Dodaj do ulubionych

List osiemnastolatki do matki jej rówieśnika

28.07.07, 10:49
Z jednym muszę sie zgodzić - rzeczywiście wielu młodych chłopaków jest
wychowywanych w ten sposób przez nadopiekuńcze mamuśki, które uważają, że
kobiety po to są na świecie żeby usługiwać ich synkom i zachwycać się nimi.
Mam ciotkę o identycznym podejściu i dwóch kuzynów wychowanych w taki sposób.
Ich żony mają "właściwe" podejście do podziału obowiązków domowych i tego kto
w domu jest panem i władcą, a kto musi wokół pana i władcy skakać.

Z drugiej strony w liście mamy przedstawienie młodych dziewczyn jako ofiar i
frajerek, które dadzą sobie każdą ciemnotę wcisnąć. On nie chcę z gumką to
zakochana łyka tabletki DLA NIEGO (poświęcając sie, bo on tak chce, a ona go
tak kocha, a on może przestać ja kochać...) lub zalicza wpadkę. Jeśli ktoś nie
ma rozumu to aż ciśnie sie na usta, ze zasługuje na takie traktowanie. Poza
tym ślepo zakochane powielają zachowania matek tych chłopaków, które stworzyły
takich egoistów. Poza tym dziewczyny zachowujące sie w ten sposób nie
wystawiają najlepszego świadectwa swojemu poczuciu własnej wartości,
rozsądkowi i inteligencji.

Ponadto: dlaczego wspominamy tylko o matkach? Wiem, że tamto pokolenie to
ojciec nieuczestniczący w życiu rodzinnym, czy to też nie jest powodem
niewłaściwego wychowywania? I tego nawiedzenia matek w uwielbieniu względem
synków? Mąż okazał się daleki od ideału, to chociaż z synka zrobię księcia.

Niestety ludzkiej mentalności sie nie zmieni tak szybko, szczególnie w naszym
kraju.
Obserwuj wątek
    • j-adore Re: List osiemnastolatki do matki jej rówieśnika 28.07.07, 10:50
      Przepraszam, to miało iść na "Wysokie Obcasy".
      Czy można prosić o przeniesienie wątku?
    • bitch.with.a.brain Re: List osiemnastolatki do matki jej rówieśnika 28.07.07, 12:45
      biedna panienka się kreuje na ofiarę.No niestety,jak sie dycyduje to tak ma.Nikt
      jej nie każe być akurat z takim facetem,który nie uznaje prezerwatyw.Jak wchodzi
      w rolę osoby podporządkowanej to jej wybór.a pretensje do mamusi nieco
      dziwne.Może powinna napisac list do własnej matki, która nie wychowała
      normalnej, rozsadnej, samodzielnej i asertywnej kobiety tylko jakąś zastrachaną
      dziewczynke.
      • j-adore Re: List osiemnastolatki do matki jej rówieśnika 28.07.07, 19:20
        > Może powinna napisac list do własnej matki, która nie wychowała
        > normalnej, rozsadnej, samodzielnej i asertywnej kobiety tylko jakąś zastrachaną
        > dziewczynke.

        Nic dodać, nic ująć.:)
    • rapsodiagitana Re: List osiemnastolatki do matki jej rówieśnika 28.07.07, 14:33
      Zbieram szczękę z podłogi po przeczytaniu tego listu. Co to w ogóle miało być?
      Wulgarny atak, pełen uproszczeń i głupoty. Wśród facetów zdarzają się świnie,
      ale to nie znaczy, że wszyscy tacy są. Po to ma się jakąś inteligencję
      emocjonalną i trochę rozsądku, żeby wiązać się z tymi fajniejszymi. Tak samo
      zresztą przypadki bezmyślności, chamstwa i braku odpowiedzialności zdarzają się
      wśród dziewczyn. Autorka listu maluje jakiś dziwny obrazek świata, w którym
      wszyscy faceci to dranie, a wszystkie kobiety to przygłupie cierpiętnice i
      ofiary, które nie tylko doznają z ich strony krzywdy, ale jeszcze dobrowolnie
      się tej sytuacji poddają i powielają te wzorce. Chcąc albo nie chcąc. Błędne
      koło. Dawno mnie żaden list do WO tak nie zirytował.
    • j-adore Re: List osiemnastolatki do matki jej rówieśnika 28.07.07, 19:16
      Zgadzam sie z Wami dziewczyny - to wygląda na list nastolatki, którą źle
      potraktował chłopak i musi na kogoś zwalić winę. A tu najbardziej winna jest ona
      sama - że dała sie tak traktować. Po to mamy zdrowy rozsądek, oczy i uszy żeby z
      nich korzystać.
      Co nie znaczy, że trzeba sie z nią całkowicie nie zgadzać bo rodzice (panna
      powiela stereotyp, że dzieci wychowuje matka, ojca nie ma - ok, to że tak często
      jest nie znaczy, że tak powinno być) wychowujące synków na s...synów są. Tak
      samo jak wielu rodziców wychowuje córki na zachwycone sobą słodkie idiotki. Tak
      samo jak są ludzie, którzy mimo starannego wychowania i starań rodziców są draniami.
      Zwalanie winy za własna głupotę na matki tzw. lowelasów to dowód naiwności i
      zagubienia.
    • wzdluz_i_wszerz Re: List osiemnastolatki do matki jej rówieśnika 28.07.07, 20:04
      a możecie dać linka na ten list??nie mogę go znaleźć.
      • j-adore Re: List osiemnastolatki do matki jej rówieśnika 28.07.07, 20:20
        Chyba dopiero w przyszłym tygodniu (na początku) będzie internetowa wersja
        najnowszych Obcasów.
        • reniatoja Re: List osiemnastolatki do matki jej rówieśnika 28.07.07, 21:10
          a mniej więcej streścić o co chodzi?
          • j-adore Re: List osiemnastolatki do matki jej rówieśnika 29.07.07, 10:51
            Autorka listu (nastolatka) zarzuca matkom swoich rówieśników, ze wychowują
            egoistów nie liczących się z uczuciami dziewczyn. Grają na kilka frontów, nie
            szanują zaangażowania nastolatek w związek, liżą sie na imprezach a później nie
            mówią cześć, przekonują, że można bez gumki, nic sie nie stanie czy nie
            oddzwania. Winne są matki, które wychowują synków na królewiczów a miłość do
            nieobecnego, zapracowanego męża przelewają na pociechę. A pociecha rośnie
            utwierdzona w swojej wspaniałości i krzywdzi bezwolne dziewczyny, które w swej
            naiwności zgadzają sie na to wszystko.
            List jest długi i melodramatyczny, w formie oskarżenia skierowanego do matek
            nastolatków.
    • joanna.nitka Re: List osiemnastolatki do matki jej rówieśnika 29.07.07, 04:44
      podobnie jak Was, mnie również ten list bardzo zirytował:-( Trudno nie przyznać
      racji, że są matki, które wychowują swoich synów na mega rozpieszczonych
      egoistów, traktujących kobiety (żony, koleżanki, etc.) jak służące spełniające
      ich zachcianki i utwierdzające w przekonaniu o wyjątkowości. Ale przecież te
      kobiety nie są bezwolnymi istotami, z sobie wiadomych powodów przyjmują rolę
      ofiary i utwierdzają się w przekonaniu, że ich życie tak właśnie będzie
      wyglądać i nic się nie da zmnienić!!!
      Stosowanie antykoncepcji (tabletki), jako formy zadowolenia partnera jest
      żałosne i świadczy o zupełnym braku dojrzałości!
      pozdrawiam asia
      • lena575 Re: List osiemnastolatki do matki jej rówieśnika 29.07.07, 08:07
        Obawiam się,że te matki 1960+ wychowały nie tylko takich egoistów i
        egocentryków jak opisywani "mężczyźni" ale i takie "kobiety" jak autorka watku.
        Są one wytworem tego samego wychowania. To one a nie kobiety 40+ garściami
        czerpią z - jak to dziunia pisze - zdobyczy rewolucji seksualnej. Tabletka anty
        dla nich to rzecz wręcz normalna i oczywista jak tusz do rzęs, lizanie (jak to
        opisuje dziunia) na dyskotece i to z byle kim to też normalka i szybki seks tez
        normalny. Problem w tym,że te dziunie chcą od tych facetów (chłopaków) z którym
        uskuteczniają to lizanie i szybki seks SZACUNKU i LICZEANIA SIĘ Z ICH
        UCZUCIAMI !!!!!! Same się nie szanując wymagają od matek chłopaków by wzięły
        odpowiedzialnośc za nienauczenie swoich synów szacunku do KAŻDEJ kobiety. One
        same wyniosły z domu przekonanie,że mnie wolno i nikt mnie nie ma prawa
        oceniać ...a tu facet ocenia. I na nastepny dzień nie widzi dziuni a jej
        zdaniem powinien ją potraktowac poważnie.
        • j-adore Re: List osiemnastolatki do matki jej rówieśnika 29.07.07, 10:42
          Dla nastolatki nie ma nic gorszego niż nie mieć faceta - bo przecież Kryśka i
          Maryśka mają, to ja też muszę. W imię "miłości" delikwentka gotowa jest na każde
          poświecenie - ile razy widuje sie na mieście niunie z zachwytem wpatrzone w
          swoich pijanych, bluzgających chłoptasiów, próbujące dorównać im słownictwem i
          zniżaniem sie do takiego poziomu. Taka dziewczyna - nauczona, ze kobieta bez
          faceta jest niewiele warta - uważa, że musi utrzymać go przy sobie i lepszy taki
          sobie chłopak niż żaden.
          Po trzydziestce jest jeszcze gorzej - singielka bez dzieci i męża budzi
          współczucie, przecież musi być taka nieszczęśliwa nie mając chłopa przy sobie,
          podczas gdy singiel - facet to często łakomy kąsek, który korzysta z wolności.

          Moje dwie koleżanki są zaręczone ze swoimi pierwszymi poważnymi facetami. Jeden
          jest po zawodówce, a jego ulubionymi zajęciami są picie piwa przed telewizorem i
          wypady w miasto z kumplami (takimi w stylu podstarzałych fanów Metalliki). Poza
          tym najchętniej siedziałby w domu. Drugi pracuje na stacji benzynowej, na żadne
          studia nie pójdzie bo sobie nie poradzi i ogólnie nie wie co ma zrobić z życiem.
          Koleżanki są wykształcone, zanim związały sie z tymi kolesiami miały jakieś
          zainteresowania i rozwijały się, teraz przejmują ich sposób bycia. Ale uważają,
          że są najszczęśliwsze na świecie bo wreszcie mają facetów.
          Niestety, takie bezwolne dziewczyny, które uważają, że posiadanie faceta =
          złapanie Pana Boga za nogi to wcale nie rzadkość.:(
          • takapl Re: List osiemnastolatki do matki jej rówieśnika 30.07.07, 14:36
            moze poprostu sie kochaja a milosc nie patrzy na to czy ktos ma doktorat czy
            jest po zawodowce !! zabrzmialo to tak jakbys zazdroscila im tego ze maja
            faceta i go kochaja. Moj chlopak tez jest po zawodowce ale nie zamienilabym go
            na zadnego innego nawet jakby ten inny mial super wykrztalcenie, mi to nie
            przeszkadza i ja chce sie uczyc dalej i sie ucze, mam hobby i tez lubie wypic
            sobie piwko lub drinka przeciez to rzecz ludzka !!
            • simply_z Re: List osiemnastolatki do matki jej rówieśnika 30.07.07, 14:46
              na zadnego innego nawet jakby ten inny mial super wykrztalcenie, mi to nie
              > przeszkadza i ja chce sie uczyc dalej i sie ucze, mam hobby
              ehm może więc warto w ramach hobby pouczyć się trochę ortografii?wykSZtalcenie.
            • j-adore Re: List osiemnastolatki do matki jej rówieśnika 30.07.07, 18:35
              Kolejna do kompletu.:)
        • anulex Re: List osiemnastolatki do matki jej rówieśnika 30.07.07, 21:47
          Same się nie szanując wymagają od matek chłopaków by wzięły
          > odpowiedzialnośc za nienauczenie swoich synów szacunku do KAŻDEJ kobiety.

          Hm, ja chciałabym nauczyć swoje dzieci liczenia się z uczuciami i szacunku w
          stosunku do KAŻDEGO człowieka. Niezależnie od jego poglądów na temat seksu.

          One
          > same wyniosły z domu przekonanie,że mnie wolno i nikt mnie nie ma prawa
          > oceniać ...a tu facet ocenia. I na nastepny dzień nie widzi dziuni a jej
          > zdaniem powinien ją potraktowac poważnie.

          Niebardzo rozumiem, dlaczego chłopak uprawiający seks z obcą dziewczyną miałby
          ją negatywnie oceniać. Przecież robi dokładnie to samo co ona.

          ---
          Tabula Rasa - forum dla ludzi kochających dyskusje.
          forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=45427
          • lena575 Re: List osiemnastolatki do matki jej rówieśnika 17.10.07, 16:11
            To nie chodzi o szacunek niezależnie od poglądów na temat seksu. Tu
            chodzi o zachowanie. Mnie uczono szanować innych ale są zachowania
            za które szacunek niektóym ludziom się nie należy.

            Chłopak uprawiający szyki seks i "lizanie" z dziewczyną na dyskotece
            nie wymaga od niej poważnego go traktowania i szacunku. Może masz
            rację,że on jej nie ocenia negatywnie, on jej w ogóle nie ocenia bo
            na następny dzień jej nie zauważa.
    • inaa1 Re: List osiemnastolatki do matki jej rówieśnika 30.07.07, 13:54
      właściwie to przykre, że rozpętała się na forum taka nagonka na nieszczęśliwą
      dziewczynę.

      nie pamięta wół jak cielęciem był?
      • miauka Re: List osiemnastolatki do matki jej rówieśnika 30.07.07, 14:30
        List znam tylko ze streszczenia, ale - pomimo że zgadzam się, że kobiety powinny
        mieć swój rozum i nie wiązać się z byle kim, umieć być same itd. - sprawa nie
        jest prosta. Obie płcie wychowywane są w kulturze, która niestety jest
        męskocentryczna i WSZYSCY nasiąkamy wynikającymi stąd schematami. I rzeczywiście
        jest tak, że mało jest świadomych siebie mężczyzn, umiejących pokazywać emocje i
        pracować nad związkiem z kobietą, ale też mało jest świadomych siebie,
        asertywnych, nie bojących się samotności kobiet. Spójrzcie wokół :(
    • seth.destructor Niewlasciwe wychowanie 30.07.07, 19:13
      Jest kluczem do zrozumienia problemow wspolczesnych doroslych.

      Mam wrazenie, ze teraz juz nie wychowuje sie dziewczynek na przyszle matki i
      zony, ale na ksiezniczki. Rodzi to niestety frustracje w doroslym zyciu, gdyz
      mloda kobieta ma problemy nawet z minimalnym zajmowaniem sie domem, (chociaz
      jest to konsekwencja zycia rodzinnego, nawet przy podziale obowiazkow), czuje
      sie zle, gdyz zostala nauczona, ze to jej wszyscy powinni nadskakiwac... i mamy
      klotnie i awantury, wizyty u psychoterapeutow i tabletki, rozwody i nieudane
      zwiazki.

      Z drugiej strony chlopcy nie sa wychowywani na ojcow, wiec spotykamy
      sfrustrowanych trzydziestolatkow, ktorym sie nie chce pracowac, ubieraja sie
      jak sk8y, zyja na garnuszku rodzicow, a jak sie z kims zwiaza, to szukaja albo
      drugiej mamusi do zmywania garow albo dziwki do rozporzadzania nia.

      Skad sie to bierze? Czy mam racje, sadzac, ze przejecie obowiazkow
      rodzicielskich przez kobiety, a minimalizowanie roli ojca w rodzinie, moze byc
      powodem?
      • j-adore Re: Niewlasciwe wychowanie 30.07.07, 19:34
        A kiedy to kobiety przejęły obowiązki rodzicielskie? Problemem jest to, że
        obowiązki rodzicielskie przeważnie należą głównie do kobiet. Rozwiązaniem jest
        partnerski związek i partnerskie wychowywanie dzieci - a nie pokazywanie modelu
        typu matka kucharka, sprzątaczka i jedyna powierniczka, a ojciec pan i władca,
        główny żywiciel rodziny i ten od poważnych spraw.
        • seth.destructor Re: Niewlasciwe wychowanie 31.07.07, 19:06
          Kobiety przejely obowiazki rodzicielskie w momencie, kiedy mezczyzni odeszli z
          domu do pracy. Kiedys mezczyzni mieli warsztaty pracy przy domach, teraz
          przewaznie dojezdzaja. Zauwaz, ze w tych domach, gdzie mezczyzna pracuje przy
          domu, nie ma problemow krolewiczow i krolewien, a tzw. dziewczyny ze wsi sa
          mniej konfliktowe niz miastowe panienki.
          • j-adore Re: Niewlasciwe wychowanie 31.07.07, 21:21
            Właśnie - mężczyźni pracowali przy domu, a kobiety w domu - obowiązki domowe
            zawsze należały do nich.
            Na wsiach nie ma królewiczów i królewien bo często mieszkańcy wsi nie są zbyt
            zamożne, a podział ról w domu jest tradycyjny - kobieta to sprzątaczka i
            kucharka, facet żywiciel rodziny. Tak samo wychowywane są dzieci. Szczerze
            mówiąc wolałabym być wychowana na królewnę niż na kurę domową. A jeśli
            konfliktowość ma być świadectwem charakteru, wymagań i braku potulności to
            jestem jak najbardziej za. Tylko trzeba przy tym znać umiar i mieć zasady.
      • nadinka_nadinka Re: Niewlasciwe wychowanie 30.07.07, 20:47
        Jest duzo racji w tym co piszesz. Co prawda daleka jestem od twierdzenia, ze
        dziewczynki powinno sie wychowywac na matki i zony, a chlopcow na ojcow
        (przynajmniej w powszechnym rozumieniu w/w rol spolecznych), ale nie powinno sie
        tez wychowywac na krolewny i krolewiczow. Dochodzi potem do konfliktow, bo kazda
        strona chcialaby brac nie dajac nic w zamian. Tak jak to bylo u mamusi. Mamusia
        wszystko zrobi a coreczka/synek w tym czasie posiedzi na kanapie i bedzie
        pachniec.

        > Skad sie to bierze? Czy mam racje, sadzac, ze przejecie obowiazkow
        > rodzicielskich przez kobiety, a minimalizowanie roli ojca w rodzinie, moze byc
        > powodem?

        Kobiety zostaly zmuszone do przejecia obowiazkow rodzicielskich przez
        patriarchalne spoleczenstwo. Powiedzmy sobie szczerze nie ma nic przyjemnego w
        nocnym wstawania, przewijaniu, gotowaniu zupek i smarowaniu wyrzynajacych sie
        zebow. I dlatego zapewne mezczyzni majac taka mozliwosc zlozyli to na barki
        kobiet. Kobiety pozbawione mozliwosci realizacji sie poza domem wykorzystyly to
        co mogly, zeby - w ich mniemaniu - rzadzic w domu, wychowujac, sprzatajac itp. i
        zyjac w przeswiadczeniu, ze bez ich pracy dom sie zawali. Swiadomie badz nie
        przekazuja te poglady na nastepne pokolenia. Wciaz jest wiele kobiet (spojrzmy
        na forum), ktorym sie wydaje, ze nie one sa najwazniejsze, ale ich partner. Zeby
        zmienic mentalnosc nalezaloby zmienic model wychowania, a to, niestety, nie
        stanie sie w ciagu jednego pokolenia. Wciaz sa kobiety, ktorym sie wydaje, ze
        jak ugotuje obiad z 3 dan, zrobi laske i wyprasuje koszule to juz chlop bedzie
        ja kochal na wieki wiekow.


        -
        ***
        "Women need to be twice as good as men to be considered equal; fortunately, it's
        not that difficult."
        • seth.destructor Re: Niewlasciwe wychowanie 31.07.07, 19:08
          No tak, ale nie mowimy o sredniowieczu ale o czasach wspolczesnych. Nic nie
          szkodzi na przeszkodzie kobiecie, by pracowala czy sie uczyla, aczkolwiek gdy
          oboje pracuja to moim zdaniem odnosza szkode, bo tak naprawde, to zadne z nich
          nie jest w stanie zapewnic DOM sobie i malzonkowi/partnerowi, a mieszkanie jest
          de facto noclegownia.
          • nadinka_nadinka Re: Niewlasciwe wychowanie 31.07.07, 23:45
            ale to nie jest sredniowiecze. poczytaj watki na forum ;-) "on nie chce zebym
            pracowala. on chce. on chce tamto" kobiety czesto sie sugeruja tym czego
            oczekuje od nich facet, a on czesto mam oczekiwania jak ze sredniowiecza.
            zdarza sie jeszcze praca od 8-16, moze na niepelny etat, moze w domu
            (freelancer, telepraca). wydaje mi sie, da sie pogodzic prace i tworzenie domu.
    • silverrfox Re: List osiemnastolatki do matki jej rówieśnika 01.08.07, 01:02
      Cóż, chyba będę kolejnym nielicznym głosem obronnym dziewczyny. Chociaż
      niektóre jej zarzuty są bezpodstawne, nie uważam, abyśmy miały do czynienia z
      tępawą naiwniaczką, która bierze wszystko co się jej daje.

      Brzydzą mnie głosy kobiet, które oburzają się na myśl o kobietach wychowanych
      na księżniczki, a z drugiej strony zarzucają im wiernopoddaństwo i uległość.
      Chyba o to chodzi, aby kobieta była wymagająca!

      Jeśli idzie o mnie- uchodzę za nadzwyczaj wybredną księżniczkę, i ma to swoje
      uzasadnienie w doświadczeniu. Szukam uparcie kogoś odpowiedzialnego i
      konsekwentnego, jednak znalezienie takiego jegomościa graniczy z cudem. Bo
      nawet, jeśli facet deklaruje chęć wspólnego życia, wszystko wskazuje na jego
      wielką odpowiedzialność i zaangażowane, to i tak nie jest wykluczone, iż nie
      jest to gierka i że obietnic dotrzyma. Odnośnie mamuś uważam, że każda kobieta
      w taki sposób powinna przenosić swoje niespełnione marzenia na syna, aby ten
      był wzorowym partnerem, a nie Piotrusiem Panem. Tkwiłam kiedyś w układzie, w
      którym 'teściowa' oburzała się, że śmiem być zazdrosna o jej synka, sprzeciwiać
      się jego nieodpowiedzialności i zamiłowaniu do używek. To moim zdaniem
      znakomita ilustracja zjawiska.

      Strzela mnie, jak widzę nieporadnych rodziców, których najgorsze napomnienie
      brzmi 'Krystianku, nie bij mamy, bo się spocisz, nie klnij na tatusia, nie
      odrywaj wąsów Mruczusiowi..'. I dziękuję swoim rodzicom, że spodzili mnie dużo
      wcześniej niż teraz.

      • xvqqvx Re: List osiemnastolatki do matki jej rówieśnika 01.08.07, 06:43
        Powiem tak - ja lubię księżniczki, a nie cierpię "księżniczek". :-)

        Księżniczka to kobieta, która wymaga wiele, bo zna swoją wartość i równocześnie
        od siebie wymaga co najmniej tyle, co od innych.

        "Księżniczka" natomiast to kobieta egocentryczna, która uważa, że świat jest po
        to, żeby obracać się wokół niej, a od siebie za wiele nie wymaga.

        A do której z tych dwóch kategorii zaliczysz autorkę listu?
        • silverrfox Re: List osiemnastolatki do matki jej rówieśnika 01.08.07, 13:46
          Na pewno narąbane w głowie nie ma - więc cudzysłów odpada. Księżniczką przez
          wielkie K też nie jest do końca, ale jest na dobrej drodze.
    • flowerbomb5 Re: List osiemnastolatki do matki jej rówieśnika 02.08.07, 17:57
      Wystapie w obronie dziewczyny, bo w Polsce NAPRAWDE jest dramat z wychowaniem
      chlopcow. Jest to raczej regula niz wyjatek, ze faceci sa wychowywani na
      narcyzow, egoistow, zarozumialych dupkow, a nie odpowiedzialnych, uczciwych,
      porzadnych gosci.
      Niedostrzeganie tego problemu i zrzucanie wszystkiego na naiwnosc dziewczyny
      uwazam za duze uproszczenie.
      Ogolnie jest przeswiadczenie, ze synek to jakis szczegolny dar i nalezy go
      holubic i rozpieszczac. Potem kroczy taki przez zycie niszczac po drodze wiele
      kobiet, ktore mialy to nieszczescie sie w nim zakochac.


      • jagusia66 mama 40, jeszce nie + :) 15.08.07, 19:20
        Popieram, niestety, to nie tylko to pokolenie, to polski stereotyp.
        Wielu jest takich panów w wieku 40+, a ich mamuśki teraz po 60 - tce
        jeszcze potrafią dogadzać syneczkowi.
        Mam dwie nastoletnie córki i syna. Mam nadzieję, że wychowam ich na
        wartościowych ludzi. I , że żadna z moich córek nie spotka na swej
        drodze jakiegoś maminsynka. Ich koledzy wydaja się całkiem
        normalnymi młodymi ludżmi, więc nie wszystko jeszcze stracone... :)))

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka