Dodaj do ulubionych

zerwałam-ale boli

22.07.07, 14:12
skonczyłam swoj prawie 3 letni związek. Kocham go,ale wiem że nie pasujemy do
siebie charakterami. Ostatnio wciąż tylko kłótnie,głupie kłamstwa... On pisze
że kocha, że przeprasza, już nie pierwszy raz... ale ja już nie mogę... Chce
w końcu być szcześliwa... tylko czemu teraz rycze? ech nie jest tak łatwo
odejść,zostawiać jak i być zostawianym... porąbane to wszystko
Obserwuj wątek
    • annapannacotta Re: zerwałam-ale boli 22.07.07, 14:23
      wiaderko, gratuluje... Sama chcialabym miec w sobie tyle sily i determinacji,
      zeby przerwac beznadziejny zwiazek. Truje sie w nim juz od jakiegos czasu.
      Zazdroszcze Ci, serio, mimo ze teraz placzesz i jest Ci ciezko. Ja jeszcze
      jestem za slaba. Trzymaj sie dzielnie!
    • obca1 Re: zerwałam-ale boli 22.07.07, 14:36
      "Niedopuszczalne jest umieszczanie przez uczestników na łamach Forum Gazeta.pl treści uznanych powszechnie za naganne moralnie, społecznie niewłaściwe i naruszających zasady Netykiety"

      :)
      • obca1 oo..przepraszam.. 22.07.07, 14:36
        wpisałam to w złym wątku :0
    • obca1 Re: zerwałam-ale boli 22.07.07, 14:39
      ale ja już nie mogę... Chce
      > w końcu być szcześliwa... tylko czemu teraz rycze? ech nie jest tak łatwo
      > odejść,zostawiać jak i być zostawianym... porąbane to wszystko

      porąbane jak nic..ale co innego można zrobić? trzeba przetrwać i zajać się czymś miłym :)
    • 77misia1 Re: zerwałam-ale boli 22.07.07, 20:58
      czas leczy rany
    • soulshine1 Re: zerwałam-ale boli 22.07.07, 22:49
      W zeszłym tygodniu też zerwałam.Płakałam non stop, nie potrafiłam zebrać myśli i
      znaleźć jakiegokolwiek zajęcia.Nie widziałam się z nim 2 dni, po czym spotkałam
      go jak kosił trawę i...dalej jesteśmy ze sobą, mimo, że jest beznadziejnie.
      Ja nie potrafię być sama, nie mam na tyle siły.
    • kitek_maly Re: zerwałam-ale boli 23.07.07, 10:42
      szczerze podziwiam..
      ja tkwiłam w trochę toksycznym związku (widzę to z perspektywy czasu) przez 3
      lata.. wybaczałam kłamstwa, masę niedociągnięć, przymykałam oko na wady.
      a potem gdy jemu się już znudziłam i nie byłam potrzebna - zostawił mnie.
      jestem pewna, że gdybym ja to skończyła mając konkretny powód szybciej
      doszłabym do siebie po rozstaniu.. a tak, do dzisiaj się zbieram i zebrać nie
      mogę ;(
      • krzysiek1042 Re: zerwałam-ale boli 23.07.07, 10:52
        Kitka ? :) Chyba lepiej ,że to on zerwał bo Ty raczej byś nie wykonała tego
        kroku twierdząc uparcie ,że go kochasz mimo wszystko. Takie związki są dość
        chore,bo z czasem może dojść do tego ,że on by Cię (przykładowo oczywiście) bił
        a Ty byś twierdziła ,że i tak go kochasz. Otrząśnij się Kitka i szukaj chłopa co
        Ci będzie co wieczór grzał pościel :):) Pozdrawiam
        • kitek_maly Re: zerwałam-ale boli 23.07.07, 10:57
          tak właśnie już staram się o tym myśleć, że lepiej, ze on zerwał. nie wiem czy
          ja bym była do tego zdolna, mimo, że już tak strasznie dusiłam się w tym
          związku. jak się zakocham to durnieję całkowicie :))
          otrząsanie to u mnie długotrwały proces, niestety. ale już widzę, że jest coraz
          lepiej. póki co, tak jak temu 'ideałowi' z sąsiedniego wątku, nikt pościeli mi
          nie grzeje :)
          • krzysiek1042 Re: zerwałam-ale boli 23.07.07, 10:58
            :D:D
    • elfi Re: zerwałam-ale boli 23.07.07, 12:26
      cos jest z ta magiczna granica 3 lat. Ja tez mam duzy problem. I slabe szanse
      ze to sie dobrze skonczy.
      • kitek_maly Re: zerwałam-ale boli 23.07.07, 12:39
        ehh mi się wydaje, że to czas, kiedy powoli trzeba już zacząć się określać co
        do wspólnej (bądź nie) przyszłości.
        największe zafacysynowanie to pierwsze dwa lata związku, ten trzeci to pewnie
        taki test na jego wytrzymałość. wtedy pewnie trzeba coraz więcej starań
        wkładać, żeby uczucie było takie żywe jak wcześniej a łatwo polec będąc
        przyzwyczajonym do tego, że to wszystko samo się jakoś napędza.
        piszę 'pewnie', bo ja niestety poległam.
        • independent84 Re: zerwałam-ale boli 23.07.07, 13:02
          swietnie Was rozumiem,tez tkwie w zwiazku,ponad rok,wiem ze nie pasujemy do
          siebie,ale b. sie przywiazalam,moze nawet Go kocham i dobrze mi z nim,ciezko mi
          zerwac bo wiem ze samej bedzie mi gorzej,nie potrafie z tym skonczyc,choc wiem
          ze na przyszlosc to nie ma szans i im szybciej to skoncze tym lepiej dla nas
          obojga-bedziemy miec szanse spotkac nowa milosc,bo tak....za kilka lat sobie
          cos takiego uswiadomic...moze byc za pozno...jednak nie potrafie byc sama...nie
          wiem co mam zrobic...dlaczego nie jest tak ze spotyka sie ta
          wlasciwa ,odpowiednia osobe i jest sie znia na maxa happy,i jest sie
          pewnym...dziwny jest ten swiat...
          • kitek_maly Re: zerwałam-ale boli 23.07.07, 13:07
            dziewczyno, jeśli jesteś świadoma tego, że nie pasujecie do siebie to zmykaj
            jak najszybciej. ja w ogóle jestem w szoku, że piszesz, że 'może nawet Go
            kochasz'. po roku bycia ze sobą 'może Go kochasz'??

            dlaczego nie jest tak ze spotyka sie ta
            > wlasciwa ,odpowiednia osobe i jest sie znia na maxa happy,i jest sie
            > pewnym..

            widać, że wiesz czego chcesz... wiej póki możesz, szkoda życia.
    • gosiarkar Wróc, przestaniesz beczeć 23.07.07, 13:13
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka