Dodaj do ulubionych

Usamodzielnienie? Jak to jest "być na swoim"?

07.02.07, 14:01
Chciałbym Was się poradzić, jak to jest przejść "na swoje". Napewno wiele z
Was i wielu z Was już to przeżyło. Jakie czekają mnie niebezpieczenstwa i
pułapki? Czego sie wystrzegać? Czy warto w ogole ewakuowac sie z domu, w
którym bądź co bądź mam dobrze, nie mam zbyt wielu obowiązków, oczywiscie
czasami sobie piore, gotuje, sprzatam itp. ale najczesciej robi to mama. Mam
22 lata, i jakąś dziwną potrzebe mieszkania juz samodzielnie. Mam niezła
prace, 1500 miesiecznie (2-3 godziny dziennie), wiec z $$ nie ma problemów.
Zastanawiam się nad wynajęciem kawalerki, najlepiej z kims, bo nie lubie
samotnosci na maxa :P, rodzice napewno by pomogli na poczatek. Mam jednak
dylemat. Jak to bylo u Was? Warto? Czy moze jeszcze poczekać?
Obserwuj wątek
    • esmeralda_pl Re: Usamodzielnienie? Jak to jest "być na swoim"? 07.02.07, 14:03
      jak kawalerka, to nie z kimś - trzeba mieć własną przestrzeń...
      Kawalerka w większym mieście to koszt 1200 zł z opłatami, a nawet więcej...
      więc tak naprawdę nie będziesz na swoim, tylko rodzice będą ci dawać kasę...
      to zabawa w dorosłe życie, a nie samodzielność
    • pomidorekk Re: Usamodzielnienie? Jak to jest "być na swoim"? 07.02.07, 14:04
      warto.
      wreszcie dowiesz się co to znaczy dorosłe życie - będziesz bardziej
      odpowiedzialny, trzeba będzie opłacać samemu rachunki, pamiętac o terminach itd.
      Ja po 3 latach mieszkania poza domem nie umiem sobie wyobrazić innego życia.
    • wredna.suka Re: Usamodzielnienie? Jak to jest "być na swoim"? 07.02.07, 14:05
      Po 1. Na pewno piszę się osobno.
      Po 2. To my mamy wiedzieć czy warto Ci wyprowadzić sie z Twojego dmu?
      Po 3. Powiedz gdzie taką pracę znaleźć?
    • cioccolato_bianco Re: Usamodzielnienie? Jak to jest "być na swoim"? 07.02.07, 14:05
      1500 pln to nie sa kokosy jak na samodzielne zycie, wynajecie mieszkania,
      oplacanie rachunkow etc. a jesc tez cos trzeba i czasem poimprezowac jak sie ma
      22 lata ;)
      • cala_w_kwiatkach Re: Usamodzielnienie? Jak to jest "być na swoim"? 07.02.07, 14:11
        nie wynajmowalabym mieszkania od nikogo bo to kasa bezpowrotnie rzucona w
        bloto, lepije te pieniadze z wynajmu wplacac jako rate za kredyt mieszkaniowy,
        jesli piszesz ze rodzice pomoga to nie ma co sie zastanawiac tylko brac juz cos
        na siebie
        • cioccolato_bianco Re: Usamodzielnienie? Jak to jest "być na swoim"? 07.02.07, 14:13
          przy takich dochodach, zakladajac ze praca jest na besterminowa umowe etc, to
          nie ma sie duzej zdolnosci kredytowej raczej,
          • cala_w_kwiatkach Re: Usamodzielnienie? Jak to jest "być na swoim"? 07.02.07, 14:15
            cioccolato_bianco napisała:

            > przy takich dochodach, zakladajac ze praca jest na besterminowa umowe etc, to
            > nie ma sie duzej zdolnosci kredytowej raczej

            dlatego pisalam o rodzicach
      • maialina1 Re: Usamodzielnienie? Jak to jest "być na swoim"? 07.02.07, 14:12
        cioccolato, on pracuje 4 godziny dziennie!
        W takim przypadku 1500 zl to jednak sa kokosy, tym bardziej dla kogos w tym
        wieku i z niepelnym wyksztalceniem.
        • cioccolato_bianco Re: Usamodzielnienie? Jak to jest "być na swoim"? 07.02.07, 14:29
          nie ma znaczenia jakie ma wyksztalcenie i ile godzin pracuje. nie o tym jest
          rozmowa ;) wazne, ze te 1500 to jest mala suma na samodzielne utrzymywanie sie.
          • scandia Re: Usamodzielnienie? Jak to jest "być na swoim"? 07.02.07, 14:31
            Ale jakbym zamieszkal na poczatek z kims? Napewno wyszloby taniej, a na dodatek,
            napewno podjałbym sie jakiejs innej pracy..
            • cioccolato_bianco Re: Usamodzielnienie? Jak to jest "być na swoim"? 07.02.07, 14:35
              musisz podliczyc ile by cie wszystko kosztowalo ;)
              jakie sa ceny wynajmu, dodatkowe oplaty za prad, wode, gaze.
              rachunki telefoniczne, abonament za internet, tv
              koszty przejazdow (bilet miesieczny etc)
              ewentualne ubezpieczenia (mieszkanie, samochod etc)
              tzw zycie: jedzenie, srodki czystosci, ubrania
              no i tzw reszta zycia: rozrywki, imprezy, wyjazdy
              lekarstwa jak zachorujesz... etc etc etc.

              usamodzielnic sie to nie znaczy wyprowadzic sie z domu i brac kase od
              rodzicow ;)
              • scandia Re: Usamodzielnienie? Jak to jest "być na swoim"? 07.02.07, 14:39
                Zdaję sobie sprawe z tego, jak wiele jest wydatków, ale gdyby to podzielic na 2
                osoby, lub wiecej? Moze po prostu wynajac mieszkanie np. 2-3 pokojowe? Moi
                znajomi placa po okolo 350 zł + oplaty, 400 miesiecznie.

                "usamodzielnic sie to nie znaczy wyprowadzic sie z domu i brac kase od rodzicow"
                - no wlasnie z tego sobie zdaje sprawe.
                • cioccolato_bianco Re: Usamodzielnienie? Jak to jest "być na swoim"? 07.02.07, 14:43
                  tak... tylko jeszcze sie dobrze zastanow, czy lepiej bedzie ci sie mieszkalo z
                  rodzicami (zakladam, ze nie masz z nimi jakichs wiekszych problemow) niz z
                  grupa studentow ;) i nie chodzi mi tu wcale o wygodnictwo typu mamusia ugotuje,
                  upierze, tylko o to, ze trzeba zyc z osobami, ktorych nie znasz (albo znasz
                  troche z innych sytuacji): jakie maja zwyczaje, czy nie wyjadaja jedzenia z
                  lodowki (historia zna takie przypadki ;)), moze chca mieszkac w ciszy, a ty
                  chcesz robic imprezy lub odwrotnie, ty pragniesz ciszy, a oni imprezuja non
                  stop etc.
                  • scandia Re: Usamodzielnienie? Jak to jest "być na swoim"? 07.02.07, 14:49
                    No wlasnie, dlatego pytam sie Was, jak to jest, jakie niespodzianki moga mnie
                    czekac, czego sie ustrzegac. Nie wiem czy dalbym rade samemu mieszkac, pewnie
                    popadłbym w jakas depresje, doła czy cos. Kobiety jak juz chyba wszyscy wiedza
                    nie amm :) hahah.. moze jak ją znajde, to wtedy zdecyduje sie? Ajajajjj
                    • cioccolato_bianco Re: Usamodzielnienie? Jak to jest "być na swoim"? 07.02.07, 14:53
                      sam musisz zdecydowac co sie dla ciebie liczy, bo kazdy kij ma dwa konce. i
                      mieszkanie samemu: samotnosc/samodzielnosc i ze wspolokatorami mozna zle lub
                      dobrze trafic, z rodzicami latwiej i wygodniej zapewne, ale za dlugo rowniez
                      nie wskazane z przyczyn oczywistych. z zamieszkaniem z partnerem tez roznie
                      bywa, pospiech nie jest wskazany...
                      • cioccolato_bianco Re: Usamodzielnienie? Jak to jest "być na swoim"? 07.02.07, 14:59
                        i jeszcze jedno.
                        generalnie nie zgadzam sie z tym, ze im wczesniej, tym lepiej. etc.
                        po prostu trzeba dojrzec do tego, kiedy poczujesz, ze to juz ;) jesli tak
                        czujesz, to nie ma na co czekac, tylko trzeba sie przeprowadzac na wlasne lub
                        wlasne dzielone z kims ;)
    • maialina1 im wczesniej tym lepiej 07.02.07, 14:10
      Im wczesniej sie usamodzielnisz tym lepiej. Z tylu przyczyn ze az mi sie nie
      chce pisac! :))
    • maialina1 scandia, gdzie tyle placą? 07.02.07, 14:13
      1500 zl za 4 h dziennie, to ja tam aplikuję! Mów gdzie!
    • maialina1 Re: Usamodzielnienie? Jak to jest "być na swoim"? 07.02.07, 14:14
      Sorry, nie doczytalam za DWIE godziy dziennie, nie 4!
      Mow gdzie pracujesz!
    • scandia Re: Usamodzielnienie? Jak to jest "być na swoim"? 07.02.07, 14:18
      Aaaaaa, praca, no napisalem, ze 2-3 godziny dziennie, bo sam sobie ustalam czas
      pracy, np. przez caly styczen w ogole nie pracowalem i zarobilem 600 zł. Na czym
      polega? Prowadze strony internetowe, zarabiam z reklam, google, tradedboubler
      itp. Inni mogą napisac, ze to nie praca, ale jednak zarobki są calkiem spore.
      Oczywiscie, gdybym przeszedl na swoje, podjałbym się dodatkowej pracy, gdyby nie
      starczało mi.

      Ale jak to tak? Samemu mieszkac? Moze psa sobie kupie.. :P
      • cala_w_kwiatkach Re: Usamodzielnienie? Jak to jest "być na swoim"? 07.02.07, 14:20
        lepiej sobie kobiete kup a nie psa, pies ci nie ugotuje ani nie wyprasuje
        koszuli
        • scandia Re: Usamodzielnienie? Jak to jest "być na swoim"? 07.02.07, 14:24
          Hmmmmm, to nie tak, wiesz, podejmowalem sie roznych prac, i pracowalem juz w
          wieku 15 lat.. z tym nie bedzie problemu, ze sam sobie nie ugotuje
          (przepracowalem 1,5 miesiaca w wakacje na kuchni (5 zł/h), zeby wyjechac z
          dziewczyna do Grecji :) wiem co to ciezka praca. Mysle, ze dalbym sobie rade,
          ale to tylko wizja osoby, która jeszcze nie byla na dluzsza mete w takiej sytuacji.

          Chcę, zebyscie mi poradzili, jak to bylo u was? Jak sobie dawaliscie rade? Czy
          byly momenty zawahania? Wbrew pozorom, to dość trudna decyzja i wazna w zyciu
          kazdego czlowieka. Poradzcie mi cos, zamiast krytykowac :D
          • cala_w_kwiatkach Re: Usamodzielnienie? Jak to jest "być na swoim"? 07.02.07, 14:30
            nie krytykuje,ale nigdy sama nie mieszkalam, bo ja zwierze stadne jestem i
            potrzebuje towarzystwa, wiec mieszkam z moja miloscia, ale gdy jej nie ma to
            kot dotrzymuje mi towarzystwa

            nie musialam sie wyprowadzac z domu, bo stosunki z mama mam swietne, jak sie
            wyprowadzalam, to sie uczylam i pracowalam, nie chcialam wkraczac w dorosle
            zycie bez pracy, bo to paranoja nie mieszkac z rodzicami a brac od nich
            pieniadze na utrzymanie
            jak skoncze nauke to mam w planach wyjechac z Pl na kilka lat
            • tezromantyczka Re: Usamodzielnienie? Jak to jest "być na swoim"? 07.02.07, 15:38
              "Paranoja nie mieszkać z rodzicami a brać od nich kase na utrzymanie"

              A co mają zrobić osoby z małych miast, które idą na studia?
              • cala_w_kwiatkach Re: Usamodzielnienie? Jak to jest "być na swoim"? 07.02.07, 15:45
                tezromantyczka napisała:

                > "Paranoja nie mieszkać z rodzicami a brać od nich kase na utrzymanie"
                >
                > A co mają zrobić osoby z małych miast, które idą na studia?

                ale to inny przypadek, rodzice maja obowiazek utrzymywania uczacego sie dziecko
                do ktoregos tam roku zycia
                ale ja mam na mysli wyjscie dziecka z domu i podjecie pracy, niewielu studentow
                jakich znam bierze kaske od rodzicow
    • bri Re: Usamodzielnienie? Jak to jest "być na swoim"? 07.02.07, 14:30
      Wynajmowałam dwa mieszkania z koleżankami i bardzo miło wspominam ten czas.
      Warto to zrobić chociażby dla samej zabawy z tym związanej. Niemniej jednak w
      pewnym momencie stwierdziłam, że lepiej kupić coś własnego niż wynajmować i
      wtedy wróciłam do rodziców i zaczęłam odkładać pieniądze.

      Ale wynajmowania kawalerki na spółkę z kimkolwiek nie polecam. Trochę ciężko
      się żyje w jednym pokoju nawet z bliską osobą.
    • little_my Re: Usamodzielnienie? Jak to jest "być na swoim"? 07.02.07, 14:31
      Ja mieszkałam sama przez 3 miesiące, w wakacje, nie w Polsce. Utrzymywałam się
      sama, płaciłam rachunki, robiłam zkupy, załatwiałam sprawy w urzędach itp. I
      mimo że to były tylko 3 miesiące, poczułam smak wolności i baaaardzo za tym
      tęsknie! :)
      Chyba mogę powiedzieć że mam "normalnych" rodziców, ale jak ma się 22 lata, to
      czasami ciężko z nimi wytrzymać ;)
      Pozdr.:)
      • trypel Re: Usamodzielnienie? Jak to jest "być na swoim"? 07.02.07, 14:43
        Wolałbym jeść tynk ze scian na swoim niż opływać w luksusy u rodziców. Mimo że
        bardzo ich kocham :)
        Im szybciej na swoje tym lepiej :)
        • scandia Re: Usamodzielnienie? Jak to jest "być na swoim"? 07.02.07, 14:47
          hahah, jedzenie tynku raczej mi nie grozi. Moja siostra np. jest na swoim, ale
          mieszka z narzeczonym. Rodzice czasami jej pomagają finansowo.

          Ja akurat mam taki komfort, ze mam "lekką" prace i mogę się podjąc dodatkowej.
          Finansowo dałbym rade. Gorzej z samotnoscią.
          • trypel Re: Usamodzielnienie? Jak to jest "być na swoim"? 07.02.07, 14:51
            A musisz na koniec świata się wyprowadzać?? Wiesz będąc na Twoim miejscu to
            zdecydowałbym się na własne mieszkanie ale na pierwotnym rynku. Czyli takie co
            będzie gotowe np za rok czy półtora. Znajdziesz na peryferiach wawy takie
            mieszkanka 35-40 ma w granicach 200 tys (czyli kredyt koło 1000 pln) jak
            będziesz czekał rok i myślał jak urządzisz i co zrobisz to moment odebrania
            kluczy będzie bardzo miły i nie bedziesz miał takich dylematów :)
            • cioccolato_bianco Re: Usamodzielnienie? Jak to jest "być na swoim"? 07.02.07, 14:54
              no ciekawe ktore to peryferia wwy niby ;)))
              • trypel Re: Usamodzielnienie? Jak to jest "być na swoim"? 07.02.07, 14:56
                Piaseczno np :) tam gdzie własnie kupiłem. W blokach które zaczynają się budować
                metr jest po 3500-4500.
                • cioccolato_bianco Re: Usamodzielnienie? Jak to jest "być na swoim"? 07.02.07, 14:58
                  aha. kwestia wyboru. ja nie wiem czy bym sie zdecydowala na dojazdy w korkach
                  etc. zreszta to tez kosztuje
                  • trypel Re: Usamodzielnienie? Jak to jest "być na swoim"? 07.02.07, 15:06
                    Wiadomo że kwestia wyboru. Też wolałbym mieszkać na Placu Trzech Krzyży :):):)
                    ale za 200 to tam garaż moge kupić :)
    • tygrysek27 nie dowiesz się jesli nie spróbujesz 07.02.07, 14:54
      ja miałam niezłą szkołę życia, od wczesnej samodzielności i sporych pieniędzy
      do dołka finansowego i chleba z musztardą :)
      nie żałuję bo się przekonałam że zawsze dam sobie radę :)

      osobiście więc polecam
      • scandia Re: nie dowiesz się jesli nie spróbujesz 07.02.07, 15:04
        Ulala, to co sie stalo w Twoim zyciu, ze takie zmiany nastapily? Napisz mi,
        zebym sie ustrzegł przed błedami.
    • yagiennka Cudownie 07.02.07, 15:13
      Ja miałam więcej lat od ciebie gdy sie wreszcie wyniosłam i żałuje że tak póżno.
      Masz duże plusy i niewiele minusów:
      wolnośc (dla mnie wielka rzecz! - moge sobie o 12 w nocy smażyć placki
      ziemniaczane, rzucić recznik w łazience na podłogę i niech się wala, chodzić
      nago po domu i mase innych rzeczy i nikumu NIC do tego :)))
      odpowiedzialnośc za siebie - jesteś panią swojego losu
      radość z urządzania swojego mieszkania - wszystko jest tak jak chcę
      moge do domu zaprosić kogo chcę i o której chcę
      w lodówce jest tylko to co lubię

      Z minusów jest tylko tyle, że musisz być w stanie sama się i mieszkanie
      utrzymac, 1500 wydaje mi się za małą kwotą, ale zalezy gdzie mieszkasz. Jeśli
      rodzice dołożą ci miesięcznie 500 zł to będziesz miała idealnie. Poza tym musisz
      sama pamiętać o opłatach i rachunkach i o tym abys miała co jeść.

      • scandia Re: Cudownie 07.02.07, 15:27
        Wiem, ze mam dziwny nick, ale jestem facetem :)
        Ten tego, no zdaje sobie sprawe, ze wolnosc jest extra, ale boje sie najbardziej
        samotnosci. Sam ze soba? Wiadomo, mozna zapraszac znajomych, robic imprezki,
        itp. ale chyba nie codziennie?

        Moze lepiej przemeczyc sie z rodzicami 2-3 lata, i wtedy kupic na wlasnosc
        mieszkanie? Czy teraz wynajac? Eeeh, juz sam nie wiem co myslec ;/
    • avital84 Re: Usamodzielnienie? Jak to jest "być na swoim"? 07.02.07, 15:32
      Scandia, a mi się kojarzyło, że Ty starszy jesteś:)
      Taki młody i już masz takie dylematy sercowe...jakbym wiedziała to odrazu bym
      Ci powiedziała żebyś wyluzował bo to tylko kwestia czasu.
      Myślałam, że rzuciała Cię niewiasta, z którą byłeś co najmniej z 8 lat.
      Ale widać nie jest źle i na pewno będzie lepiej:) Masz na to kupe czasu:)
      A co do usamodzielnienia się to dopóki rodzice za to płacą albo musieli by Ci
      dawać symbolczne kilkaset zł. co miesiąc to tak na prawdę nie jest prawdziwe
      usamodzielnienie.
      Może skoro i tak zamierzasz jakoś korzystać z ich kasy to nie warto się
      wyprowadzać. Masz całe życie na bycie dorosłym.
      Ja tak soibie czasem myślę, że chciałabym teraz jak najwięcej czasu spędzać z
      nimi, bo przecież niewiadomo kiedy odejdą. Różnie bywa.
      I dlatego chce ich jak najleoiej poznać i się znimi przyjaźnić. Trochę bym za
      nimi tęskniła gdybym miała się wyprowadzić. A jakbym miała to już z uwagi na
      konkretne usamodzielnienie, np. zamieszkanie z facetem, albo miejsce pracy w
      innym mieście, lub też studia za granicą.
      • trypel Re: Usamodzielnienie? Jak to jest "być na swoim"? 07.02.07, 15:42
        A jeszcze jedno pytanie. Scandia a rodzicom nie przeszkadza że dorosły facet
        siedzi im na głowie? Pytam bo mi by przeszkadzało jakby córa w wieku dwudziestu
        paru lat chciała ze mną dalej mieszkać.
        • scandia Re: Usamodzielnienie? Jak to jest "być na swoim"? 07.02.07, 15:44
          No wlasnie nie, im nie przeszkadza, ale z drugiej strony, jak podjąłem z nimi
          ten temat, to powiedzieli, ze mi pomogą na poczatku. Moj brat jak mial 26 lat,
          to dopiero dawali mu do zrozumienia, ze powinien sie juz wyprowadzic :D
      • scandia Re: Usamodzielnienie? Jak to jest "być na swoim"? 07.02.07, 15:42
        O jejq, pisze, ze na poczatku rodzice by pomogli z jakimis sprzetami, albo
        "sypneli" by jakas wieksza gotówke na urządzenie sie. Mysle, ze finansowo bym
        podołał.

        Mlody, czy nie mlody, kazdy przezywa na swoj sposób rozstanie. Jestem bardzo
        uczuciowy, zawsze sie angazuje w zwiazek i tratkuje to mega powaznie.

        Sam juz nie wiem, czuje sie taki zagubiony i nieokreslony...
        • nerri Re: Usamodzielnienie? Jak to jest "być na swoim"? 07.02.07, 15:54
          Wiesz Ty co?:)Jeśli bardzo chcesz to i tak się wyprowadzisz:)Ja chciałam i
          mając 21 lat oznajmiłam rodzicom,że będę mieszkać ponad 200 km od
          nich.Zachwceni nie byli ale to już inna sprawa;)Na Twoim miejscu
          poczekałabym,odłożyła coś.Wynajem mieszkania na dłuższą metę się nie opłaca:)
          Lepiej wziąść kredyt i spłacać coś własnego, niż płacić kase za to,że się
          mieszka u kogoś.Wynajmowałam półtora roku...i aż mnie skręca,jak pomyśle ile za
          to kasy dałam:D Nie licząc opłat i czynszu,biorąc pod uwagę,że mieszkanie
          znalazłam niedrogie;)

          A to,że podołasz finansowo:)Gotować trzeba sobie samemu,pamiętać o opłatach,o
          tym,że jak się chlebka nie kupi to śniadanka nie będzie:)I jest jeszcze wiele
          spraw,które odkrywasz dopiero "na własnych śmieciach"

          No...ale plusów też jest dużo:)
    • piernikowa6 ________________________________U mnie jest tak... 07.02.07, 16:11
      Witaj :)

      Ja usamodzielniłam się jakieś pół roku temu. Spowodowane było to tym, że
      wyjechałam na studia. Mam 20 lat. Moja decyzja była dość odważna, bo
      wyprowadziłam się AŻ (!) 360 km od mojego rodzinnego miasta. Tym bardziej, że
      była to dość duża zmiania. Gdyż moje miasto jest małe. Praktycznie wszędzie
      można dojść na piechotę, a teraz ?? Teraz to mieszkam w Krakowie i tu czasami
      jedzie się godzine :) No i to też mobilizowało mnie do szybkiego
      usamodzielnienia. Musiałam się nauczyć, gdzie, czym i jak gdzieś dojechać.

      No ale wracając do kwestii mieszkania. No więc ja mieszkam razem ze swoim
      facetem w mieszkaniu 2 pokojowym z kuchnią i łazienką. W naszym przypadku to
      wygląda tak, że ja zajmuję się domem, posprzątam, wypiorę, coś ugotuję. On
      pracuje i zarabia pieniądze. Ale ja też się do tego dokładam.

      Jestem o tyle w dobrej sytuacji, że ja nie pracuję, ponieważ rodzice opłacają
      mi czesne i przysyłają pieniądze na "życie" Studiuję dziennie, więc nie mam
      czasu na pracę.

      Cóż plusy są takie, że nie musisz się nikomu tłumaczyć, gdzie wychodzisz, kiedy
      wrócisz i tak dalej. Sama decydujesz jak żyjesz w domu, to czy będziesz
      chodzić w butach czy nie :) czy posprzątasz, czy będziesz miała bałagan.
      Ja osobiście nauczyłam się szanować pracę. Wiem, że jeżeli posprzątam, to
      pilnuję by porzadek utrzymał się jak najdłużej. Nie wchodzę w butach na umyta
      podłogę, mimo że w domu rodzinnym mi się zdarzało. :)

      To dobra lecja przetrwania. Szkoła życia. Sama decydujesz o wydatkach. musisz
      nauczyć się gospodarowac pieniędzmy, zeby pod koniec miesiąca nie było pustki i
      światła w lodówce.
      Dla mnie wadą jest np. to, że bardzo tęsknie za rodzicami, moimi zwierzaczkami.
      Za koleżankami. Bo jak faceta nie ma w domu to ja siedzę i się nudze. Nie mam
      się do kogo odezwać, z kim pogadać. Czasami ta nuda wykańcza... ale sa sposoby,
      żeby temu zaradzić :))

      POZDRAWIAM I ŻYCZĘ SZCZĘŚCIA ;)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka