created_by_woman
11.12.06, 18:17
Przechodząc przez podziemne przejście w moim mieście dostrzegłam leżącego na
schodach mężczyznę w wieku ok. 50-60 lat. Ubrany był bardzo skromnie i
sprawiał wrażenie osobnika będącego pod wpływem alkoholu. Przy jego głowie
widoczna była kałuża krwi. Niedaleko niego stały dwie, może trzy osoby-
wszystkie młode (ok. 16-20) lat. Czasem ktoś się zatrzymał, lecz po
oglądnięciu leżącego, szybko przechodził dalej. Została wezwana karetka, na
którą trzeba było czekać kilkanaście minut.
Poturbowanego mężczyznę mijały dziesiątki osób. Na jego widok, niektóre z
nich, wymawiały tylko krótkie "o, Jezu" z wyraźnym wstrętem w głosie.
Sprzedawczyni z pobliskiego stoiska wyrażała chęć jak najszybszego pozbycia
się nieszczęśnika, który najwyraźniej blokował jej dojście do rozłożonych
nieopodal towarów.
Właściwie gdyby nie ci młodzi ludzie, którzy trwali przy mężczyźnie, nie
wiem, czy znalazł by się ktoś, kto zainteresowałby się najprawdopodobniej
pijanym człowiekiem.
Zastanawia mnie to, czy -niezbyt elegancko mówiąc -"zwykły pijak" nie
zasługuje na pomoc ? Czy stan upojenia organizmu pozbawia kogoś
człowieczeństwa ?