Dodaj do ulubionych

czy to szcztuczny problem?

IP: 195.116.43.* 02.07.03, 21:30
Jestem w trakcie zalatwiania formalnosci koscielnych w zwiazku ze
slubem.Wymaganym dokumentem do spisania slubnego protokołu jest rowniez
ostatnie swiadectwo ze szkoły sredniej z ocena z religi.Wiec ja oceny z
religi nie posiadam gdyz konczyłam liceum wieczorowe gdzie jak wiadomo religi
nie ma ,zaniosłam z podstawowki i zaczeły sie problemy.Jakies pytania i
dociekania xiedza.Wiec staneło na tym ze musze doniesc to swiadectwo z
wieczorowki (co jest dla mnie komplikacją gdyz dokumenty znajduja sie w
szkole w ktorej kształce sie obecie)troche sie powsciekałam bo w gruncie
rzeczy jakie to ma znaczenie czy xiadz aby nie przesadza z wnikaniem w moje
wykształcenie ?( tak wiem chodzi tu o nauke religii) ale czy musi robic takie
problemy? Nie dostane slubu ???
Obserwuj wątek
    • mario2 Re: czy to szcztuczny problem? 02.07.03, 21:39
      Dostaniesz- to tylko kwestia "co laska" :)
    • raszefka Re: czy to szcztuczny problem? 02.07.03, 22:29
      włos się jeży, paranoja jakaś :(
      • Gość: .................. Re: czy to szcztuczny problem? IP: *.dial.van1.sprint-canada.net 02.07.03, 23:24
        To jeszcze pol biedy ze ksiadz tylko papierkami sie interesuje.
        Czasem moze byc inaczej. Tu, za kaluza, nie tak dawno jakis z
        Polski udzielal mlodej dziewczynie terapii seksualnej i to
        praktycznej, bo sam uznal ze jest jej konieczna. Tak sie poczul do
        tej roli uzdrowiciela, ze nawet o zadne papiery (swiadectwa) nie pytal.
        Poprostu przelecial dziewczyne i tyle. Moze powinnas zainteresowac sie
        blizej ta swoja sprawa i dowiedziec sie o co naprawde ksiezulkowi
        chodzi. A co by bylo jakbys miala z religii dwoje? Czy w takim
        przypadku nie nadawalabys sie na zone, lub trzeba by bylo Ciebie
        "koscielnie" uswiadamiac i do cnotliwych obowiazkow nawolywac? Matke i
        ojca wiadomo pasowaloby zbluzgac, ze taka-owaka (nieswiadoma
        religijnie) wychowali. Dobrze ze Ci ksiezulek mezulka, bogobojnego
        jeszcze nie wyznacza, bo wtedy bys sie czula pol w niebie a
        pol chodzaca po ziemi. Powiedz mu, ze bedziesz sie modlic do niego,
        a moze sie od Ciebie odczepi. Tak mi smieszno, ze chyba pekne.
        Dzisiaj pedaly sie zenia, a mlodym dziewczynom zabrania sie zamaz
        wychodzic. Co za pojebany swiat.
    • Gość: lolyta Re: czy to szcztuczny problem? IP: *.mia.bellsouth.net 03.07.03, 01:08
      To swiadectwo to tylko formalnosc. Tzw. matura z religii moglaby Cie zwolnic z
      nauk przedslubnych (platnych) a tak to musisz je zaliczyc. Co zreszta jest
      pewnym, niezapomnianym, przezyciem. I tyle.
      I wszystkiego najlepszego na nowej drodze zycia.
      • Gość: .................. Re: czy to szcztuczny problem? IP: *.dial.van1.sprint-canada.net 03.07.03, 02:09
        Z tego co moge sie domyslac, to w Polsce konieczne sa jakies
        nauki przedslubne i to w dodatku moga byc platne, gdy nie ma sie
        swiadectwa maturalnego. Nie wiem, czy ja zyje na ziemi, ale myslac
        po ziemsku wydaje mi sie ze kosciol w Polsce robi kpine z ludzi
        doroslych. Skoro jest sie oficjalnie doroslym, bo tylko dorosli moga
        sie zenic i za maz wychodzic, po co wiec te dodatkowe utrudnienia?
        Dorosli moga pic wodke, korzystac z burdeli, wykonywac odpowiedzialne
        prace itd., a niedowierza sie im w tak podstawowej sprawie jak
        slub. Czy kosciol uwaza ze dorosli nie wiedza co robia, zawierajac
        zwiazek?. A moze trzeba im wytlumaczyc po koscielnemu co ma kobieta
        a co chlopak i jak to trzeba uzywac? Nie badzmy smieszni. Osobiscie
        widze w tym kpine z doroslych ludzi ze strony duchownych i to w
        zywe oczy. Nigdy bym nie poszedl do jakiegos klechy by mnie
        uswiadamial i pouczal co, jak, kiedy i dlaczego mam robic ze swoja
        kochana kobieta i w jakim celu sie zenie. Wstydzilbym sie to zrobic
        z racji kobiety ktora bym zamierzal poslubic, bo idac po takowe
        nauki wygladalbym przed nia jak niedowartosciowany frant. Slub bym
        wzial cywilny lub koscielny w innym kraju lub innym (niekatolickim)
        kosciele. Jestem wierzacym, ale osmieszac sie bym nie pozwolil. Nie
        dziwie sie, ze wielu ludzi w Polsce atakuje ten obecny kosciol, bo
        te ich chwyty naprawde sa ponizej pasa. Zapewne mysla sobie
        ksiezulka, ze tylko oni sa madrzy, reszta to...............szkoda slow.
    • lastka Re: czy to szcztuczny problem? 03.07.03, 08:15
      Jakiś trochę szalony ten wasz ksiądz, my jak załatwailiśmy formalności, owszem
      zapytał nas ale tylko o to czy chodziliśmy na religie. A świadectwa chyba
      zwariował!
      • lyche1 Re: czy to szcztuczny problem? 03.07.03, 08:26
        No nie wiem. Mój brat( oczywiście z bratówką), w podobnej sytuacji z 10 lat
        temu po prostu zrezygnował z sakramentu małżeństwa. Ksiądz zażądał nauk
        przedmałżeńskich, brat się obruszył, bo miał świadectwo ukończenia takiego
        kursu - właśnie ze szkoły średniej. Do dziś mają tylko ślub cywilny. Niektórym
        księżom nadal wydaje się, że żyją w przedwojennej Polsce. Tracą niestety przez
        to dużo owieczek :))
        • raszefka Re: czy to szcztuczny problem? 03.07.03, 08:37
          TO nie tak, żółte papiery z liceum to tylko część nauk przedmałżeńskich. Gdyby
          ich nie miał, musiałby je dodatkowo odrobić.
          To sumtne, że ludzie rezygnują z powodu - w gruncie rzeczy - duperelek. ALe
          jeszcze smutniejsze, że w tej biurokracji ginie istota sprawy :(
          • dorotka1970 Re: czy to szcztuczny problem? 03.07.03, 09:24
            raszefka napisała:

            > To sumtne, że ludzie rezygnują z powodu - w gruncie rzeczy - duperelek. ALe
            > jeszcze smutniejsze, że w tej biurokracji ginie istota sprawy :(

            Bo biurokracja jest latwiejsza niz prawdziwe wypelnianie powolania... A tak
            wydaje im sie, ze COS robia...
            A tak przy okazji jesli jedna osoba jest niewierzaca to tez musi chodzic na
            te "nauki", w dodatku platne? Tak mnie zaciekawilo... Ktos wie?

            Pozdroofka,
            Dorotka
            --------
            Swiat lubi ludzi, ktorzy lubia swiat
            • raszefka tadaaaam :) 03.07.03, 10:19
              Mam nieoczekiwanie wolny dzień (co zrobić z tym dnieeem, tralala :)) ) i
              poszukałam. Sama jestem zdumiona, ale okazuje się, że chyba jest to nie do
              ominięcia. "Chyba", bo nie wiem, czy słuszne wnioski wyciągam z tego długiego i
              trudnego tekstu:
              www.mateusz.pl/rodzina/as-mm.htm
              Spróbuj sama, może więcej lub inaczej zrozumiesz niż ja :) Najwięcej na ten
              temat w punktach IV i VII :)

              POzdrawiam
              • dorotka1970 Re: tadaaaam :) 03.07.03, 11:57
                raszefka napisała:

                > Mam nieoczekiwanie wolny dzień (co zrobić z tym dnieeem, tralala :)) ) i
                > poszukałam. Sama jestem zdumiona, ale okazuje się, że chyba jest to nie do
                > ominięcia. "Chyba", bo nie wiem, czy słuszne wnioski wyciągam z tego
                długiego i
                >
                > trudnego tekstu:
                > www.mateusz.pl/rodzina/as-mm.htm
                > Spróbuj sama, może więcej lub inaczej zrozumiesz niż ja :) Najwięcej na ten
                > temat w punktach IV i VII :)

                Rzeczywiscie, dobrze zrozumialas. Ciekawe dla mnie jest to, ze zmusza sie
                strone niekatolicka do przyrzeczenia i potwierdzenia na pismie np. wychowania
                dzieci po katolicku... A jesli obie strony zgodza sie, ze dzieci same wybiora
                jak dorosna? To nie moga zawrzec malzenstwa. Dla mnie to dziwne. Ale
                ja "notorycznie porzucilam wiare", bo nie tylko to dla mnie bylo dziwne...

                Dzieki za linka :-)
                Pozdrawiam,
                Dorotka
                >
                > POzdrawiam
                >
                • mamalgosia Re: tadaaaam :) 03.07.03, 12:03
                  Strona niekatolicka ma się zgodzić na katolickie wychowywanie dzieci dlatego,
                  ze zdecydowali się wziąć ślub w Kościele Katolickim, przypominam. To po prostu
                  konsekwencja. Jeśli się im to nie podoba z różnych przyczyn (co nawet byłoby
                  uzasadnione), to niech wezmą w obrządku strony niekatolickiej, albo w ogóle
                  cywilny
                  • dorotka1970 Re: tadaaaam :) 03.07.03, 12:08
                    mamalgosia napisała:

                    > Strona niekatolicka ma się zgodzić na katolickie wychowywanie dzieci
                    dlatego,
                    > ze zdecydowali się wziąć ślub w Kościele Katolickim, przypominam. To po
                    prostu
                    > konsekwencja. Jeśli się im to nie podoba z różnych przyczyn (co nawet byłoby
                    > uzasadnione), to niech wezmą w obrządku strony niekatolickiej, albo w ogóle
                    > cywilny

                    Generalnie OK, tylko moze oni sie np. umowili na pewnien kompromis - wezmiemy
                    slub wg twojej religii (w koncu moze komus na tym zalezec :-), ale dzieci nie
                    beda ani w jednej ani w drugiej religii, bo zadna ze stron nie chce uznania
                    jej badz partnera wiary za wazniejsza badz lepsza. Ja uwazam, ze
                    to "sprawiedliwe". A przeciez dla Kosciola nie powinno byc problemem to, ze
                    ktos zostanie ochrzczony niejako na wlasne zyczenie i swiadomie tego wyboru
                    wykona w wieku np. lat 16. Moim zdaniem to powinno byc cenniejsze dla Kosciola
                    niz bycie katolikiem dlatego, ze ma sie swiadectwo chrztu, bo czesto takie
                    osoby wcale wiary nie praktykuja.

                    Pozdrawiam,
                    Dorotka
                    --------
                    Swiat lubi ludzi, ktorzy lubia swiat
                  • Gość: .................. Re: tadaaaam :) IP: *.dial.van1.sprint-canada.net 03.07.03, 15:54
                    mamalgosia napisała:

                    > Strona niekatolicka ma się zgodzić na katolickie wychowywanie dzieci dlatego,
                    > ze zdecydowali się wziąć ślub w Kościele Katolickim, przypominam. To po
                    prostu
                    > konsekwencja. Jeśli się im to nie podoba z różnych przyczyn (co nawet byłoby
                    > uzasadnione), to niech wezmą w obrządku strony niekatolickiej, albo w ogóle
                    > cywilny
                    No tak, latwo jest tu gadac, niech se sobie wezma slub w obrzadku
                    strony niekatolickiej. Jezeli uwazasz, ze w takich przypadkach strona
                    katolicka postepuje slusznie, to co by bylo gdyby ta niekatlicka
                    strona postepowala taksamo ja katolicka. Przeciez oni tez moga
                    naciskac na mlodych ludzi i wymagac glupich rzeczy, jakichs tam
                    bzdurnych papierow. Nie robia jednak tego, bo sa bardziej tolerancyjni
                    a ja smiem powiedziec nawet -madrzejsci. Gdyby postepowali taksamo jak
                    katoliccy ksieza w Polsce w sprawie slubow, to nie byloby zadnych
                    mieszanych malzenstw (chyba ze jedna ze stron musialaby zmieniac swoje
                    wiarowyznanie, co jest juz w pewnym sensie wymuszanie), a ludzie jak
                    wiesz zakochuja sie i kochaja sie bez wzgledu na religie. Kosciol
                    dosc czesto zamiast pomagac ludziom w milosci i formalnosci jej
                    kontynuowania, poprostu im przeszkadza.
                • losiu4 Re: tadaaaam :) 03.07.03, 14:38
                  dorotka1970 napisała:

                  > Rzeczywiscie, dobrze zrozumialas. Ciekawe dla mnie jest to, ze zmusza sie
                  > strone niekatolicka do przyrzeczenia i potwierdzenia na pismie np. wychowania
                  > dzieci po katolicku...

                  ano tak już jest. I tego się nie przeskoczy

                  > A jesli obie strony zgodza sie, ze dzieci same wybiora
                  > jak dorosna?

                  rozumując logicznie jedno drugiemu nie przeszkadza: Wy staracie się wychować po katolicku, a dziecko i tak w końcu
                  wybierze co będzie chciało

                  Pozdrawiam

                  Losiu
                  • dorotka1970 Re: tadaaaam :) 03.07.03, 15:01
                    losiu4 napisał:

                    > > A jesli obie strony zgodza sie, ze dzieci same wybiora
                    > > jak dorosna?
                    >
                    > rozumując logicznie jedno drugiemu nie przeszkadza: Wy staracie się wychować
                    po katolicku, a dziecko i tak w końcu
                    > wybierze co będzie chciało

                    Losiu, przeczytaj to co odpisalam Mamalgosi (jesli ci sie chce oczywiscie :-).
                    Chodzi o sytuacje, kiedy ma nie byc wychowania "katolickiego"...

                    Pozdrawiam,
                    Dorotka
                    • losiu4 Re: tadaaaam :) 03.07.03, 16:33
                      dorotka1970 napisała:

                      > Losiu, przeczytaj to co odpisalam Mamalgosi (jesli ci sie chce oczywiscie :-
                      ).
                      > Chodzi o sytuacje, kiedy ma nie byc wychowania "katolickiego"...

                      przeczytałem i chyba zrozumiałem (przynajmniej mam taką cichą nadzieję) ;)).
                      Dlatego napisałem, że tego wymogu (wychowanie dziecka) - biorąc sakrament -
                      przeskoczyć się nie da. W KK jest mnóstwo rzeczy niezgodnych z - nazwijmy to -
                      "postępowym i tolerancyjnym światopoglądem". Gdy ludzie nie chcą sie do reguł
                      KK przystosować trudno tu go winić - on mówi wyraźnie co i jak ma być. Co do
                      reszty: furtka wyboru jest i dlatego napisałem tak a nie inaczej

                      Pozdrawiam

                      Losiu
            • mamalgosia Re: czy to szcztuczny problem? 03.07.03, 12:01
              Zależy, czy ta niewierząca jest zdeklarowaną niewierzącą (np. nieochrzczona lub
              wystąpiła formalnie z KK), czy tylko tak mówi, a ma nieuporządkowane te sprawy
        • mamalgosia Re: czy to szcztuczny problem? 03.07.03, 12:00
          Nauki przedślubne to nie to samo, co kurs ze szkoły sredniej. Nie wiem, co
          oznacza dla kogoś sakrament, jeśli rezygnuje z niego z lichych powodów
          • Gość: m Re: czy to szcztuczny problem? IP: 80.48.253.* 03.07.03, 14:28
            mamalgosia napisała:

            > Nauki przedślubne to nie to samo, co kurs ze szkoły sredniej. Nie wiem, co
            > oznacza dla kogoś sakrament, jeśli rezygnuje z niego z lichych powodów
            Ten kurs ze szkoły sredniej to jakas paranoja czyli tylko absolwentom liceów
            z maturą nie robi sie problemów oj a gdybym skonczyła edukacje na szkole
            podstawowej to dopiero przewalone yhhh.Nauki przedslubne nalezy odbyc
            obowiązkowo i zapłacic za nie 140 zł.Pomimo problemow i naprawde męczących
            wizyt w parafialnej kancelarii gdzie xiądz robił swoj osobisty wywiad na temat
            naszego wspolnego zycia łącznie z komentarzami i ewidentnym wtrącaniem sie w
            nasze prywatne sprawy, nie zamierzam rezygnowac z sakramentu.
            • mamalgosia Re: czy to szcztuczny problem? 03.07.03, 15:51
              U nas nie płaci się za nauki
          • lyche1 Re: czy to szcztuczny problem? 03.07.03, 15:49
            mamalgosia napisała:

            > Nauki przedślubne to nie to samo, co kurs ze szkoły sredniej. Nie wiem, co
            > oznacza dla kogoś sakrament, jeśli rezygnuje z niego z lichych powodów

            Małgosiu! w czasach, kiedy ja i mój brat uczęszczaliśmy na nauki religii ( nie
            było wtedy religii w szkołach) ostatni rok - to były kursy przedmałzeńskie i
            świadectwo ukończenia takiego kursu posiadam zarówno ja jak i mój brat.
            Jeżeli wspominasz już ten lichy powód - nazywał się on 1000,00zł na dzisiejsze
            pieniądze - za taką sumę, ksiądz zgodził się uznać kursy przedmałżeńskie mojego
            brata. Mój brat natomiast wierzy, że wiary nie da się kupić za żadne pieniądze.
            A przysięgę małżeńską składa się przed Bogiem a nie za pieniądze przed kapłanem
            • mamalgosia Re: czy to szcztuczny problem? 03.07.03, 15:55
              Przykro mi zawsze, gdy czytam o pieniądzach, jakie ludzie uszą płacić w związku
              ze ślubem. U nas czegoś takiego nie ma i nie jestem przyzwyczajona. Ale
              fatalnie, że gdziekolwiek tak jest
              • lyche1 Re: czy to szcztuczny problem? 03.07.03, 16:05
                Fakt - nie wszyscy księża są tacy :)) Ale niestety pamięta się mimo wszystko
                takie odrzucenie :((
            • Gość: lolyta Re: czy to szcztuczny problem? IP: *.mia.bellsouth.net 03.07.03, 17:26
              lyche1 napisała:


              > Jeżeli wspominasz już ten lichy powód - nazywał się on 1000,00zł na
              dzisiejsze
              > pieniądze - za taką sumę, ksiądz zgodził się uznać kursy przedmałżeńskie
              mojego
              >
              > brata.

              Zartujesz chyba???!!!! Moje nauki kosztowaly mnie, z przeproszeniem tyle, co
              para satynowych majtek co je nabylam aby mi do sukni pasowaly. Albo i mniej. A
              te nauki mozna zaliczyc w dowolnym kosciele ktory cos takiego organizuje, nie
              musza byc akurat przez tego ksiedza udzielane.
              • lyche1 Re: czy to szcztuczny problem? 03.07.03, 17:39
                Gość portalu: lolyta napisał(a):

                > Zartujesz chyba???!!!! Moje nauki kosztowaly mnie, z przeproszeniem tyle, co
                >para satynowych majtek co je nabylam aby mi do sukni pasowaly. Albo i mniej. A
                > te nauki mozna zaliczyc w dowolnym kosciele ktory cos takiego organizuje,
                nie musza byc akurat przez tego ksiedza udzielane.

                Widzę, ze mnie nie zrozumiałaś - a raczej powodu, dla którego mój brat
                zrezygnował ze ślubu kościelnego. Na jego miejscu postąpiłabym tak samo.
                Chodzi o przeciwstawienie się głupocie. Dziś może to wygląda zupełnie inaczej -
                nie wnikam :)))
    • miss_mokrych_stringow Re: czy to szcztuczny problem? 03.07.03, 15:02
      hmm slyszalam o sztucznej pochwoe, penisie, ale problem chyba nie moze byc z
      polipropylenu?
      • kev1 Re: czy to szcztuczny problem? 03.07.03, 15:31
        miss_mokrych_stringow napisała:

        > hmm slyszalam o sztucznej pochwoe, penisie, ale problem chyba nie moze byc z
        > polipropylenu?


        Taka jestes tępa ze dwuznacznosci wyrazen nie rozumiesz?? hymm ja natomast nie
        słyszałem o sztucznej pochwoe ba! o zadnej pochwoe nie słyszałem za to o
        problemie owszem
        • miss_mokrych_stringow Re: czy to szcztuczny problem? 03.07.03, 15:35
          kev1 napisał:

          > >
          > Taka jestes tępa ze dwuznacznosci wyrazen nie rozumiesz?? hymm ja natomast
          nie
          > słyszałem o sztucznej pochwoe ba! o zadnej pochwoe nie słyszałem za to o
          > problemie owszem

          to idź sobie do seksszopu i sie nie osmieszaj podstawowa niewiedza. a wiesz co
          to sa stringi chociaz?
          • kev1 Re: czy to szcztuczny problem? 03.07.03, 15:41
            miss_mokrych_stringow napisała:

            > kev1 napisał:
            >
            > > >
            > > Taka jestes tępa ze dwuznacznosci wyrazen nie rozumiesz?? hymm ja natomast
            >
            > nie
            > > słyszałem o sztucznej pochwoe ba! o zadnej pochwoe nie słyszałem za to o
            > > problemie owszem
            >
            > to idź sobie do seksszopu i sie nie osmieszaj podstawowa niewiedza. a wiesz
            co
            > to sa stringi chociaz?
            laska naucz sie dobrze stukac (w klawiaturke) a bedziesz dla wszytkich
            zrozumiała.narciarz!
          • kev1 Re: czy to szcztuczny problem? 03.07.03, 15:43
            to idź sobie do seksszopu i sie nie osmieszaj podstawowa niewiedza. a wiesz co
            to sa stringi chociaz?


            Taaaa naucz sie dobrze stukac <LOL>
            • Gość: .................. Re: czy to szcztuczny problem? IP: *.dial.van1.sprint-canada.net 03.07.03, 16:12
              Mnie osobiscie te nauki przedmalzenskie sa jakgdyby spotwarzeniem
              moich rodzicow. Jezeli ksiadz uznaje z racji nieposiadania pewnych
              papierkow, ze zenic sie nie moge, bo sie do tego nie nadaje, to
              automatycznie oznacza to, ze mnie rodzice zle wychowali, ze ich
              malzenstwo nie bylo zadnym przykladem dla mnie itp. Nawet cale
              spoleczenstwo jest w pewnym sensie odpowiedzialne jesli ktos
              przychodzi do ksiezulka, a ten mowi: nie, ty sie do ozenku nie
              nadajesz, musisz sie duzo jeszcze uczyc. A jak to jest z ta
              praktyczna strona? Moze najwyzsza pora by ksieza zaczeli praktycznie
              przygotowywac mlode niewiasty do zaszczytnej funkcji przyszlej zony.
              Przeciez oni sa eksperci we wszystkim. Jeszcze jedna sprawa. Te
              wszystkie ich pouczania i tak jest wielki pic na wode. Swiadczy o tym
              np. ilosc rozwodow, zdrady malzenskie itd. Moze czas najwyzszy by
              najjasniejszym gosciom cos zaswitalo w glowkach i doszli do
              wniosku ze cos jest nie tak, ze problem tkwi zupelnie gdzie indziej
              niz w wygodnej i korzystnej biurokracji koscielnej.
              • lyche1 Re: Trafiłeś w sedno :))) 03.07.03, 16:17
                Mam podobne zdanie na ten temat :)) Tym bardziej, iż zapewne nigdy już nie
                trafię na tak dobrego katechetę - jakiego miałam w liceum, i jaki udzielał mi
                tych "nauk przedmałżeńskich". Pozdr :))
              • Gość: lolyta Re: czy to szcztuczny problem? IP: *.mia.bellsouth.net 03.07.03, 17:37
                Wielokropek, wiesz co, ale ty sie tak radykalnie i negatywnie wypowiadasz w
                sprawie w ktorej pojecia nie masz. Moze najpierw sprobuj sie zapoznac z takimi
                naukami zanim zaczniesz na nie pluc. Nie wiem jak te nauki wygladaly w innych
                parafiach ale u mnie ksiadz po prostu przyblizal kwestie liturgii mszy slubnej,
                w ktorej rece wygodniej bukiet a w ktorej mikrofon, jakich wtop uniknac, jak
                sie przygotowac do spowiedzi z calego zycia, jakie piesni sa spiewane, w ktorym
                moencie wejsc do kosciola itp, po prostu praktyczne rady. Nikt sie w moje zycie
                seksualne nie wtracal i nie zadawal niewygodnych pytan. A niezaleznie od
                ksiedza byl wyklad prowadzony przez swiecka osobe na temat naturalnego
                regulowania poczecia i oceny plodnosci (nie mylic z watykanska ruletka) - cos,
                co sie moze kazdemu przydac a w szkole tego nie daja, przynajmniej za moich
                czasow nie dawali. Prowadzony przez dosc rozsadna pania, ktorej nie szokowal
                fakt ze juz mamy dzidziusia. I to jest akurat dosc logiczne posuniecie ze
                strony KK, jesli doktryna koscielna nie zezwala na stosowanie mechanicznych czy
                chemicznych srodkow antykoncepcyjnych, to zanim sie zacznie od ludzi wymagac
                stosowania metody naturalnej nalezy ich z nia zapoznac. A czy ktos potem
                wybierze ta metode czy antykoncepcje, to juz inna sprawa, niemniej nie znajac
                tej metody, jej plusow i minusow, nie mozna podjac zadnego wyboru.
                • Gość: .................. Re: czy to szcztuczny problem? IP: *.dial.van1.sprint-canada.net 03.07.03, 20:19
                  To co Ty piszesz odbiega zupelnie od poruszanego tutaj tematu.
                  Rozumiem i zgadzam sie ze wskazowkami czy pouczeniami ksiedza jak
                  sie rytualnie zachowac podczas swego slubu itp., szczegolnie kiedy
                  ludzie nie wiedza czy nie znaja wystarczajaco tej ceremonii.
                  Rozmowa tu dotyczy jednak zupelnie czegos innego. Chodzi o papiery,
                  ktore zazwyczaj kosztuja pieniadze, ktore wg. mnie sa zbyteczne a juz
                  napewno nie obowiazkowe jak to sobie KK w Polsce zastrzegl. Nie
                  wiem gdzie Ty bralas slub. Wiem, ze KK rozni sie w zaleznosci od
                  kontynentu czy nawet kraju.
                  • Gość: lolyta Re: czy to szcztuczny problem? IP: *.mia.bellsouth.net 03.07.03, 20:54
                    Nie, nie, Ty piszesz cos o tym ze jakby ksiadz uzurpowal sobie wychowanie
                    Ciebie zamiast Twoich rodzicow to dla nich potencjalna potwarz by byla. To nie
                    ma nic wspolnego z kasa, przynajmniej w Twoim poscie. A te zajecia jak
                    wspomnialam prowadza rowniez swieckie osoby - te dotyczace, ze tak powiem,
                    fizjologii - i chyba te osoby jakies wynagrodzenie pobieraja za wyklad i
                    konsultacje, poza tym daja jakies tam materialy szkoleniowe na ten temat,
                    przeciez to tez kosztuje. 1000 zl to oczywiscie przesada i jakis chyba
                    odosobniony przypadek, ale wystarczy miec papierek z jakiegokolwiek punktu
                    konsultacyjnego, mozna poszukac jakiegos normalnego. Nie czarujmy sie, od
                    poczatku swiata wszelkie poslugi religijne we wszystkich religiach wiazaly sie
                    ze skladaniem jakichs tam ofiar - jak nie pieniadze, to jakas owieczka czy inna
                    dziewica. To nie jest wymysl KK.
                    • Gość: .................. Re: czy to szcztuczny problem? IP: *.dial.van1.sprint-canada.net 03.07.03, 21:14
                      Mnie nie chodzi o to, ze ksiadz wezmie jakies pieniadze, bo to
                      jest samo przez siebie zrozumiale. Ksiadz jest czlowiekiem i zyje tez
                      chlebem, wiec wierni powinni za te uslugi jakos placic. Chodzi tu
                      raczej o potrzebe lub nie tych uslug. To, ze istnieja inne (swieckie)
                      punkty nauczania przedmalzenskiego mnie wcale to nie przezkadza, jak
                      tez i nie przeszkadzaja koscielne. Wg. mnie powinne one byc, ale tylko
                      dla tych ktorzy chca z tego skorzystac. Kosciol te sprawe wymusza,
                      co jest dla mnie niesmaczne i to swiadectwo MUSI byc -tego wlasnie
                      nie lubie. Co do tematu rodzicow w tej sprawie, mysle ze mam
                      czesciowa racje, bo i jak moglby sie poczuc facet, ktoremu syn
                      przedstawil swoja przyszla zone, ktora mu sie w dodatku podoba
                      jako wspaniala kandydatka, powiedziawszy:tato, chce sie z nia zenic.
                      Ojciec swiadom tego, ze syn jest dorosly, wie co robi, potrafi
                      szanowac i kochac kobiete, jest odpowiedzialny, bo dobrze wychowany
                      przez ojca i matke itd, a tu nagle ni stad ni z owad jakis ksiadz
                      powie: ty sie zenic jeszcze nie mozesz, bo nie ukonczyles moich
                      lekcji. Dopiero ja zadecyduje o tym, czy i kiedy mozesz sie ozenic,
                      kiedy i czy dam wam slub. Mysle, ze rozumiesz teraz o co mi
                      tutaj chodzi.
                      • Gość: lolyta Re: czy to szcztuczny problem? IP: *.mia.bellsouth.net 03.07.03, 21:22
                        Rozumiem, ale podobnie ktos bez matury ale nieprzecietnie inteligentny moglby
                        miec pretensje ze pani z dziekanatu nie chce przyjac jego podania na studia,
                        nawet, jesli ten ktos ma swietne ku studiowaniu predyspozycje. Na dobra sprawe
                        caly czas ktos za nas decyduja co nam wolno a czego nie i to za nasze pieniadze
                        - przecie my utrzymujemy rzad i parlament, a oni wymyslaja, co by tu jeszcze
                        glupiego zrobic z naszymi pieniedzmi. Taki jest caly swiat, nie tylko KK.
                        • Gość: .................. Re: czy to szcztuczny problem? IP: *.dial.van1.sprint-canada.net 03.07.03, 21:43
                          I tu lezy czesc tej smutnej prawdy. Wszyscy by chcieli rzadzic
                          swymi poddanymi i to za ich pieniadze. Moze to nasza wina, ze my
                          na to pozwalamy?
                          • megxx Re: A co możemy zrobić? 03.07.03, 22:10
                            To pierwsze pytanie.
                            A drugie: gdy brałam ślub kośc. wiele lat temu zabrano mi wspomniane dokumenty
                            (świadectwo rel. i zaświad o ukończeniu kursu przedmałż-na szczęśćie miałam to
                            na lekcjach rel. i mąż też- nie było dodatkowych, oprócz jednej lekcji z
                            ruletki) I czy gdyby np. mój mąż zeszedł przede mną, a ja chciałabym wstąpić w
                            nowy kość. związek to bez dok. -nic z tego???
                            • Gość: lolyta Re: A co możemy zrobić? IP: *.mia.bellsouth.net 03.07.03, 23:23
                              Masz akt slubu ktory stanowi dowod na to, ze juz raz KK uznal iz jestes
                              wystarczajaco kompetentna do zawarcia slubu :) i gdybys dolozyla do tego akt
                              zejscia wspolmalzonka to zaden dostojnik koscielny Ci slubu nie odmowi.
                              • megxx Re: A co możemy zrobić? 03.07.03, 23:30
                                Właściwie z kościoła nie mam nic, nawet podobno ślubu nie podpisaliśmy(bo ze
                                względów różnych ślub był w innej parafii, a potem wyjechaliśmy. Konkordatu
                                jeszcze nie było. Boże daj mojemu mężowi długie życie, bo inaczej...już widzę
                                co KK chciałby bym odnalazła , sprawdziła, przywiozła, a wszystko za co łaska:)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka