marchewka281
27.12.06, 21:32
Dziwne,ale przekonalam sie na wlasnym przykladzie,ze tak wlasnie jest.
Poltora roku temu zakonczylam czteroletni zwiazek z powodu zdrady i to takiej
perfidnej.Ale nie o tym tu. W tym zwiazku bylam ulegla, szlam na miliony
kompromisow, przedkladalam dobro mojego faceta nad wlasne,wazniejsze byly
zainteresowania jego niz wlasne, praca jego,etc.
Najwiekszy szok mojego zycia,ktory mnie zmienil totalnie. Realizuje swoje
marzenia, troszcze sie o siebie i swoje plany, nie rezygnuje ze spotkania z
przyjaciolmi,zeby spotkac sie w facetem,ktory dal mi znac w ostatniej chwili,
dbam o innych ludzi,ale przede wszystkim licze sie ja,czesto mowie nie,gdy cos
mi nie odpowiada. Moze nie jestem az taka zolza ,ale kobieta asertywna na pewno.
I wiecie co-mezczyzni za mna szaleja.Nigdy nie bylam tak adorowana,jak w ciagu
tego ostatniego roku. A miesiac temu poznalam kogos,kto byc moze stanie sie
kims waznym.Ale i wtedy nie popelnie tego samego bledu.
Nie potrafie zrozumiec dlaczego tak jest,ale zolza pozostane,czego i
Wam,dziewczyny zycze.
Szczesliwego Nowego Roku.