elkamenelka
18.12.06, 18:08
Podoba mi się (bardzo!!!) mój instruktor jazdy. Nie mogę być do końca
przekonana czy to działa też w drugą stronę...no ale tak mi się wydaje.
Świetnie się dogadujemy, rozmawiamy o sprawach daleko wykraczających poza
kodeks drogowy, mamy podobne poczucie humoru i po prostu miło spędzam z nim
czas. Poza tym od czasu do czasu on przemyci jakiś komplement albo powie coś
co daje mi do myślenia...a atmosfera między nami robi się coraz bardziej
nieokreślona. Krótko mówiąc wygląda o wszystko na flirt...ale za każdym razem
czekam aż w końcu padnie jakaś propozycja bardziej prywatnego spotkania i
nic. Biorę pod uwagę sama wyjść z takim pomysłem, ale trochę obawiam się
konsekwencji w przypadku jeśli moje przypuszczenia okazałyby się
nieuzasadnione. Boję się, że niedługo skończę kurs i nawet nie wymienimy się
numerami telefonów.
Mój problem może wydawać się bardzo śmieszny, ale dla mnie jest niezwykle
poważny, bo dawno się w niczyim towarzystwie tak nie czułam. Bardzo się nim
zauroczyłam, ale może faktycznie on tego nie czuje skoro mimo swego
zachowania jeszcze nie zaproponował randki.
Co o tym myślicie?