ewazdrzewa7
11.03.07, 17:39
moj kot mial problemy ze zdrwiem i musial przejsc operacje. Pan wet bardzo
mily z podejsciem do kotow no i ich wlascicieli na pierwszym spotkaniu zaczal
pytac to kidy kawe pije i sypal jakimis naprawde fajnymi zartami. podal mi
swoj nr tel. (w razie czego ;)).kot przeszedl pomyslnie operacje no i bylam
na kontroli- znow milo sympatycznie, mowil ze jaka szkoda ze sie juz widywac
nie bedziemy..... i mial taka smutna mine jak wychodzilam. ja oczywiscie
zapomnialam jezyka w gebie, zlaszcza ze nie bylam tam sama z nim- bylo
mnostwo studentow ktorzy mieli niezly ubaw z tych naszych zartow. sprytnie
zebaralam wszytskie fakty i stwierdzialm ze ma pomiedzy 32-34 lata, ja mam
28. pewnei w tym wiek ma zone i dziecko, co oczywiscie go eliminuje z dalszej
gry..... czy uwazacie ze powinnam do niego zadzwonic (czekamy z kotem na
zdjacie szwow, ale On tego nie bedzie robil) juz po zdjecieu szwow i
wyskoczyc jak filip z konopii z jakims zaczepnym tekstem? straznie glupia
historia-wiem... a co y byscie zrobily?