Dodaj do ulubionych

Byłem wczoraj na piwie z moją koleżanką.

19.02.07, 09:15
Ona, ja i dwóch innych kolegów:)Jej spotkania zawsze tak wyglądają. Zawsze
też ze zdziwieniem słucham, kiedy ona opowiada o swoich miłosnych
niepowodzeniach. Przestałem się jednak chyba dziwić.
Dziewczyna jest bardzo atrakcyjna. Od kiedy ją znam zawsze miała wielkie
grono adoratorów. Ona jednak zdaje się nie dostrzegać nikogo i nie rozumieć
niczego.
Dla przykładu ja i dwóch pozostałych kolegów od ładnych paru lat rywalizujemy
o jej względy. Wszyscy faceci w pubie nie patrzyli się wczoraj na swoje
towarzyszki, ale na naszą. Ale ona jęczała, że jej już nic w życiu dobrego
nie spotka, że to już norma i przyzwyczaiła się do tego.
Nie rozumiem Was drogie panie. Jak możecie tak marnować swój potencjał:)
Czytam czasem to forum i widzę wypowiedzi podobnych marud. Może część z nich
jest równie pięknych i interesujących jak moja znajoma. Nigdy się jednak o
tym nie dowiedzą jeśli wciąż będą tylko narzekać i udawać, że nic nie widzą i
nic nie słyszą.
W końcu los takich pań stanie się samospełniającą się złą przepowiednią. Nie
da się nic zmienić z takim podejściem.
Nie rozumiem tego zjawiska. Ciężko jest mi zrozumieć kobiety w ogóle;) Ale
ten typ jest wyjątkowo ciężki do rozgryzienia...jakby radość czerpał ze
swojego nieszczęścia.
Prawdziwa radość jednak jest wtedy, kiedy otwieramy się na ludzi.
Otwórzcie się na mężczyzn moje drogię piękne kobiety:)
Obserwuj wątek
    • surykatka20 Re: Byłem wczoraj na piwie z moją koleżanką. 19.02.07, 10:00
      a ja mysle ze.. ona sobie doskonale zdaje sprawe ze swojej atrakcyjnosci! ktos
      kto od dziecka był postyrzegany jako "ładny" to w dorosłym wieku raczej jest
      pewien siebie, pewny swojej atrakcyjnosci itd. Moze ona opowiada Wam tak
      dlatego ze akurat zaden z Was nie ma u niej szans ;) czyli chce Wam pokazac
      przez takie gadki-szmatki, ze traktuje Was tylko jak kumpli.
      Ale powiem Ci jeszcze jedno, znam wiele takich babeczek, ktore tak jak mowisz
      zawsze miały grono fanow, a i tak zawsze najwiecej marudza ze maja pecha w
      miłosci - po pierwsze "powodzenie w miłosci" nie jest uwarunkowane wygladem, a
      po drugie ten typ tak ma.. ma super wyglad i conieco w główce ;) ale lubi
      pomarudzic, i porobic z siebie "brzydala i bidulke" :)
      A bezposrednio do Ciebie - moze za mało okazywałes ze jestes nią
      zainteresowany, moze ona nie potrafi tez odczytac znaków (z nieba i ziemi) kto
      tak naprawde ja docenia i pragnie ;) Tylko wybiera tych debili..
    • lidka_77 Re: Byłem wczoraj na piwie z moją koleżanką. 19.02.07, 10:14
      wiesz, a może ona ma jakiś zaburzony ogląd własnej osoby i nie widzi, że faceci
      na jej widok tak reagują. jest coś w tym co piszesz - o czerpaniu radości z
      nieszczęścia.. nie wiem, to chyba nieuleczalne, bo gdzie znaleźć osobę, która
      będzie cały czas zapewniać, że jesteś ok, że jesteś super itd. na dłuższą metę
      to nie podziała, bo Ty się wykończysz i wyczerpie się Twoja energia, a ona i
      tak nie uwierzy, że jest atrakcyjna i zasługuje na wiele.
      hm.. jedyny sposób jaki mi się nasuwa, to po prostu robić swoje (poderwać ją
      otwarcie?) i nie przejmować się jej "gadaniem" (co za straszna rada...)
      nie wiem, powodzenia.
    • izabellaz1 Re: Byłem wczoraj na piwie z moją koleżanką. 19.02.07, 10:32
      Pewnie doskonale zdaje sobie sprawę ze swojej atrakcyjności tylko tak gada żeby
      bez przerwy utwierdzać się w tym przekonaniu bo przecież Wy Ją pewnie cały czas
      "przekonujecie" jaka to jest piękna, mądra i wspaniała.
      Nie znam tej osoby więc nie będę się mądrzyć ale to brzmi zupełnie jak taka
      nieszczera, fałszywa, pusta skromność.
    • dzikoozka Re: Byłem wczoraj na piwie z moją koleżanką. 19.02.07, 10:44
      Rozumiem że jest piękna. ALE INTERSUJĄCA????????
      Co Ciebie tak zainteresowało? jej marudzenie?
      Jednak faceci chyba jak widzą ładna kobietę, przestaja myślec....
    • rapsodiagitana Re: Byłem wczoraj na piwie z moją koleżanką. 19.02.07, 11:24
      Zazwyczaj, jak kobieta marudzi, że nikt na nią nie zwraca uwagi, to nie ma na
      myśli rzeczywiście wszystkich facetów, tylko jakiegoś konkretnego, na którym jej
      zależy. Reszta się nie liczy.
      Po drugie - nie wykluczam, że tym jedynym facetem może być któryś z was, a jej
      marudzenie ma sprowokować go do działania. Sama się kiedyś zakochałam w jednym
      kumplu ze swojej paczki. I starałam się bardzo, żeby zrozumiał i zaczął
      działać. Uśmiechałam się, komplementowałam, rzucałam dwuznaczne teksty... i nic.
      W końcu sama zadziałałam, wyznałam i dopięłam swego... I okazało się, że też
      kocha, już od dawna. Ale satysfakcja nie ta. Wiele kobiet tęskni za facetami z
      inicjatywą :)
      Z tym, że to było w liceum, kiedy jest czas i energia na podobne głupoty i
      podchody ;)
    • aserath Re: Byłem wczoraj na piwie z moją koleżanką. 19.02.07, 11:39
      absztyfikanto - masz trochę racji. Takie kobiety to najczęściej:
      1) kobiety o malej pewności siebie i one to naprawde przezywają
      2) kobiety kokietki, ktore im maja wiecej adoratorów to lepiej, mieszą w glowie
      jednym ,skarżąc sie na innych, a wiekszosc jest na pokaz. One tez maja malo
      pewnosci siebie i przez takie dzialanie probuja sie podbudować. Jest to jesdak
      typ bardziej niebiezpieczny od pierwszego.

      :)
    • absztyfikanto Odpowiedź zbiorcza. 19.02.07, 12:25
      Może najpierw zacznę od tego co mnie w niej zainteresowało:
      oprócz tego, że jest ewidentnia piękna i atrakcyjna ma wiele innych atutów i to
      chyba właśnie powoduje, że ja i moi kumple podkochujemy się w niej już od lat:)
      Atut numer jeden to jej dobroć. Rzadko się zdarza dziewczyna, która
      bezinteresownie pomaga innym, która jest ciepła i miła dla każdego człowieka,
      bez względu na jego płeć, rasę, wiek, pochodzenie, wygląd.
      Nie tylko mężczyźnie ją uwielbiają, również te mniej zazdrosne kobiety to
      dostrzegają.
      Poza tym jest bardzo twórcza i kreatywna, angażuje się w masę przedsięwzięć.
      Czasem zastanawiam się jak ona to robi. Ma pasję i zawsze jak coś robi musi być
      w tym doskonała. O jej sukcesach szkolnych i zawodowych mógłbym się rozpisywać
      i rozpisywać. Ale jak wiadomo nie to najbardziej nas kręci.
      Bije jednak od niej niezwykła kobiecość. Mało jest tak kobiecych dziewczyn
      nieświadomych swego atutu i to chyba jest w tym piękne. Jej skromność nie jest
      fałszywa. Ona nie robi z siebie ofiary. Ma do siebie dystans i potrafi z tego
      żartować.
      Wydaje mi się jednak, że taka dziewczyna mogłaby mieć wszystko gdyby tylko w to
      uwierzyła. Ona chyba uważa, że nie zasługuje na zbyt wiele ale z drugiej strony
      mierzy wysoko i to są te sprzeczności.
      Mierzy wysoko i bardzo niecelnie, tak jakby robiła to specjalnie.
      Ma swoje trochę nieaktualne w dzisiejszych czasach ideały i tego się trzyma.
      I pewnie widzi, że krzywdzi sama siebie, ale już się do tego przyzwyczaiła.
      Znam ją na tyle, że wiem, że nie jest to kokieteria. Ona wręcz w naszym
      towarzystwie stara się pozbyć w ogóle kokieterii. Chce byśmy traktowali ją na
      równi...ale my słabi jesteśmy:)))
      Co mogę dodać...fajna jest i już, ale z takim podejściem nie wróżę jej
      szczęścia i to jest przykre, bo należy do tych nielicznych osób, które akurat
      na szczęście zasługują.
      Myślę, że ona się nie zmieni. Będzie żyła w swoim lekko wyimaginowanym świecie,
      wierząc w miłość, która może nie przyjść.
      Po prostu przykro mi jak taka dziewczyna widać, że szczerze cierpi i nie
      potrafi tego zmienić. Ja też nie potrafię, bo wiem, że z koleji ja na nią nie
      zasługuje;)
      Czytając to forum dochodzę do wniosków, że to może być bardziej powszechne
      zjawisko. Pomyślałem, że warto skłonić takie kobiety do refleksji.
      Problem najczęściej rzeczywiście jest w nich. Ale nie w ich wyglądzie, nie w
      osobowości, ale w podejściu do związków, uczuć, miłości.
      Jeśli pewien schemat się nie sprawdza należy go zmienić. Nie ma co hołdować
      wydumanym zasadą.
      Nie ma bardziej wartościowej zasady niż nasze osobiste szczęście.
      • dzikoozka Re: Odpowiedź zbiorcza. 19.02.07, 12:38
        Hmmm faktycznie brzmi interesujaco.
        Dobro często wraca dop ludzi, wierzę, ze ułoży sobie zycie.
      • akasha78 Re: Odpowiedź zbiorcza. 19.02.07, 12:53
        A powiedziałeś jej ze czujesz do niej cos wiecej niż tylko przyjaźń, mnie sie
        już kilka razy przytrafiło ze podobał mi sie ktoś z kregu znajomych ale
        wydawało mi się ze ta osoba traktuje mnie tylko jako kumpele. Jak już któraś ze
        stron zdecydowała sie na ruch to okazywało ze już od dawna mieliśmy na siebie
        oko i padało sakramentalne "Czemu wcześniej nie dałas znaku":)pzdr
      • lewania sugestia... 19.02.07, 14:38
        Mam taka mala sugestie - moze pojdziesz z nia sam na piwo i powiesz jej o tym
        swoim "podkochiwaniu"? Wymaga to niesamowitej odwagi, ale rezultaty moga byc
        oszalamiajace. Jesli jeszcze powiesz jej to co napisales nam tutaj...

        Przyklad z zycia wziety: moja maz podkochiwal sie we mnie bedac moim nalepszym
        przyjacielem. Od momentu kiedy postanowil mi o tym powiedziec jestesmy razem
        (juz 7.5 roku :) )

        Powodzenia i postaraj sie, zeby Cie zaden z pozostalych kumpli nie ubiegl ;)
      • simon_r Re: Odpowiedź zbiorcza. 19.02.07, 15:23
        hmmm.... a mi się wydaje, że ona mimo, że taka dobra i wspaniała ma jednak dość
        wysokie o sobie mniemanie i najzwyczajniej na świecie szuka księcia z bajki... a
        ta jej dobroć to taka "królewska" dobroć czyli jestem dobry i wspaniały bo mnie
        na to stać..

        ----------------------
        Ideał piękna...
    • 444a Re: Byłem wczoraj na piwie z moją koleżanką. 19.02.07, 15:18
      Myślę, że ona dobrze wie, że podoba się innym tylko nie chce brać
      odpowiedzialności za swoje życie. Łatwiej marudzić i udawac bidulkę niż poderwać
      faceta i ZREZYGNOWAĆ z reszty adoratorów.
      • marusia100 A ja chyba wiem, o co tu chodzi... 19.02.07, 16:36
        Wam (tj. jej kolegom) lekko przymuliło mózg, więc pewnie nie widzicie rzeczy
        oczywistych: dla niej po prostu jesteście zbyt mało atrakcyjni i macie za mało
        kasy. Na piwo owszem, może z wami pojść i dać sie poadorować, ale bez mercedesa
        wysokiej klasy się nie obejdzie, jeśli ktoś będzie chciał liczyć na coś więcej.
        A takich z mercedesami nie ma zbyt wielu, za to lasek atrakcyjnych jest
        mnóstwo: i babka jest niespełniona.
        • absztyfikanto Re: A ja chyba wiem, o co tu chodzi... 19.02.07, 16:39
          zazdrosna babka zawsze powie o tej atrakcyjnej niespełnionej, że jest
          materialistką...
          nie jest, nie będę Ci tu wyliczał przykładów, dla których nie jest
          • jack79 Re: A ja chyba wiem, o co tu chodzi... 19.02.07, 17:20
            smiem twierdzić że bujnięty w niej jestes i to ostro :)
            więc jej opis jaki nam tu przedstawiasz jest zdecydowanie przekoloryzowany bo
            Ty ją widzisz przez różowe okulary
            umów się z nią powiedz szczerze co i jak
            albo bedzie dobrze, albo moze chociaz Ci te okulary spadną :)

            • marusia100 Re: A ja chyba wiem, o co tu chodzi... 19.02.07, 17:31
              To, co napisał Jack, to święta prawda.I inna sprawa: ty dogryzasz mi (z tą niby
              zazdrością) tylko dlatego, że napisałam, że ty i koledzy macie, jak na jej
              wymagania, za chude portfele.
              • tusia.jot Re: A ja chyba wiem, o co tu chodzi... 19.02.07, 17:47
                Dziewczyna,która sama potrafi zarobić na swoje kaprysy (a ta opisywana chyba to
                umie, skoro cos tam jej sie udalo) nigdy ni ebedzie patrzec na facetow przez
                pryzmat ich portfeli. Poziom potrzeb materialnych ma wypelniony. Szuka czegos
                wiecej. I kogos, kto to tez rozumie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka