hollygolightly85
17.03.07, 15:01
parę dni temu byłam na spotkaniu u znajomych i był tam też m.in. chłopak,
który mi się podoba.bardzo jesteśmy do siebie w różnych rzeczach podobni,
zawsze dobrze nam się rozmawiało, wydawało mi się, że też mnie lubi, moze
nawet trochę bardziej niż lubi się zwykła koleżankę.parę razy się spotkaliśmy
wcześniej.
ale przyszedł, i gdyby nie moja inicjatywa,nie zamienilibyśmy ani
słowa...(chciaż zwykle bywało inaczej)
na początku siedział z kumplami, a potem sam(?!) w pokoju, twierdząc ze jest
zmęczony...
i jakoś mnie to trochę zabolało..dziwne takie zachowanie..
wiem,ze bywają lepsze i gorsze dni, ale jak się przychodzi na imprezę, to
chyba po to,zeby spotkać się ze znajomymi?
moze jestem dziwna,ale generalnie nie rozumiem ludzi, którzy nie potrafią
oddzielić życia prywatnego (w sensie swoich problemów ) od całej
reszty..wiem,ze to nie łatwe, ale się da.
co o tym sądzicie?