Dodaj do ulubionych

Dylemat...

19.03.07, 14:27
Cztery miesiace temu poznalam chlopaka z drugiego konca Polski. Pisalismy do
siebie maile, ponad trzy miesiace spotkalismy sie w realu i totalnie
zaiskrzylo. Od tego czasu spedzilismy dwa urlopy razem, widzimy sie w kazdy
weekend przez 3 dni, piszemy, dzwonimy. Zakochalismy sie w sobie na zaboj.
Pojawily sie plany malzenskie i decyzje o wspolnym zyciu. Doszlismy do
wniosku, ze porownujac nasze prace, posady, zarobki, lepiej bedzie jak ja
przeniose sie do Jego miasta. I tutaj zaczynaja sie schody. Cala moja rodzina
niezbyt przychylnie patrzy na moj pomysl, twierdza, ze podejmuje zbyt duze
ryzyko zostawiajac prace, ze uciekam w nieznane, i do czego wroce jak mi sie
nie uda? Ciezko mi:(
Obserwuj wątek
    • kotkaaaa Re: Dylemat... 19.03.07, 14:47
      gdzie ty Kajus tam ja Kaja, to powiedz swojej rodzinie, ludzie sie przenosza na
      inne kontynenty, praca to nie cale zycie, w ogole idiotyczne podejscie ma twoja
      rodzina
    • ginewra25 Re: Dylemat... 19.03.07, 14:48
      Dla mnie 4 miesiące to krótka znajomość, ale to przecież kwestia indywidualna :)
      Jeśli sobie teraz radzisz, to potem jak już się w nowym miejscu zadomowisz, tam
      będziesz miała pracę, to nawet jeśli wam nie wyjdzie, to powinnaś sobie
      poradzić. Zawsze to ryzyko, ale jeśli jesteś mocno zdeterminowana, to może
      wszystko się ułoży jak najlepiej. Życzę ci mądrych decyzji.
      • maretina ja powiedzialam "tak" po 3 miesiacach:) 19.03.07, 15:50
        wyjechalam do miasta meza. nigdy nie zalowalam.
        • martaaa81 Re: ja powiedzialam "tak" po 3 miesiacach:) 19.03.07, 15:52
          Zgodziłaś się być żoną po trzech misiącach czy po trzech miesiącach był ślub?
          • maretina Re: ja powiedzialam "tak" po 3 miesiacach:) 19.03.07, 15:59
            po trzech misiacach sie zgodzilam.
    • judka_1 Re: Dylemat... 19.03.07, 14:51
      Hmm trudna sprawa wiem to ze swojego doswiadczenia. Z moim facetem dzieliło nas
      500 km. Spotkania na odległośc trwały pół roku. Potem trzeba byo podjac jakies
      decyzje bo na dluzza mete to bylo by bez sensu. No i przeprowadziłam sie do
      niego zostawiajac dobra prace rodzine przyjaciół...wszystko. Dodam jeszcze ze
      obydwoje jestesmy po rozwodach wiec decyzja była o wiele badziej trudniejsza bo
      oboje balismy sie kolejnej porazki.
      Nie jest to łatwe i tu trzeba wykazac sie duzym doswiadczeniem. Mi sie udało z
      perspektywy czasu ( mineły juz prawie 2 lata) lepiej trafic nie mogłam. ale na
      poczatku nie było łatwo i musisz sobie zdac z tego sprawe i przemyslec
      wszystkie za i przeciw. Podobno mówia ze kto nie ryzykuje ten nie ma:)
      Życze powodzenia
    • his_girl Re: Dylemat... 19.03.07, 14:52
      Ja na Twoim miejscu bym się nie wahała. Nie ma sensu poświęcać miłości dla
      pracy czy opinii rodziny. Twoje życie, Twoja decyzja, a ich rolą jest Cię
      wspierać, cokolwiek zadecydujesz.
    • martaaa81 Re: Dylemat... 19.03.07, 14:55
      Kocham Go, oswiadczyl mi sie, chcemy byc razem i pobrac sie z koncem roku. Mam
      26 lat, On 30, a moja rodzina tego nie rozumie. Chce sprobowac, ale caly czas w
      glowie kraza mi mysli najblizszych... Zwariowac mozna...
      • krakoma Re: Dylemat... 19.03.07, 14:58

      • kotkaaaa Re: Dylemat... 19.03.07, 14:58
        daj spokoj, przeciez nie wyjezdzasz do Australii, a jak masz zawod? bedziesz
        miala problemy ze znalezieniem pracy?
        • martaaa81 Re: Dylemat... 19.03.07, 14:59
          Jestem informatykiem... Pracę mieć będę na pewno...
          • kaktusik0 Re: Dylemat... 20.03.07, 12:40
            > Jestem informatykiem... Pracę mieć będę na pewno...

            miło wiedzieć że nie jestem tu jedyna ;)

            a co do rodziny, moim zdaniem nie tyle nie rozumieją co martwią się o Ciebie. Że się nie uda i że będziesz cierpieć. Myślę że jak jakiś czas już pomieszkacie razem i będzie wam się dobrze układało to rodzina zrozumie i zaakceptuje w pełni Twoją decyzję. Na spokojnie wyjaśnij rodzinie swoje stanowisko i jedź do ukochanego. powodzenia. :)
      • spacecoyote Re: Dylemat... 19.03.07, 14:59
        Jak ja bym sie zakochala z wzajemnoscia, to bym sie nawet nie zastanawiala.
        Wrocic zawsze mozesz, a drugiej milosci moze juz nie byc.

        Ale za maz to tak od razu nie wychodz, poczekaj przynajmniej z rok...
        • martaaa81 Re: Dylemat... 19.03.07, 15:00
          No to rok minie od poznania do ślubu :)
      • anewo Re: Dylemat... 19.03.07, 14:59
        Ty sie im dziwisz? Martwią sie o Ciebie, może chcą ustrzec przed pochopną
        decyzją?
        Wiem, że ich gadanie Cię denerwuje, ale sama zobacz, że znacie sie tylko 4
        miesiące, do tego nie mieszkaliście jeszcze razem - różnie może być, bo na
        razie jest cudownie, ale to jest takie "świateczne" spotykanie sie.

        Nie chce tu napisać, nie wyjeżdżaj, bo zycie polega własnie na tym, żeby
        podejmować takie decyzje. Tylko nie dziw sie bliskim, że sie o ciebie troszczą.

        Życze powodzenia i dobrej decyzji :-)
        • martaaa81 Re: Dylemat... 19.03.07, 15:46
          Może i tak, ale nie powinni reagować w ten sposób..
      • judka_1 Re: Dylemat... 19.03.07, 15:00
        wiesz z tym ślubem to chyba przesada...znacie sie tylko z weekendowych
        sielankowych spotkań to zupełnie odbiega od rzeczywistosci i tej przyziemnosci
        z którą, jak sie zdecydujesz, bedziesz musiała sie zmierzyc.
        zycie wszystko szybko weryfikuje...ale mimo wszystko według mnie warto
        spróbowac byc szczesliwą i w tym wypadku nie brałabym tak mocno pod uwage
        rodziny. Jestes dorosła i to jest twoje zycie.
        • kotkaaaa Re: Dylemat... 19.03.07, 15:03
          jesli nie praca to czym sie martwisz? moi rodzice znali sie przed slubem 3
          mies., sa razem od 32 lat, dlugie narzeczenstwo nie jest recepta na udane
          malzenstwo
          • martaaa81 Re: Dylemat... 19.03.07, 15:04
            Dziekuje za pocieszenie :)
      • echtom Re: Dylemat... 20.03.07, 07:18
        No tak, w tym wieku ludzie nie namyślają się latami. Znam parę szczęśliwych
        małżeństw, które zdecydowały się na wspólne życie po 2-3 miesiącach znajomości.
    • maretina mialam podobnie 19.03.07, 15:48
      z tym, ze moja rodzina nie miala nic przeciwko.
      zostawilam rodzine, prace, przyjaciol... przyjechalam do obcego miasta.
      mieszkam tu juz 4 lata, jestem szczesliwa. mam super meza, synka, nowa prace,
      znajomych. rodzina i przyjaciele mnie odwiedzaja:)
      • martaaa81 Re: mialam podobnie 19.03.07, 15:50
        Budujące :). A jak długo byliście ze sobą przed ślubem? :)
        • maretina Re: mialam podobnie 19.03.07, 15:59
          w styczniu gadalismy przez net.. pierwsze spotkanie w lutym lub na poczatku
          marca. cywilny byl w grudniu tego samego roku a koscielny na wiosne.
          pierwsze przebakiwania meza o slubie slyszalam w maju:)
          takie prawdziwe zareczyny z piersionkiem i kwiatkami byly w sierpniu. wtedy tez
          zaczelismy poszukiwania pracy dla mnie.
          Prawie jak Queen

          Czerwony układ
    • maretina Re: Dylemat... 19.03.07, 16:00
      wiesz co? ja tez jestem marta:D
      • martaaa81 Re: Dylemat... 19.03.07, 16:03
        A ja poznalam mojego M. tez przez internet :). Jeszcze sie okaze, ze z tych
        samych miast jestesmy :)))
        • maretina Re: Dylemat... 20.03.07, 07:52
          jestem z warszawy, maz z olsztyna:)
          poznalismy sie na jednym zforow gw przy dyskusji o lowcach skor:D
          • martaaa81 Re: Dylemat... 20.03.07, 12:33
            Ja jestem ze Sląska, Mój M. jest z Gdańska. Będę mieszkać na Pomorzu...
            • maretina Re: Dylemat... 20.03.07, 13:39
              zazdroszcze. gdansk to moje odwieczne marzenie. wyjezdzaj i nie zastanawiaj
              sie!:)
              • martaaa81 Re: Dylemat... 20.03.07, 14:07
                Naprawde tak uwazasz? Choc pewnie ciezko bedzie...
                Ale wczoraj dowiedzialam sie, ze Narzeczony kupil nam domek w Gdansku zebysmy
                mieli gdzie mieszkac...
                • maretina Re: Dylemat... 20.03.07, 14:24
                  opdklej sie od rodziny... przyjaciele? jesli nimi sa to beda. poza tym...
                  niebawem zaloza swoje rodziny a dla Ciebie beda mieli mniej czasu. w pewnym
                  momencie czas dla znajomych kurczy sie, bo trzebba zajac sie wlasnym domem.
                  • martaaa81 Re: Dylemat... 20.03.07, 14:29
                    Wiesz? Masz racje... dziekuje za Twoje wsparcie.
                    Wlasnie dowiedzialam sie, ze czlowiek, ktorego uwazalam za swojego przyjeciela
                    od lat, powiedzial, ze jak wyjade to nie bede miala do czego wracac. Okazuje
                    sie wiec, ze nie mam przyjaciela... Tym bardziej trzeba jechac...
            • echtom Re: Dylemat... 21.03.07, 10:56
              Przyjeżdżaj - tu jest fajnie. Takie kosmopolityczne miasto, w którym każdy może
              się odnaleźć. Mam w pracy koleżankę ze Śląska.
              • toska26 Re: Dylemat... 21.03.07, 10:58
                Wyslalam Ci maila :))
    • turzyca Re: Dylemat... 19.03.07, 16:03
      kto nie ryzykuje ten nie pije szampana.
      Przeprowadz sie, malo tracisz, mozesz mnostwo zyskac.


      I pewnie mowie to tylko dlatego, ze sama przeprowadze sie o tysiac kilometrow.
      Jak nie wyjdzie to nie wyjdzie, wroce tu albo zostane tam albo pojade gdzie
      indziej. A moze wyjdzie.
    • lim25 Re: Dylemat... 19.03.07, 16:19
      Rodzina zwyczjanie boisie o Ciebie, to zrozumiale , normlne.

      A TY ..masz prawo budować swoje szczeście, zaryzykuj : jedź :)

      Jak kolwiek by bylo ( a bedzie dobrze ) ...nie warto zalowac ze sie czego nie
      zrobiło.. jedź
      • judka_1 Re: Dylemat... 19.03.07, 16:43
        Ja tez mojego poznałam przez neta:))
        • rose01 Re: Dylemat... 19.03.07, 17:16
          a ja mowie tak..zazwyczaj rodzice nie chca zle dla nas czyli swoich
          dzieci...moze daj poznac swoja milosc czyli tego mezczyzne swoim
          rodzicom,jestes Im to jakby winna,wychowali Cie,kochaja i chca dobrze jesli sie
          do niego przekonaja bedziecie wszyscy szczesliwi, a ze slubem sie nie spiesz
          dziewczyno,na to zawsze jest czas,nawiasem mysle ze rok to co najmniej trzeba
          sie znac takie moje zdanie,wtedy mozna poznac KOGOS w wielu sytuacjach jakie
          szykuje na ZYCIE
    • kika0808 Re: Dylemat... 20.03.07, 14:17
      jeżeli to miłość i chcesz z nim być to ja nie widzę problemu.
      • azja_pl2 Re: Dylemat... 21.03.07, 16:48
        Nie mam jakichs konkretnych rad dla Ciebie.
        Ale wez moze pod uwage, ze Twoi rodzice nie zawsze beda mlodzi i zdrowi, kiedys
        moga potrzebowac pomocy swoich dzieci. Czy masz rodzenstwo, ktore mogloby sie o
        nich zatroszczyc?
        Wiem, ze nie mozna rezygnowac z milosci, bo za iles tam lat bedzie ciezko z
        rodzicami, ale ja wlasnie przezywam ten problem i jest mi bardzo zle, ze
        zostawilam rodzine dla chlopaka...
        • maretina Re: Dylemat... 21.03.07, 17:22
          masz chore podejscie.
        • martaaa81 Re: Dylemat... 22.03.07, 11:55
          Żałujesz, że ich zostawiłaś?
        • echtom Re: Dylemat... 22.03.07, 12:40
          Są różne rozwiązania. Moja znajoma przyjechała 25 lat temu z Poznania "za
          mężem", zostawiając rodziców. Teraz, gdy wymagają opieki, kupuje większe
          mieszkanie i sprowadza ich do siebie.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka