Dodaj do ulubionych

tracę już siebie

02.02.07, 18:03
10 lat jesteśmy w związku. mamy trzyletnie dziecko. Często było źle,
płakałam, byłam ponizana i wyzywana. Dawałam radę tak żyć, bo miałam za co.
Od dwóch miesiecy nie pracuję, on ma dobra pracę. Nie dostaję żadnych
pieniędzy, na nic, myje włosy mydłem, jem co popadnie, dodam, że mam dość
bogatych rodziów, ktorzy to widzą, ąle nie chcą mi pomóc, bo wiedzą, że to do
niczego dobrego nie doprowadzi.mieskamy razem od urodzenia dziecka, cokolwiek
nie zrobie jest źle, do niczego się nie nadaję, jestem popychana, szarpana,
wyzwiska na porządku dziennym, nigdy nie mam prawa zapytać, gdzie idzie i
kiedy wróci. Jestem cały czas sama, nawet jak jest w domu to się nie odzywa,
chyba tylko po to, żeby zwrócić uwagę jak wyglądam,że nie umiem nic zrobić i
nie dostane pieniędzy bo nie umiem wydawać i codziennie chcę jeść mięso....
On codziennie pije, pali trawkę, i udaje dobrego ojca. wszyscy naokoło
myslą,że to super tata. wyprowadza się srednio raz na miesiąc, wraca po paru
dniach i udaje,że nic się nie stało. a jak dojdzie do wymiany zdań to
twierdzi,że to moja wina. To tak w skrocie. Chodzi o to, że biorę już
tabletki na uspokojenie, bo inaczej jestem nienormalna...trzesę się, płaczę
cały czas, nie moge jeść ani spać. Nie mam z kim zostawić dziecka jak
potrzebuję wyjść choćby na godzine do kolezanki, więc znajomych zero. Powoli
wariuję, do psychiatry nie pójdę, bo znowu prochy, a to mnie całkowicie
zamula...Boję się żyć, nie mam juz siły, jak ktoś poradził sobie z takim
piekłem, niech podpowie jak to zrobić, dziekuje za pomoc.
Obserwuj wątek
    • ela282 Re: tracę już siebie 02.02.07, 18:25
      Jak Ty możesz tak żyć? Zwróć się jednak do rodziców, kto jak kto ale oni
      powinni Ci pomóc.
      • jeszczeja Re: tracę już siebie 02.02.07, 20:39
        niestety moi rodzice caly czas odradzali mi ten związek, więć sama jestem sobie
        winna, a kiedyś powiedzieli, że dostane wszystko jak odejdę od niego, to dla
        mnie szantaż, nie zgodzilam się na to, teraz nie mam tyle odwagi, żeby przyznać
        sie do błędu, bo czułabym się "kupiona". Wiesz, zawsze dawalam sobie radę,
        chociaż było cieżko ale sama potrafiłam sie utrzymać, teraz wiem co to jest
        głód a mimo to nie potrafie pójść do pomocy społecznej, bo w końcu mogę szukać
        pracy, prawda? tylko to wszystko wymaga czasu, odwagi, sił, a ja już tego nie
        mam...
        • ela282 Re: tracę już siebie 02.02.07, 21:23
          Trzeba umieć przyznać się do błędu. Przecież rodzice Cię kochają i zrozumią.
          Nie Ty jedna popełniłaś taki błąd. Nie czuj się kupiona, na pewno nikt tak nie
          pomysli. Miej wiarę w siebie i w swoich rodziców. Kto do Ciebie rękę wyciągnie
          jak nie oni? Jesteś dzielna, ale bardzo samotna. Życzę Ci abyś wybrała właściwą
          drogę i przestała się bać.
          • jeszczeja Re: tracę już siebie 02.02.07, 21:48
            Dziękuje Ci. Masz dużo racji. Może się przełamię, ja jednak zawsze liczylam
            tylko na siebie, w moim zyciu zawiedli mnie wszyscy ktorym ufalam, ciezko jest
            zwrócic sie o pomoc do kogoś, kto na pewno mnie kocha, ale nigdy nie umiał tego
            okazać, no chyba tylko biciem i wyzwiskami....Kasa to bardzo dużo, ale niestety
            zaufanie jest najważniejsze. nie mam do nich na tyle zaufania. przykro mi, że
            to piszę, ale taka jest prawda. Dziekuje jeszcze raz za słowa otuchy, łatwiej
            jest patrzeć na siebie, jezeli ktos rozumie. naprawdę jestem Wam wdzięczna za
            odpowiedź.
            • ela282 Re: tracę już siebie 02.02.07, 22:08
              Piszesz, że masz małe dzieciąko. Zauważ, że Twoje złe samopoczucie źle wpływa
              na dziecko. Myślisz, że ono nie rozumie, ze dzieje się coś złego? Zadbaj o nie
              i stwórz mu dom pełen miłości i ciepła. U boku tego faceta na pewno nie
              znajdziesz spokoju. Najwyższy czas coś zmienić dla siebie i dla dziecka. Nie
              chcesz chyba, żeby Twoje dziecko miało z tego powodu jakieś problemy w całym
              swoim życiu? Bądź silna i zdecydowana. Nie pozwól na złe trakowanie siebie. Nie
              zasługujesz na to.
              • jeszczeja Re: tracę już siebie 02.02.07, 22:33
                Nie
                zasługujesz na to.

                Wiem, ale nikt inny tego nie wie. jestem Ci wdzięczna za te słowa, pierwszy raz
                ktoś napisał mi to co czuję. postaram sie walczyc o siebie, napiszę jak tylko
                uda mi się zrobić choc mały kroczek. pozdrawiam serdecznie:)
                • ela282 Re: tracę już siebie 03.02.07, 10:21
                  Trzymam za Ciebie kciuki. Powodzenia.
    • dagmara991 Re: tracę już siebie 02.02.07, 20:19
      u mnie jest tak samo..podaj numer gg albo e-mail lub telefon to pogadamy...jesli
      chcesz i mozesz..nie moge za długo siedzieć bo mój pan i władca zaraz sie może
      przebudzić....jesli chcesz pogadać to mogę ci podac moj e-mail a potem
      zobaczymy...dobrochna33@wp.pl ....nie daj się temu draniowi...uważaj na siebie
      .pozdrawiam
      • jeszczeja Re: tracę już siebie 02.02.07, 20:40
        Napisalam do ciebie, dziękuję:)
      • wez.sie Re: tracę już siebie 11.03.07, 02:58
        Dagmara, to co napisałaś o swoim "panu i władcy" to najgorsza rzecz, jaką w
        życiu przeczytałam na jakimkolwiek forum (nie wyłączając tych dla śmiertelnie
        chorych i samobójców). Wiem, że nie mam prawa się wtrącać, ale przecież masz
        tylko jedno życie. Dlaczegego marnujesz swój krótki czas na tym świecie na
        bycie niewolnicą? Wybacz, że tak się emocjonuję, ale okropnie mnie wkurza kiedy
        kobiety akceptują swoją mękę tylko dlatego, że są kobietami. Czy jakikolwiek
        facet pozwoliłby sobie na życie z jakimś "panem i władcą"?
        Wciąż widzę wokół siebie dziewczyny, które po wejściu w związek rezygnują z
        własnych pragnień, idą na ustępstwa, wreszcie stają się tylko dostawkami do
        swoich mężczyzn.
        Czy gdyby jutro przejechał Cię samochód, to w ostatniej chwili życia miałabyś
        poczucie, że dobrze wykorzystałaś swój czas? proszę, pomyśl o tym, bo mnie
        naprawdę serce boli, że nasza wrodzona wrażliwość i delikatność sprawia, że
        jacyś durni troglodyci zamieniają nas w swoje niewolnice.
        Po prostu jestem wstrząśnięta i zależy mi na tym, żeby żadna kobieta nie
        myślała, że nie może sobie posiedzieć na forum, bo jej facet będzie miał z tego
        powodu muchy w nosie. Babka też człowiek, w dodatku wolny i dorosły. Masz prawo
        siedzieć w Internecie ile Ci się podoba, a twojemu Władcy nic do tego.
        Pozdrawiam Ciebie i wszystkie dziewczyny, które mają facetów - dyktatorów.
        Dziewczyny, miejcie siłę, żeby przeciwstawiać się przemocy, która spada na Was
        tylko dlatego, że jesteście kochające i wyrozumiałe.
    • pawel.drozdziak Re: tracę już siebie 04.02.07, 16:14
      Witam,

      Z tego co Pani pisze rozumiem, ze nie ma wielu osob, do ktorych moze sie Pani
      zwrocic po pomoc. W takiej sytuacji ludzie bardzo czesto zwracaja sie po prostu
      do tej osob, ktora jest przyczyna ich problemow, czyli do sprawcy przemocy. Co
      oczywiscie prowadzi do jeszcze glebszego uwiklania w trudna sytuacje. Mysle, ze
      dobrym pomyslem moze okazac sie zwrocenie do specjalisty, ale nie psychiatry,
      tylko psychologa. Proszki na uspokojenie zapisywane przez psychiatrow nie
      pomoga Pani, poniewaz Pani problemem nie sa emocje (ktore proszki moga
      zagluszyc) tylko patologiczna sytuacja domowa (na ktora proszki nie wplywaja).
      Pomoc psychologa polega na udzieleniu wsparcia, dania okazji do
      takiego "odgadania" tego, co jest bolesne, a nastepnie na wspolnej pracy nad
      zrozumieniem Pani sytuacji i mechanizmow, ktore w tej sytuacji funkcjonuja.
      Kiedy sie te rzeczy zaczyna rozumiec i dokladniej widziec, mozna zaczac
      planowac jakies dzialania zmierzajace do poprawy. Dobrze jest, jesli psycholog
      specjalizuje sie w problemach zwiazanych z przemoca w rodzinie. Bezplatnie moze
      Pani zwrocic sie w tej sprawie do Niebieskiej Linii
      www.niebieskalinia.pl a jesli mieszka Pani w Warszawie, do Poradni
      Psychoterapii Przeciwdzialania Przemocy w Rodzinie przy Belgijskiej 4, tel 845
      12 12. Poniewaz w Pani sytuacji ma to zdaje sie duze znaczenie podkreslam
      jeszcze raz, ze wszelkie uslugi NL i naszej poradni sa bezplatne. Mozna tez
      poszukiwac kontaktu z psychologami pracujacymi z przemoca w rejonowych OPS -
      Osrodkach Pomocy Spolecznej. Najgorsze w takiej sytuacji jest poczucie
      osamotnienia z wlasnym problemem. Zycze powodzenia w szukaniu pomocy.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka