jakas nowa panna albo z kotem. mowa oczywiscie o mnie w tym
            wszystkim. nie wprowadzi sie ze ma jako dziewczyna..
            • qw994 Re: czy to kiedyś nastąpi??? :(:(:( 08.10.06, 22:34
              Ofelio, współczuję ci. Trzymaj się podjętych decyzji.
        • ofelia1982 Re: czy to kiedyś nastąpi??? :(:(:( 15.10.06, 15:14
          no tak Aniu, ale Ty mozesz sie wyprowadzic..przeciez to nie jest tak, ze
          wprowadzilas sie z nim i tak juz musi zostac.
          Ja gadalam w tym tyg z moim i podjelam decyzje. Wyprowadzam sie za 1-2 m-ce.
          nie zrywamy bynajmniej. Chce z nim byc, on ze mna. Kocham Go, on mnie tez
          (PODOBNO). Ale jak mamy mieszkac razem, to bedziemy juz tylko powaznie. Koniec
          z bawieniem sie w dom. Jesli chce dom, to ma to byc PRAWDZIWY dom, a nie takie
          wielkie nic z podpieta ideologią. A jesli to nie to, to luzujemy. Chce sobie
          pochodzic na imprezy, pomieszkac sama, moze to pomoze jakos..
          Zobaczymy.
    • speedymika Re: czy to kiedyś nastąpi??? :(:(:( 08.10.06, 22:30
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16&w=49993824
      rzuc na to okiem....facet dobrze wyjasnia meski punkt widzenia
      • ofelia1982 Re: czy to kiedyś nastąpi??? :(:(:( 08.10.06, 23:34
        tak, ja wiem - on ładnie pisze.wiem, ze mozna to wytlumaczyc, zracjonalizowac,
        podpiac pod ideologie "wolnosi" i "wspolczesnych czasow".
        ale dla mnie takie chlopaczki to - przepraszam za okreslenie - gnojki.
        w jednym akapicie pisze, ze nie bedzie mogl spojrzec w te brazowe oczka, a
        wnastepnym - ze niestety tak musi byc.
        po czescie jednak winie siebie jako kobiete. za duzo pozwolilam. zamieszkalam z
        nim. teraz ma porzadek w domu, babeczke, przytulanke i czyste ubranka.
        jak mi tata mowil, bym sie szanowala i nie mieszkala z nim - smialam sie z
        jego "zacofania".
        ale to ja jestem zacofana i do tego naiwna.
        wiem, moze brzmie zasciankowo, nie obchodzi mnie to. takie sa fakty.
        • kaha_org Re: czy to kiedyś nastąpi??? :(:(:( 21.10.06, 14:24
          Ofelia, trzymaj sie swoich postanowien a wszystko bedzie dobrze.
          Podziwiam za zdecydowanie i zyciowa madrosc.

          Powodzenia zycze.

          Kasia

          PS jakis czas temu w naszym zwiazku byl podobny kryzys...skonczylismy
          studia...ja u rodzicow, on remontuje mieszkanie, chce bysmy oboje sie tam
          wprowadzili...bylismy na innych etapach...ja chcialam czegos wiecej..zobaczylam
          strach w jego oczach..nie byl gotowy(bylismy ze soba ponad 5 lat...rozne
          sytuacje byly, sprawdzilismy sie w wielu ekstremach)...postanowilam w takim
          razie cos zaczac robic ze swoim/niekoniecznie naszym zyciem...znalazlam prace
          za granica...wyjazd na min trzy lata....zareczyny...wyjechalismy razem...jest
          bosko...a slub w przyszlym roku.

          Zycze wszystkim Wam podobnego finalu...:)
    • aga8207 Re: czy to kiedyś nastąpi??? :(:(:( 18.12.06, 08:24
      Jest grudzień. Ostatnio pisałam, że tak bardzo czekam na ten moment... i że
      poczekam do konca roku.
      Wydarzenie to jeszcze nie nastąpiło ale ja jestem już spokojniejsza i nie dąże
      juz do tego na siłę ale planujemy już powoli przyszłościowo kiedyś tam.
      Narazie jest ok. I jestem chyba bardziej optymistycznie nastawiona
      • mimiko Re: czy to kiedyś nastąpi??? :(:(:( 18.12.06, 08:45
        hmm
        moj wujek byl zareczony z dziewczyna, planowali juz slub i tu nagle wybral sie
        pociagiem do stolicy (konczyl tam studia)...
        w tym pociagu poznal swoja zone:)
        od razu zerwal zareczyny z tamta i pare miesiecy po tym zdarzeniu byl juz po
        slubie z moja ciotka!!!!
        dodam, ze ona miala chyba 20 lub 21 lat, w kazdym razie byla na poczatku studiow:)
        no i jej rodzice nie przyszli na slub bo sie na niego nie zgadzali:)

        POZDRAWIAM:)
        bedzie dobrze, uwierz:)
    • mahadeva Re: czy to kiedyś nastąpi??? :(:(:( 18.12.06, 17:10
      nie musisz przed nim klekac w restauracji, ale chyba porozmawiac o swoich
      oczekiwaniach mozecie?? :)
      wtedy facet powinien powiedziec jasno, co o tym mysli

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka