pieciupancernych
13.02.07, 19:05
Ja uwazam, ze robi wystarczajaco duzo, ona czuje, ze powinna pracowac
zawodowo.
Wczesniej pisalem, ze po 8 latach malzenstwa nadal nie wiemy, czy miec
dziecko.
To jest osobny problem, no moze nie do konca, bo ludzie dziwnie sie na zone
patrza gdy mowi, ze nie pracuje i zaraz potem tlumaczy, ze nie ma dzieci. Jak
to? To co ona robi? Niektorzy sadza, ze tylko zajmowanie sie dziecmi tlumaczy
jej wybor.
Gdy sie poznalismy oboje bylismy tuz po studiach. Zona w trakcie studiow
stwierdzila, ze popelnila blad, ze nie chce wykonywac zawodu, ktory daja jej
studia.
Zawsze miala mnostwo zainteresowan. Powiedzialem: zajmij sie nimi, ja bede
nas oboje utrzymywal. Trwa to juz 8 lat. Zona nie siedzi bynajmniej calymi
dniami przed TV. Ma mnostwo zajec i zawsze sadzilem, ze jest szczesliwa. Dla
mnie sytuacja nie musi sie wcale zmieniac, ale ona coraz gorzej czuje sie z
pytaniami ludzi: co robisz? Doszlo do tego, ze zaczela unikac ludzi zeby nie
musiec sie tlumaczyc z tego, ze nie pracuje.
Pytalem ja wielokrotnie: co bys chciala robic, a ona nie wie, bo interesuje
ja wiele rzeczy.
Co o tym wszystkim myslicie?