vonny Re: nadzieja 10.03.07, 22:25 założyłam wątek i nic nie napisałam :/ chciałam powiedzieć czym jest dla mnie nadzieja i zapytać czy się ze mna zgadzacie: jesli ktos da Ci nadzieje to tak jakby postawił Cie nad przepaścią i albo poda Ci rękę i odejdzie z tobą od tej przepaści, albo popchnie cie tam, upadek boli, ale ty sie podnosisz i mogłoby sie wydawać, że skoro spadasz już tyle razy to jestes uodporniony i kolejny upadek bedzie bolał mniej ale to nie prawda, boli jeszcze bardziej-kolejna zawiedziona nadzieja Odpowiedz Link Zgłoś
pszekora Re: nadzieja 10.03.07, 22:44 Dla mnie to jest całkiem niezrozumiały masochizm, utrzymywac kontakt z kimś kto może nam zrobić krzywde, chodzić z nim nad "przepaść" i dać się tyle razy "zrzucać". Kobiety otrząśnijcie się. Jesli macie takie i tylko takie relacje to zrezygnujcie z nich, w końcu na waszej drodze pojawi sie ktoś normalny. Lepiej pobyc trochę samej i poczekać niż dac soba pomiatać. Nie pozwalajcie sobie zadawac bólu, to jest chore. Odpowiedz Link Zgłoś
11ewa111 Re: nadzieja 12.03.07, 00:24 Źródłem nadziei powinno być coś z Ciebie, coś ze środka... nie ktoś. Odpowiedz Link Zgłoś
vonny Re: nadzieja 11.03.07, 17:45 tutaj nie chodzi o masachizm i robienie sobie krzywdy, zwłaszcza że to za każdym razem jest ktoś inny... a sama jestem już wystarczająco długo...:/ Odpowiedz Link Zgłoś
pszekora Re: nadzieja 11.03.07, 23:28 Chciałbym ci pomóc, ale nie wiem czy potrafię. Może olać tą nadzieję, nie wiązać jej z nikim, znaleźć sobie jakieś ciekawe zajęcia, a wtedy sami przyjdą, będą chcieli coś od ciebie zaczerpnąć a ty będziesz rozdawała karty i jeszcze niejednemu dasz się we znaki? Jest tez metoda "na rzepa" - uczepić się kogoś, mam kilka znajomych które to zastosowały ale szczegółów nie znam, bo to nie w moim stylu. Odpowiedz Link Zgłoś