cao1618
21.04.07, 11:53
Czytam sobie to forum od dluzszego czasu, ale nigdy nie bylo tutaj tyle zlosliwosci, jadu, agresji i glupoty.
Zaczyna mnie to wszystko dolowac. Mialem jakies swoje wyobrazenie o milosci, zwiazku, poswieceniu wzgledem drugiej osoby.
Moze jestem za slaby, za wrazliwy, a moze to po prostu zycie, ktorego ja nie znam.
Watek o zdradzie to juz w ogole szczyt wszystkiego. Panienka popelnila blad. Wie, ze robi zle, ale brnie w to dalej(to jest wlasnie najwiekszy problem).
Kilku uzytkownikow zwrocilo na to uwage i to jedyne madre glosy w calej dyskusji. Cala reszta to stek wyzwisk.
Inaczej sobie wyobrazalem zwiazek dwojga ludzi.
Co chwile przewijaja sie przez forum(nie tylko FK) watki o zdradzie, o checi sprobowania z innym(-a). Czy tylko chodzi o swedzenie szparki czy pragnieniu bycia dosiadanym?
Czy te czasy sa takie popie..ne czy moze ze mna jest cos nie tak?
Obserwuje co sie dzieje na roznego rodzaju imprezach. Ludzie, ktorzy sa w zwiazkach, a bedac daleko od swojej "drugiej polowki" traca zupelnie glowe.
Czy wystarczy tylko piekna facjata lub wysublimowana gadka zeby isc do lozka ze swiezo poznana(ym) kobieta(facetem)?
Jeszcze te teksty o wyszaleniu sie za mlodu i wchodzeniu do zwiazku z bagazem doswiadczen. Dobra nie uklada mi sie z kobietami.
Nie jestem tez typem kolesia, ktory szuka dziewicy. Rozumiem o jakims jedno dwu razowym zabawieniu sie, ale jak czytam posty o tym, ze najlepiej dymac wszystko co sie rusza bo przeciez zycie ucieka i oczywiscie pozniej nie bedzie kusilo to sie zaczynam bac.
Zaczynam sie bac, ze nie bede umial stworzyc zwiazku. Ze jak trafie na kogos odpowiedniego to ten ktos mnie odrzuci bo przeciez w moim wieku (23 lata) nie wypada byc niedoswiadczonym. Najgorsze jest to, ze zaczynam w to wszystko wierzyc i moze rzeczywiscie powinienem mniej się tym wszystkim przejmowac i zaczac się bawic!?
Trypel w jednym ze swoich watkow miał chyba racje, ze to jednak zycie wszystko weryfikuje i my mlodzi nie powinnismy oceniac bardziej doswiadczonych, bo sami tego doswiadczenia nie mamy.
Ja już nie oceniam
Zastanawiam sie tylko czy powinienem sie zmieniac? Odrzucic wszystko w co do tej pory wierzylem i slepo wszystkich wykorzystywać? Nie jestem teraz szczesliwy wiec może lepiej się zmienic?
Czy to ma jakis sens czy to tylko belkot?
Ide dalej kontemplowac.
Przepraszam za dlugi tekst.