shaolinka
30.07.07, 15:09
Piszę, ponieważ muszę się jakoś wygadać. Nie mam komu, więc może chociaż tutaj...
Jestem z facetem już prawie rok. Mieszkamy razem i jesteśmy szczęśliwy. Jednak
są chwile, kiedy łzy cisną mi się do oczu.
Mianowicie mój facet czasami, a ostatnio nawet częściej delikatnie wypomina mi
moją tuszę.
Owszem - ja mam świadomość tego, że mam nadwagę. Po prostu jestem kobietą
puszystą, przy kości, czy jak tam sobie można to nazwać.
Ale taka byłam od zawsze. Gdy się poznaliśmy widział jaka jestem. Nie miał nic
przeciwko. Cały czas komplementuje mnie, że jestem jego serduszkiem,
kwiatuszkiem i naśliczniejszym skarbem. Wierzę mu, ale czasami powie coś
przykrego, że aż chce się płakać. Wypomina mi błędy, które sam popełnia. I tak:
** Kiedy zrobiłam sobie tosta na śniadanie - on wypomniał mi, że ponoć
strasznie tłusto się odżywiam. Za to on sam, najchętniej jadłby codziennie
rosół i schabowego z ziemniakami lub frytkami.
** Mówi, że niezdrowo się odżywiamy, a on sam potrafi zjeść tabliczkę (!)
czekolady o godzinie 24, czy nawet 1 w nocy ! Zresztą ja gotuję mu to, co on
sobie zażyczy. Więc wszystkie obiady są wedle jego życzenia.
** Wciąż sugeruje mi, że za mało się ruszam i za mało sportu, a on sam
najchętniej wozi tyłek w samochodzie, mimo że wiele razy zapowiadał, że
przerzuci się na rower (nic z tego nie wyszło)
** Kiedyś powiedział też, że ponoć ja wzoruję się na swojej mamie i jestem
puszysta, bo i ona jest puszysta. To jest oczywiście bzdura, ale on tak
stwierdził.
** Jak zobaczy jakiś materiał w faktach czy wiadomościach, dotyczący nadwagi,
czy otyłości to od razu leci do mnie i mówi: "Widzisz Kochanie - musisz
bardziej o siebie zadbać"
** Kiedyś zaproponował byśmy zapisali się na siłownie. Ale z jego strony to
był "słomiany zapał". A ja na siłownię chodziłam raz w tygodniu w ramach W-fu,
na studiach. Za to on - wcale !!
Ech...czasami robi mi się smutno, jak jestem stawiana w takiej sytuacji. Mam
wrażenie, że on mnie wcale nie akceptuje i najchętniej to chciałby, żebym
wyglądała jak kukła a'la Doda :/
Już nie wiem co myśleć....