Dodaj do ulubionych

Granice intymnosci.

11.06.03, 16:26
Uwazam,ze sa pewne czynnosci,ktore czlowiek wykonuje w samotnosci.Mycie
sie,depliowanie,zalatwianie,wymienianie tamponow-moim zdaniem do tego
towarzystwo jest zbedne.Mysle,ze sa granice intymnosci,ktorych powinno sie
przestrzegac.
A problem w tym,ze wiele osob ich nie przestrzega.I to mnie drazni.Nie
lubie,gdy ktos wchodzi do lazienki,jak biore prysznic,zeby zrobic siusiu-a to
sie czesto zdarza,zwlaszcza na jakis wyjazdach,zawsze ktoras kumpela nie
moze wytrzymac i sie laduje... to juz nawet nie chodzi tylko o to,ze ja biore
prysznic,ale jak mozna przy kims siku robic??Jak wywalam z lazienki taka
osobe,to jest zaraz "no co Ty,przeciez to naturalne...".
Jak bylam kiedys na rejsie,dwa tygodnie na pieciu lodkach,warunki bardziej
niz polowe.Wszyscy robia wszystko razem.Ale myslalam,ze zemdleje,jak moja
kolezanka bez zadnych ceregieli zaczela sobie przy wszystkich depilowac
bikini... zalozyla kostium,wysmarowala sie kremem do depilacji i tak chodzila
przez 10 minut... faceci byli wstrzasnieci...
Zdarzylo mi sie tez,ze jedna kolezanka sciagnela przy mnie majtki,zeby
sprawdzic,czy ma jeszcze okres...

Nie przeszkadza mi,za jak ide na basen myje sie przy innych kobietach,tam to
jest normalne,prysznice i szatnia sa wspolne,ok.Jak para idzie razem do
lazienki,razem sie myja,depiluja i co tylko maja jeszcze ochote-tez
ok,zwiazki rzadza sie innymi prawami.Sa tez sytuacje ekstremalne,kiedy trzeba
sobie jakos radzic i to tez rozumiem.Ale dlaczego mam znosic sikajace
kolezanki??Albo uzywajace przy innych chusteczek do higieny intymnej?Jesli im
to nie przeszkadza,jesli ich intymnosc na tym nie cierpi,to niech robia
publicznie,co chca,ale dlaczego mojej nie szanuja?

Nie wiem,moze cos ze mna nie tak,ale ja naprawde tego nie moge zniesc...
Lubie ludzi bezposrednich i bez zahamowan,akceptujacych swoje cialo w
pelni,bez kompleksow i falszywego wstydu-sama taka jestem.Ale nie mozna
przeginac...

A Wy co o tym myslicie?Uwazacie,ze sa granice intymnosci?

ps.jesli watkiem naruszylam czyjes granice intymnosci,to przepraszam.
Obserwuj wątek
    • wiktoria21 Re: Granice intymnosci. 11.06.03, 16:30
      snow.white napisała:


      > A Wy co o tym myslicie?Uwazacie,ze sa granice intymnosci?
      >
      > ps.jesli watkiem naruszylam czyjes granice intymnosci,to przepraszam.

      ja uważam,ze masz absolutną rację,powinny być jakieś granice intymności i
      wymagam tego od innych,pozdrowienia:)
      • snow.white ufff... 11.06.03, 16:38
        ...a juz myslalam,ze to ze mna cos nie tak... ;)

        pozdrawiam :))))
      • Gość: Kasia Re: Granice intymnosci. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.06.03, 12:56
        No pierwszy raz się z Tobą zgadzam.
    • Gość: anE Re: Granice intymnosci. IP: *.chello.pl 11.06.03, 16:38
      ja tez tak mysle i zgadzam sie z Toba w zupelnosci
      a ta dziewczyna z kremem depilacyjnym na

      dodam, ze jak bylam mlodsza i ktos na mnie czekal przed drzwiami toalety, to
      nie moglam siku zrobic.. i mnie to dodatkowo stresowalo. teraz sie jakos
      przyzwyczailam, ale wtedy to byl dla mnie koszmar

      pozdr.
      • snow.white Re: Granice intymnosci. 11.06.03, 16:44
        jak bylam w mlodszej podstawowce i jechalismy na wycieczki,bylo zbiorowe
        sikanie... jak wszystkie dziewczynki razem,to jeszcze bylo w miare ok,ale
        kiedys pani kazala jednej zrobic obok autobusu,bo specjalnie sie zatrzymalismy
        ze wzgledu na nia... koledzy mieli ubaw... wstretna ta nauczycielka...

        pozdrawiam :)
        • anahella Re: Granice intymnosci. 11.06.03, 16:47
          snow.white napisała:

          > jak bylam w mlodszej podstawowce i jechalismy na wycieczki,bylo zbiorowe
          > sikanie... jak wszystkie dziewczynki razem,to jeszcze bylo w miare ok,ale
          > kiedys pani kazala jednej zrobic obok autobusu,bo specjalnie sie
          zatrzymalismy
          > ze wzgledu na nia... koledzy mieli ubaw... wstretna ta nauczycielka...

          Ohyda:( Taka pani to powinna isc na przeszkolenie, jak sie z delikatna psychika
          dziecieca obchodzic.
          • snow.white Re: Granice intymnosci. 11.06.03, 16:49
            No :( i jak rodzice maja bez leku wysylac dzieci do szkoly???? glupia
            nauczycielka moze im wielka krzywde zrobic...
          • Gość: anE Re: Granice intymnosci. IP: *.chello.pl 11.06.03, 16:50
            u nas w podstawowce pani sie zdenerwowala, ze uczen ma za dluga grzywke, wziela
            nozyczki i mu ja obciela krzyczac na niego przy calej klasie. ponizyla go przy
            wszystkich dzieciach (i na dodatek krzywo mu obciela te grzywke)

            pozdr.
      • Gość: panna marianna Re: Granice intymnosci. IP: *.konin.cvx.ppp.tpnet.pl 11.06.03, 20:22
        a ja do tej pory nie moge tego zrobic jak ktos jest w pracy w toalecie



        Gość portalu: anE napisał(a):

        > ja tez tak mysle i zgadzam sie z Toba w zupelnosci
        > a ta dziewczyna z kremem depilacyjnym na
        >
        > dodam, ze jak bylam mlodsza i ktos na mnie czekal przed drzwiami toalety, to
        > nie moglam siku zrobic.. i mnie to dodatkowo stresowalo. teraz sie jakos
        > przyzwyczailam, ale wtedy to byl dla mnie koszmar
        >
        > pozdr.
    • anahella Re: Granice intymnosci. 11.06.03, 16:38
      Sa granice intymnosci. Nie razi mnie gdy kolezanka zadziera bluzke zeby pokazac
      mi nowy biustonosz jak jestesmy same lub w gronie bliskich kolezanek. Jednak
      jak robi to w towarzystwie niezaprzyjaznionym lub damsko-meskim to zakrawa na
      ekshibicjonizm.
      • snow.white Re: Granice intymnosci. 11.06.03, 16:40
        Biustonosz to jeszcze pol biedy,ale te sciagniete majtki mna wstrzasnely po
        prostu...

        czyli jestem normalna :))

        pozdrawiam!!!!! :)
    • falochronka Re: Granice intymnosci. 11.06.03, 17:07
      Wczoraj wieczorem zadzonila do mnie znajoma, uprzedzajac jednoczesnie, ze
      bierze kapiel. W trakcie rozmowy uslyszalam, ze do lazienki wchodzi jej maz, a
      po chwili ona zaczyna narzekac, ze smierdzi... okno musi otworzyc....
      ...Kapieli ciag dalszy...
      Mieszkaja z druga para. Po paru minutach od wyjscia jej meza slychac pukanie
      do drzwi i glos "wychodz, X chce sr..." To mowil jej maz, wierny paz swojego
      szwagra. Znajoma przeprasza mnie, ze musi sie ubrac, ale sie nie rozlacza,
      wychodzi z lazienki. Narzeka, ze X nagminnie jej przerywa kapiel a potem "tak
      smierdzi"
      Wraca do lazienki, kontytuje rozmowe.
      Jaki z tego moral?
      Ludzie, ktorych znam od ponad 2 lat, w ciagu tej rozmowy przedstawili mi sie w
      zupelnie innym swietle. Granice intymnosci przekroczone.
      • ja_nek Re: Granice intymnosci. 11.06.03, 17:22
        Niektórzy ludzie to mają zero wyobraźni i szacunku względem czyjejś
        intymności....
    • lyche1 Re: Granice intymnosci. 11.06.03, 18:43
      Dorzucę może jeszcze, bo sprawa zamknęła nam się wokół higieny :))
      Dla mnie szczytem nietaktu jest :
      1. Otwieranie czyjejś korespondencji ( nawet niedopuszczalne dla mnie jest
      otwieranie listów przez męża lub żonę) także tej w pracy,
      2. Szperanie w rzeczach osobistych, do których zaliczam :
      a) kieszenie,
      b) torebkę,
      c) portfel,
      d) szuflady biurka w pracy,
      e) w domu segregatory z moją prywatną korespondencją
      3. zaglądanie do szaf, lodówki lub pralki ( w domu ) i przeglądanie np.
      ciuchów. ( jeżeli mam ochotę - sama je pokazuję)( wersja dla samotnych :)
      4. Komentowanie, jeżeli już zrządzeniem losu do naruszenia ww moich osobistych
      dóbr doszło i adekwatnie do tego
      5. Komentowanie czyichś intymnych części ciała - jeśli się je oglądało np. w
      przebieralni na basenie.
    • e_wok Nie mogę patrzeć... 11.06.03, 19:22
      Jak ludzie sobie nawzajem wyciskają pryszcze. To jakiś koszmar. Latem wylegają
      na plaże i łąki całuśne, zakochane pary, które w ramach gry wstępnej ochoczo
      przystępują do wyciskania pryszczy. Najczęściej robi to dziewczyna, nie
      przejmując się towarzystwem innych ludzi, nie tylko tych, którzy pozostają w
      oddaleniu ale też własnych znajomych z kocyka obok. Rany, czy nie można wysłać
      chłopaka do kosmetyczki, albo chociażby robić coś takiego w domowym zaciszu???
      • aise_ a ja widziałam... 11.06.03, 19:55
        jak dziewczyna chłopakowi czyściła paznokcie. było to na przystanku
        autobusowym, siedziała mu na kolanach i pilniczkiem wydłubywala mu spod
        paznokci to co tam miał...
        obrzydliwe.

        poza tym zgadzam sie, ze intymnosć to bardzo ważna rzecz i nie pozwalam na jej
        przekraczanie byle komu. w pewnych kwestiach nawet najbliższym.
    • raszefka Re: Granice intymnosci. 11.06.03, 19:57

      Zgadzam sie ze wszystkim, co napisałaś. Moja mamcia nie ma takich zahamowań i
      nie potrafi zrozumieć, że ktoś ma. A jednocześnie, jak już mi się wwali do
      łazienki, ma pretensje, że tampon lub podpaska, lub wkładka jest na widoku. A
      gdzie ma być, jak nie mamy śmietnika w łazience?? Jak wychodzę, to zabieram,
      oczywiście.
      Ale zastanawiam się jednocześnie, ile razy sama takie granice przekroczyłam.
      Zdaje się, że rok temu dla kolegi, z którym mieszkałyśmy w pokoju na jakimś
      obozie, krępujący był fakt, że chodziłysmy w samej bieliznie. A my(3 kobiety)
      ani myślałyśmy uszanować jago skromność ;P
      • hal9000 Re: Granice intymnosci. 11.06.03, 20:36
        raszefka napisała:

        > Zdaje się, że rok temu dla kolegi, z którym mieszkałyśmy w pokoju na jakimś
        > obozie, krępujący był fakt, że chodziłysmy w samej bieliznie. A my(3 kobiety)
        > ani myślałyśmy uszanować jago skromność ;P

        Powiem skromnie, że na jego miejscu nie miałbym nic przeciw temu... :))))

        Pozdrawiam serdecznie,
        • raszefka tak, tak 11.06.03, 20:41
          on też tak mówił, gawędziarz jeden, a szybciutko wymiękł ;)) Potem już było
          tylko gorzej... dla niego ;)
          • hal9000 Re: tak, tak 11.06.03, 20:48
            raszefka napisała:

            > on też tak mówił, gawędziarz jeden, a szybciutko wymiękł ;)) Potem już było
            > tylko gorzej... dla niego ;)

            To co takiego robiłyście oprócz biegania w bieliźnie? :)

            Pozdrawiam serdecznie,
            • raszefka Re: tak, tak 11.06.03, 21:03
              Żadnych strasznych rzeczy :) Nie wiem, dlaczego się tak gorszył, kiedy mi
              psiapsióła smarowała kremem buźkę i szyję, i dekolt, i

              Bo że mocno go skrępował striptzer-amator w ostatnią noc, to chyba nie powinnam
              sie dziwić?
              • hal9000 Re: tak, tak 11.06.03, 21:16
                raszefka napisała:

                > Żadnych strasznych rzeczy :) Nie wiem, dlaczego się tak gorszył, kiedy mi
                > psiapsióła smarowała kremem buźkę i szyję, i dekolt, i

                I nie wpadł na pomysł aby zaproponować pomoc?

                > Bo że mocno go skrępował striptzer-amator w ostatnią noc, to chyba nie
                > powinnam sie dziwić?

                Nie sądzę aby któraś z tych rzeczy spowodowała u mnie zakłopotanie... :)
                Ale wyczułyście gościa, że mocny tylko w gębie a on wyczuł, że wy też to
                wiecie... :)

                Pozdrawiam serdecznie,
                • snow.white Hal... 11.06.03, 21:19
                  ...a Ty czemu nic o swoich granicach intymnosci nie napiszesz,ja jestem
                  ciekawa... ;))))))))
                  • hal9000 Re: Hal... 11.06.03, 21:31
                    snow.white napisała:

                    > ...a Ty czemu nic o swoich granicach intymnosci nie napiszesz,ja jestem
                    > ciekawa... ;))))))))

                    Oczywiście lubię higienę osobistą w samotności.
                    Ale pięć lat w akademiku zrobiły swoje.
                    Nie to abym zaczął to sam robić, to co kiedyś mi przeszkadzało,
                    ale po prostu wiele rzeczy już mnie "nie rusza".

                    Pozdrawiam serdecznie,
                    • raszefka Re: Hal... 11.06.03, 22:13
                      Hiehie, właśnie opowiadałam Ci o chłopcu, który, jako jedyny z grupy, miał za
                      sobą cztery lata akademika. A my dziewczynki... w domowym ciepełku ;))

                      Mocny w gębie to on był, tylko miał słabe nerwy. Chyba mu się poprawiło, bo się
                      wkrótce żeni ;)))
        • snow.white Re: Granice intymnosci. 11.06.03, 22:01
          Akademik to warunki ekstremalne,wiec troszke inaczej... ale i tak nie wierze,ze
          dziewczyny laza tam z kremem do depilacji na bikini... ;)

          A tak w ogole to jestem zawiedziona,myslalam,ze kto,jak kto,ale Minimum
          Estetyki to sie wypowie... ;)

          Pozdrawiam!! :)))
          • hal9000 Re: Granice intymnosci. 11.06.03, 22:10
            snow.white napisała:

            > Akademik to warunki ekstremalne,wiec troszke inaczej... ale i tak nie
            > wierze,ze dziewczyny laza tam z kremem do depilacji na bikini... ;)

            Akurat dziewczyn z kremem do depilacji nie spotkałem...
            Za to dość często trafiałem na kochające się parki dla których obecność innych
            nie była jakąś przeszkodą nie do pokonania... Przez pewien czas mieszkała w
            naszym 4-osobowym pokoju dziewczyna naszego kumpla... Dodam, że mieli spory
            temperament... Ale do wszystkiego można się przyzwyczaić... :))))

            Pozdrawiam serdecznie,
            • snow.white Re: Granice intymnosci. 11.06.03, 22:21
              Oj przyznaj sie,ze to byla dla Was wielka atrakcja... ;))) troszke studentow
              znam i wiem co im w glowie siedzi ;))))))))))))
              • hal9000 Re: Granice intymnosci. 11.06.03, 22:32
                snow.white napisała:

                > Oj przyznaj sie,ze to byla dla Was wielka atrakcja... ;))) troszke studentow
                > znam i wiem co im w glowie siedzi ;))))))))))))

                Przyznam, że na początku było nam trochę głupio.
                Ale potem nam to spowszedniało i nawet byliśmy
                z tego bardzo zadowoleni, bo zawsze mieliśmy
                czysto w pokoju...

                Pozdrawiam serdecznie,
                • anahella Re: Granice intymnosci. 11.06.03, 22:39
                  hal9000 napisał:

                  > Przyznam, że na początku było nam trochę głupio.
                  > Ale potem nam to spowszedniało i nawet byliśmy
                  > z tego bardzo zadowoleni, bo zawsze mieliśmy
                  > czysto w pokoju...

                  czy to nie jest przedmiotowe traktowanie kobiety? ;))))))
                  • snow.white Re: Granice intymnosci. 11.06.03, 22:39
                    bardzo!!!!!!!! ;)))
                    • hal9000 Re: Granice intymnosci. 11.06.03, 22:44
                      snow.white napisała:

                      > bardzo!!!!!!!! ;)))

                      Myśmy jej do tego wcale nie zmuszali. Nawet się nam słowko na ten temat nie
                      wypsnęło. Ale, że ona w brudzie nie wytrzymywała, to bidulka pucowała tę naszą
                      norkę. A myśmy bardzo to doceniali... Zresztą trochę nas nawet
                      wychowała... :))) Staraliśmy się nie brudzić... :)))

                      Pozdrawiam serdecznie,
                      • snow.white Re: Granice intymnosci. 11.06.03, 22:52
                        Zmuszaliscie :) jak byl taki balagan,ze sie tam zyc nie dalo,to co jej
                        pozostalo?? ;))))))
                        • hal9000 Re: Granice intymnosci. 11.06.03, 23:04
                          snow.white napisała:

                          > Zmuszaliscie :) jak byl taki balagan,ze sie tam zyc nie dalo,to co jej
                          > pozostalo?? ;))))))

                          Nie robiliśmy tego świadomie... :))) Mieszkaliśmy sobie po prostu tak jak
                          przedtem. Ale to co było dla nas normalne, dla tej dziewczyny normalne nie
                          było... :))) Kobieca intuicja podpowiedziała jej, że próby ucywilizowania nas
                          poprzez rozmowę skazane są z góry na klęskę, co było zresztą zupełnie trafnym
                          spostrzeżeniem... :))) Dlatego zabrała się do roboty we własnym, dobrze pojętym
                          interesie... Zresztą jak wspomniałem, zaczęliśmy sobie cenić czystość w pokoju
                          i staraliśmy się nie brudzić, a ona była i tak zadowolona, że utrzymywanie
                          pokoju w czystości nie było już takie uciążliwe... :))) Tak więc można byłoby
                          nazwać to rodzajem symbiozy... :))))

                          Pozdrawiam serdecznie,
                          • anahella Re: Granice intymnosci. 11.06.03, 23:11
                            hal9000 napisał:

                            > Tak więc można byłoby
                            > nazwać to rodzajem symbiozy... :))))

                            Pani w liceum na lekcji biologii zapytala co to jest symbioza. Uczen-dowcipas
                            odpowiedzial: "symbioza to eufemizm od pasozytnictwa". Rzecz sie dziala na
                            lekcji u kolezanki:)
                            • hal9000 Re: Granice intymnosci. 11.06.03, 23:22
                              anahella napisała:

                              > Pani w liceum na lekcji biologii zapytala co to jest symbioza. Uczen-dowcipas
                              > odpowiedzial: "symbioza to eufemizm od pasozytnictwa". Rzecz sie dziala na
                              > lekcji u kolezanki:)

                              Myśmy pasożytowali bo ona sprzątała, a ona pasożytowała bo mieszkała u nas na
                              piątego... Wszyscy odnosili korzyści, co jest podstawą do zakwalifikowania tego
                              przypadku jako symbiozy... :)))) Ale spodobało mi się określenie, że "symbioza
                              to eufemizm od pasozytnictwa"... :))))

                              Pozdrawiam serdecznie,
          • anahella Re: Granice intymnosci. 11.06.03, 22:27
            snow.white napisała:

            > A tak w ogole to jestem zawiedziona,myslalam,ze kto,jak kto,ale Minimum
            > Estetyki to sie wypowie... ;)

            no ja tez myslalam ze on z tych mocnych w gebie - ale widac nawet w gebie... ;)
          • Gość: Minimum estetyki Re: Granice intymnosci. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.06.03, 23:07
            snow.white napisała:

            >
            > A tak w ogole to jestem zawiedziona,myslalam,ze kto,jak kto,ale Minimum
            > Estetyki to sie wypowie... ;)
            >
            > Pozdrawiam!! :)))


            Kto mnie wołał czego chciał?Może później coś napisze.Na razie jestem zbyt
            zszokowany podanymi tu przykładami.Tym bardziej,że czytam to przed snem a
            często mam tak,że jak coś przeczytam przed pójściem lulu to potem mi się to śni.
            :-((((
            • snow.white jestes!!!!!!!!!!!!!! :) 11.06.03, 23:12
              no prosze :) wiedzialam,ze przeczytasz... biedaku,nie zasniesz,za duzo
              wrazen... ;)
        • anahella Re: Granice intymnosci. 11.06.03, 22:24
          hal9000 napisał:

          > raszefka napisała:
          >
          > > Zdaje się, że rok temu dla kolegi, z którym mieszkałyśmy w pokoju na jakim
          > ś
          > > obozie, krępujący był fakt, że chodziłysmy w samej bieliznie. A my(3 kobie
          > ty)
          > > ani myślałyśmy uszanować jago skromność ;P
          >
          > Powiem skromnie, że na jego miejscu nie miałbym nic przeciw temu... :))))

          No wlasnie tak mi tez przyszlo do glowy, ze niejeden mezczyzna by sie cieszyl
          na jego miejscu:))))))))
    • megxx Re: Granice intymnosci. 11.06.03, 20:39
      Napisałam juz w jakimś wątku, że granice intymności zostały powalone przez
      reality shows, a ja jak Was czytam to przynajmniej wiem, że nadal jestem z tego
      świata. Każdy ma inne granice, a ja bardzo lubię mieć obok siebie ludzi, którzy
      umieją uszanować moje.
    • Gość: eliza Re: Granice intymnosci. IP: *.client.comcast.net 11.06.03, 20:39
      A mnie zdarzalo sie przekraczac te granice intymnosci, o ktorych mowicie.
      Jeszcze w szkole czesto chodzilysmy z kolezankami razem do ubikacji i jedna
      drugiej przytrzymywala drzwi, bo zamki kiepsko trzymaly. Czasem zdarzalo sie,
      ze nawet we dwie bylysmy w jednej kabinie.
      Teraz w toaletach publicznych najczesciej siusiam w towarzystwie mojej corki,
      bo chce ja miec na oku. Zreszta pod tym wzgledem nie jestem odosobniona, bo z
      tego co zauwazylam wiekszosc matek bierze swoje dzieci ze soba do kabiny
      (malych chlopcow rowniez).
      Nie krepuje mnie siusianie przy mezu ani gdy on siusia przy mnie, choc nie
      robimy tego notorycznie.
      Natomiast swego czasu zszokowala mnie moja znajoma opowiadajac mi o tym, jak to
      maz wklada jej tampony i do tego bardzo to lubi. Ta sama znajoma opowiadala mi
      o swojej dawnej przyjaciolce. Podobno byly ze soba tak blisko, ze nawet sie
      nawzajem depilowaly w miejscach intymnych. Dla mnie zgroza, choc akceptuje
      wlasne cialo i czynnosci fizjologiczne mnie nie brzydza.
      • snow.white Re: Granice intymnosci. 11.06.03, 22:55
        Pojscie siusiu z corka to chyba nie jest przekraczanie... :) tak samo maz-w
        zwiazku wszystko jest dozwolone,tak mysle...

        pozdrawiam :))
        • Gość: małgosia Re: Granice intymnosci. IP: *.katowice.sdi.tpnet.pl 12.06.03, 12:49
          A ja sobie nie wyobrażam przy mężu. I vice versa tez nie
          • snow.white Re: Granice intymnosci. 12.06.03, 12:52
            I fajnie :) zawsze pozostanie dla Was jakas tajemnica... ;))))))

            pozdrawiam!!!!!!!!! :)
            • raszefka (%%)(% 12.06.03, 15:27
              Uchichrałam się do łez z tej tajemnicy. Co też może się dziać za drzwiami z
              trójkącikiem????? ;)))))))))))
        • Gość: eliza Re: Granice intymnosci. IP: *.client.comcast.net 12.06.03, 15:26
          snow.white napisała:

          > Pojscie siusiu z corka to chyba nie jest przekraczanie... :) tak samo maz-w
          > zwiazku wszystko jest dozwolone,tak mysle...
          >
          > pozdrawiam :))

          Dzieki za zrozumienie :))
          To prawda, ze w zwiazku wszystko jest dozwolone, co nie zmienia faktu, ze nasze
          zachowanie moze kogos gorszyc. Niektorzy uwazaja za obrzydliwe, ze ja siusiam
          przy mezu, ja uwazam za obrzydliwe aplikowanie tamponow kolezance w wykonaniu
          jej meza. Ale oni to lubia, wiec granic intymnosci nie przekraczaja. Ona za to
          je przekroczyla opowiadajac mi o tym, a ja opowiadajac o sobie na forum.
      • Gość: inga Re: Granice intymnosci. IP: *.pl / 10.0.15.* 12.06.03, 00:03
        a dla mnie sikanie przy facecie jest nieestetyczne. nauczylam sie przy nim
        depilowac nogi( niestety takie warunki mieszkaniowe) ale bikini zostawian tylko
        dla siebie:) nie toleruje czyichs gaci lezacych na wierzchu i to nie pedantyzm
        tylko wlasnie granice ktorych nie przekraczam.
        nie zgadzam sie ze w zwiazku obowiazuja zupelnie inne zasady niz dla ogolu
        spoleczenstwa. mysle rowniez ze moze taka zupela tolerancja i otartosc moze
        zubozac zwiazek.no bo czy po paru latach bedzie stac kogos na totalna ekstaze w
        lozku z facetem o ktorym wiadomo ze np pierdzi podczas sikania i jego polowica
        tego codziennie wielokrotnie wysluchuje z wlasnej nieprzymuszonej woli
        jeszcze pytanko: skad wiadomo kiedy przestac zabierac ze soba chlopca/syna do
        toalety/ kabiny? w momencie kiedy sam zaprotestuje?? a jesli tego nie zrobi?
        jak by nie bylo nie sadze ze cialo matki jest tym ktore powinien ogaldac
        dojrzewajacy chlopiec.
        • Gość: eliza Re: Granice intymnosci. IP: *.client.comcast.net 12.06.03, 15:04
          Nie wydaje mi sie, zeby widok meza siusiajacego (a raczej nie widok, tylko
          swiadomosc, bo nie przygladam mu sie nachalnie) mial jakikolwiek wplyw na nasze
          pozycie seksualne. Nie wyobrazam sobie, zeby tak jak piszesz puszczal baki przy
          siusianiu w mojej obecnosci. Az tak skrzywieni nie jestesmy ;) Poza tym
          zaznaczylam wczesniej, ze nie ogladamy sie w takich sytuacjach codziennie. Po
          prostu czasem zdarza sie, ze ktos z nas bierze dlugi prysznic, a druga osoba
          musi skorzystac z toalety. Nie wypraszamy sie wtedy z lazienki po prostu. I
          jakos wcale nas to nie obrzydza, choc zdaje sobie sprawe, ze niektorych moze.
          Choc gdyby mezowi zdarzyla sie powazniejsza potrzeba za zadne skarby nie
          chcialabym byc tego swiadkiem, a i tak bywa jak wiadomo z ktoregos z
          wczesniejszych postow.
          W odpowiedzi na Twoje pytanie, skad wiadomo, kiedy przestac brac malego chlopca
          ze soba do kabiny, powiem tyle, ze ja przestalabym to robic w momencie, gdy
          dziecko byloby na tyle duze i odpowiedzialne, ze grzecznie czekaloby na mnie
          przed toaleta i nie wdawalo sie w rozmowy z obcymi. Mysle, ze to zalezy od
          konkretnego dziecka, na pewno nie zostawilabym samego 2- czy 3-latka. Mam
          malego chlopca, ale na razie jest za malutki, zebym miala takie dylematy, poza
          tym nie zdarzylo mi sie byc z nim samej w publicznej toalecie.
    • helaraja Re: Granice intymnosci. 12.06.03, 10:20
      Oczywiście istnieją, choć wg mnie są indywidualne, wynikające z doświadczeń
      życiowych (np warunki mieszkaniowe, akademik itd). Ja jako jedynaczka nie
      potrafię spać z kimś pod wspólną kołdrą - oczywiście z wyjątkiem męża, drażni
      mnie też wspólna łazienka w czasie wyjazdów. Peszy mnie sytuacja, gdy chcę
      wejść "na dłużej" do ubikacji, choć z pewnością nikogo nie obchodzi, co tam
      robię:)
      Ale większość przykładów opisanych wyżej to przekroczenie granic nie tyle
      intymności, co kultury!!!!!!!!!
    • snow.white Re: Granice intymnosci. 12.06.03, 12:41
      a przeszkadza Wam,jak kobieta karmi piersia malenstwo w "towarzystwie"?Mi
      nie,ale moze dlatego,ze jestem kobieta i wydaje mi sie to piekne.Ale wlasciwie
      komus moze przeszkadzac,slyszalam nawet kilka razy uwagi pod adresem mlodych
      mam karmiacych np. w parku.
      • Gość: małgosia Re: Granice intymnosci. IP: *.katowice.sdi.tpnet.pl 12.06.03, 12:51
        No właśnie, był już gdzieś ten temat poruszany. NIby mi nie przeszkadza, ale to
        karmnie piersią moim zdaniem jest obecnie eksponowane do granic możliwości.
        Widziałam matkę karmiacą swoje dziecko na Rynku - niby nic, ale dosłownie dwa
        kroki obok jest mały skwerek, zacieniony, z krzaczkami i ławeczkami. Ja bym
        poszła tam.
      • ja_nek Re: Granice intymnosci. 12.06.03, 12:58
        snow.white napisała:

        > a przeszkadza Wam,jak kobieta karmi piersia malenstwo w "towarzystwie"?Mi
        > nie,ale moze dlatego,ze jestem kobieta i wydaje mi sie to piekne.Ale
        wlasciwie
        > komus moze przeszkadzac,slyszalam nawet kilka razy uwagi pod adresem mlodych
        > mam karmiacych np. w parku.

        Ja uważam, że to normalne, a jak ktoś nie chce patrzeć, to nie musi.
        Zawsze znajdzie się ktoś, komu coś się nie podoba.
        • Gość: małgosia Re: Granice intymnosci. IP: *.katowice.sdi.tpnet.pl 12.06.03, 13:08
          Twoją odpowiedź można zastosować do wszystkich w/w przykładów: jak ktoś nie
          chce patrzeć, to niech nie patrzy. A jednak chyba nie o to chodzi?
    • lampion Re: Granice intymnosci. 12.06.03, 15:30
      snow.white napisała:

      > Uwazam,ze sa pewne czynnosci,ktore czlowiek wykonuje w samotnosci.Mycie
      > sie,depliowanie,zalatwianie,wymienianie tamponow-moim zdaniem do tego
      > towarzystwo jest zbedne.Mysle,ze sa granice intymnosci,ktorych powinno sie
      > przestrzegac.
      > A problem w tym,ze wiele osob ich nie przestrzega.I to mnie drazni.Nie
      > lubie,gdy ktos wchodzi do lazienki,jak biore prysznic,zeby zrobic siusiu-a to
      > sie czesto zdarza,zwlaszcza na jakis wyjazdach,zawsze ktoras kumpela nie
      > moze wytrzymac i sie laduje... to juz nawet nie chodzi tylko o to,ze ja biore
      > prysznic,ale jak mozna przy kims siku robic??Jak wywalam z lazienki taka
      > osobe,to jest zaraz "no co Ty,przeciez to naturalne...".
      > Jak bylam kiedys na rejsie,dwa tygodnie na pieciu lodkach,warunki bardziej
      > niz polowe.Wszyscy robia wszystko razem.Ale myslalam,ze zemdleje,jak moja
      > kolezanka bez zadnych ceregieli zaczela sobie przy wszystkich depilowac
      > bikini... zalozyla kostium,wysmarowala sie kremem do depilacji i tak chodzila
      > przez 10 minut... faceci byli wstrzasnieci...
      > Zdarzylo mi sie tez,ze jedna kolezanka sciagnela przy mnie majtki,zeby
      > sprawdzic,czy ma jeszcze okres...
      >
      > Nie przeszkadza mi,za jak ide na basen myje sie przy innych kobietach,tam to
      > jest normalne,prysznice i szatnia sa wspolne,ok.Jak para idzie razem do
      > lazienki,razem sie myja,depiluja i co tylko maja jeszcze ochote-tez
      > ok,zwiazki rzadza sie innymi prawami.Sa tez sytuacje ekstremalne,kiedy trzeba
      > sobie jakos radzic i to tez rozumiem.Ale dlaczego mam znosic sikajace
      > kolezanki??Albo uzywajace przy innych chusteczek do higieny intymnej?Jesli im
      > to nie przeszkadza,jesli ich intymnosc na tym nie cierpi,to niech robia
      > publicznie,co chca,ale dlaczego mojej nie szanuja?
      >
      > Nie wiem,moze cos ze mna nie tak,ale ja naprawde tego nie moge zniesc...
      > Lubie ludzi bezposrednich i bez zahamowan,akceptujacych swoje cialo w
      > pelni,bez kompleksow i falszywego wstydu-sama taka jestem.Ale nie mozna
      > przeginac...
      >
      > A Wy co o tym myslicie?Uwazacie,ze sa granice intymnosci?


      hmm.....nie wiem...wsrod moich kolezanek wydaje mi sie,ze zadnej by nie
      przyszlo do glowy wymieniac przy mnie lub kims innym tampony albo podpaski...
      kiedys tez mialam problemy z siusianiem gdy ktos czekal na zewnatrz,ale po
      szkole obozow harcerskich,gdie toaleta to jakies patyki i rozwieszona wokol
      nich plachta materialu nauczycila...:|
      teraz zdarza mi sie np.na jakiej imprezie,kiedy jest duza kolejka isc z
      kolezanka do jednej kabiny i nie widze w tym problemu.
      ba,kiedys nawet weszlam z kolega(przyjaciel,dla niego i dla mnie to nie byl
      problem)
      nigdy nikt mi niep okazywal w taki sposob nowego stanika(podniesienie bluzki do
      gory),ale tez nie byloby to dla mnie nic gorszacego-gdyby to byla dobra
      kolezanka..
      aha....bardzo nie lubie jak np.moja mama wchodzi mi do lazienki-w domu..:(
      rozumiem w nieco bardziej ekstremalnych warunkach(np.wlasnei na wyjezdzie or
      sth0,ale w domu lazienka jest miejscem gdzie nie wolno mi przeszkadzac:|


      >
      > ps.jesli watkiem naruszylam czyjes granice intymnosci,to przepraszam.

      a mowiac szczerze mi az sie niedobrze zrobilo od nagromadzenia tego wszystkiego
      w jednym watku.czy to jest oznaka,ze moje granice intymnosci zostaly anruszone?
      nawet nie mam sily reszty watkow czytac;)
      pozdrawiam
      • Gość: anE Re: Granice intymnosci. IP: *.chello.pl 12.06.03, 15:51
        mi na szczescie mama do lazienki nie wchodzi, ale bylabym zla, gdyby to
        zrobila. i tak zawsze na wszelki wypadek zamykam drzwi na zamek.

        jezeli Wam przeszkadza, ze mamy Wam wchodza podczas kapieli, nie mozecie
        zamknac drzwi, tak, zeby od zewn. nie mozna bylo ich otworzyc? w domu mojego
        narzeczonego nie ma zamka w lazience, ale jakos sobie radza, nikt nie wchodzi,
        jezeli widzi, ze jest zapalone swiatlo,

        pozdr.
    • atlantis75 Show... 12.06.03, 16:24
      snow.white napisała:

      > ale jak mozna przy kims siku robic??

      Show, wszystko to kwestia naszych intymnych granic. Dla
      mnie nie stanowi problemu wejście z przyjaciółką do
      łazienki (na imprezie, w jakimś lokalu, gdy jest kolejka)
      i zrobienie siusiu :) Pewnie, że żadna z nas nie patrzy
      sobie między nogi :)



      Jak wywalam z lazienki taka
      > osobe,to jest zaraz "no co Ty,przeciez to naturalne...".

      Masz prawo tak to czuć, także spokojnie tłumacz danej
      osobie, że sobie nie życzysz :)


      > moja > kolezanka bez zadnych ceregieli zaczela sobie przy wszystkich depilowac
      > bikini... zalozyla kostium,wysmarowala sie kremem do depilacji i tak chodzila
      > przez 10 minut... faceci byli wstrzasnieci...

      Faceci jakoś to przeżyją :) W końcu często kobiety
      depilują się wyłącznie pod ich gusta. Jest jednak coś
      takiego jak kultura osobista i moim zdaniem dyskrecji i
      kultury tej koleżance zabrakło. Ja z kolei przeżyłam szok,
      gdy moja koleżanka (u której raz nocowałam) wyjęła
      patyczki do uszu i zaczęła je sobie czyścić. Przy mnie!
      Nie wiedziałam jak się zachować i udawałam, że tego nie
      zauważam.


      > Zdarzylo mi sie tez,ze jedna kolezanka sciagnela przy mnie majtki,zeby
      > sprawdzic,czy ma jeszcze okres...

      To też przesada. W końcu nie każdy musi mieć ochotę na
      oglądanie takiej czynności.


      >zwiazki rzadza sie innymi prawami.

      Zgadzam się :)


      >
      > Nie wiem,moze cos ze mna nie tak,ale ja naprawde tego nie moge zniesc...

      Wszystko z tobą o.k!

      Pozdrawiam. Atlantis :)
      • raszefka Re: Show... 12.06.03, 17:00
        atlantis75 napisała:

        > snow.white napisała:
        >
        > > ale jak mozna przy kims siku robic??
        >
        > Show, wszystko to kwestia naszych intymnych granic. Dla
        > mnie nie stanowi problemu wejście z przyjaciółką do
        > łazienki (na imprezie, w jakimś lokalu, gdy jest kolejka)
        > i zrobienie siusiu :) Pewnie, że żadna z nas nie patrzy
        > sobie między nogi :)
        >

        To mi coś przypomniało. Jak to jest, że panowie w podonej sytuacji zdają się
        nie czuć żadnego skrępowania? Na ulicy nawet wystarczy, że się odwróci, i już
        myśli, że go nie widać? Czy to już zbytnie uogólniene?


        hmmm, okropny ten wątek ;))
        • lampion Re 12.06.03, 17:07
          raszefka napisała:


          >
          >
          > hmmm, okropny ten wątek ;))
          >


          hehe:D
          zgadzam sie..
          • snow.white Dziewczyny... 12.06.03, 17:19
            ...samo zycie,co ja poradze... ;)

            pozdrawiam :)
            • vitaminka1 Re: Dziewczyny... 12.06.03, 17:21
              snow.white napisała:

              > ...samo zycie

              Najbardziej obrzydliwe bylo dla mnie kapanie sie w wannie z ojcem.
              Mialam wtedy 5 lat, ale i tak czulam, ze cos jest nie tak. Moja intymnosc
              zostala zbrukana :(((
              • snow.white Re: Dziewczyny... 12.06.03, 17:24
                Ojej... :((( wspolczuje...

                my sie wyglupialismy w wannie z tata i bratem,ale nic niewlasciwego w tym nie
                bylo,zabieralismy zabawki,tata pilnowal,zebysmy sie nie potopili... no i w
                kapieloweczkach bylismy wszyscy...

                wspolczuje bardzo...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka