misioczat
16.02.07, 17:26
Do zalozenia tego watku zainspirowal mnie temat w Miescie Kobiet (obsmialam
sie jak norka, moze beda powtorki, to polecam - rozmowe poprowadzila Marzena
Rogalska, goscmi byli dziennikarka Zuza Ziomecka, kabareciarz Adam Grzanka,
aktor Lukasz Nowicki i dziennikarka Katarzyna Lengren), dotyczacy chorych
facetow i hipochondrykow ;)
No to jak to u Was wyglada? Bo u mnie mniej wiecej, dla przykladu tak, jak
napisalam w innym watku:
Oboje lekko przeziebilismy sie w srode. Na noc lyknelismy po aspirynie,
wczoraj tez, plus Cholinex na gardlo. Oboje czulismy sie niezle, tylko gardla
nas bolaly. Czyli objawy te same. I teraz tak: wieczorem ja sie polozylam jak
zwykle, Misiak zalozyl ciepla pizame z nogawkami i dlugimi rekawami, a
dzisiaj ja lyknelam aspiryne, rutinoscorbin i sse Cholinex, a on polecial do
lekarza ;)
Poza tym choruje "empatycznie", czyli ZAWSZE jak mi cos dolega, jemu dolega
to samo. Mowie np "ale mnie dzis glowa boli.." to wiem, ze uslysze: "Oj mnie
tez". "Ale jestem dzis senna" - "Oj tak, ja tez". "Kurcze, cos brzuch mnie
boli.." - "A wiesz, ze mnie tez??" itd itp.. On ma nawet pmsy (oczywiscie
wtedy, kiedy ja mam;) To jest okropne :/
No i o wiele bardziej ode mnie interesuje sie zdrowym odzywianiem (lyka
magnez, potas, witaminy.. Bardziej dba o siebie niz ja o siebie ;)
A zeby bylo smieszniej, z reguly, jak wraca od lekarza (jak np boli gardlo,
to od razu idzie do laryngologa:), to ze sztuczna swoboda (bo glupio sie
przyznac do nadgorliwosci;) mowi, ze lekarz niczego nie znalazl hehehe.. No
bo co ma znalezc, jak to zwykle przeziebienia, ktore normalny czlowiek by
olal, tudziez leczyl na wlasna reke? :D