Dodaj do ulubionych

Ja go NIE rozumię !!

26.08.07, 12:55
Od prawie 2 lat mieszkamy z jego rodzicami. Chyba nie muszę opowiadać jak
potrafi wyglądać życie z teściami którzy wtrącają się do wszystkiego. Obydwoje
chcemy się wyprowadzić, zwłaszcza że zauważyliśmy że te chore relacje z jego
rodzicami w negatywny sposób odbijają się na naszym małżeństwie. A teraz
przejdę do konkretnej sprawy, otóż mój mąż znalazł dwupokojowy domek do
wynajęcia za ok 400 zł + rachunki i chce go wynająć nie zważywszy na to co ja
mam do powiedzenia. A ja mu powiedziałam szczerze, że nie chcę tam mieszkać BO
... tam nie ma "normalnego" ogrzewania, w zimie trzeba palić w piecu kaflowym.
Dach jest w niezbyt dobrym stanie (stary eternit). Ja się zbuntowałam i
powiedziałam, że tam nie zamieszkam. Teraz jest okazja, otóż mój tato
powiedział że chce nam kupić 2-pokojowe mieszkanko w bloku i poprosił abyśmy
się rozejrzeli i jakieś wybrali a on już zajmie się kwestią finansową, że to
będzie tzw. "spóźniony prezent ślubny" i wiecie co? Mój mąż nie zgodził się na
to, bo woli ten domek !!! uważa, że nie chce mieszkać w bloku ... a woli w tym
jak dla mnie "obskurnym" domku ... ależ jestem wściekła ...
Obserwuj wątek
    • polla.k Re: Ja go NIE rozumię !! 26.08.07, 12:57
      ...a nie przyszło Ci do głowy..że Twój mąż sam chce tę sytuację rozwikłać, nawet
      za cenę codziennego palenia w piecu. A prezent w postaci mieszkania od Twojego
      taty po prostu uderza w jego męską dumę?
      • martusia_1980 Re: polla.k 26.08.07, 13:20
        > ...a nie przyszło Ci do głowy..że Twój mąż sam chce tę sytuację >
        rozwikłać, nawet za cenę codziennego palenia w piecu.

        znając mojego męża to w tym piecu kaflowym będę paliła JA i ja będę przynosiła
        drzewo do domu. A wiem, że tak będzie bo tu u teściów mamy kominek i w zimie od
        czasu do czasu palimy w nim, i to ja w nim palę i przynoszę drzewo bo on
        wiecznie zmęczony i nie ma siły wychodzić na dwór na mróz bo drzewo ...
        • polla.k Re: polla.k 26.08.07, 13:28
          ok. rozumiem Twoje obawy, w końcu Ty z nim żyjesz, ja napisałam co myślę po
          przeczytaniu Twojego postu. Jeśli chcesz, zebyście skorzystali z pomocy Twojego
          ojca...musisz męża umiejętnie przekonać...a może też sama zaangazuj się w
          poszukiwania nowego lokum??
    • kruche_ciacho nie rozumieM 26.08.07, 12:58
      proszę....
    • kadfael Re: Ja go NIE rozumię !! 26.08.07, 13:04
      A ja go doskonale rozumieM!
      Powinnas bardzo docenić, że mąż sam widzi, że Wasze relacje z jego
      rodzicami pod jednym dachem, to nie to. Znalazł rozwiązanie-domek.
      Ale przecież to oczywiste, że za 400 zł, to nic nadzwyczajnego ( w
      większych miastach za tyle to nie wynajmiesz czasem pokoju przy
      rodzinie). Ale woli palić w tym piecu (zresztą czy to takie
      straszne?) niz mieszkać z rodzicami, co mu sie bardzo chwali. A że
      nie chce przyjąc prezentu od Twoich rodziców? To też mu się
      chwali... Chce SAM zadbać o własna rodzinę. Sensowny ten Twój mąż.
      Przecież mógłby pójśc na łatwizne i się zgodzić.
      • martusia_1980 Re: kadfael 26.08.07, 13:38
        > Chce SAM zadbać o własna rodzinę. Sensowny ten Twój mąż.
        > Przecież mógłby pójśc na łatwizne i się zgodzić.
        tu nie chodzi o to że on sam chce zadbać o rodzinę i że nie chce iść na
        łatwiznę. To nie to, powód jest zupełnie inny. Mój mąż parę razy nawywijał, pod
        wpływem alkoholu potrafi być agresywny i nerwowy. I zdarzyło się dwukrotnie, że
        pokazał swoje "JA" przed moją rodziną, wstyd mi było za niego. I teraz wydaje mi
        się, że mąż bardzo chciałby te mieszkanie ale nie potrafi się przełamać, bo
        zdaje sobie sprawę, że parę razy nie miło potraktował mojego tatę i wstyd mu
        teraz i unosi się swoją dumą.
        • kadfael Re: kadfael 26.08.07, 20:34
          No to inna sytuacja. Ale w pierwszym poście tego nie napisałaś. W
          takiej sytuacji ten wynajmowany domek to rzeczywiście ryzykowny
          pomysł.
    • wyssana.z.palca Re: Ja go NIE rozumię !! 26.08.07, 13:08
      a ja tam bym obstawiala przy WLASNYM mieszkaniu, a nie jakimstam wynajmowanym
      domku, w ktorym non stop trzebaby cos robic.. i nie dalabym sie. oczywiscie mzoe
      to uragac w jego dume, ale to juz w Twoich rekach lezy to, zeby go zapewnic ze
      wcale tak nie myslisz, ze to rozwaizane dla WAS obu i zapewnic go o Twojej
      milosc i tak dalej.. :)
      • kadfael Re: Ja go NIE rozumię !! 26.08.07, 13:16
        No tak, ale kiedy teściowie (jego) proponują mu "gotowca", czyli
        wprowadzenie się do mieszkania, za które w całości zapłacą... ja go
        rozumiem, że nie chce. Może należy rozważyć możliwość innej formy
        pomocy? Np. dołożenie się do zakupu mieszkania czy domu. A tak-teraz
        oni mieszkają u jej teściów. Gdy zamieszkają w mieszakniu kupionym
        przez jego teściów on będzie miał poczucie, że u tych teściów
        mieszka....
        • wyssana.z.palca Re: Ja go NIE rozumię !! 26.08.07, 13:19
          skoro to ma byc prezent slubny, tesciow na to stac, to czemu nie? a jak nie tak,
          to moga jakastam kwote dolozyc.. hmmm, postawmy to na wadze: duma meza vs.
          własne, wyczekiwane mieszkanko. no naprawde, ciezki wybor :/
    • aparatka-2 Re: Ja go NIE rozumię !! 26.08.07, 13:18
      To może pójdziecie na kompromis?pieniądze przeznaczone na nowe mieszkanie
      możecie przeznaczyć na remont starego domku.
      • wyssana.z.palca Re: Ja go NIE rozumię !! 26.08.07, 13:20
        dlaczego mieliby pakowac pieniadze w NIE SWOJ domek zamist kupic cos SWOJEGO?
      • kora3 Bez sensu , jeśli domek 26.08.07, 13:22
        nie ma być ich, a wynajęty :(
      • martusia_1980 Re:aparatka-2 26.08.07, 13:42
        > To może pójdziecie na kompromis?pieniądze przeznaczone na nowe >
        mieszkanie możecie przeznaczyć na remont starego domku.

        ten kompromis nie wchodzi w grę. Bo ten domek nie jest nasz, tylko jest do
        wynajęcia. Jego właściciel jest za granicą i z tego co mówi chce za ok 4 lata
        wrócić. Więc po co mamy inwestować w remonty tego domku, który po pierwsze nie
        jest nasz a po drugie właściciel nie zwróci nam kasy za ten remont.
    • kora3 Niewłaściwe podejscie - moim zdaniem ... 26.08.07, 13:19
      nie do lokum, a do sprawy z Twojej strony, niestety :(

      Przede wszystkim to nie wyrazaj opinii, ze jesteś "ależ wsciekła" i chociaz nie
      rozumiesz, postaraj się trochę...

      Postaw się w sytuavji meza - przez dwa lata mieszkaliście z JEGO rodziną, co na
      pewnio było dyskomfortowe, nie tylko dla Ciebie. Był miedzy młotem, a kowadlem -
      rodziców na pewno kocha, Ciebie też , widzia nienajlepsze relacje, jednoczesnie
      jako facet nie zdoła zapewnić swojej nowej rodzinie innego lokum. W końcu
      znalazl rozwiazanie - tani domek, jasne, ze za te cenę bez wiekszego luksusu. Na
      tyle było go stać, lizcył na Twoją akceptację i podziw :) dla jego spóźnionej,
      bo spóxnionej, ale zawsze zdialalnosci.
      Tymczasem znów na scenę wchodza rodzice - tym razem Twoi. To co on ma do
      zaoferowania nie jest dobre, tatus ma lepsza propozycję . Wiem,z e tak nie
      myślisz najprawdopodobniej ani Ty, ani Twój ojciec, ale tak moze myśleć Twój
      mąż, który już sie przyzwyczaił do mysli, ze oto on sam znalazł wspaniały (hmm )
      domek i heroicznie pali w nim sam w peicu ...
      ostaraj się teraz z nim porozmawiać. Powiedz mu, jak bardzo doceniasz jego
      starania i to, ze ów domek znalazł. Powiedz też, ze inicjatywa Twojego Taty jest
      nieglupia i warto się zastanowic nad nią.
      Wystrzegaj się słow "jestem wsciekła" na przyklad :)
      Powiedz razcej, ze obawiasz sie, czy dacie rade zima w tym domku. Pokaz względy
      ekonomiczne - wynajmując w zasadzie nie amcie nic. Własne mieszkanie, prezent od
      taty mozna w przyszlosci zamienić na .. własny domek, co bedzie niegłupie,
      zwlaszcza, gdy rodzina sie powiekszyłaby ...
      Pokazuj pozytywy mieszkania, a nie negatywy domku.
      • martusia_1980 Re:kora3 26.08.07, 13:33
        > Przede wszystkim to nie wyrazaj opinii, ze jesteś "ależ wsciekła" i >
        chociaz nie rozumiesz, postaraj się trochę...
        słowa "wściekła jestem" użyłam tylko na tym forum do niego tak nie powiedziałam.


        > rodziców na pewno kocha, Ciebie też
        powiem szczerze z mamą ma takie sobie relacje, a z ojcem wręcz fatalne

        > W końcu znalazl rozwiazanie - tani domek, jasne, ze za te cenę bez > wiekszego
        luksusu. Na tyle było go stać, liczył na Twoją > akceptację i podziw :)
        dodam, że wcześniej też znalazł domek, który był skłonny wynająć. Tamty domek to
        już całkowicie była tragedia, stara drewniana chałupinka, właścicielka (starsza
        kobiecina) zmarła i syn był chętny wynająć tą chałupinkę, która była cała
        drewniana, zaniedbana, bez łazienki i WC w domu.

        > mąż, który już sie przyzwyczaił do mysli, ze oto on sam znalazł > wspaniały
        (hmm)domek i heroicznie pali w nim sam w piecu ...
        po pierwsze propozycja mojego taty była już dawno, przed ślubem i zaraz po. A po
        drugie w piecu będę palić ja, bo tak jak już pisałam u teściów mamy kominek i od
        czau do czasu pali się w nim, i to ja palę i przynoszę drzewo bo mąż nie raczy
        pomóc. Teraz też mi powiedział że jeżeli tam zamieszkamy to ja mam palić w zimie
        codziennie w piecu i to codziennie.

        > Powiedz też, ze inicjatywa Twojego Taty jest
        > nieglupia i warto się zastanowic nad nią.
        i tak też zrobiłam, na spokojnie mu powiedziałam. Parę dni temu mąż sam
        stwierdził, że może i lepiej będzie jak zamieszkamy w bloku aniżeli w tym domku.
        Wtedy powiedziałam mu że propozycja taty nadal jest aktualna wtedy on
        momentalnie stwierdził, że jednak nie chce mieszkać w bloku.

        > Pokazuj pozytywy mieszkania, a nie negatywy domku.
        i tak właśnie zrobiłam ale on jest uparty i powiedział że ja nie mam prawa
        głosu, że decyzja należy tylko do niego i to on zdecyduje gdzie zamieszkamy i
        nie liczy sie z moim zdaniem
        • kora3 Re:kora3 26.08.07, 15:31
          martusia_1980 napisała:

          > > Przede wszystkim to nie wyrazaj opinii, ze jesteś "ależ wsciekła" i 
          > 2;
          > chociaz nie rozumiesz, postaraj się trochę...
          > słowa "wściekła jestem" użyłam tylko na tym forum do niego tak nie powiedziałam

          No to całe szczescie :)
          >
          >
          > > rodziców na pewno kocha, Ciebie też
          > powiem szczerze z mamą ma takie sobie relacje, a z ojcem wręcz fatalne

          Wiesz ok, ale rodzice to rodzice. Skoro tak bylo, jak piszesz tym bardziej
          musiało być Twojemu mezowi źle mieszkając u nich :(

          >
          > > W końcu znalazl rozwiazanie - tani domek, jasne, ze za te cenę podz
          > iw :)
          > dodam, że wcześniej też znalazł domek, który był skłonny wynająć. Tamty domek t
          > o
          > już całkowicie była tragedia, stara drewniana chałupinka, właścicielka (starsza
          > kobiecina) zmarła i syn był chętny wynająć tą chałupinkę, która była cała
          > drewniana, zaniedbana, bez łazienki i WC w domu.

          Hmmm , moze twoj mąz jakoś chorobliwie marzy o mieszkaniu w domu, a nie w bloku?

          >
          > > mąż, który już sie przyzwyczaił do mysli, ze oto on sam znalazł >
          > wspaniały
          > (hmm)domek i heroicznie pali w nim sam w piecu ...
          > po pierwsze propozycja mojego taty była już dawno, przed ślubem i zaraz po. A p
          > o
          > drugie w piecu będę palić ja, bo tak jak już pisałam u teściów mamy kominek i o
          > d
          > czau do czasu pali się w nim, i to ja palę i przynoszę drzewo bo mąż nie raczy
          > pomóc. Teraz też mi powiedział że jeżeli tam zamieszkamy to ja mam palić w zimi
          > e
          > codziennie w piecu i to codziennie.

          Hmmm no to faktycznie - z pierwszego postu trudnomi było to wywnioskować - wybacz :(
          Wygląda na to, ze maż Twój lubi spartańskie warunki, w dodatku lubi też
          wysługiwac się innymi :(

          >
          > > Powiedz też, ze inicjatywa Twojego Taty jest
          > > nieglupia i warto się zastanowic nad nią.
          > i tak też zrobiłam, na spokojnie mu powiedziałam. Parę dni temu mąż sam
          > stwierdził, że może i lepiej będzie jak zamieszkamy w bloku aniżeli w tym domku

          > Wtedy powiedziałam mu że propozycja taty nadal jest aktualna wtedy on
          > momentalnie stwierdził, że jednak nie chce mieszkać w bloku.

          Fajnie - to niech kupi przyzwoity dom wolnostojący, jeśli go stać :)

          >
          > > Pokazuj pozytywy mieszkania, a nie negatywy domku.
          > i tak właśnie zrobiłam ale on jest uparty i powiedział że ja nie mam prawa
          > głosu, że decyzja należy tylko do niego i to on zdecyduje gdzie zamieszkamy i
          > nie liczy sie z moim zdaniem

          A był moze uprzejmy wyjasnić , dlaczego?

          Przepraszam, mam wrazenie, ze problem jest glębiej niźli tylko w tym
          nieszczesnym domku :(
          takie wypowiedzi meza świadczą, ze nie rozumie iz małzeńtwo w niektórych
          kwestach podejmuje dezyzje wspólne. Do takich własnie decyzji nalezy kwestia
          zamieszkania. To nie jest sparwa sporu, gdzie jechać na wakacje, w której mozna
          tak sobie odpuscic:)
          Uciązliwosc mieszkania w domku, gdzie trzeba palić w piecu moze być spora i to
          takze finansowa uciązliwosc:( Perspektywiczna całosc opłat wliczając w to opał i
          konserwacje instalicji grzewczej moze wzrosnac, ciekawe, zcy te kwestię Twój maz
          bral pod uwagę?

          rozumiem, ze ktoś woli mieszkac w domku, niż w bloku (albo odwrotnie), ale
          zupełnie nie rozumiem, jakl mozna w takiej kwestii nie liczyc sie ze
          współmałzonkiem oraz rzeczywistoscią , sorry.
          • martusia_1980 Re:kora3 26.08.07, 18:29
            > Hmmm , moze twoj mąz jakoś chorobliwie marzy o mieszkaniu w domu, a > nie w
            bloku?

            powiem szczerze NIE WIEM JUŻ SAMA CZEGO CHCE MÓJ MĄŻ, zmienia zdania co jakiś
            czas. Do mnie mówi, że marzy mu się mały domek, a teściowa mówi zupełnie co
            innego, że chciałby mieszkać w bloku bo własnego domu nie chciałby bo nie jest
            przyzwyczajony do robót "przydomowych". Jakiś czas temu zaczął mi mówić, że może
            jakieś mieszkanko wynajmiemy, a za jakiś czas zmiana decyzji nie, może jednak
            domek a nie mieszkanie. I tak wkoło macieju.

            > Wygląda na to, ze maż Twój lubi spartańskie warunki, w dodatku > lubi też
            wysługiwac się innymi :(
            z tym się zgodzę. Tamty wcześniejszy domek/chałupinka o którym pisałam była dla
            niego ok. domyślam się czemu
            • kora3 Re:kora3 26.08.07, 21:05
              martusia_1980 napisała:

              >
              > powiem szczerze NIE WIEM JUŻ SAMA CZEGO CHCE MÓJ MĄŻ, zmienia zdania co jakiś
              > czas. Do mnie mówi, że marzy mu się mały domek, a teściowa mówi zupełnie co
              > innego, że chciałby mieszkać w bloku bo własnego domu nie chciałby bo nie jest
              > przyzwyczajony do robót "przydomowych".


              Cwany jest , chce zwalić to na Ciebie :(


              >
              > > Wygląda na to, ze maż Twój lubi spartańskie warunki, w dodatku > l
              > ubi też
              > wysługiwac się innymi :(
              > z tym się zgodzę. Tamty wcześniejszy domek/chałupinka o którym pisałam była dla
              > niego ok. domyślam się czemu
              • martusia_1980 Re:kora3 26.08.07, 21:13
                > Nie chce mieszkania od Twojego ojca, bo wtedy nie byłby jedynym panem > i
                władcą parcującym i majacym glos w domu. :(

                dokładnie, ja po dłuższym przemyśleniu sprawy doszłam do takiego samego wniosku
                co TY. On po prostu wolałby mieszkanie/domek mieć tylko za swoje pieniądze bez
                jakiekolwiek mojego finansowego wsparcia tylko po to aby w 100% czuł się panem
                domu i żeby miał 100% praw do robienia wszystkiego.
                Skoro nie chce abym tato kupował nam mieszkanie to jest skłonny wypłacić nam do
                ręki abyśmy sobie kupili działkę budowlaną i zaczęli budowę, niestety mąż tą
                propozycję również odrzucił. A bez tego finansowego wsparcia bo to tzw. mój
                posag nie damy rady i tak szybko nie dorobimy się własnego m/domku
                • kora3 Re:kora3 26.08.07, 21:22
                  wiesz co?,
                  W tej sytuacjio powiedz, ze TY w domu palic nie bedziesz i w ogóle mieszkac w
                  takich warunkach!
                  Nie odpowiada Ci i tyle.
                  • martusia_1980 Re:kora3 26.08.07, 21:31
                    > W tej sytuacjio powiedz, ze TY w domu palic nie bedziesz i w ogóle >
                    mieszkac w takich warunkach! Nie odpowiada Ci i tyle.

                    powiedziałam mu dziś, że skoro uważa że ja nie mam prawa głosu co do decyzji
                    gdzie mamy zamieszkać to przynajmniej mam prawo do wyrażenia swojej opinii na
                    ten temat i jasno powiedziałam, że mi ten domek nie odpowiada i już, mąż jakoś
                    się tym nie przejął. Powiedział "trudno, ja się tam przeprowadzam a Ty rób jak
                    uważasz" koniec kropka. Powiedziałam mu że skoro nie chce tego mieszkania i
                    kasy, to pójdźmy na kompromis i poszukajmy jakiegoś mieszkanka do wynajęcia za
                    tą JEGO kasę, skoro już mu tak zależy aby to on płacił za wynajem. Na to też się
                    nie zgodził. Dalej uparcie stoi przy tym domku
                    • kora3 wiesz co? 27.08.07, 08:56
                      Postawa twojego meza jest nie d przyjęcia i nie tyczy się tylko
                      owego domku:(
                      ja bym się do tego domku nie wyprowadzała, ale nie bedę ci tego
                      doradzac, to twoje małzeństwo i twoja decyzja. Wiem jedno - facet,
                      który uwaza, ze moze tak ponizać żonę, bo ta straciła prace jest
                      sorry, ale bez jaj :(
    • funstein Re: Ja go NIE rozumię !! 26.08.07, 13:45
      jestes nie tylko wsciekla ale takze zupelnie glupiutka :(
      ten facet probuje ulozyc Wasze zycie bez Waszych rodzicow.
      Nie chce wpasc z deszczu pod rynne - od swoich rodzicow do Twoich.
      chce w koncu byc na wlasnych chocby skromnych smieciach.
      powinnas go przeprosic i palic w tym piecu bez szemrania w ramach
      pokuty za glupote.
      A jak nie odpowiada Ci do z piecem kaflowy to lepiej wracaj pod skrzydla mamusi
      i nie zawracaj facetowi glowy.
      • martusia_1980 Re: funstein 26.08.07, 14:24
        > ten facet probuje ulozyc Wasze zycie bez Waszych rodzicow.

        ten facet (jak to Ty piszesz) sam nie wie czego chce, raz chce mieć małżeństwo i
        ja jestem kochana a za innym razem nie chce małżeństwa i ja mam "spie..ć"
        (jego słowa). Raz chce przyjąć te mieszkanie a za jakiś czas nie. Raz mówi że
        chce mieszkać w bloku a innym razem mówi że nie chce itd.

        > A jak nie odpowiada Ci do z piecem kaflowy to lepiej wracaj pod > skrzydla
        mamusi i nie zawracaj facetowi glowy.
        NIESTETY MOJA MAMA NIE ŻYJE
        • funstein Re: funstein 26.08.07, 15:01
          no jak ciagle marudzisz, ze nie ma centralnego to
          sie nie dziw, ze facet czasem ma ochote Ci powiedziec,
          ze masz mu nie zawracac glowy i isc przed siebie tak
          dlugo az Cie nie bedzie slychac ;)

          nie kazdy ma stalowe nerwy zeby z anielska cierpliwoscia
          znosic glupote - niektorzy sie czasem denerwuja.
    • robaczek-parszywek Re: Ja go NIE rozumię !! 26.08.07, 13:55
      "Ja go NIE rozumię !!" piękny przykład mazurzenia
    • angie27 Re: Ja go NIE rozumię !! 26.08.07, 14:23
      Akurat Twój mąż nie ma nic w tej kwestii do gadania, bo rodzice mają
      prawo obdarowywać swoje dzieci.... Najpewniej się obawia, bo w razie
      darowizny mieszkanie będzie Twoje, a nie wspólne. Chyba, że Twoi
      rodzice inaczej zdecydują.
      • martusia_1980 Re: angie27 26.08.07, 14:28
        > Akurat Twój mąż nie ma nic w tej kwestii do gadania, bo rodzice mają
        > prawo obdarowywać swoje dzieci.... Najpewniej się obawia, bo w razie
        > darowizny mieszkanie będzie Twoje, a nie wspólne. Chyba, że Twoi
        > rodzice inaczej zdecydują.

        jesteśmy prawie 2 lata po ślubie i już 2 razy nasze małżeństwo wisiało na włosku
        (dwa razy już mieszkaliśmy oddzielnie). Jednak po długich rozmowach zdecydowałam
        dać mu trzecią ostatnią szansę. Tak jak już pisałam mąż po wypiciu robi się
        agresywny i nie miły, potrafi dogadać mi, mojej i swojej rodzinie. Dlatego też
        rzecz jasna że mieszkanie byłoby kupione na nazwisko mojego taty a później w
        drodze darowizny przekazane mi. Dodam, że mąż o tym jak na razie nie wie
        • angie27 Re: angie27 26.08.07, 14:38
          No i dobrze, będziesz miała jakieś zabezpieczenie, na wypadek
          gdyby... lepiej dmuchać na zimne. Pozdrawiam :-)
          • danab71 Re: angie27 26.08.07, 14:42
            nie rozumiĘ jak można nie rozumiĘć...

            pisownia mości panno woła o pomstę do nieba ! :)
            • angie27 Re: angie27 26.08.07, 14:57
              Dlaczego się akurat do mnie przyczepiłeś ? Tak jest w tytule wątku :)
        • burza4 Re: angie27 26.08.07, 15:11
          przede wszystkim - mam nadzieję, że ojciec chcąc kupić mieszkanie,
          faktycznie zabezpieczy TWOJ interes, a nie twojego męża. W świetle
          tego co piszesz - rokowania dla waszego związku nie są przesadnie
          optymistyczne.

          i podejrzewam, że problem leży w tym, że on doskonale wie, że będzie
          u ciebie - i nie będzie mógł podskakiwać, bo wystawisz mu walizkę za
          drzwi. Zdaje się, że świadomośc tego, że w twoim mieszkaniu nie
          będzie panem sytuacji nie działa mobilizująco.

          mimo wszystko - spróbowałabym pomieszkać razem poza domem teściów.
          Inaczej nigdy się nie przekonasz, czy wasz związek ma jakąś
          przyszłość, czy się sprawdza bez ochronnego parasola rodziców
          • martusia_1980 Re: burza4 26.08.07, 18:05
            > i podejrzewam, że problem leży w tym, że on doskonale wie, że > będzie u
            ciebie - i nie będzie mógł podskakiwać, bo wystawisz mu > walizkę za drzwi.

            powiem szczerze, że mieszkamy u jego rodziców prawie 2 lata i przez ten okres
            czasu to on do mnie podskakuje a nie ja do niego. Dwa razy się zdarzyło, że po
            wypiciu alkoholu jak mu się coś nie widziało to krótki tekst poszedł w moją
            stronę z jego ust, a mianowicie "pakuj się i spie..j". Powiem szczerze, że
            znam siebie dobrze i wiem, że gdybyśmy zamieszkali w tym mieszkaniu to na pewno
            ja bym się tak jak on nie zachowała. Nigdy w stosunku do niego nie użyłam
            wulgarnego słowa, a on tak
      • funstein [...] 26.08.07, 15:04
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
        • aire1 Re: Ja go NIE rozumię !! 26.08.07, 15:15
          Jeju, to ty jesteś beznadziejna funstein, w obecnych czasach bez
          centralnego i jeszcze ma go po rękach całować że tak o nią zadbał.
          Jak miło i romantycznie! Ten facet to buc i tyle, jesli kocha żone
          to powinien jej zapewnic jak najlepsze warunki, w tym przypadku to
          OCZYWISTE że skorzystanie z propozycji ojca to najlepsze
          rozwiązanie, tam będzie i ciepło i wygodnie i na swoim. Powinien
          schowac swoją głupią dumę do kieszeni i cieszyć się takim prezentem.
          A jak jest bardziej ambitny to niech się bardziej stara i poszuka
          lepszej roboty zamiast kazać żonie w bieda-domku mieszkać.
          • martusia_1980 Re: aire1 26.08.07, 18:10
            > A jak jest bardziej ambitny to niech się bardziej stara i poszuka
            > lepszej roboty zamiast kazać żonie w bieda-domku mieszkać.

            męża stać na lepszy domek aniżeli ten co wyszukał. Mąż prowadzi własną
            działalność i stać go na wynajem mieszkania ... ale on uparł się na ten domek. Z
            rozmowy z nim wywnioskowałam, że myśli tylko o sobie, nie zwraca uwagi na moje
            zdanie. Tak jak już pisałam powiedział, że ja nie mam nic do gadania, bo decyzja
            gdzie zamieszkamy należy tylko do niego, a ja nie mam prawa głosu. On patrzy
            tylko na siebie nie na mnie. Chce ten domek tylko dlatego żeby mógł sobie
            spokojnie garażować samochód, przyczepkę którą ma zamiar kupić (moim zdaniem
            niepotrzebna) i ma zamiar kupić malutką łódeczkę tak do wędkowania. OOO!! i po
            to mu domek potrzebny a raczej podwórko przed tym domkiem.
        • angie27 Re: Ja go NIE rozumię !! 26.08.07, 15:35
          Dlaczego mnie obrażasz? Net nie jest anonimowy.
          • funstein Re: Ja go NIE rozumię !! 26.08.07, 17:11
            tylko w ostrych slowach widze nadzieje, ze moze
            zauwazysz bledy w swoim rozumowaniu.
            Facet nie jest po to, zeby Ci centralne kupowal,
            tylko zebyscie razem sie grzali przy kaflowym piecu.

            a jesli stwierdzi, ze chce Cie dogrzac centralnym
            to jego dobra wola - nic wiecej.

            Pamietasz bajke o rybaku i zlotej rybce.
            jego glupia zona nie byla wciaz zadowolona z tego
            co posiada - nie mogla zrozumiec, ze szczescie nie
            bierze sie z centralnego tylko z mezowego.

            wiec mysl.
            • menk.a Re: Ja go NIE rozumię !! 26.08.07, 17:14
              funstein napisał:
              > wiec mysl.

              A Ty nadal walczysz z wiatrakami?;)
              • funstein Re: Ja go NIE rozumię !! 26.08.07, 17:29
                nie walcze tylko spokojnie pokazuje, ze moze
                istniec inne widzenie spraw niz przez pryzmat macicy ;)
                • menk.a Re: Ja go NIE rozumię !! 26.08.07, 17:37
                  funstein napisał:
                  > nie walcze tylko spokojnie pokazuje, ze moze
                  > istniec inne widzenie spraw niz przez pryzmat macicy ;)

                  Co nie zmienia faktu, że istnieją też inne możliwości poza pryzmatem
                  penisa;)
                • martusia_1980 Re: funstein 26.08.07, 19:02
                  > nie walcze tylko spokojnie pokazuje, ze moze
                  > istniec inne widzenie spraw niz przez pryzmat macicy ;)

                  jasne, a ty patrzysz widocznie przez pryzmat jąder
                  bo piszesz że decyzja należy do męża czyli faceta a ja żona czyli kobieta mam
                  być jej posłuszna, bo jak nie to mam wracać do ojca.
                  I kto tu przez jaki pryzmat patrzy!
                  • funstein Re: funstein 26.08.07, 20:19
                    martusia ;)

                    to nie pryzmat jader tylko pryzmat obserwatora.
                    jesli nie pozwolisz mu byc mezem i panem we wlasnym domu
                    to Twoje malzenstwo nie a zadnych szans.
                    Kompromis polega w Twoim przypadku na szeptaniu mezowi
                    do ucha ze piec kaflowy jest wspanialy ale jak jest sroga zima
                    to wychodzenie po wegiel/drewno za dwor moze byc uciazliwe.
                    jak chcesz cos osiagnac to zobacz swiat jego oczami.

            • martusia_1980 Re: funstein 26.08.07, 18:50
              > wiec mysl.
              myślę i to cały czas

              > Pamietasz bajke o rybaku i zlotej rybce.
              > jego glupia zona nie byla wciaz zadowolona z tego
              > co posiada - nie mogla zrozumiec, ze szczescie nie
              > bierze sie z centralnego tylko z mezowego.

              z mężowego! gdzie zafundował mi 2 lata z jego rodzicami pod jednym dachem, gdzie
              się nerwicy tylko nabawiłam i tyle przykrości z ust teściów wysłuchałam.

              z męzowego! jakie mi to mężowe jak ma dobry humor wszystko idzie po jego myśli
              to ja wtedy jestem jego szczęściem, kochana itd. a jak mu się coś nie spodoba,
              bo ja np. jestem zupełnie innego zdania niż on to wtedy jestem zołzą, hadrą,
              jego błędem, chce się rozwodzić, każe mi spie..ć. Dwa razy się od niego i
              teściów wyprowadzałam. Teraz dałam mu ostatnią szansę. A teściowa mnie
              skwitowała uważa, że jestem nie tolerancyjna, mam ciemne strony itp. bo jak
              mogłam zostawić jej syna i sie wynieść z ich domu. Jasne - ona nie wie czemu go
              zostawiłam! A która by się nie wyprowadziła po słowach "pakuj sie i spie..j"

              a propo tej bajki o której wspomniałeś to raczej mój mąż
              "nie jest wciąż zadowolony z tego co posiada - nie może zrozumieć tego że
              szczęście nie bierze się z "JA/egosita" tylko z "MY/kompromis"


    • happy_time Re: Ja go NIE rozumię !! 26.08.07, 15:23
      Oczywiście, że jak najbardziej powinniście przyjąć propozycję twojego ojca.
      Dobrze świadczy o twoim mężu to, że sam chce wam znaleźć jakieś mieszkanie, ale
      dlaczego masz rezygnować z wygód. Skoro twoj ociec chce ci zrobic prezent to
      dlaczego masz go nie przyjać. Skoro mieszkaliście 2 lata u jego rodziców (czyli
      korzystaliście z ich pomocy) to dlaczego macie nie skorzystać teraz z pomocy
      twojego ojca? Tym bardziej, że mieszkanie w bloku moze byc tańsze nic domek
      (drewno, którym będziecie palić w piecu może kosztować wiecej niż centralne w
      bloku). A za te pieniadze, któe zostana lepiej niech twoj maz znajdzie jakis
      fajny wakacyjny wyjazd :)
      • syriana Re: Ja go NIE rozumię !! 26.08.07, 16:57
        a ja nie rozumiem jak można rozkosznie się hajtać, nie mając pomysłu na
        rozwiązanie kwestii mieszkaniowej
        • martusia_1980 Re: syriana 26.08.07, 18:35
          > a ja nie rozumiem jak można rozkosznie się hajtać, nie mając pomysłu > na
          rozwiązanie kwestii mieszkaniowej

          pomysł był ale mój mąż nie wyraził na niego zgody. Ja od samego początku nie
          chciałam mieszkać z jego rodzicami bo wiedziałam, że to na dobre nam nie
          wyjdzie, przeczuwałam że będzie okropnie ... no i jest koszmarnie ... teraz
          żałuję że na samym początku uległam mężowi ... a mogłam w dalszym ciągu stawiać
          na swoim, bo już wtedy była propozycja mojego taty odnośnie kupna mieszkania ...
          mąż jej nie przyjął ... obiecał mi że z jego rodzicami zamieszkamy góra 2 lata i
          kupimy mieszkanie albo wynajmiemy, a jak dobrze pójdzie to kupimy działkę
          budowlaną ... no i doczekałam się ale nie tego co mi obiecał, co ustaliliśmy :(
          2 lata mijają a mój mąż wypalił z wynajmem domku i to jakiego domku.
      • funstein Re: Ja go NIE rozumię !! 26.08.07, 17:13
        blad logiczny!
        forsa tescia to decyzja meza.
        a zona ma rezygnowac z wygod i zyc tak jak sobie
        tego zyczy maz albo wracac do ojca i forsy ojca.

        musi wybrac czyja jest zona - ojca czy meza.



        • menk.a Re: Ja go NIE rozumię !! 26.08.07, 17:23
          funstein napisał:
          > a zona ma rezygnowac z wygod i zyc tak jak sobie
          > tego zyczy maz albo wracac do ojca i forsy ojca.

          No to jechałeś. Żona to nie niewolnica, a mąż to nie pan i władca.
          Powinni razem zdecydować, oboje na coś się zgodzić i dojść do
          porozumienia. A nie jedno narzucać drugiemu. Długo na takim wozie
          nie zajadą.
          Choć nie doczytałam, by koleżanka rozmawiała o jakimś sensownym
          rozwiązaniu z mężem. Obgadała to już za to z ojcem.

          > musi wybrac czyja jest zona - ojca czy meza.

          Tu się zgodzę.
          Może to głupie i naiwne, i nie przystające do dzisiejszych zcasów,
          ale... lepsze ciasne i własne. ;)
          • funstein Re: Ja go NIE rozumię !! 26.08.07, 17:28
            nie napisalem, ze jest jego niewolnica tylko ze ma przekonac go do wziecia
            pieniedzy ojca i cieszyc sie niezaleznie od jego decyzji.
            Jej droga to rozmowa z mezem o forsie ojca a nie fochy.
            Decyzj pozostaje jego a ona musi byc jej posluszna albo wracac do ojca.
            • menk.a Re: Ja go NIE rozumię !! 26.08.07, 17:36
              funstein napisał:
              > nie napisalem, ze jest jego niewolnica tylko ze ma przekonac go do
              wziecia
              > pieniedzy ojca i cieszyc sie niezaleznie od jego decyzji.
              > Jej droga to rozmowa z mezem o forsie ojca a nie fochy.
              > Decyzj pozostaje jego a ona musi byc jej posluszna albo wracac do
              ojca.

              Reasumując: ona składa mu propozycję czyli możliwość mieszkania w m
              w bloku. On to może, ale nie musi tego przyjąć.
              On składa jej propozycję mieszkania we wspomnianym domku. Ona może,
              choć nie musi przyjąć.
              Czyli jesteśmy w punkcie wyjścia.
              Teraz kwestia argumentów kto kogo przekona, a nie narzuci swoje
              zdanie. Tak?;)
            • martusia_1980 Re: funstein 26.08.07, 19:00
              > Decyzj pozostaje jego a ona musi byc jej posluszna albo wracac do > ojca.

              decyzja należy nie tylko do mojego męża ale też i do mnie, to musi być wspólnie
              podjęta decyzja. I nie pisz mi, że decyzja należy do mojego męża a ja mam być
              tylko jej posłuszna, bo w przeciwnym razie mam wracać do ojca. Co za podejście!
              • funstein Re: funstein 26.08.07, 20:22
                Twoja czesc decydowania jest juz zawarta w tym, ze decydujesz sie go przekonywac
                do czegos. Dalej to juz jego dzialka.
          • martusia_1980 Re: menk.a 26.08.07, 18:57
            > Choć nie doczytałam, by koleżanka rozmawiała o jakimś sensownym
            > rozwiązaniu z mężem. Obgadała to już za to z ojcem.

            z mężem również na ten temat rozmawiałam. I to bardziej obgadałam sprawę z mężem
            niż z ojcem, bo z ust taty padło tylko jedno zdannie: "jak chcecie to kupię wam
            mieszkanie, rozejrzyjcie się i spytajcie ile by kosztowało" tyle było
            powiedziane ... więc trudno nazwać to że mam obgadane z tatą.
    • marzenna23 Re: Ja go NIE rozumię !! 26.08.07, 17:06
      malzenstwo rowna sie kompromis.
      malzenstwo rowna sie rozmowa.

      wybacz ze to napisze ale jak czytam o takich problemach to sie
      ciesze ze jeszcze nie wyszlam za maz.
    • kroliczyca80 Re: Ja go NIE rozumię !! 26.08.07, 17:17
      Prosta sprawa - przeprowadzacie z mężem rozdzielnośc majątkową,
      rodzice kupują ci mieszkanie i potem robisz co chcesz - wprowadzasz
      się do niego z męzem, wprowadzasz się sama albo wynajmujesz, a
      zyskane w ten sposób pieniądze przeznaczasz np na remont domku
      (jeśli macie tam mieszkać, to chyba warto w sensownych warunkach)
      lub cokolwiek innego.
      Tez mi problem. Życzę powodzenia i rozsądku.
      • martusia_1980 Re: kroliczyca80 26.08.07, 18:54
        > pieniądze przeznaczasz np na remont domku
        > (jeśli macie tam mieszkać, to chyba warto w sensownych warunkach)
        > lub cokolwiek innego. Tez mi problem

        ano problem, ponieważ domek nie jest nasz. A ty inwestowałabyś w remont domku
        który wynajmujesz i wiesz że właściciel ma zamiar w nim później mieszkać???
        remontowałabyś obcym osobom ich domek za własną kasę?

        a rozsądku to życzę ale ja Tobie
        • happy_time Re: kroliczyca80 26.08.07, 20:09
          A rozmawialiście na ten temat z właścicielem domku? Może zgodzi się wam zwrócić
          koszty za remont najpotrzebniejszych rzeczy? Przecież skoro zamierza tam
          mieszkać to też będzie musiał zrobić remont. A tak wprowadzi się i będzie miał
          wszystko gotowe, a i wam będzie wygodnie. Z tego co się orientuję to większość
          osób wynajmujących mieszkania chętnie zgadza się na takie propozycje.
          • martusia_1980 Re:happy_time 26.08.07, 20:52
            > A rozmawialiście na ten temat z właścicielem domku? Może zgodzi się > wam
            zwrócić koszty za remont najpotrzebniejszych rzeczy?
            tam trzeba zrobić remont dachu, wymienić zestarzały eternit np. na blacho
            dachówki, założyć centralne ogrzewanie, trzeba kupić kuchenkę gazową. Sporo do
            roboty, a domek przecież nie nasz
        • funstein Re: kroliczyca80 26.08.07, 20:32
          martusia,

          popelniasz grzech suboptymalizacji!

          Twoim interesem nie jest mieszkanie w bloku z centralnym za pieniadze ojca tylko
          szczesliwe malzenstwo i maz zadowolony z zony, ktory bedzie chcial postawic Ci
          wielka chalupe z basenem i kortem tenisowym.
          Sama piszesz, ze facet cos robi w zyciu, wiec Twoja rola jest
          dac mu motywacje i satysfakcje z zarabiania na Wasz dom, a nie ciagle
          podchody co i jk Twoim zdaniem powinien zrobic.
          Daj mu wolna reke i troche kobiecej wilgoci a dostaniesz czego potrzebujesz.
          • martusia_1980 Re:funstein 26.08.07, 21:03
            > Twoim interesem nie jest mieszkanie w bloku z centralnym za pieniadze > ojca
            tylko szczesliwe malzenstwo i maz zadowolony z zony, ktory > bedzie chcial
            postawic Ci wielka chalupe z basenem i kortem > tenisowym.
            ja pragnę mieć szczęśliwe małżeństwo, to dla mnie jest najważniejsze. A co do
            tej wielkiej chałupy z basenem i kortem to bez przesady. Obydwoje z mężem
            marzymy o małym domku z ogródkiem.

            > Sama piszesz, ze facet cos robi w zyciu, wiec Twoja rola jest
            > dac mu motywacje i satysfakcje z zarabiania na Wasz dom, a nie > ciagle
            podchody co i jk Twoim zdaniem powinien zrobic.
            "satysfakcja zarabiania na nasz dom" ? ... tylko ostatnio dowiedziałam się że
            mój mąż ma konto o którym ja nie miałam pojęcia, a założył je zaraz po ślubie.
            Dowiedziałam się nie od niego, tylko z wyciągu bankowego jaki znalazłam w domu
            podczas generalnych porządków. Do dnia dzisiejszego mąż nie powiedział ile miał
            tam kasy, ale konto zostało wyczyszczone i nie wiadomo w jakim celu.
            • martusia_1980 Re:funstein 26.08.07, 21:06
              takim sposobem jak "tajne konto" o którym dowiedziałam się przypadkowo i które
              zaraz po tym zostało wyczyszczone nie wiadomo na co nie prowadzi do tego
              "zarabiania na nasz dom". Takim sposobem niczego się nie dorobimy.
          • michal_powolny1 do funsteina 27.08.07, 22:27
            Facet po prostu bredzisz.
            Otóż propozycja ojca martusi1980 jest sensowna i niczyjej dumy nie
            narusza. Pomysł jej męża jest idiotyczny gdyż nie dość że forsa jest
            wyrzucana w błoto (czynsz) to palenie w piecu jest prawdziwym
            wysiłkiem. Wiem o czym piszę bowiem przez wiele lat mieszkałem w
            mieszkaniu w tradycyjnym ogrzewaniem i wcale śmiesznie nie było.
            Niestety tak się kończy gdy duma fiuta jest większa niż rozumek.
            • martusia_1980 Re: michal_powolny1 28.08.07, 11:21
              > Otóż propozycja ojca martusi1980 jest sensowna i niczyjej dumy nie
              > narusza.

              zgadzam się z Tobą. Z rodziców mam tylko tatę bo Mama od 10 lat nie żyję i tato
              z dobrego serca "zabezpieczył" mój i siostry nam byt, chciał nam pomóc, aby nam
              było trochę łatwiej w życiu, siostra otrzymała dom rodzinny a ja pieniążki za
              które mogę kupić mieszkanie albo zacząć budowę własnego domu.
            • martusia_1980 Re: do wszytkich uczestników mojego wątku 28.08.07, 11:43
              kwestię sporną co do tego domku została rozwiązana i to przez właściciela domku.
              Otóż wczoraj pojechaliśmy obejrzeć jeszcze raz na nowo domek aby móc już podjąć
              ostateczną decyzję. I wiecie co na dzień dobry właściciel powiedział "powiem
              prawdę domek wynająłem znajomemu" koniec kropka. Mężowi mina zrzedła. Po prostu
              gość zachował się nie w porządku w stosunku do nas. Mąż o tym domku dowiedział
              sie ponad miesiąc temu, zdobył nr telefonu właściciela i zadzwonił do niego do
              Anglii. Wtedy gość powiedział że nie ma problemu bardzo chętnie domek wynajmie,
              zwłaszcza że mój mąż i ten gość sie znają ale tak z widzenia (powierzchownie).
              Mąż co jakiś czas dzwonił do Anglii i pytał kiedy przyjedzie aby móc sie z nim
              dogadać, przez telefon ustalili wstępną cenę 400 zł miesięcznie. No i gość w
              zeszłym tygodniu przyjechał, mąż widział sie z nim i w dalszym ciągu gość
              podtrzymywał decyzję że domek nam wynajmie. Wczoraj byliśmy już z nim
              ostatecznie pogadać a on nam taki nr wywinął. Po ponad miesięcznym oczekiwaniu
              na gościa i ustalaniu z nim on nas wystawił.

              No cóż kto ma lepsze znajomości ten górą.
            • funstein Re: do funsteina 30.08.07, 16:53
              no ale zapominasz o tym, ze to nie Ty ani nie ja a martusia zarzadza "duma
              fiuta" i jak na razie idzie jej kiepsko. na razie marudzi zamiast motywowac.
              nie o to chodzi, zeby podjac dobra decyzje za goscia tylko go tak laskotac, zeby
              sam ja podjal.
              Droga do tego jest przez jeden sezon noszenia drewna na mrozie albo dziki seks ;)
        • kroliczyca80 Re: kroliczyca80 26.08.07, 21:34
          > remontowałabyś obcym osobom ich domek za własną kasę?

          Oczywiście - gdybym zamierzała w nim mieszkac przez 4 lata. Remont
          nie musi być generalny, ze zdzieraniem podłóg itd, ale uszczelnienie
          dachu plus np. zmiana ogrzewania to koszt zaledwie kilku tys zł.
          Jeśli za domek macie płacić 400 zł, to to są przecież grosze. W moim
          mieście za tyle to ledwo można wynając nędzny pokoik przy rodzinie,
          ze wspólną łazienką, kuchnią itd. 400 zł za domek to za darmo, a
          gdybym miała podpisywac umowę na 4 lata to od ręki zrobiłabym tam
          remont. No chyba że lubisz spać pod dziurawym dachem i palić w
          piecu. Wielu ludzi tak żyje, w sumie możesz i ty:)

          > a rozsądku to życzę ale ja Tobie

          Mam go wystarczająco dużo, żeby nie mieć kłopotów małżeńskich i
          mieszkaniowych:) Czego i tobie życzę:)
    • polyanna6 Re: Ja go NIE rozumię !! 26.08.07, 20:20
      twój facet po prostu nie chcę przyjąć, czegoś co mu sie podaje na
      tacy i do końca życia być wdzieczny twoim rodzicom i w jakimś
      stopniu byc od nich uzależnionym. Stanowicie teraz rodzinę i każdy
      normalny facet uzaje za swój punkt honoru tę rodzinę utrzymać. Może
      domek jest obskurny, ale byłby wasz i sami byście za niego płacili
      bez niczyjej finansowej pomocy...
      • funstein Re: Ja go NIE rozumię !! 26.08.07, 20:24
        polyanna,

        wyjdziesz za mnie? ;)
        • polyanna6 Re: Ja go NIE rozumię !! 26.08.07, 21:46
          niestety jestem zajęta... :P
          • funstein Re: Ja go NIE rozumię !! 30.08.07, 16:50
            ja tez, ale mam akurat wakat na pozycji trzeciej zony ;)
            pomysl, seks 2 razy w tygodniu, cieple posilki co drugi dzien,
            centralne ogrzewanie i zupelny brak przemocy fizycznej ;)
      • martusia_1980 Re: polyanna6 26.08.07, 20:57
        > Może domek jest obskurny, ale byłby wasz i sami byście za niego > płacili
        bez niczyjej finansowej pomocy...
        według niego domek byłby jego, dlatego że on pracuje i on będzie pokrywał
        kwestie finansowe, za każdym razem jak rozmawiamy o tym mówi że to są jego
        pieniądze i on będzie decydował a nie ja. Przecież jakbyśmy przyjęli mieszkanie
        od mojego taty to nigdy mężowi nie powiedziałabym, że mieszkanie jest moje i w
        związku z tym ja podejmuje decyzje, np w kwestii umeblowania itp.
        • polyanna6 Re: polyanna6 26.08.07, 21:50
          to moze powinnas z nim porozmawiac, że jak sie jest z kim to nie ma
          moje, ani twoje tylko jest nasze... i skoro jestes jego zona, to
          masz takie samo prawo dysponowac waszymi pieniedzmi... a kwestia
          tego, gdzie i w jakich warunkach macie mieszkac musi odpowidac Wam
          obojgu, a nie tylko jednej stronie... moze bys nie powiedziala, ze
          mieszkanie jest twoje, ale juz sam stan rzeczy mółgby być dla niego
          krępujący
          • martusia_1980 Re: polyanna6 26.08.07, 22:34
            > to moze powinnas z nim porozmawiac, że jak sie jest z kim to nie
            > ma moje, ani twoje tylko jest nasze... i skoro jestes jego zona,
            > to masz takie samo prawo dysponowac waszymi pieniedzmi...

            powiedziałam, mu ja jako jego żona mam takie same prawa jak on, ale po
            wypowiedzeniu dwóch słów "mam prawa" pojawił się kpiący uśmiech na jego twarzy.
            Naszą rozmowę skwitował krótko, że ja powinnam bardziej mówić o "moich
            obowiązkach" aniżeli o "moich prawach".
            mówiłam mu, że po ślubie nie ma TWOJE i MOJE tylko jest NASZE ale on nie zwraca
            na to uwagi, mówić sobie mogę a on i tak uważa i robi swoje.
            • abssinthe Re: polyanna6 30.08.07, 15:47
              powiedziałam, mu ja jako jego żona mam takie same prawa jak on, ale
              po
              > wypowiedzeniu dwóch słów "mam prawa" pojawił się kpiący uśmiech na
              jego twarzy.
              > Naszą rozmowę skwitował krótko, że ja powinnam bardziej mówić
              o "moich
              > obowiązkach" aniżeli o "moich prawach".
              > mówiłam mu, że po ślubie nie ma TWOJE i MOJE tylko jest NASZE ale
              on nie zwraca
              > na to uwagi, mówić sobie mogę a on i tak uważa i robi swoje.

              dziewczyno, tu nie chodzi o mieszkanie, gdzie on chce mieszkac, a
              gdzie Ty i za czyje pieniadze. Tu chodzi o calosc Waszego zwiazku
              tak naprawde...gosc Cie szmaci na calego i nie moze zniesc mysli, ze
              mialabys wlasne mieszkanie, na ktorym on nie bylby niepodzielnym
              wladca. Slowo 'prawa' wywoluje w nim smiech, juz to slysze, taki
              pogardliwy, jakbys byla nieposluszna, zalosna niewolnica...w taka
              wlasnie niewolnice on Cie chce zamienic, nie widzisz tego? Jego
              kasa, jego decyzje bez brania Ciebie pod uwage, a jak sie nie podoba
              to 'pakuj walizki i ...'...czy o takim zyciu marzylas? O takim
              traktowaniu? O takim ksieciu z bajki?

              pozdrawiam cieplo.
              Abss.
              • martusia_1980 Re: abssinthe 30.08.07, 17:26
                > Jego kasa, jego decyzje bez brania Ciebie pod uwage
                mąż starał sie o dotację, pomogłam mu w tym, załatwiłam jednego
                poręczyciela ze swojej rodziny. Udało się. Kupił wyposażenie i
                sprzęt potrzebny do jego działalności. Od początku tygodnia
                obiecałam siostrze że do niej dzis przyjadę, a dzis okazało sie że
                dzwonił pan z informacją że zamówiony przez nas sprzęt przyszedł i
                możemy po niego przyjechać (do innego miasta - oddalonego o godzinę
                drogi). Bardzo mi zależało na tym aby jechać z nim, ale z drugiej
                strony obiecałam siostrze że dziś do niej przyjadę, Tak więc
                umówiłam się z mężem że ja pojadę do siostry wczesniej a on jak
                skończy pracę podskoczy po mnie - to dosłownie 7 min drogi
                samochodem do mojej siostry. Mąż dobrze wiedział, że mi bardzo
                zależy aby z nim jechać, miałam też swoje załatwienia. Czekałam na
                niego, czas się dłużył więc zadzwoniłam do niego spytać co jest?
                niestety telefonu nie odbiera, więc zadzwoniłam do teściowej spytać
                czy jest jeszcze w domu okazało się że nie, pojechał już SAM. A
                przecież inaczej się umawialiśmy, nawet nie zadzwonił aby mnie
                powiadomić że jednak jedzie sam, nawet moich telefonów nie odbiera.
                A dopiero wczoraj mówiłam mu że nie podoba mi się to że nie liczy
                się z moim zdaniem, zaprzeczał mówiąc że je bierze pod uwagę. A dziś
                dał przykład jak jest naprawdę.
    • bizzarra Re: Ja go NIE rozumię !! 26.08.07, 20:29
      stawiacie na meska dume itd. to piekne, ale niekoniecznie tak musi
      byc. czasem facet nie mysli ekonomicznie i niestety trzeba
      go 'podkrecic'. mialam podobna sytuacje kilka lat temu. moj maz nie
      zgodzil sie na super dom na super warunkach. teraz dopiero przyznal,
      ze za bardzo myslal uczuciami czyt. wspomnieniami niz tym, co jest
      dobre dla nas dwojga. i w tej chwili wracamy do pierwotnego
      planu ... :-)
    • new_machine Dlaczego ludzie mowia "rozumię"? 26.08.07, 22:01
      To jest zadziwiajace, ktos mi wytlumaczy, skad taka dziwaczna forma sie bierze?
      To jakis regionalizm?
      • kroliczyca80 Re: Dlaczego ludzie mowia "rozumię"? 27.08.07, 14:15
        Mówić można pewnie róznie, ale napisać - to już wyłącznie
        niedouczenie.
    • blackzahir Re: Ja go NIE rozumię !! 30.08.07, 17:58
      Martusia, przepraszam Cie, bo masz FAKTYCZNIE niewesola sytacje i
      nie zazdroszcze, ale...
      Powiedz mi:
      - o czym Wyście rozmawiali PRZED SLUBEM ?
      - jak wyobrazaliscie sobie WSPOLNA PRZYSZLOSC ?
      - nie wyczulas, jakie nastawienie ma Twoj maz ?

      i pytanie dodatkowe:

      Napisalas, ze kasa od Tatusia to TWOJE WIANO. Do holery, wiec to
      TWOJE pieniadze, dlaczego nie mozesz dyskutowac z mezem jako
      posiadaczka GOTOWKI?????

      Mozesz mi to wyjasnic?
      (nie atakuje Cie)
      :)
      • martusia_1980 Re: blackzahir 31.08.07, 00:47
        > - o czym Wyście rozmawiali PRZED SLUBEM ?
        > - jak wyobrazaliscie sobie WSPOLNA PRZYSZLOSC ?
        > - nie wyczulas, jakie nastawienie ma Twoj maz ?

        mój mąż bardzo chciał ślubu, zaręczyny były niespodzianką z jego strony.
        Organizacją ślubu i wesela w znacznym stopniu zajął się on.
        W dniu ślubu powiedział mi że nigdy nie pożałuję że za niego wyszłam, że uczyni
        mnie szczęśliwą kobietą aż mu łezka stanęła w oku ja też się popłakałam.

        przed ślubem wiele spraw obgadaliśmy, jak nasze życie będzie wyglądało, kwestia
        potomstwa, kwestie finansowe itp.
        On zaproponował że na początek zamieszkamy z jego rodzicami ale pierwsze co to
        kupimy działkę budowlaną, każdą wolną chwilę będziemy z sobą spędzać, jak pojawi
        się jakiś problem - to rozmawiamy szczerze jak do tej pory, dzieci nie od razu -
        pierw nacieszymy się tylko sobą, pozwiedzamy Polskę itp.
        A teraz z wszystkich ustalonych wyżej spraw przed ślubem mąż dotrzymał jednej
        "zamieszkaliśmy z jego rodzicami i mieszkamy do dnia dzisiejszego - prawie 2
        lata" i tyle

        > Napisalas, ze kasa od Tatusia to TWOJE WIANO. Do holery, wiec to
        > TWOJE pieniadze, dlaczego nie mozesz dyskutowac z mezem jako
        > posiadaczka GOTOWKI?????
        on dobrze wie, że posiadam konto o sporej sumie. I powiedziałam, że chcę za nią
        kupić mieszkanie - mężowi nie podoba się ten pomysł - po prostu nie chce i już
        ... więc spytałam, co zrobi jeżeli mimo wszystko kupię mieszkanie to czy
        wprowadzi się do niego - odpowiedział że NIE i wierzę w to - jest strasznie
        uparty i na pewno nie wprowadzi się wiedząc że mieszanie kupiłam ja a nie on
        • martusia_1980 Re: odpowiedz 31.08.07, 00:57
          mąż znalazł kolejny domek, malutki do wynajęcia - jednopokojowy. Pokryty papą.
          Domek stoi blisko domu starszej schorowanej kobiety - właścicielki tegoż domku.
          Ten domek i dom tej pani znajdują się na tej samej posesji. Dziś jak wyszłam z
          domu, mąż pod moją nie obecność pojechał i obejrzał, nawet z kobieta się umówił
          że w tą sobotę podpisuje z nią umowę wynajmu na 3 lata! a przecież nawet ze mną
          sprawy nie przedyskutował, ja nawet tego domku na oczy nie widziała. Wiem o nim
          tyle co z opowieści męża. Mówił że trzeba w nim remont zrobić bo jest
          zaniedbany, m.in. pomalować, położyć panele podłogowe bo są płyty paździerzowe a
          na nich gumoleum. A najlepsze jest to że o tym domku dyskutuje z swoją mamą a
          nie ze mną, nawet jutro ją bierze aby zobaczyła i powiedziała czy jest ok. A ja !!!
          • kroliczyca80 Re: odpowiedz 31.08.07, 01:05
            A ty kup sobie mieszkanie. On się z toba nie liczy, nie widzisz
            tego?
            • martusia_1980 Re: kroliczyca80 31.08.07, 01:26
              > A ty kup sobie mieszkanie.
              sama nie będę w stanie go utrzymywać
              • kroliczyca80 Re: kroliczyca80 31.08.07, 01:28
                No to może jakaś praca?
    • martusia_1980 Re:mąż znalazł ... 01.09.07, 23:28
      kolejny domek, oczywiście znów pod moją nie obecność pojechał aby go obejrzeć.
      Później opowiedział mi jak ten domek wygląda, 5cio letni, ocieplony, otynkowany
      itd. .... ale dodał że w środku wymaga remontu. Nic nie komentowałam,
      powiedziałam tylko, że chcę go obejrzeć. Ustaliliśmy, że następnego dnia
      pojedziemy, jak się okazało mąż zabrał również swoją mamę. Zajechaliśmy na
      miejsce, domek właścicieli niczego sobie. Na jej posesji zaczęłam szukać
      wzrokiem gdzie ten domeczek do wynajęcia, szukałam domeczku otynkowanego i
      nigdzie nie mogłam dojrzeć, spytałam męża gdzie on jest a on mi wskazał palcem
      !!! jakiś malusieńki, wyglądający niczym altanka, domeczek z pustaków nie
      otynkowany a przecież mąż wyraźnie mówił, że jest ocieplony i otynkowany. Na
      jego widok oczy wyszły mi na wierzch ... pokryty papą, schody betonowe w
      rozsypce, drzwi frontowe byle jakie, obdrapane – stare, koniecznie do wymiany bo
      na oko widać było że są nieszczelne. Po wejściu do środka malusieńki korytarzyk,
      pokój bardzo mały w kształcie litery „L” okno po środku ściany malutkie, sufit
      niziutki, mogłam go dotknąć dłonią nie muszą stać na palcach u nóg. Ściany
      obdrapane, ciemny róż, kuchnia większa od pokoju również zaniedbana – podłogi do
      roboty, bo są z płyt paździerzowych a na nich gumoleum. W kuchni stoi duży piec
      kaflowy i jedna mała szafka wisi na ścianie. Łazienka – szkoda słów. W całym tym
      domeczku jest tylko dwa malutkie okienka. Kobieta wołała za „coś” takiego 300 zł
      miesięcznie + rachunki (rzecz jasna). Ech .... Powiedziałam spokojnie mężowi, że
      nie odpowiada mi i poprosiłam abyśmy poszukali mieszkania w bloku. Moje
      odpowiedź odmowna wywołała w nim złość, całe po południe krzyczał na mnie, w
      drodze powrotnej do domu szalał samochodem – tylko pisk opon i jego krzyk, ja mu
      tyko powiedziałam że ten „obskurny” domek nie jest wart tej kłótni i
      porozmawiamy jak ochłonie.
      • martusia_1980 Re:mąż znalazł ... 01.09.07, 23:31
        ten domek wymagał dużegooo remontu. Teściowa jak go zobaczyła powiedziała że
        bała by się w nim mieszkać :)
        • kroliczyca80 żona - pasożyt:/ 01.09.07, 23:47
          Dziewczyno, ale o co tobie wlasciwie chodzi?
          Do pracy isc nie łaska, usamodzielnić się nie łaska, zarabać na
          swoje rachunki nie łaska. Tylko pojęcia nie mam - czemu, bo dzieci
          przeciez nie macie, a ty jesteś osoba pełnosprawną, prawda? No to co
          łaska? Wybierac sobie drogie mieszkanie, na ktore łożyć będzie tylko
          mąż? Może on uważa, że skoro sam ma płacić, to domek za 300-400 zł
          jest akurat w sam raz? Może faktycznie wybiera nieciekawie, bo z
          tego, co opisujesz, to nikt nie chciałby tak mieszkać (nikt z forum,
          bo myślę że na świecie paru chętnych by się znalazło...), ale może
          na tyle go stać?
          Ja ciebie zupełnie nie rozumieM. Chcesz czegoś więcej niż
          nieotynkowany domek - to się dołóż. A ty tylko potrafisz robić
          awantury męzowi i żalić się tu, na forum, ja ci jest źle. Diabli by
          mnie wzięli z taką żoną. Rzuciłabym w cholerę i zamieszkała sobie w
          brzydkim, obdrapanym domku:)
          • martusia_1980 Re:kroliczyca80 02.09.07, 00:23
            nie uważam się za żonę pasożyta.
            > Do pracy isc nie łaska, usamodzielnić się nie łaska, zarabać na
            > swoje rachunki nie łaska.

            a skąd Ty to możesz wiedzieć że "nie łaska", przed i po ślubie pracowałam
            niestety straciłam pracę z braku etatu, z pracą nie jest łatwo, udało mi się
            znaleźć prace na umowę zlecenie. Umowa się skończyła i teraz znów szukam nowej -
            bo BARDZO chcę iść do pracy. Nie siedzę w domu cały czas tylko szukam szukam
            szukam i powiem Ci jestem na dobrej drodze bo jedną mam na oku i w przyszłym
            tygodniu idę w jej sprawie. PASOŻYTEM nigdy nie byłam, nie jestem i nie będę.

            > Wybierać sobie drogie mieszkanie, na ktore łożyć będzie tylko
            > mąż?
            czytaj uważnie mój wątek, bo jasno napisałam że mam własną kasę za którą chcę
            kupić mieszkanie.

            > Może faktycznie wybiera nieciekawie, bo z tego, co opisujesz,
            > to nikt nie chciałby tak mieszkać (nikt z forum,
            > bo myślę że na świecie paru chętnych by się znalazło...), ale może
            > na tyle go stać?
            mąż prowadzi własną działalność która dobrze prosperuje, więc wyjęcie przez
            niego tych 300-400 zł za wynajem miesięcznie to pestka ... ale jeszcze raz
            powtarzam mieszkanie chcę kupić za własną kasę

            > Chcesz czegoś więcej niż nieotynkowany domek - to się dołóż.
            > A ty tylko potrafisz robić awantury męzowi i żalić się tu, na > forum, ja
            ci jest źle.
            po raz kolejny proponuję uważnie przeczytać mój wątek bo:
            po 1. ja chcę zrobić o wiele więcej aniżeli dołożyć się - ja chcę kupić
            mieszkanie, więc oferuję ze swojej strony parę tysięcy, na to abyśmy mieli nie
            wynajmowany a własny kąt, gdzie może poczuć że to jest NASZE że jesteśmy u
            siebie a nie u kogoś
            po 2. nie robię mężowi o to awantury


            • kroliczyca80 Re:kroliczyca80 02.09.07, 02:05
              > niestety straciłam pracę z braku etatu, z pracą nie jest łatwo,

              A gdzie ty mieszkasz? W Krakowie na niemal każdym sklepie wisi
              kartka, że szukają osób do pracy. A sklepy to tylko łatwy do
              zauważenia wycinek całości. Pracy jest w kraju tak dużo, że aż
              strach. Chyba trzeba będzie ściągać pracowników ze wschodu. Mówię
              oczywiście o miastach, bo o wsi polskiej nie mam pojęcia.

              > czytaj uważnie mój wątek, bo jasno napisałam że mam własną kasę za
              którą chcę kupić mieszkanie.

              Czytam uwaznie twój wątek. I z tego, co zapamiętałam, kasę na
              mieszkanie masz dac nie ty, tylko twój ojciec. A mąz się nie zgadza,
              bo po pijaku pobił (czy coś takiego) twojego tatę.

              > mąż prowadzi własną działalność która dobrze prosperuje, więc
              wyjęcie przez niego tych 300-400 zł za wynajem miesięcznie to pestka

              A ja nadal uważam, że twój mąz lepiej wie, co jest dla jego finansów
              pestką, a co nie. Chciałabyś, żeby on siedział w domu, korzystał z
              twoich zarobków i robił aferę, bo kupiłaś zbyt tanie piwo (a kupno
              droższego to przecież wg niego przy TWOICH zarobkach pestka). Nikt
              nie lubi, gdy ktoś rządzi się jego pieniędzmi. Ale ok, fakt faktem,
              jesteście małżeństwem i teoretycznie macie wspólną kasę. Ale może
              powstrzymaj się z roszczeniami aż zaczniesz się realnie dokladać do
              wydatków? Chociaż w małej części.

              Powiem ci jedno - forum nie rozwiąże twoich problemów z mężem. Co z
              tego, że ktoś tu współczuje ci, że zły mąz zmusza cię do mieszkania
              w fatalnych warunkach. Zmieni to coś w twoim życiu?
              Ty się po prostu zastanów, czy wyszłaś za właściwego człowieka.
              Historia z domkiem to pikuś w porównaniu z tym, że twój mąż bije
              twojego ojca. I że kompletnie się z toba nie liczy, bo to chyba
              najważniejszy wniosek z tego wątku. Jesli rodzina chce ci kupić
              mieszkanie, to niech ci kupi. Wynajmij mi, będziesz mieć i
              nieruchomośc (świetne zabezpieczenie) i pieniądze z wynajmu. Po co
              ci do tego zgoda męża? Tyle osób już ci to poradziło. Ale ty wolisz
              użalać się tutaj całkiem bez sensu. Działaj dziewczyno, bo tak
              naprawdę jesteś całkiem sama. Dobrze, że masz fajną rodzinę, bo mąz
              to ci się średnio udał.
              • martusia_1980 Re:kroliczyca80 02.09.07, 16:34
                > A gdzie ty mieszkasz?
                na pewno nie w Krakowie, znacznie dalej na południe.
                Jestem zarejestrowana w Urzędzie Pracy i często tam zaglądam aby spytać o oferty
                pracy i owszem u nas jest dużo pracy ale typowo dla facetów np. na budowie,
                kierowca, hydraulik. Szukam też na własną rękę, jedną mam już na oku i w
                tygodniu idę w jej sprawie.

                > Czytam uwaznie twój wątek. I z tego, co zapamiętałam, kasę na
                > mieszkanie masz dac nie ty, tylko twój ojciec. A mąz się nie > zgadza, bo
                po pijaku pobił (czy coś takiego) twojego tatę.
                jednak czytasz NIE UWAŻNIE bo nigdzie nie napisałam ze mój mąż pobił mojego
                tatę. Jakbyś czytała to nie pisałabyś też "czy coś takiego".
                Tylko ta kasa jest moja, dostałam ją parę lat temu od taty, pieniążki są na moim
                koncie od paru lat.

                > A ja nadal uważam, że twój mąz lepiej wie, co jest dla jego > finansów
                pestką, a co nie.
                co Ty możesz wiedzieć co jest pestką dla mojego męża a co nie. Ja go znam od
                kilku lat i dobrze wiem.

                > Chciałabyś, żeby on siedział w domu, korzystał z twoich zarobków i > robił
                aferę, bo kupiłaś zbyt tanie piwo (a kupno droższego to > przecież wg niego
                przy TWOICH zarobkach pestka).
                teraz to przesadziłaś. Znam męża na tyle dobrze że nigdy nie zrobiłby mi afery
                że tanie piwo kupiłam. A tak na marginesie on sam sobie kupuje, a jak idę na
                zakupy i on chce piwo to pytam go jakie chce i takie mu kupuję.

                > Powiem ci jedno - forum nie rozwiąże twoich problemów z mężem.
                ale ja nie pisze tego aby ktoś rozwiązał mój problem, powiedzmy że chciałam się
                tylko wygadać i tyle. Dodam, że to o czym tu pisała to też o tym rozwiałam z mężem.

                > Historia z domkiem to pikuś w porównaniu z tym, że twój mąż bije
                > twojego ojca.
                MATKO KOCHANA mój mąż nigdy nie bił mojego taty, nigdy na niego ręki nie
                podniósł !!! a gdyby to zrobił to już bym się postarała o to aby nie był już
                moim mężem. I Ty piszesz że czytasz uważnie. Wiesz co aż mnie ciary przeszły jak
                przeczytałam "że twój mąż bije twojego ojca". brrr ...

                • martusia_1980 Re:sorry mały ... 02.09.07, 16:37
                  błąd w zdaniu:
                  > Dodam, że to o czym tu pisała to też o tym rozwiałam z mężem.

                  miało być: "(...) o tym rozmawiałam z mężem"
    • peachess polecam wyjazd 02.09.07, 17:00
      za granice do pracy, szczegolnie jesli brakuje wam kasy. nie bedzie problemu z
      decyzja domek eternitowy czy szuflada w bloku, bo zamieszkacie gdzie indziej. co
      wazniejsze, daleko od rodzicow i tesciow;)

      no, a szuflade zawsze moze tatus kupic, wynajac i niech zarabia na siebie
      (szuflada, nie tatus, oczywiscie).

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka