Dodaj do ulubionych

Co tak naprawde znaczy "zdradzic"?

IP: *.med.ulg.ac.be 09.05.03, 22:50
Interesuje mnie Wasza opinia na temat pojecia zdrady w malzenstwie. Kiedy tak
naprawde przekraczamy granice, ktorych przekroczyc nam nie wolno? Kto i jak
te granice ustala? Co jest juz zdrada, a czego jeszcze nie nazwiemy w ten
sposob? Na pierwszy rzut oka sprawa wydaje sie banalnie prosta; pelne
zblizenie fizyczne z osoba spoza naszego zwiazku jest zdrada i nie ma tu
cienia watpliwosci. A co jesli spedzilibysmy noc w jednym lozku, ale nie
doszloby do stosunku? Zdaje sobie sprawe z absurdu opisywanej sytuacji, ale
chce tylko pokazac istnienie pewnego kontinuum naszych zachowan. Mysle, ze w
powyzszym przykladzie niewiele osob mialoby watpliwosci, co do kwalifikacji
takiego postepowania. W takim razie, czy pocalunek jest juz zdrada (naprawde
znam osoby, ktore tak nie sadza)? Jesli tak, to co powiedziec o dotyku reki,
policzka? Czy w takim razie granica jest nasza cielesnosc i fizycznosc
kontaktu? Jesli tego nie przekroczymy, czy poruszamy sie po dozwolonym
gruncie i nikt nam niczego nie moze zarzucic? Czy moze jednak istnieje zdrada
na plaszczyznie psychicznej? Jesli tak, to czy jest ona tozszama ze zdrada
fizyczna, czy tez sa to zupelnie rozne rzeczy? Moze wolno nam flirtowac,
uwodzic i miec wciaz czyste sumienie? A moze jest tak, jak zostalo
powiedziane w Biblii: "kto spojrzal na kobiete pozadliwie, juz dopuscil sie
cudzolostwa". Gdzie wiec przebiega ta granica pomiedzy tym, co wlasciwe i
tym, co godne potepienia? Czy moze tez jest tak jak z seksem, dopuszczalne
jest wszystko, co aprobuja obie strony? Problem tkwi jednak w tym, ze
rozbieznosc opinii na ten temat moze byc znaczaca, a mnostwo czasu spedzamy
bez obecnosci zony lub meza. Jako nieistotny pomijam fakt zachowania
dyskrecji lub jej brak.
Zadajac to pytanie, kieruje sie wylacznie ciekawoscia opinii innych ludzi.
Moim celem nie jest znalezienie odpowiedzi na pytanie, na ile moge sobie
jeszcze pozwolic? Osobiscie mam granice okreslone dosc blisko "biblijnego"
bieguna opisanego kontinuum. Nie widze tez wyraznej roznicy miedzy zdrada
fizyczna i uczuciowa. Czy moze istniec malzenstwo, w ktorym mamy tylko cialo
naszego malzonka, bez jego milosci? Czy mozna mowic o milosci, jesli musimy
sie dzielic cialem z kims trzecim?
Obserwuj wątek
    • aankaa napisz to jeszcze raz, 09.05.03, 23:00
      podziel na akapity
      takiego "elaboratu" (o tej porze) nie da się czytać


      a może doczekasz się odpowiedzi ;)
    • lyche1 Re: Zdrada rodzi się w umyśle 10.05.03, 09:14
      więc nie można powiedzieć - że zdrada umysłowa nie jest itotna. To tylko od
      zaistniałych warunków - oraz oczywiście własnej nieprzymuszonej woli -
      realizujemy swoją myśl o zdradzie.
      Bo chyba raczej nie jest odwrotnie ???
    • gwen_verdon Re: Co tak naprawde znaczy 'zdradzic'? 10.05.03, 11:08
      Wydaje mi się,że najprostszym barometrem zdrady są nasze własne odczucia, ten
      moment, kiedy wiemy podskórnie,że zrobiliśmy coś przeciw swojemu związkowi.
      Moim zdaniem, to się wie zawsze, tylko nie zawsze się z tej wiedzy korzysta.
      Czytałam kiedyś artykuł jakiegoś amerykańskiego psychologa, który twierdził np.
      że jeśli w drodze do pracy usłyszysz dobry kawał, następnie w pracy opowiesz go
      wszystkim, 'przemielisz' do tego stopnia,że nie chce ci się go już opowiadać
      żonie/mężowi ,to już jest forma zdrady emocjonalnej. Dlatego,że wolałeś/łaś
      dzielić tę ( choćby nie wiem,jak głupią) rzecz z kim innym, a nie z mężem/żoną.
      Może coś w tym jest ?
      • Gość: Tristan Re: Co tak naprawde znaczy 'zdradzic'? IP: *.med.ulg.ac.be 10.05.03, 17:23
        Ktos wyzej zarzucil, ze wyszedl mi "elaborat". Moze faktycznie przeholowalem
        starajac sie uscislic mysli.
        Jestem bardzo bliski Twoich pogladow. Zawsze mnie fascynowal brak prawd
        obiektywnych (ostatecznych) i "zlotych srodkow" w relacjach miedzyludzkich. Ten
        niesamowity subiektywizm ocen, gdzie bez intuicji i refleksu, zawsze bedziemy
        przegrani.
        Jesli jednak tylko my sami wyznaczamy sobie granice, to przy tendencji do
        samousprawiedliwiania i samorozgrzeszania latwo mozemy skrzywdzic naszego
        partnera. Jesli wiec nasze sumienie jest czyste, to druga strona ma sie z tym
        pogodzic?
        Pozdrawiam
        • gwen_verdon Re: Co tak naprawde znaczy 'zdradzic'? 11.05.03, 10:22
          Masz rację,ale może należy założyć wersję bardziej optymistyczną ? Może ,jeśli
          kogoś kochamy,to jesteśmy skłonni do przesady raczej w stronę wybujałej
          lojalności ? Ze mną osobiście chyba tak jest.
    • paulus27 Re: Co tak naprawde znaczy 'zdradzic'? 10.05.03, 18:34
      zdradzić to według mnie znaczy zrobic coś przeciwko drugiej połowie, nie chcież
      dzielić z nią różnych przezyć i mieć mnóstwo tajemnic.
      jest mi teraz bardzo ciężko, ponieważ od miesiąca mniej więcej wiem o
      tajemnicach mojego partnera, o których On nie chce ze mną móqwić. to bardzo
      bolesne. człoweik cały czas zastanawia się nad swoim postępowaniem, analizuje
      swoje błędy i żyje w poczuciu tego, że jest oszukiwany. w mniejszy lub większy
      sposób, ale jednak.
      zdrada natepuje wtedy gdy nie chcemy przyjąć do wiadomości tego, że jakimś
      swoim postępowaniem krzywdzimy partnera lub partnerkę i dalej brniemy w
      oszustwa, kłastewka i tajemnice.
    • ptaszyca Re: Co tak naprawde znaczy 'zdradzic'? 10.05.03, 19:09
      może zdradą jest wszystko to co może zaboleć drugą stronę? bez względu na to,
      czy to myśli, słowa czy zachowanie.
      • snow.white Re: Co tak naprawde znaczy 'zdradzic'? 10.05.03, 20:50
        no dla mnie tak wlasnie jest... wszystko,co zrani partnera to zdrada
        • moniorek1 Re: Co tak naprawde znaczy 'zdradzic'? 12.05.03, 05:09
          snow.white napisała:

          > no dla mnie tak wlasnie jest... wszystko,co zrani partnera to zdrada


          Jak to madrze ujelas.




    • lalka74 Re: Co tak naprawde znaczy 'zdradzic'? 10.05.03, 19:10
      Czyli chodzi Ci o teoretyczne rozwazania? Zdrada jest wtedy, kiedy robisz cos a
      nie chcialbys, zeby to samo robila Twoja partnerka.
      • Gość: Tristan Re: Co tak naprawde znaczy 'zdradzic'? IP: *.med.ulg.ac.be 10.05.03, 20:46
        Niezly sposob, by zobiektywizowac swoj punkt widzenia.
        Lecz jesli jestem chorobliwie zazdosny (tak teoretycznie) i nie pozwalam mojej
        zonie na mnostwo nawet blahych rzeczy? Czy mam do tego prawo? Tylko dlatego, ze
        sam tego nie robie, bo w moim subiektywnym odczuciu jest to juz zdrada? Blizej
        mi wowczas bedzie do miana paranoika, niz stroza wiernosci (rowniez wlasnej).
        Chyba nie wystarczy zdac sie na subiektywizm wlasnych odczuc?
        Wiec jak to jest? Jesli nie potrafimy zdefiniowac "zdrady", to moze jej nie ma?
        • faveur definicja Lalki jest bardzo optymistyczna 10.05.03, 21:02
          Kiedy robisz cos, a nie chcesz,,zeby to samo robil partner(ka), to całkiem
          dobry znak, powiedziałabym. Świadczący o tym, że mimo tego, co robisz, zależy
          Ci na partnerze, że go kochasz, że nie chcesz by C
        • faveur definicja Lalki jest bardzo optymistyczna 10.05.03, 21:02
          Kiedy robisz cos, a nie chcesz,,zeby to samo robil partner(ka), to całkiem
          dobry znak, powiedziałabym. Świadczący o tym, że mimo tego, co robisz, zależy
          Ci na partnerze, że go kochasz, że nie chcesz by Cię zdradzał, że zdrada by
          Cie bolała. Gorzej jeśli robisz cos i jest Ci obojętne, czy Twój partner też
          to robi. CZasem dochodzi nawet do tego, że wolałbyś, żeby on to też robił -
          miałbyś czyste sumienie i wyrównane rachunki. Wtedy juz nie ma miłosci, a to
          jest gorsze niż zdrada. Bo wtedy związek nie ma juz sensu, a czasem nie
          sposób taki związek skonczyć. I żyje się z kims bez sensu. Kiedyś ktoś
          powiedział, ze zdrada jest wtedy, gdy masz coś, o czym nie powiedziałbyś
          swojemu partnerowi-i to, wydaje mi się jest doskonała definicja zdrady.
          Zwłaszcza, jesli jest ktoś inny niż partner, któremu o tym byś powiedział, a
          właściwie, z kim to "coś" dzielisz - cokolwiek by to nie było, to wcale nie
          musi być łóżko. Zdrada może być na różnych płaszczyznach, nie tylko
          seksualnej.
          • ja_nek Re: definicja Lalki jest bardzo optymistyczna 11.05.03, 01:44
            Może wsadzę kij w mrowisko... przede wszystkim nie ma czegoś takiego jak zdrada
            psychiczna. Facet sobie pofantazjował, że z koleżanką z pracy robił to i tamto
            i czy to jest zdrada?
            Ejże.
            Liczy się nie wyobraźnia czy marzenia, ale rzeczy realne.
            Coś co robisz całkowicie powszechnie uznawane za zdradę już nią jest. Dołóżmy
            do tego włąsne sumienie i po prostu uczciwość. Jeśli czujesz, że coś nie
            powinno się zdarzyć w sferze fizycznej, to znaczy, że wszedłeś już na grząski
            grunt ścieżki, gdzie na końcu jest meta z napisem zdrada.

            Pozdrawiam
            janek
            • lalka74 Re: definicja Lalki jest bardzo optymistyczna 11.05.03, 04:56
              A jesli swoje uczucia, mysli i zwierzenia oddajesz kolezance a nie stalej
              partnerce to nie jest to zdrada psychiczna? Chyba wlasnie jest. Dodam jeszcze
              jedno to tej optymistycznej definicji - zdradza sie wtedy jezeli za wszelka
              cene chce sie swoje dzialania zachowac w tajemnicy. Przyklad - ide z kolega na
              piwo i moj partner o tym wie - to jest ok. Ide z kolega na piwo, swietnie sie
              bawie a partnerowi powiedzialam, ze jestem z kolezanka - cos juz jest nie tak.
              Moze w takiej sytuacji nalezy poszukac odpowiedzi na pytanie - dlaczego to
              zatailam i czy moze to juz jest zdrada.
              • Gość: Tristan Re: definicja Lalki jest bardzo optymistyczna IP: *.med.ulg.ac.be 11.05.03, 22:19
                Wlasciwie sprawa wydaje sie prosta. Probujesz cos zataic = zdradzasz partnera.
                Tylko jesli jedna z kobiet moze smialo powiedziec swemu partnerowi, ze chce
                wyskoczyc z kolega na piwo, a druga doskonale wie, ze jej partner nigdy tego
                nie zaakceptuje? Czy znaczy to, ze robiac to samo, jedna z nich dopuscila sie
                zdrady, a druga nie? Czy moze to sprawa chorej zazdrosci naszych drugich
                polowek (choc z drugiej strony, zawsze bede twierdzil, ze zadrosc zaczyna sie
                tam, gdzie sie konczy zaufanie).
                Co do powierzania swoich mysli, czy uczuc osobom trzecim. Bardzo blisko juz
                stad, by zdrada zaczac nazywac po prostu przyjazn z kims spoza naszego zwiazku.
                Czasem przeciez moze chodzic o znalezienie punktu odniesienia w jakims sporze
                pomiedzy mna i moja zona. O probe zwrocenia sie o obiektywna porade. Co prawda
                nie jestem zwolennikiem omawiania problemow malzenskich z innymi, ale czasem
                moze to byc jedyny sposob, by spojrzec na problem z innego punktu widzenia.
                A swoja droga, czy tak samo ocenilabys taka rozmowe z osoba tej samej plci i
                osoba plci przeciwnej?
                Zdaje sobie sprawe, ze roztrzasam tu bardzo specyficzny przypadek takiego
                powierzania mysli, czy tez problemow osobom trzecim, ale przeciez mowimy o
                generaliach.
              • matrek Re: definicja Lalki jest bardzo optymistyczna 12.05.03, 17:52
                Jeśli jednak dobrze Cię rozumiem, to a'contrario - jeśli nie chce zataić, że
                np. poszedłem z koleżanką na piwo i całowałem się z nią, to to już nie zdrada.
            • hal9000 Re: definicja Lalki jest bardzo optymistyczna 11.05.03, 08:29
              ja_nek napisał:

              > Może wsadzę kij w mrowisko... przede wszystkim nie ma czegoś takiego jak
              > zdrada psychiczna.

              Zgadzam się.

              > Facet sobie pofantazjował, że z koleżanką z pracy robił to i tamto i czy to
              > jest zdrada?
              > Ejże.
              > Liczy się nie wyobraźnia czy marzenia, ale rzeczy realne.

              W moim przypadku jest to proste. Odczuwam zazdrość tylko na myśl o kontakcie
              fizycznym... A fantazje, wyobrażenia? Gdyby to była zdrada, to nie byłoby ani
              jednego wiernego człowieka na tym świecie... I nie uważam, że dla jestem
              jedynym interesującym człowiekiem na ziemi... ;))))))

              Pozdrawiam serdecznie,
              • ja_nek Re: definicja Lalki jest bardzo optymistyczna 11.05.03, 22:26
                > jesli swoje uczucia, mysli i zwierzenia oddajesz kolezance a nie stalej
                partnerce to nie jest to zdrada psychiczna? Chyba wlasnie jest."

                Odciąć się od przyjaźni z kobietą? Zwierzałem się komuś i dalej już nie mogę?
                Żona ma pierwszeństwo? Gdzie zaufanie żony wobec swego mężczyzny?
                Niemożność posiadania włąsnego świata i własnych, drobnych, nie krzywdzących
                przecież nikogo tajemnic?

                > Ide z kolega na piwo, swietnie sie bawie a partnerowi powiedzialam, ze jestem
                z kolezanka - cos juz jest nie tak. Moze w takiej sytuacji nalezy poszukac
                odpowiedzi na pytanie - dlaczego to zatailam i czy moze to juz jest zdrada.

                To nie jest zdrada. To kłamstwo i wyrządzona przykrość, ale wnioski, że to już
                zdrada, to zdecydowanie za dużo. Nie doszukujmy się wszędzie zdrady:) Przecież
                kobiety ponoć nie szukają okazji:)

                Pozdrawiam
                janek
              • martyna14 Re: definicja Lalki jest bardzo optymistyczna 12.05.03, 02:13
                hal9000 napisał:

                > ja_nek napisał:
                >
                > > Może wsadzę kij w mrowisko... przede wszystkim nie ma czegoś takiego jak
                > > zdrada psychiczna.
                >
                > Zgadzam się.
                >
                > > Facet sobie pofantazjował, że z koleżanką z pracy robił to i tamto i czy t
                > o
                > > jest zdrada?
                > > Ejże.
                > > Liczy się nie wyobraźnia czy marzenia, ale rzeczy realne.
                >
                > W moim przypadku jest to proste. Odczuwam zazdrość tylko na myśl o kontakcie
                > fizycznym... A fantazje, wyobrażenia? Gdyby to była zdrada, to nie byłoby ani
                > jednego wiernego człowieka na tym świecie... I nie uważam, że dla jestem
                > jedynym interesującym człowiekiem na ziemi... ;))))))
                >
                > Pozdrawiam serdecznie,



                To ja bylam czasowo takim jednym wiernym bo w 3 letnim zwiazku ngdy przenigdy
                nie mialam fantazji czy wyobrazen o kims innym. Inni mezczyzni nie istnieli.
                Zawsze mysllam, ze to normalne bo po no jestem z x jesli wyobrazam sobie y.
                dLA MNIE TO ZDRADA te fantazje i wyobrazenia
                • hal9000 Re: definicja Lalki jest bardzo optymistyczna 12.05.03, 02:54
                  martyna14 napisała:

                  > To ja bylam czasowo takim jednym wiernym bo w 3 letnim zwiazku ngdy przenigdy
                  > nie mialam fantazji czy wyobrazen o kims innym. Inni mezczyzni nie istnieli.
                  > Zawsze mysllam, ze to normalne bo po no jestem z x jesli wyobrazam sobie y.
                  > dLA MNIE TO ZDRADA te fantazje i wyobrazenia

                  Podobno to nie jest wcale takie rzadkie... Np. dzisiaj przeczytałem taką
                  wypowiedź:

                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=150&w=5979769&a=5984717

                  Chociaż nie uważam takich fantazji za zdradę, to jednak powstaje pytanie, czy w
                  takim przypadku aktualny partner jest tym właściwym...

                  Pozdrawiam serdecznie,
              • matrek Re: definicja Lalki jest bardzo optymistyczna 13.05.03, 03:08
                hal9000 napisał:

                > ja_nek napisał:
                >
                > > Może wsadzę kij w mrowisko... przede wszystkim nie ma czegoś takiego jak
                > > zdrada psychiczna.
                >
                > Zgadzam się.
                >


                Bo też bardzo płyciutko rozumiesz pojęcie tego typu zdrady.
      • aguszak Re: Co tak naprawde znaczy 'zdradzic'? 12.05.03, 13:37
        lalka74 napisała:

        > Czyli chodzi Ci o teoretyczne rozwazania? Zdrada jest wtedy, kiedy robisz cos
        a
        >
        > nie chcialbys, zeby to samo robila Twoja partnerka.

        Zgadzam się w całej rozciągłości z koleżanką Lalką.
        Jeżeli folgujemy sobie i swoim emocjom, to chociaż pomyślmy sobie, czy ten
        sam "wyczyn" darowalibyśmy ukochanemu.
        Złota zasada nr 1: "Nie czyń drugiemu, co Tobie niemiłe."
        Inna sprawa, że nawet to, co byłoby miłe dla naszego partnera, a na co chwilowo
        może i mielibyśmy ochotę, może na dłuższą metę zżerać nasze sumienie
        i "rozsadzać" nasz związek od wewnątrz - więc złota zasada nr 2: "Najpierw
        pomyśl, potem działaj".

        Pozdrowionka

        P.S. Ciekawy temat :)
    • lynxu Re: Co tak naprawde znaczy 'zdradzic'? 12.05.03, 00:25
      Moim zdaniem zdrada jest juz wtedy gdy jedno z dwojga ukrywa przed drugim jakas
      znajomosc badz nie mowi prawdy odnosnie tego co laczy ją/go z osoba trzecia.
      Jezeli moja partnerka ma przyjaciela i rozmawia z nim o wielu rzeczach, ale nie
      ukrywa przede mna co ich laczy a ja wiedzac co ich laczy akceptuje tego rodzaju
      znajomosc to zdrada to nie jest. Zdrada wedlug mnie juz by bylo gdybym
      przypadkiem przechodzil obok monitora (a ona by sobie np. z kims czatowala) i
      widzac mnie od razu zwijala wszystko do paska zebym przypadkiem nie przyuwazyl
      o czym ona z nim rozmawia... no wiadomo, ze jak sie tak raz zdarzy to nie
      znaczy, ze to zdrada, bo moze prezent mi szykuja na urodziny :) ale powtarzajce
      sie takie sytuacje moga swiadczyc o zdradzie. Poza tym zdrada jest wedlug mnie
      kiedy moja partnerka zacznie dzielic dla siebie bardzo wazna rzecz w zwiazku z
      kims innym niz ja (moze to byc lozko, rozmowa, gra w karty ;)albo wszystkie na
      raz). To tyle co wymyslilem na ten temat...
      • martyna14 Re: Co tak naprawde znaczy 'zdradzic'? 12.05.03, 02:37
        lynxu napisał:

        > Moim zdaniem zdrada jest juz wtedy gdy jedno z dwojga ukrywa przed drugim
        jakas
        >
        > znajomosc badz nie mowi prawdy odnosnie tego co laczy ją/go z osoba trzecia.
        > Jezeli moja partnerka ma przyjaciela i rozmawia z nim o wielu rzeczach, ale
        nie
        >
        > ukrywa przede mna co ich laczy a ja wiedzac co ich laczy akceptuje tego
        rodzaju
        >
        > znajomosc to zdrada to nie jest. Zdrada wedlug mnie juz by bylo gdybym
        > przypadkiem przechodzil obok monitora (a ona by sobie np. z kims czatowala) i
        > widzac mnie od razu zwijala wszystko do paska zebym przypadkiem nie
        przyuwazyl
        >
        > o czym ona z nim rozmawia... no wiadomo, ze jak sie tak raz zdarzy to nie
        > znaczy, ze to zdrada, bo moze prezent mi szykuja na urodziny :) ale
        powtarzajce
        >
        > sie takie sytuacje moga swiadczyc o zdradzie. Poza tym zdrada jest wedlug
        mnie
        > kiedy moja partnerka zacznie dzielic dla siebie bardzo wazna rzecz w zwiazku
        z
        > kims innym niz ja (moze to byc lozko, rozmowa, gra w karty ;)albo wszystkie
        na
        > raz). To tyle co wymyslilem na ten temat...



        Co miales na mysli w tym ostatnim zdaniu? ze ona np nie moze grac w karty z
        kims innym tylko z toba jesli to jest wazne w zwiazku?
        Kazdy potzrebuje odrobiny wolnosci dla samego siebie ty wygladasz mi na
        faceta , ktory chce wszystko kontrolowac rozmowy, czatowanie, zycie toz to
        wiezienie.
        A co z zaufaniem ? czy nie mozesz jej zaufac ? ja uwazam, ze zwiazek bez
        zaufania nie ma sensu
        • lynxu Re: Co tak naprawde znaczy 'zdradzic'? 12.05.03, 03:13
          Jezeli zdecydowala sie byc ze mna, bo odnajdowala we mnie cos czego nie
          znalazla w zadnym innym, cos co dla niej w zwiazku jest wyjatkowo wazne a po
          czasie przyjaciol dobiera tak aby mieli to cos to logicznym jest, ze juz nie
          jestem dla niej tak wazny jak kiedys. Czyli... jezeli zdecydowala sie byc ze
          mna, bo jej bylo super w lozku a teraz pojdzie do lozka z innym to jest to
          zdrada, jezeli zdecydowala sie byc ze mna, bo super sie jej ze mna rozmawialo a
          teraz ma kogos z kim rozmaiwa sie jej lepiej to jest to zdrada... te karty to
          juz zostawie w spokoju, bo glupie to. Nie tylko to co tu opisalem jest zdrada,
          ale dla mnie jest to najbrutalniejsza mozliwa zdrada.

          Co do czatowania... rozmow... chce kontrolowac to fakt, ale tego nie robie
          wlasnie dlatego, ze wiem, ze to jest zle. Ale nie o to mi chodzilo, ja nie
          zamierzam jej zagladac w monitor w celu kontroli... nigdy w zyciu! Ale jezeli
          zobacze, ze ledwo wchodze do pokoju a ona od razu gdzies tam chowa rozmowe
          zebym tylko nie zobaczyl przypadkiem i jesli robi to czesto no to chyba czas co
          najmniej na powazna rozmowe, nie sadzisz? Jeszcze raz powtarzam, to nie jest
          kontrola... to jest zaniepokojenie wynikajace z jej co najmniej dziwnego
          zachowania. Ja bede Tobie bardzo wdzieczny jesli mi wyjasnisz dlaczego moze
          osoba, ktora mnie kocha, tak sie zachowywac... i z gory dziekuje
          • Gość: Martyna Re: Co tak naprawde znaczy 'zdradzic'? IP: *.proxy.aol.com 12.05.03, 04:43
            lynxu napisał:

            > Jezeli zdecydowala sie byc ze mna, bo odnajdowala we mnie cos czego nie
            > znalazla w zadnym innym, cos co dla niej w zwiazku jest wyjatkowo wazne a po
            > czasie przyjaciol dobiera tak aby mieli to cos to logicznym jest, ze juz nie
            > jestem dla niej tak wazny jak kiedys. Czyli... jezeli zdecydowala sie byc ze
            > mna, bo jej bylo super w lozku a teraz pojdzie do lozka z innym to jest to
            > zdrada, jezeli zdecydowala sie byc ze mna, bo super sie jej ze mna rozmawialo
            a
            >
            > teraz ma kogos z kim rozmaiwa sie jej lepiej to jest to zdrada... te karty to
            > juz zostawie w spokoju, bo glupie to.



            Oczywiscie z lozkiem sie zgodze ale co do tego maja przyjaciele? Czy znaczy
            to,ze ona nie moze nikogo poznac i rozmawiac . Jesli ja kocham faceta to go
            kocham i on jest dla mnie wyjatkowy ale nijak sie to ma do tego jakich ludzi
            poznaje i jak mi sie z nimi rozmawia. Naprawde nie widze zwiazku.

            Co to znaczy rozmawia sie jej lepiej ? Jak chcesz ocenic jakosc rozmowy ?
            Ja szalenczo kochalam w przeszlosci jednego faceta , na zaboj , obsesyjnie ale
            to nie milao zadnego zwiazku z tym, ze poznawalam wielu inych ludzi np na
            studiach z ktorymi mialam swietne rozmowy.

            Mi wydaje sie, ze Ty powinienes pracowac nad swoim poczuciem wartosci jesli
            czujesz sie pewny siebie, zwiazku wtedy przestajesz byc taki zaborczy co uwierz
            mi predzej czy pozniej niszczy zwiazek. Zazdrosc i zaborczosc.
            Popracuj lepiej na tym by jej lepiej ufac.


            >
            > Co do czatowania... rozmow... chce kontrolowac to fakt, ale tego nie robie
            > wlasnie dlatego, ze wiem, ze to jest zle. Ale nie o to mi chodzilo, ja nie
            > zamierzam jej zagladac w monitor w celu kontroli... nigdy w zyciu! Ale jezeli
            > zobacze, ze ledwo wchodze do pokoju a ona od razu gdzies tam chowa rozmowe
            > zebym tylko nie zobaczyl przypadkiem i jesli robi to czesto no to chyba czas
            co
            >
            > najmniej na powazna rozmowe, nie sadzisz? Jeszcze raz powtarzam, to nie jest
            > kontrola... to jest zaniepokojenie wynikajace z jej co najmniej dziwnego
            > zachowania. Ja bede Tobie bardzo wdzieczny jesli mi wyjasnisz dlaczego moze
            > osoba, ktora mnie kocha, tak sie zachowywac... i z gory dziekuje


            tzn nie pokazywac Ci do kogo i co pisze - moze czuje sie osaczona,
            kontrolowana i chce miec odrobine wolnosci i zaufania . Nie wiem ale to, ze Ty
            kontrolujesz nie pomoze bo jesli bedzie chciala Cie zdradzic to znajdzie czas
            na emaile i smms kiedy Ciebie nie ma.

            Pozdrowionka
            • lynxu Re: Co tak naprawde znaczy 'zdradzic'? 12.05.03, 08:05
              Gość portalu: Martyna napisał(a):

              > lynxu napisał:
              >
              > > Jezeli zdecydowala sie byc ze mna, bo odnajdowala we mnie cos czego nie
              > > znalazla w zadnym innym, cos co dla niej w zwiazku jest wyjatkowo wazne a
              > po
              > > czasie przyjaciol dobiera tak aby mieli to cos to logicznym jest, ze juz n
              > ie
              > > jestem dla niej tak wazny jak kiedys. Czyli... jezeli zdecydowala sie byc
              > ze
              > > mna, bo jej bylo super w lozku a teraz pojdzie do lozka z innym to jest to
              >
              > > zdrada, jezeli zdecydowala sie byc ze mna, bo super sie jej ze mna rozmawi
              > alo
              > a
              > >
              > > teraz ma kogos z kim rozmaiwa sie jej lepiej to jest to zdrada... te karty
              > to
              > > juz zostawie w spokoju, bo glupie to.
              >
              >
              >
              > Oczywiscie z lozkiem sie zgodze ale co do tego maja przyjaciele? Czy znaczy
              > to,ze ona nie moze nikogo poznac i rozmawiac . Jesli ja kocham faceta to go
              > kocham i on jest dla mnie wyjatkowy ale nijak sie to ma do tego jakich ludzi
              > poznaje i jak mi sie z nimi rozmawia. Naprawde nie widze zwiazku.
              >
              > Co to znaczy rozmawia sie jej lepiej ? Jak chcesz ocenic jakosc rozmowy ?
              > Ja szalenczo kochalam w przeszlosci jednego faceta , na zaboj , obsesyjnie
              ale
              > to nie milao zadnego zwiazku z tym, ze poznawalam wielu inych ludzi np na
              > studiach z ktorymi mialam swietne rozmowy.
              >
              > Mi wydaje sie, ze Ty powinienes pracowac nad swoim poczuciem wartosci jesli
              > czujesz sie pewny siebie, zwiazku wtedy przestajesz byc taki zaborczy co
              uwierz
              >
              > mi predzej czy pozniej niszczy zwiazek. Zazdrosc i zaborczosc.
              > Popracuj lepiej na tym by jej lepiej ufac.
              >
              >
              > >
              > > Co do czatowania... rozmow... chce kontrolowac to fakt, ale tego nie robie
              >
              > > wlasnie dlatego, ze wiem, ze to jest zle. Ale nie o to mi chodzilo, ja nie
              >
              > > zamierzam jej zagladac w monitor w celu kontroli... nigdy w zyciu! Ale jez
              > eli
              > > zobacze, ze ledwo wchodze do pokoju a ona od razu gdzies tam chowa rozmowe
              >
              > > zebym tylko nie zobaczyl przypadkiem i jesli robi to czesto no to chyba cz
              > as
              > co
              > >
              > > najmniej na powazna rozmowe, nie sadzisz? Jeszcze raz powtarzam, to nie je
              > st
              > > kontrola... to jest zaniepokojenie wynikajace z jej co najmniej dziwnego
              > > zachowania. Ja bede Tobie bardzo wdzieczny jesli mi wyjasnisz dlaczego moz
              > e
              > > osoba, ktora mnie kocha, tak sie zachowywac... i z gory dziekuje
              >
              >
              > tzn nie pokazywac Ci do kogo i co pisze - moze czuje sie osaczona,
              > kontrolowana i chce miec odrobine wolnosci i zaufania . Nie wiem ale to, ze
              Ty
              > kontrolujesz nie pomoze bo jesli bedzie chciala Cie zdradzic to znajdzie czas
              > na emaile i smms kiedy Ciebie nie ma.
              >
              > Pozdrowionka
        • lynxu Re: Co tak naprawde znaczy 'zdradzic'? 12.05.03, 04:03
          Mam jeszcze pytanie... pytam z ciekawosci. Czy zdarzylo Ci sie kiedys, ze Twoj
          partner chcial napisac np. sms'a do kogos i w jakis sposob poprosil zebys nie
          patrzyla na to co pisze? Jesli tak to jak na to zareagowalas? Jesli nie to jak
          sadzisz, jak bys zareagowala? Ma sie to nijak do tego watku, po prostu jestem
          ciekaw
          • lalka74 Re: Co tak naprawde znaczy 'zdradzic'? 12.05.03, 04:25
            To chyba nie do mnie pytanie, ale odpowiem. Nigdy nie patrze na sms-y, ktore
            moj partner pisze, nie probuje ich czytac i nie zamierzam o to pytac. Tak jest
            chyba lepiej. Pozdrawiam :)
            • Gość: .................. Re: Co tak naprawde znaczy 'zdradzic'? IP: *.dial.van1.sprint-canada.net 12.05.03, 05:30
              Temat ciekawy. Nie bede jednak wypowiadal swojej mysli. Powiem za to
              poglad jednego z moich znajomych. Otoz on twierdzi: jezeli kobiete
              zlozy w cudzym lozu, wtedy cudzolozy. Jezeli w swoim, wtedy nie
              cudzolozy. Pozdrawiam.
              • ja_nek Re: Co tak naprawde znaczy 'zdradzic'? 12.05.03, 13:13
                Martyna jak jesteś zakochana, to nie myślisz o innym i zaręczam Ci, jak facet
                kocha w pierwszych latach to zwykle też nie. Ale jak upłynie naście lat, to
                może sobie pomyśleć. I to, ze sobie pomyśli o Twojej koleżance i dzikim seksie,
                to czy to ma oddziaływać na kilkanaście lat pomyślnego związku?
                Mądra kobieta i tak wie, że on sobie czasem pofantazjuje i wie co ona sama
                znaczy dla swego faceta ("co mu pozostało")

                Czatowanie z kimś może prowadzić do zdrady, ale ja wychodzę z założenia, że nie
                ma sensu komuś zaglądać w monitor czy sprawdzać komórki. Trzeba dać zaufanie i
                patrzeć, jeśli zaczynają pikać sms-y, czatowanie nie jest już czymś rzadkim,
                trzeba zasygnalizować swoje obawy i to, że rodzi to niepewność. Dalej postawić
                ostrzeżenie.

                Każdemu trzeba dać trochę przestrzeni. Nie za każdym węgłem czyha kochanek.

                Pozdrawiam
                janek
    • v.venus Re: zdrada psychiczna 12.05.03, 16:16
      teoretycznie łatwiej zdefiniować jest pojęcie zdrady fizycznej. wg Tristana (i
      pewnie większość z nas się z nim zgadza) jest to "pełne zbliżenie fizyczne z
      osobą, która nie jest naszym partnerem/współmałżonkiem". ale czy tylko "pełne
      zbliżenie"? czy np. namiętne pocałunki, pieszczoty, a nagłe otrzeźwienie "nie,
      nie mogę. wiesz, mam mężą/mam dziewczynę, źle robimy" to dowód "silnej" woli -
      bo w końcu opamiętali się, czy raczej sygnał, że choć teraz niby (!) do niczego
      nie doszło, to przecież następnym razem, z kimś innym mogą posunąć się dalej?

      o ile w przypadku zdrady fizycznej "tracimy" (głównie) ciało naszego partnera,
      to przy zdradzie psychicznej (emocjonalnej) tracimy jego serce, umysł i duszę.
      chodzi po prostu o stan zakochania się w obcej osobie podczas gdy już jesteśmy
      w stałym związku - taka jest moja definicja. i ten rodzaj zdrady wydaje mi się
      gorszy dla strony zdradzanej (o ile oczywiście można stwierdzić, że jedna
      zdrada jest łatwiejsza do zniesienia od innej - sic!). w przypadku zdrady
      fizycznej łatwiej jest obarczyć winą stronę dopuszczającą się zdrady. ale gdy
      zdrajca dopuszcza się zdrady emocjonalnej, to ze znalezieniem winowajcy jest
      chyba trudniej - w końcu "serce nie sługa".
      jakbyście zareagowali, gdyby wasza żona/wasz partner oświadczyli wam: "wiesz,
      zakochałem/-am się w XY... nie, nie spaliśmy ze sobą. nie zdradziłem/-am cię...
      ale kocham ją/tęsknię za nim... nie, nie chciałem/-am tego... po prostu stało
      się...". co wtedy? czy taką zdradę łatwiej jest wybaczyć, zapomnieć - czy
      możemy tłumaczyć sobie "był mi wiernym w sensie fizycznym, więc to nie była
      zdrada"? czy w takiej sytuacji ratowalibyście swój związek chętniej niż w
      przypadku zdrady fizycznej? czy może jednak zdrada psychiczna bardziej boli, bo
      co z tego, że mamy ciało partnera, gdy jego uczucia skierowane są ku innej
      osobie. więc może stwierdzamy oskarżycielsko: "gdyby naprawdę mnie kochała, nie
      mogłaby zakochać się w innym!". może czujemy się głębiej zranieni i nawet gdyby
      nasz partner powiedział, że zostanie z nami, tylko prosi byśmy mogli mu
      przezwyciężyć to uczucie do innej osoby, my żądalibysmy rozwodu/rozstania?
      __
      VVenus
      • Gość: mizerykordia Re: zdrada psychiczna IP: *.slupsk.cvx.ppp.tpnet.pl 12.05.03, 16:52
        v.Venus, święte słowa, ta psychiczna, o której mówisz, jest najpaskudniejsza,
        właśnie po takiej mój związek, zdawało się, całkiem udany szlag trafił. Nie
        wytrzymałam właśnie tego "tylko", tym bardziej, że nie uwierzyłam, że to
        będzie "tylko". Nie walczyłam, nie próbowałam niczego zmieniać, bo wiedza,
        która do mnie dotarła wystarczyła, zeby wiedzieć, ze to KONIEC. Pozdrawiam.
      • matrek Re: zdrada psychiczna 12.05.03, 17:49
        Sądzę że bardziej bolesna jest ta psychiczna.
    • matrek Re: Co tak naprawde znaczy 'zdradzic'? 12.05.03, 17:21
      Zdradzisz wówczas, gdy w Twojej głowie lub ciele, ktoś - na krócej lub dłużej -
      zajmie miejsce Twojej kobiety. Gdy ktoś stanie się dla Ciebie ważniejszy, niż
      Twoja kobieta.
      • ja_nek Re: Co tak naprawde znaczy 'zdradzic'? 12.05.03, 21:47
        Kiedy dziewczyna zakochuje się w kimś innym, jej ciało już nie jest moje. Umysł
        tym bardziej.......
        Oczywiście zmiana w głowie (sercu) jest ważniejsza, o ile jest to zaangażowanie
        w kimś (zakochała się). Jeśli jest to myśl - fantazja o seksie z kimś innym po
        latach wspólnego bycia razem.... to nic to nie znaczy.

        Ktoś przestał kochać i zakochał się w kimś innym. To jest zdrada? - to nie tak.
        Miłość się zaczyna i kończy. Chcemy czy nie.
        Ale powiedzieć o tym - zdrada - wydaje się mi być uproszczeniem.
        Bo miłość nie przychodzi, bo tego chcesz albo nie. Przychodzi sama. Co innego:
        pójść do łóżka z kimś trzecim - tu podejmuje się decyzję samemu i to według
        mnie zdrada.

        Pozdrawiam
        janek
        • Gość: Martyna Re: Co tak naprawde znaczy 'zdradzic'? IP: *.proxy.aol.com 13.05.03, 00:41
          ja_nek napisał:

          > Kiedy dziewczyna zakochuje się w kimś innym, jej ciało już nie jest moje.
          Umysł
          >
          > tym bardziej.......
          > Oczywiście zmiana w głowie (sercu) jest ważniejsza, o ile jest to
          zaangażowanie
          >
          > w kimś (zakochała się). Jeśli jest to myśl - fantazja o seksie z kimś innym
          po
          > latach wspólnego bycia razem.... to nic to nie znaczy.
          >
          > Ktoś przestał kochać i zakochał się w kimś innym. To jest zdrada? - to nie
          tak.
          > Miłość się zaczyna i kończy. Chcemy czy nie.
          > Ale powiedzieć o tym - zdrada - wydaje się mi być uproszczeniem.
          > Bo miłość nie przychodzi, bo tego chcesz albo nie. Przychodzi sama. Co
          innego:
          > pójść do łóżka z kimś trzecim - tu podejmuje się decyzję samemu i to według
          > mnie zdrada.
          >
          > Pozdrawiam
          > janek


          No wlasnie pojscie do lozka o osoba trzecia to juz wybor , ktorego dokonujemy
          ale z drugiej strony bycie z kims kogo sie nie kocha i sie jest tego 100 pewnym
          a nie mowienie mu tego to moim zdaniem zdrada. Np wyobraz sobie sytuazje , ze
          jestes z kobieta 10 lat a ona tak naprawde przestala Cie kochac po roku a Ty
          caly czas myslisz, ze ona Cie kocha . Moim zdaniem to zdrada .


          Oczywiscie jak milosc w zwiazku sie wypala czasami dlugo zajmie dosjscie i
          uzmyslowienie sobie braku uczuc . Przechodzi sie okres zagubienia i niepewnosci
          ale w momencie kiedy jestesmy pewni , ze nie kochamy powinnismy powiedziec o
          tym partnerowi , ktory ma prawo i zasluguje na innego partnera ktory bedzie go
          uwielbial i kochal do szalenstwa.
          • matrek Re: Co tak naprawde znaczy 'zdradzic'? 13.05.03, 00:47
            Gość portalu: Martyna napisał(a):

            > ale w momencie kiedy jestesmy pewni , ze nie kochamy powinnismy powiedziec o
            > tym partnerowi , ktory ma prawo i zasluguje na innego partnera ktory bedzie
            go
            > uwielbial i kochal do szalenstwa.


            Pięknie powiedziane i masz rację.
          • hal9000 Re: Co tak naprawde znaczy 'zdradzic'? 13.05.03, 09:12
            Gość portalu: Martyna napisał(a):

            > a nie mowienie mu tego to moim zdaniem zdrada. Np wyobraz sobie sytuazje , ze
            > jestes z kobieta 10 lat a ona tak naprawde przestala Cie kochac po roku a Ty
            > caly czas myslisz, ze ona Cie kocha . Moim zdaniem to zdrada .

            To nie jest zdrada. To koniec miłości.

            > Oczywiscie jak milosc w zwiazku sie wypala czasami dlugo zajmie dosjscie i
            > uzmyslowienie sobie braku uczuc. Przechodzi sie okres zagubienia i
            > niepewnosci ale w momencie kiedy jestesmy pewni, ze nie kochamy powinnismy
            > powiedziec o tym partnerowi, ktory ma prawo i zasluguje na innego partnera
            > ktory bedzie go uwielbial i kochal do szalenstwa.

            W KAŻDEJ miłości jest okres zakochania, który mija. Wcześniej czy później ale
            zawsze mija. Dość często (także na tym forum) można przeczytać, że "między nami
            nie jest już tak jak dawniej, nie ma uczucia, jest rutyna...". A to po prostu
            zakochanie minęło. Tak naprawdę dopiero wtedy zaczyna się miłość, która jest
            WYBOREM a nie emocjami. Jeżeli brak jest tego wyboru, to fakt, miłość się
            skończyła (a może nigdy nie zaczęła?). Ale koniec miłości nie jest tożsamy ze
            zdradą (moim skromnym zdaniem:).

            Pozdrawiam,
    • Gość: Tristan Re: Co tak naprawde znaczy 'zdradzic'? IP: *.med.ulg.ac.be 12.05.03, 22:25
      Serdecznie dziekuje wszystkim, ktorzy zabrali glos w tej dyskusji.

      Mam wrazenie, ze dla wiekszosci z nas, niezaleznie od plci, tak samo wazne sa
      uczucia, jak fizycznosc zwiazku. I chyba rzeczywiscie mozna postawic znak
      rownosci pomiedzy tymi dwoma rodzajami zdrady.
      Po przeczytaniu Waszych opinii przyszlo mi do glowy, ze:

      zdradzamy wtedy, kiedy przestajemy kochac.

      Reszta jest juz tylko tego konsekwencja, dalszym ciagiem dopisywanym przez
      nasza codzienosc. Gleboko wierze, ze w prawdziwa milosc wpisana jest
      "wiernosc". Gdy naprawde kochamy, nie moze byc mowy o zadnych fantazjach,
      klamtwach, czy ranienu drugiej osoby (przynajmniej umyslnym, bo ktoz z nas jest
      doskonaly?).
      • pajdeczka Re: Co tak naprawde znaczy 'zdradzic'? 13.05.03, 09:32
        Gość portalu: Tristan napisał(a):

        > Serdecznie dziekuje wszystkim, ktorzy zabrali glos w tej dyskusji.
        >
        > Mam wrazenie, ze dla wiekszosci z nas, niezaleznie od plci, tak samo wazne sa
        > uczucia, jak fizycznosc zwiazku. I chyba rzeczywiscie mozna postawic znak
        > rownosci pomiedzy tymi dwoma rodzajami zdrady.
        > Po przeczytaniu Waszych opinii przyszlo mi do glowy, ze:
        >
        > zdradzamy wtedy, kiedy przestajemy kochac.
        >
        > Reszta jest juz tylko tego konsekwencja, dalszym ciagiem dopisywanym przez
        > nasza codzienosc. Gleboko wierze, ze w prawdziwa milosc wpisana jest
        > "wiernosc". Gdy naprawde kochamy, nie moze byc mowy o zadnych fantazjach,
        > klamtwach, czy ranienu drugiej osoby (przynajmniej umyslnym, bo ktoz z nas
        jest
        >
        > doskonaly?).

        Pięknie napisane Tristanie. Myślałam, że jestem gatunkiem wymierającym, ale
        widzę , że są jeszcze "prawdziwi ludzie". Wprawdzie nie przeczytałam wszystkich
        wypowiedzi, ale mam nadzieję że wszystkie są szczere, a słowo i czyny idą w
        parze. Ileż to razy mówimy co innego i robimy coś odwrotnego?
        Serdecznie pozdrawiam:))))
        • Gość: mojkot Re: Co tak naprawde znaczy 'zdradzic'? IP: *.aries.com.pl 13.05.03, 10:09

          Zdradzić to znaczy uciec od miłości, obowiązku, przyjaźni.Zaniedbać
          pielęgnowania tego co było i jest, dotyczy to zarówno sfery fizycznej i
          psychicznej. Kochać, to jednak nie znaczy zniewalać, pozwólmy swoim partnerom
          na odrobinę własnego świata, na marzenia, fantazje,bycie sobą . Bycie ze sobą
          to jest więź, która nie powinna męczyć a cieszyć.
          • ja_nek Re: Co tak naprawde znaczy 'zdradzic'? 13.05.03, 10:31
            Myślę, że wiele osób, w których uczucia wypaliły się, a które jeszcze są w tych
            związkach poczułyby się skrzywdzone powiedzeniem, że zdradziły.
            Zdradzić można z kimś, a jak nikogo innego nie ma, to nie ma też zdrady.

            Pozdrawiam
            janek
            • Gość: mojkot Re: Co tak naprawde znaczy 'zdradzic'? IP: *.aries.com.pl 13.05.03, 10:43

              Po latach wszystkie związki są wypalone, coś się skończyło, w takiej sytuacji
              albo zaczyna się przyjaźń albo pustka. Przyjaciela też można zdradzić,a z
              pustką ustalić na czym polega wspólne życie.Nie można jednak zapominać, że cały
              ten bałagan uczuciowy jest konsekwencją jednej decyzji podjętej świadomie.
              • aguszak Moim zdaniem... 13.05.03, 12:56
                ... przez te wszystkie lata "zakochania" ludzie budują prawdziwą miłość i
                składają te wszystkie elementy (przyjaźń, wspólne zainteresowania, dzieci,
                wspólne plany, marzenia, wspólna realizacja, itd. itp.) razem, żeby tej
                miłości "wystarczyło" na długo.
                Poza tym o miłość trzeba dbać, podsycać ją... jeżeli te wszystkie rzeczy się
                zaniedbuje, to można powiedzieć, że powoli kierujemy się na ścieżkę zdrady
                naszego partnera, ale także po trochu zdradzamy samych siebie, bo zarzucamy
                starania, dbałość o coś bardzo ważnego w naszym życiu, o coś co budowaliśmy
                przez długie lata i co teraz idzie poprostu na marne...
                Oczywiście, że starać się muszą obie strony - jeżeli tego nie ma, to nie ma
                związku, miłości... szuka się kogoś, kto tę pustkę wypełni...
                • matrek I za takie teksty Cię lubię :) 13.05.03, 13:17
                  Pozdrawiam ciepło aguś :)
                  • aguszak Re: I za takie teksty Cię lubię :) 13.05.03, 13:39
                    matrek napisał:

                    > Pozdrawiam ciepło aguś :)

                    Ja Ciebie też, hihihi :)))
                    • matrek Re: I za takie teksty Cię lubię :) 13.05.03, 13:43
                      aguszak napisała:

                      > matrek napisał:
                      >
                      > > Pozdrawiam ciepło aguś :)
                      >
                      > Ja Ciebie też, hihihi :)))
                      >

                      Cóż to znaczy "hihihi" ? Może jakaś definicja leksykalna ? ;-)
                      • aguszak Re: I za takie teksty Cię lubię :) 13.05.03, 14:39
                        "hihihi" znaczy: i tu spłonęłam skromnym rumieńcem na mym licu ...
    • Gość: Dkenka Re: Co tak naprawde znaczy 'zdradzic'? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.05.03, 13:54
      każdy wie co to znaczy, nawet jak sie tłumaczy i usprawiedliwia. Najlepiej
      zastanowić się i wczuć w tę drugą stronę, czy chciałoby się aby najbliższa
      osoba czyniła to, co my np. planujemy. Albo czy jeśli jestem przyczyną rozpadu
      czyjegoś małżeństwa, to czy sama chciałabym aby kiedyś jakaś młodsza,
      atrakcyjniesza Pani mój związek rozbiła. Jeśli chciałby się ukry mały skok w
      bok lub niewinny romansik (bo czego oczy nie widzą temu sercu....itd, to czy
      chciałoby się aby mój/moja ukochana/y (żona/mąż, dziewczyna/chłopak)
      postępowałą podobnie w stosunku do mnie. Póki temat rozpatrujemy jednostronnie,
      zawsze znajdzie się wytłumaczenie. Riposta: zdradzając kogoś najbliższego, w
      zasadzie zdradzamy najbardziej siebie samego:)
      • chateaux Re: Co tak naprawde znaczy 'zdradzic'? 13.05.03, 14:14
        W takich momentach, najczęsciej nikt nie zastanawia sie nad tym.
        • Gość: Dkenka Re: Co tak naprawde znaczy 'zdradzic'? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.05.03, 14:42
          chateaux napisał:

          > W takich momentach, najczęsciej nikt nie zastanawia sie nad tym.


          to trzeba myśleć (przed)...to nie boli:). Po co o tym mówi się tyle. Po co
          słucha, czyta się opinię, doświadczenia innych...? ŻEBY UZNAĆ, ŻE W TAKICH
          MOMENTACH....A W JAKICH?
      • ja_nek Re: Co tak naprawde znaczy 'zdradzic'? 13.05.03, 14:20
        Nie sposób nie zgodzić się z Tobą Dkenka:)

        Pozdrawiam
        janek
        • Gość: Dkenka Re: Co tak naprawde znaczy 'zdradzic'? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.05.03, 14:54
          ja_nek napisał:

          > Nie sposób nie zgodzić się z Tobą Dkenka:)
          >

          to tylko jedno z przykazań;-)

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka