07.06.03, 13:45
Czy ktos z Was byl kiedys u wrozki? Wierzycie w takie rzeczy? Tak sie
ostatnio zastanawialam,moja mama kiedys, dawno,dawno, byla. I ta pani
przepowiedziala jej wiele rzeczy,ktore sie potem spelnily,i dobre,i zle.Tylko
nie jestem pewna,czy wrozki nie bazuja na ogolnikach,wiele spraw zdarza sie w
zyciu wiekszosci ludzi,wiec latwo trafic,ze np. jakas kobiete zdradzi kiedys
maz,bo przez cale dlugie,wspolne zycie,to zdarzyc sie moze(chcociaz mam
nadzieje,ze nie zdarza sie zawsze...).Czy z taka wrozka nie jest jak z
Cyganka,ktora zlapala mnie kiedys w miescie i z wszystkowiedzaca mina
zawyrokowala "Twoj chlopiec to ciemny blondyn!"-a pol Polski to ciemni
blondyni... ;)

I czy nie jest tez tak,ze jak uslyszy sie cos od wrozki,to potem bedzie sie
podswiadomie do tego dazyc??I to sie stanie,z naszej winy.

Jak to jest z wrozkami?One naprawde maja dar,czy zeruja na naiwnosci i
ciekawosci ludzi?
Obserwuj wątek
    • anahella Re: wrozka... 07.06.03, 14:19
      snow.white napisała:

      > Jak to jest z wrozkami?One naprawde maja dar,czy zeruja na naiwnosci i
      > ciekawosci ludzi?

      Sa takie i takie. Te z prawdziwym darem (czyli umiejetnoscia interpretacji
      symboli na kartach np.) jest niestety niewiele.
      • snow.white Re: wrozka... 07.06.03, 14:43
        A czy w takim razie sa jakies sposoby,po jakich mozna te "prawdziwa" wrozke
        rozpoznac? Tak jak z dobrym lekarzem, czesto widac od razu.
        Ale chyba z wrozka bedzie gorzej,bo moze byc dobra aktorka...

        W sumie chcialabym pojsc,ale sie boje.
        • anahella Re: wrozka... 07.06.03, 15:17
          snow.white napisała:

          > A czy w takim razie sa jakies sposoby,po jakich mozna te "prawdziwa" wrozke
          > rozpoznac?

          Mysle ze jezeli sie zdecydujesz to powinnas isc do kogos z polecenia znajomych.
          Znam wielu ludzi, kotrzy byli u wrozek i wyszli niezadowoleni. Nie dlatego ze
          powiedziala im nieprawde, ale ze raczyla ich ogolnikami. Do wrozek powinno sie
          chodzic z konkretnym problemem, ale tylko do takich, kotre juz komus pomogly.
          Tak dla ciekawosci to szkoda pieniedzy

          > W sumie chcialabym pojsc,ale sie boje.

          A czego od niej oczekujesz? Ze przepowie przyszlosc i jeszcze prognoza bedzie
          trafna? Jezeli tak, to wiedz, ze oddajesz swoj los w cudze rece. Ja chodze do
          tarocistki jak mam problemy, z ktorymi sama sobie nie radze. Tarot odpowiada na
          konkretne pytania, i jak ktos ma dylemat to tarocistka moze rozlozyc uklad na
          skutki podjecia roznych sytuacji.

          Mowie ci to uczciwie, jako osoba parajaca sie bliska dziedzina.
          • snow.white Re: wrozka... 07.06.03, 15:23
            To nie z ciekawosci,tylko po to bym nie szla...
            Mam jeden konkretny problem po prostu.
            wlasnie nie chce sluchac ogolnikow w stylu "bedziesz bardzo szczesliwa",nie po
            to tam sie wybieram,chce odpowiedz na pytanie,reszty lepiej nie ruszac...

            dzieki :)
            • anahella Re: wrozka... 07.06.03, 15:27
              snow.white napisała:

              > To nie z ciekawosci,tylko po to bym nie szla...
              > Mam jeden konkretny problem po prostu.

              To umawiajac sie w wrozka zaznacz, ze chodzi o konkretny problem. Nie znam sie
              na kartach, ale wiem ze na rozne sytuacje sa rozne uklady.
              • snow.white Re: wrozka... 07.06.03, 15:40
                dzieki,bede pamietala :)
          • lyche1 Re: wrozka... 07.06.03, 15:53
            anahella napisała:

            > Znam wielu ludzi, kotrzy byli u wrozek i wyszli niezadowoleni. Nie dlatego
            ze powiedziala im nieprawde, ale ze raczyla ich ogolnikami. Do wrozek powinno
            sie chodzic z konkretnym problemem, ale tylko do takich, kotre juz komus
            pomogly.

            Właśnie właśnie -Ana ma bardzo dużo racji. Poza tym uważam, że wiele osób nie
            potrafi słuchać, tego co się do nich mówi. Sama na początku tak odebrałam
            wróżby. Wróżki mówią ogólnikami - bo nas nie znają osobiście. Potrafią
            naświetlić aspekt sprawy. Dla nich np. urzędnik to zarówno pan z urzędu ale i
            policjant, wojskowy a może się też objawić ksiądz.
            Wróżba może też uczynić wiele złego. Mnie np. wróżka powiedziała, że zmienię
            miejsce zamieszkania - zwiazane z przeniesieniem się do innego miasta. I teraz
            bardzo się boję, że stracę pracę i będę musiała przenieść się do innego miasta.
            A przecież równie dobrze można to odczytać w inny, bardziej optymistyczny
            sposób :))) Ale mój pesymizm narzuca taką interpretację.
            • anahella Re: wrozka... 07.06.03, 16:33
              lyche1 napisała:

              lyche1 napisała:

              > A przecież równie dobrze można to odczytać w inny, bardziej optymistyczny
              > sposób :))) Ale mój pesymizm narzuca taką interpretację.

              A moze czeka cie przeniesienie do innego miasta na lepszych warunkach? Trzeba
              bylo sie jej dopytac.
              • lyche1 Re: wrozka... 07.06.03, 16:50
                Właśnie o tym piszę. Nie chodzi mi o mój osobisty przypadek. Wróżbę po prostu
                można źle zinterpretować. Np. moja mama zawsze ode mnie wyciąga ( szczególnie
                ostatnio, jak się wiele przepowiedni spełniło) czy nic nie mówiła o jej lub
                taty śmierci. Ja ją zapewniam, że nie ale ona mi nie wierzy. Sama się boi
                pójść ( z jej charakterem, to w ogóle chybiony pomysł; raczej wszystko by
                interpretowała pesymistycznie.
    • lyche1 Re: wrozka... 07.06.03, 14:54
      Ja mam taką "dobrą" wróżkę. Kilka razy już pisałam na jej temat na forum.
      Chodzę do niej od 1995r co 2-3 lata. Większość co mówi się sprawdza. Fakt,
      mówi ogólnikami, np. mówi mi, ze pewną sprawę powinnam "załatwić poprzez
      urząd" ( była to odpowiedź na konkretnie zadane pytanie) a w realu została
      załatwiona przez policję. Podała mi datę załatwienia tej konkretnej sprawy z
      dokładnością do 2-ch tygodni, przy czym sprawa ta mogła się roztrzygnąc na
      przestrzeni kilku lat. Byłam u niej już 4-ty raz. Zawsze o dalszej przyszłości
      mówi mi to samo. Wróży tylko z 24-rech kart. Ale mam wrażenie, że ona
      nawiązuje "osobisty kontakt" z osobą, której wróży. Pierwszy raz jak do niej
      poszłam, powiedziała mi coś tak bardzo osobistego, że po prostu przestraszyłam
      się, bo czułam się jakby czytała ze mnie jak z otwartej książki. Lubię do niej
      chodzić. Potrafi nawet najgorsze rzeczy tak przekazać, że człowiek nabiera do
      tych spraw innego stosunku ( myślę tu o śmierci). Jest to dla mnie zupełnie
      obca osoba.
      • snow.white Lyche... 07.06.03, 14:57
        ...a mozesz mi powiedziec,gdzie ona przyjmuje???bo ja wtedy nie czytalam,moze
        mnie jeszcze nie bylo.Troche sie boje,naprawde,zwlaszcza po tym,co
        napisalas,ale chcialabym isc.
        Jak nie chcesz tak na forum,to mozesz mailem,ok?
        • lyche1 Re: Oczywiście 07.06.03, 15:06
          Jeśli chcesz przyjechać do Radomia :)) Obiecuję natomiast, że jeżeli się
          zdecydujesz na taką wizytę, to zaopiekuję się Tobą tu na miejscu :))) czyli
          zawiozę i przywiozę. Zresztą Pani ta przyjmuje 300m od trasy E-7 ( Warszawa -
          Kraków)
          • snow.white Oj to super!!! 07.06.03, 15:10
            Dzieki!!!
            Radom nie jest tak daleko ;) a ja bym chciala naprawde...

            jak juz bede miala wakacje,to wtedy sie zglosze do Ciebie,ok?bo na razie
            jeszcze mam te sesje,ale potem przez trzy miesiace jakos czas znajde ;)

            Ale fajnie :)) dzieki!!!!
            • lyche1 Re: Oj to super!!! 07.06.03, 15:13
              Puszczę Ci maila w tej sprawie - za chwilkę :))
              • snow.white Re: Oj to super!!! 07.06.03, 15:14
                ok :)
              • snow.white Nie moglam od razu... 07.06.03, 19:35
                ...ale juz powinna byc odp u Ciebie,pozdrawiam!! :)
    • Gość: miłka Re: wrozka... IP: *.chello.pl 07.06.03, 17:00
      Nie wierzę w żadne wróżki i wróżby. Trzymam się nauki, a fizyka uczy nas, że
      przyszłości nikt i nic przewidzieć nie może, bo przyszłość jest nieokreślona.
      • Gość: lolyta Re: wrozka... IP: *.bct.bellsouth.net 07.06.03, 18:14
        Co do nauki to ja sobie czasem mysle tak: gdyby jakiemus szamanowi pokazac
        komputer z monitorem i powiedziec, ze wlasnie dzieki temu ustrojstwu przekazuje
        i odczytuje sobie mysli z wybranymi osobami, tak jak z Toba w tej chwili, to
        niewykluczone ze on by sie popukal w glowe i stwierdzil, ze to niemozliwe bo
        przecie ani nie wypilam wywaru z peyotlu, ani nie odczynilam niezbednych do
        takich praktyk medytacji, postow czy treningow duchowych. Mozg ludzki
        wykorzystuje jakies 3% swoich mozliwosci i cholera wie, co moze te pozostale
        97%.
        Ja bylam 2 razy u wrozek zaciagnieta przez kolezanki ktore mowily ze te babki
        wiedza wszystko i raczej niewiele sie sprawdzilo. Ale mam bliska kolezanke
        ktora stawia z normalnej talii kart i troche tarota i jest absolutnie
        niesamowita. Mowi rzeczy ktore sie sprawdzaja z dokladnoscia do 1-2 tygodni i
        ktore absolutnie nie sa ogolnikami (np. przy mnie mojemu koledze ktorego nie
        znala powiedziala ze wkrotce znajdzie pieniadze na wyjazd na ktorym mu zalezy
        ale na ktory go nie stac - i faktycznie w ciagu tygodnia dostal list od
        sponsora ktory sfinansowal mu wyjazd na konferencje do Chin, to trudno nazwac
        ogolnikiem...)
        Ja osobiscie jestem zwolenniczka I Ching - tylko trzeba miec dobra ksiazke a
        najlepiej kilka bo jest wiele tlumaczen i zdarza sie ze interpretacja w dwoch
        roznych jest niby taka sama, ale uzyte slowa sa inne i w jednej ksiazce nie
        sposob ich dopasowac do problemu a w drugiej pasuja jak ulal. Pamietam kiedys
        zakochalam sie na krotko w pewnym dupku i I Cing stwierdzil ze to dupek (czego
        jeszcze nie wiedzialam) - ciagnelam te patyczki po 10 razy chyba bo bardzo
        chcialam zeby jednak wyszedl inny wynik i 8 razy dostalam ta sama odpowiedz a 2
        razy napomnienie ze nie nalezy za duzo pytac... no i szybko sie okazalo ze
        Ksiega miala racje...
        • anahella Re: wrozka... 07.06.03, 18:19
          Gość portalu: lolyta napisał(a):

          > Ja osobiscie jestem zwolenniczka I Ching - tylko trzeba miec dobra ksiazke a
          > najlepiej kilka bo jest wiele tlumaczen i zdarza sie ze interpretacja w dwoch
          > roznych jest niby taka sama, ale uzyte slowa sa inne i w jednej ksiazce nie
          > sposob ich dopasowac do problemu a w drugiej pasuja jak ulal.

          Ja mysle ze patyki krwawnika, karty czy runy to zwykle narzedzie. Motorem
          sprawdzania sie wrozb jest nasza podswiadomosc a wrozka czy wyrocznia to tylko
          tlumacz.

          ps. a jak w I Ching wyglada figura "dupek"?;)
          • Gość: lolyta Re: wrozka... IP: *.bct.bellsouth.net 07.06.03, 18:37
            Oj, tam nie ma figur - to nie sa runy. I Ching polega na tym ze jest to ksiega
            z 64 ukladami linii prostych i przerywanych, powstala 5000 lat temu (i przez
            tysiaclecia uzupelniana przez filozofow) - a kazdy z nich ma swoja
            interpretacje, do tego sa cale grube ksiegi komentarzy ktorych nigdy na polskim
            rynku nie widzialam, niestety. Wiec to nie sa figury, tylko slowa. W tym
            wypadku slowa tlumaczyly, ze osobnik o ktorego pytam raczej chce wykorzystac
            moje pieniadze - i to akurat bylo stuprocentowa prawda w tym wypadku...
            • anahella Re: wrozka... 07.06.03, 19:39
              Gość portalu: lolyta napisał(a):

              > Oj, tam nie ma figur - to nie sa runy. I Ching polega na tym ze jest to
              ksiega
              > z 64 ukladami linii prostych i przerywanych

              Oj zartowalam:))) Wiem jak wygladaja uklady I Ching:) W mojej ksiazce nazywa
              sie je figurami i kazda ma swoja nazwe. Dlatego zapytalam o figure "dupek" (nie
              mylic z dupkiem czyli waletem w kartach)
              • Gość: lolyta Re: wrozka... IP: *.bct.bellsouth.net 07.06.03, 21:52
                anahella napisała:

                > Oj zartowalam:))) Wiem jak wygladaja uklady I Ching:) W mojej ksiazce nazywa
                > sie je figurami i kazda ma swoja nazwe. Dlatego zapytalam o figure "dupek"
                (nie
                >
                > mylic z dupkiem czyli waletem w kartach)
                >
                A przypuszczalam ze wiesz, ale forum czyta wieksze grono, ktos moglby byc
                ciekawy... owszem, heksagramy skladaja sie z trigramow bedacych w pewnym sensie
                figurami oznaczajacych zywioly, ale o tym dupku to byla konkretna linia...
                skadinad, wlasnie dzisiaj powtorzylam sobie moja wrozbe sylwestrowa ktorej
                wynik mi sie wybitnie wtedy nie spodobal i cholera wyszlo dokladnie to samo (ta
                sama sposrod ponad 3600 kombinacji...)
    • wiedzma_ple_ple Re: wrozka... 07.06.03, 23:35
      Z pewnością są osoby mające dar "widzenia" i zgadzam się ze warto iść do osoby
      już sprawdzonej.
      Żadna dobra wróżka nigdy nie przepowie nikomu śmierci! I nei dlatego zeby to
      przed kimś ukryć tylko dlatego że to jest jedyna ( a przynajmniej jedna z
      niewielu rzeczy) których na prawdę nikt nawet najlepsza wróżka nie wie. Może
      być zagrożenie ale nigdy żadna nie może ze 100% pewnością wiedzieć że ktoś
      umrze. To nie jest takie proste.
      Sama pamiętam jak na jakiś targach dwie kobietki stały w kolejce do dobrej,
      skąd inąd wróżki, 2 i pół godziny..Jak tylko przyszła ich kolej - uciekły bo
      tak się bały :) Bać się nie ma czego. Też nie jestem za tym żeby latać co i raz
      do wróżki. Karty najczęsciej pokazują nam przyszłość w odniesieniu do sytuacji
      w jakiej teraz właśnie jesteśmy. Są pewne etapy w życiu których nie zmienimy i
      przez które przejść musimy, ale inne obszary, w zależności od naszych poczynań
      mogą ulec zmianie. Wziyta u wróżki jest, dla mnie przynajmniej, takim rzutem
      bezstronnej osoby na to co się dzieje w moim życiu i pokazaniem jakie są przede
      mną drogi, nie wszystkie się w codziennej bieganinie zauważa. Taka wróżba
      pomaga mi spojrzeć na różne rzeczy inaczej, uporządkować sobie życie w pewien
      sposób. A jeśli mam akórat dołek, to czy nie lżej na duszy się robi słysząc że
      już niedługo coś dobrego na mnie czeka? ;) Z tym zaklinaniem przyszłości bym
      nie przesadzała. Reasumując wróżki bać się nie należy, ale nie należy również
      traktować wróżki jako osoby która zwolni nas od odpowiedzialności za nasze
      życie "a bo wrózka powiedziała że zdam ten egzamin to zamiast się kuć pójdę na
      balangę..." ;)
      • snow.white Masz racje... :) 08.06.03, 10:32
        ale ja nie po to do wrozki,wiem,ze egzamin zdam,jak sie bede ladnie
        usmiechac! ;)))))))))))

        a tak powaznie,niby nie ma sie czego bac... ale to jednak jest troszke
        straszne,ze ktos jakby otwiera ksiazke z moim losem i po prostu czyta.... moze
        straszne to zle slowo... ale troche sie tego boje...
        • wiedzma_ple_ple Re: Masz racje... :) 08.06.03, 18:27
          Nic na siłę...wszystko młotkiem :)
          Nie ma się co zmuszać, jak stwierdzisz że chcesz iść to sobie pójdziesz :)
          Mojej przyjaciółce musiałam towarzyszyć do wróżki bo też się obawiała - wyszła
          bardzo zadowolona choć zdziwiona!
          A i jeszcze jedno, warto przed pójściem do wróżki przygotować sobie listę
          rzeczy o które chcesz zapytać. Zwykle bywa tak że wróżka powie to co widzi w
          ręku, kartach (zależy z czego tam wróży) a potem pyta czy jest coś czego by się
          chciało jeszcze dowiedzieć. I jak znam życie to jest ten moment, znany z
          egzaminów, pustka w głowie i nie wiadomo o co się tu zapytać. (Zwykle ilość
          przypominających się pytań jest wprost proporcionalna do odległości dzielącej
          nas od wróżki po zakończonej wizycie).
          Pozdrawiam i jakem Wiedźma życzę satysfakcjonujących przepowiedni :)
          • snow.white Matko Boska... 08.06.03, 18:56
            ...pytania na kartce,jak u ginekologa... ;))))))))))))
            zartuje :) tak zamierzalam wlasnie,bo mam sklonnosc do zapominania...

            Isc to ja chce,jestem juz zdecydowana.A ze sie troche boje,to inna sprawa...

            pozdrawiam Wiedzme serdecznie!! :)
    • Gość: małgosia Re: wrozka... IP: *.katowice.sdi.tpnet.pl 09.06.03, 11:51
      chodzenie do wróżki (mówię o takiej, która rzeczywiście widzi przyszłość,a nie
      o oszukanej) jest bardzo niebezpieczne. Ludzie sobie z tego kpią, ale skutki
      psychiczne i duchowe po jakimś czasie mogą byc tragiczne
      • Gość: Teresa Re: wrozka... IP: *.devs.ac-net.pl 09.06.03, 12:58
        Swieta racja Malgosiu, to samo dotyczy kazdego kontaktu z jakakolwiek
        forma okultyzmu, magii i praktyk mediumistycznych
        Ale kto nas poslucha? Trzeba miec troche wiedzy lub doswiadczenia, zeby
        wiedziec, ze to nie sa niewinne (czyt. nieszkodliwe) zabawy
        • Gość: małgosia Re: wrozka... IP: *.katowice.sdi.tpnet.pl 09.06.03, 13:00
          ooo, czyżby był na świecie jeszcze ktoś, kto nie uzurpuje sobie prawa do
          poznania przyszłości?
        • wiedzma_ple_ple Re: wrozka... 09.06.03, 20:51
          Pójście do wróżki nie jest żadnym okultyzmem! Czy to wciąż średniowiecze? Masz
          prawo wierzyć albo nie, ale nie strasz innych, bo nie ma do tego żadnych
          podstaw.
          Los osoby idącej do wróżki i tak jest już zapisany - w końcu wróżka nie tworzy
          losu tylko go odczytuje - więc wizyta u wróżki powoduje tylko tyle że jej
          klient/klientka staje się bardziej świadoma swojej sytuacji, dowidaduje się czy
          jest sprzyjający okres na działania jakie chce podjąć - ale tak jak pisałam
          wcześniej żadna wizyta u wróżki nie zwalnia nas od odpowiedzialności za swoje
          życie. Czasem wystarczy że ktoś nam przypomni że coś dobrego przed nami - i
          sama taka myśl dodaje nam skrzydeł, dodaje nam sił. Jeśli uważasz że to grozi
          uszczerbkiem na psychice - nikt cię nie zmusza do chodzenia do wróżki - ciekawa
          tylko jestem ile godzin dziennie spędzasz przed telewizorem?...
      • Gość: anahella Re: wrozka... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.06.03, 13:10
        Gos´c´ portalu: ma?gosia napisa?(a):

        > chodzenie do wróz˙ki (mówie˛ o takiej, która rzeczywis´cie widzi przysz?os´c´,a nie
        > o oszukanej) jest bardzo niebezpieczne. Ludzie sobie z tego kpia˛, ale skutki
        > psychiczne i duchowe po jakims´ czasie moga˛ byc tragiczne

        rozumiem niebezpieczne skutki psychiczne - czlowiek moze sie od wrozek uzaleznic albo
        w swoim zyciu chodzic na latwizne poprzez czeste wizyty i tym samym nie brac
        odpowiedzialnosci za swoje wlasne decyzje.

        A o jakich tragicznych skutkach duchowych mowisz?
        • wiedzma_ple_ple Re: wrozka... 09.06.03, 21:01
          a jeszcze BTW - jestem zdania że nic nie dzieje się bez przyczyny.
          Jeśli trafisz w swoim życiu do wróżki - widać po coś to ci było potrzebne.
          Widać coś co tam usłyszałaś miałaś usłyszeć.
          Ale nie oszukujmy się, czy to zaraz musi być wróżka? Nie zdarza wam się głowić
          nad czymś a tu nagle coś ktoś powie, książka otworzy się w miejscu gdzie ni
          stąd ni z owąd masz gotową odpowiedź na pytanie?
          Wróżka jest o tyle lepsza że udziela odpowiedzi na więcej pytań w krótszym
          czasie.
          Jeśli faktycznie czerpanie informacji ze źródeł tych niematerialnych byłoby
          szkodliwe to trzeba by zamknąć oczy, zatkać uszy i jeszcze się czymś znieczulić
          żeby nie odbierać żadnych bodźców. Można, tylko po co?
          Jak się szuka drogi czy odpowiedzi wystarczy się wsłuchać w siebie - tyle że
          jak to w życiu jedni mają lepszy inni gorszy słuch.
          • lyche1 Re: wrozka... 09.06.03, 21:29
            wiedzma_ple_ple napisała:

            > Nie zdarza wam się głowić nad czymś a tu nagle coś ktoś powie, książka
            otworzy się w miejscu gdzie ni stąd ni z owąd masz gotową odpowiedź na
            pytanie?

            Oj tak własnie :)) Czasami w ten sposób szukam wskazówek w - biblii. Co prawda
            w naprawdę wyjątkowych sytacjach. Biblię wybieram, gdyż jest zbiorem
            niesystemicznym. W odróznieniu od słownika czy encyklopedii.
            • Gość: naiwna Re: wrozka... IP: *.waw.cdp.pl, / 172.30.1.* 10.06.03, 13:03
              Wizyty u wróżki moga byc niebezpieczne i na prawdę przetrzegam wszystkich,
              dobrze sie zastanówcie czy rzeczywiście warto tam pójść.
              byłam u wróżki 2 razy w życiu i za każdym razem przezyłam ten sam dramat.
              W obu przypadkach wróżki przepowiedziały mi smierć bliskiej osoby.
              Śmierć taka nie nastapiła, ale zyłąm w okropnym stresie i strachu przez
              wiele miesięcy.
              Nie wiem jak te panie mogą wygadywać takie rzeczy, ale w sumie wiem też
              że jestem sobie winna - jak można mysleć, że jakaś wróżka zna naszą przyszłość.

              Tak na marginesie, to świetny interes - pół godziny jakże wspaniałej
              konsultacji - 120 zł.
              Tylko, że ja nie potrafiłabym zyć ze świadomością, że krzywdzę ludzi i wyciągam
              za to ciężkie pieniądze.
              Nie wierzę w żadne wróżki, dwa razy życie pokazało mi, że mie wolno wierzyc w
              takie praktyki i z nich korzystać,
              bardzo przestrzegam
              D.
              • anahella Re: wrozka... 10.06.03, 13:13
                Gość portalu: naiwna napisał(a):

                > W obu przypadkach wróżki przepowiedziały mi smierć bliskiej osoby.
                > Śmierć taka nie nastapiła, ale zyłąm w okropnym stresie i strachu przez
                > wiele miesięcy.


                Dlatego do wrozki trzeba isc z polecenia. Taka, ktora
                przepowiada smierc nie jest godna polecenia.

                Moja tarocistka mi powiedziala ze nawet gdyby zobaczyla w
                kartach smierc kogos to i tak by nie powiedziala.
                Delikatnie by zasugerowala zalatwienie pewnych spraw (np.
                majatkowych z rodzenstwem itp) gdyby to mialo decydujace
                znaczenie dla zainteresowanego.
    • lastka Re: wrozka... 10.06.03, 14:29
      hmmm, myślę, że chyba jednak coś w tym musi być. Sama u wróżki byłam tylko
      jeden jedyny raz i wciąż na samo wspomnienie mnie ciarki przechodza.
      Spotkałyśmy się przypadkiem nad morzem, ja jestem z Białegostoku a ona z okolic
      Krakowa, co najdziwniejsze to było to, że wszystko o mnie wiedziała o mojej
      rodzinie. Dużo rzeczy mi wywróżyła, część z nich już się spełniła. Dziwne jest
      to, że sprawdziły się rzeczy o których wtedy napewno nie chciałam słyszeć. No i
      oczywiście co najwazniejsze powiedziała mi , że po wielu przebojach i
      wielkich "burzach" ja i jeszcze wtedy mój chłopak weżmiemy ślub. I tak się
      stało.
      Teraz czasami kiedy sobie przypomnę co jeszcze mi przepowiedziała to aż czuję
      lęk przed tym żeby jednak się część z tego nie sprawdziła. Ale jak będzie i co
      się stanie to czas pokaże. Z drugiej strony jednak myślę, że... nawet jest
      takie powiedzenie, że przecież sami jestesmy kowalami swojego losu, i jak sobie
      życie ułożymy to i tak mamy.
      Czasami korci mnie żeby iść do takiej wróżki, ale troszkę się boję...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka