Dodaj do ulubionych

Imię dla lali

14.04.03, 14:35
Mialam lalkę. Ulubioną, z gumy (tylko bez podtekstów proszę, było to w
latach ...tych). Miała na imię Jagna. Zdrobniale mówiłam do niej "Jagusia".
Skąd u takiej 5latki taki dobry gust? (Kurczę, zaczynam mieć coś z Negry).
A teraz myślę, że gdybym miała córkę to dałabym jej tak na imię. Ale nie będę
miała.
A jak Wasze lalki miały na imiona (panowie mogą także pisać).
Obserwuj wątek
    • Gość: renia Re: Imię dla lali IP: *.athens.access.acn.gr 14.04.03, 14:38
      Moja lalka chyba nie miala imienia. w ogole to mialam tylko dwie lalki,
      blondynke i brunetke i ani jednego misia. Dopiero jakos nastoletni podlotek
      sobie ukradlam misia od kuzyna. Jakos tak na budowie wiecej sie bawilam niz
      lalkami.
      • pajdeczka Re: Imię dla lali 14.04.03, 14:40
        Gość portalu: renia napisał(a):

        > Moja lalka chyba nie miala imienia. w ogole to mialam tylko dwie lalki,
        > blondynke i brunetke i ani jednego misia. Dopiero jakos nastoletni podlotek
        > sobie ukradlam misia od kuzyna. Jakos tak na budowie wiecej sie bawilam niz
        > lalkami.

        Nadal masz tę "żyłkę złodziejską"?
        • Gość: renia Re: Imię dla lali IP: *.athens.access.acn.gr 14.04.03, 15:26
          Zylke zlodziejska przecielam raz na zawsze po pewnym incydencie. I juz nie
          mam. A czemu pytasz?
    • julla Re: Imię dla lali 14.04.03, 14:40
      Moja miała na imię Violetta...Najwyraźniej nie miałam dobrego gustu.
      Obcięłam jej włosy i czekałam aż odrosną, potem urodził się mój brat i wywalił
      ją z balkonu na auto sąsiada. Violetta wybiła szybę tylną; to była taka lala
      made in CCCP, nastojaszczaja.
      • pajdeczka Re: Imię dla lali 14.04.03, 14:42
        julla napisała:

        > Moja miała na imię Violetta...Najwyraźniej nie miałam dobrego gustu.
        > Obcięłam jej włosy i czekałam aż odrosną, potem urodził się mój brat i
        wywalił
        > ją z balkonu na auto sąsiada. Violetta wybiła szybę tylną; to była taka lala
        > made in CCCP, nastojaszczaja.

        Moja była też z bloku wschodniego, z NRD.
        Ale córki nie nazywaj Vilettą, ok?
        • julla Re: Imię dla lali 14.04.03, 14:44
          pajdeczka napisała:

          >
          > Ale córki nie nazywaj Vilettą, ok?
          ***
          Nie, no co ty...Krzywdę dziecku robić?
        • Gość: padalcowa Re: Imię dla lali- Monia IP: *.acn.pl 14.04.03, 17:48
          pajdeczka napisała:

          > julla napisała:
          >
          > > moja ulubiona była znaleziona w parku i dostała na imię Monia. Moja córka
          ma na imię Monika.
          --
          "myslę, że jestem kobietą" (-) Krecia Pataczkówna
      • capa_negra niesamowite 14.04.03, 14:52
        moja tez miała na imie Violetta - taka "chodząca" rodem z CCCP
        Miałam tez inna ukochaną krakowianke z cepelii - ta nie miała imienia poprostu
        krakowianka i tyle.
        Ale hitem były 2 misie i plastikowy pociag
    • fe_male He he he. 14.04.03, 14:46

      • fe_male falstart 14.04.03, 14:51
        He he he

        Moja pierwsza lalka też miała na imię Jagusia ale nie wiem kto ją tak nazwał.
        Od siebie sprezentowałam jej dwie dziury: w ustach no i tam... Żeby sikała jak
        ją wodą napoiłam. Potem mój wujek/gówniarz pomazał ją flamastrem. Taką
        podziurawioną i wysmarowaną mam do dzisiaj. Siedzi gdzieś w szafie i czeka na
        lepsze czasy.
    • agick pytanie za 100 pkt. 14.04.03, 14:48
      czy Jagna to imię, któe jest samow sobie czy to zdrobnienie od Agnieszki..?
      skąd pytanie - moja Babcia całe moje życie mówiła do mnie Jagusia.
      No i oczywiście - Gusia, Jagna...
      jak już podrosłam to mnie to trochę denerwowało ale teraz oddzałabym wszystko
      za dotyk jej dłoni i tylko przez Nią wypowiadane "Jagusiu".

      :)
      • oka5 Re: pytanie za 100 pkt. 14.04.03, 15:06
        agick napisała:

        > czy Jagna to imię, któe jest samow sobie czy to zdrobnienie od Agnieszki..?

        Mam w rodzinie Agnieszkę, na którą najbliżsi mówią Jagusia. Nie wiem, czy w
        kalendarzu egzystuje samodzielnie imię Jagna.
        • agick no właśnie.. 14.04.03, 16:09
          też nie wiem...
          tak czy siak - nie do mnie jednej zwracają się Jagusia...:)
      • Gość: padal-cowa Re: pytanie za 100 pkt. IP: *.acn.pl 14.04.03, 21:20
        agick napisała:

        > czy Jagna to imię, któe jest samow sobie czy to zdrobnienie od Agnieszki..?
        > skąd pytanie - moja Babcia całe moje życie mówiła do mnie Jagusia.
        > No i oczywiście - Gusia, Jagna...
        > jak już podrosłam to mnie to trochę denerwowało ale teraz oddzałabym wszystko
        > za dotyk jej dłoni i tylko przez Nią wypowiadane "Jagusiu".
        >
        > :)
        > BARDZO MNIE WZRUSZYŁO,TO CO NAPISAŁAŚ. DZIĘKUJĘ. POZDRAWIAM,PADALCOWA.
        --
        "Myślę,ze jestem kobietą" (-) Krecia Pataczkówna
        >
        >
      • pajdeczka Odpowiadam Aqick 15.04.03, 11:27
        agick napisała:

        > czy Jagna to imię, któe jest samow sobie czy to zdrobnienie od Agnieszki..?
        > skąd pytanie - moja Babcia całe moje życie mówiła do mnie Jagusia.
        > No i oczywiście - Gusia, Jagna...
        > jak już podrosłam to mnie to trochę denerwowało ale teraz oddzałabym wszystko
        > za dotyk jej dłoni i tylko przez Nią wypowiadane "Jagusiu".
        >
        Jagna Marczułajtis na przykład. Jagna Hupało. Jest więc to imię niezależne.
        Skrót od Agnieszki to Jaga, mylnie więc babcia nazywała Cię Jagną, aczkolwiek,
        jeśli jej to odpowiadało to jej sprawa.
        A propos - miałalm być Jagodą w metryce, na szczęście nie przeszedł ten pomysł.
        "Jagoda! Zrobić ci malinę?"
        >
        >
        • agick Do Paj i Padalcowej..:) 15.04.03, 13:16
          Paj - widać Babcia tak sobie zinterpretowała moje imę... i tak była najlepszą
          Babcią na świecie.

          Padalcowa - człowiek to takie zwierze, że dopiero jak straci, zdaje sobie jak
          wiele stracił.

          pozdrawiam obie Panie.
          agick
        • oka5 Re: Odpowiadam Aqick 15.04.03, 14:04
          pajdeczka napisała:



          > Skrót od Agnieszki to Jaga, mylnie więc babcia nazywała Cię Jagną,

          Oj, chyba babcia się nie myliła. W dawnych czasach, zwłaszcza na wsi był
          zwyczaj zmiękczania czasem głoski "a" przez poprzedzenie jej głoską "j". Stąd
          Jantoni zamiast Antoni, Jędrzej zamiast Andrzej, Jagnieszka zamiast Agnieszka.
          Skrót Jagna od Agnieszki wydaje się więc być całkiem uzasadniony, bardziej
          nawet niż Jaga. I w Jagnie i w Agnieszce po głosce "g" mamy "n".
          Słynna Jagna z "Chłopów" Reymonta też była Agnieszką, co - o ile dobrze
          pamiętam - wynika z treści.
    • Gość: EWOK Re: Imię dla lali IP: 213.241.18.* 14.04.03, 14:49
      Zofia - moja lala. Pod każdym względem ciekawszą zabawką był miś o wdzięcznym
      imieniu Sedesowiec. Zadziwiający był fakt, że wielokroć topiony w sedesie -
      zawsze wracał. Ilez w tym symboliki - odradzające się jestestwo - w sam raz na
      Wielkanoc. No i w sprawie fascynacji sedesem Freud miałby coś do powiedzenia.
    • soczewica Re: Imię dla lali 14.04.03, 14:52
      dużo było lalek, ale pamiętam jedną.
      mała, brzydka i gumowa, ukochana przeze mnie, zwała się Petronela.
      i niedźwiedź, solidny w budowie, trocinami wypełnion, z obracającymi sie rękami
      i nogami - Walenty.
      oczywiście jest jeszcze miś Kuba. z wydłubanymi oczami i przypalonymi piętami :)
      do dzisiaj go mam :)
    • anahella Eleonora:))))))))) 14.04.03, 15:08
      I nie smiejcie sie prosze :) juz sama ze smiechu pare razy peklam jak sobie to
      przypomnialam:)
    • oka5 Re: Imię dla lali 14.04.03, 15:13
      Moja pierwsza lalka miała na imię Asia. Tak nazwała ją moja mama i tak już
      zostało. Była twarda, plastikowa, imitująca noworodka. Gdy ją dostałam (parę
      dni po urodzeniu), miała tę samą wielkość co ja. Była ze mną długo. Niestety
      gdy dorosłam, ktoś ją wyrzucił.
    • czarna_mandarynka Re: Imię dla lali 14.04.03, 15:19
      Zabawek byla cala masa ale wiekszość zaginęła w czeluściach szaf i pamięci.
      Pamiętam białego misia, który tylko na początku był biały. Mama chciała go
      wyprać ale nie mogłam dopuścić do tego, żeby przeżywał jakieś koszmary targany
      w pralce. Niedługo potem sama go załatwiłam ładując mu w żyłę kilka kroplówek
      (chory był). Sprzęt był fachowy - stojak, wenflon. NIestety pacjenta nie dało
      sie wysuszyć i zgnił. Ś.p. Srokacz.
      Druga miłość to był Pikuś - pies ze skórzanych łatek, z futrzanymi uszami. Mam
      go do dziś, tylko uszy odpadły...

    • mantha Re: Imię dla lali 14.04.03, 16:47
      A moja nazywala sie BEZUNA - w ogole nie mam pojecia od czego i dlaczego, musze
      zapytac mamę.
    • Gość: eliza Re: Imię dla lali IP: *.client.attbi.com 14.04.03, 18:05
      A moja ukochana lalka miala na imie Agatka.Bardzo duzo razem przezylysmy ;)
      Traktowalam ja jak najprawdziwsze dziecko i do tej pory pamietam, ze imieniny
      Agaty sa 5 lutego, bo co roku robilam Agatce impreze. Czasem byla niemowleciem,
      czasem przedszkolakiem, w zaleznosci od aktualnych upodoban "mamy". Kiedys
      obcielam jej wlosy i dziwilam sie, ze nie odrosly. A w okolicach czwartej klasy
      mialam fiola na punkcie niemowlakow. Namietnie czytalam ksiazki o ich
      pielegnacji i praktykowalam na Agatce. Byly karmienia, zmiany pieluch i
      codzienne kapiele (mimo ze tulow miala wypchany gabka), fachowe zawijanie w
      kocyk i nawet nocne karmienia (autentycznie, choc nie regularne zapewne). I
      jeszcze szczepienia i kontrolne wizyty lekarskie, skrupulatnie odnotowywane w
      jej wlasnej ksiazeczce zdrowia dziecka zrobionej przeze mnie wlasnorecznie
      dokladnie na wzor prawdziwej. I gotowanie butelek i smoczkow. Gdy tak o tym
      mysle, to to chyba nie bylo do konca normalne ;)
      A oprocz Agatki mialam jeszcze dwie lyse i plastikowe blizniaczki, Magde i
      Edyte, tez lysa i plastikowa, ale znacznie wieksza i czarnoskora Kasie
      (egzotyczne imie, prawda?), malego brazowego misia Krzysia i duzego zoltego
      misia Marcina. Ale zadne z tych stworzen nie moglo sie rownac z Agatka, byly
      one tylko pacjentami, gdy bawilam sie w lekarza, przedszkolakami, gdy bylam
      przedszkolanka, uczniami w szkole i czasem tylko moimi dziecmi, gdy zamarzyla
      mi sie liczna rodzina. A Marcin byl czasem moim partnerem na eksluzywnych
      balach odbywajacych sie w duzym pokoju :)
      A tak w ogole, to sama mnie dziwi, ze tak duzo pamietam.
      • Gość: nitka Re: Imię dla lali IP: *.org 14.04.03, 18:59
        :))))))))))))
        miałam malutką - wiekości dłoni - lalkę Karolinkę, która zamykała oczka i miała
        sztywne, jakby żyłkowe blond loki :)))

        najkochańszy był miś, który miał tułów w kawiatki, a tragicznie z(a)ginął w
        pralni chemicznej. przez wiele miesięcy ciągnęłam mamę do pralni i pytałam, czy
        mis się znalazł. pani musiała odgrywać teatr i szukać na półkach. miałam 3 lata.

        hit to lalka płci męskiej (oczywiście z elementem męskim:))))))))))) o
        imieniu.... uwaga: Armancik. Cholera wie dlaczego. Armancik jest - bo jeszcze
        go mam - produkcji włoskiej i ma kręcone, ciemne włosy oraz niebieskie
        oczy :))))))))))))))))))))))))))))))))
        • liloom Re: Imię dla lali 14.04.03, 21:11
          Pierwszej wcale nie pamietam, ale jedna z pierwszych ktora nazwalam byla
          Weronika, lalka miala moze 10 cm wielkosci. Dlaczego Weronika? No bo do niej
          pasowalo:)
          Byl tez Adas, Kuba i Hania - ta ostatnia dostala imie na czesc cioci, od ktorej
          ja dostalam. A imie Adas wcale mi sie nie podobalo, tylko znow pasowalo do tej
          lalki i juz. Byla potem i Dorota - bo podobna do mojej kolezanki, ale i mis
          Teodor...
          A potem lalka Hania zmienila imie na ... Hans (wplyw tv:))))))?), bo sie
          bawilam w szkole i potrzebowalam chlopcow, a nie tylko dziewczynki huehue:)))
    • ellenai Re: Imię dla lali 14.04.03, 21:14

      • julla Re: Imię dla lali 14.04.03, 21:32
        Ach, ci młodsi bracia, ci pogromcy naszych lal...
        Mój brat to mi zniszczył absolutnie wszystko co tylko było w zasięgu.
        Kiedyś nawet nie poszłam do szkoły, ponieważ wpadłam w histerie- braciszek
        zniszczył (podarł) mi zeszyty.
        Zabawki to mi wszystkie polikwidował!
        I niech mi ktoś powie, że jedynakom jest źle!
        • ellenai Re: Imię dla lali 14.04.03, 22:11
          Julla zebys wiedziala, to byl pogromca moich zabaw, niemniej jednak mile
          dziecinstwo wspomninam. Brat chodzil zawsze zasmarkany,placzacy,to i czlowek
          mu te rozbita lalke wybaczyl.Ja tam sie ciesze ze nie bylam
          jedynakem ,cmoookas julla:))))))))))))))))i wszyscy forumowicze:))))
    • Gość: anE Re: Imię dla lali IP: *.chello.pl 15.04.03, 10:59
      nie wiem, dlaczego, ale ja nigdy nie wpadlam na to, zeby nadac imiona moim
      lalkom (zwierzetom w domu jak najbardziej, swinka morska nazywala sie Mysza -
      nie wiem czemu, myszka japonska - Klemens, Chomik - Bartek, duzy pies - Max,
      maly piesek - Dżeki, itd. duzo ich bylo)
      mialam duzo zabawek, w tym kilka lalek, najcenniejsza byla Fleur i Barbie (mama
      za uzbierane pieniadze kupila w Pewexie, chyba stanela na glowie, bo sie nie
      przelewalo), ale nie nadalam im imion, po prostu jedna nazywala sie Barbi a
      druga Fleur, mialam tez taka malpke czu-czu (nie wiem, jak sie to pisze), z
      zolta skakanka
      mialam tez polska lalke plastikowa, wydawala mi sie najpiekniejsza na swiecie,
      miala dlugie blad wlosy, ktore czesalam, spinalam, ukladalam
      moja starsza siostra (z zamilowania lubila obcinac nozyczkami rozne rzeczy,
      m.in. naszemu kotu - wasy obciela), wygolila mi te lalke!!! zrobila to w
      lazience w wanne, alez ja wtedy rozpaczalam, kiedy zobaczylam te blond wlosy
      rozrzucone i nie do odzyskania. mama stanela oczywiscie po mojej stronie, bo
      lalka byla MOJA. do tej pory nie rozumiem, dlaczego ona to zrobila, nie byla to
      zemsta, bo wtedy sie nie poklocilysmy. chyba nie mogla sie oprzec, zeby obciac
      tej lalce dlugie wlosy.
      teraz swoje umiejetnosci cwiczy na naszej suni - Patia sie nazywa.. - obcina
      jej brode i siersc i kundelek wyglada jak harcik..
      swoje umiejetnosci wykorzystala kiedys na obozie, na ktorym razem bylysmy -
      kolezance podciela na krotko wlosy. Poniewaz miala doswiadczenie (obcinanie
      glownie siersci naszemu psu) kolezanka byla zachwycona!!!!
      to taka dygresja, troche dlugo wyszlo, ale tak mi sie skojarzylo
      pozdr.
    • atlantis75 A szmaciane lalki pamiętacie? ;) 15.04.03, 11:27
      Pamiętam, jak koleżanka z sąsiedniego podwórka kupiła
      sobie piękną lalkę :) Marzyłam o podpobnej... prosiłam
      Mamę, żeby mi kupiła. Na tamte czasy była bardzo droga.
      Pewnego dnia Mama dała mi pieniądze i... pobiegłam pędem
      do sklepu. Rudowłosa piękność była moja. Nazwałam ją Nel.
      Imię wydawało mi się piękne :) Moja szmaciana lalka
      nazywała się Zuzia. Echh, te szmaciane lalki... fajne byly
      :) Mój ulubiony misiek ochrzczony został: Tobiasz.
      Plastikowa murzynka była po prostu Jessiką.
      Atlantis
      • oka5 Re: A szmaciane lalki pamiętacie? ;) 15.04.03, 11:40
        atlantis75 napisała:

        > Moja szmaciana lalka
        > nazywała się Zuzia. Echh, te szmaciane lalki...

        Miałam szmacianą, ale słabo ją pamiętam. Miała plastikową twarz, warkocze,
        czarne spodnie... Stopy mocno wypchane, pękate jak baloniki. Ale zupełnie nie
        pamiętam, jak miała na imię. Nie lubiłam jej. Uważałam, że lalka szmaciana to
        gorszy gatunek...
        • atlantis75 Re: A szmaciane lalki pamiętacie? ;) 15.04.03, 11:47
          oka5 napisała:

          > Miałam szmacianą, ale słabo ją pamiętam. Miała plastikową twarz, warkocze,
          > czarne spodnie... Stopy mocno wypchane, pękate jak baloniki. Ale zupełnie nie
          > pamiętam, jak miała na imię. Nie lubiłam jej. Uważałam, że lalka szmaciana to
          > gorszy gatunek...

          Moja szmaciana Zuzia miała tułów, nogi i ręce uszyte z
          materiału w biało-czerwoną kratkę. Stopy tez miała pękate
          ;) Lubiłam ją za jej giętkość. Plastikowe były sztywne, a
          ona robiła różne wygibasy, np. zakładała sobie nogę na
          głowę ;) Gdy podrzucałam ją do góry, to ręce i nogi
          kołysały się w jakimś dziwnym tańcu. To właśnie z Zuzią
          najczęściej bawiłam się w cyrk :)))

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka