evelka30
23.08.07, 16:45
Mam dwadzieścia parę lat, ojca alkoholika po próbie samobójczej i z nieleczoną
(już) depresją, narzeczonego z którym mieszkam, licencjat z jednego z bardziej
badziewnych kierunków humanistycznych,kredyt studencki do spłacenia, prace
dzięki której na moje konto wpływa 1000 zl. Pracę w której się nudzę, nie mam
nic do roboty.Nie mam możliwości wykazania się, awansu, rozwoju.Czuję, że sie
uwsteczniam. Pracę w kóorej panuje nieprzyjemna atmosfera.Moja
współpracowniczka, traktuje mnie jak powietrze tygodniami.Atmosfera w pracy
powoli mnie zabija.Jestem nerwowa, rozkojarzona.Szukam innej pracy, bez
wiary,ze mi sie uda. Wypalam się nic nie robiąc. Kiedyś byłam pełna ideałów,
planowałam,że zrobię wszystko aby być dobrym pracownikiem,z którego szef
będzie zadowolony..teraz jest mi trudno. Gdybym miała za co żyć poszłabym do
szefa i powiedziała,że mój etat jest zbędny i że powinien mnie zwolnic. Nie
zrobię jednak tego, bo ten tysiąc to jedyna kasa jaka mam. Może to
niewłasciwe miejsce do pisania o tym ale mam dość i muszę sie z kim tym
podzielić ( a widzę,że tu czytuje się posty). Zazdroszczę wszystkim fajnej
roboty. To ogromne szczęścia mieć taką.
Czasem chcę zniknąć. Uciec na drugi koniec Polski i zacząć od nowa.