Dodaj do ulubionych

Refundacja srodków anytkoncepcyjnych

IP: *.katowice.sdi.tpnet.pl 24.04.03, 12:06
Dlaczego, skoro nie refunduje się niektórych leków na przewlekłe i groźne
choroby
Obserwuj wątek
    • wiktoria21 Re: małgosiu 24.04.03, 12:24
      w jakim celu założyłaś ten wątek?po to,żeby zaraz wszyscy zaczęli się kłócić
      nad wyższością innych leków nad tabletkami antykoncepcyjnymi?
      • Gość: małgosia Re: małgosiu IP: *.katowice.sdi.tpnet.pl 24.04.03, 12:41
        Wiktoria, w sumie masz rację. Może niepotrzebnie prowokuję. Ale po prostu mnie
        to wkurza
        • wiktoria21 Re: małgosiu 24.04.03, 12:45
          Dlaczego Cię to wkurza?Ja bym chciała móc kupic pigułki za 15 zl a nie tak jak
          teraz za 33 zl.Niedługo będę musiała z tego zrezygnować bo mnie nie będzie stać
          na taką antykoncepcję.W innych krajach środki tego typu są za darmo albo
          odpłatne w 50%,dlaczego u nas tak by nie mogło być?
          • Gość: małgosia Re: małgosiu IP: *.katowice.sdi.tpnet.pl 24.04.03, 12:50
            Gdybym się zgłębiła w szczegóły, to wyszedłby za długi post. Po prostu ta
            znajoma staruszka przychodzi z apteki z płaczem, bo potem nie stać ją na nic do
            chleba.
            • pajdeczka Każdy jest kowalem własnego losu 24.04.03, 13:32
              Gość portalu: małgosia napisał(a):

              > Gdybym się zgłębiła w szczegóły, to wyszedłby za długi post. Po prostu ta
              > znajoma staruszka przychodzi z apteki z płaczem, bo potem nie stać ją na nic
              do chleba.

              A ile lat ta staruszka przepracowała? Polska jest krajem rencistw, i to nie
              dlatego, że "powietrze u nas inne", ale dlatego, że kiedyś można było sobie
              załatwić bardzo łatwo rentę. Przykładem moja teściowa. Gdyby nie jej mąż też by
              teraz płakała. Ona teraz żyje z jego emerytury.
              • capa_negra O takj 24.04.03, 13:37
                Znam takich "rencistów" , którzy kupili sobie rente w czasach gdy ja
                przyznawano "na zawsze" i tych mi nie zal
                Znam i takich emerytów którzy cieżko pracowali i g.. z tego maja

                A tak między nami to wpychanie do wspólnego wora osób z grona zainteresowanych
                środkami anty i emerytów nie jest szczęśliwym pomysłem autora watku - to
                przeciez róznica co najmniej 2 pokoleń
    • capa_negra mam pytanie 24.04.03, 12:25
      Czy lepiej jest refundować środki antykoncepcyjne, czy "skazywać" niechciane
      dzieci na niechęć własnych rodziców, często patologię albo na dom dziecka???
    • pajdeczka Re: Refundacja srodków anytkoncepcyjnych 24.04.03, 12:28
      Ja myślę, że to na złość kościołowi w Polsce.
    • helaraja Re: Refundacja srodków anytkoncepcyjnych 24.04.03, 12:28
      Dlatego, że państwa nie stać na opiekę nad niechcianymi dziećmi!
    • cotti Re: Refundacja srodków anytkoncepcyjnych 24.04.03, 12:35
      Bardzo słuszny ruch, szkoda tylko, że refunduje się te nieco starsze środki.
      Lepiej zapobiegać ciąży, niż utrzymywać niechciane dzieciaki w domach dziecka.
      • Gość: małgosia Re: Refundacja srodków anytkoncepcyjnych IP: *.katowice.sdi.tpnet.pl 24.04.03, 12:44
        zastanawia mnie, co to za niechciane dzieciaki. Tyle ludzi chciałoby
        adoptować... Niech ułatwią adopcję!
        No tak, ale to już nie na temat
        • cotti Re: Refundacja srodków anytkoncepcyjnych 24.04.03, 12:47
          niechciane - niezaplanowane, będące efektem wpadki, braku odpowiedzialności -
          nawet jeśli miłość jest, a nie ma perspektyw na utrzymanie tego dzieciaka.
    • anahella A sa refundowane? 24.04.03, 13:35
      Serio pytam, bo nie wiem
      • capa_negra Płace 100 % ale może jakies są?? 24.04.03, 13:38

        • lyche1 Re: Są :)) czyli refundacja po polsku :)) 24.04.03, 21:15
          Z tego co pamiętam trzeba mieć ( albo trzeba było mieć) zaświadczenie z
          opieki - ze nie stać Cię na leki antykoncepcyjne. Albo na odwrót - ginekolog
          przepisuje Ci tabletki a opieka, na podstawie paragonu z apteki zwraca Ci
          koszt leku. Tak ta druga wersja :))) Chyba nie każdy o tym wie - bo większość
          forumowiczeka nie chadza do opieki :)) Pożyczałam kumpeli pieniądze na leki -
          ona leciała do apteki, kupowała, leciała do opieki, zwracali jej pieniądze a
          ona oddawała je mnie :))) Czyli refundacja po polsku
          Może ustawodawca pomyślałby o tanich kredytach na zakup leków
          antykoncepcyjnych dla bogatych inaczej ??? :))))
          • Gość: jaś interesuje mnie różnica zmarnowanego czasu... IP: 130.94.123.* 24.04.03, 21:29
            jeżeli składki są na poziomie stałym dla mężczyzn i dla
            kobiet ( dziwne ) gdzie można dowiedzieć się kto ile
            czasu przeznacza na "darmowe" "badania"? pomijam że
            rzadko z przyczyn zdrowotnych przebywam w przybytku
            zwanym "lekarz" ( co budzi moje podejrzenia o zakazność
            myslenia zależną od płci )


            Ps. w/g moich obliczen "moja" miesieczna ( nie
            miesiączkowa ) składka powinna spaść do co najmniej 1%
            obecnej sumy jak nie do rozmiaru "kwoty" do wypełnienia
            druczku przymusowych badan okresowych w/g kodeksy
            praczy )
          • anahella Ok, wiem ze jestem ze zmanierowanem warsiafki 24.04.03, 22:38
            Ale policzylam sobie tak: 50 zl na pigule na 3 miesiace. Sume dzielimy na 3
            wychodzi 16,6 zlotego miesiecznie.

            Co to jest 16 zlotych:

            - 3 paczki papierosow,
            - tani bilet do kina
            - 7 przejazdow autobusem (bez znizki w Wawie)
            - 2 piwa w knajpie.

            I nie przyjmuje do wiadomosci, ze u nas to sie lepiej zarabia. Owszem, pensje w
            wawie sa moze i wyzsze niz gdzie indziej, ale tylko w niektorych zawodach a
            zycie jest jednak drozsze. Pielegniarki, nauczycielki czy kasjerki w
            supermarketach zarabiaja rownie malo co w innych miastach. Jezeli komus zalezy
            na antykoncepcji to chyba jednak jest w stanie zaoszczedzic te 16 zl
            miesiecznie na pigulke. Podalam cene takiej, jaka ostatnio kupowalam. Nie wiem
            czy sa drozsze czy tansze.
            • capa_negra Moja droga 25.04.03, 07:32
              A które to te tabletki po 16 zł z groszami ja za opakowanie płace prawie 30 i
              nie jest to środek dostępny na rynku od 3 miesięcy tylku od paru lat
              • charlota Re: Moja droga 25.04.03, 09:20
                capa_negra napisała:

                > A które to te tabletki po 16 zł z groszami ja za opakowanie płace prawie 30 i
                > nie jest to środek dostępny na rynku od 3 miesięcy tylku od paru lat
                >
                >

                Ja również jestem ciekawa co to za tabletki za 16 zl
                • mantha Re: Moja droga 25.04.03, 09:37
                  Mysle, ze chodzi o Rigevidon - do niedawna byl refundowany i kosztowal 7,50
                  zl/op. kilka dni temu pielegniarka w gabinecie ginek. powiedziala mi, ze teraz
                  za 2 op. zaplace ok 34 zl, czyli jedno to ok 17. Zauwazcie, ze z dnia na dzien
                  doslownie zdrozaly te tabletki o ponad 100 %. Dla mnie to skandal, pomijajac
                  fakt, ze jestem w stanie zaplacic tyle, czy troche wiecej za antykoncepcje.
                  Polityka panstwa w tej sprawie jest tak debilna, ze rece opadaja i w ogole
                  szkoda gadac.
              • anahella Re: Moja droga 26.04.03, 19:28
                capa_negra napisała:

                > A które to te tabletki po 16 zł z groszami ja za opakowanie płace prawie 30 i
                > nie jest to środek dostępny na rynku od 3 miesięcy tylku od paru lat

                Od dwoch lat nie biore pigulek. Ostatni raz jak kupowalam to zaplcilam okolo 50
                zl za tabletki na 3 miesiace. Wiec miesiecznie wychodzi po okolo 16 zl. Jezeli
                cos sie zmienilo, to przepraszam bardzo i prosze uznac moje wyliczenia za
                niewazne.
                • anahella Dementi 26.04.03, 19:45
                  NO dobra, dalam ciala, wlasnie to zauwazylam. Jedna z forumowiczek podala nizej
                  linka, gdzie sa ceny tabletek. Nie wiedzialam ze to tak podrozalo. Triquilar,
                  kotry 2 lata temu kosztowal niecale 50 zl za 3-miesieczna dawke wedlug slow
                  mojej kolezanki,ktora nadal go bierze zdrozal tylko kilka zlotych. Teraz widze,
                  ze za 1-miesieczne opakowanie trzeba placic ponad 25 zl. Przepraszam za
                  zamieszanie.
      • Gość: kasia Re: A sa refundowane? IP: *.kat.cdp.pl 24.04.03, 22:56
        anahella napisała:

        > Serio pytam, bo nie wiem

        no ja niedawno jeszcze uzywalam Diane-35 kosztuja ok.11 zl(oczywiscie to jest
        polowa normalenj ceny) aczkolwiek spotkalam sie z roznymi opiniami na temat
        tych tabletek(ze nie chronia odpowiednio itd.z czym sie nie zgadzam).

        A pani doktor przepisala mi je nawet nie wiem z jakiego powodu...tradziku nie
        mialam,na drozsze mnie stac....hmmm....
        • cotti Re: A sa refundowane? 25.04.03, 09:09
          Z tego co wiem, Diana ma głównie działanie przeciwtrądzikowe, jest też
          zabezpieczenie antykoncepcyjne, ale... dość słabe. Dzięki Dianie można mieć
          ślicznego dzidziusia :)
          A co do tabletek - mnie miesięcznie wychodzą jakieś 35zł - na szczęście to nie
          ja płacę. Wolę jednak je kupować, niż nie mieć pewności zabezpieczenia.
          • Gość: to znowu ja Re: A sa refundowane? IP: 217.153.44.* 25.04.03, 13:57
            cotti napisała:

            > Z tego co wiem, Diana ma głównie działanie przeciwtrądzikowe, jest też
            > zabezpieczenie antykoncepcyjne, ale... dość słabe. Dzięki Dianie można mieć
            > ślicznego dzidziusia :)


            Bozszzz... wiekszej bzdury w zyciu nie slyszalam!!!! Skad to wzielas/les???
    • Gość: BD mentalność komunistyczna IP: 195.136.36.* 25.04.03, 09:59
      Witam,

      Domaganie się dofinansowania środków anty- to wyraz mentalności głęboko
      komunistycznej. Bo niby z jakiej racji państwo ma dopłacać z podatków do
      dobrowolnych przyjemności? Niektórzy lubią seks, inni wolą np. alkohol - to
      może wprowadzimy dopłaty do wódki (zamiast akcyzy), ot tak by kosztowała np.
      1,20 zł za pół litra. Polepszyłoby to sytuację wielu rodzin. Albo, jeśli
      zostajemy przy seksie, dopłaty do usług agencji towarzyskich.

      Argument, że w ten sposób zabezpieczamy się przed dużą liczbą nie chcianych
      dzieci, jest po pierwsze formą nieeleganckiego szantażu, a po drugie stawia
      sprawę na głowie - bo akurat w Polsce to problemem są kiepskie regulacje
      adopcyjne i drastycznie spadający przyrost demograficzny, za co słono zapłacą
      nasze dzieci i wnuki.

      pozdrawiam,

      BD
      • charlota Re: mentalność komunistyczna-czyżby? 25.04.03, 10:19
        Gość portalu: BD napisał(a):

        > Witam,
        >
        > Domaganie się dofinansowania środków anty- to wyraz mentalności głęboko
        > komunistycznej.

        to ciekawe stwierdzenie,
        bo ja akurat nie mam nic wspólnego z czasami komunizmu.
        To nie komunistyczne podejście a zdrowe podejście.
        Skoro niektórzy maja dofinansowanie do innych leków
        to ja chcę mieć do tabletek,
        też płacę składki jak wszyscy inni.

        Bo niby z jakiej racji państwo ma dopłacać z podatków do
        > dobrowolnych przyjemności? Niektórzy lubią seks, inni wolą np. alkohol - to
        > może wprowadzimy dopłaty do wódki (zamiast akcyzy), ot tak by kosztowała np.
        > 1,20 zł za pół litra.

        Przecież to nie chodzi o dopłatę do przyjemności,
        aż dziw bierze,że ktoś w ten sposób rozmuje jak Ty.
        To nie dopłata do darmowego seksu
        tylko dopłata dla kobiet,których nie stać na comiesięczny 30 zl wydatek,
        to naprawdę dużo.


        > Argument, że w ten sposób zabezpieczamy się przed dużą liczbą nie chcianych
        > dzieci, jest po pierwsze formą nieeleganckiego szantażu, a po drugie stawia
        > sprawę na głowie - bo akurat w Polsce to problemem są kiepskie regulacje
        > adopcyjne i drastycznie spadający przyrost demograficzny, za co słono zapłacą
        > nasze dzieci i wnuki.
        >
        > pozdrawiam,
        >
        > BD

        A dlaczego jest niski przyrost?
        Ponieważ ludzi nie stać na 1 dziecko nawet
        a co dopiero na więcej dzieci,niestety,
        tak złe warunki w kraju nie sprzyjają chęci posiadania potomstwa.
        • Gość: BD Re: mentalność komunistyczna-czyżby? IP: 195.136.36.* 25.04.03, 11:30
          Witam,

          charlota napisała:

          > to ciekawe stwierdzenie,
          > bo ja akurat nie mam nic wspólnego z czasami komunizmu.

          Mentalność komunistyczna jest ponadczasowa, sporo jej np. w krajach Unii
          Europejskiej, które komunizmu nie doświadczyły.

          > Skoro niektórzy maja dofinansowanie do innych leków
          > to ja chcę mieć do tabletek, też płacę składki jak wszyscy inni.

          I to jest mentalność komunistyczna - państwo daje innym, to niech mnie też
          daje, zamiast zastanowić się, czy państwo powinno komukolwiek dawać.

          Po drugie - analogia jest błędna, bo środki antykoncepcyjne to nie leki. Jeśli
          masz problemy hormonalane, które przeszkadzają Ci w w funkcjonowaniu jako
          obywatela, państwo może rozważyć wsparcie Cię z podatków. To jest jednak coś
          zupełnie innego niż wspieranie _antykoncepcji_ jako takiej.

          > > może wprowadzimy dopłaty do wódki (zamiast akcyzy), ot tak by kosztowała n
          > p. 1,20 zł za pół litra.

          > Przecież to nie chodzi o dopłatę do przyjemności,

          Tzn. seks nie jest dobrowlną przyjemnością? Jest obowiązek uprawiania seksu,
          czy może np. nieuprawianie seksu prowadzi do śmierci jak niejedzenie?

          > tylko dopłata dla kobiet,których nie stać na comiesięczny 30 zl wydatek,
          > to naprawdę dużo.

          ??? Ręce opadają... Więc np. łapówka to nie propozycja korupcyjna, tylko
          dopłata dla urzędnika, którego nie stać na Mercedesa klasy S. Czy nie widzisz
          jak roszczeniową postawę przejawiasz?

          > A dlaczego jest niski przyrost? Ponieważ ludzi nie stać na 1 dziecko nawet
          > a co dopiero na więcej dzieci,niestety, tak złe warunki w kraju nie sprzyjają
          > chęci posiadania potomstwa.

          Obecny poziom życia jest dużo wyższy niż 10 lat temu (wbrew popularnej
          propagandzie), a dzietność spada i spada, więc nie zrzucajmy wszystkiego na
          gospodarkę. Oczywiście sytuacja gospodarcza ma znaczenie, ale wystarczy trochę
          się znać na ekonomii, żeby wiedzieć, że tylko rezygnacja z opiekuńczych funkcji
          państwa, jak przeróżne "dopłaty", może tę gospodarkę podaratować...

          pozdrawiam,

          BD
          • Gość: małgosia Re: mentalność komunistyczna-czyżby? IP: *.katowice.sdi.tpnet.pl 25.04.03, 13:08
            Drogi BD. Dodam, ze przecież płodność to nie choroba, więc środki
            antykoncepcyjne to nie leki. Chyba ważniejsze, żeby refundować leki?
            • charlota Re: mentalność komunistyczna-czyżby? 25.04.03, 13:27
              Gość portalu: małgosia napisał(a):

              > Drogi BD. Dodam, ze przecież płodność to nie choroba, więc środki
              > antykoncepcyjne to nie leki. Chyba ważniejsze, żeby refundować leki?

              Nieprawda,równie ważna jest refundacja tego typu środków.
              • Gość: małgosia Re: mentalność komunistyczna-czyżby? IP: *.katowice.sdi.tpnet.pl 26.04.03, 11:26
                Mimo wszystko bedę się upierała, że ważniejsze jest, żeby ktoś mógł przezyć
                kolejny miesiąc, niż to, żeby ktos inny miał pieniądze na pigułki anty
          • ariels czyżby? 25.04.03, 13:18
            Gość portalu: BD napisał(a):

            - analogia jest błędna, bo środki antykoncepcyjne to nie leki. Jeśli masz
            problemy hormonalane, które przeszkadzają Ci w w funkcjonowaniu jako
            > obywatela, państwo może rozważyć wsparcie Cię z podatków. To jest jednak coś
            > zupełnie innego niż wspieranie _antykoncepcji_ jako takiej.

            Chciałabym wtrącić swoje trzy grodze do tej rozmowy.

            1. Mam kłopoty hormonalne i wiem, że państwo nie wspiera mnie z moich podatków.
            Leki te są pełnopłatne (przynajmniej te, które zostały mi przepisane). Pominąć
            fakt, że jeszcze dopłacam do tego państwa, bo terminy u lekarzy "państwowych"
            są takie, że szkoda zdrowia. I chociaż miesięcznie odprowadzam całkiem
            niebagatelny podatek właśnie na służbę zdrowia, to korzystam z niej raz na 2-3
            lata.

            2. Refundowane są leki nie najnowszej generacji, ale te wprowadzone na rynek
            jakieś 20 lat temu (nie tylko antykoncepcja).

            Pozdrawiam Agnieszka


            • Gość: małgosia Re: czyżby? IP: *.katowice.sdi.tpnet.pl 25.04.03, 13:23
              Uważam, ze to inny przypadek.
          • charlota Re: mentalność komunistyczna-czyżby? 25.04.03, 13:26
            Gość portalu: BD napisał(a):

            > Witam,

            > > Skoro niektórzy maja dofinansowanie do innych leków
            > > to ja chcę mieć do tabletek, też płacę składki jak wszyscy inni.
            >
            > I to jest mentalność komunistyczna - państwo daje innym, to niech mnie też
            > daje, zamiast zastanowić się, czy państwo powinno komukolwiek dawać.
            >

            W wielu krajach jest takie dofinansowanie
            a nawet środki te są za darmo
            i jakoś wszystko jest ok,
            tylko w Polsce jak zwykle wszystko jest na odwrót.
            Nie chcę,żeby państwo "mi dawało"
            ale cena za tabletki jest przesadzona
            i chciałabym,żeby to uległo zmianie.
            > Po drugie - analogia jest błędna, bo środki antykoncepcyjne to nie leki.

            Aha,i dlatego już muszą być wykluczone z refundacji?Dlaczego?


            > Tzn. seks nie jest dobrowlną przyjemnością? Jest obowiązek uprawiania seksu,
            > czy może np. nieuprawianie seksu prowadzi do śmierci jak niejedzenie?

            Nie,nie ma obowiązku.

            > > tylko dopłata dla kobiet,których nie stać na comiesięczny 30 zl wydatek,
            > > to naprawdę dużo.
            >
            > ??? Ręce opadają... Więc np. łapówka to nie propozycja korupcyjna, tylko
            > dopłata dla urzędnika, którego nie stać na Mercedesa klasy S. Czy nie widzisz
            > jak roszczeniową postawę przejawiasz?


            Zastanów si e nad Twoimi bezsensownymi porównaniami,
            są zupełnie bez sensu,co Ty w ogóle wypisujesz?


            > Obecny poziom życia jest dużo wyższy niż 10 lat temu (wbrew popularnej
            > propagandzie), a dzietność spada i spada, więc nie zrzucajmy wszystkiego na
            > gospodarkę.

            Nie zrzucam tylko i wyłącznie na gospodarkę,
            ale trudno jest o pracę i to jest fakt.
            Osobiście obecnie nie stać mnie na dziecko,
            a chciałabym je mieć,niestety,
            nie miałabym nawet za co go utrzymać
            jeżeli chodzi o stan obecny.
            Poza tym państwo powinno dać prawo ludziom,
            którzy nie chcą mieć 10 dzieci do dostępu do antykoncepcji.
            • Gość: Dosia Re: mentalność komunistyczna-czyżby? IP: 195.217.253.* 25.04.03, 14:00
              charlota napisała:

              > W wielu krajach jest takie dofinansowanie
              > a nawet środki te są za darmo
              > i jakoś wszystko jest ok,


              bla, bla, bla, czyli gadka z rodzaju "a inni maja, to dlaczego ja mam nie
              miec".

              > tylko w Polsce jak zwykle wszystko jest na odwrót.


              Bo Polska to nie Stany... Kurcze, dlaczego tak trudno to pojac!


              > Nie chcę,żeby państwo "mi dawało"


              Po pierwsze to nie "panstwo" tylko m.in. ja, moja rodzina, moi znajomi. Moze
              sobie tego nie zyczymy?


              > ale cena za tabletki jest przesadzona
              > i chciałabym,żeby to uległo zmianie.


              No to napisz do firm farmaceutycznych a nie zawracasz glowe. Czy "panstwo"
              (czytaj: ja) ma Ci dofinansowywac wszystkie Twoje zachcianki, a moze obnizyc
              cene jedzenia, mieszkan i biletow tramwajowych bo Tobie nie pasuje???


              > > Po drugie - analogia jest błędna, bo środki antykoncepcyjne to nie leki.
              >
              > Aha,i dlatego już muszą być wykluczone z refundacji?Dlaczego?

              Papier toaletowy to tez nie lek... Ja chce refundacji bo mi za drogo wychodzi
              podcieranie d..y.


              > >
              > > ??? Ręce opadają... Więc np. łapówka to nie propozycja korupcyjna, tylko
              > > dopłata dla urzędnika, którego nie stać na Mercedesa klasy S. Czy nie widz
              > isz
              > > jak roszczeniową postawę przejawiasz?
              >
              >
              > Zastanów si e nad Twoimi bezsensownymi porównaniami,
              > są zupełnie bez sensu,co Ty w ogóle wypisujesz?


              W przerysowaniu, ale kolega ma racje :)

              To ze kogos na cos nie stac nie znaczy ze moze miec roszczenie do tej rzeczy.
              Zawsze sie znajdzie ktos kogo na cos tam nie bedzie stac. Czy to znaczy
              ze "panstwo" ma mu to dawac?

              > > Poza tym państwo powinno dać prawo ludziom,
              > którzy nie chcą mieć 10 dzieci do dostępu do antykoncepcji.
              >
              A dlaczego????
              • anndelumester Re: mentalność komunistyczna-czyżby? 25.04.03, 14:15

                > To ze kogos na cos nie stac nie znaczy ze moze miec roszczenie do tej rzeczy.
                > Zawsze sie znajdzie ktos kogo na cos tam nie bedzie stac. Czy to znaczy
                > ze "panstwo" ma mu to dawac?
                no, to ja jestem za jak najbardziej... dlaczego mam dorzucać ze swoich cięzko
                zarobionych pieniązków na:
                -rolników,
                -górników, niech umrą z głodu na bezrobociu
                -obłoznie chore staruszki/staruszków - nie stać ich sorry - do piachu
                -na zabiegi, operacje i całą ochronę zdrowia - jak napisałam wcześniej kto
                zarabia ten ma kto nie - ten - do piachu
                -na rencistów j.w.
                - na ogólnie pojmowaną pomoc społeczną j.w.
                -na samotne matki i zasiłki na ich dzieci - było żyć w cnocie
                - na zasiłki dla bezrobotnych - a niby dlaczego mam im coś fundować ? niech się
                bardziej starają
                -na dopłaty do mieszkań - pod most
                mozna by tak długo wyliczać ...

                jest podobno coś takiego jak zasada odpowiedzialności społecznej - stąd systemy
                ubezpieczeń, opieka i pomoc socjalna, systemy opieki zdrowotnej i taka
                fanaberia jak refundacja leków ... ...wymyslono to w XIX wieku bynajmniej nie w
                komuniźmie ....
                ale to chyba temat na inny wątek ...
                > > > Poza tym państwo powinno dać prawo ludziom,
                > > którzy nie chcą mieć 10 dzieci do dostępu do antykoncepcji.
                > >
                > A dlaczego????
                no słusznie - lepiej urodzić i utopić w rzece (jak ta kobiecina ze wsi pod
                Tarnowem) jedno niepełnosprawne profilatycznie można sobie zostawić - zawsze
                jakaś renta na nie do domowego budżetu wpadnie ...
                a.
                • Gość: Dosia Re: mentalność komunistyczna-czyżby? IP: 195.217.253.* 25.04.03, 17:30
                  anndelumester napisała:

                  > no, to ja jestem za jak najbardziej... dlaczego mam dorzucać ze swoich cięzko
                  > zarobionych pieniązków na:
                  > -rolników,
                  > -górników, niech umrą z głodu na bezrobociu
                  > -obłoznie chore staruszki/staruszków - nie stać ich sorry - do piachu
                  > -na zabiegi, operacje i całą ochronę zdrowia - jak napisałam wcześniej kto
                  > zarabia ten ma kto nie - ten - do piachu
                  > -na rencistów j.w.
                  > - na ogólnie pojmowaną pomoc społeczną j.w.
                  > -na samotne matki i zasiłki na ich dzieci - było żyć w cnocie
                  > - na zasiłki dla bezrobotnych - a niby dlaczego mam im coś fundować ? niech
                  się
                  >
                  > bardziej starają
                  > -na dopłaty do mieszkań - pod most
                  > mozna by tak długo wyliczać ...
                  >


                  czesc z rzeczy wymienionych w Twojej liscie wzbudza moj sprzeciw. To ze pewne
                  rzeczy znajduja sie na niej nie oznacza ze mozna tam dorzucic jeszcze wiecej
                  bezmyslnych pomyslow.

                  Antykoncepcja ma sie nijak do schorowanych staruszek i rozrusznikow serca,
                  podobnie jak ma sie nijak do topienia dzieci w rzekach. To tak jakby powiedziec
                  ze kazde dziecko rodzace sie z wpadki (podejrzewam ze ok. 95% wszystkich
                  urodzen) zostaje automatycznie utopione. Takie rzeczy sie zdarzaja ale zadko i
                  nie szukajmy przyczyn topienia moich dzieci w tym ze panstwo nie dofinansowalo
                  mi pigulki ("utopilam bo nie mialam dofinansowania...")

                  > jest podobno coś takiego jak zasada odpowiedzialności społecznej - stąd
                  systemy
                  >
                  > ubezpieczeń, opieka i pomoc socjalna, systemy opieki zdrowotnej i taka
                  > fanaberia jak refundacja leków ... ...wymyslono to w XIX wieku bynajmniej nie
                  w
                  >
                  > komuniźmie ....


                  Refundacja lekow ratujacych zycie i zdrowie nie jest fanaberia!

                  Antykoncepcja zycia nie ratuje.


                  > ale to chyba temat na inny wątek ...
                  > > > > Poza tym państwo powinno dać prawo ludziom,
                  > > > którzy nie chcą mieć 10 dzieci do dostępu do antykoncepcji.
                  > > >
                  > > A dlaczego????
                  > no słusznie - lepiej urodzić i utopić w rzece (jak ta kobiecina ze wsi pod
                  > Tarnowem) jedno niepełnosprawne profilatycznie można sobie zostawić - zawsze
                  > jakaś renta na nie do domowego budżetu wpadnie ...
                  > a.

                  Czy naprawde widzisz zwiazek miedzy tym co panstwo daje a topieniem dzieci w
                  rzece. Logika piorunujaca.

                  Czy panstwo ma wziac na siebie odpowiedzialanosc za zapobiezenie wszystkim
                  wypadkom, morderstwom, bojkom itp? Zulowi spod sklepu tez ma dac na piwo bo jak
                  nie to zamorduje staruszke? Obledny tok rozumowania.

                  Kobieta ktora topi dziecko zapewne nawet jakby antykoncepcje dostala do reki za
                  darmo to by z niej nie skorzystala (to tak na marginesie...)

                  A poza tym ludzie dlaczego ciagle piszecie PANSTWO? Do jasnej cholery ja tez
                  place podatki!
                  • anndelumester : ))))))))))))))))))))) 26.04.03, 19:15

                    Dosiu, jesli jeszcze nie zalapałaś ...
                    ten rodzaj wypowiedzi (mojej) na który raczyłaś się tak super serio
                    wypowiedzieć nazywa się czasami ironią lub/i sarkazmem...
                    cała ta dyskusja wskazuje że oprócz obowiazkowego jodowania soli (to też taka
                    Dosiu aluzja - bo brak jodu prowadzi do kretynizmu), powinno się jeszcze
                    refundować lub obowiazkowo podawać obywatelom oleum konopne ....i gaz
                    rozweselajacy...ja ze swojej kieszeni chętnie na to dopłacę ....tak samo jak na
                    stałą i skuteczną antykoncepcję dla co-poniektórych ...żeby nie rozsiewali
                    dalej swoich genów ...........

                    pozdrawiam w ten piekny wieczór a.
      • Gość: sabna Re: mentalność komunistyczna IP: *.x-net.gliwice.pl 25.04.03, 13:53
        Powinny być refundowane głownie ze względów ekonomicznych, później ze względów
        społecznych.
        Utrzymanie przez państwo dziecka z wpadki w domu dziecka jest duzo, duzo dużo
        bardziej kosztowne niz koszt tab. Większość wielodzietnych rodzin żyje na koszt
        państwa - zasiłki itp. jest to też dużo duzo bardziej kosztowne niz srodki
        antykoncepcyjne. I nie jest to komunistyczne myslenie. Wręcz przeciwnie to
        mniej kosztowna opcja.
        • Gość: Marie Re: mentalność - do BD IP: 213.25.31.* 25.04.03, 17:46
          Popieram Sabnę. Rozsądne podejście do problemu to nie - jak sugeruje BD -
          dlaczego mam płacić (ewentualnie: nie placić) za cudze przyjemności seksualne,
          tylko czy refundacja środków antykoncepcyjych oplaca się państwu bardziej niż
          utrzymanie domow dziecka, śwaidczenia dla zwykle biednych rodzin wielodzietnych
          etc., ew. leczenie przypadłości związanych z ciąża/ porodem kobiet, które ze
          wzgledow zdrowotnych w ciaze zachodzic nie powinny, a maja meza alkoholika i
          ich wpływ na własne zycie seksualne jest znikomy, a same pigułek w pełnej cenie
          nie wykupia (alkoholizm i bieda tez ida w parze).
          Mozna sie oczywiscia zastanawaic,czy panswo powinno ze wspolnych podatków zywic
          i wychowywac sieroty (tez spoleczne) dzieci, ale na raize w POlsce - IMHO, na
          szczescie - nie jest rozwazane porzucenie niechcianych dzieci na ulicy.
          • Gość: BD Re: mentalność - do BD IP: *.adminpan.waw.pl / 10.1.3.* 26.04.03, 15:22
            Witam,

            Gość portalu: Marie napisał(a):

            > Popieram Sabnę. Rozsądne podejście do problemu to nie - jak sugeruje BD -
            > dlaczego mam płacić (ewentualnie: nie placić) za cudze przyjemności
            > seksualne, tylko czy refundacja środków antykoncepcyjych oplaca się państwu
            > bardziej niż utrzymanie domow dziecka, śwaidczenia dla zwykle biednych

            To nie jest rozsądne podejście. To jest podejście niezwykle krótkowzroczne.

            Problem w Polsce nie jest nadmiar dzieci w domach dziecka - setki osób czekają
            na adopcję, ale na przeszkodzie stoją bezsensowne przepisy adopcyjne.

            Problemem nie są rodziny wielodzietne jako takie. Problemem jest drastycznie
            niski współczynnik odtworzenia pokoleń, obecnie ca. 1,3. I jeśli liczba dzieci
            rodzących się w Polsce nie zwiększy się, za 30 lat grozi nam katastrofa całego
            systemu ekonomicznego.

            Takie podejście bazuje też - o czym pisałem - na pewno rodzaju społecznego
            szantażu. Nie dajecie na antykoncepcję - to będziemy rodzić niechciane dzieci,
            które będziecie musieli utrzymać! Uleganie takiemu szantażowi jest bardzo
            demoralizujące. Doskonałym przykładem jest Holandia i program darmowych
            strzykawek (i nie tylko) dla narkomanów. Z tego co wiem już zaczynają żałować
            tego "szlachentego" eksperymentu, który zrobił z Amsterdamu Mekkę europejskich
            narkomanów. Naprawdę nie tędy droga. Bo robiąc takie pseudoutylitarne
            kalkulacje to powinniśmy za darmo rozdwać terrorystom C4, bo to materiał
            wybuchowy mniej groźny i łatwiej wykrywalny np. od semtexu...

            > i wychowywac sieroty (tez spoleczne) dzieci, ale na raize w POlsce - IMHO, na
            > szczescie - nie jest rozwazane porzucenie niechcianych dzieci na ulicy.

            Kobieta nie musi porzuać dziecka na ulicy. Może po urodzeniu zrzec się praw
            rodzicielkich i to dziecko od razu trafi do przybranych rodziców, którzy je
            odbarzą miłością i zapewnią dobre warunki bytowe.

            pozdrawiam,

            BD
            • charlota Re: mentalność - do BD 28.04.03, 10:55
              Gość portalu: BD napisał(a):


              > Kobieta nie musi porzuać dziecka na ulicy. Może po urodzeniu zrzec się praw
              > rodzicielkich i to dziecko od razu trafi do przybranych rodziców, którzy je
              > odbarzą miłością i zapewnią dobre warunki bytowe.
              >
              > pozdrawiam,
              >
              > BD

              Przeważnie jednak jest tak,
              że te matki nie chcą zrzekać się praw do dziecka
              i jednocześnie nie maja ich za co utrzymać
              -dzieci trafiają do domów dziecka,
              nie jest powiedziane,że kiedykolwiek zostaną adoptowane.
              A potem wszyscy z własnych składek
              muszą utrzymywać takie domy dziecka lub rodziny wielodzietne.
              Taniej wychodzi zrefundowanie pigułek.Prosta kalkulacja.
              • Gość: BD Re: mentalność - do BD IP: 195.136.36.* 28.04.03, 13:58
                Witam,

                charlota napisała:

                > Przeważnie jednak jest tak,
                > że te matki nie chcą zrzekać się praw do dziecka (...)
                > muszą utrzymywać takie domy dziecka lub rodziny wielodzietne.
                > Taniej wychodzi zrefundowanie pigułek.Prosta kalkulacja.

                A jesscze taniej wysłać uzbrojne kommando do slumsów co by rozwiązało
                ten problem ostatecznie za pomocą broni maszynowej. Jakie to uniwersalne.
                Problem rencistów też można w ten sposób rozwiązac!

                A tak serio: Taniej wychodzi zmiana prawa, to tylko koszt papieru...
                I nikt nie będzie narzekał, że ktoś szantażem wymusza jego pieniądze.
                Prosta kalkulacja.

                Polecam Ci też poszukać jak paradoskalne skutki może mieć polityka "społecznej
                troski" w wypadku nieletich matek na przykładzie murzyńskich dziewczyn z USA.
                To dobra lekcja dla tych, co uważają że wykładając kasę podatników państwo
                rozwiąże każdy problem.

                pozdrawiam,

                BD
                • charlota Re: mentalność - do BD 28.04.03, 14:09
                  Gość portalu: BD napisał(a):


                  > A jesscze taniej wysłać uzbrojne kommando do slumsów co by rozwiązało
                  > ten problem ostatecznie za pomocą broni maszynowej. Jakie to uniwersalne.
                  > Problem rencistów też można w ten sposób rozwiązac!


                  zastanów się moze najpierw,co wypisujesz

                  > A tak serio: Taniej wychodzi zmiana prawa, to tylko koszt papieru...
                  > I nikt nie będzie narzekał, że ktoś szantażem wymusza jego pieniądze.
                  > Prosta kalkulacja.

                  kto szantażem wymusza pieniądze?konkretniej proszę


                  > Polecam Ci też poszukać jak paradoskalne skutki może mieć
                  polityka "społecznej
                  > troski" w wypadku nieletich matek na przykładzie murzyńskich dziewczyn z USA.
                  > To dobra lekcja dla tych, co uważają że wykładając kasę podatników państwo
                  > rozwiąże każdy problem.

                  Nie chodzi mi o to,żeby państwo finansowało moję wydatki.
                  Nie wiem z czego wynikają takie a nie inne ceny leków w Polsce,
                  czy apteki same wymyślają sobie takie wysokie ceny
                  np.na pigułki antykoncepcyjne,
                  czy przez politykę naszego kraju te ceny są takie a nie inne.
                  Jeżeli to wina polityki finansowej państwa
                  to fajnie by było gdyby to uległo zmianie
                  i tego typu środki mogła kupić każda kobieta-biedna czy bogata.
                  • Gość: BD Re: mentalność - do BD IP: 195.136.36.* 28.04.03, 16:46
                    Witam,

                    charlota napisała:

                    > > I nikt nie będzie narzekał, że ktoś szantażem wymusza jego pieniądze.
                    > > Prosta kalkulacja.

                    > kto szantażem wymusza pieniądze?konkretniej proszę

                    Pisałem o tym kilka razy. Argument typu "nie dacie na antykoncepcję to będą
                    rodziły się niechciane dzieci, które będziecie musieli utrzymywać" jest formą
                    szantażu. Szantażem jest postawienie obywatela w sytuacji - płacisz teraz, albo
                    postawimy Cię w takiej nieprzyjemnej sytuacji, że będziesz potem żałował i
                    płacił dużo więcej.

                    > Nie chodzi mi o to,żeby państwo finansowało moję wydatki.

                    A o co? To czym są dopłaty jak nie finasowaniem wydatków?

                    > Nie wiem z czego wynikają takie a nie inne ceny leków w Polsce,

                    Ja też nie wiem, ale to _żaden_ powód do domagania się dofinansowania. Koncerny
                    fartmaceutyczne to prywatne firmy - to czy robią środki antykoncepcyjne i za
                    ile je sprzedają to ich prywatna sprawa.

                    Podobnie jak np. nie wiem dokładnie z czego wynika cena koniaku Martell X.O.
                    (򗧈 zł), nie muszą go pić (choć to zapewne duża przyjemność), ale nie
                    domagam się dofinasnowania koniaku od państwa. Też nie szantażuje nikogo, że
                    jak nie będę pił koniaku to zostanie mi denaturat i bedę inwalidą, którego z
                    podatków inni ludzi muszą utrzymywać (co kosztuje więcej niż parę butelek
                    Martell'a). Prosta kalkulacja?

                    pozdrawiam,

                    BD
                    • charlota Re: mentalność - do BD 29.04.03, 12:06
                      Gość portalu: BD napisał(a):

                      > Witam,
                      >
                      > charlota napisała:
                      >
                      > > > I nikt nie będzie narzekał, że ktoś szantażem wymusza jego pieniądze.
                      > > > Prosta kalkulacja.
                      >
                      > > kto szantażem wymusza pieniądze?konkretniej proszę
                      >
                      > Pisałem o tym kilka razy. Argument typu "nie dacie na antykoncepcję to będą
                      > rodziły się niechciane dzieci, które będziecie musieli utrzymywać" jest formą
                      > szantażu. Szantażem jest postawienie obywatela w sytuacji - płacisz teraz,
                      albo
                      >
                      > postawimy Cię w takiej nieprzyjemnej sytuacji, że będziesz potem żałował i
                      > płacił dużo więcej.
                      >
                      > > Nie chodzi mi o to,żeby państwo finansowało moję wydatki.
                      >
                      > A o co? To czym są dopłaty jak nie finasowaniem wydatków?
                      >
                      > > Nie wiem z czego wynikają takie a nie inne ceny leków w Polsce,
                      >
                      > Ja też nie wiem, ale to _żaden_ powód do domagania się dofinansowania.
                      Koncerny
                      >
                      > fartmaceutyczne to prywatne firmy - to czy robią środki antykoncepcyjne i za
                      > ile je sprzedają to ich prywatna sprawa.
                      >
                      > Podobnie jak np. nie wiem dokładnie z czego wynika cena koniaku Martell X.O.
                      > (? zł), nie muszą go pić (choć to zapewne duża przyjemność), ale nie
                      > domagam się dofinasnowania koniaku od państwa. Też nie szantażuje nikogo, że
                      > jak nie będę pił koniaku to zostanie mi denaturat i bedę inwalidą, którego z
                      > podatków inni ludzi muszą utrzymywać (co kosztuje więcej niż parę butelek
                      > Martell'a). Prosta kalkulacja?
                      >
                      > pozdrawiam,
                      >
                      > BD

                      BD:
                      Przepraszam za sformuowanie,
                      nie chcę Cię obrażać,ale z Toba nie da się dyskutować,
                      bo przytaczasz jakieś chore i niedorzeczne przykłady,
                      moim zdaniem jesteś jakiś ograniczony umysłowo.
                      • Gość: BD Re: mentalność - do BD IP: 195.136.36.* 29.04.03, 15:17
                        Witam,

                        charlota napisała:

                        > Przepraszam za sformuowanie,
                        > nie chcę Cię obrażać,ale z Toba nie da się dyskutować,
                        > bo przytaczasz jakieś chore i niedorzeczne przykłady,
                        > moim zdaniem jesteś jakiś ograniczony umysłowo.

                        Cóż, chciałem Ci tylko pokazać, że świat nie kończy się na tym co wypisują
                        w "Wysokich Obcasach". Powiedziałbym wręcz, że dopiero poza nimi się zaczyna.

                        Dziękuję za ocenę mojej sprawności umysłowej. Zapewne masz sporo racji. Polecam
                        w tym kontekście sprawdzenie IP komputera z którego pisałem w tym wątku 26
                        maja - świetnie pasuje do Twojej diagnozy... ;-)))

                        pozdrawiam,

                        BD
                        • Gość: sagan bo widzisz, drocga charloto... IP: *.desy.de 29.04.03, 15:24
                          Gość portalu: BD napisał(a):


                          > Dziękuję za ocenę mojej sprawności umysłowej. Zapewne
                          > masz sporo racji. Polecam w tym kontekście sprawdzenie
                          > IP komputera z którego pisałem w tym wątku 26
                          > maja - świetnie pasuje do Twojej diagnozy... ;-)))

                          ... nasz BD jest PRACOWNIKIEM NAUKOWYM i nie moze sobie
                          darowac obwieszczania tego wszem i wobec...
                          mysli, ze ten fakt wystarczy, by zmusic ludzi do szacunku
                          i przyklasku kazdemu jego slowu. a na szacunek trzeba
                          zapracowac, tytuly nie wystarcza...

                          co do "umyslowosci". mozna byc swietnym naukowcem i
                          nikczemnym lub pustym czlowiekiem (najlepszy przyklad -
                          feynman). a "ograniczenie umyslowe" nie musi oznaczac
                          braku inteligencji czy nawet kwalifikacji zawodowych...
                          ... a dlaczego? pomysl chwile...
                          • Gość: sabna Re: bo widzisz, drocga charloto... IP: *.x-net.gliwice.pl 29.04.03, 16:00
                            Pewnie pracuje w dziekanacie.

                            P.S. Przepraszam za uszczypliwość ale nie mogłam się powstrzymać. A pasuje jak
                            ulał
                            • Gość: sagan Re: bo widzisz, drocga charloto... IP: *.desy.de 29.04.03, 16:10
                              z tego co sie orientuje nie w dziekanacie, jest
                              rzeczywiscie pracownikiem naukowym.
                              ale to nie ma zadnego znaczenia, bo nie o to chodzi.
                              dla mnie budowanie opini innych o sobie bazujac na swoich
                              tytulach naukowych i miejscu pracy jest po prostu nie do
                              przyjecia.
                • Gość: sagan w kwestii formalnej... IP: *.desy.de 28.04.03, 14:20
                  wiesz BD, moze najpierw ustalmy, czy Ty jestes przeciwny
                  finansowaniu antykoncepcji z budzetu panstwa, czy
                  przeciwny antykoncepcji w ogole. bo jesli to drugie, to w
                  sumie rozmowa nie bardzo ma sens - oczywistym jest, ze
                  jesli ktos czegos nie akceptuje *w ogole* to musi sie
                  sprzeciwiac finansowaniu tego z budzetu.
                  ja na przyklad nie mam nic przeciwko finansowaniu
                  antykoncepcji z budzetu, *o ile* nas na to stac. w
                  swietle stanu naszej sluzby zdrowia wydaje mi sie
                  rozsadne, ze jednak inne leki maja pierwszenstwo. co nie
                  znaczy, ze trzeba osiasc na laurach, mozna probowac
                  polepszyc ten stan rzeczy.
                  natomiast argumentacja wysuwane przez Ciebie "bawi,
                  tumani, przestrasza"...
                  • Gość: BD Re: w kwestii formalnej... IP: 195.136.36.* 28.04.03, 16:33
                    Witam,

                    Gość portalu: sagan napisał(a):

                    > wiesz BD, moze najpierw ustalmy, czy Ty jestes przeciwny
                    > finansowaniu antykoncepcji z budzetu panstwa, czy
                    > przeciwny antykoncepcji w ogole.

                    Wiesz, a właśnie, że nie masz racji. Tu chodzi dokładnie o finasnowanie
                    antykoncepcji z budżetu, a nie mój stosunek do antykoncepcji. To moi rozmówcy
                    łączą swój prywatny interes z budżetem państwa, pisząc wręcz, że antykoncepcja
                    powinna być finasowana, bo... chcą mniej płacić za swoje przyjemności, bo inni
                    też coś dostają etc.

                    Nie wiem co rozumiesz pod stwierdzeniem "być przeciwnym antykoncepcji". Jeśli
                    to, czy powinna być zakazana to nie - uważam, że nie powinna być zakazana,
                    podobnie jak np. nie jest zakazane palenie papierów. Jeśli to, że nie jestem
                    zwolennikiem jej stosowania, to tak - podobnie jak nie jestem palaczem (acz
                    bardzo daleko mi do wojującej postawy wielu niepalących).

                    > w swietle stanu naszej sluzby zdrowia wydaje mi sie
                    > rozsadne, ze jednak inne leki maja pierwszenstwo.

                    Jakie "inne leki"??? Pisałem wyraźnie - działanie aktykoncepcyjne to
                    ubezpładnianie, a więc wywołanie stanu uznanego przez współczesną medycynę za
                    chorobowy.

                    pozdrawiam,

                    BD
                    • Gość: sagan Re: w kwestii formalnej... IP: *.desy.de 28.04.03, 17:03
                      Gość portalu: BD napisał(a):


                      > Jakie "inne leki"??? Pisałem wyraźnie - działanie
                      > aktykoncepcyjne to ubezpładnianie, a więc wywołanie
                      > stanu uznanego przez współczesną medycynę za
                      > chorobowy.

                      nie zagalopowales sie nieco, rybenko?...
                      antykoncepcja nie ma nic wspolnego z bezplodnoscia.
                      ludzie stosujace dowolne srodki antykoncepcyjne (i nie
                      bedacy bezplodni przed ich stosowaniem) MOGA "zajsc w
                      ciaze" w dowolnym momencie swojego zycia, gdy tylko
                      przestana tych srodkow uzywac (z uwzglednieniem
                      naturalnych "faz plodnosci" kobiety).
                      to tak, jakbys chcial powiedziec, ze czlowiek z
                      zaslonietymi oczami jest slepcem... nie widzi? nie
                      widzi...

                      zgodnie z Twoja definicja "bezplodnosci", za wywolywanie
                      stanu chorbowego nalezaloby uznac...
                      ... slubowanie czystosci przez ksiezy, zakonnikow i
                      siostry zakonne...
                      • Gość: BD Re: w kwestii formalnej... IP: 195.136.36.* 29.04.03, 11:57
                        Witam,

                        Gość portalu: sagan napisał(a):

                        > nie zagalopowales sie nieco, rybenko?...
                        > antykoncepcja nie ma nic wspolnego z bezplodnoscia.

                        Oczywiście, że ma. "Antykoncepcja" to taka abstrakcyjna nazwa jak np. "zabieg".
                        Można ją nazwać ubezpładnianiem. Takie nazewnictwo stosował choćby zmarły
                        niedawno prof. Włodzimierz Fijałkowski, twórca poskiej Szkoły Rodzenia, szerzej
                        o nim:

                        andrzej.kai.pl/ekai/ludzie/?MID=4314

                        > bedacy bezplodni przed ich stosowaniem) MOGA "zajsc w
                        > ciaze" w dowolnym momencie swojego zycia, gdy tylko
                        > przestana tych srodkow uzywac (z uwzglednieniem
                        > naturalnych "faz plodnosci" kobiety).

                        A to wcale nie jest prawda. Pomyśl chwilę dlaczego...

                        BTW: analogia z zamykaniem oczu nie jest dobra. Lepsza będzie z pastylką, po
                        której traci się wzrok na miesiąc. Taka pastylka niewątpliwie ma działanie
                        oślepiające i wprowadza organizm w stan chorobowy.

                        > zgodnie z Twoja definicja "bezplodnosci", za wywolywanie
                        > stanu chorbowego nalezaloby uznac... slubowanie czystosci przez ksiezy,
                        > zakonnikow i siostry zakonne...

                        W żadnym wypadku, księża i zakonnice są jak najbardziej płodni. Ba - w dawnych
                        czasach wręcz nie mógł księdzem zostać mężczyzna z defektami w tym zakresie.

                        pozdrawiam,

                        BD
                        • Gość: sagan Re: w kwestii formalnej... IP: *.desy.de 29.04.03, 15:17
                          Gość portalu: BD napisał(a):

                          > Oczywiście, że ma. "Antykoncepcja" to taka abstrakcyjna
                          > nazwa jak np. "zabieg". Można ją nazwać
                          > ubezpładnianiem.
                          > Takie nazewnictwo stosował choćby zmarły
                          > niedawno prof. Włodzimierz Fijałkowski, twórca poskiej
                          > Szkoły Rodzenia, szerzej

                          antykoncepcja nie jest abstrakcyjna nazwa. jest dobrze
                          zdefiniowana. chociazby ( wiem.onet.pl ):
                          Antykoncepcja, zapobieganie ciąży, metody sterowania
                          płodnością, środki stosowane w celu zapobiegania
                          zapłodnieniu.

                          dlaczego zapobieganie czemus nazywasz uniemozliwianiem
                          tego na stale?

                          z calym szacunkiem dla pana profesora, dlaczego mam
                          wierzyc autorytetom jednostkowych lekarzy, zwlaszcza
                          przesiaknietych ideologia, ktora sama antykoncepcje
                          odrzuca? nie sadzisz, ze to nie gwatantuje
                          *obiektywnosci*?
                          czy zdanie pana profesora jest obowiazujacym kanonem?

                          > A to wcale nie jest prawda. Pomyśl chwilę dlaczego...

                          za myslenie mi placa w pracy
                          dlaczego nie moga?



                          > W żadnym wypadku, księża i zakonnice są jak najbardziej
                          > płodni. Ba - w dawnych czasach wręcz nie mógł księdzem
                          > zostać mężczyzna z defektami w tym zakresie.

                          mezczyzna stosujacy prezerwatywe TEZ jest plodny. a
                          przeciez stwierdziles, ze sie ubezpladnia???
                          a co z zelem plemnikobojczym???
                          czy rozmawiamy tylko o antykoncepcji hormonalnej, ktora
                          jest be, czy o kazdej?

                          kobieta bioraca pigulke TEZ jest plodna. moze miec dzieci
                          w kazdym momencie swojego zycia, gdy tylko przestanie
                          brac pigulke. pomijam oczywiscie przypadki, gdy jest za
                          stara albo byla bezplodna wczesniej.
                          • Gość: BD Re: w kwestii formalnej... IP: 195.136.36.* 29.04.03, 15:37
                            Witam,

                            > Gość portalu: BD napisał(a):

                            > antykoncepcja nie jest abstrakcyjna nazwa. jest dobrze zdefiniowana.

                            Nie pisałem, że antykoncepcja jest abstrakcyjna, tylko że jej _nazwa_ jest
                            abstrakcyjna, bo używa wyrazów abstracyjnych "anty" i "koncepcja". Żaden z tych
                            wyrazów nie ma konkretnego związku z płodnością, ciążą etc. Dobrze zdefiniowane
                            może być pojęcie a nie jego nazwa - etykieta słowna!

                            > dlaczego zapobieganie czemus nazywasz uniemozliwianiem tego na stale?

                            A gdzież ja pisałem, że na stałe? Ubezpładnia czasowo. Choroba to nie musi być
                            nieodrwacalny do śmierci stan organizmu. Parodniowa grypa to też choroba.

                            > z calym szacunkiem dla pana profesora, dlaczego mam wierzyc autorytetom
                            > jednostkowych lekarzy, zwlaszcza przesiaknietych ideologia, ktora sama
                            > antykoncepcje odrzuca?

                            Nie będę z tobą dysktuwał na takim poziomie. Stwierdzam, że najbardziej
                            utytułowany polski ginekolog określa antykoncepcja tak jak ja. Co zrobisz z tą
                            informacją to Twoja sprawa. Zastanawiam się tylko, czemu w tym wątku tyko ja -
                            jakiś ideologiczny katolik, muszę wyjaśniać oponentom klasyfikację chorób WHO
                            czy przytaczać zdaniania autorytetów medycznych...

                            > nie sadzisz, ze to nie gwatantuje *obiektywnosci*?

                            Rozumiem, że bycie zwolennikiem antykoncpecji *gwarantuje obiektywność*.
                            Sagan, chcesz abym umarł ze śmiechu???

                            > > A to wcale nie jest prawda. Pomyśl chwilę dlaczego...

                            > za myslenie mi placa w pracy dlaczego nie moga?

                            No mi też nie płacą za udzielanie porad na forum.
                            A to wcale nie jest prawda. Fajnie się tak dyskutuje, nie?

                            > mezczyzna stosujacy prezerwatywe TEZ jest plodny.
                            > a przeciez stwierdziles, ze sie ubezpladnia???

                            W sensie funkcjonalnym nie jest płodny. Podobnie jak np. któs, komu psychika
                            uniemożlwia odbycie stosunku płciowego.

                            > czy rozmawiamy tylko o antykoncepcji hormonalnej, ktora
                            > jest be, czy o kazdej?

                            Rozmawiamy o dofiansowaniu środków antykocepcyjnych z budżetu. To nie jest
                            problem medyczny, ale problem ekonomii i nauk politycznych.

                            > kobieta bioraca pigulke TEZ jest plodna. moze miec dzieci
                            > w kazdym momencie swojego zycia, gdy tylko przestanie brac pigulke.

                            Człowiek chorujący nie jest chory, bo syndrom choroby ustąpi gdy zażyje
                            antidotum. Bzdura! Choroba jest aktualnym stanem organizmu i stan potencjalny
                            nie ma nic do rzeczy (no chyba, że dzielimy choroby na uleczalne i
                            nieuleczalne, ale to inna rzecz).

                            pozdrawiam,

                            BD
                            • Gość: sagan Re: w kwestii formalnej... IP: *.desy.de 29.04.03, 15:58
                              Gość portalu: BD napisał(a):


                              > > dlaczego zapobieganie czemus nazywasz
                              > uniemozliwianiem tego na stale?
                              >
                              > A gdzież ja pisałem, że na stałe? Ubezpładnia czasowo.
                              > Choroba to nie musi być nieodrwacalny do śmierci stan
                              > organizmu. Parodniowa grypa to też choroba.

                              o ile wiem, bezplodnosc to jest niemoznosc mienia dzieci
                              NA STALE. kogos okresla sie bezplodnym, jesli po roku
                              PROBOWANIA nic z tego nie wychodzi.
                              choroba nie jest to, ze sie nie ma dzieci, z
                              jakichkolwiek powodow, ale to, ze sie je chce miec, ale
                              nie mozna. jesli sie stosuje srodki anty, to raczej
                              oznacza, ze sie dzieci w tym czasie nie chce, czyz nie?


                              > Nie będę z tobą dysktuwał na takim poziomie.
                              > Stwierdzam, że najbardziej utytułowany polski ginekolog
                              > określa antykoncepcja tak jak ja. Co zrobisz z tą
                              > informacją to Twoja sprawa.

                              BD, zastanow sie chwile... dlaczego "najbardziej
                              utytułowany polski ginekolog" ma miec racje, a nie stosy
                              innych "najbardziej utytułowanych ginekologow polskich i
                              nie tylko"????
                              czy jesli napisze, ze jeden z genialnych umyslow
                              wspolczesnych steven hawking napisal, iz zyjemy w jednym
                              a niezliczonych wszechswiatow rownoleglych i ze nowe
                              wszechswiaty paczkuja wokol naszego w kazdej sekundzie,
                              to przyjmiesz to jako prawde???? odpowiedz powaznie.
                              on rzeczywiscie mniej wiecej tak uwaza.

                              gdyby "ubezpladnianie" bylo takie oczywiste dla kazdego
                              ginekologa, to chyba troche inaczej by na to patrzono,
                              prawda?

                              > Zastanawiam się tylko, czemu w tym wątku tyko ja -
                              > jakiś ideologiczny katolik, muszę wyjaśniać oponentom
                              >klasyfikację chorób WHO czy przytaczać zdaniania
                              > autorytetów medycznych...

                              JEDNEGO autorytetu naukowego.

                              > > nie sadzisz, ze to nie gwatantuje *obiektywnosci*?
                              >
                              > Rozumiem, że bycie zwolennikiem antykoncpecji
                              > *gwarantuje obiektywność*.
                              > Sagan, chcesz abym umarł ze śmiechu???

                              nie, nie gwarantuje. ale ja umozliwia.
                              tak samo jak OBOJETNOSC wobec antykoncepcji.
                              bycie jej PRZECIWNYM utrudnia obiektywnosc, bo jasne
                              jest, ze inaczej sie widzi rzeczy, przeciw ktorym
                              jestesmy.
                              czy uwazasz, ze poglad "grzesznik musi umrzec" gwarantuje
                              obiektywnosc w dyskusji o niedopuszczalnosci kary
                              smierci?
                              czy naprawde uwazasz, ze nauka jest wolna od ideologii?
                              naukowcow, ktorzy ja "uprawiaja"??

                              smiech to zdrowie.


                              > No mi też nie płacą za udzielanie porad na forum.
                              > A to wcale nie jest prawda. Fajnie się tak dyskutuje,
                              > nie?

                              no sam zaczales. po prostu nie widze powodow, dla ktorych
                              kobieta odstawiajace pigulki maja nie miec dzieci??? poza
                              podowami, ktore moga zaistniec u wszystkich kobiet
                              niezaleznie od brania pigulek

                              > > mezczyzna stosujacy prezerwatywe TEZ jest plodny.
                              > > a przeciez stwierdziles, ze sie ubezpladnia???
                              >
                              > W sensie funkcjonalnym nie jest płodny. Podobnie jak
                              > np. któs, komu psychika uniemożlwia odbycie stosunku
                              > płciowego.

                              a czy jesli akt woli uniemozliwa odbycie stosunku, to tez
                              jest sie bezplodnym? to co z tym celibatem ksiezy i
                              zakonnic?

                              > Rozmawiamy o dofiansowaniu środków antykocepcyjnych z
                              > budżetu. To nie jest problem medyczny, ale problem
                              > ekonomii i nauk politycznych.

                              no wlasnie, a Ty wyciagasz armaty ubezplodniania...

                              > Człowiek chorujący nie jest chory, bo syndrom choroby
                              > ustąpi gdy zażyje antidotum. Bzdura!

                              powtarzam - nie mienie dzieci NIE jest choroba.
                              niemoznosc mienia dzici, mimo ze sie chce i probuje jest
                              choroba.
                              • Gość: BD Re: w kwestii formalnej... IP: 195.136.36.* 29.04.03, 16:48
                                Witam,

                                Gość portalu: sagan napisał(a):

                                > nie mozna. jesli sie stosuje srodki anty, to raczej
                                > oznacza, ze sie dzieci w tym czasie nie chce, czyz nie?

                                Odpwiedz mi na jedno pytanie: czy brak owulacji jest prawidłowym stanem
                                organizmu dojrzałej płciowo kobiety?

                                Polecam też zastąpić "owulację" oddechem, krążeniem krwi, przemianą materii.

                                > gdyby "ubezpladnianie" bylo takie oczywiste dla kazdego
                                > ginekologa, to chyba troche inaczej by na to patrzono, prawda?

                                Czemu? Jest wiele przykładów na to, że eksperci stosują nieadekwatne etykiety.
                                Ja wskazuję na istnienie pewnego paradoksu, który wynika z logicznego
                                zestawienia pewnych dostępnych danych.

                                > >klasyfikację chorób WHO czy przytaczać zdaniania
                                > > autorytetów medycznych...

                                > JEDNEGO autorytetu naukowego.

                                No to Ty przytocz chociaż jeden, równie znany, który twierdzi, że antykoncepcja
                                nie jest ubezpładnianiem.

                                > > Rozumiem, że bycie zwolennikiem antykoncpecji> *gwarantuje obiektywność*.
                                > > Sagan, chcesz abym umarł ze śmiechu???

                                > nie, nie gwarantuje. ale ja umozliwia.
                                > tak samo jak OBOJETNOSC wobec antykoncepcji.

                                Nie rozumiem jak bycie zwolennkiem czegoś czyni bardziej obiektywnym od bycia
                                przeciwnikiem czegoś. I na czym polega obojętność wobec antykoncepcji?

                                > bycie jej PRZECIWNYM utrudnia obiektywnosc, bo jasne
                                > jest, ze inaczej sie widzi rzeczy, przeciw ktorym jestesmy.

                                Dokładnie to samo można powiedzieć o sytuacji widzenia rzeczy, które popieramy.

                                > czy uwazasz, ze poglad "grzesznik musi umrzec" gwarantuje
                                > obiektywnosc w dyskusji o niedopuszczalnosci kary smierci?

                                Dyskusja o niedposzczalności kary śmierci jest dyskusją moralną, a nie naukową,
                                i tu pogląd "grzesznik musi umrzeć" nie ma statusu "nieobiektywnego
                                zniekształcenia". W żadnym razie.

                                > czy naprawde uwazasz, ze nauka jest wolna od ideologii?
                                > naukowcow, ktorzy ja "uprawiaja"??

                                Och, mnie naprawdę nie musisz tłumaczyć problemu ideologizacji nauki, ja się z
                                nim stykam jak mało kto (dziedziny, którymi się zajmuje są potwornie
                                zideologizowane). Problem jest taki, że widzimy często ideologizację tylko po
                                jednej stronie. A jeśli chodzi o środki antykoncepcyjne, to dodam, że po
                                stronie ekspertów "pro" będę jeszcze superpotężne firmy farmaceutyczne,
                                dysponujące milionami dolarów na stosowne promocje...


                                > no sam zaczales. po prostu nie widze powodow, dla ktorych
                                > kobieta odstawiajace pigulki maja nie miec dzieci???

                                Może je odstawić w momencie, gdy już nie będzie mogła mieć dzieci. Może mieć
                                problemy z zajściem w ciążę. Na kobiecym forum "zdrowie" był wątek o
                                szkodliwości antykoncepcji. Kobiety - w żadnym razie fanatyczne katoliczki -
                                opisywały barwnie różne nieciekawe efekty pigułek jakie doświadczyły. Sporo
                                tego było, oj sporo.

                                > a czy jesli akt woli uniemozliwa odbycie stosunku, to tez
                                > jest sie bezplodnym? to co z tym celibatem ksiezy i zakonnic?

                                Akt woli to nie jest stan organizmu.

                                > > budżetu. To nie jest problem medyczny, ale problem
                                > > ekonomii i nauk politycznych.

                                > no wlasnie, a Ty wyciagasz armaty ubezplodniania...

                                Wyciągałem, bo moi rozmówcy zamiast skupić się na problemie zaczęli pisać posty
                                typu "tysiąc nieantykocepcyjnych zastosowań dla pigułki antykoncepyjnej", które
                                miały coś tu rzekomo udowaniać. Chodziło między innymi o kuriozalną sugestię,
                                jakoby antykoncepcja miała coś wspólnego z lekiem.

                                > powtarzam - nie mienie dzieci NIE jest choroba.
                                > niemoznosc mienia dzici, mimo ze sie chce i probuje jest choroba.

                                Daj spokój, to jak ktoś ślepy nie chce odzyskać wzrosku to już nie jest chory?

                                pozdrawiam,

                                BD
                                • Gość: sagan Re: w kwestii formalnej... IP: *.desy.de 29.04.03, 17:15
                                  Gość portalu: BD napisał(a):


                                  > Odpwiedz mi na jedno pytanie: czy brak owulacji jest
                                  > prawidłowym stanem organizmu dojrzałej płciowo kobiety?

                                  1) czyli chodzi Ci WYLACZNIE o antykoncepcje hormonalna,
                                  tak?

                                  2) tak, wystepuja cykle bezowulacyjne. takie, w ktorych
                                  jajeczko sie nie uwanlnia. calkiem czesto. jest to
                                  naturalny stan rzeczy.

                                  3) jak bym sie chciala czepnac, jak Ty mnie ponizej, to
                                  bym napisala - oczywiscie, jest prawidlowy u calej masy
                                  kobiet w okresie menopauzy...


                                  > > gdyby "ubezpladnianie" bylo takie oczywiste dla
                                  > > kazdego ginekologa, to chyba troche inaczej by na to
                                  > > patrzono, prawda?
                                  >
                                  > Czemu? Jest wiele przykładów na to, że eksperci stosują
                                  > nieadekwatne etykiety.
                                  > Ja wskazuję na istnienie pewnego paradoksu, który
                                  > wynika z logicznego zestawienia pewnych dostępnych
                                  > danych.

                                  i znowu, Twoje logiczne rozumowanie zasadza sie na
                                  definicji i bezpolodnosci i (specyficznej) antykoncepcji.

                                  > > >klasyfikację chorób WHO czy przytaczać zdaniania
                                  > > > autorytetów medycznych...
                                  >
                                  > > JEDNEGO autorytetu naukowego.
                                  >
                                  > No to Ty przytocz chociaż jeden, równie znany, który
                                  > twierdzi, że antykoncepcja nie jest ubezpładnianiem.

                                  oczywiscie na poczekaniu nie potrafie (bo mnie to
                                  zupelnie nie interesuje). ale to TY prawiles o
                                  AUTORYTETACH moralnych, wiec na TOBIE spoczywa
                                  wymienienie chocby dwoch (a to dla mnie i tak malo, slowo
                                  "autorytety" w liczbie mnogiej kojarzy mi sie z dluuuga
                                  lista)

                                  nie odpowiedziales na pytanie o wszechswiaty rownolegle.
                                  a ja pytalam powaznie. hawking jest, co by nie bylo,
                                  autorytetem miedzynarodowej slawy

                                  > Nie rozumiem jak bycie zwolennkiem czegoś czyni
                                  > bardziej obiektywnym od bycia przeciwnikiem czegoś.

                                  w sumie moze masz racje, chodzilo mi bardziej o osoby
                                  niezaangazowane, czyli obojetne. wiadomo, ze jak ktos
                                  pyszczy, ze MUSI sie mu dofinansowywac tabletki, to do
                                  konca obiektywny byc nie musi

                                  > I na czym polega obojętność wobec antykoncepcji?

                                  wg mnie na tym, ze ktos nie ma moralnych oporow przeciwko
                                  jej stosowaniu (glownie u innych, z soba moze robic co
                                  chce). szanuje zarowno osoby, ktore stosuja (z dowolnych
                                  powodow), jak i te, ktore nie stosuja (z dowolnych
                                  powodow).
                                  nie sa zaangazowane moralnie czy ideologicznie.
                                  mnie, na przyklad, wszystko jedno co i kto stosuje. sama
                                  nie domagam sie dofinansowania antykoncepcji (z roznych
                                  powodow), ale jestem w stanie zrozumiem, ze niektorym to
                                  by sie przydalo (np biednym czy patologicznym rodzinom,
                                  choc zdaje sie ze im sie cos dofinansowuje).

                                  > Dokładnie to samo można powiedzieć o sytuacji widzenia
                                  > rzeczy, które popieramy.

                                  tak, przyznalam juz wyzej, ze chodzilo mi raczej o kogos,
                                  kto nie jest zaangazowany emocjonalnie czy jakos inaczej.



                                  > Och, mnie naprawdę nie musisz tłumaczyć problemu
                                  > ideologizacji nauki [ciach]

                                  no wlasnie... dlaczego wiec uwazasz, ze akurat tutaj
                                  problem nie ma racji wystapic?

                                  > A jeśli chodzi o środki antykoncepcyjne, to dodam, że
                                  > po stronie ekspertów "pro" będę jeszcze superpotężne
                                  > firmy farmaceutyczne, dysponujące milionami dolarów na
                                  > stosowne promocje...

                                  tak, a ginekologiem zostaje sie po to, by dokonywac
                                  aborcji i wybudowac za to dom (cytat autentyczny, sama
                                  slyszalam)...

                                  firmy farmaceutyczne jedno, a prawo do stosowania
                                  antykoncepcji to drugie.




                                  > Może je odstawić w momencie, gdy już nie będzie mogła
                                  > mieć dzieci. [ciach]

                                  wiesz co? to jest zwyczajne czepianie sie i zgrywanie
                                  najmadrzejszego. wiadomo dobrze, o jaka sytuacje mi
                                  chodzilo. wybacz, takie dyrdymaly to uwlaczanie mojej
                                  inteligencji

                                  > > a czy jesli akt woli uniemozliwa odbycie stosunku, to
                                  > > tez jest sie bezplodnym? to co z tym celibatem ksiezy
                                  > > i zakonnic?
                                  >
                                  > Akt woli to nie jest stan organizmu.

                                  to stan umyslu.
                                  czy umysl jest organizmem?...

                                  > Chodziło między innymi o kuriozalną sugestię,
                                  > jakoby antykoncepcja miała coś wspólnego z lekiem.

                                  coz, to lek na wielodzietnosc... ;)
                                  tak, lekami nie mozna jej nazwac. ale srodkiem medycznym
                                  juz tak.

                                  a co w przypadku, gdy kobiecie grozi smierc, jesli
                                  zajdzie w ciaze? antykoncepcja jest lekiem, czy nie?
                                  dodam, ze to jest przypadek specjalny, ale nie jest
                                  kuriozalnym wypaczaniem idei antykoncepcji.
                                  • Gość: BD Re: w kwestii formalnej... IP: 195.136.36.* 30.04.03, 09:25
                                    Witam,

                                    Gość portalu: sagan napisał(a):

                                    > 1) czyli chodzi Ci WYLACZNIE o antykoncepcje hormonalna, tak?

                                    Nie, ale ona jest najlepszym przykładem i jej dotyczy problem dofiansowania.

                                    > 2) tak, wystepuja cykle bezowulacyjne.

                                    Zdarzają się również ataki bezdechu, zakrztuszenia etc. Czy jest to argument
                                    przeciw tezie, że brak oddechu nie jest naturalnym stanem jednostki. Usiłujesz
                                    mieszać losową charakterystykę procesu z samą istotą procesu. Całkowity brak
                                    cykli bezowulacyjnych w niczmy by nie przeszkadzał, brak cykli owulacyjnych -
                                    owszem.

                                    Cykl, o którym mówimy, jest _cyklem płodności_. W tym sensie ewidentnym fałszem
                                    jest twierdzenie, że np. pigułka reguluje cykl. Jest to twierdzenie tam samo
                                    sensowne, jak to, że zatrzymanie zegarka go reguluje (choć zatrzymany zegarek
                                    mechaniczny, w przeciwieństwie do chodzących, dwa razy na dobę wskaże idealną
                                    godzinę).

                                    > oczywiscie na poczekaniu nie potrafie (bo mnie to zupelnie nie interesuje).
                                    > ale to TY prawiles o AUTORYTETACH moralnych, wiec na TOBIE spoczywa

                                    No, o autorytetach moralnych to chyba nie pisałem, ale jak chcesz drugiego, to
                                    proszę bardzo - Karol Wojtyła (JP II)...

                                    > nie odpowiedziales na pytanie o wszechswiaty rownolegle.
                                    > a ja pytalam powaznie. hawking jest, co by nie bylo,
                                    > autorytetem miedzynarodowej slawy

                                    Jeśli nie widzisz różnicy między dyskusjami na tematy społeczno-medyczne a
                                    dyskusjami nad kosmologią klasy high-end to trudno się będzie porozumieć...

                                    > > I na czym polega obojętność wobec antykoncepcji?

                                    > wg mnie na tym, ze ktos nie ma moralnych oporow przeciwko
                                    > jej stosowaniu (glownie u innych, z soba moze robic co
                                    > chce). szanuje zarowno osoby, ktore stosuja (z dowolnych
                                    > powodow), jak i te, ktore nie stosuja (z dowolnych powodow).

                                    To jest bardzo kulawe postawienie problemu. Czy w takim razie dyskusja o
                                    pedofilii też powinna się dokonywać przez osoby, które nie mają oporów przeciw
                                    jej stosowaniu (głównie u innych), szanują tych co to robią i nie robią? Bez
                                    sensu - oczywiście, że bez sensu. I proszę mi nie zarzucać redukcji do absurdu,
                                    wskazuje tylko, że neutralny stosunek do czegoś nie jest żadną miarą
                                    obiektywizmu.

                                    Możemy sobie dyskutować o obiektywizmie naukowym, w książkach to bardzo ładnie
                                    wygląda. Ale ja znam ten problem z autopsji, bo wypowiadałem się w Polsce
                                    publicznie jako jedyny ekspert w pewnej dziedzinie (oczywiście nie mającej nic
                                    wspólnego z tym o czym tu dyskutujemy). I powiem tyle - akademickie
                                    rozważania "mamy do tego dystans, 5 argumentów za, 5 przeciw" to są dobre na
                                    seminarium przy kawie. Ekspert, który chce, aby jego głos miał realny efekt
                                    musi się opowiedzieć po jednej ze stron - z wszystkimi tego konsekwencjami.

                                    > mnie, na przyklad, wszystko jedno co i kto stosuje.

                                    No patrz, mnie też (gdy mówimy o antykoncepcji).

                                    > tak, przyznalam juz wyzej, ze chodzilo mi raczej o kogos,
                                    > kto nie jest zaangazowany emocjonalnie czy jakos inaczej.

                                    Sagan, zrozum, to jest fikcja. Naukowiec badający problem X, jest
                                    zainteresowany (a więc zaangażowany emocjonalnie) choćby samym istnieniem
                                    problemu X.

                                    > no wlasnie... dlaczego wiec uwazasz, ze akurat tutaj
                                    > problem nie ma racji wystapic?

                                    Uważam, że jak najbardziej występuje. Po _obu stronach_.

                                    > > firmy farmaceutyczne, dysponujące milionami dolarów na
                                    > > stosowne promocje...

                                    > tak, a ginekologiem zostaje sie po to, by dokonywac
                                    > aborcji i wybudowac za to dom (cytat autentyczny, sama slyszalam)...

                                    Nie tak dawno ukarano siedem firm farmaceutycznych grzywną w wysokości coś c.a.
                                    miliard dolarów (!!!) za zmowę kartelową w ustalaniu cen witamin. W pracach
                                    opisujących nieuczciwości naukowe lekarze zajmują bardzo niechwalebne miejsce w
                                    czołówce. Ale rozumiem, że dla Ciebie wszyscy troszczą się tylko o zdrowie
                                    kobiet...

                                    > firmy farmaceutyczne jedno, a prawo do stosowania antykoncepcji to drugie.

                                    Nie mam nic przeciwko prawu do stosowania antykoncepcji. Odpowiem tak: prawo do
                                    stosowania to jedno, a dofinansowanie to drugie. Dobrze problem ujęła w tym
                                    wątku Dosia: czemu nikt nie zwróci się do producentów. Cena tych pigułek to
                                    pewnie z 500% kosztów produkcji, nieprawdaż?

                                    > coz, to lek na wielodzietnosc... ;)
                                    > tak, lekami nie mozna jej nazwac. ale srodkiem medycznym juz tak.

                                    Karabin w tym sensie też jest środkiem medycznym.

                                    > a co w przypadku, gdy kobiecie grozi smierc, jesli
                                    > zajdzie w ciaze? antykoncepcja jest lekiem, czy nie?

                                    Coż, obowiązku współżycia nie ma, jakoś wielu o tym na tym forum zapomina.
                                    Poza tym prosiłem tu o pewną elementarną uczciwość - tego typu argumentami to
                                    można udowodnić, że do wódki powinno się dopłacać (znanjomy lekarz opisywał mi
                                    sytuację, jak picie wódki ocaliło od śmierci kilka osób).

                                    pozdrawiam,

                                    BD
                                    • Gość: sagan Re: w kwestii formalnej... IP: *.desy.de 30.04.03, 11:06
                                      Gość portalu: BD napisał(a):

                                      > Witam,
                                      >
                                      > Gość portalu: sagan napisał(a):
                                      >
                                      > > 1) czyli chodzi Ci WYLACZNIE o antykoncepcje
                                      > hormonalna, tak?
                                      >
                                      > Nie, ale ona jest najlepszym przykładem i jej dotyczy
                                      > problem dofiansowania.

                                      ale TYLKO w wypadku antykoncepcji hormonalnej wystepuje
                                      zatrzymanie owulacji. jesli tym argumentujesz
                                      "ubezplodnienie", to tyczy sie ono TYLKO antykoncepcji
                                      hormonalnej. a przeciez twierdziles, ze uzywanie
                                      prezerwatywy tez jest bezplodnoscia funkcjonalna. ale w
                                      takim razie wstrzymanie sie od seksu jest nia rowniez.
                                      moze zdefiniujesz, co rozumiesz pod pojeciem
                                      "bezplodnosc", to latwiej bedzie dyskutowac na ten temat.

                                      > > 2) tak, wystepuja cykle bezowulacyjne.
                                      >
                                      > Zdarzają się również ataki bezdechu, zakrztuszenia etc.
                                      > Czy jest to argument przeciw tezie, że brak oddechu nie
                                      > jest naturalnym stanem jednostki. Usiłujesz
                                      > mieszać losową charakterystykę procesu z samą istotą
                                      > procesu.

                                      nie mas racji. wlasnie losowosc procesu dobrze go
                                      charakteryzuje. te cykle bezowulacyjne sa normalne,
                                      naturalne, wystepuja u wiekszosci kobiet i nie ma w nich
                                      nic dziwnego.
                                      u kobiety bioracej pigulke owulacja nie wystepuje tylko
                                      wtedy, gdy ona ja bierze. jesli przestaje - wracaja cykle
                                      owulacyjni-nieowulacyjne, jak u kazdej normalnej kobiety.


                                      > No, o autorytetach moralnych to chyba nie pisałem, ale
                                      > jak chcesz drugiego, to proszę bardzo - Karol Wojtyła
                                      > (JP II)...

                                      oczywiscie nie o autorytety moralne mi chodzilo,
                                      przejezyczenie, zdarza sie w najlepszej rodzinie...
                                      natomiat Tobie zdarza sie za czesto nieszanowanie
                                      rozmowcow - uwazam za bardzo plytkie tlumaczenie mi w
                                      nawiasie, to to jest Karol Wojtyla :(


                                      > Jeśli nie widzisz różnicy między dyskusjami na tematy
                                      > społeczno-medyczne a dyskusjami nad kosmologią klasy
                                      > high-end to trudno się będzie porozumieć...

                                      w tym konkretnym momencie nie rozmawialismy na tematy
                                      spoleczno-medyczne, ale o AUTORYTETACH. byles oburzona,
                                      ze nie chce przyjac z pokora opinii swiatowej slawy
                                      autorytety. chcialam Ci tylko pokazac, do czego takie
                                      oczekiwanie przyjecia slowa autorytetu za swietosc moze
                                      doprowadzic. widze, ze nie zostalam zrozumiana.


                                      > To jest bardzo kulawe postawienie problemu. Czy w takim
                                      > razie dyskusja o pedofilii też powinna się dokonywać
                                      > przez osoby, które nie mają oporów przeciw jej
                                      > stosowaniu (głównie u innych), szanują tych co to robią
                                      > i nie robią?

                                      wg mnie to pociaga za soba fakt, ze w sprawie o pedofilie
                                      czy morderstwo osoby bezposrednio zainteresowane (np
                                      rodzina) nie maja udzialu w czynnosciach prawnych typu
                                      wydawanie sadu "winny-niewiny" czy wydawanie wyroku.
                                      popatrz na sady amerykanskie i na lawe przysieglych.
                                      popatrz na mozliwosc odmowienia zezna w sprawie swoich
                                      najblizszych. popatrz na sprawdzanie, czy "obsuga sadowa
                                      sprawy" nie kontaktuje sie z oboma stronami sprawy i ich
                                      rodzinami - czy uwazasz to za bzdury pozbawione sensu czy
                                      tez za postawienie na wieksza obiektywnosc i
                                      bezstronnosc?

                                      > że neutralny stosunek do czegoś nie jest żadną miarą
                                      > obiektywizmu.

                                      pomaga w obietywizmie. zaangazowanie (w ktorakolwiek
                                      strone) NIE, choc jej nie wyklucza.


                                      > Sagan, zrozum, to jest fikcja. Naukowiec badający
                                      > problem X, jest zainteresowany (a więc zaangażowany
                                      > emocjonalnie) choćby samym istnieniem problemu X.

                                      i dlatego nim jego prace sie opublikuje, poddaje sie je
                                      recenzji roznych (na ogol dosc losowo wybranych osob z
                                      jego przedmiotu), ktore zwiazane NIE sa.

                                      >
                                      > > no wlasnie... dlaczego wiec uwazasz, ze akurat tutaj
                                      > > problem nie ma racji wystapic?
                                      >
                                      > Uważam, że jak najbardziej występuje. Po _obu
                                      >stronach_.

                                      dokladnie tak samo mysle.
                                      i chyba nawet to juz napisalam.
                                      to Ty byles oburzony moim brakiem przyjecia slow
                                      autorytetu jako jedyne obowiazujace.


                                      > W pracach opisujących nieuczciwości naukowe lekarze
                                      > zajmują bardzo niechwalebne miejsce w czołówce. Ale
                                      > rozumiem, że dla Ciebie wszyscy troszczą się tylko o
                                      > zdrowie kobiet...

                                      a wg Ciebie WSZYSCY troszcza sie o forse bez wzgledu na
                                      zdrowie kobiety???
                                      wlasnie taka skrajonosc mnie bawi. oczywiscie ze nie
                                      wszyscy, lekarskie zwiazki z farmaceutycznymi gigantami
                                      sa karygodne.
                                      ale to nie przekresla faktu, ze witaminy sa niezbedne i
                                      zdrowe w odpowiednich ilosciach oraz ze ludzie maja prawo
                                      do antykoncepcji (niekoniecznie na rachunek panstwa).
                                      i tylko to chcialam pokazac.


                                      > Karabin w tym sensie też jest środkiem medycznym.

                                      karabin pozbawia zycia
                                      pigulka nie
                                      skacz z tania demagogia

                                      • Gość: BD Re: w kwestii formalnej... IP: 195.136.36.* 30.04.03, 15:03
                                        Witam,

                                        Gość portalu: sagan napisał(a):

                                        > ale to nie przekresla faktu, ze witaminy sa niezbedne i
                                        > zdrowe w odpowiednich ilosciach oraz ze ludzie maja prawo
                                        > do antykoncepcji (niekoniecznie na rachunek panstwa).
                                        > i tylko to chcialam pokazac.

                                        Ale ja, ani z jednym, ani z drugim nie polemizowałem :)

                                        Nota bene: witaminy są niezbędne, ale nie te które kupujemy w aptekach. Po tym
                                        jak ktoś mi opisał rygorystyczne wyniki badań nad efektami leków, nawet tych
                                        najbardziej niewinnych, to przestałem brać jakiekolwiek witaminy (a na zdrowie
                                        nie narzekam). Medycyna kreuje produkty na podobnej zasadzie jak dyktatorzy
                                        mody.

                                        Nie mam już siły dysktować z kilkoma osobami naraz, przenoszę się do lżejszego
                                        wątku o mądrości v's urodzie kobiet.

                                        pozdrawiam,

                                        BD
                                        • Gość: sagan Re: w kwestii formalnej... IP: *.desy.de 30.04.03, 15:12
                                          Gość portalu: BD napisał(a):


                                          > Ale ja, ani z jednym, ani z drugim nie polemizowałem :)

                                          a mozna by odniesc wrazenie, ze jednak... ;)

                                          > Nota bene: witaminy są niezbędne, ale nie te które
                                          > kupujemy w aptekach. Po tym jak ktoś mi opisał
                                          > rygorystyczne wyniki badań nad efektami leków, nawet
                                          > tych najbardziej niewinnych, to przestałem brać
                                          > jakiekolwiek witaminy (a na zdrowie nie narzekam).

                                          Ty tez??? ja zrobilam dokladnie to samo! najpierw byl
                                          artykul w wiedzy i zyciu (chyba), potem troche
                                          poszperalam i teraz staram sie tak roznicowac diete, zeby
                                          dostarczac witamin naturalnie, nie jem zadnych pigulek!
                                          ponoc wiekszosc witaminowych to glownie c, wapn i chyba
                                          b. a przedawkowanie witamin moze byc grozne (wit b daje
                                          objawy chorob psychocznych...)

                                          > Nie mam już siły dysktować z kilkoma osobami naraz,
                                          > przenoszę się do lżejszego wątku o mądrości v's urodzie
                                          > kobiet.

                                          no silaczka to z Ciebie zadna... ;)
                                • hal9000 Re: w kwestii formalnej... 29.04.03, 17:23
                                  Gość portalu: BD napisał(a):

                                  > Odpwiedz mi na jedno pytanie: czy brak owulacji jest prawidłowym stanem
                                  > organizmu dojrzałej płciowo kobiety?

                                  Tak. Jest to normalny stan w czasie ciąży. A chyba nie nazwiesz ciąży chorobą...
                                  Zresztą podobieństwo do ciąży było istotą pomysłu antykoncepcji hormonalnej...

                                  Pozdrawiam,
                                  • Gość: BD Re: w kwestii formalnej... IP: 195.136.36.* 30.04.03, 09:42
                                    Witam,

                                    hal9000 napisał:

                                    > > Odpwiedz mi na jedno pytanie: czy brak owulacji jest prawidłowym stanem
                                    > > organizmu dojrzałej płciowo kobiety?

                                    > Tak. Jest to normalny stan w czasie ciąży. A chyba nie nazwiesz ciąży
                                    > chorobą... Zresztą podobieństwo do ciąży było istotą pomysłu antykoncepcji
                                    > hormonalnej...

                                    Masz oczywiście racje. Podczas ciąży owulacji nie ma, ale nie ma też ciąży bez
                                    owulacji (tj. ja bym tych rzeczy nie oddzielał).

                                    Co do owego podobieństwa, to jest ono postawieniem problemu na głowie.
                                    Naturalną rzeczą jest, że żołnierze stacjonują w koszarach i bazach wojskowych.
                                    Nie ma ich tam zarówno w trakcie wojny, jak i w państwie pacyfistycznym, które
                                    nie ma wojska. W tym sensie państwo prowadzące wojnę i państwo pacyfistów są do
                                    siebie bardzo podobne :-))))

                                    pozdrawiam,

                                    BD
                                    • Gość: sagan Re: w kwestii formalnej... IP: *.desy.de 30.04.03, 10:46
                                      Gość portalu: BD napisał(a):



                                      > Masz oczywiście racje. Podczas ciąży owulacji nie ma,
                                      > ale nie ma też ciąży bez owulacji (tj. ja bym tych
                                      > rzeczy nie oddzielał).

                                      ale jesli mezczyzna stosuje prezerwatywe, to owulacja
                                      jest, natomiast nie ma (przy odrobinie szczescia...)
                                      poczecia. a uzycie prezerwatywy nazwales "bezplodnoscia
                                      funkcjonalna". rozumiem, ze w takim ciaze tez nazwiesz
                                      "bezplodnoscia funkcjonalna"?
                                • Gość: Xena Re: w kwestii formalnej... IP: *.acn.waw.pl 30.04.03, 10:53
                                  Gość portalu: BD napisał(a):

                                  > Odpwiedz mi na jedno pytanie: czy brak owulacji jest prawidłowym stanem
                                  > organizmu dojrzałej płciowo kobiety?

                                  Do argumentów, które przytoczyła sagan, dodam jeszcze: ciąża też oznacza brak
                                  owulacji. Idąc tropem Twojego myślenia można ukuc nastepujący sylogizm: (a)
                                  brak owulacji jest nieprawidłowym stanem u kobiety dojrzałej płciowo, (b)
                                  kobieta w ciązy (a więc dojrzała płciowo) nie ma owulacji; a zatem (c) ciąża
                                  jest stanem medycznej patalogii i należy ją leczyć (aborcja?) albo zapobiegać
                                  (czyli jednak antykoncepcja!).

                                  Dochodzimy więc do oczywistego dla normalnie myślącego człowieka paradoksu.
                                  Oznacza to, ze twoje kategoryczne stwierdzenia trzeba jednak zrelatywizować i
                                  uzupełnić dodatkowymi warunkami, np. u kobiety dojrzałej płciowo powinna
                                  wystepować owulacja, chyba że jest w ciązy .... lub stosuje antykoncepcję
                                  hormonalną. Innymi słowy, patologia jest pojęciem w dużej mierze normatywnym
                                  (czyli jej granice są kwestią kultury, umowy społecznej, poziomu wiedzy
                                  medycznej, przyjetych założeń), a nie deskryptywnym (odzwierciedleniem
                                  obiektywnej rzeczywistości).

                                  I jeszcze, odchodząc od filozoficznych dywagacji, a wracając na trywialny grunt
                                  medyczny dodam, że nie wszystkie pigułki antykoncepcyjne hamują owulację.
                                  Proponuję wzbogacić swoją wiedzę o informacje z zakresu działania tzw.
                                  minipigułek.

                                  > Polecam też zastąpić "owulację" oddechem, krążeniem krwi, przemianą materii.

                                  Bzdura. Owulacja do życia osobniczego nie jest potrzebna (potrzebna jest dla
                                  przetrwania gatunku), w przeciwieństwie do oddychania czy krążenia, których
                                  brak oznacza śmierć fizjologiczną organizmu. Jesli szukasz rzeczowych analogii,
                                  to zadbaj o to, by nie były one czczą sofistyką.


                                  > Ja wskazuję na istnienie pewnego paradoksu, który wynika z logicznego
                                  > zestawienia pewnych dostępnych danych.

                                  Dostępne dane prowadzą też do innego paradoksu, quod erat ad demonstrandum.

                                  > No to Ty przytocz chociaż jeden, równie znany, który twierdzi, że
                                  > antykoncepcja nie jest ubezpładnianiem.

                                  Jeśli przez ubezpładnianie rozumiesz doprowadzenie do stanu bezpłodności, tak,
                                  jak jest ona definiowana przez oficjalną klasyfikację chorób i zaburzeń ICD-10
                                  (na którą implicite się powołujesz), to jesteś w błędzie. Cytuję, jakie wstępne
                                  warunki muszą być spełnione, by zdiagnozować bezpłodność (wersaliki moje):

                                  "A couple is considered infertile if the woman does not conceive a child after
                                  one year of UNPROTECTED, well-timed intercourse or she has been unable to carry
                                  a pregnancy to a live birth."

                                  Antykoncepcja jest działaniem odwracalnym i czasowym, a zatem "bezpłodność"
                                  przez nią powodowana nie jest "bezpłodnością" w rozumieniu medycznym - a chyba
                                  medycznymi terminami chcemy się posługiwać, a nie nagietymi do własnej
                                  ideologii?


                                  > Może je odstawić w momencie, gdy już nie będzie mogła mieć dzieci.

                                  To już indywidualna decyzja kobiety. Nie można winić pigułek (i szerzej - całej
                                  antykoncpecji) za to, że ktoś stosował je za długo i "przegapił" okres
                                  płodności. Taka sama sytucja może sie przytrafic w przyadku osób, które
                                  stosowały NMPR czy w ogóle zachowywały pełna wstrzemięźliwość seksualną.

                                  > Może mieć problemy z zajściem w ciążę. Na kobiecym forum "zdrowie" był wątek
                                  > o szkodliwości antykoncepcji.

                                  Przede wszystkim - w przypadkach opisywanych na forum zdrowie trudno
                                  stwierdzić, do jakiego stopnia problemy z zajściem w ciążę są spowodowane
                                  uprzednim braniem pigułek, a do jakiego stopnia pojawiłyby się niezależnie od
                                  nich - w większości dotyczą bowiem kobiet, które jeszzcze nie rodziły i
                                  wcześniej nie starały się o dzieci.
                                  Poza tym - to dość naturalne, że ludzie zwracają się po poradę wtedy, gdy MAJą
                                  PROBLEMY, a nie, gdy ich NIE MAJĄ- stąd tematyka i problematyka postów jest
                                  mało reprezentywna. Jest forum "NIEPŁODNOŚĆ", ale jakoś nie ma dokładnie
                                  analogicznego "PŁODNOSC", prawda?



                                  Pozdr.

                                  • Gość: BD Re: w kwestii formalnej... IP: 195.136.36.* 30.04.03, 14:55
                                    Witam,

                                    Gość portalu: Xena napisał(a):

                                    > wystepować owulacja, chyba że jest w ciązy .... lub stosuje antykoncepcję
                                    > hormonalną. Innymi słowy, patologia jest pojęciem w dużej mierze normatywnym
                                    > (czyli jej granice są kwestią kultury, umowy społecznej, poziomu wiedzy
                                    > medycznej, przyjetych założeń)

                                    Tak, oczywiście. Ciąża jest też pojęciem kulturowym, wynikiem umowy społecznej.
                                    Gdybyśmy się umówili inaczej, to ludzie rozmnażaliby się przez pączkowanie.
                                    Zapisz się do klubu femnistek, co twierdzą, że stałe matematyczną są
                                    zdefiniowane kulturowo.

                                    Bardziej serio: oczywiście, że część patologii można definiować kulturowo, tak
                                    jest np. w psychopatologii. W tego typu dyskusjach jest pewna granica zdrowego
                                    rosądku, bez której rozmawiać się nie da. Ale u nas leży ona widać gdzie
                                    indziej.

                                    > Bzdura. Owulacja do życia osobniczego nie jest potrzebna (potrzebna jest dla
                                    > przetrwania gatunku), w przeciwieństwie do oddychania czy krążenia, których
                                    > brak oznacza śmierć fizjologiczną organizmu.

                                    Z ewolucyjnego punktu widzenia bezpłodność jest najsilniejszym możliwym
                                    upośledzeniem, bo zeruje horyzont genetyczny jednostki. Problemy z oddychaniem
                                    to przy tym pestka.

                                    > "A couple is considered infertile if the woman does not conceive a child
                                    > after one year of UNPROTECTED, well-timed intercourse or she has been unable
                                    > to carry a pregnancy to a live birth."

                                    He, he, nie odróżniasz pojęcia od jego operacjonalizacji. Według
                                    tej "definicji" nie można powiedzieć, że eunuch jest bezpłodny. Kryterium
                                    cytowane da 36% "false positives" (tj. błędnych identyfikacji) dla płodnych 35
                                    letnich kobiet tylko z faktu probabilistycznej natury zjawiska (szansy
                                    zapłodnienia).

                                    > medycznymi terminami chcemy się posługiwać, a nie nagietymi do własnej
                                    > ideologii?

                                    Termniu ubezpładnianie odnośnie antykoncepcji użyłem za najbardziej
                                    utytułowanym poslkim ginekologiem. W przeciwieństwie do Ciebie mam odrobinę
                                    krycyzmu w posługiwaniu się terminami medycznymi i widzę różnicę choćby między
                                    pojęciem bezpłodnści, a pragmatycznymi kryteriami jego diagnozy.

                                    pozdrawiam,

                                    BD
                      • charlota Re: Do Sagan 29.04.03, 12:14
                        Wiesz co?Ja myślę,
                        ze najlepiej nie odpowiadać na posty BD,
                        ponieważ to ograniczona osoba,
                        do której żadne argumenty i tak nie dotrą,
                        jak się ma klapki na oczach tak jak BD
                        to nie ma sensu z tą osoba dyskutować.
                        Mam nadzieję,że takich jak on(a)
                        jest niewielu w naszym kraju
                        a reszta ludzi myśli jednak realnie.
                        pozdrowienia
                    • charlota Re: w kwestii formalnej... 29.04.03, 12:09
                      Gość portalu: BD napisał(a):


                      Pisałem wyraźnie - działanie aktykoncepcyjne to
                      > ubezpładnianie, a więc wywołanie stanu uznanego przez współczesną medycynę za
                      > chorobowy.
                      >
                      > pozdrawiam,
                      >
                      > BD

                      Może najpierw zapytaj lekarza
                      jakie działanie mają pigułki a potem zabieraj głos.
                      Otóż ja chodzę do lekarza i wiem,
                      że pigułki nie powodują żadnego stanu chorobowego
                      a na pewno nie "ubezpładniają".
                      Zastanów się co Ty wypisujesz w ogóle,to jest tragiczne.
                      • Gość: BD Re: w kwestii formalnej... IP: 195.136.36.* 29.04.03, 12:41
                        Witam,

                        charlota napisała:

                        > Może najpierw zapytaj lekarza
                        > jakie działanie mają pigułki a potem zabieraj głos.
                        > Otóż ja chodzę do lekarza i wiem, że pigułki nie powodują żadnego stanu
                        > chorobowego a na pewno nie "ubezpładniają".

                        W poście do Sagan powoływałem się na opinię lekarza i to nie byle jakiego, ale
                        prof. nauk medycznych, twórcy polskiej szkoły rodzenia, nestora poslkiej
                        ginekologii i członka bodaj siedmiu towarzystw naukowych - śp. prof.
                        Fijałkowskiego. Ale rozumiem, że Twój ginekolog to większy specjalista.
                        Cóż...

                        BTW: nie wiem czemu oburzył Cię pomysł, by problem dzieci niechcianych
                        rozwiązywać za pomocą karabinów maszynowych. Dopłacając do antykoncepcji
                        zamiast do tych dzieci stwierdzamy, że lepiej byłoby, aby się w ogóle nie
                        urodziły. Propozycja ich fizycznej eliminacji jest przecież w pełni zgodna z
                        tak postawioną "logiką utylitarną".

                        pozdrawiam,

                        BD
                        • hal9000 Re: w kwestii formalnej... 29.04.03, 15:35
                          Gość portalu: BD napisał(a):

                          > BTW: nie wiem czemu oburzył Cię pomysł, by problem dzieci niechcianych
                          > rozwiązywać za pomocą karabinów maszynowych. Dopłacając do antykoncepcji
                          > zamiast do tych dzieci stwierdzamy, że lepiej byłoby, aby się w ogóle nie
                          > urodziły. Propozycja ich fizycznej eliminacji jest przecież w pełni zgodna z
                          > tak postawioną "logiką utylitarną".

                          Z taką argumentacją zgodziłbym się gdybyś mówił o aborcji...
                          Ale stawianie antykoncepcji obok fizycznej eliminacji to chyba, delikatnie
                          mówiąc, przesada...

                          Pozdrawiam,
    • anndelumester w sprawie mentalności i przyjemności 25.04.03, 13:33
      po pierwsze, jest grupa leków hormonalnych/pigułek anty/ które stanowią również
      zabezpieczenie w tak zwanej PROFILAKTYCE RAKA JAJNIKA na przykład , ale że u
      nas w kraju pigułka kojarzy się co poniektórym z jednym (na zasadzie natręctwa)
      a termin profilaktyka jest obcy zarówno lekarzom i pacjentom jest jak
      jest....pigułki są pełnopłatne i ok. stać mnie na to, tak jak stać mnie było na
      nie refundowane badania genetyczne w tym kierunku i masę innych
      badań ...widocznie mam szczęście ..
      ale (i to po drugie) taki sposób myslenia (jak np. BD) doprowadza do skrajności
      bo skoro nie refundujemy hormonów (np. dla mnie, która płacę dosyć wysokie
      sładki i podatki) to dlaczego mają być refundowane leki nasercowe nawieńcówkowe
      itp. czy zabiegi bypasowe dla panów co to palą piją i generalnie prowadzą
      niesportowy tryb zycia ...było się prowadzić sportowo...podobnie z innymi
      chorobami tak zwanymi cywilizacyjnymi...- zawsze można powiedzieć trzeba było
      uważać nie żreć tyle mięcha wieprzowego i uprawiać bieganie co rano...(jak
      można powiedzieć że trzeba się nie seksić to pigułki nie bedą potrzebne )
      pytanie, czy wśród grupy która tak protestuje przeciwko refundacji pigułek są
      osoby które zgodziłyby się na całkowicie płatną służbę zdrowia - kto płaci ma
      opiekę i leki, kto nie ma - umiera - sprawa prosta i mentalności
      komunistycznej zarzucić się nie da...tak było do XIX wieku i nikt nie
      protestował ....: )
      pozdrawiam
      a.
      • cotti Re: w sprawie mentalności i przyjemności 25.04.03, 13:50
        Najbardziej boli niesprawiedliwość. Inni dostają, to ja też chcę.
        A refundacja antykoncepcji jest czymś b. potrzebnym - płacę podatki, nie mam
        perspektyw by utrzymać dziecko, państwo pewno też nie ma kasy na utrzymywanie
        mojego dziecka w sierocińcu też nie ma. Mniejsze zło się wybiera.
      • charlota Re: w sprawie mentalności i przyjemności 25.04.03, 13:55
        anndelumester napisała:

        > po pierwsze, jest grupa leków hormonalnych/pigułek anty/ które stanowią
        również
        >
        > zabezpieczenie w tak zwanej PROFILAKTYCE RAKA JAJNIKA na przykład , ale że u
        > nas w kraju pigułka kojarzy się co poniektórym z jednym (na zasadzie
        natręctwa)
        >
        > a termin profilaktyka jest obcy zarówno lekarzom i pacjentom jest jak
        > jest....pigułki są pełnopłatne i ok. stać mnie na to, tak jak stać mnie było
        na
        >
        > nie refundowane badania genetyczne w tym kierunku i masę innych
        > badań ...widocznie mam szczęście ..
        > ale (i to po drugie) taki sposób myslenia (jak np. BD) doprowadza do
        skrajności
        >
        > bo skoro nie refundujemy hormonów (np. dla mnie, która płacę dosyć wysokie
        > sładki i podatki) to dlaczego mają być refundowane leki nasercowe
        nawieńcówkowe
        >
        > itp. czy zabiegi bypasowe dla panów co to palą piją i generalnie prowadzą
        > niesportowy tryb zycia ...było się prowadzić sportowo...podobnie z innymi
        > chorobami tak zwanymi cywilizacyjnymi...- zawsze można powiedzieć trzeba było
        > uważać nie żreć tyle mięcha wieprzowego i uprawiać bieganie co rano...(jak
        > można powiedzieć że trzeba się nie seksić to pigułki nie bedą potrzebne )
        > pytanie, czy wśród grupy która tak protestuje przeciwko refundacji pigułek są
        > osoby które zgodziłyby się na całkowicie płatną służbę zdrowia - kto płaci
        ma
        > opiekę i leki, kto nie ma - umiera - sprawa prosta i mentalności
        > komunistycznej zarzucić się nie da...tak było do XIX wieku i nikt nie
        > protestował ....: )
        > pozdrawiam
        > a.

        Bardzo słuszne podejście,popieram.
        Nawiasem mówiąc,tylko w Polsce jak zwykle
        jest inaczej niż na całym świecie.
      • Gość: BD Re: w sprawie mentalności i przyjemności IP: 195.136.36.* 25.04.03, 14:13
        Witam,

        anndelumester napisała:

        > po pierwsze, jest grupa leków hormonalnych/pigułek anty/ które stanowią
        > również zabezpieczenie w tak zwanej PROFILAKTYCE RAKA JAJNIKA na przykład

        A papierosy stanowią zabezpieczenie przed chorobą Alzheimera (całkiem serio).
        Wstrzemieźliwość seksualna świenie chroni przed rakiem szyjki macicy. Ale my
        chyba nie o tym rozmawiamy? Trochę uczciwości proszę - ile osób używających
        pigułek anty- używa je stawiając sobie za cel profilaktyki raka???

        > , ale że u nas w kraju pigułka kojarzy się co poniektórym z jednym

        Nie kojarzy się. Nie wiem czy zauważyłeś, że dysktujemy tu o finansowaniu
        _antykoncepcji_ a nie pigułek!

        > bo skoro nie refundujemy hormonów (np. dla mnie, która płacę dosyć wysokie
        > sładki i podatki) to dlaczego mają być refundowane leki nasercowe

        Czytaj to co piszę - wyżej jak najbardziej pisałem, że terapia zaburzeń
        hormonalnych może być w pewnych warunkach finansowana ze środków państwa. Ale
        to coś zupełnie innego jak finansowanie antykocepcji.

        > itp. czy zabiegi bypasowe dla panów co to palą piją i generalnie prowadzą
        > niesportowy tryb zycia ...było się prowadzić sportowo...podobnie z innymi

        Nota bene: ci panowie co palą i piją płacą za to do kasy państwa dodatkowy
        bardzo wysoki podatek akcyzowy zawarty w cenie papierosów i alkoholu. Od
        uprawiania seksu akcyzy się nie płaci.

        I proszę nie insynować mi bycia zwolennikiem XIX wiecznego kapitalizmu, bo nic
        takiego tu nigdy nie sugerowałem. Wypowiadam się na konkretny temat - dopłat do
        _antykoncepcji_ (a nie terapii hormonalnej czy bypasów) i tyle.

        pozdrawiam,

        BD
        • anndelumester Re: w sprawie mentalności i przyjemności 25.04.03, 15:00
          > A papierosy stanowią zabezpieczenie przed chorobą Alzheimera (całkiem serio).
          marycha podobno też ..i ja nikomu niczego nie zabraniam tylko, chcesz
          pal /pij/ćpaj/obżeraj się itd. itd. tylko nie płacz potem w aptece nad
          receptami i przed gabinetem lekarza ...wiedziały gały...
          > Wstrzemieźliwość seksualna świenie chroni przed rakiem szyjki macicy.
          tu akurat bym polemizowała - chociaż można to tak nazwać - chodzi o potencjalne
          zagrożenie zakażeniami przy kontaktach z wieloma partnerami, więc z jednym
          zdrowym i w np. gumie mozna do woli...

          >Ale my
          > chyba nie o tym rozmawiamy? Trochę uczciwości proszę - ile osób używających
          > pigułek anty- używa je stawiając sobie za cel profilaktyki raka???
          a gdyby nawet jedna, ale płacąca składkę to co???
          czy każdy z nas będzie miał po kilka przeszczepów? nie, a z naszych składek
          jest to fundowane jakby nie było ...
          podobnie z chorobami przewlekłymi...co z tego że u mnie w rodzinie na szczęście
          niczego takiego nie ma ??? czy to oznacza że mam zarządać żeby z moich składek
          tego nie robiono???
          a hormonalna terapia zastępcza? leczenie czy fanaberia,
          a opieka nad kobietą w ciązy - ciąża to nie choroba jakby nie było ....więc
          czemu ma być za darmo wizyta u lekarza i poród refundowany...skoro ktoś się
          chciał seksić i jeszcze zaszedł to ...
          a leki na choroby prostaty - profilaktyka, leczenie czy tylko komfort w
          siusianiu-
          widzisz, moim zdaniem antykoncepcja hormonalna to nie tylko seks i przyjemność -
          w niektórych przypadkach to także profilaktyka medyczna i społeczna ....jak w
          wielu przypadkach...
          > Nie kojarzy się. Nie wiem czy zauważyłeś, że dysktujemy tu o finansowaniu
          > _antykoncepcji_ a nie pigułek!
          chyba się rozumiemy - pigułki hormonalne, które mają rówież działanie
          antykoncepcyhjne - i są jakby nie było lekiem, więc mozemy spokojnie
          dyskutować o ich refundacji jako o refundacji leku - na razie nie mówimy o
          dofinansowywaniu spiral, czy prezerwatyw...

          > Czytaj to co piszę - wyżej jak najbardziej pisałem, że terapia zaburzeń
          > hormonalnych może być w pewnych warunkach finansowana ze środków państwa.
          w pewnych warunkach...co za piękny unik ...to może jeszcze powołać należy
          komisję(za pieniądze podatników ) sprawdzającą owe pewne warunki...i
          rozdzielającą czy taki Minulet za 28 zł to bardziej antyrakowo czy bardziej
          antykoncepcyjnie...i czy Diane bardziej na zaburzenia czy może coś potrącać
          za "dodatek" antykoncepcyjny...
          > Nota bene: ci panowie co palą i piją płacą za to do kasy państwa dodatkowy
          > bardzo wysoki podatek akcyzowy zawarty w cenie papierosów i alkoholu.
          i super, to niech jeszcze płacą za opiekę zdrowotną, bo akcyzę płacą państwu a
          nie współobywatelom do ich kieszeni.....

          >I proszę nie insynować mi bycia zwolennikiem XIX wiecznego kapitalizmu, bo nic
          >takiego tu nigdy nie sugerowałem.
          ja koledze niczego nie insynuuję ...to po prostu pewna propozycja - nie bardzo
          rozumiem, dlaczego mam fundować leki i leczenie rencistce, która widocznie o
          siebie nie dbała - bo choruje, nie dbała o swoją przyszłość - nie ma kasy, i
          jeszcze czegoś rząda od państwa- czyli obywateli czyli mnie.
          Ja tylko chciałam pokazać do czego takie myslenie - temu się należy bo chory a
          tej nie bo to chyba-chora-nie -jest (a konkretnie pewne obsesje na punkcie
          seksu, cudzego zwłaszcza) mogą doprowadzić ...a że leki hormonalne mogą być
          wykorzystywane na wiele sposobów to inna sprawa i chyba tego tłumaczyć nie
          trzeba,




          • Gość: BD Re: w sprawie mentalności i przyjemności IP: 195.136.36.* 25.04.03, 15:34
            Witam,

            anndelumester napisała:

            > a opieka nad kobietą w ciązy - ciąża to nie choroba jakby nie było ....więc
            > czemu ma być za darmo wizyta u lekarza i poród refundowany...skoro ktoś się
            > chciał seksić i jeszcze zaszedł to ...

            Lekarz nie leczy ciąży, tylko sprawdza czy z ciążą wszystko w porządku. Dla
            dobra kobiety, jej dziecka i całego społeczeństwa. Jest pewna zasadnicza
            różnica między tym, a antykoncepcją. Samo uprawianie seksu w niczym
            społeczeństwu nie pomaga, a rodzenie zdrowych dzieci - owszem.

            > > Nie kojarzy się. Nie wiem czy zauważyłeś, że dysktujemy tu o finansowaniu
            > > _antykoncepcji_ a nie pigułek!
            > chyba się rozumiemy - pigułki hormonalne, które mają rówież działanie
            > antykoncepcyhjne - i są jakby nie było lekiem

            Bynajmniej. Płodność nie jest chorobą, bezpłodność tak. Tak więc działanie
            antykoncpecyjne pigułki to z punktu widzenia medycznego _szkodliwy efekt
            uboczny_. Oczywiście jest też masa innych efektów ubocznych pigułek - w sumie
            to nie ma dowodów, że nie szkodzą one bardziej niż pomagają. Oferowanie tego
            jako pakietu "dwa w jednym" jest po prostu nieuczciwe.

            Można płacić za leczenie zaburzeń hormonalnych, które nie jest antykoncepcją, a
            nie za antykoncepcję z dorobioną idelogią. Zauważ, ża nikt jakoś nie wymyśla
            pigułek, które leczą zaburzenia hormonalne, a równocześnie dbają o prawidłową
            owulację - a to byłby uczciwy medycznie środek.

            > dyskutować o ich refundacji jako o refundacji leku - na razie nie mówimy o
            > dofinansowywaniu spiral, czy prezerwatyw...

            Założycielka tego wątku pisała o antykoncepcji a nie pigułkach.

            > > Nota bene: ci panowie co palą i piją płacą za to do kasy państwa dodatkowy
            > > bardzo wysoki podatek akcyzowy zawarty w cenie papierosów i alkoholu.

            > i super, to niech jeszcze płacą za opiekę zdrowotną, bo akcyzę płacą państwu
            > a nie współobywatelom do ich kieszeni.....

            Za opiekę płacą tak samo jak inni obywatele. Dodatkowo akcyza może kompensować
            koszty używek. Ponieważ nie ma akcyzy na seks to np. alkoholik ma większe
            ekonomiczne prawo do dofinansowania alkoholu czy alternatywnie leczenia skutków
            alkoholu niż ludzie uprawiający seks do dofinansowania środków
            antykoncepcyjnych.

            > ...a że leki hormonalne mogą być wykorzystywane na wiele sposobów to inna
            > sprawa i chyba tego tłumaczyć nie trzeba,

            To jest czyste dorabianie ideologii. Wytłumacz mi w takim razie dlaczego jest
            akcyza na wino (zamiast dopłat), skoro nawet WHO zaleca picie czerwonego wina w
            ramach np. profilaktyki raka. Gdyby było tak jak mówisz, medycyna szłaby w
            kierunku produkcji leków hormonalnych, które zachowują owulacje. Tymczasem
            idzie o antykoncepcję ewentualnie _mniej szkodliwą_ dla kobiety.

            pozdrawiam,

            BD
            • anndelumester Re: w sprawie mentalności i przyjemności 26.04.03, 20:07
              Gość portalu: BD napisał(a):
              > Lekarz nie leczy ciąży, tylko sprawdza czy z ciążą wszystko w porządku. (...)
              > Płodność nie jest chorobą, bezpłodność tak. Tak więc działanie
              > antykoncpecyjne pigułki to z punktu widzenia medycznego _szkodliwy efekt
              > uboczny_. Oczywiście jest też masa innych efektów ubocznych pigułek - w sumie
              > to nie ma dowodów, że nie szkodzą one bardziej niż pomagają. Oferowanie tego
              > jako pakietu "dwa w jednym" jest po prostu nieuczciwe. (...)
              >Gdyby było tak jak mówisz, medycyna szłaby w
              > kierunku produkcji leków hormonalnych, które zachowują owulacje.
              a nie idzie, a co z lekami hormonalnymi stymulujacymi owulację i
              podtrzymujacymi ciąże ???
              widzisz, tak się składa że jestem z racji swego stanu skupienia dosyć
              doswiadczona w tym temacie ....
              1. czasami gin. zaleca klasyczne środki antykoncepcyjne hamujace owulacje - by
              paradoksalnie po ich odstawieniu spowodować własnie pewniejszą owulację
              (polecam dyskusje na portalach typowo ciężarno-dzieciecych i konsultacje ze
              specjalistami)więc jak je sklasyfikować??
              2. a co z przepisywanymi tab. anty. tuż po poronieniu szkodzą ? pomagają ??
              znasz jedynie słuszną odpowiedz? jesteś endokrynologiem czy ginekologiem??
              (również polecam ww. portale i fora dyskusyjne)
              ....podział na czarne i białe zwłaszcza w kwestiach medycznych jest
              wysoce infantylny i wskazuje na bardzo naiwne widzenie świata ....
              zawsze, zwłaszcza w takich dyskusjach wychodzi u pewnych osób (jak u np.
              założycielki watku) klasyczna manichejska wizja świata, którą najczęściej
              weryfikują tak zwane sytuacje zyciowe.....
              przy okazji tego typu dyskusji zastanawiam się co by było gdyby...
              gdyby nagle u tego pokroju osoby/osób wykryto załuzmy ..problemy z
              płodnością ....zalecono kosztowne leczenie preparatami hormonalnymi, w tym
              również takimi, które mają na opakowaniu napis "działanie
              antykoncepcyjne"...załóżmy że kondycja finansowa pacjenta i jego mozliwości
              byłyby oględnie mówiąć srednie ...........ciekawa jestem czy los płaczacej
              rencistki byłby jej tak bliski...oczywiście to tylko teoretyczne
              spekulacje....ale w zyciu róznie bywa, i dająć głos w dyskusji chyba wszyscy
              powinnismy o tym pamiętać, że nigdy nie wiadomo co nam bedzie kiedyś potrzebne
              i w jakich sytuacjach nas los postawi....
              poza tym pisanie banałów w stylu
              >>Dla
              > dobra kobiety, jej dziecka i całego społeczeństwa.
              Samo uprawianie seksu w niczym
              > społeczeństwu nie pomaga, a rodzenie zdrowych dzieci - owszem.
              jest grubym nadurzyciem...psa z kulawą nie obchodzą w tym kraju ciężarne ich
              zdrowie, komfort ciąży oraz zdrowie płodów i nowonarodzonych dzieci....
              czy wiesz co ma do zaoferowania "refundowana" opieka ginekologiczna?
              czy wiesz ile przysługuje "fundowanych" badań usg i innych specjalistycznych ?
              czy wiesz jak wyglada dioagnostyka prenatalna (i dostępność !!!!! ) o zabiegach
              wysokospecjalistycznych na płodach nie wspominając....
              żałość i trwoga...
              podobnie ma się z problemem bezpłodności - za wszytkie zabiegi i leczenie
              płacisz z własnej kieszeni...i są to kwoty wprost kosmiczne...
              sam głupi duphaston - przepisywany w wielu sytuacjach nie trafił na listę leków
              refundowanych własnie z powodów czysto ideologicznych bo jakiemyuś matołowi
              (nie jednemu z resztą) się leki hormonalne kojarzą li i jedynie z rozpasaniem
              moralnym i czterema literami..

              > To jest czyste dorabianie ideologii. Wytłumacz mi w takim razie dlaczego jest
              > akcyza na wino (zamiast dopłat), skoro nawet WHO zaleca picie czerwonego wina
              > ramach np. profilaktyki raka.
              pomysł niezły...a dlaczego nie ...węszyłabym tu jakiś spisek : )) no i ta
              ustawa o wychowaniu w trzeźwości...
              myslę też, że bardzo protestowaliby zwolennicy tak zwanej równości społecznej i
              poprawności moralnej .. - a tak na marginesie - w naszym kraju akurat powinno
              się znieść (ale tylko przed zimą) w ogóle akcyzę na alkohol....a niech kosztuje
              litr spirytusu 3 złote, wiesz ile bolączek i kosztów społecznych by taki ruch
              rozwiązał ; )
              pozdrawiam a.

              • anahella Re: w sprawie mentalności i przyjemności 26.04.03, 20:35
                Pzeczytalam z zaintaeresowaniem caly watek - musze przyznac ze wczesniej nie
                rozumialam problemu (czemu wyraz dalam wyzej) ale zmienilam zdanie.

                Panu BD, ktory zaczal dyskusje od stwierdzenia ze to komunistyczne ciagoty
                chcialam wyjasnic jedno. Komunizm to uklad, w ktorym wyciaga sie lapy po cos,
                gdy ma sie dojscia do decydentow i bierze sie bo daja. Panstwo opiekuncze to
                socjalizm. A kapitalizm liberalny steruje podatkami i doplatami do tych galezi
                zycia, na rozwoju ktorego mu zalezy. W Polsce nie ma zadnej polityki wiec jest
                balagan w tym zakresie.

                Osobiscie nie mam nic przeciwko temu, zeby srodki antykoncepcyjne byly
                refundowane. Dopoki bralam stac mnie bylo na nie. Ale nie mam nic przeciwko
                temu, zeby mlode dziewczyny, ktore dopiero sie ucza mialy jakis tanszy dostep.
                Chocby po to zeby pokonczyly studia, duzo po nich zarabialy, i wypracowywaly
                dochod narodowy, a tym samym rozkrecaly gospodarke. Czego wszystkim studentkom
                i tym starszym tez (no i sobie - juz nienajmlodszej) zycze z calego serca:)
            • charlota Re: w sprawie mentalności i przyjemności 28.04.03, 10:59
              Gość portalu: BD napisał(a):

              Płodność nie jest chorobą, bezpłodność tak.

              odkąd to bezpłodność jest chorobą?
              • Gość: BD Re: w sprawie mentalności i przyjemności IP: 195.136.36.* 28.04.03, 13:50
                Witam,

                charlota napisała:

                > > Płodność nie jest chorobą, bezpłodność tak.
                > odkąd to bezpłodność jest chorobą?

                Bezpłodność jest chorobą wg klasyfikacji WHO, zajrzyj np. tutaj:

                www.kobiety.pl/podstrony/19/index4.html

                Nota bene: dziwne nieco, że ja o tym wiem, a Ty nie...

                pozdrawiam,

                BD
                • charlota Re: w sprawie mentalności i przyjemności 28.04.03, 13:58
                  Gość portalu: BD napisał(a):

                  > Witam,
                  >
                  > charlota napisała:
                  >
                  > > > Płodność nie jest chorobą, bezpłodność tak.
                  > > odkąd to bezpłodność jest chorobą?
                  >
                  > Bezpłodność jest chorobą wg klasyfikacji WHO, zajrzyj np. tutaj:
                  >
                  > www.kobiety.pl/podstrony/19/index4.html
                  >
                  > Nota bene: dziwne nieco, że ja o tym wiem, a Ty nie...
                  >
                  > pozdrawiam,
                  >
                  > BD

                  Nigdy nie uważałam bezpłodności jak choroby,
                  może też dlatego,że nie interesowałam się tym tematem wcześniej.
                  Stąd to pytanie.
        • Gość: brom Re: w sprawie mentalności i przyjemności IP: 62.233.167.* 26.04.03, 20:00
          Gość portalu: BD napisał(a):

          > Nota bene: ci panowie co palą i piją płacą za to do kasy państwa dodatkowy
          > bardzo wysoki podatek akcyzowy zawarty w cenie papierosów i alkoholu. Od
          > uprawiania seksu akcyzy się nie płaci.

          A ty uważasz że ta akcyza na alk. i pap. to na ich późniejsze uleczenie?
          • Gość: małgosia Re: w sprawie mentalności i przyjemności IP: *.katowice.sdi.tpnet.pl 29.04.03, 13:25
            W sumie zupełnie nie na temat: ale jak myślicie, czy powinno się leczyć osoby
            palące papierosy? (oczywiście mam na myśli choroby, których przyczyną jest
            palenie)
            • Gość: sabna Re: w sprawie mentalności i przyjemności IP: *.x-net.gliwice.pl 29.04.03, 19:37
              Nie. Uważam że powinno się je humanitarnie usypiać.

              P.S. Złośliwa coś dziś jestem wyjątkowo.
    • Gość: ewa Tania antykoncepcja IP: *.u.mcnet.pl 25.04.03, 14:03
      dostalam teraz nowy srodek od ginekologa, jakis amerykanski, nazywa sie
      Stediril (czy jakos tak), na recepte w warszawskiej aptece,normalnie kosztuje 9
      zl i jakies grosze a na recepte jest 30% upustu.
      wiem ze z innej beczki, ale czytalam ze sie dziewczyny masakrujecie finansowo (
      ja do niedawna tez, cilest - ok. 30 pln). dopiero zaczne go stosowac zobaczymy
      jak bedzie pozniej.
      • capa_negra Poprawna nazwa 25.04.03, 14:23
        jeśli podajesz taka informacje to bądź jej pewna - wiec na 100% poprawna nazwa
        by sie przydała
        • Gość: ewa Re: Poprawna nazwa IP: *.u.mcnet.pl 25.04.03, 14:28
          jest albo stediril albo stedrilil, sprawdze w domu popoludniu i dokonam
          ostatecznej poprawki :)
        • Gość: capa_negra uzupełnienie IP: 80.48.232.* 25.04.03, 14:31
          nie chciało mi się logowac :-)
          Nazwa preparatu STEDIRIL 30 ceny nie jestem w stanie potwierdzic informacje
          www.wyeth.pl/index.asp

          • Gość: ewa Re: uzupełnienie IP: *.u.mcnet.pl 25.04.03, 14:49
            opakowanie podobne, ale to 30 w nazwie mi nie pasuje, oraz informacje ze nie
            refundowany bo ja kupowalam go przedwczoraj i 30% jak cholera bylo refundacji,
            ale nawet jak bez refundacji fajnie kosztuje 9 pln z groszami, zobaczymy
            jeszcze jak bedzie sie sprawdzal, ja go dostalam bo ostatnio mialam torbiel na
            jajniku, niby teraz pacjentka specjalnej troski i te hormony akurat odpowiednie.
            • capa_negra Re: uzupełnienie 25.04.03, 14:52
              Informacje nie sa "pierwszej swierzości" dlatego mam prosbe - odpisz nazwe z
              pudełka i podaj dokładnie - w najbizszym czasie wybieram sie po recepte i
              chciałabym z doktorem przedyskutowac ten temat :-))
              • Gość: ewa Re: uzupełnienie IP: *.u.mcnet.pl 25.04.03, 14:57
                wieczorem ci wysle maila (jak sie loguje na gazecie to mam nick
                tetsuo_nakamura), z informacjami. wiesz, ginekolog ktory mi to przepisal to
                jest lekarz w przychodni mojej mamy, wszyscy mnie znaja, wiedza o moich
                problemach ginekologicznych, polozne tez doradzaly ten lek, duzo kobiet-
                pacjentek go stosuje i sa zadowolone. mysle ze szitu by mi nie przepisywali.
              • Gość: sabna Re: uzupełnienie IP: *.x-net.gliwice.pl 25.04.03, 15:20
                Moze pomoze Ci też tabela ktora znalazłam w necie, dośc ciekawa :
                www.antykoncepcja.com.pl/ceny_oc.htm
                i wielka encyklopedia wiedzy :
                www.baba.org.pl
                Pozdrawiam
    • Gość: małgosia Re: Refundacja srodków anytkoncepcyjnych IP: *.katowice.sdi.tpnet.pl 26.04.03, 11:31
      Trochę czułam, że z tego wątku wyniknie burza w szklance wody. Tak bywa, gdy
      luzdiom miesza się odpowiedzialność z wygodą. Bez nazwisk.
      • Gość: facet Kilka slow od faceta IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.04.03, 11:38
        Widze ze wiekszosc wypowiadajacych sie tutaj to
        kobiety-nic w tym dziwnego, ale ja pozwole sobie dorzucic
        kilka uwag na ten temat-a konkretnie jedna choc bardzo
        powazna.Jestem pracownikiem organow sprawiedliwosci a
        konkretnie prokuratury rejonowej w jednej z warszawskich
        dzielnic.Drogie Panie!Brak antykoncepcji za ludzka cene
        (szczegolnie na wsi lub w mniejszych miastach-chociaz to
        nie regula, bo w Wawie tez) prowadzi w prostej linii do
        zabojstw (w przypadku gdy dokonuje tego kobieta jest to
        dzieciobojstwo) niechcianych dzieci:((Jako mlody
        prokurator sam nie raz uczestniczylem w odkrywaniu
        makabrycznych znalezisk czy sekcjach takich maluchow,
        poniewaz jest to moj obowiazek.Dlatego uwazam ze nalezy
        zmniejszac w kazdy mozliwy sposob te ponura
        statystyke-nie tylko przez ulatwianie adopcji ale
        rozwniez przez oswiate seksualna czy darmowa badz w duzej
        czesci refundowana antykoncepcje.Pozdrawiam wszystkie
        dziewczyny i kobiety na tym forum!
        • Gość: Dosia Re: Kilka slow od faceta IP: 195.217.253.* 28.04.03, 11:47
          Gość portalu: facet napisał(a):

          > Widze ze wiekszosc wypowiadajacych sie tutaj to
          > kobiety-nic w tym dziwnego, ale ja pozwole sobie dorzucic
          > kilka uwag na ten temat-a konkretnie jedna choc bardzo
          > powazna.Jestem pracownikiem organow sprawiedliwosci a
          > konkretnie prokuratury rejonowej w jednej z warszawskich
          > dzielnic.Drogie Panie!Brak antykoncepcji za ludzka cene
          > (szczegolnie na wsi lub w mniejszych miastach-chociaz to
          > nie regula, bo w Wawie tez) prowadzi w prostej linii do
          > zabojstw (w przypadku gdy dokonuje tego kobieta jest to
          > dzieciobojstwo) niechcianych dzieci:((Jako mlody
          > prokurator sam nie raz uczestniczylem w odkrywaniu
          > makabrycznych znalezisk czy sekcjach takich maluchow,
          > poniewaz jest to moj obowiazek.Dlatego uwazam ze nalezy
          > zmniejszac w kazdy mozliwy sposob te ponura
          > statystyke-nie tylko przez ulatwianie adopcji ale
          > rozwniez przez oswiate seksualna czy darmowa badz w duzej
          > czesci refundowana antykoncepcje.Pozdrawiam wszystkie
          > dziewczyny i kobiety na tym forum!


          Bez przesady! ok. 95% dzieci rodzi sie z wpadki. Czasem owszem jest to tragedia
          dla kobiety. Ale to nie znaczy, ze kazda taka kobieta (a tym mardziej
          wszystkie) zabijaja swoje dzieci! To ze zabija nie bierze sie z tego ze nie
          dostala dofinansowania do pigulki! Na milosc boska nie upraszczajmy. Z reka na
          sercu: ile dziewczyn (mlodych) zalicza wpadke tylko dlatego ze antykoncepcja
          ich po prostu nie interesuje! Nawet gdyby dostaly pigulki w szkole za darmo
          pewnie mialyby to gdzies. Z drugiej strony nie zapominajmy, ze kobiety z rodzin
          patologicznych, zony alkoholikow, w rodzinach wielodzietnych MAJA mozliwosc
          otrzymania antykoncepcji w pomocy spolecznej! A czy z tego korzystaja to juz
          inna kwestia.

          To czy pigulka jest dofinansowana w bardzo malym stopniu wplywa na dojrzalosc i
          odpowiedzialnosc. Nawet darmowa pigulka nie zapobiegnie tragediom jezeli nie
          nauczy sie mlodych ludzi z niej korzystac. Dopoki nie nauczy sie ludzi, ze
          niezabezpieczony seks grozi ciaza - skoro mnie na to nie stac i na
          antykoncepcje tez nie, to nie ide z facetem do lozka! I tego trzeba uczyc - od
          podstaw. Dofinansowanie pigulki niczego nie zmieni dopoki dziewczyny beda
          wierzyc ze od pierwszego razu sie nie zachodzi!

          Dofinansowana pigulka to polsrodek, z ktorego skorzysta i tak niewielu ludzi.
          Reszta bedzie zyla tak jak zyje i zaliczala kolejne wpadki.
          • Gość: sabna Re: Kilka slow od faceta IP: *.x-net.gliwice.pl 28.04.03, 12:00
            Droga Dosiu

            Faktem jest że 100% dzieci zabitych, porzucanych itp. są to dzieci
            niechciane, efekty tzw. wpadki. Innymi słowy ofiary braku edukacji seksualnej,
            braku informacji o antykoncepcji i jej niedostepności.
          • hal9000 Re: Kilka slow od faceta 29.04.03, 17:42
            Gość portalu: Dosia napisał(a):

            > Dofinansowana pigulka to polsrodek, z ktorego skorzysta i tak niewielu ludzi.
            > Reszta bedzie zyla tak jak zyje i zaliczala kolejne wpadki.

            W sumie to może i dobrze? ;-) Dzięki temu ludzkość wciąż istnieje... :)))))

            Podrawiam serdecznie,
      • charlota Re: Refundacja srodków anytkoncepcyjnych 28.04.03, 11:04
        Gość portalu: małgosia napisał(a):

        > Trochę czułam, że z tego wątku wyniknie burza w szklance wody. Tak bywa, gdy
        > luzdiom miesza się odpowiedzialność z wygodą. Bez nazwisk.

        Co do tej odpowiedzialności,to myślę,
        że bardziej odpowiedzialna jest zapobieganie
        a nie porzucanie,bądź usuwanie,
        ale to tak na marginesie.pozdrawiam
    • hal9000 Re: Refundacja srodków anytkoncepcyjnych 28.04.03, 11:45
      Gość portalu: małgosia napisał(a):

      > Dlaczego, skoro nie refunduje się niektórych leków na przewlekłe i groźne
      > choroby

      Droga małgosiu, czy jesteś przeciwko stosowaniu środków antykoncepcyjnych (a -
      w ogóle i b - w Twoim konkretnym przypadku) czy tylko przeciwko ich refundacji?

      Pozdrawiam serdecznie,
      • Gość: małgosia Re: Refundacja srodków anytkoncepcyjnych IP: *.katowice.sdi.tpnet.pl 28.04.03, 11:55
        A wiesz, to nie pytanie na ten wątek. Powiem w tym wątku tak: zdecydowanie
        jestem za refundacją leków pozwalających na w miarę normalne funkcjonowanie
        osobom chorym. A jeśli nie ma pieniędzy (bo na nic rzekomo nie ma, a skłądki
        płacimy zdzierskie), to uważam, ze refundacja środków antykoncepcyjnych jest
        przesadą. Ot co
        • Gość: sagan Re: Refundacja srodków anytkoncepcyjnych IP: *.desy.de 28.04.03, 12:02
          Gość portalu: małgosia napisał(a):

          > A wiesz, to nie pytanie na ten wątek.

          mam wrazenie, ze jednak na ten watek. jesli nie wiemy,
          jaki masz stosunek do antykoncepcji generalnie, to nie
          wiemy rowniez, czy twoj sprzeciw przeciwko refundacji
          wynika ze szczerego zatroskania stanem polskiej sluzby
          zdrowia (nie ma forsy na wazniejsze rzeczy, niz
          antykoncepcja), czy tez z niecheci do samej antykoncepcji
          (z dowolnych powodow). prosze, odpowiedz.

          ja na przyklad sadze, ze rzeczywiscie moze nas teraz nie
          byc stac na refundacje antykoncepcji, ale jak ktos zrobi
          porzadek w tym sektorze, to dlaczego by nie?
          juz nawet kiedys pisalam, ze gotowa jestem placic troche
          wyzszy podatek, jesli bede na 100% pewna, ze pojdzie on
          na refundacje antykoncepcji dla osob biednych (czyli sama
          tej refundacji teraz nie otrzymam...). poniewaz sam fakt,
          ze antykoncepcja warta jest propagowania i refundowania
          nie budzi moich watpliwosci. problemem jest stan polskiej
          sluzby zdrowia.
          • Gość: malgosia Re: Refundacja srodków anytkoncepcyjnych IP: *.katowice.sdi.tpnet.pl 28.04.03, 12:05
            Czyli jednak rozwijamy wątek. Jestem przeciwna antykoncepcji
            • hal9000 Re: Refundacja srodków anytkoncepcyjnych 28.04.03, 12:07
              Gość portalu: malgosia napisał(a):

              > Czyli jednak rozwijamy wątek. Jestem przeciwna antykoncepcji

              Z powodów religijnych?

              Pozdrawiam,
              • Gość: małgosia Re: Refundacja srodków anytkoncepcyjnych IP: *.katowice.sdi.tpnet.pl 28.04.03, 12:09
                Aaaa, widzę, że mamy coś jakby "100 pytań do..." :). Z powodów religijnych i
                niereligijnych
                • hal9000 Re: Refundacja srodków anytkoncepcyjnych 28.04.03, 12:13
                  Gość portalu: małgosia napisał(a):

                  > Aaaa, widzę, że mamy coś jakby "100 pytań do..." :). Z powodów religijnych i
                  > niereligijnych

                  Religijne to wiadomo (stanowisko KK w tej sprawie)...
                  A niereligijne? Czyli te jakby te Twoje własne?
                  Czy uważasz np. że antykoncepcja uwłacza Twojej godnośći jako kobiety?

                  Pozdrawiam,
                  • Gość: małgosia Re: Refundacja srodków anytkoncepcyjnych IP: *.katowice.sdi.tpnet.pl 28.04.03, 12:21
                    A wiesz, ze dokładnie tak. Jestem taka jaka jestem. Przykro by mi było, gdyby
                    mój ukochany mężczyzna nie akceptował tego, że jestem takiego a nie oinnego
                    wzrostu, że mam taką a taką figurę, że oddycham, że... no i tego, że jestem w
                    te 7 dni w cyklu płodna. A skoro akceptuje, to znaczy dla mnie, ze nie traktuje
                    mnie rzeczowo, przedmiotowo, tylko chce całej mnie, taka jaka jestem.
                    • charlota Re: Refundacja srodków anytkoncepcyjnych 28.04.03, 12:26
                      Gość portalu: małgosia napisał(a):

                      > A wiesz, ze dokładnie tak. Jestem taka jaka jestem. Przykro by mi było, gdyby
                      > mój ukochany mężczyzna nie akceptował tego, że jestem takiego a nie oinnego
                      > wzrostu, że mam taką a taką figurę, że oddycham, że... no i tego, że jestem w
                      > te 7 dni w cyklu płodna. A skoro akceptuje, to znaczy dla mnie, ze nie
                      traktuje
                      >
                      > mnie rzeczowo, przedmiotowo, tylko chce całej mnie, taka jaka jestem.

                      chcesz może powiedzieć,że jak się stosuje antykoncepcję to facet traktuje
                      kobietę pzedmiotowo i nie szanuje jej?
                      • Gość: małgosia Re: Refundacja srodków anytkoncepcyjnych IP: *.katowice.sdi.tpnet.pl 28.04.03, 12:30
                        Zauważ słowa, jakie występują w moim poście: "dla mnie", "przykro by MI było" -
                        piszę to co myślę o mojej sytuacji, nie wiem czy Ciebie ktoś traktuje
                        przedmiotowo, czy nie.
                    • hal9000 Re: Refundacja srodków anytkoncepcyjnych 28.04.03, 12:32
                      Gość portalu: małgosia napisał(a):

                      > A wiesz, ze dokładnie tak. Jestem taka jaka jestem. Przykro by mi było, gdyby
                      > mój ukochany mężczyzna nie akceptował tego, że jestem takiego a nie oinnego
                      > wzrostu, że mam taką a taką figurę, że oddycham, że... no i tego, że jestem w
                      > te 7 dni w cyklu płodna. A skoro akceptuje, to znaczy dla mnie, ze nie
                      > traktuje mnie rzeczowo, przedmiotowo, tylko chce całej mnie, taka jaka jestem.

                      Małgosiu, czy używasz kosmetyków?
                      A jeżeli tak, to czyżbyś nie akceptowała w pełni własnej urody, jaka została
                      Tobie dana?

                      Pozdrawiam,
                      • Gość: małgosia Re: Refundacja srodków anytkoncepcyjnych IP: *.katowice.sdi.tpnet.pl 28.04.03, 12:38
                        Uzywam mydła i innych środków czystości, bo nie lubię być brudna.
                        • hal9000 Re: Refundacja srodków anytkoncepcyjnych 28.04.03, 12:41
                          Gość portalu: małgosia napisał(a):

                          > Uzywam mydła i innych środków czystości, bo nie lubię być brudna.

                          I niczego dla upiększania? Szminki, lakieru do paznokci, tuszu do rzęs, itp?

                          Pozdrawiam,
                          • Gość: małgosia Re: Refundacja srodków anytkoncepcyjnych IP: *.katowice.sdi.tpnet.pl 28.04.03, 12:43
                            Niczego. Zresztą mnie by i tak nie dało się upiekszyć:)))
                            • hal9000 Re: Refundacja srodków anytkoncepcyjnych 28.04.03, 12:46
                              Gość portalu: małgosia napisał(a):

                              > Niczego. Zresztą mnie by i tak nie dało się upiekszyć:)))

                              Nie wierzę... :))))

                              Ale... co sądzić o kobietach, które używają kometyków w celu upiększania...
                              Czy to jest... złe? Bo w końcu poprawiają/ingerują w swoją... naturę!

                              Pozdrawiam
                              • hal9000 Re: Refundacja srodków anytkoncepcyjnych 28.04.03, 13:02
                                Droga Małgosiu!

                                Nie wiem, czy trafiłaś już na ten link.
                                Jeżeli nie, to zachęcam do lektury.
                                Zwłaszcza świadectwo Jurka jest niezwykle poruszające...
                                Ja na razie muszę zająć się swoją robotą, więc nie będę jakiś czas odpowiadał...


                                www.mateusz.pl/pow/020616.htm#listy

                                Pozdrawiam,
                                • anndelumester Re: Refundacja srodków anytkoncepcyjnych 28.04.03, 16:53

                                  href="http://www.mateusz.pl/pow/020616.htm#listy"target="_blank">www.mateusz.pl/
                                  pow/020616.htm#listy</a>
                                  opad szczęki,
                                  cięzko z kimś takiego pokroju w ogóle rozmawiać,
                                  rozumiem że lepiej poświęcić siebie, swój związek i swoją rodzinę w imię
                                  ideologii,
                                  cóż Orygenes był jeszcze lepszy ...ciekawe kto pójdzie w jego ślady
                                  ...ach te pokusy
                                  • hal9000 Re: Refundacja srodków anytkoncepcyjnych 29.04.03, 00:42
                                    anndelumester napisała:

                                    > opad szczęki,
                                    > cięzko z kimś takiego pokroju w ogóle rozmawiać,
                                    > rozumiem że lepiej poświęcić siebie, swój związek i swoją rodzinę w imię
                                    > ideologii,
                                    > cóż Orygenes był jeszcze lepszy ...ciekawe kto pójdzie w jego ślady
                                    > ...ach te pokusy

                                    "Jeżeli teoria nie zgadza się z doświadczeniem to tym gorzej dla doświadczenia."
                                    Ten pogląd zawsze będzie miał wielu zwolenników...

                                    Kiedyś poruszyłem ten temat w grupie dyskusyjnej katolików na Yahoo.
                                    Odpowiedź jaką dostałem po prostu mnie zdumiała...
                                    Otóż uczestnicy stwierdzili, że ów Jurek nie może mieć takiego problemu, bo NPR
                                    jest najlepszą metodą. Jeżeli ma on jakiś problem, to na pewno leży on gdzie
                                    indziej...

                                    Wtedy przypomniał mi się Galileusz, gdy chciał udowodnić duchownym, że istnieją
                                    księżyce Jowisza i w tym celu zachęcał do obejrzenia go przez teleskop.
                                    Odpowiedź jaką otrzymał była taka, że ponieważ w ciele ludzkim jest siedem
                                    otworów to nie jest możliwe, aby istniało więcej niż siedem planet... . I nie
                                    chcieli obejrzeć Jowisza przez teleskop... :-)

                                    Pozdrawiam,
                                    • Gość: anndelumester Re: Refundacja srodków anytkoncepcyjnych IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 29.04.03, 17:26
                                      hal9000 napisał:


                                      > "Jeżeli teoria nie zgadza się z doświadczeniem to tym gorzej dla
                                      doświadczenia.
                                      > "
                                      > Ten pogląd zawsze będzie miał wielu zwolenników...
                                      >
                                      > Kiedyś poruszyłem ten temat w grupie dyskusyjnej katolików na Yahoo.
                                      > Odpowiedź jaką dostałem po prostu mnie zdumiała...
                                      > Otóż uczestnicy stwierdzili, że ów Jurek nie może mieć takiego problemu, bo
                                      NPR
                                      >
                                      > jest najlepszą metodą. Jeżeli ma on jakiś problem, to na pewno leży on gdzie
                                      > indziej...
                                      >
                                      > Wtedy przypomniał mi się Galileusz, gdy chciał udowodnić duchownym, że
                                      istnieją
                                      >
                                      > księżyce Jowisza i w tym celu zachęcał do obejrzenia go przez teleskop.
                                      > Odpowiedź jaką otrzymał była taka, że ponieważ w ciele ludzkim jest siedem
                                      > otworów to nie jest możliwe, aby istniało więcej niż siedem planet... . I nie
                                      > chcieli obejrzeć Jowisza przez teleskop... :-)
                                      >
                                      > Pozdrawiam,
                                      zawsze zdumiewała mnie niesamowita ignorancja intelektualna wśród tego typu
                                      zwolenników - odwołujesz się do czegoś/kogos i cisza pustka dziura....bo wiemy
                                      tylko tyle na ile pozwala nam nasza ideologia w którą gorąco wierzymy..na rozum
                                      niestety miejsca brakuje.....tak jak napisałam wczesniej uproszczona
                                      manichejska wizja swiata - jakże łatwo jest żyć z kilkupunktowym
                                      regulaminem .....
                                      bardzo ubolewam, że z wiekszością (bez uogólniania) aktywnych młodych katolików
                                      nie da się rozmawiać...ich wiedza religijna jest dramatycznie niska o jakiś
                                      pismach teologicznych Ojców Kośioła, historii Kościoła czy encyklikach
                                      papieskich nie wspominając ( małgosia pewnie pierwszy raz tu usłyszała o
                                      biednym Orygenesie i jego czynie) Jest za to niestety fanatyczny upór...który
                                      prowadzi do zyciowych nieszczęść....i dylematów rodem z "gDZIE LEŻY GRANICA"...
                                      mało tego byłam i poniekąd jestem swiadkiem od lat 6 tragedii zyciowych
                                      wynikających z fanatycznego podejścia do spraw seksu w kontekscie
                                      swiatopoglądu i antykoncepcji i tych złych pigułek hormonalnych.....

                                      na szczęście spotkałam w swoim życiu kilku bardzo madrych księzy - których
                                      poziom daleki jest od poziomu lokalnego proboszcza tudzież oazowego kaowca, z
                                      którymi mozna było normalnie rozmawiać ....i co ? wyobraź sobie ze kilku było
                                      wprost zniesmaczonych sprowadzaniem wiary do poziomu mierzenia temperatury i
                                      ogladania sluzu, mało tego jeden (ten który dawał nam ślub) stwierdził że coś
                                      takiego jak NAUKI PRZEDŚLUBNE - zwłaszcza ICH FORMA oraz wizyta w poradni
                                      przykoscielnej to jest wprost uwłaczające ludzkiej godnosci...no cóż, niestety
                                      takich osobistości Kościoła jest niewiele i ogólnie wiadomo jest że nie cieszą
                                      się ani zrozumieniem ani popularnością wśród maluczkich
                                      • hal9000 Re: Refundacja srodków anytkoncepcyjnych 29.04.03, 20:26
                                        Gość portalu: anndelumester napisał(a):

                                        > na szczęście spotkałam w swoim życiu kilku bardzo madrych księzy - których
                                        > poziom daleki jest od poziomu lokalnego proboszcza tudzież oazowego kaowca, z
                                        > którymi mozna było normalnie rozmawiać ....i co ? wyobraź sobie ze kilku było
                                        > wprost zniesmaczonych sprowadzaniem wiary do poziomu mierzenia temperatury i
                                        > ogladania sluzu, mało tego jeden (ten który dawał nam ślub) stwierdził że coś
                                        > takiego jak NAUKI PRZEDŚLUBNE - zwłaszcza ICH FORMA oraz wizyta w poradni
                                        > przykoscielnej to jest wprost uwłaczające ludzkiej godnosci...no cóż,
                                        > niestety takich osobistości Kościoła jest niewiele i ogólnie wiadomo jest że
                                        > nie cieszą się ani zrozumieniem ani popularnością wśród maluczkich

                                        Kiedyś ci młodzi dzisiaj księża zostaną biskupami, itd. i coś się może w KK
                                        ruszy... Nowe nauki nie dlatego się przebijają, że są słuszne, ale dlatego że
                                        wymierają ich przeciwnicy... :o)

                                        Pozdrawiam serdecznie,
                                      • Gość: małgosia Re: Refundacja srodków anytkoncepcyjnych IP: *.katowice.sdi.tpnet.pl 30.04.03, 13:19
                                        Pudło, ale Ty tego pewnie i tak nie przyjmiesz do wiadomości
                                        • hal9000 Re: Refundacja srodków anytkoncepcyjnych 30.04.03, 19:39
                                          Gość portalu: małgosia napisał(a):

                                          > Pudło, ale Ty tego pewnie i tak nie przyjmiesz do wiadomości

                                          Ale do czego/kogo się odniosłaś?

                                          Pozdrawiam,
                              • Gość: małgosia Re: Refundacja srodków anytkoncepcyjnych IP: *.katowice.sdi.tpnet.pl 28.04.03, 13:08
                                Obawiam się, ze się nie rozumiemy. Pamiętaj o głównym temacie tego wątku.To, ze
                                ktoś kupuje sobie kosmetyki, nie powoduje, ze ktoś inny nie ma na leki.
                                • hal9000 Re: Refundacja srodków anytkoncepcyjnych 29.04.03, 00:22
                                  Gość portalu: małgosia napisał(a):

                                  > Obawiam się, ze się nie rozumiemy. Pamiętaj o głównym temacie tego wątku.
                                  > To, ze ktoś kupuje sobie kosmetyki, nie powoduje, ze ktoś inny nie ma na leki.

                                  No cóż, zwykle dyskusja rozpoczyna się od jakiegoś tematu i zwykle rozgałęzia
                                  się na wiele tematów pobocznych. To raczej normalne. Np. w tym wątku
                                  dyskutowana była mentalność komunistyczna, choć nie jest ona związana ściśle z
                                  antykoncepcją.

                                  Pozdrawiam,
                • charlota Re: Refundacja srodków anytkoncepcyjnych 28.04.03, 12:19
                  Gość portalu: małgosia napisał(a):

                  > Aaaa, widzę, że mamy coś jakby "100 pytań do..." :). Z powodów religijnych i
                  > niereligijnych

                  Można się było domyślić,
                  przeważnie przy takich dyskusjach miesza się ideologię czy religię z
                  problemem,którego nie powinno mieszać się z ideologiami
                  • Gość: malgosia Re: Refundacja srodków anytkoncepcyjnych IP: *.katowice.sdi.tpnet.pl 29.04.03, 11:19
                    A co to jest ideologia? A co to jest religia? Moim zdaniem to coś, czym się
                    żyje. Jeśli nie żyjesz swoją ideologią czy religią, to nie jest ona naprawdę
                    Twoja. A skoro czymś zyję, to jak mogę nie mieszać tego do codzienności? I co
                    to jest codzienność? Mieszanina czyichś ideologii
                    • charlota Re: Refundacja srodków anytkoncepcyjnych 29.04.03, 12:21
                      Gość portalu: malgosia napisał(a):

                      > A co to jest ideologia? A co to jest religia? Moim zdaniem to coś, czym się
                      > żyje. Jeśli nie żyjesz swoją ideologią czy religią, to nie jest ona naprawdę
                      > Twoja. A skoro czymś zyję, to jak mogę nie mieszać tego do codzienności? I co
                      > to jest codzienność? Mieszanina czyichś ideologii

                      Nie masz racji,
                      miała być dyskusja o refundacji środków antykoncepcyjnych,
                      a skończyło się na dyskusji katolików przeciwnych antykoncepcji w ogóle
                      z ludźmi,którzy są katolikami lub nie
                      ale którzy są za tym
                      aby pigułki były chociaż po części refundowane.
                      Przy takich dyskusjach nie powinno sie łączyć religii.
                      Uważam,ze moja religia,dusza
                      to zupełnie inny temat niż moje ciało i życie intymne.
                      • Gość: malgosia Re: Refundacja srodków anytkoncepcyjnych IP: *.katowice.sdi.tpnet.pl 29.04.03, 12:29
                        Zauważ, ze to nie ja rozszerzyłam wątek o te informacje. A przeciwnie: właśnie
                        tego nie chciałam,można zobaczyć kilka postów wyżej
                        • hal9000 Re: Refundacja srodków anytkoncepcyjnych 29.04.03, 14:38
                          Gość portalu: malgosia napisał(a):

                          > Zauważ, ze to nie ja rozszerzyłam wątek o te informacje. A przeciwnie:
                          > właśnie tego nie chciałam,można zobaczyć kilka postów wyżej

                          Według mnie intencja dla której jesteś przeciwna refundancji jest istotna.
                          Są ludzie, którzy są wrogami Kośioła Katolickiego i z tego powodu są przeciwni
                          pielgrzymką papieża do Polski. Czy powiedzą to uczciwie i wprost?
                          Otóż najczęściej posługują się argumentem, że biednego Państwa nie stać na
                          organizownie pielgrzymek gdy wokół tylu jest bezrobotnych i innych
                          potrzebujących pomocy, bla, bla... Czy to jest uczciwa argumentacja?
                          Chyba nie... Po prostu szuka się pretekstu aby zaatakować to czego się nie
                          lubi. A podobno powinniśmy mówić tak, tak, nie, nie...

                          A Twój sprzeciw, Małgosiu, wobec refundacji środków antykoncepcyjnych z czego
                          wynika? Tak uczciwie... Czy gdyby stanowisko KK w tej sprawie było pozytywne,
                          to też byłabyś przeciwna refundacji?

                          Pozdrawiam,
            • capa_negra Dlaczego przeciw małgosiu 28.04.03, 12:12
              Pytam poważnie - osobiście jestem zwolennikiem antykoncepcji i osoby wsód
              których przebywam też.
              Ciekawa jestem odrebnego zdania - dlatego pytam : dlaczego przeciw ???
              • Gość: małgosia Re: Dlaczego przeciw małgosiu IP: *.katowice.sdi.tpnet.pl 28.04.03, 12:23
                Odpowiedziałam ciut wyżej, hallowi
            • charlota Re: Refundacja srodków anytkoncepcyjnych 28.04.03, 12:15
              Gość portalu: malgosia napisał(a):

              > Czyli jednak rozwijamy wątek. Jestem przeciwna antykoncepcji

              Trzeba było od razu napisać,
              że jesteś przeciwna.Nie powinno jednak tak być,
              że przez ludzi,którzy w ogóle są przeciwni antykoncepcji
              ma nie dojść do refundacji.
              Skoro nie uznajesz antykoncepcji-w porządku,
              ale nie wszyscy są takiego samego zdania jak Ty.
              Płacę składki i to niemałe - jak każdy.
              Skoro są refundowane inne farmaceutyki to pigułki też mogłyby być.
        • Gość: sabna Re: Refundacja srodków anytkoncepcyjnych IP: *.x-net.gliwice.pl 28.04.03, 12:28
          Bo tak na prawdę to chyba wszyscy jesteśmy troche zdezorientowani. O ile wiem
          antykoncepcja nie jest w Polsce refundowana przynajmniej powszechnie. Problemem
          jednak duzo poważniejszym niż brak refundacji antykoncepcji jest brak dostępu
          do wiedzy o niej. Przekrój ostatnio podał dane, które wgnotły mnie w fotel. 40
          % cieżarnych Polek trafia pierwszy raz do ginekologa .........w dniu porodu -
          wyobrażacie to sobie? To co tu można mówić o wiedzy o antykoncepcji i jej
          refundowaniu
          • Gość: małgosia Re: Refundacja srodków anytkoncepcyjnych IP: *.katowice.sdi.tpnet.pl 28.04.03, 12:33
            Poziom wiedzy ogólnie rzecz biorąc jest fatalny. Nie tylko o antykoncepcji, ale
            o funkcjonowaniu własnego ciała, co jest moim zdaniem karygodne. Przyznam się,
            ze ja sama dowiedziałam się, ze w ciągu każdego cyklu uwalnia sie tylko jedna
            komórka jajowa dowiedziałam się w wieku... 24 lat!!
            • Gość: moboj Re: Refundacja srodków anytkoncepcyjnych IP: *.magma-net.pl 29.04.03, 14:05
              Gość portalu: małgosia napisał(a):

              > Poziom wiedzy ogólnie rzecz biorąc jest fatalny. Nie tylko o antykoncepcji,
              ale
              >
              > o funkcjonowaniu własnego ciała, co jest moim zdaniem karygodne. Przyznam
              się,
              > ze ja sama dowiedziałam się, ze w ciągu każdego cyklu uwalnia sie tylko jedna
              > komórka jajowa dowiedziałam się w wieku... 24 lat!!

              to faktycznie fatalnie, bo z tego, co ja wiem to takie informacje sa podawane
              na lekcjach biologii w podstawówce. nam nauczyciel podał te informacje na
              biologii w 4 klasie.
              • Gość: anndelumester Re: Refundacja srodków anytkoncepcyjnych IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 29.04.03, 17:33

                >
                > to faktycznie fatalnie, bo z tego, co ja wiem to takie informacje sa podawane
                > na lekcjach biologii w podstawówce. nam nauczyciel podał te informacje na
                > biologii w 4 klasie.
                bo to było i nadal jest w tak zwanym minimum programowym,
                może małgosia miała biologię z panią, która w imię czystości intelektów swoich
                uczniów w ogóle pomijała problem rozmnarzania jako zbyt drastyczny...
              • wladyslawa1912 Re: Refundacja srodków anytkoncepcyjnych 29.04.03, 17:41
                Gość portalu: moboj napisał(a):

                >
                > to faktycznie fatalnie, bo z tego, co ja wiem to takie informacje sa
                podawane
                > na lekcjach biologii w podstawówce. nam nauczyciel podał te informacje na
                > biologii w 4 klasie.



                zgadza sie. a ci ktorzy nie uwazali na lekcji w 4 klasie mogli uzupelnic swoje
                wiadomosci w 7 klasie (dawniej, bo teraz to juz gimnazjum). rowniez w szkole
                sredniej mozna sie cos na ten temat dowiedziec, jezeli pamiec mnie nie myli.

                no i ci, ktorzy chodzili na religie (a kazdy dobry katolik powinien chodzic)
                tez musieli zaliczyc sporo lekcji uswiadamiajacych i w podstawowce, i w
                liceum.
              • Gość: BD Re: Refundacja srodków anytkoncepcyjnych IP: 195.136.36.* 30.04.03, 08:45
                Witam,

                Gość portalu: moboj napisał(a):

                > > komórka jajowa dowiedziałam się w wieku... 24 lat!!

                > to faktycznie fatalnie, bo z tego, co ja wiem to takie informacje sa podawane
                > na lekcjach biologii w podstawówce. nam nauczyciel podał te informacje na
                > biologii w 4 klasie.

                A to bardzo ciekawe. Bo akurat wśród przeciwników NPR i zwolenników pigułki
                można było kiedyś spotykać argumenty o tzw. drugiej czy wielokrotnej owulacji w
                cyklu (np. wywołanej stresorami), co miało dyskwalifokować metody
                naturalne... :-)

                pozdrawiam,

                BD
                • Gość: moboj Re: Refundacja srodków anytkoncepcyjnych IP: 62.233.250.* 30.04.03, 08:54
                  Gość portalu: BD napisał(a):

                  >
                  > A to bardzo ciekawe. Bo akurat wśród przeciwników NPR i zwolenników pigułki
                  > można było kiedyś spotykać argumenty o tzw. drugiej czy wielokrotnej owulacji
                  w cyklu (np. wywołanej stresorami), co miało dyskwalifokować metody
                  > naturalne... :-)
                  > pozdrawiam,
                  > BD

                  a pomijając lekcje biologii: ja jestem zwolenniczką pigułki. sama ja biorę od
                  wielu lat. przez cały czas jest to dla mnie leczenie, potrzeba antykoncepcji
                  doszła z czasem. w dodatku biorę te refundowane:) i jestem zadowolona.
                • Gość: sagan Re: Refundacja srodków anytkoncepcyjnych IP: *.desy.de 30.04.03, 09:05
                  Gość portalu: BD napisał(a):


                  > A to bardzo ciekawe. Bo akurat wśród przeciwników NPR i
                  > zwolenników pigułki można było kiedyś spotykać
                  > argumenty o tzw. drugiej czy wielokrotnej owulacji w
                  > cyklu (np. wywołanej stresorami), co miało
                  > dyskwalifokować metody naturalne... :-)

                  a to sie bierze najpewniej stad, ze dla zastraszajacej
                  wiekszosci NPR to kalendarzyk malzenski... a przy
                  stosowaniu wylacznie kalendarzyka rzeczywiscie kazda
                  nieregularna owulacja (niekoniecznie wielokrotna), to
                  tragedia. tylko ze kalendarzyk ma BARDZO malo wspolnego z
                  nowoczesnym NPR. szkoda, ze tak malo ludzi to wie. ale i
                  propagatorzy sa temu sami winni - czesto kursy prowadzone
                  sa w sposob skandaliczny i uczony jest kalendarzyk
                  (czasem z malymi dodatkami termicznymi czy bilingsem)...
                  a przeciez powaznie pojmowane NPR, takie, ktore
                  uwzglednia 2-4 rozne metody "sprawdzania" plodnosci i
                  zaklada "podwojna pewnosc" (czyli z co najmniej 2 metod),
                  jest wstanie takie wielokrotne owulacje wykazac "czarno
                  na bialym" !
                  tylko ze tworzy sie sprzezenie zwrotne... wiekszosc
                  nieprzygotowanych odpowiednio osob uczy, ze NPR to
                  kalendarzyk, na co rzucaja sie przeciwnicy.
                  a prawdziwego zrozumienia tematu nie ma ani u jednych,
                  ani u drugich - i zwolennicy i przeciwnicy maja marne
                  pojecie o NPR. w wiekszosci, oczywiscie. sa i swietne
                  nauki na temat NPR (choc jest to sprawa dosc swieza
                  czasowo, sama slyszalam przyznanie sie, ze jeszcze kilka
                  lat temu uczyli "niezbyt dobrze i niezbyt skutecznie",
                  ale pod wplywem krytyki (takiej mniej wiecej jak opisana
                  przez BD) zajeli sie tematem powaznie, siegneli do badan
                  naukowych i radza sobie duzo lepiej. tylko trzeba chciec.
                  a to rzadnosc, niestety... wiekszosc jednak tkwi w
                  zacofaniu i niewiedzy o NPR (tak zwolennikow jak i
                  przeciwnikow!)
              • Gość: malgosia Re: Refundacja srodków anytkoncepcyjnych IP: *.katowice.sdi.tpnet.pl 30.04.03, 13:24
                Pani na biologii powiedziała, ze komórka jajowa itp. , ale nie wspomniała, ze
                tylko jedna.
                A skoro chcecie mnie atakować, to pytanie do obecnych tu kobiet: ile z Was
                potrafi określić dzień, w którym ma owulację?
                • Gość: sagan Re: Refundacja srodków anytkoncepcyjnych IP: *.desy.de 30.04.03, 13:27
                  Gość portalu: malgosia napisał(a):


                  > A skoro chcecie mnie atakować, to pytanie do obecnych
                  > tu kobiet: ile z Was potrafi określić dzień, w którym
                  > ma owulację?

                  normalnymi metodami (bez "kamerki" w jajniku ;) NIE DA
                  sie okreslic dokladnego dnia owulacji. mozna okreslic dni
                  plodne, ale NIE moment owulacji.
                  a jesli chodzi Ci o dni plodne - ja umiem, wiem
                  dokladnie, kiedy je mam.
                  • Gość: malgosia Re: Refundacja srodków anytkoncepcyjnych IP: *.katowice.sdi.tpnet.pl 30.04.03, 13:29
                    Oczywiście, że mówię o metodach bez kamerki w jajniku:)
                    nie jest prawdą to co mówisz, objawy pozwalają ustalić dzień owulacji (moze
                    niekoniecznie moment, ale i tak bywa)
                    • Gość: sagan Re: Refundacja srodków anytkoncepcyjnych IP: *.desy.de 30.04.03, 13:34
                      Gość portalu: malgosia napisał(a):


                      > nie jest prawdą to co mówisz, objawy pozwalają ustalić
                      > dzień owulacji (moze niekoniecznie moment, ale i tak
                      > bywa)

                      nie masz racji. metody pozwalaja okreslic bardzo
                      dokladnie okres plodnosci, ale nie dzien owulacji. mozna
                      go okreslic w przyblizeniu, np. ze owulacja miala miejsce
                      miedzy 14 a 16 dniem cyklu. natomiast dokladne
                      powiedzenie "teraz mam owulacje" nie jest scisle.
                      powtarzam - mozna okreslic dni plodne. objawy takie jak
                      szczy sluzu, bolesnosc brzucha czy piersi nie sa objawami
                      owulacji, ale plodnosci. dokladnie mozna okreslic SZCZYT
                      PLODNOSCI, ale nie musi on przypadac na dzien owulacji!
                      • Gość: małgosia Re: Refundacja srodków anytkoncepcyjnych IP: *.katowice.sdi.tpnet.pl 30.04.03, 13:38
                        Nie chcę się z Tobą kłócić, bo Ciebie akurat lubię i szanuję
                        Szczyt płodności to jedno, a owulacja to drugie. następuje ona do 48 godzin po
                        szczycie płodności, a wiemy, ze się odbyła po:
                        - ewentualnym bólu owulacyjnym
                        - skoku temperatury w związku z gwałtownymi zmianami poziomu hormonów w
                        momencie owulacji
                        • Gość: sagan Re: Refundacja srodków anytkoncepcyjnych IP: *.desy.de 30.04.03, 13:45
                          Gość portalu: małgosia napisał(a):

                          > Szczyt płodności to jedno, a owulacja to drugie.
                          > następuje ona do 48 godzin po
                          > szczycie płodności, a wiemy, ze się odbyła po:
                          > - ewentualnym bólu owulacyjnym
                          > - skoku temperatury w związku z gwałtownymi zmianami
                          > poziomu hormonów w momencie owulacji

                          nie wiem, gdzie Ciebie tego uczyli. ja wiem to, co
                          napisalam od specjalistow w NPR.
                          wlasnie takie objawy jak bol owulacyjny czy szczyt
                          temperatury wystepuja w okresie plodnym, ale NIE
                          oznaczaja koniecznie dokladnego momentu owulacji! wiele
                          ludzi popelnia ten blad! owulacje mozna okreslic w
                          przyblizeniu tylko. i te rzeczy wymienione przez Ciebie
                          pokazuja, ze owulacja "gdzies tutaj jest", natomiast nie
                          precyzuja jej momentu. na ogol dzien owulacji mozna
                          okreslic z dokladnoscia do 2-3 dni. polecam ksiazke
                          profesora rytzera
                          • Gość: małgosia Re: Refundacja srodków anytkoncepcyjnych IP: *.katowice.sdi.tpnet.pl 30.04.03, 13:48
                            a jednak nie zgadzam się z Tobą
                            • Gość: sagan Re: Refundacja srodków anytkoncepcyjnych IP: *.desy.de 30.04.03, 13:50
                              oczywiscie nie musisz.
                              ale to nie jest MOJE zdanie, tylko specjalistow.
                              poszukaj, poczytaj, moze zmienisz zdanie.

                              ja powiedzialam - wiem dokladnie, kiedy mam dni plodne i
                              kiedy w przyblizeniu owulacje.
                              • Gość: małgosia Re: Refundacja srodków anytkoncepcyjnych IP: *.katowice.sdi.tpnet.pl 30.04.03, 13:53
                                Sagan, siedzę bardzo głęboko akurat w tym tamacie ze względów zawodowych.
                                Włącznie z badaniami laboratoryjnymi (własnoręcznymi, tzn. przy pomocy urzadzeń
                                i odczynników, ale samodzielnie) poziomu hormonów.
                                Ale nadal uważam, że to zbytnio odbiega od głównego tematu wątku.
                                W którym zreszta zrobiłam błąd literowy i to juz w samym nagłówku:(
                                • Gość: sagan Re: Refundacja srodków anytkoncepcyjnych IP: *.desy.de 30.04.03, 13:58
                                  co sie przejmujesz bledem w naglowku? ;)
                                  a ze odbiega? tak sie toczy czesto zycie watkow... i tak
                                  uwazam, ze dyskusja ciekawa, choc nie zawsze na dokladny
                                  temat watku.

                                  nie wiem, jak to jest z laboratoryjnym badaniem hormonow.
                                  moze z ich pomoca da sie wyznaczyc dokladna date
                                  owulacji. natomiast to co mi caly czas tlumaczono, to to,
                                  ze za pomoca skoku temp., bolu itp (bez badania poziomu
                                  hormonow - rzadko kto to robi na codznien!) nie da sie
                                  tego stwierdzic dokladnie. jak mowie - z dokladnoscia do
                                  2-3 dni.
    • atlantis75 Tragiczna... 28.04.03, 14:34
      ... tak możemy wszyscy określić sytuację służby zdrowia w
      naszym pięknym kraju. I tu nie chodzi o rozróżnienie:
      środki atykoncepcyjne i leki dla ciężko chorych... Mi się
      marzą zniżki na pigułki (teraz słono płacimy) i refundacja
      tych najważniejszych, dla ciężko chorych. Chociaż niektóre
      leki dla potrzebujących są refundowane. Ja i moja astma
      mamy Serevent za 2 zł (tak zapłaciłabym ok. 150)...




      Gość portalu: małgosia napisał(a):

      > Dlaczego, skoro nie refunduje się niektórych leków na przewlekłe i groźne
      > choroby
      • Gość: małgosia Re: Tragiczna... IP: *.katowice.sdi.tpnet.pl 29.04.03, 11:27
        Ja mam niestety trochę mniej szczęścia. Choruję na dwie przewlekłe choroby.
        Leki na jedną z nich kosztuja mnie 3,20 zł na miesiąc, ale za to na drugą 600zł
        na pół roku, co daje 100 zł. na miesiąc. Jest to bardzo duza kwota. Dodam, że
        bez tego leku co prawda mogłabym żyć przez jakis czas (np. 10 lat), ale byłabym
        w stanie 5 razy gorszym, niż jestem teraz
    • Gość: małgosia Re: Refundacja srodków anytkoncepcyjnych IP: *.katowice.sdi.tpnet.pl 30.04.03, 13:30
      Ale się wątek rozbudował!!!
    • Gość: Mike Ekonomiczno-społeczny punkt widzenia IP: *.pke.pl 30.04.03, 14:09
      Zostawmy na boku całą polemikę natury etycznej, a skupmy się na interesie
      społecznym.
      Celem społeczeństwa jest jego rozwój. Społeczeństwo zapewnia sobie warunki
      bytowania i jego celem jest także ich ciągła poprawa. Po to, by każdy członek
      społeczeństwa mógł współpracować w osiąganiu celu, społeczeństwo udziela pomocy
      tym swoim członkom, którzy sobie nie radzą albo mają kłopoty. Dlatego są
      systemy ubezpieczeń społecznych, zdrowotnych, zasiłki dla bezrobotnych, opieka
      społeczna itp. Społeczeństwo udziela także pomocy swoim nowym, młodym członkom,
      by mogli rozpocząć działalność, która przyczyniać się będzie do osiągania celu.
      Dlatego edukacja jest bezpłatna (choć jesli kto chce korzystać z płatnej, to
      może) itp. Stąd też wynika działalność domów dziecka. [Zastrzegam, że nie
      twierdzę, iż system społeczny w Polsce jest i działa w sposób idealny; to
      zupełnie inna kwestia.] Stawiam więc problem: Co będzie dla społeczeństwa
      korzystniejsze:
      1. Sfinansowanie kosztów narodzin, wychowania, wyżywienia, zamieszkania i
      wykształcenia nowego członka do czasu, aż osiągnie wiek produkcyjny, kiedy
      zacznie sam się utrzymywać i wnosić swój wkład w osiąganie celu, w tym
      zwłaszcza poprzez przyczynianie się do przysporzenia społeczeństwu nowych
      członków, a potem sfinansowanie części kosztów jego utrzymania na emeryturze?
      Czy też
      2. Refundacja kosztów środków antykoncepcyjnych, na skutek używania których
      nowy członek społeczeństwa się nie pojawi, a samo społeczeństwo uniknie
      ponoszenia kosztów jego wychowania, wykształcenia itp., ale też utraci jego
      wkład w osiąganie celu, w tym zwłaszcza jego przyczynek do zaistnienia
      następnych pokoleń?
      Informacja dodatkowa: średni wiek w Polsce wynosi coś ponad 70 lat, a okres
      produkcyjny około 40 lat.
      Proszę o kompetentne głosy.

      Pozdrawiam
      Mike
      • Gość: małgosia Re: Ekonomiczno-społeczny punkt widzenia IP: *.katowice.sdi.tpnet.pl 30.04.03, 14:12
        Jeśli tak na to spojrzeć, to rzeczywiście. Ale przecież ktoś musi utrzymywać tę
        starszą część społeczeństwa
        • Gość: Mike Re: Ekonomiczno-społeczny punkt widzenia IP: *.pke.pl 30.04.03, 14:20
          Piszesz: "to rzeczywiście". Ale co rzeczywiście? Rzeczywiście wariant drugi
          jest korzystniejszy dla społeczeństwa, czy przeciwnie, wariant 1?

          pozdrowienia
          • Gość: małgosia Re: Ekonomiczno-społeczny punkt widzenia IP: *.katowice.sdi.tpnet.pl 30.04.03, 14:25
            chyba trudniej i kosztowniej jest wykształcić obywatela i utrzymać go do
            momentu, gdy zacznie pracować dla dobra wspólnego
            • Gość: Mike Re: Ekonomiczno-społeczny punkt widzenia IP: *.pke.pl 30.04.03, 14:37
              A ja osobiście jednak skłaniałbym się ku poglądowi, że każdy dodatkowy obywatel
              jest summa summarum dla społeczeństwa przydatny, potrzebny i opłaca się
              społeczeństwu w niego inwestować. Inaczej chyba demografowie nie biliby na
              alarm? Nie mam jednak rzeczowych danych, by to obiektywnie stwierdzić. Może
              B.D. coś wiadomo na ten temat?
              • Gość: sabna Re: Ekonomiczno-społeczny punkt widzenia IP: *.x-net.gliwice.pl 30.04.03, 14:44
                Bardzo dawno minely czasy gdy ilośc obywateli stanowiła o sile ekonomicznej
                kraju (technologia ->wzrost wydajności pracy i wiele innych czynników ).
                wystarczy spojrzeć na kraje bardzo bogate w obywateli i porównać je z
                najbogatszymi krajami swiata .
                • Gość: Mike Re: Ekonomiczno-społeczny punkt widzenia IP: *.pke.pl 30.04.03, 14:46
                  Proszę o analizę przypadku: Japonia
                • Gość: BD Re: Ekonomiczno-społeczny punkt widzenia IP: 195.136.36.* 30.04.03, 15:35
                  Witam,

                  Gość portalu: sabna napisał(a):

                  > Bardzo dawno minely czasy gdy ilośc obywateli stanowiła o sile ekonomicznej
                  > kraju (technologia ->wzrost wydajności pracy i wiele innych czynników ).
                  > wystarczy spojrzeć na kraje bardzo bogate w obywateli i porównać je z
                  > najbogatszymi krajami swiata .

                  No, takie USA z 250 milionami ludzi to nie okruszek. Populacja ma znaczenie i
                  bzdurą jest pisanie, że nie ma. Jeszcze ważniejsza jest struktura wiekowa -
                  starzenie się społeczeństwa to proces bardzo niebezpieczny ekonomicznie. Od
                  demografii nie ma ucieczki - w Polsce tę niepopularną prawdę głoszą m.in. prof.
                  P. Eberhardt z PAN (demograf) i ekonomista K. Dzierżawski. Koszt utrzymania
                  dzieci to nic wobec tego, co czeka społeczeństwo w przyszłości na skutek zbyt
                  niskiej liczby dzieci.

                  pozdrawiam,

                  BD
                  • Gość: sagan Re: Ekonomiczno-społeczny punkt widzenia IP: *.desy.de 30.04.03, 15:44
                    Gość portalu: BD napisał(a):

                    > Koszt utrzymania dzieci to nic wobec tego, co czeka
                    > społeczeństwo w przyszłości na skutek zbyt niskiej
                    > liczby dzieci.

                    o ile nic sie z tym nie zrobi... wlasnie obecnie w
                    niemczech probuje sie jakos rozwiazac ten problem na
                    nastepne kilkadziesiat lat i, poniewaz wiaze sie to z
                    wiekszymi obciazeniami zyjacych/pracujacych obecnie, nie
                    jest latwo... innym rozwiazaniem jest, oczywiscie,
                    zadbanie o wyz demograficzny...

                    aha, wspominasz o usa z 250 milionami. a co powiesz o
                    chinach czy indiach? to sa dobre przyklady w temacie
                    "liczba ludnosci a sila ekonomiczna"... nie twierdze, ze
                    zwiazku nie ma, ale niewatpliwie nie jest on prosty
              • Gość: sagan Re: Ekonomiczno-społeczny punkt widzenia IP: *.desy.de 30.04.03, 14:57
                Gość portalu: Mike napisał(a):

                > A ja osobiście jednak skłaniałbym się ku poglądowi, że
                > każdy dodatkowy obywatel jest summa summarum dla
                > społeczeństwa przydatny, potrzebny i opłaca się
                > społeczeństwu w niego inwestować.

                ale my nie mowimy o kazdym obywatelu (ktorego przez
                dluuugi czas utrzymuja jego rodzice), ale o takim,
                ktorego przez dluuuugi czas utrzymuje panstwo. moze sie
                okazac, ze taki juz nie jest taki przydatny, zwlaszcza ze
                pochodzenie spoleczne jednak w jakis sposob wplywa na
                "wybor" drogi zyciowej (oczywiscie absolutnie nie mowie o
                calkowitym determinizmie!)

                a poza tym takie gadanie: dofinansowac czy nie w
                zaleznosci od tego, czy panstwu sie oplaca - uwazam za
                bezduszne. tak rozumujac trzeba by przestac obejmowac
                bezplatna opieka medyczna zarowno ludzi starych (juz sie
                nie przydadza spoleczenstwu), jak i ciezko/przewlekle
                chorych czy tez recistow - malo wydajni. a ci po
                przeszczepach - tragedia! nie dosc, ze prawie nic nie
                zrobia, to jeszcze musza ciagle leki brac...
                ... troche absurdalne, prawda?
                a poza tym nie nalezy zapominac, ze to "panstwo" placi z
                naszych pieniedzy. czyli defakto kto placi? ja place, pan
                placi, pani placi...
                ... czy ludzie maja jakis wplyw na to, co z ich pieniedzy
                jest placone?... a powinni?...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka