c.z.a.r_p.ar
21.08.07, 19:57
po miesiącu podchodów wreszcie się odważyłam, żeby mu powiedzieć co
czuje... Wiedział że jest coś o czym musimy pogadać ale dla mnie to
nie jest łatwe, dał mi czas, ale domyślił się o co chodzi, przed
naszym kolejnym spotkaniem napisała sms-a ze ma nadzieje że się
odważe i powiem co chcę, ale on i tak odpowie tak... zglupiałam ze
szczęścia, bo jak to możliwe, skąd mógł wiedzieć, że się w nim
zakochałam... No i spotkaliśmy się, byliśmy na lodach i wycieczce
krajoznawcze ale nie poruszyliśmy tego tematu. Zaczęłam dopiero
wtedy gdy zatrzymał się przed moim domem, "mieliśmy pogadać..."-
zaczęlam i utknęlam, nie umiałam mu tego powiedzieć, wyznałam że to
dla mnie trudne bo boje się go stracić, powiedział, że w 99% wie o
co chodzi i on też. ale ja nadal nie potrzfiłam powiedzieć "kocham
Cię" ale znalazłam sprytny sposób na moją odwagę, a raczej jej brak,
właczyłam piosenke i zaczęłam śpiewać: "może właśnie dziś, powiem
jak Cię bardzo kocham", a potem nieśmiało zapytałam: "i co Ty na
to?" uśmiechnął się i powiedział: "przecież mówiłem, że jestem na
tak"
czy życie nie jest piękne?