Dodaj do ulubionych

nienawidzę meża - zabrania mi wsyztkiego

17.06.07, 21:49
a.. takaa krótka historia mojego zycia z mężczyzną, którego z każdym niem coraz bardziej nienawidzę. Sama nie wiem jak mogłam tego wszystkiego nie widzieć przed ślubem, albo może raczej nie chcialam widzieć, bylam zaślepiona chorą przygnebiającą miłością.

W myślach biję się, nie zrozumie mnie nikt kto tego nie przeżył - udaję przed sobą, żę jakoś dam radę przetrawać, przecież życie trwa krótko pożyje jeszcze zaledwie pewnie ok. 60 lat, może Bozia rozkaże więcej -to przecież nic. Jakoś to zniosę, tę udrękę samotność. Saomotność z mokm mężem, nie chcę już dzieci - tylko dlatego, że nie jstem egoistką, utaiłam w sobie wolę macieżyństwa, duszę ją w sobie i męczy mnie to, że nie mam dziecka, ale nie chcę robić klejnemu istanieniu krzywdy moją zgryzotą ukrywaną tak głęboko, że nikt się jej nawet nie domyśla. Patrząc na męża, uśmiechając się , zmuszając się do kochania się - moje oczy mówią tlyko jendo-nienawidze Cię tak bard\zo, .że śni mi się to w nocy. Sen przeistacza się w istną manię i trwa nawet po prezbudzeniu się, trwa w pracy, po przyjściu do domu, po ugotowaniu obiadu, po spacerze, po kolacji po całej tej beznadziejej egzystencji... a za co tak go nienawidzę - za zniewolenie - taki jak jest w krajach arabskich. czujęsię znieowlona, czuję sięwlasnościąjego potwora, którego kiedyś miałam czelność kochać, a raczej tak moja podświadomość miała czelność mówić, krzyczeć i -przekonywać do ślubu - cholera nie wybaczę sobie tego NIGDY!!!!!!!!!!!

zNINAWIDZĘ WKRÓTCE SIĘBIE, SENS ISTANIENIA.. jeszcze troszkę, żyję tak krótko a równie krótko zostalo czasu dpo mego kresu, bo to życie takie krótkie prawda?? tak chciałabym uciec zaszyć się prze dnim!!

Ciągle mnie kontroluje, każdy mój gest, nie mam siebie z resztą nigdy nie miałam - już jak byliśmy parą, straciłam wszystkie kontakty przyjacielski, byłam tlkyo jego, nosiłam ubrania takie jakon chce, malowałam się tlkyo jak on chaiał...

Zabbrania mi się spotykać z koleżankami bez jego obecnoście - nosić sukienek, nie m owiąc już o dekoldzie lekko odslaniający rowek w piersiach, zmusz amnie,...do szytkiego... wypomina mi wszytko nawet to , że kupuję makaron szampon do włsosów - wszytk mi w końcu wypomni.... nienawidzę tego zycia, lae co zrobić nie mam odwrotu.. dopiero rok po ślubie dopiero i juz.. dam radę bo muszę..

teraz kończę , blo muszę - zaraz przyjdzie ale jeszcze coś naskrobię

pa

PS. nie liczę na moralne odpowiedzi-musiałam to tlyko napisać gdziekolwiek
Obserwuj wątek
    • m_agilla Re: nienawidzę meża - zabrania mi wsyztkiego 17.06.07, 21:51
      Nie mogę czytać z tymi literówkami.

      P.S. Rozwiedź się.
    • kadfael Re: nienawidzę meża - zabrania mi wsyztkiego 17.06.07, 21:53
      A co to wg ciebie znaczy moralne wypowiedzi?
      Jeśli jesteś katoliczką-KK przewiduje coś takiego jak separację.
    • anulex Re: nienawidzę meża - zabrania mi wsyztkiego 17.06.07, 21:55
      A może terapia małżeńska?

      ---
      Tabula Rasa - forum dla ludzi kochających dyskusje.
      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=45427
    • qw994 Rozwiedź się (n/t) 17.06.07, 22:00

    • deodyma Re: nienawidzę meża - zabrania mi wsyztkiego 17.06.07, 22:03
      wybacz, ale sama przyczynilas sie do tej calej sytuacji.
    • ada_adecka Re: nienawidzę meża - zabrania mi wsyztkiego 17.06.07, 22:04
      Zawsze się zastanawiałam, jak kobiety mogą godzić się na takie upokorzenie.
      Dlaczego poświęcają (i marnują) całe swoje życie, bo już są po ślubie, "już nie
      ma odwrotu".

      nienawidzę tego zycia, lae co zrobić nie
      > mam odwrotu.. dopiero rok po ślubie dopiero i juz.. dam radę bo muszę..

      Jasne, jak się czyta takie coś, to się nóż w kieszeni otwiera. Szkoda słów.

      Dziewczyno, daj sobie z tym spokój, zostaw psychopatę i znajdź faceta, który
      będę cię kochał i nosił na rękach. Nic nie tracisz, "najwyżej" nieszczęśliwe
      życie.
      • atakaja Re: nienawidzę meża - zabrania mi wsyztkiego 17.06.07, 22:13
        Macie rację, sama się do tego przyczyniłam, a teraz pozostało mi użalanie się nad sobą. Sytuacja jest dość złożona i nieszczęśliwa. Rzwód to łatwe słowo dla obserwatora...nie dla mnie. Owszem jestem katoliczką, więc.. nie ma powrotu ze względu na wszytko.

        Moralne- czyli typu rozwiedz się ... a co zrobię, jak ułożę życie? on mnnie najpierw zniszczy, zmanipuluje bo on to potrafi... k.. na kogo ja trafiłam, szkoda, że trafił na osobe tak słaba psychicznie, nieporadną emocjonalnie...


        Dręczy mnie przenikliwie ta sytuacja, tłamsze w sobie samą siebie, swoje emocje. Boję się, że kiedyś wybuchnę, ale wówczas wyżądzę krzywdę niestety sobie.

        Przepraszam za literówki, postanawaiam poprawę.
        • deodyma Re: nienawidzę meża - zabrania mi wsyztkiego 17.06.07, 22:18
          przeprasza, , ale co znaczy " co zrobie i jak uloze sobie zycie"? ile masz lat?
          bo piszesz, jakbys miala conajmniej 60 lat a Twoje zycie wlasnie sie konczy.





        • kadfael Re: nienawidzę meża - zabrania mi wsyztkiego 17.06.07, 22:18
          atakaja napisała:

          > Macie rację, sama się do tego przyczyniłam, a teraz pozostało mi użalanie się
          n
          > ad sobą. Sytuacja jest dość złożona i nieszczęśliwa. Rzwód to łatwe słowo dla
          o
          > bserwatora...nie dla mnie. Owszem jestem katoliczką, więc.. nie ma powrotu ze
          w
          > zględu na wszytko.
          >

          To jeszcze raz powtórzę. KK douszca separację

          > Moralne- czyli typu rozwiedz się ... a co zrobię, jak ułożę życie? on mnnie
          naj
          > pierw zniszczy, zmanipuluje bo on to potrafi... k.. na kogo ja trafiłam,
          szkoda
          > , że trafił na osobe tak słaba psychicznie, nieporadną emocjonalnie...

          Nie masz rodziców, rodzeństwa innych krewnych? Jeśli sama jesteś za słaba
          psychicznie żeby się mu przeciwstawić, to zwróć sie do nich. Może istnieje
          jakaś wspólnota kościelna, na której możesz się oprzeć? Naprawdę Kościól nie
          każe trwać u boku męża-sadysty(nawet jeśli to sadysta-psychiczny).
          >
          >
          > Dręczy mnie przenikliwie ta sytuacja, tłamsze w sobie samą siebie, swoje
          emocje
          > . Boję się, że kiedyś wybuchnę, ale wówczas wyżądzę krzywdę niestety sobie.
          >
          > Przepraszam za literówki, postanawaiam poprawę.
      • fantumtam Jesteś idiotką! 18.06.07, 11:49
        Sorry, ale jak Cię tak chłop krótko trzyma, a Tobie jest z tym żle, to od niego
        odejdż, znam już taką jedną, która marnuje sobie życie, jak Ty. Powodzenia na
        nowej drodze życia...
      • xvqqvx Re: nienawidzę meża - zabrania mi wsyztkiego 19.06.07, 20:24
        Widzisz - są wśród ludzi (częściej wśród kobiet, ale i wśród mężczyzn ich nie
        brak) osoby o mentalności "męczennika".
        Osoby takie wchodzą w układ typu nieudany związek etc. i tkwią w nim latami,
        ponieważ dzięki temu mogą się w swoim otoczeniu użalać nad sobą w stylu:
        "Jaka ja biedna./Jaki ja biedny. BUUUU!!! Współczujecie mi, prawda?".
        Otoczenie początkowo reaguje w stylu:
        "Współczujemy ci. Jakaś ty biedna./Jakiś ty biedny. BUUU!!!".
        I "męczennik" jest zadowolony. Wszelako prędzej czy później pojawiają się głosy
        zwątpienia w posłannictwo "męczennika". Wtedy ta osoba reaguje agresją w
        stosunku do wątpiących:
        "Ty taki owaki! Ty taka owaka! Jak śmiesz nie współczyć mi biednej
        <<ofierze>>!".
        Agresja owa powoduje jednak, że wątpiących jest coraz więcej, bo widzą, że
        "męczennik" to nie żadna "ofiara", ale wygodny cwaniak.
        Wtedy "męczennik" obraża się na otoczenie i szuka nowego, gdzie może znów
        swobodnie powtarzać:
        "Jaka ja biedna./Jaki ja biedny. BUUUU!!! Współczujecie mi, prawda?".
        I wszystko zaczyna się od nowa...
    • magdalina20 Re: nienawidzę meża - zabrania mi wsyztkiego 17.06.07, 22:12
      a czy kiedykolwiek intuicja podpowiadała Ci ,że należy się zastanowic nad
      waszym związkiem?? Czy będąc w związku z obecnym mężem nie odczułaś nigdy że
      zrobilaś coś wbrew sobie/swojej intuicji??
      • atakaja Re: nienawidzę meża - zabrania mi wsyztkiego 17.06.07, 22:16
        magdalina20 napisała:

        > a czy kiedykolwiek intuicja podpowiadała Ci ,że należy się zastanowic nad
        > waszym związkiem?? Czy będąc w związku z obecnym mężem nie odczułaś nigdy że
        > zrobilaś coś wbrew sobie/swojej intuicji??


        Cały ten związek to postępowanie wbrew sobie. Widzę to teraz z perspektywy rocznego małżeństwa. Nie wiem co sobie wyobrażałam, że po ślubie będzie lepiej- niee... jest tak samo.. heh paranoja. Mówię Wam, gdybym miała ten rozum rok temu-mój Boże. Potrzebuję terapeuty... inaczej się zniszczę, nastąpi autodestrukcja, apatia...tlyko tak potrafięwalczyć-chyba
    • heart_of_ice Re: nienawidzę meża - zabrania mi wsyztkiego 17.06.07, 22:14
      jestes masochostka?
      odejdz

      Pauli
      --
      Jeśli chcesz wiedzieć, co ma na myśli kobieta, nie słuchaj tego, co mówi - patrz
      na nią"
      • atakaja Re: nienawidzę meża - zabrania mi wsyztkiego 17.06.07, 22:23
        heart_of_ice napisała:

        > jestes masochostka?
        > odejdz
        >
        > Pauli
        > --
        > Jeśli chcesz wiedzieć, co ma na myśli kobieta, nie słuchaj tego, co mówi - patr
        > z
        > na nią"


        chyba masz rację, teraz jestem mądrzejsza, nie mogłabym byc projektantką - nie potrafię spojrzeć na żadną sytuację z boku, z dystansem...

        Pocieszam się każdą chilą "mila" takowa nastęopuje zawsze wtedy, gdy ubiorę się jak on chce zaprosimy koleżankę najlepiej do nas do domu, i on oczywiście musi byc przy tej roozmowie ;] muszę uważać co mówię, hamować emocje itp.. Zawsze wtedy jest dobrze, sytuacj jest inna, gdy musimy iśc gdzieś, choćby na zakupy, do znajomych... na imprezy nie chodzimy -nigdy nie chodziliśy, bo przecież tam sąfaceci-prawda jego rywale???

        Ps. Nigdy go nie zdradziłam, i nie zrobię tego!!To nie moja natura. On mnie też nie zdradził, ani tego nie zrobi.


        Ciągle mi wmawia moją nieporadność życiowąjak tlyko się jemu zwierzę, bo komu mam się zwierzyć. Ale zwierzam się tylko o sprawach dotyczących pracy. Naatromiast o moich emocjach z nim nnie rozmawiam, zniszcyzł by mnie całkowicie. Nie mam jikogo przecież Do mamy dzwonię w tajemnicy przed nim. Ale nie klopoczę jej moimi emocjami, kazała by mi się rozwieźć, tata pewnie też. Każdy by mi kazał jakby wiedział jaki on jest naprawdę... nikt nie wie. Jednak nie bije mnie, jak to zrobi raz to koniec. Bije moje emocje moją dumę.. i jak ktoś powiedział upokaża mnie ale na razie w samotności...Dlatego nie checę mieć już dzieci ze względu na ich dobro.
        • konrado80 atakaja 17.06.07, 22:31
          > Jednak nie bije mnie, jak to zrobi raz to koniec.
          rozwiesc sie teraz nie mozesz bo Cie nie bije, ale jak Cie udezy, to wtedy nie
          bedzie problemu??
          po co w tym siedzisz?? dlaczego nie mozesz sie rozwiesc??
          piszesz ze nie masz znajomych, nie masz nikogo
          a jednak masz rodzicow, masz jakies przyjaciolki, ktore Cie odwiedzaja
          wiec czemu nie powiesz rodzicom i nie poprosisz ich o pomoc?? niech pomoga
          Tobie odejsc od niego
    • triss_merigold6 Re: nienawidzę meża - zabrania mi wsyztkiego 17.06.07, 22:22
      Lubisz dostawać kopy? Gratuluję. Rozwiedź się, póki jeszcze można ale najpierw
      skorzystaj z pomocy psychologicznej w jakimś centrum kryzysowym.
      Na jednej szali katolicyzm, na drugiej reszta parszywego w perspektywie życia.
      Jesli stawiasz na bycie katoliczką z pełnymi konsekwencjami to od razu załóz
      sobie foliową torebke na głowę - oszczędzisz sobie cierpienia.
      • atakaja Re: nienawidzę meża - zabrania mi wsyztkiego 17.06.07, 22:26
        tak, ale on bysię dowiedział, zrobiłby ze mnie wariatkę. Swoimi sposobami dowiedziałby się po co chodzętam.. przecieżmusi wiedzieć wszytko kontrolować mnie, moje kroki, komórkę, każdąminutę. Nawet gdy spóźnie się do domu..zawsze czekają na mnie podejrzenia, ale wcześniej są przekazane telefonicznie.. a jak -dla pewności natura;lnie. ale nie z powodu troski...
        • triss_merigold6 Re: nienawidzę meża - zabrania mi wsyztkiego 17.06.07, 22:29
          To zniknij bez uprzedzenia. Chyba możesz do kogoś zadzwonić i poprosić o pomoc?
          A "zrobić wariata" z kogoś na szczęście nie jest tak łatwo. Wzory pozwów
          rozwodowych masz w necie.
        • 4niturka a ja bym chciala 17.06.07, 23:11
          dowiedziec sie,jak wyglada wersja drugiej strony. Rok od slubu, to naprawde
          malo czasu, zeby az tak sie skonfliktowac.
          Moim zdaniem mozesz miec jakas psychoze...
          • konrado80 Re: a ja bym chciala 17.06.07, 23:15
            przeczytaj jej pozostale posty i zauwazysz ze tak samo bylo tez przed slubem
          • minasz Re: a ja bym chciala 17.06.07, 23:18
            racja w terazniejszych zwiazkach to czesto kobiety znecaja sie psychicznie nad
            facetami
    • annna84 Re: nienawidzę meża - zabrania mi wsyztkiego 17.06.07, 23:06
      To jakiś żart, prowokacja?

      "Do mamy dzwonię w tajemnicy przed nim. Ale nie klopoczę jej moimi emocjami,
      kazała by mi się rozwieźć, tata pewnie
      też. Każdy by mi kazał jakby wiedział jaki on jest naprawdę... nikt nie wie."

      Czyli wiesz, że stanęliby po twojej stronie, nie jesteś sama, ale ty wolisz
      zostać z nim. Więc o co chodzi? Czemu się żalisz? Przecież on cię tak traktuje
      za twoją zgodą. Nie robisz nic żeby to zmienić.

      Powinnaś powiedzieć o wszystkim rodzinie, pójść do psychologa, złożyć pozew o
      rozwód. Ślub kościelny też pewnie dałoby się unieważnić.
      Ale ty pewnie nie zrobisz nic...bo po co, przecież on i tak cię znajdzie i
      zniszczy...lepiej nic nie zmieniać...z pewnością ułożyłabyś sobie życie na
      nowo, mogłabyś być szczęśliwa...ale po co próbować, lepiej się poddać...
      Wszystko zależy od ciebie.
      • nella27 Re: nienawidzę meża - zabrania mi wsyztkiego 18.06.07, 09:32
        Atakaja.... mam wrażenie,że jesteś osobą strasznie niezaradną życiowo i boisz
        się być szczęśliwa.Strach Cię paraliżuje,lękasz sie co inni ludzie powiedzą?
        Życie na prawde nie jest długie i należy szukać w nim radości, a nie trwać w
        jakiejś traumie.
        Związek który Cie niszczy emocjonalnie to na dłuższą metę tragedia.
        Na pewo dasz radę...... poradzisz sobie. Musisz tylko w siebie uwierzyć.
    • minasz Re: nienawidzę meża - zabrania mi wsyztkiego 17.06.07, 23:07
      a w czym problem? przeciez nawet dzidzi nie masz
    • summerlove Re: nienawidzę meża - zabrania mi wsyztkiego 17.06.07, 23:55
      jak to "nie ma odwrotu"??
      oczywiście że jest. odejdź od tego potwora.
      • uyu Re: nienawidzę meża - zabrania mi wsyztkiego 18.06.07, 02:12
        Hm.... z tego co piszesz wynika, ze masz nieco ponad dwadziescia lat i juz z
        gory wiesz, ze bedziesz w ciszy i cierpieniu cierpiala przez nastepne 60 lat.
        Jelsi lubisz, to prosze bardzo. Tylko dlaczego? Boisz sie gorszych warunkow
        materialnych? Nie utrzymasz sie z wlasnych zarobkow? No to cierp.
        Ja z pierwszego malzenstwa wyszlam w bardzo dobrym humorze, z bielizna osobista
        i szczoteczka do zebow. Moglam zabrac graty i klamoty, dzielic mieszkanie i
        procesowac sie latami. A pies to tracal. Krotki rozwod i witaj wolnosci, choc
        tak naprawde to nikt mnie nie zniewalal, bo przyczyny byly inne. Minely lata i
        niczego nie zaluje. Dalam sobie doskonale rade.
        Trzeba tylko chciec, a wlasciwie wiedziec czego sie chce.
    • ela282 Re: nienawidzę meża - zabrania mi wsyztkiego 18.06.07, 07:31
      To tak jakbym czytała o swojej córce. Te same zakazy. Wytrzymała 6 lat. Teraz
      ułożyła sobie życie na nowo. I bardzo sie cieszę, ponieważ widzę jaka jest
      teraz szczęśliwa. Nie marnuj sobie życia z takim facetem. On Cię kompletnie
      zniewoli. Żadne tłumaczenia, prośby nie pomogą. Będzie posuwał się coraz dalej
      i będzie Ci jeszcze ciężej. Nie trać swoich najlepszych lat z kimś kto Cię nie
      szanuje. Jak córka pytała mnie co ma zrobić, ja zawsze mówiłam - jak sobie
      poscielisz tak się wyśpisz.
      • hollygolightly85 Re: nienawidzę meża - zabrania mi wsyztkiego 18.06.07, 08:45
        wiecie co, a może jest po prostu taki typ kobiet, którym to po prostu odpowiada?
        Moja przyjaciółka- cudowna, ciepła, MĄDRA I ROZSĄDNA (jak mi się do niedawna
        zdawało) osoba, związała się ostatnio z TAKIM burakiem, że jak go poznałam, to
        mi się chciało wyć z rozpaczy.
        obiektywnie jest po prostu odrażający- nie dba w najmniejszym stopniu o swój
        wygląd, ubiera się niedbale,mimo młodego wieku- brzuszek piwny, no po prostu
        dramat. ale wzbraniając się przed głosami krytyki, bo przecież nie wygląd
        najważniejszy- to jest po prostu jakiś kompletny burak i prostak. Opowiada
        jakieś świńskie dowcipy i burczy- no po prostu nie da się z nim normalnie
        porozmawiać!!!I jest oczywiście zazdrosny o wszystko!Uważa, że on powinien być
        najważniejszy ( i uwierzcie że jest), że ona poświęca mu za mało czasu...
        musi go pytać o zgodę na spotkanie ze mną, o zgodę na zakup ubrania, o
        wszystko!. No po prostu mi się to w głowie nie mieści!Bo moja przyjaciółka to
        naprawde fantastyczna osoba i ja po prostu NIE WIEM dlaczego z nim jest, nie
        potrafię tego w żadnen sposób wytłumaczyć.
        A najgorsze jest to, że jeśli on ją zostawi, to wiem, że ona może sobie coś
        zrobić...
        Jeszcze nie zebrałam sił, żeby z nią o tym porozmawiać, ale szczerze mówiąc
        nawet nie wiem jakich argumentów miałabym użyć, bo to jest po prostu jak
        rzucanie grochem o ścianę, tak jak w przypadku autorki wątku.
        KOBIETO, nad czym ty się w ogóle zastanawiasz?!?!?!Rozwiedź się!
        • atakaja Re: nienawidzę meża - zabrania mi wsyztkiego 18.06.07, 10:17
          Gdyby taka sytuacja odpowiadała, to nie użalałyby się nad sobą.
          • deodyma Re: nienawidzę meża - zabrania mi wsyztkiego 18.06.07, 10:22
            najwidoczniej tez odejscie od meza w ogole nie wchodzi w gre? przeciez
            napisalas, ze jakies 60 lat bedziesz znosic zycie z nim...
          • horpyna4 Re: nienawidzę meża - zabrania mi wsyztkiego 18.06.07, 10:49
            On się znęca nad Tobą psychicznie. Zbieraj dowody, nagrywaj jego wypowiedzi,
            pomyśl o świadkach (ukrytych przed nim). Wtedy w razie czego możesz zażądać
            rozwodu z jego winy i misiek będzie musiał bulić alimenty, a poza tym nie uda
            mu się zrobić z Ciebie wariatki. Zresztą to on ma problemy psychiczne i pomyśl
            o udowodnieniu tego - jeżeli uda Ci się uzyskać opinię, że gość jest porąbany,
            nie powinno być najmniejszych problemów z unieważnieniem ślubu kościelnego.
            Poszukaj sojuszników wśród najbliższych, bo sama nie dasz rady. Tylko uprzedź
            ich, żeby się niczym nie zdradzali, bo nie uda Ci się zebrać dowodów. No i
            koniecznie weź prawnika.
    • butterflymk ...Zabij go :D 18.06.07, 10:20
    • summerlove atakaja 18.06.07, 10:24
      cholera, babo, weź dupe w troki i zostaw tego debila bo mnie szlag trafia jak
      to czytam. nie wierze że jestes taka sierotką marysią która bez męża sobie nie
      poradzi. odejdz od niego i zacznij zyc. przestań się użalać kobieto i działaj.
      ja pier*
    • butterflymk Re: nienawidzę meża - zabrania mi wsyztkiego 18.06.07, 10:27
      Nie rozumiem po co sie męczyć
      życie marnujesz sobie i jemu...
      Przecież po to sa rozwody żeby z nich korzystać :D
      • krzysiek1042 Re: nienawidzę meża - zabrania mi wsyztkiego 18.06.07, 10:29
        z tych nerwów to w klawierkę ciężko Ci było trafić :) .Weź go tak jak on Ciebie :)
        • rasgeea Re: nienawidzę meża - zabrania mi wsyztkiego 18.06.07, 10:51
          jeżeli już pzred ślubem widziałaś, że separuje Cie od przyjaciół to trzebabylo
          sie nad tym zastanowic. Ale nie ma co plakac na rozlanym mlekiem. Zostaw go.
        • butterflymk Re: nienawidzę meża - zabrania mi wsyztkiego 18.06.07, 12:00
          a dlaczego sie denerwujesz Chłopczyku? :D
    • sapalka1 Re: nienawidzę meża - zabrania mi wsyztkiego 18.06.07, 10:52
      No nie rozumiem. NIenawidzisz męża, stosuje wobec Ciebie przemoc psychiczną, masz rodziców, którzy poparli by Twoją decyzję o rozwodzie, mało tego: doradzili by coś takiego - a Ty siedzisz z tym facetem i dajesz sie niszczyć.
      Odjedź od niego - z dnia na dzień, bez uprzedzenia.
      Wcześniej możesz przygotować się do rozwodu: powiedzieć rodzicom, znajomym jak sytuacja wygląda (koleżanki będą mogły potwierdzić Twoje zeznania, że zawsze przebywał z Wami w czasie spotkań itp), zadzwoń na niebieską linię- psycholog wysłucha, doradzą co zrobić krok po kroku - bo to jest przemoc psychiczna, jeżeli nie godzisz się na fizyczną to czemu na psychiczną pozwalasz? Wejdź na www.niebieskalinia.pl - znajdziesz nr telefonu porady i zrób sobie test czy jesteś ofiarą przemocy psychicznej - z tego co piszesz, wyjdzie Ci, na pewno, że jesteś. MOże to Cię przkona do działąń.
      MOżesz spróbować ponagrywać jego wypowiedzi itp
      Ale odejdź od niego.
      No chyba, że jesteś masochistką...
    • netka6666 Re: nienawidzę meża - zabrania mi wsyztkiego 18.06.07, 11:37
      Droga autorko wątku!
      Coś mi się zdaje, że Twój mąż to Ci raczej wmówił, że jesteś niezaradna życiowo
      i że bez niego zginiesz. Nie masz pojęcia, jak silni potrafią być w takich
      sytuacjach ludzie, których świat czasem odbiera jak "niezaradne, życiowe
      pierdoły". Nie oglądaj się nawet czy staną za tobą rodzice, przyjaciele. To
      TWOJE życie a nie ich.
      Ja zdecydowałam się na taki krok dopiero po 10 latach związku. Nie krochmal
      głupot, że życia już przed Tobą nie będzie. Ja zostałam sama w wieku 33 lat, bez
      dzieci i z rodzicami i reszta rodziny, która się ode mnie odwróciła. Do tej pory
      uważają, że zmarnowałam sobie życie rozstając się z mężem. I nie wolno Ci się
      godzić na uśpienie macierzyństwa !!!!! Nikt nie jest tego wart aby rezygnować
      dla niego z bycia mamą! A jak mu sie znudzisz za 20 lat i Cię zostawi?
      Zostaniesz sama jak palec i nie darujesz sobie, że się nie zdecydowałaś na
      dzieci. Bądź dzielna i nie łam się! Zostaw hu.. Ja jestem żywym przykładem na
      to, że da się to zrobić i że warto! Nawet gdy zostajesz sama - bez poparcia
      nawet rodziny. Dopiero teraz jestem szczęśliwa, mało, że taka stara du... jak ja
      znalazła ukochanego faceta, mało, że w końcu mam w domu 2 koty, o których
      posiadaniu mogłam zapomnieć będą z ex to najważniejsze: za kilka tygodni będę
      mamą. I ten ostatni fakt wart jest każdej walki i każdej łzy, jaka Cię czeka gdy
      zdecydujesz sie odejść. Początki zawsze bywają trudne. Dasz radę. Spox:) chwilach
      • fr-edza Re: nienawidzę meża - zabrania mi wsyztkiego 18.06.07, 11:50
        Jesteś z potworem...czytają co to jest mi naprawde smutno...sama czuję się
        zniewolona w małżeństwie...ale aż tak zle jak Ty to nie mam...Nie mogę niegdzie
        wychodzić towarzysko , czuję się kontrolowana nawet idąc do marketu...to
        smutne...jak ktoś może zniewolić drugą osobę , niby wolni a jak w więzieniu:(
        • bri Re: nienawidzę meża - zabrania mi wsyztkiego 18.06.07, 11:58
          Sama, sama, sama się dajesz zniewolić. Drugi człowiek nie ma prawa od Ciebie
          wymagać tego rodzaju posłuszeństwa, rezygnacji z kontaktów towarzyskich i
          rodzinnych itp. Pamiętaj, że to zależy tylko i wyłącznie od Ciebie.
    • jszhc Re: nienawidzę meża - zabrania mi wsyztkiego 18.06.07, 11:52
      a wiesz, ze istnieja rozwody:)
    • bri Re: nienawidzę meża - zabrania mi wsyztkiego 18.06.07, 11:53
      Rany, zwariowałaś? Jakim sposobem niby Twój mąż może Ci cokolwiek zabronić?
      Przecież nie masz żadnego obowiązku słuchać się go. Możesz się spotykać z
      koleżankami, ubierać jak lubisz itp. Bije Cię jeśli się go nie posłuchasz?
      Jesteś uzależniona od niego materialnie?
      • fr-edza Re: nienawidzę meża - zabrania mi wsyztkiego 18.06.07, 12:02
        Bri...nie może zabronić jej teoretycznie , ale jak jest osobą słabszą
        psychicznie to dała się zdominować...ciężko z tego wybrnąć.


        Może znajdz kogoś...w innym mieście ,innem kraju , jakiegoś przyjaciela z
        neta...może coś Ci to da...może się uwolnisz od tyrana , pewnego dna bez słowa
        znikniesz...
        • bri Re: nienawidzę meża - zabrania mi wsyztkiego 18.06.07, 12:47
          Takie sytuacje właśnie zmuszają, żeby się stać silniejszym psychicznie.
          Asertywności można się nauczyć tylko trzeba zrozumieć jaki jest jej cel.
          Asertywność ma chronić Twoją godność osobistą. Ma Ci pozwolić zachowywać się
          tak, żebyś nie straciła do siebie szacunku. A jeśli nic nie zrobisz żeby siebie
          bronić to jest to nieuniknione. Wiem, że się boisz i słusznie. Sama byłam w
          podobnej sytuacji i zerwanie stosunków z taką osobą kosztowało mnie obitą
          twarz. Ale to była najlepsza nauczka jaką w życiu dostałam i cieszę się, że
          skończyło się tylko na tym.
          • atakaja Re: nienawidzę meża - zabrania mi wsyztkiego 18.06.07, 17:02
            chcę byc silna, ale nie potrafię, jestem stłamszona. Potrzebna mi terapia i to długa mozolna terapia. Nidgy się od tego nie uwolnię - wszystko jest jak zly sen, który trwa..i trwa. Kiedyś się obudzę?

            Boję się za dużo pisać, bo może to przeczyta?? i co wtedy jestem zniszczona. W zeszłym tygodniu nie wypuścił mnie do pracy bo miałam jego zdaniem za duży dekold - hmm odsłaniający ledwie rowek -ale jeg o zdaniem za duży był... byłam załamana - a on jak tlyko się przebrałam -bo tlyko tak moglam iśc do pracy zachowywał się jakby nigdy nic! Dzwonił, uściski.. całuski na powitanie...chore

            Często mi mówi, że jestem słaba i niezaradna, że niczego nie potrafię zalatwić, żadnych spraw. I chcyba ma rację, bo tej jednej życiowej nie porafięzalatwić. powiedział mi wczoraj jak zobaczył co mam przygotowane na dziś do pracy do ubrania, że "chyba cośustaliliśmy".. ja na to że to ty ustaliłeś... ni e umie o tym rozmawiać. Wiem to z nie wąlsnej opini lecz opinii otoczenia, że mam ładnąfigurę, i twarz. Czuję, że podobam się facetom... o che ze mnie zrobić kurę. Zabronił mi chodzić w sukienkach do pracy, a ja tak bardzo lubię. Nie mówię tutaj o sukienkach prowokujących tlkyo takich zwykłych letnich... mówi, że mogę je nosić jak jestesy sami....



            płakaćmi się chce i często placzęjakon nie słyszy.. w nocy często płaczę ale tak beż szlochania.-nauczyłam się.
            • bri Re: nienawidzę meża - zabrania mi wsyztkiego 18.06.07, 20:19
              Przygotuj sobie wygodny kącik na to płakanie. Prędzej czy później przydadzą Ci
              się też okulary przeciwsłoneczne, dobrze kryjący podkład i schody do piwnicy,
              po których będziesz spadać.

              Terapia nic nie da jeśli chcesz z nim pozostać bez względu na wszystko.
            • deodyma Re: nienawidzę meża - zabrania mi wsyztkiego 18.06.07, 21:01
              a rozmawialas o tej calej sytuacji np ze swoimi rodzicami?
            • fr-edza Re: nienawidzę meża - zabrania mi wsyztkiego 18.06.07, 21:38
              Usuń historię lepiej z tego co tu pisałas.
            • sonia.t1 Re: nienawidzę meża - zabrania mi wsyztkiego 19.06.07, 13:00
              Nie znam Ciebie ani Twojego meza, wiec trudno powiedziec czy to Ty cierpisz na
              manię prześladowcza, depresje czy jestes ofiara tyrana. Zamiast przytaczac na
              forum czarne wizje kolejnych ,,60,, lat przy boku meza-potwora wybierz sie do
              psychologa. Podejmij inicjatywe, zacznij dzialac. Absolutnie nie rozumiem
              Twojego zniechecenia. Decyduj o swoim zyciu.Glowa do gory i do dziela!
        • bri Re: nienawidzę meża - zabrania mi wsyztkiego 18.06.07, 12:49
          Nie przyjaciela w innym kraju. Odbuduj dotychczasowe znajomości, powiedz
          wszystkim co planujesz, wiedz na jaką pomoc możesz liczyć. Założę się, że Twoi
          przyjaciele i rodzina podejrzewają jak sprawa wygląda i będą przeszczęśliwi
          jeśli dowiedzą się o Twoich zmiarach. Nie kryj go. Niech wszyscy wiedzą jaka
          jest prawda. Także jego rodzina.
    • mrs.solis Re: nienawidzę meża - zabrania mi wsyztkiego 18.06.07, 18:32
      Przeczytalam twoja wypowiedz i pare innych i w ogole ci nie wspolczuje.
      Moglabym zrozumiec ,ze z nim jestes,bo macie dzieci, rodzina by ci nie pomogla
      i jestescie razem juz 15 lat, wiec moglabys sie bac zmian,ale ty masz bardzo
      komfortowa sytuacje i nadal nic z tym nie robisz. Nie jestes obarczona
      dziecmi,rodzice chyba tylko czekaja az odejdziesz od tego psychopaty ,ale ty
      wolisz czekac na koniec zycia,ktory nastapi za 60 lat. Dodatkowo uzalasz sie
      nad decycja o nieposiadaniu dzieci. Obudz sie kobieto. Odejdz od
      patalacha,jestes mloda bezdzietna szybko uzlozysz sobie zycie na nowo.
      To jakie bedziesz miala i masz zycie zalezy tylko od ciebie. Jak ci pasuje taka
      kontrola nad soba to siedz z nim dalej i pozwalaj sobie wmawiac jaka jestes
      kaleka zyciowa. Ciekawe czy gdyby kazal ci robic w pieluchy tez bys go sluchala?
      • lisia312 Re: nienawidzę meża - zabrania mi wsyztkiego 18.06.07, 18:45
        "wszystko jest jak zly sen, który trwa..i trwa." mam wrażenie, że masz
        conajmniej początki depresji, nie będę powtarzała innych opinii, psycholog jak
        najszybciej-pokieruje Cię też dalej
    • ciotkawikta Re: nienawidzę meża - zabrania mi wsyztkiego 18.06.07, 18:56
      Sama to mam za sobą - ja to nazwałam przemoca psychiczną. Nie wytrzymałam - dla
      jakiej do cholery idei miałam to znosić??? Teraz jestem cudownie wolna - wiesz
      nawet mam jakis błysk w oku. Kurcze nawet włosy sie inaczej układają.
      ROZWÓD!!! - brzmi strasznie ale to cudowna rzecz która uwolni Cie od drania.
      Błagam wystap o rozwód. Jak potrzebujesz kopniaka to go możesz ode mnie dostać -
      nawet Ci podsune dobrego adwokata. Nie daj się. Uwierz mi ja przez to tez
      przeszłam - budził we mnie odrazę, lęk i obrzydzenie. Marzyłam o dniu kiedy
      wyjedzie, kiedy chociaz na chwile zniknie. Chciałam zeby kiedyś z wyjazdu nie
      wrócił. Boże jak ja chciałam zyć bez niego. Udało się :O) Jestem
      najszczęsliwsza kobietą pod słońcem. Został tylko ( albo aż) straszny uraz do
      mężczyzn. Z czasem pewnie i on minie. Uwolnij sie od drania. PROSZĘ!!!
      • mamapati Do ciotkawikta 18.06.07, 19:46
        Jeśli mogę zapytać?Nie macie dzieci?On po prostu zgodził się na rozwód?
        Jak możesz napisz coś więcej proszę.Może i mnie to pomoże
        • internistka Re: Do ciotkawikta 18.06.07, 20:11
          Atakaja - to Twoje życie, Twój wybór. Jeśli mogę Ci coś poradzić to idź
          najpierw do psychologa.
          Gdy znajdziesz w sobie siłę to nikt Ci jej nie odbierze. Psychoterapia pozwala
          sppojrzeć na wszystko z dystansu, zrozumieć innych, ale przede wszystkim
          zobaczyć, że źródło kłopotów tkwi w nas samych.
          Mam znajomą , która jest nieszczęśliwa w związku i wiesz co? Powiedziałam jej,
          że nie chcę by więcej mi ot tym mówiła. A wiesz dlaczego? Bo uzalanie się nad
          sobą to jej sposób na życie i zwrócenie na siebie uwagi. Nie zrobiła ze swojej
          strony nic,żeby zmienić swoje życie, a oczekuje współczucia. Nie tędy droga.
          Proponowałam jej psychologa, terapię małżeńską, wyjazd na tydzień dla
          kontrolowanego szoku dla męża, książki, grupę wsparcia. A ona? Tkwi przy swoim
          potworze i ciągle narzeka jak jej źle.
          Obudź się!!!
        • ciotkawikta Re: Do ciotkawikta 18.06.07, 21:00
          Zgodził - w pewnym sensie. Nie pojawił sie na rzadnej sprawie i mam rozwód z
          orzeczeniem o jego winie. dzieciaczek został powierzony mi a on może decydowac
          tylko w istotnych sprawach. Powiem jedno - jesli jestes jeszcze przed
          ostateczna rozgrywka to sie chwile wstrzymaj - zrób dobra mine do złej gry -
          podpóść go na coś i najlepiej w obecności swiadków niech pokarze swoje
          prawdziwe oblicze. Dobry prawnik + swiadkowie to wiecej niz połowa sukcesu.
    • grogreg Nie pozostaje nic innego jak poszukac....... 18.06.07, 21:03
      ..... terapeuty, albo prawnika.
    • myszka2250 Re: nienawidzę meża - zabrania mi wsyztkiego 18.06.07, 22:19
      Czytam i czytam i bardzo sie dziwię się Tobie
      masz prace niemasz malenstwa (ja w przciwienstwie do ciebie mam dziecko niemoge
      isc do pracy)
      masz kogos kto może Ci pomóc
      i dalej chcesz z nim byc??
      kurcze jakbym była w Twojej syt nie zastanawiałabym sie
      bo doskonale wiem co przechodzisz
      przechodzę cos podobnego:(

      Dziewczyno zastanów sie
      szkoda życia!
      olej drania niemartw sie ze masz ślub czy inne tego typu pierdoły
      nie marnuj sobie życia!!
      • brunetta2 Re: nienawidzę meża - zabrania mi wsyztkiego 18.06.07, 22:41
        Panietaj ,jestes niezalezna,masz prace ,jestes atrakcyjna kobieta.Nie pozwol
        sie wiecej tak traktowac,powiedz STOP ,bo na wlasne zyczenie sie
        unieszczesliwiasz.To jest obsesyjna zazdrosc ,a to trzeba leczyc.
        • sasza11 Re: nienawidzę meża - zabrania mi wsyztkiego 19.06.07, 06:38
          Do Autorki
          jestem zszokowana. Nie, nie zachowaniem faceta, bo juz mnie nie dziwi. Twoją
          postawą! Za pare lat ta Twoja wątła psychika nie wytrzyma i strzelisz w leb
          albo sobie albo jemu, to dopiero bedzie moralne. A nienawisc, sądzisz ze to
          takie boze katolickie uczucie? No, zatem nie pieprz o moralnosci.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka