Dodaj do ulubionych

Problem z kotkiem :(

13.06.07, 10:59
Niedługo prawdopodobnie się wyprowadzę. Mieszkam z rodzicami i kotą. Kota
jest najbardziej moja, tzn. zawsze śpi na moich kolanach i tak dalej, wiem ze
najbardziej przywiązana jest do mnie. Jak wyjeżdzam teskni za mną, jak wracam
długo sie nie może nacieszyć. Najchetniej zabrałabym ją ze sobą ale...
Mam duży ogród a moja kota lubi się włóczyć. Ma swoje zakamarki i ścieżki,
czasem wybywa na kilka dni. Kiedy z jakiś powodów nie możemy jej wypuszczać
patrzy smutnym wzrokiem przez okno. Ja wyniszę sie do małego miszkania w
bloku, absolutnie nie będzie można jej wypuścić. Nie wiem co zrobić. To
znaczy wiem, zostawie ją ale będę bardzo tęsknić :(((
Obserwuj wątek
    • nemo1968 Re: Problem z kotkiem :( 13.06.07, 11:04
      Życzę tylko takich problemów :))).
    • jszhc Re: Problem z kotkiem :( 13.06.07, 11:07
      No jasne ze lepiej ja zostawic. Przyzwyczaji sie do nowej sytuacji, a w koncu
      na pewno bedziesz ja odwiedzac.
    • i.nes Re: Problem z kotkiem :( 13.06.07, 11:09
      Na osiedlach wyprowadza się koty... na smyczy :) Serio! Widziałam nie raz. Może
      to jest jakieś rozwiązanie? Czasem tęsknota ma dużo bardziej dramatyczne skutki
      dla obu stron, niż ograniczenie rewiru.

      --
      Life's a journey, not a destination.
      • figgin1 Re: Problem z kotkiem :( 13.06.07, 14:21
        i.nes napisała:

        > Na osiedlach wyprowadza się koty... na smyczy :) Serio! Widziałam nie raz.
        Może
        > to jest jakieś rozwiązanie? Czasem tęsknota ma dużo bardziej dramatyczne
        skutki
        > dla obu stron, niż ograniczenie rewiru.
        >
        Nie moja kota. Już próbowałam prowadzać ją na smyczy, jak miała ruję. Najpierw
        dała się wlec, potem wyłaziła z szelek. Nie wiem jak to robi, ale wyplątuje się
        z nich w kilka sekund.
    • funny_game Re: Problem z kotkiem :( 13.06.07, 11:14
      A okres próbny razem z kicią w nowym mieszkaniu nie wchodzi w rachubę?
      Zobaczysz, jak będzie się zachowywała. Poza tym, na kocie smutki sprawdza się
      towarzysz zabaw, czyli drugi kot :)
    • echtom Re: Problem z kotkiem :( 13.06.07, 11:20
      Ja zabrałam dwie koty, wyprowadzając się ze wsi do miasta. Młodsza szybko się
      przystosowała, starsza bardziej lubiła długie włóczęgi i faktycznie czasem
      patrzy smutnym wzrokiem przez okno. Ale jak ktoś zauważył, można spróbować
      wyprowadzać na smyczy, ewentualnie wypuścić na trochę w jakimś bezpiecznym
      miejscu.
      • figgin1 Re: Problem z kotkiem :( 13.06.07, 14:22
        echtom napisała:

        > Ja zabrałam dwie koty, wyprowadzając się ze wsi do miasta. Młodsza szybko się
        > przystosowała, starsza bardziej lubiła długie włóczęgi i faktycznie czasem
        > patrzy smutnym wzrokiem przez okno. Ale jak ktoś zauważył, można spróbować
        > wyprowadzać na smyczy, ewentualnie wypuścić na trochę w jakimś bezpiecznym
        > miejscu.

        Moja kota wyłazi ze smyczy a wypusczona w bezpiecznym miejscu zniknie na dwa
        dni, to nie wchodzi w rachubę.
    • qw994 Re: Problem z kotkiem :( 13.06.07, 11:21
      Nie uwierzysz, ale jestem dokładnie w takiej samej sytuacji. Wyprowadziłam się
      w piątek, koteczka została. Nie chciałam jej zabierać z podobnych względów.
      Smutno mi...
      • figgin1 Re: Problem z kotkiem :( 13.06.07, 14:25
        Współczuję ci, wiem co teraz czujesz.
    • zaskoczyl_mnie Re: Problem z kotkiem :( 13.06.07, 11:49
      Uwazam, ze zdecydowanie zostawic w domku z ogrodem. Moja przyjaciolka zabrala
      swoja kote do bloku po 3 latach zycia na wsi - kotka plakala, byla nerwowa,
      stracila chec zycia. Po odwiezeniu do rodzicow wstapilo w nic znow zycie -
      poluje, buszuje, zyje pelnia zycia!
    • eluch_a Re: Problem z kotkiem :( 13.06.07, 11:55
      Ja miałam identycznie z psem, kiedy wyjeżdżałam na studia. Pies był mój, spał u
      mnie w pokoju, chodzil na spacery ze mną. U rodziców mieszkam w domu
      jednorodzinnym, jest duża działka, on ma swoje zakamarki, swoją budę (chociaż
      spi w domu) i w ogóle mieszka tam. Ja przeprowadzałam się do mieszkania w
      bloku: fakt, dużego, ale jednak w bloku, poza tym całe dni albo na uczelni,
      albo w czytelniach. Zostawiłam go w domu. Początki były trudne, teraz
      pożegnania są ciągle trudne, bo piesio się obraża jak wyjeżdżam i całą
      niedzielę mnie unika "za karę", ale jest nieźle. Na pewno jest w domu
      szczęśliwszy.
    • eluch_a Re: Problem z kotkiem :( 13.06.07, 11:56
      Aha, pomyśl o kotce, skoro ją tak kochasz, a nie o sobie.
    • steffka82 Re: Problem z kotkiem :( 13.06.07, 12:00
      U mnie minęło już ponad 6 lat od wyprowadzki i kocurek jak przyjezdzam to najpierw mnie ignoruje, a jak tylko usiąde to nawet nie wiem kiedy wpakuje się na kolana:) Pozniej lubi troche posiedziec w torbie;) Jak zaczynam sie pakować to chodzi i takie ma smutne oczka, że mi się serce ściska, a jak już wychodze to leży na kanapie i nawet głowy nie podnosi tylko tak patrzy w góre..:(Ale wiem, że u rodziców mu jest najlepiej, jest bardziej zżyty z mama i jak jest jej godzina powrotu z pracy to juz siedzi pod drzwiami czeka:)
    • frutka1 Re: Problem z kotkiem :( 13.06.07, 12:52
      Miałam podobną sytuację, tyle tylko że ja nie mogę odwiedzać moich
      kocurków...nawet nie wiem co u nich. Miałam 2 śliczne, rasowe, mądre, typowo
      domowe, śpiące w łóżeczkach kota i kotke. Łaziły za mną wszędzie i też
      mieszkałam w domu z ogródkiem. No ale los tak pokierował moim zyciem, że się
      rozwiodłam..no i przeprowadziłam się do rodziców a tam 2 domowe psiaki wiec
      siłą rzeczy nie moglam ich zabrać. Na poczatku tęsknilam strasznie brakowało mi
      tych futrzaków u rodziców pomieszkałam kilka miesiecy potem mieszkanie w bloku
      i zastanawiałm się czy ich nie zabrać ale mój tryb pracy to ok 15 godz dziennie
      i chyba nie moglabym im tego zrobić. Wiem natomiast że mój były mąż tez bardzo
      je lubiał i mam nadzieje że dobrze się mają.
      Wiec jak widac zycie czasami tak sie uklada ze nie zawsze można wszystko ze
      soba polaczyc tak jak by sie chciało. Ty masz to szczęście że zawsze mozesz je
      odwiedzać:)
      • akkknes Re: Problem z kotkiem :( 13.06.07, 15:46
        ja tez mam kocura i nie wiem no nie wyborazam sobie sytuacji ze wyprowadze sie
        od rodzicow - bo z jednej strony kot jest moj i to ze mna spi, za mna czeka pod
        drzwiami jak jestem na imprezie albo w ogole jak mnie wieczorem nie ma w domu,
        ale z drugiej strony wiem ze zabierajac go ze soba zabralabym go rodzicom
        ktorzy tez go uwielbiaja (bo ten moj kot to jak kolejny dzieciaczek w domu jest
        traktowany)
    • butterflymk Re: Problem z kotkiem :( 13.06.07, 15:58
      to zrób z niego kotka w sosie słodko-kwaśnym :)
      żartuję...
      ja też mam kota i wyrzuty sumienia jak go samego zostawiam na cały dzień w domu.
      a on musi mieć towarzystwo i często płacze bardzo.
      • kontik_71 Re: Problem z kotkiem :( 13.06.07, 19:52
        No to drugi kot... ja mam 3 i powiem Cie, ze nie ma wiekszej roznicy czy ma sie
        jednego czy 3 koty... :) Gdybym mial sie rozstc z zona to ja biora najstarsza
        kotke i najmlodszego kocurka a zona srodkowa kotke.. tak wybraly koty i
        zdecydowaly koga bardziej lubia :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka