mizza
26.12.06, 22:15
Mój partner jest wspaniały, kochający i w ogóle .... Bardzo go kocham. MOja
mama nie jest do niego przekonana, uważa że jeszcze znajde odpowiedniego
kandydata na męża. W Boże Narodzenie zostałam zaproszona do niego do domu, na
obiad świąteczny. Gdy wróciłam do domu, okazało się że moja mama ma jakiś
problem. Stwierdziła że jego rodzina to prostacy, mało inteligentni luczie, że
od nich niczego się dobrego nie naucze. Nie wiem skąd wysnuła taki wątek.;/
Bardzo mi było przykro broniłam ich, gdyż byli bardzo mili, i nie widze powodu
aby ich tak traktować :( Zresztą to nie z nimi się umawiam....;/ Z tego co
się później dowiedziałam chodziło jej m.in. o to że mama mojego ukochanego nie
wykazała się zbytnią kulturą i popełniła faux pas, gdyż podarowała nam ciasto
w tym samym opakowaniu co ja przyniosłam jej mojej mamy ciasto. poprotu tylko
zamieniła ciasta... Według mojej mamy to niedopuszczalne...;/ NIe wiem co tyle
krzyku. Stwierdziła że to prostacy itd (wzięli ślub bardzo wcześnie gdy mieli
20... nie są po studiach...) Bardzo mi przykro było ;( Powiedziałam jej że to
nie jest najważniejsze... Że czasem inteligencja jest gorsza od ludzi
prostych. Zapytałam ją a kto jest takim intelektualistą (moja mama jest ze
wsi!!) że tak się tu piekli, a ona wymieniła mojego ojca. Na co ja jej
odpowiedziałam że z tego co wiem to dobrze jej się nie żyje z nim (nawet dwa
dni przed świętami wypominała że straciła przez niego prace, urode sens życia
itd. że to była jej życiowa pomyłka) Za to ona się obraziła za moje
stwierdzenie....ale naprawde sprawiła mi ogromną przykrośc. Dziś się do niej
nie odezwałam. Sama jest ze wsi, nie ma pracy (wiem że chce dla mnie jak
najlepiej)...a czepia się innych... Ja go kocham, a nie jego rodziców.... Cóż
mają rodzice do mojej kultury czy rozwoju... nie rozumiem tego...i jest mi
przykro że moja mama jest taka beznadziejna ;(