Dodaj do ulubionych

czas a....??

08.12.06, 11:03
Jesli rozstajecie sie z kims kogo kochaliscie z calego serca i (nadal
kochacie)jak dlugo zapomina sie o kims Takim??czy to wogole mozliwe a jesli
tak to po jakim czasie??i czy to prawda co powiedziala moja znajoma ze jesli
ktos kocha(l) tak jak ja kochalem Ja to juz nigdy nie bede szczesliwy jesli
nie z nia to juz z nikim......
Obserwuj wątek
    • pelikano73 Re: czas a....?? 08.12.06, 11:12
      Ja rozstałam sie z miłoscią mojego życia 7 lat temu. Nadal go kocham... Nie
      umiem byc z nikim innym, bo bez miłosci... Wiem, nmie jest to optymistyczne, co
      pisze, ale czasem jest tak, że poznajemy pozniej kogos i dopiero widzimy, ze to
      jest to. Tak wiec moze masz szanse. Ale nie pisz, ze zapominisz o kims. Moze
      zmienia sie uczucia, ale nie zapomina sie o tak waznej osobie...
      • itakjakocham Re: czas a....?? 08.12.06, 11:32
        Wiem napewno o niej nie zapomne bo czas ktry z nia spedzilem byl najlepszym w
        moim zyciu ech...
    • ekobietka Re: czas a....?? 08.12.06, 11:39
      Niektorzy kochaja raz i na zawsze.
      Jesli jestes staly w uczuciach, to mozesz miec problem z zapomnieniem.
      A, tez jak pokocha sie, to milosc juz pozostaje.
      Ale, moze jednak warto jeszcze raz o nia zawalczyc?
      "Aby odzyskac milosc warto zaryzykowac wiele"

      Moze to sa jedynie obawy w tobie, a tak naprawde jest inaczej?
      Moze tylko glupia duma?
      Warto sprobowac, bo bedziesz meczyc sie z tym uczuciem w sobie.
      • itakjakocham Re: czas a....?? 08.12.06, 11:51
        Jeste staly w uczuciach i wiem ze Ja kocham kiedy tylko Ja zobaczylem
        zakochalem sie w niej to bylo prawie 2 lata temu.Ja naprawde o Nia walczylem
        jak tylko moglem.Kiedy w pewnym chwili odpuscilem to Ona sie odezwala dala
        znowu nadzieje by po chwili ja zniszczyc.Powiedziala ze cos w niej
        peklo.Ostatnio pojechalem do niej z bukietem kwiatow chcialem zrobic jej
        niespodzianke,ale jak sie okazalo to Ona zrobila mi wieksza niespodzianke bo
        zobaczylem Ja jak Ona to powiedziala z "kolega"na spacerze za raczke
        ech...zadzwonilem do niej potem i rozmowa byla nieciekawa.Tyle razy pytalem czy
        ma czas mowila ze ma strasznie duzo pracy ale dla kolegi go znalazla a dla mnie
        nie mialo 5 minut po prawie 2 latach ech...mialem zobaczyc sie z nia kolejnego
        dnia ale powiedziala ze to nie ma sensu ze nie bedzie tak jak bylo wtedy
        powiedzialem ze dla niej umarlem ze juz nie istnieje.Wytrzymalem 2 tygodnie i
        zadzwonilem by zapytac sie jak sie czuje,nie rzmawialem z nia tylko z jej
        mama.Powiedzial jeszcze ze kazdy inny facet dalby sobie juz spokoj i mial ja
        gleboko gdzies a mi jednak ciagle na niej zalezy ......
        • ekobietka Re: czas a....?? 08.12.06, 12:06
          Co to jest za matka, co tak mówi o swojej corce?

          Jeśli ma kolegę, którego poważniej traktuje i coś więcej jest między nimi, to
          daj sobie spokój. A, jeszcze sama powiedziała ci, że to nie ma sensu.
          Wydaje się, że ona sama ne wie czego chce. Raz tobie daje nadzieję, a w
          międzyczasie myśli poważniej o jakimś koledze.
          Taki typ, że jak nie z jednym jej wypali, to drugi będzie w odstawce.
          Nie przejmuj sie tym, co powiedziała ci wcześniej, że coś w niej pękło.
          Sama może nie wie, co mówi.

          Czasami lepiej zapomnieć o kimś, aby spotkać tą z którą bedziesz szczęśliwy.






          • itakjakocham Re: czas a....?? 08.12.06, 12:11
            To nie powiedziala Jej mama tylko Ona sama mi to powiedziala o sobie,jej mama
            bardzo Ja kocha.Jej mama powiedziala mi ze Ona chyba sama newie czego chce i ma
            jeszcze pstro w glowie.Sam jestem na siebie zly ech...
    • eluch_a Re: czas a....?? 08.12.06, 12:14
      Trudno się zapomina i jest to raczej niezależne od ciebie. Któregoś razu po
      prostu zdasz sobie sprawę, że nie myślisz o nim/niej już tak często. Ale to nie
      jest tak, zę nagle nie pamiętasz, bo, jak już kiedyś pisałam, coś ci się
      podśwadomie z tą osobą kojarzy: szary szalik, to, że zawsze pił wiśniową colę i
      teraz ty też taką kupujesz itd.
      Dla mnie najlepsza metoda, chociaż może brzmi to okrutnie, klin klinem :)
      • itakjakocham Re: czas a....?? 08.12.06, 12:19
        Moze i to dobra metoda,ale ja nie mam zamiaru nikomu zrobic czegos takiego jak
        ja teraz przechodze bo wiem jak to boli.Taka metoda moze wlasnie sie tak
        skonczyc a ja te naprawde niechce.
        • eluch_a Re: czas a....?? 08.12.06, 12:21
          Może tak być, rzeczywiście, masz rację.
          Natomiast nie wierzę, że jednej osobie pisany jest tylko jeden człowiek, nie
          wierzę w te połówki pomarańczy.
          • itakjakocham Re: czas a....?? 08.12.06, 12:25
            To juz chyba zalezy od czlowieka jeden ma 10 kobiet i mu malo a 2 ma jedna i
            oddaje jej cale serce a moze to byl moj blad ze Ona wiedziala ze zrobie dla
            niej wszystko sama kiedys powiedziala " ty bys chyba nie mogl zyce bezemnie..."
            • eluch_a Re: czas a....?? 08.12.06, 12:29
              Nie chodzi mi o to ile kto ma kobiet i ile mu mało. Ja nie wierzę, ze człowiek
              może być szczęśliwy tylko z jedną osobą. jeżeli ja byłam szczęśliwa z jednym
              facetem i czułam, ze on by mi nieba przychylił, a teraz jestem sama mam być
              albo sama do końca życia, albo w związku nieszczęśliwym? Ja w to nie wierzę, ja
              się na to nie godzę. Jestem sama, bo tego potrzebuję, a nie dlatego, że nie
              wierzę, żeby ktoś po Maćku potrafił mi dać szczęście. Bo wiem, że potrafi, że
              gdzieś jest i że jest tak samo fajny.
              Druga sprawa, że o tym poprzednim się nie zapomina i nikt ci tego robić nie
              każe. Ty w to teraz nie wierzysz, ale to naprawdę nie jest koniec świata. Gdyby
              z nieszczęścia miłosnego się umierało, to mojej babci pękłoby serce, kiedy w
              latach 40. na jej oczach w Auschwitz zastrzelono jej ukochanego męża. A nie
              pękło. Po wojnie poznała dziadka, ma czwórkę dzieci, ma 88 lat i jest bardzo
              szczęśliwa :)
              • itakjakocham Re: czas a....?? 08.12.06, 12:44
                To super ze Twoja Babcia byla i jest szczesliwa :)
                • eluch_a Re: czas a....?? 08.12.06, 12:55
                  I ty też będziesz. No, daj spokój, masz 23 lata. Teraz myślisz, że to koniec
                  świata, ale to nieprawda.
            • willow_charity Re: czas a....?? 08.12.06, 12:29
              Jeśli ona nie czuła tak samo jak ty to znaczy, że nie jesteście tymi
              przysłowiowymi połówkami. Teraz tak Ci się wydaje, bo jesteś zakochany i pod
              wpływem emocji. A czas w 100% leczy rany. Brzmi to banalnie, ale taka jest
              prawda. Sama kiedyś to przeszłam;)
              • itakjakocham Re: czas a....?? 08.12.06, 12:37
                Kiedy z nia rozmawialem powiedziala ze mnie kochala i to bardzo i sama nie wie
                co sie stalo i kiedy to wszystko sie stalo ze jest jak jest.Poprostu masakra
                nawet jesli bede chcial z kims byc to czuje ze mam "blokade" ech....
                • willow_charity Re: czas a....?? 08.12.06, 12:39
                  wierz mi, ta blokada minie. Teraz widzisz wszystko w czarnych barwach, ale to
                  się zmieni. A ile masz lat, jesli moge zapytać?
                  • itakjakocham Re: czas a....?? 08.12.06, 12:43
                    Mam 23 lata napewno powiesz ze to malo i ze cale zycie jeszcze na mnie
                    czeka,ale ja powinienem urodzic sie duzo wczesniej bo naprawde nie mysle tak
                    jak wiekszosc facetow w moim wieku.Moze to dobrze moze zle,pokochalem mlodsza
                    od siebie a to zawsze starsze dziewczyny mowily mi i mowia ze jestem fajny
                    facet.Ona wczesniej byla z kolesiem i Ja zostawil a teraz Ona zrobila to tylko
                    ze to Ona zostawila mnie....
                    • willow_charity Re: czas a....?? 08.12.06, 12:52
                      nie odpowiem Ci, ze to mało. Bo wiem, że młodość ma to do siebie, że wszystko
                      jest bardzo emocjaonalnie. Widzę jak bardzo się męczysz i jak bardzo Cię to
                      wszystko boli. ja kiedyś też przeżyłam taką miłość - wydawało mi się,że nic juz
                      nie będzie takie same, a całe moje życie bez tej osoby będzie jedynie jedną
                      wielką pustkę. Teraz jednak myślę zupełnie inaczej, i wierz mi udało mi się
                      osiągnąć szczęście i przekonać się, że w życiu są najróżniejsze zaskakujące zwroty.
                      • itakjakocham Re: czas a....?? 08.12.06, 12:58
                        Zobacze co czas przyniesie zastanawialo mnie jeszcze jedno kiedy powiedziala ze
                        nie jestemy juz para tak sie zlozylo ze przyjechala do mnie moja super
                        kolezanka ktora byla akurat w Kato nie znala tu nikogo a ja mialem wtedy mase
                        czasu i widzielismy sie co 2 dzien troszke pozwiedzaismy i nagle moje Kochanie
                        sie odezwalo tak z niczego jak sie bawie z moja kolezanka i ze szybko znalazlem
                        sobie pocieszenie a bylo to juz okres w ktorym powoli wszystko sie
                        stabilozowalo.Znowu rozbudzila moje nadzieje by po chwili je stlamsic.
                        • cojestdoktorku Re: czas a....?? 08.12.06, 13:07
                          itakjakocham napisał:

                          > Zobacze co czas przyniesie zastanawialo mnie jeszcze jedno kiedy powiedziala
                          ze
                          >
                          > nie jestemy juz para tak sie zlozylo ze przyjechala do mnie moja super
                          > kolezanka ktora byla akurat w Kato nie znala tu nikogo a ja mialem wtedy mase
                          > czasu i widzielismy sie co 2 dzien troszke pozwiedzaismy i nagle moje
                          Kochanie
                          > sie odezwalo tak z niczego jak sie bawie z moja kolezanka i ze szybko
                          znalazlem
                          >
                          > sobie pocieszenie a bylo to juz okres w ktorym powoli wszystko sie
                          > stabilozowalo.Znowu rozbudzila moje nadzieje by po chwili je stlamsic.

                          niektóre kobiety tak mają
                          one chce żebyś ja kochał
                          to ją dowartościowuje, ma z tego radość i przyjemność
                          niestety nie da Ci nic w zamian
                          będzie pilnować abyś nie zmienił obiektu westchnień
                          jeśli kiedyś będziesz się z kimś wiązał będzie próbowała rozbić ten związek
                          może nawet wiele obiecując
                          ale gdy już postawi na swoim znów się od Ciebie odwróci
                    • cojestdoktorku Re: czas a....?? 08.12.06, 13:02
                      zapomnisz o niej jeśli kiedyś jakaś z Twoich partnerek będzie po prostu
                      atrakcyjniejsza od tej którą kochasz dziś
                      jeśli nie spotkasz na swojej drodze nikogo atrakcyjnieszego, o obecnej miłości
                      nigdy do końca nie zapomnisz co nie oznacza że nie będziesz mógł być szczęśliwy
                      w innym związku

                      recepta na szczęście w związku jest smutna:
                      nie można walczyć o partnera ze wszystkich sił, nawet jeśli go zdobędziesz
                      będzie to "kruchy związek" - będziesz cały czas musiał walczyć i starać się, a
                      mimo to jeżeli partnerka spotka kogoś kto jej bardziej odpowiada, to pomimo
                      Twoich starań i tak wybierze tamtego

                      powinienieś być więc z kimś kto jest z Tobą dlatego że odpowiada mu Twój
                      wygląd, charakter, a nie dlatego że dostaje od Ciebie kwiaty, zabierasz go do
                      restauracji i na wakacje w egipcie
                      taki "kupowany" związek też można utrzymać, ale partnerka którą w ten
                      sposób "omotasz" nigdy nie da Ci tyle co partnerka która chce byc z Tobą i
                      której do szczęscia wystarczy siedzenie z Tobą w domu
                      • itakjakocham Re: czas a....?? 08.12.06, 13:15
                        Ona zawsze mowila ze sie Jej podobam z wygladu,zachowania poprostu takim jaki
                        jestem i ze nigdy nie znala kogos tak dobrego jak ja.Ona tez jest
                        cudowna<byla>cudowna z wygladu z zachowania byl poprostu slodziuchna poprostu
                        byla taka Kobieta w ktorej nie moglbym sie nie zakochac.Przyznaje mialem taki
                        okres kiedy cos mnie zaczelo w niej irytowac ,draznic ale to przeszlo po 2
                        miesiacach nigdy nie dalem jej tego poznac.Uwazam ze kazdy przechodzi przez cos
                        takiego w zwiazku,ale chyba nie kazdy daje sobie z tym rade niestety.
                        • cojestdoktorku Re: czas a....?? 08.12.06, 13:17
                          itakjakocham napisał:

                          > Ona zawsze mowila ze sie Jej podobam z wygladu,zachowania poprostu takim jaki
                          > jestem i ze nigdy nie znala kogos tak dobrego jak ja.Ona tez jest
                          > cudowna<byla>cudowna z wygladu z zachowania byl poprostu slodziuchna po
                          > prostu
                          > byla taka Kobieta w ktorej nie moglbym sie nie zakochac.Przyznaje mialem taki
                          > okres kiedy cos mnie zaczelo w niej irytowac ,draznic ale to przeszlo po 2
                          > miesiacach nigdy nie dalem jej tego poznac.Uwazam ze kazdy przechodzi przez
                          cos
                          >
                          > takiego w zwiazku,ale chyba nie kazdy daje sobie z tym rade niestety.

                          dam Ci radę pewną jeśli można:
                          nie patrz na to co kobieta mówi do Ciebie
                          patrz na to co robi
                          słowa są ulotne, nawet jeśli prawdziwe
                          jak mówił mój kolega (pies na baby) - obiecać nie grzech
    • eluch_a Czas płynie i zabija rany 08.12.06, 13:02
      Posłuchaj, porzucony przez nią;
      Nieznany mój przyjacielu:
      W rozpaczy swojej
      Nie wychodź na balkon, nie wychodź,
      Do bruku z góry nie przychodź, nie przychodź,
      Na smugę cienia nie wbiegaj,
      Zaczekaj, trochę zaczekaj!

      Posłuchaj, porzucona przezeń;
      Nie znana moja przyjaciółko:
      W rozpaczy swojej
      Nie wychodź na balkon, nie wychodź,
      Do bruku z góry nie przychodź, nie przychodź,
      Na smugę cienia nie wbiegaj,
      Zaczekaj, trochę zaczekaj!

      Przysięgam wam, że płynie czas!
      Że płynie czas i zabija rany!
      Przysięgam wam, przysięgam wam,
      Prysięgam wam, że płynie czas!
      Że zabija rany, przysięgam wam!

      Tylko dajcie mu czas,
      Dajcie czasowi czas.
      (Zwólcie czarnym potoczyć się chmurom
      Po was, przez was i między ustami,
      I oto dzień przychodzi, nowy dzień,
      One już daleko, za górami!)
      Tylko dajcie mu czas,
      Dajcie czasowi czas,
      Bo bardzo, bardzo
      Bardzo szkoda,
      Byłoby nas!
      (Stachura - tak, ten od Olgi :))
      • itakjakocham Re: Czas płynie i zabija rany 08.12.06, 13:10
        No tak czas...
        to juz ostatnie co napisze i nie musicie mi odpisywac:Czy mozna byc dla kogos
        za dobrym i czy to zle ze staracie sie zrobic dla kogos wszystko by ta os. byla
        szczesliwa, a Ona na koniec mowi ty jestes dla mnie za dobry powinienes byc z
        kims lepszym niz Ja bo ja na kogos takiego jak Ty nie zaslozylam...
        • eluch_a Re: Czas płynie i zabija rany 08.12.06, 13:13
          Nie obraź się, ale wydaje mi się, że ona próbuje "osłodzić" ci trochę to
          rozstanie, biorąc winę na siebie.
          Chociaż można być za dobrym. Można go z tej miłości zagłaskać, sprawić, że
          człowiek zaczyna się dusić. Nie znam waszego związku, ale jeżeli kobieta mówi,
          że na ciebie nie zasługuje to albo szuka zaprzeczenia, albo pociesza cię.
          • itakjakocham Re: Czas płynie i zabija rany 08.12.06, 13:18
            Ale ja tego nie chce nie chce litosci i Ona powinna zachowac sie jak dorosla
            Kobieta powiedziec mi to prosto w oczy a nie unikac.Ja naprawde nie mam jej
            niczego za zle chce dla niej jak najlepiej,ale niemam tez zamiaru byc kolem
            zapasowym o ktorym moze sobie kiedys przypomni
            • cojestdoktorku Re: Czas płynie i zabija rany 08.12.06, 13:29
              itakjakocham napisał:

              > Ale ja tego nie chce nie chce litosci i Ona powinna zachowac sie jak dorosla
              > Kobieta powiedziec mi to prosto w oczy a nie unikac.Ja naprawde nie mam jej
              > niczego za zle chce dla niej jak najlepiej,ale niemam tez zamiaru byc kolem
              > zapasowym o ktorym moze sobie kiedys przypomni

              nie powie Ci prosto w oczy - przecież może jej być kiedyś źle i będzie
              potrzebowałą kogoś kto ją pocieszy, kto poświęci jej czas i zrobi dla niej
              wszystko w trudnych chwilach
              po co miałby z tego rezygnować

              nie chcesz być kołem zapasowym to nie bądź!
              zauważ że to czy nim bedziesz zależy od Ciebie nie od niej
              • eluch_a Re: Czas płynie i zabija rany 08.12.06, 13:30
                Swięte słowa :)
              • itakjakocham Re: Czas płynie i zabija rany 08.12.06, 13:34
                Najgorsze jest to ze glowa mowi jedno a serce co innego.Chyba najlepiej bedzie
                wyrwac serce albo ukrecic glowe ...
          • itakjakocham Re: Czas płynie i zabija rany 08.12.06, 13:23
            czyli moglem lepiej na nia kzyczec,ganic za wszystko co zrobila,nie odzywac sie
            do niej,nie wyciagac keri ku zgodzie bo lepiej jest kiedy facet jest dla
            Kobiety chamem.Jesli nie oglada sie za innymi to jest dupa a nie facet a jesli
            sie obezjy to jest draniem ech...
            • eluch_a Re: Czas płynie i zabija rany 08.12.06, 13:25
              Nie popadaj ze skrajnosci w skrajnosc
              • itakjakocham Re: Czas płynie i zabija rany 08.12.06, 13:31
                Ale tak z tego wynika jesli facet jest za dobry to moze to docenic tylko
                Kobieta ktora jest po przejsciach(tak mi sie teraz wydaje),a jesli kazdy na
                ciebie dmucha chucha ,bezstresowe wychowanie gdzie Ci na wszystko wolno bys
                byla zadowolona,facet robi wszystko by bylo dobrze to moze po czasie sie to
                nudzi i jest za dobrze moze tak byc??
            • cojestdoktorku Re: Czas płynie i zabija rany 08.12.06, 13:32
              znam kobietę która dwóch na smyczy trzymała kiedyś w ten sposób
              dziś ostał się tylko jeden
              w rozmowie ze znajomymi mówi o nim: "mój wafel"

              nie daj z siebie robić "wafla"
              • itakjakocham Re: Czas płynie i zabija rany 08.12.06, 13:36
                Nigdy nie bylem waflem ani szpagatem bo to mnie nie bawi...jestem chyba za malo
                nowoczesny ale trudno nie zmienie sie na szpagata
                • cojestdoktorku Re: Czas płynie i zabija rany 08.12.06, 13:38
                  itakjakocham napisał:

                  > Nigdy nie bylem waflem ani szpagatem bo to mnie nie bawi...jestem chyba za
                  malo
                  >
                  > nowoczesny ale trudno nie zmienie sie na szpagata

                  to czy nim jesteś czy nie zależy niestety nie od tego co myślisz o sobie lecz
                  od tego co ona mówi o Tobie swoim znajomym

                  • itakjakocham Re: Czas płynie i zabija rany 08.12.06, 13:41
                    tego napewno nie powiedziala Ona dobrze wiedziala ze taki nie jestem ,nie bylem
                    i nie bede jej znajomi tez to wiedzieli a w zasadzie jej kuzynki bo tak
                    naprawde to byly jej najblizsze kolezanki
                    • cojestdoktorku Re: Czas płynie i zabija rany 08.12.06, 13:46
                      pozwolę sobie dać Ci radę jesczcze jedną:
                      jest taki sposób żeby się odkochać....
                      w tej chwili w myślach ją idealizujesz, jej brzydkie zachowania wobec Ciebie
                      tłumaczysz na jej korzyść

                      zrób sobie miesiąc diety umysłowej wyglądającej następująco
                      jeśli tylko o niej pomyślisz...myśl o jej wadach, wyolbrzymiaj je, myśl o
                      paskudnych rzeczach,
                      to ohydne co powiem...
                      wyobrażaj sobie jak krwawi obficie w trakcie okresu, że nie dba o higienę, że
                      ma rozwolnienie...głupio to pisać ale myślę że zrozumiesz o co mi chodzi
                      jeśli będziesz sie tego trzymał po miesiącu będziesz mógł spojrzeć na sprawę
                      obiektywnie
                      wtedy przemyślisz wszystkie sprawy jej dotyczące bez różowych okularów na nosie
                      • itakjakocham Re: Czas płynie i zabija rany 08.12.06, 13:51
                        Dzieki za rade extremalna sprawa,ale moze pomoze zobacze co czas przyniesie a
                        moze wlasnie bedzie tak jak mowicie ze bedzie mi z kims znacznie lepiej niz z
                        nia.Moze wydam sie dziadem i gburem i chyba tylko teraz tak mysle ale chcialbym
                        zeby Ona mnie kiedys zobaczyla z kims kto bedzie dla mnie znaczyl tyle co Ona
                        znaczyla.Wiem ze to chamskie ale teraz tak czuje.
                        • cojestdoktorku Re: Czas płynie i zabija rany 08.12.06, 13:54
                          itakjakocham napisał:

                          > Dzieki za rade extremalna sprawa,ale moze pomoze zobacze co czas przyniesie a
                          > moze wlasnie bedzie tak jak mowicie ze bedzie mi z kims znacznie lepiej niz z
                          > nia.Moze wydam sie dziadem i gburem i chyba tylko teraz tak mysle ale
                          chcialbym
                          >
                          > zeby Ona mnie kiedys zobaczyla z kims kto bedzie dla mnie znaczyl tyle co Ona
                          > znaczyla.Wiem ze to chamskie ale teraz tak czuje.

                          to normalne, w tej chwili chcesz być z kimś po to żeby pokazać jej, a więc
                          nawet nowy związek chcesz jej podporządkować, w tej chwili to naturalne
                          jeśli jednak spotkasz osobę atrakcyjną która będzie dla Ciebie lepsza niż ta o
                          której dziś myślisz, coraz mniej ważne zacznie dla Ciebie być czy Cie ona
                          zobaczy z kimś czy nie..
                          nowego udanego związku Ci życzę
                          dziś jesteś w studni uczuć
                          rzuciliśmy Ci linę
                          czy wyjdziesz z tej studni, czy dalej bedziesz w niej tkwił zależy już tylko od
                          Ciebie
                          pozdrawiam
                          • itakjakocham Re: Czas płynie i zabija rany 08.12.06, 14:03
                            Bardzo wam wszystkim dziekuje naprawde jestescie spoczko i wiem ze to juz tylko
                            bedzie zalezalo odemnie co postanowie z tym dalej zrobic,ale zawsze lepiej jest
                            po takiej rozmowie jak z wami jeszcze raz wieldzie dzieki dla WSZYSTKICH :)
                          • justynnka Re: Czas płynie i zabija rany 08.12.06, 14:08
                            nie rozumiem problemu. tyle ze nigdy nie rozstałam się z kimś kogo kochałam.
                            skoro jest rozstanie - nie ma miłości. zreszta- zawsze płynnie przechodziłam ze
                            związku w związek- bez dramatów ( z mojej strony). kiedyś byłam z facetem który
                            teraz ironicznie twierdzi ze ma dobrą rękę do kobiet- wszystkie które z nim się
                            rozstają wiązą sięz innymi, wychodzą szczęsliwe za maż i mają dzieci. tyle ze
                            on ciągle jest sam;)
                            • itakjakocham Re: Czas płynie i zabija rany 08.12.06, 16:31
                              to moze dlatego nie wiesz co to znaczy i zapewniam Cie ze lepiej sie nie
                              dowiedziec co to jest bo strasznie boli oj strasznie.....
    • maialina1 Re: czas a....?? 08.12.06, 16:52
      itakjakocham napisał:

      > Jesli rozstajecie sie z kims kogo kochaliscie z calego serca i (nadal
      > kochacie)jak dlugo zapomina sie o kims Takim??


      Nie zapomina sie nigdy.
      Moze sie czasem wydawac ze sie juz zapomnialo, a potem wystarczy chwilka
      samotnosci, nostalgii czy zamyslenia i wszystko wraca, żywe jakby to bylo
      wczoraj.




      czy to prawda co powiedziala moja znajoma ze jesli
      > ktos kocha(l) tak jak ja kochalem Ja to juz nigdy nie bede szczesliwy jesli
      > nie z nia to juz z nikim......



      W moim przypadku to okazalo sie nieprawdą.
      Zalozylam rodzinę, jestem BARDZO szcześliwa, kocham mojego męża nad życie, jest
      mi z nim dobrze i do szczęścia nie brakuje mi absolutnie niczego.

      To wszystko jednak nie znaczy ze zapomnialam o mojej największej mlodzienczej
      milosci.
      Czasami, bardzo rzadko, rozmawiam z NIM przez telefon, nie widzielismy sie od 6
      lat. Nie piszemy do siebie maili, nigdy nie wymienilismy adresow, zeby nie
      ryzykowac utraty stabilizacji jaką kazde z nas w zyciu osiagnelo.
      Nie chcę ryzykować dla niego mojego szczęścia, dlatego wiem ze nigdy sie nie
      spotkamy. Zresztą nawet gdybysmy mieli sie spotkac, to nie sadze zebym teraz
      mogla z nim byc szczesliwa. Obrósl w taki mit, ze przestalam widziec
      rzeczywistosc.
      • lattimer Re: czas a....?? 08.12.06, 17:34
        a jeśli wszystko poddać racjonalizacji czy nie okazuje się, że kochamy tą
        osobę, która widzi nas takimi jakimi pragniemy być postrzegani?

        Po rozstaniu dopiero oprzytomniałam gdy dotarło do mnie, że pogrążywszy się w
        żałobie przestałam "dbać" o siebie. Moje zainteresowania, moi znajomi oraz
        rodzina - wszystko to przestało mieć dla mnie znaczenie. Zaczęłam zastanawiać
        się czy warto "umierać za życia" dla jednego mężczyzny, którego nawet nie
        zdołałam dobrze poznać. "Żyłaś w złudzeniu" - powiedział mi na pożegnanie. Po
        jakimś czasie pomyślałam, że nie warto nawet wspominać takiej osoby. Zaczęłam
        skupiać się na sobie, oraz swoich najbliższych - nie zastanawiałam się czy
        przyjdzie mi życ w samotności. Nikogo nie szukałam, aby "zapchać lukę"
        Nie załuję.

        Pozatym wierzę, że najlepszym lekarstwem jest czas / zaakceptowanie swojego
        losu. Zerwanie kontaktu z "eks" - na początku jest bardzo trudno, dlatego warto
        zaplanować swoje dni tak, aby nawet nie mieć czasu na "wspominki". Rzeczy
        przypominające partnera " out". Rozmowy o "eks" - zaliczyć do zakazanych. Jeśli
        posiadaliście wspólnych znajomych - nigdy nie próbować namówić się na " wspólne
        spotkania". Muszą to zaakceptować. Dla "eks" może być obojętne czy widzi osobę,
        której i tak "nie darzy juz uczuciem".
        Przenigdy nie pokazuj mu/jej, że nadal kochasz i cierpisz!!!! Zakładaj, że
        to "koniec pewnego epizdu". Gdy spotkasz ją/jego bądz miła/y ale jednocześnie
        dystansuj się i sprawiaj wrażenie obojętne/j/go.

        Nie można przerzucać na "eks" emocji negatywnych : czasem pobudzają one nas
        bardziej niż pozytywne do "ponownego rozkochiwania". Brzmi to absurdalnie -
        niemniej tak radzą podręczniki psychologii społecznej ;). Dystans -
        racjonalizacja - "był to miły okres w moim życiu i dziękuje jej/mu ze wiele
        wspaniałych momentów, niemniej to juz przeszłość, w głębi duszy wiem, że nie
        pasowaliśmy do siebie".

        W związkach "długoterminowych" namiętność po jakimś czasie wygasa. Oznacza to,
        że miłości nie ma? Trzeba nauczyć się szanować siebie wzajemnie - są jednak
        osoby, które "żerują" na emocjach innych i rezygnują od razu, kiedy nie
        odczuwają "dreszczyku emocji". Odradzam ich jako życiowych partnerów. Po czym
        poznać taką osobę? Dociekając na czym polegały jej relacje z poprzednimi
        partnerami.
        • itakjakocham Re: czas a....?? 08.12.06, 20:01
          Wiem o co Ci chodzi ja naprawde wspaniale wspominam ten czas to byly prawie
          najlepsze 2 latya mojego zycia,nie zawsze bylo cudownie ale gdyby tak bylo to
          juz dawno oznaczalo by ze cos bylo nie tak.Nie ma pary ktora zupelnie nie ma
          miedzy soba sprzeczek.Ja naprawde chcialem dla niej jak najlepiej i nadal chce
          by wszystko ulozylo sie tak jak Ona tego pragnie,moze az za bardzo chcialem i
          bylem poprostu za dobry sam nie wiem,ale teraz nic to.Kiedy ostatni raz z nia
          rozmawialem powiedzialem ze dla niej umarlem ze juz nie istnieje ze tak wlasnie
          bedzie lepiej dla mnie i oczywiscie dla Niej.Nie bylo takiej mozliwosci bym
          zostal jej przyjacielem sprawa byla prosta wierze w przyjazn miedzy Kobieta i
          Facetem i wiem ze moze byc z tego cos wiecej,ale nie wirze by to dzialalo w 2
          strone.Bylismy para a teraz bedziemy znajomymi.Ale ja nie moge przestac o Niej
          myslec zastanawiam sie jak sie czuje ,czy wszystko jest ok a dlaczego przeciez
          nic nie powinno mnie to interesowac ech...Jestem na siebie zly wczesniej
          napisalem ze chcialbym by Ona zobaczyla mnie z kims innym ale tak naprawde
          chyba tego nie chce bo to zasze boli a czemu Ona ma cierpiec nie chce tego i
          nigdy nie chcialem.Kolejna sprawa jest taka ze ja tez mialem taki okres kiedy
          wszystko mnie draznilo,kiedy mialem do Niej jechac,rozmawiac ale ja sobie z tym
          poradzilem przeszlo mi widocznie Ona sobie nie poradzila nic na to nie poradze
          moge tylko zalowac,ale czy teraz to cos da.Nawet jesli moze chcialaby sie do
          mnie odezwac to powiedzialem ze dla nej juz nie istnieje a znam ja i wiem ze
          nawet jesli bedzie chciala dac mi jakis znak to tego nie zrobi...
          Chyba za bardzo Kochalem i (kocham) za bardzo sie otworzylem ....
    • nicky44 Re: czas a....?? 08.12.06, 17:04
      to chyba indywidualna sprawa nigdy nie wiesz co sie w życiu wydarzy. Ale mówią,
      że kto kochał sto razy ten nie zna miłości, więc przynajmniej możesz być
      pewiem, że potrafisz prawdziwie kochać, a to już dużo. Pozdrawiam
      • itakjakocham Re: czas a....?? 08.12.06, 20:23
        wczesniej nigdy nie myslalem ze kogos pokocham a juz zupelnie nie myslalem ze
        pokocham tak mocna jak pokochalem Ja
    • widokzmarsa Re: czas a....?? 08.12.06, 17:22
      z nią nie będziesz szczęśliwy. Z inną tak
      • balbinaania Re: czas a....?? 08.12.06, 19:50
        Tak czas leczy rany. Ja przez 4 miesiące bardzo cierpiałam po rozstaniu z
        chłopakiem. A teraz zaczęłam wracać do normy. Nie zapomniałam o nim nie mam
        zamiaru się zakochiwać ale pogodziłam się że nie będę z moim misiem. Ty też
        kiedyś się wyleczysz.
      • itakjakocham Re: czas a....?? 08.12.06, 20:04
        Dlaczego tak uwazasz??
    • uneevidence Re: czas a....?? 08.12.06, 20:56
      tez kiedys tzn niedawno rozstałam sie z moim T.po 2 latach związku...boli
      nadal....mam znajomyc,przyjaciół,kolegów,ktorzy staraja sie podtrzymac mnie na
      duchu a dlaczego??bo to ja zerwałam i ja mu zrobiłam krzywde,ale nie potrafie
      powiedziec dlaczego zerwałam pomimo że kochałam i ten człowiek jest głęboko w
      moim serduchu. Kiedys bardzo mnie skrzywdził,pomimo tego bardzo go kochałam ale
      tak cho lernie mnie to bolało ze pewnego dnia nie stanoł w mojej
      obronie....jestem wiele w stanie wybaczyc , ale to poprostu najbardziej mnie
      zabolało....trzmaj sie chłopie:)
      • itakjakocham Re: czas a....?? 11.12.06, 19:09
        a jezeli on strasznie zaluje tego co sie stalo(tez go to bardzo boli)ze stalo
        sie tak jak sie stalo,ale wie ze nigdy juz nic takiego nie bedzie mialo miejsca
        ze zrobi dla Ciebie wszystko.Mowisz ze go kochalas ona Ciebie napewno tez (bo
        nie mozna byc z kims 2 lata nie kochajac tej 2 os)i czy nie powinnas dac mu
        szansy by przekonac sie czy jest inny czy zrozumial to co bylo w nim zle i
        najwazniejsze przekonac sie ze chcial to zmienic i zmienil to w
        sobie.Oczywiscie decyzja nalezy do Ciebie tak samo jak do innych ludzi ktorzy
        nie wiedza co maja robic w takich samych przypadkach.Zawsze wszystko zalezy od
        nas od nikogo innego....
      • itakjakocham Re: czas a....?? 11.12.06, 19:21
        W milosci roznie bywa ale prawdziwa milosc umie wybaczyc takie jest moje zdanie
        nie kazdy musi sie z nim zgadzac no ale ja chyba wogole dziwny jestem...
        • nicky44 Re: czas a....?? 12.12.06, 07:56
          A jak długo można wybaczać i ile? Bo ja bym strasznie chciała wybaczyć, ale
          boje się, że on sie nigdy nie zmieni. A on dzwoni i mówi: "może kiedyś znów
          bedziemy razem..."
          • itakjakocham Re: czas a....?? 12.12.06, 15:30
            A jesli Ona naprawde wie co bylo nie tak i zrobi wszystko by to zmienic (bo on
            sam sie zmienil)bo tak mocna Ja kocha ze zrobi dla niej naprawde wszystko.Moze
            powinien dostac szanse nie uwazasz tak??jesli facet Kocha to naprawde zrobi
            wszystko by bylo nie dobrze a wspaniale bo nie ma wiekszego szczescia niz
            usmiech tej 2 polowki ja tak uwazam.Ja nadal strasznie Ja kocham ech...
            • lattimer Re: czas a....?? 12.12.06, 16:32
              Nie wiem czy Cię to pocieszy - niemniej jeśli darzysz ją tym "czystym" uczuciem
              pozostaw garść nadziei, że kiedyś znowu będziecie razem. Nie znam Ciebie, ani
              jej, ale może chcesz usłyszeć bajeczke? Ja zostawiłam kiedyś mojego mężczyzne
              na bardzo długi czas. Sądziłam, że to definitywnie koniec - i nagle uczucie
              odrodziło się. Mam nadzieje, że moja bajeczka i Twoja bajeczka zakończą się
              szczęsliwie.
              • itakjakocham Re: czas a....?? 12.12.06, 16:43
                nie powiem dzieki by nie zapeszyc a nie dlatego ze jestes paskudem :)oj byloby
                wspaniale ech...dla niej moge czekac bo wiem ze warto ile tylko bedzie
                trzeba....(nigdy nie pomyslalem ze pokocham kogos tak jak pokochalem wlasnie Ja)
                Kocham Cie....

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka