Dodaj do ulubionych

Powiedzieć czy udawać, że się nie wie?

04.06.03, 15:19
Co robić? Z narzeczonym mamy wspólnych przyjaciół od
lat. Sympatyczna para. Trochę im się ostatnio
pokomlikowało. Chodzi o to, że dowiedziałam się, że on
ją zdradza. Spotyka się z koleżenką z pracy. Powiedział
to mojemu narzeczonemu, ten wygadał się przede mną. Jest
mi niezręcznie w tej sytuacji. Bardzo ją lubię, jest mi
jej żal. Nie wiem, co robić... Powiedzieć, czy udawać,
że się nie wie? Dylemat. Mój narzeczony twardo mówi: to
ich sprawa, nie wtrącajmy się. Zresztą ma wyrzuty
sumienia, że się przede mną wygadał.
Tymczasem ja nie czuję się dobrze. Chciałbym jej
powiedzieć, ale wiem że nie mogę. Spędzaliśmy z nimi
ostatni weekend. Grillowaliśmy, było fajnie... ale cały
czas myślałam tylko o tym. Przestałam zachowywać się na
luzie w stosunku do niego, bo wkurza mnie to, że on
oszukuje tak fajną kobietkę. Na nią patrzę i serce mi
pęka. Wiem, jak bardzo ona go kocha i jaka jest
wrażliwa...
Ehhh....
Co byście zrobili na moim miejscu?

Obserwuj wątek
    • Gość: Karina Re: Powiedzieć czy udawać, że się nie wie? IP: *.poznan.dialup.inetia.pl 04.06.03, 15:21
      Porozmawiać ze zdradzającym? Zorientowac się czy to chwilowe, czy ma zamiar
      zostawić narzeczoną?
      ...
    • Gość: Oficer śledczy Re: A z kim on ja zdradza? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.06.03, 15:22
      Bo ja myślę, że z tobą. oj niedobra ty, niedobra!!!
      • Gość: karina Re: A z kim on ja zdradza? IP: *.poznan.dialup.inetia.pl 04.06.03, 15:23
        I dlatego się zastanawia czy jej o tym powiedzieć? Kiepski z Ciebie oficer
        śledczy...
    • wiktoria21 Re: Powiedzieć czy udawać, że się nie wie? 04.06.03, 15:24
      milena27 napisała:

      > Co robić? Wiem, jak bardzo ona go kocha i jaka jest
      > wrażliwa...
      > Ehhh....
      > Co byście zrobili na moim miejscu?
      >

      A nie mozesz najpierw z nim porozmawiać i zapowiedzieć mu,ze jeżeli nie
      podejmie decyzji to powiesz o wszystkim jego dziewczynie?Ja bym chyba tak
      zrobiła.
      • mike_mike Re: Powiedzieć czy udawać, że się nie wie? 04.06.03, 15:30
        wiktoria21 napisała:

        > milena27 napisała:
        >
        > > Co robić? Wiem, jak bardzo ona go kocha i jaka jest
        > > wrażliwa...
        > > Ehhh....
        > > Co byście zrobili na moim miejscu?
        > >
        >
        > A nie mozesz najpierw z nim porozmawiać i zapowiedzieć mu,ze jeżeli nie
        > podejmie decyzji to powiesz o wszystkim jego dziewczynie?Ja bym chyba tak
        > zrobiła.

        A skąd niby ma sprawdzić czy przstał ją zdradzać?
        • wiktoria21 Re: Powiedzieć czy udawać, że się nie wie? 04.06.03, 15:33
          mike_mike napisał:


          > A skąd niby ma sprawdzić czy przstał ją zdradzać?

          Nie sprawdzić,tylko porozmawiać z nim,czy to tylko chwilowy wyskok czy coś
          powazniejszego.Jeżeli coś powazniejszego z jego strony wtedy powiedziałabym tej
          dziewczynie o jego zdradzie.
          • mike_mike Re: Powiedzieć czy udawać, że się nie wie? 04.06.03, 15:35
            wiktoria21 napisała:

            > mike_mike napisał:
            >
            >
            > > A skąd niby ma sprawdzić czy przstał ją zdradzać?
            >
            > Nie sprawdzić,tylko porozmawiać z nim,czy to tylko chwilowy wyskok czy coś
            > powazniejszego.Jeżeli coś powazniejszego z jego strony wtedy powiedziałabym
            tej
            >
            > dziewczynie o jego zdradzie.

            Podziwiam Twoją prostolinijność. Przecież ona nigdy nie będzie wiedziała, czy
            facet rozmawia z nią szczerze. Jezeli zależy mu na związku, to albo przestanie
            zdradzać, albo nakłamie, naobiecuje. Jeśli jest wyrachowany, to nakłamie, a
            potem zacznie podkopywać jej wizerunek w oczach przyjaciółki.
            • wiktoria21 Re: Powiedzieć czy udawać, że się nie wie? 04.06.03, 15:39
              mike_mike napisał:


              > Podziwiam Twoją prostolinijność. Przecież ona nigdy nie będzie wiedziała, czy
              > facet rozmawia z nią szczerze. Jezeli zależy mu na związku, to albo
              przestanie
              > zdradzać, albo nakłamie, naobiecuje. Jeśli jest wyrachowany, to nakłamie, a
              > potem zacznie podkopywać jej wizerunek w oczach przyjaciółki.

              Ty chyba nie zrozumialeś o czym ja piszę.Przyjaciółka zdradzanej dziewczyny
              pyta nas co ma zrobić w stosunku do tej zdradzanej...Gdybym wiedziała o tym,że
              facet zdradza moją przyjaciółkę porozmawiałabym z nim na ten temat.
              • mike_mike Re: Powiedzieć czy udawać, że się nie wie? 04.06.03, 15:42
                wiktoria21 napisała:

                > mike_mike napisał:
                >
                >
                > > Podziwiam Twoją prostolinijność. Przecież ona nigdy nie będzie wiedziała,
                > czy
                > > facet rozmawia z nią szczerze. Jezeli zależy mu na związku, to albo
                > przestanie
                > > zdradzać, albo nakłamie, naobiecuje. Jeśli jest wyrachowany, to nakłamie,
                > a
                > > potem zacznie podkopywać jej wizerunek w oczach przyjaciółki.
                >
                > Ty chyba nie zrozumialeś o czym ja piszę.Przyjaciółka zdradzanej dziewczyny
                > pyta nas co ma zrobić w stosunku do tej zdradzanej...Gdybym wiedziała o
                tym,że
                > facet zdradza moją przyjaciółkę porozmawiałabym z nim na ten temat.

                Zdaje się, że zupelnie się nie rozumiemy. A co według Ciebie miała by dać taka
                rozmowa?
                • wiktoria21 Re: Powiedzieć czy udawać, że się nie wie? 04.06.03, 15:45
                  mike_mike napisał:


                  > Zdaje się, że zupelnie się nie rozumiemy. A co według Ciebie miała by dać
                  taka
                  > rozmowa?

                  Skoro nie wiesz co mogłaby dać taka rozmowa to rzeczywiście nie rozumiemy się
                  zupełnie.
                  • mike_mike Re: Powiedzieć czy udawać, że się nie wie? 04.06.03, 15:47
                    wiktoria21 napisała:

                    > mike_mike napisał:
                    >
                    >
                    > > Zdaje się, że zupelnie się nie rozumiemy. A co według Ciebie miała by dać
                    > taka
                    > > rozmowa?
                    >
                    > Skoro nie wiesz co mogłaby dać taka rozmowa to rzeczywiście nie rozumiemy się
                    > zupełnie.

                    No włąsnie. Tym niemniej, proszę spróbuj mi wytłumaczyć.
                    • wiktoria21 Re: Powiedzieć czy udawać, że się nie wie? 04.06.03, 15:52
                      mike_mike napisał:


                      > No włąsnie. Tym niemniej, proszę spróbuj mi wytłumaczyć.

                      Skoro obydwoje są dobrymi znajomymi tej dziewczyny,porozmawiałabym z tym
                      chłopakiem,nie byłam w takiej sytuacji,więc trudno mi jest się wypowiadać,ale
                      podejrzewam,że spróbowałabym najpierw porozmawiać ze zdradzającym aby
                      dowiedzieć się dlaczego tak się stało i co zamierza z tym dalej zrobić.W
                      zależności co by odpowiedział tak bym postąpila.
                      • mike_mike Re: Powiedzieć czy udawać, że się nie wie? 04.06.03, 15:56
                        wiktoria21 napisała:

                        > mike_mike napisał:
                        >
                        >
                        > > No włąsnie. Tym niemniej, proszę spróbuj mi wytłumaczyć.
                        >
                        > Skoro obydwoje są dobrymi znajomymi tej dziewczyny,porozmawiałabym z tym
                        > chłopakiem,nie byłam w takiej sytuacji,więc trudno mi jest się wypowiadać,ale
                        > podejrzewam,że spróbowałabym najpierw porozmawiać ze zdradzającym aby
                        > dowiedzieć się dlaczego tak się stało i co zamierza z tym dalej zrobić.W
                        > zależności co by odpowiedział tak bym postąpila.

                        Chyba jednak dobrze Cię zrozumiałem. OK. facet kaja się, płacze w mankiet,
                        obiecuje, że to już nigdy się nie powtórzy. Rozumiem, że w takiej sytuacji
                        odpuszczasz.
                        Ale. No właśnie. Facet kojarzy skąd Ty wiesz o jego zdradzie. Wie, że jeśli
                        przestyanie paplać kumplowi, to do Ciebie nie dojdzie jak sprawa się skończyła.
                        Rezultat. Robi dalej to samo, tylko ostroniej. Ty masz czyste sumienie (we
                        własnym mniemaniu), a Twoja przyjaciółka, bez zmian. Nadal jest zdradzana...
                        • wiktoria21 Re: Powiedzieć czy udawać, że się nie wie? 04.06.03, 16:00
                          mike_mike napisał:


                          > Rezultat. Robi dalej to samo, tylko ostroniej. Ty masz czyste sumienie (we
                          > własnym mniemaniu), a Twoja przyjaciółka, bez zmian. Nadal jest zdradzana...

                          może i masz rację,ale wydaje mi się,że postąpiłabym tak jak napisałam wcześniej.
                          • mike_mike Re: Powiedzieć czy udawać, że się nie wie? 04.06.03, 16:11
                            wiktoria21 napisała:

                            > mike_mike napisał:
                            >
                            >
                            > > Rezultat. Robi dalej to samo, tylko ostroniej. Ty masz czyste sumienie (we
                            >
                            > > własnym mniemaniu), a Twoja przyjaciółka, bez zmian. Nadal jest zdradzana.
                            > ..
                            >
                            > może i masz rację,ale wydaje mi się,że postąpiłabym tak jak napisałam
                            wcześniej

                            Ale zazdroszczę Ci. Moje życiowe doświadczenia podpowiadją mi, że Twoja droga
                            postępowania nie byłaby dobra.
                            • wiktoria21 Re: Powiedzieć czy udawać, że się nie wie? 04.06.03, 16:13
                              mike_mike napisał:


                              > Ale zazdroszczę Ci. Moje życiowe doświadczenia podpowiadją mi, że Twoja droga
                              > postępowania nie byłaby dobra.

                              czyli od razu powiedziałbyś o wszystkim zdradzanej?
                              • mike_mike Re: Powiedzieć czy udawać, że się nie wie? 04.06.03, 16:29
                                wiktoria21 napisała:

                                > mike_mike napisał:
                                >
                                >
                                > > Ale zazdroszczę Ci. Moje życiowe doświadczenia podpowiadją mi, że Twoja dr
                                > oga
                                > > postępowania nie byłaby dobra.
                                >
                                > czyli od razu powiedziałbyś o wszystkim zdradzanej?

                                Tak samo, jak chciałbym, żeby w takiej sytuacji mi ktoś powiedział.
                                • wiktoria21 Re: Powiedzieć czy udawać, że się nie wie? 04.06.03, 16:30
                                  mike_mike napisał:


                                  > Tak samo, jak chciałbym, żeby w takiej sytuacji mi ktoś powiedział.

                                  Tak,a jeżeli przyjaciółka nie uwierzyłaby Ci i na dodatek oskarżyła,że mieszasz
                                  w jej związku?To co wtedy?
                                  • mike_mike Re: Powiedzieć czy udawać, że się nie wie? 04.06.03, 16:34
                                    wiktoria21 napisała:

                                    > mike_mike napisał:
                                    >
                                    >
                                    > > Tak samo, jak chciałbym, żeby w takiej sytuacji mi ktoś powiedział.
                                    >
                                    > Tak,a jeżeli przyjaciółka nie uwierzyłaby Ci i na dodatek oskarżyła,że
                                    mieszasz
                                    >
                                    > w jej związku?To co wtedy?

                                    Tak, jest takie ryzyko. Ale w tym przypadku, byłbym OK wobec siebie. Nie
                                    miałbym wyrzutów, że przeze mnie moja przyjaciółka pogrąża się w związek z
                                    takim facetem.
                                    Wiesz, skoro one znają się od 12-u lat... Przecież ona nie musi mówić
                                    jej "słuchaj Twój chłop zdradza Cię" ale dokładnie to co powiedziała nam, że
                                    nie jest pewna jaka jest prawda, ale... To co napisała w pierwszym poscie.
                                    • olek_m POWIEDZIEC=KATASTROFA 05.06.03, 11:23
                                      Przeciez jedyny rezultat powiedzenie komukolwiek o czymkolwiek bylby:
                                      Zdradzajacy zerwlaby ze swoim przyjacielem glupim papla
                                      Zdradzana zerwalaby ze swoja kolezanka, ktora sie miesza do jej zwiazku
                                      Papla zaerwalby ze swoja dziewczyna, ta ktora sie teraz zastanawia.
                                      i nie jest pewne, istnieje jakies 10% prawdopodobienstwa ze zdradzana
                                      rozstalaby sie ze swoim zdradzajacym.

                                      Inaczej mowiac, ktastrofa totalna. A przeciez, czego oczy nie widza, tego sercu
                                      nie zal i swiat moze byc piekny...
                                      • wiktoria21 Re: POWIEDZIEC=KATASTROFA 05.06.03, 11:39
                                        olek_m napisał:


                                        > Inaczej mowiac, ktastrofa totalna. A przeciez, czego oczy nie widza, tego
                                        sercu
                                        >
                                        > nie zal i swiat moze byc piekny...

                                        chyba sam nie wierzysz w to co napisałeś...
                                        • olek_m Re: POWIEDZIEC=KATASTROFA 05.06.03, 11:42
                                          A dlaczegoz to?
                                          • wiktoria21 Re: POWIEDZIEC=KATASTROFA 05.06.03, 11:52
                                            olek_m napisał:

                                            > A dlaczegoz to?

                                            nie rozumiem ludzi,którzy wolą żyć w nieświadomości,zamiast znać prawde,dlatego
                                            właśnie tak napisałam powyżej.
                                            • olek_m Re: POWIEDZIEC=KATASTROFA 05.06.03, 12:24
                                              Madrosc polega na tym, ze jezeli Ty czegos chcesz, nie uwazasz, ze wszyscy
                                              ludzie na swiecie chca tego samego.
                        • aguszak Mike_mike :))) 04.06.03, 16:26
                          mike_mike napisał:

                          > Chyba jednak dobrze Cię zrozumiałem. OK. facet kaja się, płacze w mankiet,
                          > obiecuje, że to już nigdy się nie powtórzy. Rozumiem, że w takiej sytuacji
                          > odpuszczasz.
                          > Ale. No właśnie. Facet kojarzy skąd Ty wiesz o jego zdradzie. Wie, że jeśli
                          > przestyanie paplać kumplowi, to do Ciebie nie dojdzie jak sprawa się
                          skończyła.
                          > Rezultat. Robi dalej to samo, tylko ostroniej. Ty masz czyste sumienie (we
                          > własnym mniemaniu), a Twoja przyjaciółka, bez zmian. Nadal jest zdradzana...

                          A ja podziwiam Twoją cierpliwość... Czyżbyś miał wykształcenie pedagogiczne...?
                          ;) ;) ;) ;)
                          • mike_mike Re: Mike_mike :))) 04.06.03, 16:30
                            aguszak napisała:

                            > mike_mike napisał:
                            >
                            > > Chyba jednak dobrze Cię zrozumiałem. OK. facet kaja się, płacze w mankiet,
                            >
                            > > obiecuje, że to już nigdy się nie powtórzy. Rozumiem, że w takiej sytuacji
                            >
                            > > odpuszczasz.
                            > > Ale. No właśnie. Facet kojarzy skąd Ty wiesz o jego zdradzie. Wie, że jeśl
                            > i
                            > > przestyanie paplać kumplowi, to do Ciebie nie dojdzie jak sprawa się
                            > skończyła.
                            > > Rezultat. Robi dalej to samo, tylko ostroniej. Ty masz czyste sumienie (we
                            >
                            > > własnym mniemaniu), a Twoja przyjaciółka, bez zmian. Nadal jest zdradzana.
                            > ..
                            >
                            > A ja podziwiam Twoją cierpliwość... Czyżbyś miał wykształcenie
                            pedagogiczne...?

                            Mam dziś kiepski dzień...
                            • aguszak Re: Mike_mike :))) 04.06.03, 16:37
                              Ja wcale nie napisałam tego, żeby się z Ciebie nasmiewać - chciałam tylko
                              zauważyć, że masz anielską cierpliwość do kogoś, dla kogo mnie jej (tzn.
                              cierpliwości) zabrakło - wyrazy szacunku i uznania...

                              A po kiepskim dniu przychodzą inne: lepsze i słoneczniejsze :)))
                              Pozdrowionka :)
                              • mike_mike Re: Mike_mike :))) 04.06.03, 16:44
                                aguszak napisała:

                                > Ja wcale nie napisałam tego, żeby się z Ciebie nasmiewać - chciałam tylko
                                > zauważyć, że masz anielską cierpliwość do kogoś, dla kogo mnie jej (tzn.
                                > cierpliwości) zabrakło - wyrazy szacunku i uznania...
                                >
                                > A po kiepskim dniu przychodzą inne: lepsze i słoneczniejsze :)))
                                > Pozdrowionka :)
                                >

                                Nie odebrałem tego jako naśmiewanie. W sumie to dziwne, ale największą
                                cierpliwość mam wtedy kiedy mam doła.
                                • Gość: anE Re: Mike_mike :))) IP: *.chello.pl 05.06.03, 13:43
                                  moze dlatego, ze jak sie ma dola, to nie ma sie juz sily walczyc, zloscic,
                                  krzyczec, wqrzac, tylko to jest juz taki stan spokoju (moze za-stoju), :-)

                                  Twoje wyjasnienia sa b. racjonalne, wiktoria w sumie tez mysli racjonalnie, z
                                  tym, ze bardziej idealistycznie. ja nie wiem, co bym zrobila, moze przy okazji
                                  rozmow ze swoja przyjaciolka probowalabym wybadac sprawe, czy na pewno ona nic
                                  nie podejrzewa..

                                  pozdr.
                                  • mike_mike Re: Mike_mike :))) 05.06.03, 14:02
                                    Gość portalu: anE napisał(a):

                                    > moze dlatego, ze jak sie ma dola, to nie ma sie juz sily walczyc, zloscic,
                                    > krzyczec, wqrzac, tylko to jest juz taki stan spokoju (moze za-stoju), :-)
                                    >
                                    > Twoje wyjasnienia sa b. racjonalne, wiktoria w sumie tez mysli racjonalnie, z
                                    > tym, ze bardziej idealistycznie. ja nie wiem, co bym zrobila, moze przy
                                    okazji
                                    > rozmow ze swoja przyjaciolka probowalabym wybadac sprawe, czy na pewno ona
                                    nic
                                    > nie podejrzewa..
                                    >
                                    > pozdr.

                                    Myślę, że złtym środkiem, byłoby potraktowanie sprawy tak, jak chciałby się,
                                    żeby była potraktowana, gdyby było się na miejscu tej zdradzanej.
    • an_ni Re: Powiedzieć czy udawać, że się nie wie? 04.06.03, 15:27
      nie mowic !
      to rzeczywiscie ich sprawa
      nie przyznawac sie przed kolezanka nigdy w zyciu ze wiedzialas
      facet sie zaprze i wyjdzie ze podjudzasz
    • mike_mike Re: Powiedzieć czy udawać, że się nie wie? 04.06.03, 15:28
      milena27 napisała:

      > Co robić? Z narzeczonym mamy wspólnych przyjaciół od
      > lat. Sympatyczna para. Trochę im się ostatnio
      > pokomlikowało. Chodzi o to, że dowiedziałam się, że on
      > ją zdradza. Spotyka się z koleżenką z pracy. Powiedział
      > to mojemu narzeczonemu, ten wygadał się przede mną. Jest
      > mi niezręcznie w tej sytuacji. Bardzo ją lubię, jest mi
      > jej żal. Nie wiem, co robić... Powiedzieć, czy udawać,
      > że się nie wie? Dylemat. Mój narzeczony twardo mówi: to
      > ich sprawa, nie wtrącajmy się. Zresztą ma wyrzuty
      > sumienia, że się przede mną wygadał.
      > Tymczasem ja nie czuję się dobrze. Chciałbym jej
      > powiedzieć, ale wiem że nie mogę. Spędzaliśmy z nimi
      > ostatni weekend. Grillowaliśmy, było fajnie... ale cały
      > czas myślałam tylko o tym. Przestałam zachowywać się na
      > luzie w stosunku do niego, bo wkurza mnie to, że on
      > oszukuje tak fajną kobietkę. Na nią patrzę i serce mi
      > pęka. Wiem, jak bardzo ona go kocha i jaka jest
      > wrażliwa...
      > Ehhh....
      > Co byście zrobili na moim miejscu?

      Nie wiem, co Ty powinnaś zrobić. Ja bym powiedział. Jeśli wiedziałbym o tej
      zdradzie i milczał, to tak jakbym sam w niej uczestniczył.
      • milena27 Re: Powiedzieć czy udawać, że się nie wie? 04.06.03, 15:31
        mike_mike napisał:

        > Nie wiem, co Ty powinnaś zrobić. Ja bym powiedział. Jeśli wiedziałbym o tej
        > zdradzie i milczał, to tak jakbym sam w niej uczestniczył.

        Czuję się podobnie, w końcu to moja Przyjaciółka!
        Zwierzamy się sobie, pomagamy...
        :(

        • mike_mike Re: Powiedzieć czy udawać, że się nie wie? 04.06.03, 15:32
          milena27 napisała:

          > mike_mike napisał:
          >
          > > Nie wiem, co Ty powinnaś zrobić. Ja bym powiedział. Jeśli wiedziałbym o te
          > j
          > > zdradzie i milczał, to tak jakbym sam w niej uczestniczył.
          >
          > Czuję się podobnie, w końcu to moja Przyjaciółka!
          > Zwierzamy się sobie, pomagamy...

          Według mnie, od momentu w którym poznałaś prawdę, to przestała być wyłącznie
          ich sprawa. Po za tym, to nie była ICH sprawa. Nie zdradzają się chyba na
          wzajem?
        • Gość: anE Re: Powiedzieć czy udawać, że się nie wie? IP: *.chello.pl 05.06.03, 13:51
          mozesz sie zapytac swojej kolezanki:
          "czy jezeli ON (czyli Twoj chlopak) by mnie zdradzał, ja bym o tym nie
          wiedziała, a Ty bys sie dowiedziala, powiedzialabys mi o tym?! jak bys
          postapila w takiej sytuacji?"
          itd. jezeli ona powie, ze by Tobie powiedziala, bo chcialaby byc wobec Ciebie
          uczciwa.. to uwazam, ze wtedy powinnas jej powiedziec. zreszta, jezeli ktos
          kogos zdradza, to czy jedynymi osobami, ktore o tym wiedza jest przyjaciel
          tego, ktory zdradza? przeciez nie musisz jej mowic skad to wiesz..

          pozdr.
    • anahella Re: Powiedzieć czy udawać, że się nie wie? 04.06.03, 15:30
      milena27 napisała:

      > Zresztą ma wyrzuty
      > sumienia, że się przede mną wygadał.

      I slusznie.

      > Co byście zrobili na moim miejscu?

      Nic. To jest naprawde ich sprawa.
      • milena27 Re: Powiedzieć czy udawać, że się nie wie? 04.06.03, 15:34
        anahella napisała:

        > Nic. To jest naprawde ich sprawa.


        Ale to moja PRZYJACIÓŁKA! Zwierzenia, babskie marzenia,
        szczerość, pooc w każedej sytuacji. Jak mogę patrzeć jej w
        oczy????
        • anahella Re: Powiedzieć czy udawać, że się nie wie? 04.06.03, 15:55
          milena27 napisała:

          > anahella napisała:
          >
          > > Nic. To jest naprawde ich sprawa.
          >
          >
          > Ale to moja PRZYJACIÓŁKA! Zwierzenia, babskie marzenia,
          > szczerość, pooc w każedej sytuacji. Jak mogę patrzeć jej w
          > oczy????

          no tak, to trudna sytuacja. Ale pamietaj ze jak sie wtracisz w tak subtelny
          element zycia to mozesz zostac wrogiem. Skoro on ja oszukuje teraz to wyprze
          sie wszystkiego. Poza tym: jakie masz dowody na to, ze on ja zdradza? Sa
          niepodwazalne? Bylas swiadkiem tej zdrady? Skad wiesz, ze to nie jest plotka?
          W sadach trzba byc bardzo ostroznym bo mozna wyjsc na maciciela cudzego
          zwiazku. Wiem ze to co pisze brzmi okrutnie. Nie posadzam cie o chec
          zniszczenia tego zwiazku, ale twoja przyjaciolka moze cie o to posadzic. Co
          bedzie jak ci nie uwierzy?
    • Gość: Dkenka Re: Powiedzieć czy udawać, że się nie wie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.06.03, 15:32
      może spróbuj ją jakoś naprowadzić.....podpytać o nich, jak im sie układa itd.
      Może udaj, że jesteś zazdrosna o swojego chłopaka,tak na wywołanie tematu i
      zapytaj co ona myśli o tym i czy też jest zazdrosna itp. Nie mów jej wprost
      zadasz jej cholerny ból.....
    • Gość: Zeta Re: Powiedzieć czy udawać, że się nie wie? IP: *.proxy.aol.com 04.06.03, 15:38
      milena27 napisała:



      Przestałam zachowywać się na
      > luzie w stosunku do niego, bo wkurza mnie to, że on
      > oszukuje tak fajną kobietkę. Na nią patrzę i serce mi
      > pęka. Wiem, jak bardzo ona go kocha i jaka jest
      > wrażliwa...
      > Ehhh....
      > Co byście zrobili na moim miejscu?


      ... co bysmy zrobili na twoim miejscu? Niiiic, spokojnie grlowali bysmy dalej.
      • lampion Re: Powiedzieć czy udawać, że się nie wie? 04.06.03, 15:46
        a czy to nie bedzie tak...ze jesli powiesz,to Twojemu chlopakowi sie dostanie -
        ze nie dotrzymal tajemnicy?
        czesto ,kiedy kobieta dowie sie,ze facet ja zdradza z przekasem mowi,ze wie o
        tym od 'zyczliwych'...uwazaj,zeby to sie nie obrocilo przeciwko Tobie..
        wg mnie chyba powinnas najpierw porozmawiac z waszym kolega.
        ze o tym sie dowiedzialas i co o tym myslisz...i uwazam,ze dobrze by bylo
        powiedziec,ze jesli nie przestanie to powiesz przyjaciolce.
        moze nie bedzie z toba szczery,ale na pewno sie przestraszy...skad ty masz
        wiedziec czy przestal...a skad on ma wiedziec co Ty wiesz:))?(mam nadzieje,ze
        nie zamotalam)
        poza tym rozmowa moglaby przebiegac w bardziej eee..'pozytywnych' warunkach-
        moze dzieki Tobie i jakis..wbrew wszystkiemu ,przyjaznym slowom dojdzie do
        niego,ze krzywdzi ...?
        btw,co on sobie myslal,ze mowi koledze,ktory zna jego dziewczyne,o takich
        rzeczach..
        • mike_mike Re: Powiedzieć czy udawać, że się nie wie? 04.06.03, 15:48
          lampion napisała:

          > a czy to nie bedzie tak...ze jesli powiesz,to Twojemu chlopakowi sie
          dostanie -
          > ze nie dotrzymal tajemnicy?
          > czesto ,kiedy kobieta dowie sie,ze facet ja zdradza z przekasem mowi,ze wie o
          > tym od 'zyczliwych'...uwazaj,zeby to sie nie obrocilo przeciwko Tobie..
          > wg mnie chyba powinnas najpierw porozmawiac z waszym kolega.
          > ze o tym sie dowiedzialas i co o tym myslisz...i uwazam,ze dobrze by bylo
          > powiedziec,ze jesli nie przestanie to powiesz przyjaciolce.
          > moze nie bedzie z toba szczery,ale na pewno sie przestraszy...skad ty masz
          > wiedziec czy przestal...a skad on ma wiedziec co Ty wiesz:))?

          Stąd będzie wiedział, że skojarzy komu się przechwalał.
        • olek_m Przespij sie ze zdradzajacym... 05.06.03, 11:26
          to rozwiaze problem i ukarze Twojego za dlugi jezyk.

          Wszyscy beda szczesliwi.
          • aguszak A Ty Olek, puknij się w czółko :-( n/txt 05.06.03, 11:40
            olek_m napisał:

            > to rozwiaze problem i ukarze Twojego za dlugi jezyk.
            >
            > Wszyscy beda szczesliwi.
            • olek_m dlaczego? Przeciez to byloby rozwiazanie problemu. 05.06.03, 11:45
              wszystkie zwiazki bylyby scementowane na amen...
    • Gość: joanna Re: Powiedzieć czy udawać, że się nie wie? IP: *.sacca10.sac.ufoix.com 04.06.03, 15:45
      powiedziec,ja bylam ta zdradzana i pozniej dowiedzialam sie , ze moi tzw.
      przyjaciele wiedzieli o tym i nikt mi nie powiedzial. Bolalo tak samo jak sama
      zdrada, a moze gorzej,teraz nie sa juz moimi przyjaciolmi, tylko bylymi
      znajomymi.
      • lampion Re: Powiedzieć czy udawać, że się nie wie? 04.06.03, 15:50
        Gość portalu: joanna napisał(a):

        > powiedziec,ja bylam ta zdradzana i pozniej dowiedzialam sie , ze moi tzw.
        > przyjaciele wiedzieli o tym i nikt mi nie powiedzial. Bolalo tak samo jak
        sama
        > zdrada, a moze gorzej,teraz nie sa juz moimi przyjaciolmi, tylko bylymi
        > znajomymi.



        no wlasnie,ja bym nie zniosla tego,ze najblizsze otoczenie o wszystkim
        wiedzialo i nikt mi nic nie powiedzial...
        • Gość: gosia Re: Powiedzieć czy udawać, że się nie wie? IP: *.centertel.pl 04.06.03, 16:52
          lampion napisała:
          > no wlasnie,ja bym nie zniosla tego,ze najblizsze otoczenie o wszystkim
          > wiedzialo i nikt mi nic nie powiedzial...

          W wiekszosci przypadkow wszyscy w okolicy wiedza. Ostatnio dowiedzialam sie o
          bardzo pogmatwanej sprawie wsrod znajomych i w rezultacie znam jednego rogacza
          i jedna laske, ktora byla zdradzana. O calej sprawie wie na prawde sporo osob
          (co najmniej 5-8) ale nikt nie powie tego rogaczowi ani tej zdradzanej.
          Niestety moge sie tylko temu przygladac, nie bede im mieszac w zyciu. Potem oni
          sie pogadza i wybacza sobie a ja bede ta zla, ktora powiedziala.

          GOsia
        • Gość: anE Re: Powiedzieć czy udawać, że się nie wie? IP: *.chello.pl 05.06.03, 13:59
          ja tez bym chciala sie dowiedziec i nie mialabym za zle osobie, ktora mowi mi
          prawde tylko tej, ktora mnie zdradzila.
          pozdr.
          • olek_m Re: Powiedzieć czy udawać, że się nie wie? 05.06.03, 14:18
            To jest wlasnie typowa sytuacja, gdy co innego kobiety mowia pytane "Co bys
            zrobila..." a co innego, gdy sie same znajda w takiej sytuacji.
            Bo w praktyce wiele z nich wcale nie woli oddawac konkurentce swojego mezczyzny
            tylko dlatego, ze przezyl jakze meska slabosc.

            To jest tak samo jak z szantazem nuklearnym. Kazdy kraj musi zdecydowanie
            stwierdzac, ze w wypadku ataku odpowie nuklearnie, ale gdy przyjdzie co do
            czego, lepiej tego nie robic.
            • fudym Re: Powiedzieć czy udawać, że się nie wie? 05.06.03, 15:58
              Alez tu nie ma mowy o oddawaniu mezczyzny konkurentce. Tylko mowa o
              uswiadomieniu dziewczyny o istnieniu takowej. To jest troche nierowna sytuacja
              w tej knkurencji, jesli tamta wie, ze ma rywalke, a ta zyje w blogiej
              nieswaidomosci, nieprawda?
              • olek_m Re: Powiedzieć czy udawać, że się nie wie? 05.06.03, 18:01
                moze tak jest latwiej konkurowac, gdy sie nic nie wie?
                Jak zaczna sie wyrzuty, placze, to malo ktory facet bedzie wierzyl, ze warto...
                • Gość: lolyta Re: Powiedzieć czy udawać, że się nie wie? IP: *.bct.bellsouth.net 05.06.03, 21:25
                  Cos pieprzycie Hipolicie. Wlasnie kiedy sie wie, to mozna obrac jakas taktyke.
                  Kiedy sie tylko podejrzewa a nie wie nic na pewno - wtedy sie robi nerwowo i
                  niedobrze.
    • Gość: ALA pogadaj z jej facetem IP: *.dip.t-dialin.net 04.06.03, 15:48
      ja bym pogadala z jej facetem. i powiedziala mu , ze wlasnie tobie to lezy na
      sercu...moze to bylo dla niego tylko skok w bok i nie warto przez to psuc
      zwiazku...zostaw decyzje o tym czy warto wygadac temu facetowi..rozumiem , ze
      ci sie serce kraje, ale czy warto ?
      • mike_mike Re: pogadaj z jej facetem 04.06.03, 15:52
        Gość portalu: ALA napisał(a):

        > ja bym pogadala z jej facetem. i powiedziala mu , ze wlasnie tobie to lezy na
        > sercu...moze to bylo dla niego tylko skok w bok i nie warto przez to psuc
        > zwiazku...zostaw decyzje o tym czy warto wygadac temu facetowi..rozumiem , ze
        > ci sie serce kraje, ale czy warto ?

        O, poruszyłaś ciekawe zagadnienie. Zastanawia mnie jakiej rangi zdrada 'psuje
        związek'. Czy pojedynczy skok w bok, to już jest coś co może zniszczyć związek?
        To w kocu naruszenie zaufania... Niezależnie od czasu trwania...
    • v.venus Re: 04.06.03, 15:51
      Mileno, jeśli uważasz tę dziewczynę za swoją przyjaciółkę, to moim zdaniem w
      przypadku gdy nic nie zrobisz (czyli będziesz udawać, że o niczym nie wiesz w
      myśl zasady "to ich/jej problem") jesteś po trosze wspólniczką zdrady jej
      narzeczonego. Skóra cierpnie na myśl gdy zdradzana w końcu dowiaduje się o
      zdradzie (nieważne czy wcześniej czy później) i na dodatek okazuje się, że duża
      część osób (współpracownicy, znajomi, przyjaciele) wiedziała o tym smutnym
      fakcie a nikt jej tego nie powiedział! - taka "zdrada zbiorowa". Porozmawiaj ze
      swoim narzeczonym, może jemu będzie łatwiej się zorientować czy to naprawdę
      zdrada ze strony narzeczonego twojej przyjaciółki czy może to tylko męskie
      przechwałki. Ty znasz swoją przyjaciółkę - czy myślisz, że ona wolałaby
      dowiedzieć się o zdradzie nawet jeśli miałoby to być początkiem końca jej
      związku, czy - w przypadku gdy byłby to przelotny romans - wolałaby nie być
      uświadamiana na siłę. Możesz też porozmawiać z narzeczonym twojej przyjaciółki
      i dać mu do zrozumienia, że wiesz o wszystkim i poinformujesz przyjaciółkę gdy
      on nie zakończy romansu ze skutkiem natychmiastowym. Jest jeszcze jeden bardzo
      prawdopodobny i bolesnym akcent tej historii - twoja przyjaciółka, gdy dowie
      się od Ciebie o zdradzie, może zwrócić się przeciwko tobie lub nawet oskarżyć
      ciebie o rzucanie pomówień na jej narzeczonego. Cóż, nikt nie lubi posłańców
      złych wiadomości. Przemyśl, czy jest gotowa nawet na utratę przyjaciółki.
      Życzę podjęcia najlepszej dla was obu decyzji.
      pozdrawiam
      __
      VVenus
      • Gość: ania ciezka sprawa IP: *.dip.t-dialin.net 04.06.03, 15:58
        z drugiej strony...gdyby moja przyjaciolka wiedziala cos takiego i mi nie
        powiedziala to bym byla bardzo zawiedziona, nikt nie chce byc robiony w konia.
        a wiec, tak juz wczesniej ktos napisal. dowiedziec sie od jej chlopaka jakie
        on ma plany, pozadnie go opier...i namowic, zeby sie zwierzyl dziewczynie z
        bledu. a jesli powie ze NIE to spokojnie pogadac z przyjaciolka!
        jednak solidarnosc musi byc-nie mozna przeciez spokojnie patrzec ...i zostawic
        to samo sobie
      • mike_mike Re: 04.06.03, 15:59
        v.venus napisała:

        > prawdopodobny i bolesnym akcent tej historii - twoja przyjaciółka, gdy dowie
        > się od Ciebie o zdradzie, może zwrócić się przeciwko tobie lub nawet oskarżyć
        > ciebie o rzucanie pomówień na jej narzeczonego. Cóż, nikt nie lubi posłańców
        > złych wiadomości. Przemyśl, czy jest gotowa nawet na utratę przyjaciółki.

        I co jest dla Ciebie ważniejsze - czyste sumienie, czy przyjaźń Twojej
        przyjaciólki.
        • Gość: Minimum estetyki Mowa srebrem,milczenie złotem! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.06.03, 16:13
          Nie mówić nic,nie wpierdalać się w cudzy związek.To ich życie uczuciowe i nie
          twoja sprawa autorko.Jeden debil wygadał drugiemu,następny debil kolejnej
          kretynce a teraz ona zastanawia się i straszne moralne dylematy przeżywa.
          Niedobrze się robi.Nie ingeruj w to bo taka postawa może przynieść więcej
          nieszczęścia niż korzyści.
          • milena27 Re: Mowa srebrem,milczenie złotem! 04.06.03, 16:25
            Gość portalu: Minimum estetyki napisał(a):

            > Nie mówić nic,nie wpierdalać się w cudzy związek.To ich życie uczuciowe i nie
            > twoja sprawa autorko.

            To MOJA sprawa, ale kto tu mówi o "wpierdalaniu"? W końcu
            znam ją od 12 lat, jesteśmy ze sobą na dobre i na złe,
            pomagała mi w trudnej dla mnie sytuacji rozstania 4 lata
            temu, mieszkałyńmy razem 5 lat (przez cały okres studiów),
            uczyłyśmy się razem do egzaminów, umawiałyśmy się na
            randki i kibicowałyśmy sobie. To także moje życie
            uczuciowe, jeżeli wiesz czym jest przyjaźń. Zawsze cenna
            była dla nas szczerość - na dobre i na złe. Potrafisz to
            zrozumieć i nie określać moich uczuć mianem "wpierdalania
            się"? Potrafisz zrozumieć moją rozterkę, to że nie chcę
            jej okłamywać i jednocześnie nie chcę jej ranić, boję się
            o naszą Przyjaźń?





            >Jeden debil wygadał drugiemu,następny debil kolejnej
            > kretynce a teraz ona zastanawia się i straszne moralne dylematy przeżywa.
            > Niedobrze się robi.

            Niedobrze się mi się robi jak czytam takie wypociny.
            Potrafisz tylko wyzywać? Może i słusznie nadałe(aś) sobie
            nick "minimum estetyki"... Zero zrozumienia dla problemów.


            >Nie ingeruj w to bo taka postawa może przynieść więcej
            > nieszczęścia niż korzyści.

            Radzisz "kretynce"? Może daj sobie spokój...
            • v.venus Re: 04.06.03, 16:31
              Mileno, rozumiem, że nie chcesz sprawiać bólu przyjaciółce mówiąc o zdradzie
              jej narzeczonego. ale rozważ też, że jeśli nic nie zrobisz, też sprawisz jej
              ból (choć ona nie będzie o tym wiedzieć, póki cała sprawa się nie wyda i nie
              dowie się, że ty też wiedziałaś), bo ją okłamiesz jako jej przyjaciółka,
              sprawisz jej ból swoją osobą, swoim brakiem lojalności w stosunku do niej.
              • milena27 Re: 04.06.03, 16:38
                v.venus napisała:

                > Mileno, rozumiem, że nie chcesz sprawiać bólu przyjaciółce mówiąc o zdradzie
                > jej narzeczonego. ale rozważ też, że jeśli nic nie zrobisz, też sprawisz jej
                > ból (choć ona nie będzie o tym wiedzieć, póki cała sprawa się nie wyda i nie
                > dowie się, że ty też wiedziałaś), bo ją okłamiesz jako jej przyjaciółka,
                > sprawisz jej ból swoją osobą, swoim brakiem lojalności w stosunku do niej.

                Celnie to określiłaś Venus... Właśnie tak jest. Ból będzie
                w obydwu przypadkach. Jak nie powiem, bądzie ją bolało.
                Jak powiem - także... I tu jest pogrzebany mój dylemat...
        • anahella Re: 04.06.03, 16:16
          mike_mike napisał:

          > I co jest dla Ciebie ważniejsze - czyste sumienie, czy przyjaźń Twojej
          > przyjaciólki.

          Czy mozna miec czyste sumienie mowiac przyjaciolce: "on cie zdradza" i nie miec
          na to innych dowodow niz plotki?
          • v.venus Re: 04.06.03, 16:23
            czyżby tylko plotki? w końcu zdradzający przyznał się narzeczonemu Mileny,
            panowie są kumplami! zakładasz, że się przechwalał/kłamał?
            • anahella Re: 04.06.03, 16:32
              v.venus napisała:

              > czyżby tylko plotki? w końcu zdradzający przyznał się narzeczonemu Mileny,
              > panowie są kumplami! zakładasz, że się przechwalał/kłamał?

              I to jest mozliwe. Dopoki nie ma dowodow nie ma winy. Jezeli ja czegos nie
              widzialam NA WLASNE OCZY to nie nakrecam sprawy dalej. Mam prawo do przemyslen,
              ale do dzialan to tego prawa sobie odmawiam. Wielokrotnie docieraly do mnie
              bardzo prawdopodobne ploty. Jak poprosilam o dowody to nagle sie okazywalo, ze
              w zasadzie to jest troche inaczej. I kazdy "z dobrego serca" przynosil mi owe
              rewelacje.

              Zadziwia mnie postawa narzeczonego autorki watku. Zamiast zadzialac jak
              mezczyzna i porozmawiac z kolega to podal to dalej, jak przekupka.
              • mike_mike Re: 04.06.03, 16:35
                anahella napisała:

                > Zadziwia mnie postawa narzeczonego autorki watku. Zamiast zadzialac jak
                > mezczyzna i porozmawiac z kolega to podal to dalej, jak przekupka.

                To obiaw męsiej solidarności (to, że nie zrobił nic), oraz lekkomyślności (to
                że wygadał dalej).


                • milena27 Re: 04.06.03, 16:45
                  mike_mike napisał:

                  > To obiaw męsiej solidarności (to, że nie zrobił nic), oraz lekkomyślności (to
                  > że wygadał dalej).


                  Darek, bo tak ma na imię, jest typem faceta, któremu się
                  wydaje, że kobiety jedzą mu z ręki... Zanim związał się z
                  moją przyjaciółką miał wiele kobiet, tzn.
                  niezobowiązujących związków i wszyscy (całe nasze
                  towarzystwo) o tym wiedzieli. Zakochał się i ustatkował -
                  tak to wszyscy widzieli potem. Są ze sobą od 2 lat.
                  Wcześniej nigdy się nie przechwalał, że kogoś ma... A tu
                  nagle... bęc, masz babo placek... nie mogę tego zrozumieć.
                  • mike_mike Re: 04.06.03, 16:47
                    milena27 napisała:

                    > mike_mike napisał:
                    >
                    > > To obiaw męsiej solidarności (to, że nie zrobił nic), oraz lekkomyślności
                    > (to
                    > > że wygadał dalej).
                    >
                    >
                    > Darek, bo tak ma na imię, jest typem faceta, któremu się
                    > wydaje, że kobiety jedzą mu z ręki... Zanim związał się z
                    > moją przyjaciółką miał wiele kobiet, tzn.
                    > niezobowiązujących związków i wszyscy (całe nasze
                    > towarzystwo) o tym wiedzieli. Zakochał się i ustatkował -
                    > tak to wszyscy widzieli potem. Są ze sobą od 2 lat.
                    > Wcześniej nigdy się nie przechwalał, że kogoś ma... A tu
                    > nagle... bęc, masz babo placek... nie mogę tego zrozumieć.

                    Tak czy siak. Wydaje mi się, że jeśli zdecydujesz się jej powiedzieć, to
                    lepiej będzie nie mówić "on Cię zdradza" ale powiedzieć to co nam napisałaś.
          • milena27 Re: 04.06.03, 16:28
            anahella napisała:

            >
            > Czy mozna miec czyste sumienie mowiac przyjaciolce: "on cie zdradza" i nie miec
            >
            > na to innych dowodow niz plotki?
            >

            To nie są plotki. On powiedział mojemu mężczyźnie jasno i
            wyraźnie: mam kogoś, spotykamy się o 3 mies., jest super
            "zajebisty seks"....
            Może gdyby to była plotka, to machnęłabym ręką... a tak...
            Boję się, że jak nie powiem - to potem zapyta: "wiedzialaś
            i milczałaś?!". A jak powiem to może być: "co za bzdury
            opowiadasz... on?! To niemożliwe".
            Ehhh...
            • wiktoria21 Re: zmieniłam zdanie 04.06.03, 16:33
              milena27 napisała:


              > To nie są plotki. On powiedział mojemu mężczyźnie jasno i
              > wyraźnie: mam kogoś, spotykamy się o 3 mies., jest super
              > "zajebisty seks"....
              > Może gdyby to była plotka, to machnęłabym ręką... a tak...
              > Boję się, że jak nie powiem - to potem zapyta: "wiedzialaś
              > i milczałaś?!". A jak powiem to może być: "co za bzdury
              > opowiadasz... on?! To niemożliwe".
              > Ehhh...

              jednak powiedziałabym o wszystkim przyjaciółce
            • mike_mike Re: 04.06.03, 16:36
              milena27 napisała:

              > anahella napisała:
              >
              > >
              > > Czy mozna miec czyste sumienie mowiac przyjaciolce: "on cie zdradza" i nie
              > miec
              > >
              > > na to innych dowodow niz plotki?
              > >
              >
              > To nie są plotki. On powiedział mojemu mężczyźnie jasno i
              > wyraźnie: mam kogoś, spotykamy się o 3 mies., jest super
              > "zajebisty seks"....

              No tak, ale z drugiej strony to mogą być tylko męskie przechwałki...
    • niuniek6 Z igly widly 04.06.03, 16:32
      wy to obicie problem z niczego. Facet tylko ma gdzies tam tam zabawe i co z
      tego? W koncu mu sie znudzi. To tylko wkladanie i wyciaganie - i co to jakas
      zbrodnia??? A ty chcesz przez to marnowac komus zycie.
      Eeeeeeeeeeeeech ze tez wogole ci przyszlo do glowy zeby skarzyc i donosic jak
      kapus.
      • milena27 Re: Z igly widly 04.06.03, 16:40
        niuniek6 napisał:

        > wy to obicie problem z niczego. Facet tylko ma gdzies tam tam zabawe i co z
        > tego? W koncu mu sie znudzi. To tylko wkladanie i wyciaganie - i co to jakas
        > zbrodnia??? A ty chcesz przez to marnowac komus zycie.
        > Eeeeeeeeeeeeech ze tez wogole ci przyszlo do glowy zeby skarzyc i donosic jak
        > kapus.

        Nie masz pojęcia o czym mówisz. Ja chcę marnować komuś
        życie? Ehhh...
        • niuniek6 Re: Z igly widly 04.06.03, 16:46
          > Nie masz pojęcia o czym mówisz. Ja chcę marnować komuś
          > życie? Ehhh...

          No pewno. Czego oczy nie widza tego sercu nie zal.
          Sa dwie mozliwoesci czyli:
          1. Powiesz wszsytko i przyjaciolka bedzie na pewno nieszczesliwa

          2. W mysl zasady czego oczy nie widza.... a mu sie to w koncu znudzi jak kazda
          kobieta i jest bardzo duze prawdopodobienstwo ze sie nie wyda i beda zyli
          dlugo i w szczesciu az do grobu

          Wiec sama wybierz co chcesz zrobic przyjaciolce
          1.By na pewno byla nie szczesliwa
          2.By miala calkiem spore szanse na zachowanie szczescia

          Ale ja widze ze masz kolezanke w d... a jedyne obawy twoje wiaza sie z tym co
          ona powie na to ze ty wiedzialas. No ale nie jest zle ... zawsze mozesz si
          enie przyznac ze cokolwiek wiedzialas skoro to jest twoj najwiekszy problem.
          • milena27 Re: Z igly widly 04.06.03, 16:52
            niuniek6 napisał:

            > No pewno. Czego oczy nie widza tego sercu nie zal.
            > Sa dwie mozliwoesci czyli:
            > 1. Powiesz wszsytko i przyjaciolka bedzie na pewno nieszczesliwa
            >
            > 2. W mysl zasady czego oczy nie widza.... a mu sie to w koncu znudzi jak kazda
            > kobieta i jest bardzo duze prawdopodobienstwo ze sie nie wyda i beda zyli
            > dlugo i w szczesciu az do grobu

            Znasz to z autopsji? Skąd ta pewność, jak w zakończeniu
            amerykańskiego filmu? Tego i ja, i ty nie wiemy.

            >
            > Wiec sama wybierz co chcesz zrobic przyjaciolce
            > 1.By na pewno byla nie szczesliwa
            > 2.By miala calkiem spore szanse na zachowanie szczescia

            Kwadratura koła. Widzisz tylko czarne albo białe. Pewny
            jesteś co do tego "szczęścia" mojej przyjaciółki?


            >
            > Ale ja widze ze masz kolezanke w d...

            Nie wiesz, czym jest przyjaźń i 12 lat wielkiego
            zrozumienia i porozumienia dusz... Gdybym miała ją w d...
            to by to po mnie spłynęło i nie zawracałabym sobie głowy
            tym problemem.


            a jedyne obawy twoje wiaza sie z tym co
            > ona powie na to ze ty wiedzialas.

            źle myślisz. Przeczytaj wszystkie moje wypowiedzi, ok?



            • niuniek6 Re: Z igly widly 04.06.03, 16:58
              > > 1. Powiesz wszsytko i przyjaciolka bedzie na pewno nieszczesliwa
              > >
              > > 2. W mysl zasady czego oczy nie widza.... a mu sie to w koncu znudzi jak k
              > azda
              > > kobieta i jest bardzo duze prawdopodobienstwo ze sie nie wyda i beda zyli
              > > dlugo i w szczesciu az do grobu
              >
              > Znasz to z autopsji? Skąd ta pewność, jak w zakończeniu
              > amerykańskiego filmu? Tego i ja, i ty nie wiemy.

              znam z autopsji i to nie raz. Pewnosci nigdy nie ma ale duze
              prawdopodobienstwo. Wszedzie w kolo masa zdrad itp a tylko niektore na wieszch
              wylaza przez zyczliwych i tylko wtedy sa dramaty.

              > > Wiec sama wybierz co chcesz zrobic przyjaciolce
              > > 1.By na pewno byla nie szczesliwa
              > > 2.By miala calkiem spore szanse na zachowanie szczescia
              >
              > Kwadratura koła. Widzisz tylko czarne albo białe. Pewny
              > jesteś co do tego "szczęścia" mojej przyjaciółki?
              PEwny nie jestem ale ... to ze bedzie nieszczesliwa gdy sie dowie to wiem z
              CALA PEWNOSCIA. a tam to ma duze szanse na unikniecie tego.


          • aguszak Niuniek, jesteś niesprawiedliwy... 04.06.03, 16:57
            niuniek6 napisał:

            > No pewno. Czego oczy nie widza tego sercu nie zal.
            > Sa dwie mozliwoesci czyli:
            > 1. Powiesz wszsytko i przyjaciolka bedzie na pewno nieszczesliwa

            W pierwszym momencie napewno bedzie nieszczęśliwa, w końcu być oszukiwaną, to
            żadna radość!

            > 2. W mysl zasady czego oczy nie widza.... a mu sie to w koncu znudzi jak
            kazda
            > kobieta i jest bardzo duze prawdopodobienstwo ze sie nie wyda i beda zyli
            > dlugo i w szczesciu az do grobu

            albo po jakimś czasie (dni, miesiące, lata), jak juz naprawdę wejdą w grę
            dzieci, to przyjaciółka się dowie, że:
            - zdradzał ją w przeszłości i nikt z jej przyjaciół jej nie ostrzegł,
            - zdradza ją obecnie, a przecież można było temu zapobiec wcześniej.

            > Wiec sama wybierz co chcesz zrobic przyjaciolce
            > 1.By na pewno byla nie szczesliwa
            > 2.By miala calkiem spore szanse na zachowanie szczescia

            Jeżeli nieświadomość może być szczęściem! Broń nas Panie Boże od
            takiego "szczęścia"...

            > Ale ja widze ze masz kolezanke w d... a jedyne obawy twoje wiaza sie z tym co
            > ona powie na to ze ty wiedzialas. No ale nie jest zle ... zawsze mozesz si
            > enie przyznac ze cokolwiek wiedzialas skoro to jest twoj najwiekszy problem.

            Ty chyba nie wiesz, co piszesz... Jakby miała w dupie, to nie zawracałaby sobie
            głowy jej problemami i obchodziłoby to ją tyle co zeszłoroczny śnieg...
            Problemy ma dziewczyna dwa: cierpienie przyjaciółki z powodu zachowania faceta
            i cena przyjaźni, kiedy jest zagrożenie, że może ja stracić.
            Przemyśl zanim będziesz oskarżał...
          • fudym Re: Z igly widly 05.06.03, 15:55
            niuniek6 napisał:

            > > Nie masz pojęcia o czym mówisz. Ja chcę marnować komuś
            > > życie? Ehhh...
            >
            > No pewno. Czego oczy nie widza tego sercu nie zal.
            > Sa dwie mozliwoesci czyli:
            > 1. Powiesz wszsytko i przyjaciolka bedzie na pewno nieszczesliwa
            >
            > 2. W mysl zasady czego oczy nie widza.... a mu sie to w koncu znudzi jak
            kazda
            > kobieta i jest bardzo duze prawdopodobienstwo ze sie nie wyda i beda zyli
            > dlugo i w szczesciu az do grobu

            Prawdopodobienstwo ze sie nie wyda istnieje tylko wtedy kiedy jest to przelotna
            rzecz, jedno - dwa spotkania o ktorych wiedza tylko sami zainteresowani. Tu to
            trwa pare miesiecy i palant sam sie tym chwali - ergo, nie ma sily zeby sie nie
            wydalo. Mozliwosci sa dwie:

            1. dziewczyna dowie sie o tym jako ostatnia, kiedy juz wszyscy beda wiedziec
            2. dziewczyna sie dowie o tym jako jedna z pierwszych.
    • wiedzma_ple_ple Re: Powiedzieć czy udawać, że się nie wie? 04.06.03, 16:36
      Jestem za opcją - nie wsadzać nosa w nie swoje sprawy - mimo wszystko.
      "Porozmawiać ze zdradzaczem jakie ma zamiary" a co to ma być? Porucznik Colombo
      na tropie?

      Jedna moja koleżanka mimo, iż sama widziała na własne oczy że facet ją zdradza
      wypierała się tego i jeszcze miała pretensje do innych że jej takie rzeczy
      mówią. Miłość powoduje że czasem zachowujemy się irracjonalnie. Sama parę lat
      późej przyznała że nie chciała do siebie dopóścić myśli że on skacze na boki a
      miała pretensje do "informatorów" bo jej było cholernie wstyd że facet którego
      tak kochała stawiał ją w takiej sytuacji przed znajomymi. Bo czy dziwnie często
      nie spotykacie się z opinią że to nie facet jest winny zdrady, tylko
      pewnie "źle mu było z jego panną" pewnie coś z nią nie tak, ma humory, nie dba
      o siebie czy równie durne argumentum.

      Ja bym się nie wtrącała.
    • Gość: ANAI KIT Z FACETAMI IP: *.dip.t-dialin.net 04.06.03, 16:43
      powiedz jej! obojetnie czy to zrobil czy tylko sie przechwalal, to i tak
      zranil twoja przyjaciolke!!!!!!! a ktora z nas by chciala byc z takim
      idiota?????????? poco twoaj przyjaciolka ma dalej inwestowac w zwiazek, ktory
      jej facet widocznie nie respektuje.
      POWIEDZ JEJ!!!!!
    • aguszak Uważam, że... 04.06.03, 16:44
      ... powinnaś powiedzieć przyjaciółce i to dokładnie w takiej formie, jakiej
      zostało przedstawione Tobie - jeżeli to są tylko męskie przechwałki nie poparte
      faktami, to również nie jest sytuacja klarowna, bo w jakim świetle stawia Twoją
      przyjaciółkę - jej narzeczony tworzy sobie jakieś bajeczki, bo obecny związek
      go nie satysfakcjonuje, a nie ma na tyle odwagi, żeby go zakończyć i dać spooj
      dziewczynie...? Poza tym nie chce mi się coś wierzyć, żeby uprawiał wobec
      swojego przyjaciela, a Twojego faceta, jakieś czcze gadanie...
      Zrób tak, jakbyś chciała, żeby ona się zachowała w stosunku do Ciebie, gdyby
      była posiadaczką podobnej informacji...
      Wcale Ci nie zazdroszczę sytuacji :(
      Pozdrowionka
      • milena27 Re: Uważam, że... 04.06.03, 16:46
        aguszak napisała:

        > Wcale Ci nie zazdroszczę sytuacji :(
        > Pozdrowionka


        Dziękuję za zrozumienie. Jakbym miała powiedzieć, to w
        jaki sposób????
        • aguszak Milena 04.06.03, 17:03
          Powtórzę: "... powinnaś powiedzieć przyjaciółce i to dokładnie w takiej formie,
          jakiej zostało przedstawione Tobie..." - ja bym nie owijała w bawełnę... ale to
          ja tak myślę, wyobrażając sobie, jakby to była moja konkretna przyjaciółka...
          Twojej nie znam. Ty najlepiej wiesz, jak jest wrażliwa, jak reaguje na różne
          rzeczy... Zadbaj tylko, żebyście miały dużo czasu dla siebie, np. poświęć jej
          cały dzień, bez świadków...
      • mike_mike Re: Uważam, że... 04.06.03, 16:51
        aguszak napisała:


        > Zrób tak, jakbyś chciała, żeby ona się zachowała w stosunku do Ciebie, gdyby
        > była posiadaczką podobnej informacji...

        Złote słowa.
      • mike_mike Re: Uważam, że... 04.06.03, 16:51
        aguszak napisała:

        > Zrób tak, jakbyś chciała, żeby ona się zachowała w stosunku do Ciebie, gdyby
        > była posiadaczką podobnej informacji...

        Przepraszam, święte słowa.
        • Gość: jendza Mike'u! IP: *.w193-251.abo.wanadoo.fr 05.06.03, 20:02
          Moga byc i 'zlote', i 'swiete':)))
          pzdr
          j
    • snow.white Re: Powiedzieć czy udawać, że się nie wie? 04.06.03, 17:00
      Ja powiedzialabym temu facetowi,ze albo on jej powie,albo ja,wiec niech sie
      lepiej spieszy... i liczylabym,ze jednak on z nia porozmawia...

      a na miejscu zdradzanej dziewczyny wolalabym to uslyszec od niego,nie od
      przyjaciolki...
      • aguszak Snow... 04.06.03, 17:04
        Myślę, że ona w tym wypadku nie ma za wielkiego wyboru, bo tamten napewno nic
        nie zrobi!
        • snow.white Ale moze... 04.06.03, 22:48
          ...jakby z nim ostro pogadac,postawic ultimatum,to sie przestraszy,albo
          opamieta i porozmawia ze swoja dziewczyna sam?
    • lolyta Re: Powiedzieć czy udawać, że się nie wie? 04.06.03, 17:12
      Gość portalu: joanna napisał(a):

      > powiedziec,ja bylam ta zdradzana i pozniej dowiedzialam sie , ze moi tzw.
      > przyjaciele wiedzieli o tym i nikt mi nie powiedzial. Bolalo tak samo jak
      sama
      > zdrada, a moze gorzej,teraz nie sa juz moimi przyjaciolmi, tylko bylymi
      > znajomymi.

      Mam dokladnie te same doswiadczenia i odczucia. I bylych znajomych :(
      Ale rzeczywiscie nie mow wprost, bo ludzie wierza w to, w co chca wierzyc - a w
      takie cos nikt nie chce.
      Mnie przyjaciolka powiedziala (a raczej potwierdzila pewne domysly, bo zawsze
      cos sie jednak czuje) w sposob ktory i Tobie polecam: najpierw powiedziala mi
      ze ma dylemat - taki jak Ty, ze sadzi ze facet zdradza dziewczyne i nie wie czy
      jej powiedziec, czy nie i spytala co ja o tym sadze. Kiedy jej powiedzialam, ze
      ja bym wolala wiedziec zanim beda o tym wiedziec wszyscy dookola, wyjawila mi
      swoje podejrzenia. Zaznaczajac: nie wiem jak to dokladnie wyglada, udawaj ze
      nic nie wiesz, moze to nieprawda, w kazdym razie miej oczy otwarte jesli
      bedziesz o tym wiedziec to ty mozesz manipulowac nim, nie on toba.

      Ona jest moja jedyna przyjaciolka z tamtych czasow, ktorej ufam.
    • Gość: emi Re: Powiedzieć czy udawać, że się nie wie? IP: *.atol.com.pl 04.06.03, 21:39
      Witaj. Nie przeczytalam wszystkich postow, wiec wybacz, jesli sie powtarzam.
      Panuje taki dziwny obyczaj, utrata systemu wartosci. Wymusza sie na nas
      sztuczna dyskrecje, to nie nasza sprawa, zastanawiamy sie, co zrobic, a moze
      wystarczy nieco namyslu, troszke wyobrazni i juz wiadomo. Chcaialbys byc na jej
      miejscu? Ja nie. To jeszcze nie znaczy, ze masz mowic. Nie ma nic gorszego niz
      takie bieganie z informacja, bo cos tam uslyszalysmy. Mysle, ze porozmawialabym
      ze swoim facetem, bardzo spokojnie, wyjasnilabym, ze dla mnie to zbyt wazne,
      powinien zrozumiec. Nie udawalabym, nie utrzymywalabym kontaktu, nie mozna
      akeptowac oszustwa, zwlaszcza, ze solidaryzujesz sie z ta kobieta.
      • Gość: liloom a jesli to nieprawda? IP: *.117.11.vie.surfer.at 04.06.03, 22:41
        Co to za zwyczaj wtracania sie w cudze sprawy? Zdradza-nie zdradza - to ich
        sprawa i oni sami musza to sobie rozwiazac. Co to za dyskusja wogole?
        Problem jest we wspolnych spotkaniach i ze TY nie mozesz wytrzymac. A skad
        wiesz czy to prawda i co wogole chcialaby w takiej sytuacji TAMTA kobieta.
        Bo sa kobiety, ktore na przyklad nie chca wiedziec, bo im tak wygodnie.
        Wiec zostawmy cudze zycie innym ludziom i nie pomagajmy podejmowac decyzji, za
        ktore odpowiedzialnosc potem bedziemy ponosic. Moze.
        A gdyby miedzy nimi sie przez Ciebie popsulo to co?
        Porozmawiaj ze swoim facetem ze masz problem w czasie spotkan. Bo to TY nie
        wiesz jak sie zachowac, wiec tak naprawde to jest TWOJ problem. Ich problem nie
        powinien Cie wogole interesowac.
        • milena27 Wtrącanie się? 05.06.03, 11:16
          Gość portalu: liloom napisał(a):

          > Co to za zwyczaj wtracania sie w cudze sprawy? Zdradza-nie zdradza - to ich
          > sprawa i oni sami musza to sobie rozwiazac. Co to za dyskusja wogole?

          Ja o tym wiem i to już jest moja sprawa, nie wiem, może
          nie potafisz tego zrozumieć... Skoro przez kilkanaście lat
          ona i ja byłyśmy wobec siebie zawsze szczere, czasami do
          bólu, jeżeli zależy mi na niej, darzę ją przyjacielską
          miłością... Mam udawać, że nie wiem? To jest nieuczciwość.
          Ale gdybym miała pewność na 100 proc., co powinnam zrobić
          nie poruszyłabym tego tematu :(



          > Problem jest we wspolnych spotkaniach i ze TY nie mozesz wytrzymac. A skad
          > wiesz czy to prawda i co wogole chcialaby w takiej sytuacji TAMTA kobieta.

          źle pojęłaś mój problem. Nie jest dla mnie męką moje
          "wytrzymanie" w sytuacji, ale fakt, że coś wiem, coś co
          dotyczy mojej najdroższej Przyjaciółki- że ktoś ją
          oszukuje i zdradza. A to, że to prawda - wiem.


          > Bo sa kobiety, ktore na przyklad nie chca wiedziec, bo im tak wygodnie.

          Znając ją, wiem, że nie należy do takich osób. W naszych
          kontaktach zawsze była szczerość.


          > Wiec zostawmy cudze zycie innym ludziom i nie pomagajmy podejmowac decyzji, za
          > ktore odpowiedzialnosc potem bedziemy ponosic.

          Podejmować za kogoś decyzję? To już nadinterpretacja
          faktów... Jeżeli doszłoby do tego, że powiedziałabym jej -
          to ona powinna podjąć decyzję, co robić dalej... Wiedzisz,
          dla mnie odpowiedzialność to szczerość.



          Moze.
          > A gdyby miedzy nimi sie przez Ciebie popsulo to co?

          Przecież jeżeli on ją zdradza to coś się miedzy nimi
          popsuło bez mojego udziału, prawda?


          > Porozmawiaj ze swoim facetem ze masz problem w czasie spotkan. Bo to TY nie
          > wiesz jak sie zachowac, wiec tak naprawde to jest TWOJ problem. Ich problem nie
          >
          > powinien Cie wogole interesowac.


          Nie wiesz, czym jest Przyjaźń - gdy ludzie znają się jak
          łyse konie i wiedzą jakie wartości cenią.


          • olek_m Re: Lesby? 05.06.03, 11:40
            To powiedz wprost, ze jestescie Lesby i jestescie dla siebie bardziej wazne niz
            wasi mezczyzni.
            Wtedy powiedz jej to i jesli ona mysli tak samo, obie zostaniecie same.

            Jesli ona mysli inaczej, Ty zostaniesz sama...
            • aguszak Olek! Puknij się w czółko po raz drugi :-( n/txt 05.06.03, 11:43
              olek_m napisał:

              > To powiedz wprost, ze jestescie Lesby i jestescie dla siebie bardziej wazne
              niz
              >
              > wasi mezczyzni.
              > Wtedy powiedz jej to i jesli ona mysli tak samo, obie zostaniecie same.
              >
              > Jesli ona mysli inaczej, Ty zostaniesz sama...
              • olek_m Dla heteroseksualnych kobiet ich mezczyzni... 05.06.03, 11:46
                sa wazniejsi niz kolezanki.
                To napisalem.
                • aguszak Do Olka... 05.06.03, 11:50
                  Jeżeli masz zamiar wysunąć jaką teorię, która jest tutaj "off topic", to otwórz
                  sobie oddzielny wątek tematyczny, ot co!
                  Napisałeś oprócz tego jeszcze innych kilka oszczerstw...
                  • olek_m Re: Do Olka... 05.06.03, 12:26
                    aguszak napisała:

                    > Jeżeli masz zamiar wysunąć jaką teorię, która jest tutaj "off topic", to
                    otwórz
                    >
                    > sobie oddzielny wątek tematyczny, ot co!
                    > Napisałeś oprócz tego jeszcze innych kilka oszczerstw...
                    >

                    Na przyklad?
                • Gość: monia76 Re: Dla heteroseksualnych kobiet ich mezczyzni... IP: *.u.mcnet.pl 05.06.03, 17:12
                  olek_m napisał:

                  > sa wazniejsi niz kolezanki.
                  > To napisalem.

                  nienawidze glupich facetow, ktorzy nie rozumieja slowa 'lojalnosc'
                  • olek_m Re: Dla heteroseksualnych kobiet ich mezczyzni... 05.06.03, 17:51
                    Hilary Clinton byla lojalna wobec swojego meza, czyz nie tak?

                    A wiec lojalnosc niejedno ma imie!
          • Gość: liloom droga milenko twoj maz cie zdradza - co dalej? IP: *.117.11.vie.surfer.at 05.06.03, 21:43

            > Nie wiesz, czym jest Przyjaźń - gdy ludzie znają się jak
            > łyse konie i wiedzą jakie wartości cenią.
            >

            Tak, tak, oczywiscie nic nie wiem. Ech musisz byc mloda bardzo, albo sama nie
            wiem...
            Pomijajac calkiem poprzedni tekst - przyjazn napewno nie jest ladowaniem sie z
            kaloszami do czyjegos zycia. Jezeli potrafisz nieuprzejmie (delikatnie mowiac)
            oceniac nieznajome Ci osoby to z mojego punktu widzenia jestes kiepskim
            psychologiem. Przyjazn nie jest tym co napisalas, znam duzo takich ludzi,
            przyjazn to cos duzo wiecej.
            No i skoro sie tak uparlas, zeby jej POWIEDZIEC, bo dla Ciebie w przyjazni
            najwazniejsza jest szczerosc to po co ta cala dyskusja, co?

            W dziecinstwie na moim podworku byla taka babcia, ktora tez ulepszala zycie po
            swojemu. Jednej z moich kolezanek powiedziala (mialysmy moze po 8-9
            lat) "Malgosiu, jestes strasznie gruba, powinnas cos z tym zrobic". Dla mnie
            Milenko Twoja postawa zmierza w tym kierunku.
            To jeden aspekt.

            Drugi - wiesz co w starozytnosci robiono z poslancami przynoszacymi zle
            wiadomosci? Zabijano ich.
            To jest tylko symboliczne.

            No i moze jeszcze pytanko: dlaczego wogole obawiasz sie jej powiedziec skoro
            taka jestes pewna slusznosci swojego myslenia? Bo moj maz to zwykle z przekasem
            mowi "no tak, przyjaciolki..."

            Pytalas czy powiedziec, ja mowie ze nie.





    • Gość: Mick Re: Powiedzieć czy udawać, że się nie wie? IP: *.pke.pl 05.06.03, 09:08
      Przyjaźń to postać miłości, a kochający szuka dobra kochanej osoby, nawet jeśli
      jest ono trudne.
      Podstawowe znaczenie dla poruszanej kwestii ma wg mnie odpowiedź na pytanie:
      Jaki to związek?
      Jeżeli to małżeństwo, to uważam, że nie powinnaś nic mówić przyjaciółce, bo
      może zakończyć się rozpadem, natomiast Twój narzeczony lub oboje powinniście
      poważnie porozmawiać z Darkiem (jako rodzaj przyjacielskiego napomnienia), by
      zakończył tę "sprawę na boku". On powinien wrócić do wierności, a ona nie
      powinna nigdy o incydencie się dowiedzieć.
      Jeśli nie są małżeństwem, ale zamierzają nim zostać, to powinnaś powiedzieć
      przyjaciółce. Jeśli już teraz ją zdradza, gdy się o nią ubiega, to co będzie
      później? Przyjaciółka będzie kiedyś Ci wdzięczna, nawet jeśli teraz się od
      Ciebie odwróci. (To będzie przyjacielskie ostrzeżenie.)
      A jeśli żyją na kartę rowerową i małżeństwa nie ma nawet w planach, to
      właściwie nie wiadomo, jak wygląda umowa między nimi. Może nikt nikomu nic nie
      obiecywał w tej materii i wszystko jest w porządku? W tym przypadku interwencja
      byłaby nieuprawnioną ingerencją w cudze kontakty interpersonalne. Tu lepiej nic
      nie mówić.
      Oczywiście zakładam, że Twoje informacje są pewne.

      Pozdrawiam

      Mick
    • Gość: bas Re: Powiedzieć czy udawać, że się nie wie? IP: 157.25.119.* 05.06.03, 09:23
      byłam dokładnie w takiej samej sytuacji, z tym, ze on (czyuli ten co zdradzal)
      zaprosil mnie i mojego meza na grila, myslelismy, ze beda razem (czyli ze swoja
      zona) a on byl tam z kolezanka. na beszczelnego przy nas zachwywali sie jak
      zakochani i on jeszcze mnie prosil zebym nie mowila jego zonie(to moja bardzo
      dobra kolezanka, najlepsza jaka mam) ona podejrzewala meza o zdrade od
      dluzszego czasu. ja caly czas jej tlumaczylam, ze przeciez to niemozliwe no bo
      kiedy by mial czas na to, okazalo sie, ze jednak to prawda. moj maz wiedzial,
      ale ni chcial mi mowic bo byl pewien, ze zaraz powiem jego zonie. no i sie nie
      pomylil, bo na tym grilu oswiadczylam wszem i wobec, ze nie mam zamiaru niczego
      ukrywac i, zr jego zona jutro o wszystkim bedzie wiedziala i nie interesuje
      mnie co oc sobie o mnie pomysli.
      no i jak powiedzialam tak zrobilam, sprawa sie wydala za moja sprawa i wcale
      tego nie zaluje. kolezanka jest mi bardzo wdzieczna, chociaz dogadali sie po
      jakims czasie.
      oj ale namoalam, mam nadzieje, ze zrozumiesz moja opowiesc. ja ci radze tak -
      zastanow sie z kim czujesz sie bardzie zrzyta(ja wybralam qw tej kwestii
      kolezanke bez dwoch zdan) i zastanow sie na czyjej sympatii ci zalerzy bardziej
      bo musisz sie niestety liczyc z tym, ze jak powiesz to bedziesz najgorsza.
      przynajmniej tak bedzie cie postrzegal ow facet. ale jesli wazniejsze jest dla
      ciebie dobro kolezanki to powiedz. ja bym powiedziala.
    • pajdeczka Najgorsza prawda jest lepsza od... 05.06.03, 09:45
      ...najlepszego kłamstwa. Osobiście byłabym wdzięczna drugiej osobie za taką
      informację. Nie wiem z kolei, jak zareagowałaby Twoja koleżanka. Z kobietami
      jest różnie. Mnie najbardziej zdumiewają te, któredowiedziawszy się od
      najbliżeszj koleżanki, że jej chłopak (mąż) ją zdradza z inną, odsuwają się nie
      od męża tylko właśnie od koleżanki-informatorki. Weź też taki wariant pod
      uwagę, chyba, że pewna jej jesteś na 100%.
      No i zadaj sobie pytanie: co by było gdybym to ja znalazła się w takiej
      sytuacji?
      • olek_m Mnie najbardziej zdumiewają te, któredowiedziawszy 05.06.03, 11:32
        "Mnie najbardziej zdumiewają te, któredowiedziawszy się od
        najbliżeszj koleżanki, że jej chłopak (mąż) ją zdradza z inną, odsuwają
        się nie
        od męża tylko właśnie od koleżanki-informatorki"

        Ciebie zdumiewaja, ale one sa norma. Czyli co powiesz je, ona majac do wyboru
        chlopaka albo ciebie, wybbierze chlopaka, a Ty bedziesz sie dziwila... bardzo
        madre.
    • inika Re: Powiedzieć czy udawać, że się nie wie? 05.06.03, 10:11
      Gdyby on chciaż zakochał się w innej, miał wyrzuty sumienia z powodu
      oszukiwania swojej dziewczyny, gdyby miał jakies rozterki... Ale chłopak
      przechwala się swoimi zdradami. Hm... To go nie stawia w tym momencie w
      najlepszym świetle. Rózne są zdrady i rózne ich tła.
      Wydaje mi się, że absolutnie powinnaś powiedziec przyjaciółce. On ją oszukuje i
      nie potrafi nawet tego utrzymać w tajemnicy. Racja, najgorsza prawda jest
      lepsza od kłamstwa. Wyobraź sobie jak ona się poczuje gdy kiedyś odkryje, że
      wszyscy wiedzieli oprócz niej! Dziewczyna może sobie pomyśleć, że była
      pośmiewiskiem.

      Nie wiem w jakich jesteś z nim stosunkach, możesz wpierw porozmawiać z nim.
      Zapytać, co ma zamiar dalej z tym zrobić? To jest Twoja przyjaciółka i powinnaś
      zadbać o nią i chronić. Na tym polega przyjaźń.
      • Gość: bas Re: Powiedzieć czy udawać, że się nie wie? IP: 157.25.119.* 05.06.03, 10:20
        zgadzam sie z tobą inika. zawsze łatwiej jest znalezc faceta niz prawdziwa
        przyjaciolke.
        • inika Re: Powiedzieć czy udawać, że się nie wie? 05.06.03, 10:59
          A naprawdę ciekawi mnie co zrobi milena2 i jak się cała sytuacja rozwinie.
          Niestety, samo życie. :(
    • ofiaralosu Re: Powiedzieć czy udawać, że się nie wie? 05.06.03, 10:39
      Zdecydowanie nie powiedziałabym żadnej mojej koleżance o tym, że mąż czy
      chłopak ją zdradza. Sama też nie chciałabym, żeby trzecie osoby mnie o czymś
      takim informowały. Uważam że to nadgorliwośc, a ludzie sa dorośli i sami
      powinni załatwiać sprawy dotyczące ich związku. Nie ma nic gorszego niż
      wtrącanie się i przyjmowanie roli "żyćliwego". Mogłabym o tym długo jescze
      pisać, ale nie ma sensu. NIE i koniec - wg mnie. Ich związek, ich życie, ich
      zdrada, ich sprawa.
      • megxx Re: Powiedzieć czy udawać, że się nie wie? 05.06.03, 11:09
        Koleżance, znajomej nigdy...Ale przyjaźń to coś innego. Nie mogłaby być moją
        przyjaciółką osoba, która będzie mi tylko przytakiwać. Przyjaciółka jest po to
        też by powiedzieć: słyszałam, że jest tak i tak , co z tym zrobisz twoja
        sprawa, a ja jestem lojalnie po twojej stronie niezależnie od decyzji i do tego
        mam zamiar cię wspierać. By być lojalną wobec chłopaka uprzedź go o zamiarze
        powiedzenia prawdy zasłyszanej, a co on z tym zrobi, czy przyzna sie do kolegi,
        że się wygadał-zależy od niego.
        • wierzba_b Re: Powiedzieć czy udawać, że się nie wie? 05.06.03, 11:34
          Z ust mi to wyjęłaś, megxx. Próbując wczuć się w sytuację tej zdradzanej
          doszłam do wniosku, że są 4 (słownie: cztery) takie osoby, do których nie
          poczułabym gwałtownej niechęci po ujawnieniu mi przez nich tego typu rewelacji.
          Najbliższa przyjaciółka, dwie siostry rodzone i najbliższy przyjaciel. Osoby, z
          którymi dzielę się swoim życiem i jestem w stu procentach pewna tego, że
          cikolwiek robią czy mówią, maja przede wszystkim moje dobro na myśli. Do nich
          miałabym żal, gdyby wiedzieli i nie powiedzieli. Na wszystkich innych bym się
          wściekła - wara wam!
          Czyli, odnosząc to do sytuacji Mileny - powinna powiedzieć, bo to jej
          najbliższa przyjaciółka, z którą od 12 lat dzieli jakiś kawałek życia i duszy.
          Gdyby milczała, to trochę tak, jakby zdradzała i ją, i siebie. Odrębna kwestia,
          to jak to powiedzieć, żeby ją jak najmniej zranić.
      • wiktoria21 Re: Powiedzieć czy udawać, że się nie wie? 05.06.03, 11:18
        ofiaralosu napisała:

        > Zdecydowanie nie powiedziałabym żadnej mojej koleżance o tym, że mąż czy
        > chłopak ją zdradza. Sama też nie chciałabym, żeby trzecie osoby mnie o czymś
        > takim informowały. Uważam że to nadgorliwośc, a ludzie sa dorośli i sami
        > powinni załatwiać sprawy dotyczące ich związku. Nie ma nic gorszego niż
        > wtrącanie się i przyjmowanie roli "żyćliwego". Mogłabym o tym długo jescze
        > pisać, ale nie ma sensu. NIE i koniec - wg mnie. Ich związek, ich życie, ich
        > zdrada, ich sprawa.

        widać albo Ty nie jesteś niczyją dobrą przyjaciółką,albo nie masz naprawdę
        dobrej przyjaciółki skoro tak uważasz.Wolałabyś zyć w nieświadomości ze Twoj
        facet Cię zdradza?Dziwne podejście...
        • olek_m Faktycznie dziwne 05.06.03, 11:28
          Podejscie OfiaryLosu jest dla Ciebie bardzo dziwne,
          bo Ofiara jest madra kobieta...
          • wiktoria21 Re: olku_m 05.06.03, 11:34
            olek_m napisał:

            > Podejscie OfiaryLosu jest dla Ciebie bardzo dziwne,
            > bo Ofiara jest madra kobieta...

            a Ty jesteś specjalistą od oceniania czy dana osoba jest mądra,tak?
            • olek_m Re: olku_m 05.06.03, 11:38
              Madrosc wyraza sie w umiejetnosci zakreslenia granic, tego co jest moja
              odpowiedzialnoscia i tego co jest poza.

          • Gość: lolyta Re: Faktycznie dziwne IP: *.mia.bellsouth.net 05.06.03, 16:11
            Olku, mnie podejscie Ofiary Losu tez sie wydaje... no nie takie, jakiego
            oczekiwalabym od najblizszej przyjaciolki, wiem o czym mowie bo przeszlam przez
            cos takiego. To co, przyjaciolka ktora potwierdzila moje metne domysly i ja
            sama, ktora dzieki temu moglam wyplatac sie z tej sytuacji tak jak mnie
            pasowalo (co byloby niemozliwe gdybym tkwila w nieswiadomosci) jestesmy glupie?
            • olek_m Re: Faktycznie dziwne 05.06.03, 17:07
              Gość portalu: lolyta napisał(a):

              > Olku, mnie podejscie Ofiary Losu tez sie wydaje... no nie takie, jakiego
              > oczekiwalabym od najblizszej przyjaciolki, wiem o czym mowie bo przeszlam
              przez
              >
              > cos takiego. To co, przyjaciolka ktora potwierdzila moje metne domysly i ja
              > sama, ktora dzieki temu moglam wyplatac sie z tej sytuacji tak jak mnie
              > pasowalo (co byloby niemozliwe gdybym tkwila w nieswiadomosci) jestesmy
              glupie?

              No tak, ale nie jestes chyba przecietna kobieta? Przecietna kobieta nie stara
              sie wywiklac, nie wybiera mezczyzny uczciwego tylko pograza sie w tym, czym
              jest.

              Pamietam, ze kiedys w liceum usilowalem wytlumaczyc jednej dziewczynie, ze
              zwiazanie sie z pewnym chlopakiem jest bledem, poniewaz bylo dla mnie jasne, ze
              staly to on nie bedzie. Ona natomiast prezentowala poglad, ze go kocha w
              zwiazku z tym wierzy, ze to sie nigdy nie skonczy...
              Dopiero po wielu latach doszedlem do wniosku, ze kobiety nie wolno mierzyc ta
              sama miara. To co pozornie w kobiecie wydaje sie popelnianiem bledow,
              wybieraniem nie tych facetow, ma jakies glebokie uzasadnienie, tylko ja go nie
              rozumiem, bo nie jestem kobieta. :-)

              Widocznie ty jednak jestes nietypowa kobieta, o raczej meskim spojrzeniu na
              zycie, ktora potrafi wziac wlasne zycie we wlasne rece, prawda?
              Natomiast kolezanka autorki topicu moze byc normalna kobieta? I lepiej jej nie
              przekonywac, ze ten facet jest dla niej nieodpowiedni, bo ona bedzie wierzyla w
              to, w co chce wierzyc?
              • Gość: lolyta Re: Faktycznie dziwne IP: *.mia.bellsouth.net 05.06.03, 17:26
                A to dobrze czy zle ze nie jestem przecietna (normalna) kobieta? I skad wiesz
                ze wiecej jest takich kobiet jak Twoja kolezanka niz jak ja? Wiesz, wlasnie
                sadzac z opisu Dominiki jako osoby ceniacej szczerosc itp. mozna wnioskowac, ze
                Dominika tez nie jest przecietna - dlaczego nie? Ale pewnosci nie ma, dlatego
                zaproponowalam Autorce, zeby przyjela taktyke - powiedziec Dominice to, co
                powiedziala nam: wie ze bliska osoba jest zdradzana, nie wie, czy osoba
                chcialaby o tym wiedziec. Dominika na pewno odpowie wg. tego, co sama czuje i
                dylemat "mowic czy nie" sie rozwiaze. Zreszta juz wiadomo z innego postu, ze
                dziewczyna sie czegos domysla - a wiec nie ma mowy o utrzymanu jej w slodkiej
                nieswiadomosci.
                • olek_m Re: Faktycznie dziwne 05.06.03, 17:41
                  To co dana osoba o sobie mowi nie ma najmniejszego znaczenia. Licza sie
                  wylacznie czyny.
                  A tutaj mamy sytuacje, kiedy wlasciwie jej chlopak przezuca sie na inna kobiete.
                  Trudno przewidziec jaka bedzie jej reakcja, a to tylko dawaloby jakakolwiek
                  wskazowke, jak sie zachowac. Wyglada na to, ze tak czy owak to mezczyzna bedzie
                  osoba decydujaca o tym, z ktora chce byc.
                  Jezeli sie zdecyduja na stara, a ona juz go nie bedzie chciala, to znaczy ze ma
                  zasady.

                  Generalnie bezpiecznie jest sie nie mieszac do wspolzycia innych ludzi.
                  • Gość: lolyta Re: Faktycznie dziwne IP: *.mia.bellsouth.net 05.06.03, 18:12
                    Ale kiedy sie nic nie wie to zadnych czynow podjac nie sposob bo nie wiadomo ze
                    sa potrzebne.
                    • olek_m Re: Faktycznie dziwne 06.06.03, 13:10
                      Gość portalu: lolyta napisał(a):

                      > Ale kiedy sie nic nie wie to zadnych czynow podjac nie sposob bo nie wiadomo
                      ze
                      >
                      > sa potrzebne.

                      No ale co kobieta moze zrobic, jak facet ja wymiania albo waha sie nad wymiana
                      na inny model? Ladnie wygladac i byc mila? A jak bedzie wiedziala, ze On jest z
                      inna, czy to czasme nie zaszkodzi?
        • ofiaralosu Re: Powiedzieć czy udawać, że się nie wie? 05.06.03, 16:02
          wiktoria21 napisała:

          >
          > widać albo Ty nie jesteś niczyją dobrą przyjaciółką,albo nie masz naprawdę
          > dobrej przyjaciółki skoro tak uważasz.
          Po czym to widac? Po tym,że mam inne zdanie niż Ty na omawiany temat? Zastanów
          się na jakiej podstawie wyciągasz wnioski. Jesli ktoś uwaza inaczej niż Ty
          znaczy nie ma przyjacółki, Super logika, wow!!

          >Wolałabyś zyć w nieświadomości ze Twoj
          > facet Cię zdradza?Dziwne podejście...
          Z tego co napisłam wynika że wolałabym żeby nie informowały mnie o tym osoby
          trzecie i ze uważam, że takie sprawy partnerzy załatwiają we dwójkę. Masz
          ogromne problemy z rozumieniem tekstu Wiktorio, pracuj nad tym. Dużo czytaj,
          pisz wypracowania i niech ktoś madry Cię prowadzi, bo marnie to widzę.
    • milena27 Nowe fakty :( 05.06.03, 11:40
      Wczoraj telefon od Dominiki, że chce się ze mną spotkać.
      Umówiłyśmy się na lody i kawę. Ledwie te lody jadłam...
      Zwierzyła mi się ze swoich obaw. Ona czuje, że coś jest z
      Darkiem nie tak, ma dla niej mało czasu, zrobił się jakiś
      chłodny... Była przygnębiona. Siedziałam jak na szpilkach,
      a gdy padło pytanie: a może on kogoś ma? Odpowiedziałam:
      zapytaj się go. Potem dodałam, że jest wspaniałą
      dziewczyną. Bo jest. Poradziłam jej, że powinna poprosić
      Darka o szczerą rozmowę... Nie dałam po sobie poznać, że
      coś tam wiem. Może ta ich rozmowa coś wyjaśni? Mam
      nadzieję...
      • olek_m Re: Nowe fakty :( 05.06.03, 11:42
        Czyli madrosc zwyciezyla: trzymaj sie z dala, nie przyznaj sie, ze cos
        wiedzialas. Jesli ich zwiazek sie zawali to nie bedzie Twoja wina!
        • milena27 Re: Nowe fakty :( 05.06.03, 12:01
          Możesz nie doradzać "lesbie"? Jesteś chamem i tyle.
          • olek_m Re: Nowe fakty :( 05.06.03, 12:23
            OK.

            Wycofaj chama, a ja wycofam Lesbe.
            Osoba plci zenskiej, zaangazowana w gleboki zwiazek emocjonalny z osoba tej
            samej plci. Brzmi lepiej?
            • milena27 Re: Nowe fakty :( 05.06.03, 12:36
              olek_m napisał:

              > OK.
              >
              > Wycofaj chama, a ja wycofam Lesbe.
              > Osoba plci zenskiej, zaangazowana w gleboki zwiazek emocjonalny z osoba tej
              > samej plci. Brzmi lepiej?

              Przyjaźń brzmi najlepiej. Masz prawdziwego przyjaciela?
              • olek_m Re: Przyjazn vs Milosc 05.06.03, 12:47
                milena27 napisała:

                > Przyjaźń brzmi najlepiej. Masz prawdziwego przyjaciela?

                Mam przyjaciol, ale meskie przyjaznie to cos zupelnie innego niz zwiazek z
                kobieta. To jest raczej kumplostwo, a to co Ty opisujesz to cos tak glebokiego
                prawie jak milosc.


            • aguszak Re: Nowe fakty :( 05.06.03, 16:41
              olek_m napisał:

              > OK.
              >
              > Wycofaj chama, a ja wycofam Lesbe.
              > Osoba plci zenskiej, zaangazowana w gleboki zwiazek emocjonalny z osoba tej
              > samej plci. Brzmi lepiej?

              To lesby brakuje jeszcze chyba kontaktu fizycznego, zwanego gdzieniegdzie
              potocznie sexem, czyż nie?

              Głęboki związak emocjonalny łączy przyjaciół... ale komu ja to tłumaczę...?
              • olek_m Re: definicja 05.06.03, 17:01
                Wspolzycie polega na penetracji, a wiec tak czy owak Lesby tego nie robia.
                Natomiast to co robia, robia rowniez bliskie kolezanki, te wszystkie
                obejmowanko, przytulanki itd... Czy sie myle?

                A poza tym, wszystko jets kwestia zaangazowania. Jesli zwiazek z kolezanka jest
                wazniejszy od zwiazku z mezczyzna. Wiadomo przeciez, ze z kolezanka dziecka
                miec nie bedziesz...
                • aguszak Re: definicja 06.06.03, 10:24
                  olek_m napisał:

                  > Wspolzycie polega na penetracji, a wiec tak czy owak Lesby tego nie robia.
                  > Natomiast to co robia, robia rowniez bliskie kolezanki, te wszystkie
                  > obejmowanko, przytulanki itd... Czy sie myle?
                  >
                  > A poza tym, wszystko jets kwestia zaangazowania. Jesli zwiazek z kolezanka
                  jest
                  >
                  > wazniejszy od zwiazku z mezczyzna. Wiadomo przeciez, ze z kolezanka dziecka
                  > miec nie bedziesz...

                  Ty masz jakies oklepane definicje, które wypisujesz na poczekaniu i wszystko
                  kierujesz w tę stronę, żeby tłumaczyły Twój punkt widzenia, który ja oceniam -
                  moje prawo - jako wypaczone. EOT
                  Miłego dnia
      • aguszak Mileno... 05.06.03, 11:55
        Najważniejsze, żebyś była teraz blisko przyjaciółki i żeby czuła, że nie jest
        sama wobec swoich problemów i... mam nadzieję, że ona zbierze się na odwagę i
        rzeczywiście szczerze z nim porozmawia, I hope so...
      • Gość: małgosia Re: Nowe fakty :( IP: *.katowice.sdi.tpnet.pl 05.06.03, 11:56
        A ja bym w tym momencie już powiedziała
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka