Dodaj do ulubionych

prosze o rade

08.05.07, 18:09
Witam was.Mam problem z którym sie chciałam podzielic jednoczesnie prosząc o
rade..

Zacznę od tego, że mam chłopka jest nam ze sobą dobrze jestesmy razem juz ok
7 msc a znamy sie dużo dużej jednak wczesniej nie bylismy blisko na tyle aby
się dokładnie poznac.

Drugą sprawą jest fakt że chodzę na terapię do psychologa ponieważ od kilku
lat mam stany lękowe (raz mocniejsze raz słabsze) w sumie to dop od kilku
miesięcy chodzę na taką prawdziwą terapię..głównym problemem moim jest to że
nie potrafie pokazywac prawdziwej siebie..mam maskę którą założyłąm sobie do
swiata iludzi pokazując sie jako osoba zawsze dająca sobie rade najlepsza
zdystansowana chłodna...którą wcale nie jestem ale z tego powodu w głębi
przeżywam koszmar i lek i napięcie...jest mi ciężko pracuję nad sobą...ale z
drugiej strony jest mój chłopak który wogóle nie wie że ja chodze na
terapię..ukrywam to przed nim jak tylko się da...wczoraj terapeuta
powiedziałmi żebym powiedziała mu o tym że chodzę na terapię że ja go
okłamuje że to oszustwo ze on powinien mnie poznac taką jaką naprawde jestem
bo na to zasługuję....od wczoraj przeżywam koszmar nie wiem co zrobic wiem że
powinnam mu powiedziec ale na samą myśl o tym przeżywam koszmar gdyż wydaję
mi się ze jak on się o tym dowie to mnie zostawi (moim kolejnym ogromnym
problememjest strach przed odrzuceniem i tym że ktos mnie zostawi)zreszta z
domu wyniosłam przekonanie że cos takiego jak terapia jest złe i nie powinno
sie pokazywac prawdziwych emocji i tego co sięprzeżywa

Dodam że zanim zaczęlismy byc ze sobą mój chłopak odbierał mnie jako osobe
niedostępną, chłodną własnie taką jaką siebie pokazuje na zewnątrz kiedy się
przed nim otrworzyłam to wtedy pojawiło się uczucie miedzy nami.

Teraz czuję jakbysmy sięod siebie oddalali ja znowu założyłam maskę, nie chce
tak dłużej ale strach jest tak ogromny że nie wiem czy dam rade poprostu
wstydzęsie tego co przeżywam i chodzę na terapię. Zaczęłam go kontrolowac byc
podejżliwa zmieniło sie a ja wiem że to przezemnie i przez to że nie potrafie
\sie przyznac do pewnych swoich problemów. Ale czy on dalej bedzie mnie
kochał z problemami??? Nie przeżyłabym tego jakby mnie zostawil :(

Proszę doradzcie mi co zrobic, jak Wy zareagowalibyście na fakt ze wasz
partner chodzi na terapię, czy chcialibyscie to wiedzieci czy w jakims
stopniu wpłynęło by to na związek.z góry dziekuje za odpowiedzi.pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • pieciupancernych Przestan chodzic na terapie. 08.05.07, 18:13
      Ile lat jeszcze potrzebujesz? Kiedy znajdziesz sile zeby radzic sobie sama z
      zyciem?
      • belie Re: Przestan chodzic na terapie. 08.05.07, 20:10
        Nie wiem ile lat jeszcze potrzebuje, a to że chodZe na terapię wcale nie znaczy
        że sama nie radze sobie z życiem, radzę sobie na ile potrafię na raziei wydaje
        mi się że jest to jeszcze trudniejsze bo świadomie starasz się radzic sobie ze
        swoimi problemami,psycholog tego za mnie nie robi na codzien w pracy czy wśród
        ludzi. jeżeli nie umiesz lepiej doradzic to dziękuję za wiecej komentarzy
    • belie Re: prosze o rade 08.05.07, 18:14
      Dodam jeszcze że nigdy nie mówiłam mu o tymco przeżywałam jakieślęki itp wiec
      on o tym nie ma pojęcia..wiec dlatego tym bardziej jest ciężko powiedziec teraz
      wszystko na raz:( czy powinnam powiedziec?? jeśli tak to jak..w obecnej chwili
      on pracuje poza miejscem naszego zamieszkania zobaczymy sie dop za ok2 msc a
      kontakt mamy codziennie ale tylkoprzez internet.
      • armatura1 Re: prosze o rade 08.05.07, 18:47
        Nie ma nic złego w chodzeniu na terapię.A nawet uważam,że wymaga odwagi
        ponieważ widzisz własny problem i starasz się to zmienić.Wielu ludziom wstyd
        nie pozwala pójść do psychologa...Moja przyjaciółka też przez pewien czas
        chodziła wiedzieli o tym znajomi i nikt z niej nie kpił.Poprostu ludzie mają
        różną wrażliwość psychiczną.Powiedz partnerowi prawdę ,jeśli jest dojrzały
        emocjonalnie napewno zrozumie ...Pozdrawiam i trzymam kciuki;)
    • po.rzeczka Re: prosze o rade 08.05.07, 19:00
      Mnie się wydaje,że nie musisz mu mówić wszystkiego od razu. Możesz zaczać
      wspominać o swoich obawach w normalnych rozmowach. A po tej rozłące czeka was
      kolejna,czy jest szansa na mieszkanie w tym samym mieście? Możesz też
      wybadać,jakie ma zdanie o psychoterapii. Ja powiedziałam niewielu
      osobom,facetowi do tej pory nie,bo już dawno nie byłam i jakoś ten temat się nie
      pojawia. Mnie się wydaje,że po kilku miesiacach w związku można jeszcze nie byc
      dostatecznie blisko,trzeba to wyczuć.Nie musisz tez szczegolowo opowiadać,z
      jakiego powodu się tam wybralaś. Powinnaś być dumna,że zdecydowałas sie na pracę
      nad swoimi problemami.Moim zdaniem duży procent ludzi potrzebuje jakiegos
      rodzaju terapii,ale nigdy się na nia nie wybierze.
    • seth.destructor Robot? 08.05.07, 19:16
      Na taki typ jak ty potrzebna jest terapia szokowa. Kobiety roboty nie sa w
      stanie uwierzyc, ze jak zachowaja sie tak jak chca, to swiat sie nie zawali.
      zachowuja sie wiec, tak, jak im sie wydaje, ze musza.

      Po pierwsze alkohol, ktory zlikwiduje czesc barier, ktore sobie narzucasz.
      Po drugie, jak juz bawisz sie w aktorke, to wez zagraj cos innego - cos
      szalonego i spontanicznego. Jak sie nie uda, to przeciez nie ty bedziesz
      cierpiecm tylko twoja maska, nie?
    • tomoe chodzenie na terapię to normalna rzecz 09.05.07, 10:29
      dla mnie psycholog to jak dentysta - każdy powinien od czasu do czasu machnąć
      sobie terapię w celu lepszego samopoznania się, bo to pomaga żyć jemu i
      otoczeniu. W polsce ludzie nie dbają o psychikę. O zęby już zaczęli, wiec teraz
      może czas zajac się i innymi rzeczmi ;) nie widze w terapii nic wstydliwego,
      wręcz przeciwinie to dobrze że masz ochotę pracowac nad swoimi problemami.
      większości ludzi się nie chce i potem zadręczają otoczenie i zadają głupawe
      pytania na forach ;) nigdy nie ukrywałam ze chodze na terapie, a chodzę od lat w
      różnych nastach do których się przeprowadzałam. Ai przed mężem ani przed
      znajomymi, zresztą wielu z nich tez chodzi. To normalne. przestań sie zadręczać
      i myśleć o tym "jak mu powiedzieć". Jak nie masz ochoty to nie mów, a jak kiedys
      to wyjdzie to lepiej chyba w luźnej rozmowie, bez robienia z tego problemu. w
      koncu nie robisz tak, ze sadzasz go przed sobą, bierzesz głęboki oddech,
      patrzysz mu w oczy i mówisz "wiesz, muszę Ci coś powiedzieć... od jakiegoś czasu
      regularnie odwiedzam dentystę!" ;)
    • belie Re: prosze o rade 09.05.07, 15:21
      dzieki za odpowiedzi, czytając je widzę, że chyba robie z terapii strasznie
      wielką sprawe i problem którym w rzeczywistości nie jest. dziękuje:*

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka