Dodaj do ulubionych

sama miłość nie wystarczyła - odeszłam

29.08.07, 21:08
On płacze :O( To był mezalianz, który od początku nie miał szans na
przetrwanie ale zadziałała chemia. Ja wykształcona, spełniona
zawodowo, ustawiona finansowo babka. on PIOTRUS PAN - wynajęty u
kolegi pokoik, stary samochód podobno z duszą, rybki w akwarium,
praca za 1000 pln i kompletny brak ambicji i planow.Edukacja
skończona na poziomie 4 klasy technikum. Po co wiecej:O) Chciał sie
codziennie spotykac ( kosztem mojej pracy), 100 sms dziennie z
pretensjami że nie odpowiadam, fan motorów ( nie ważne że go na to
nigdy nie bedzie stać ).Przystojny, sympatyczny śmieszek. Dałam sie
wciągnąc w ten romans bez przyszłości. I pewnie trwałoby to jeszcze
dłuzej gdyby mi nie otworzyła oczu moja mama. Naswietliła mi całą
sytuację, zdjeła klapki z oczu. Ma rację. Dzisiaj to zrobiłam -
odeszłam od niego.Zrozumiałamn że to nie miało przyszłości. Nie
pasował nawet do mojego srodowiska dlatego siedzielismy w domu
zamiast gdzieś wyjść. wakacje osobno, weekendy osobno, inne
preferencje i wymagania. Dzisiaj mimo że to boli to mam lekką duszę.
Jestem wolną i niezalezna kobietą. Jego łzy jednak powodują we mnie
poczucie winy a to co miedzy nami było powoduje kaca moralnego.
Byłam głupia -myslałam że miłość (a moze tylko chemia) pokona
wszystko. Teraz wiem, że nie. Ludzie muszą pasować do siebie pod
każdym względem - piękna i bestia w rzeczywistości się nie uda.
Wszytsko musi zostać w swoich kręgach.
Nie musicie nic odpisywać czy jestem głupia, prózna czy dobrze
zrobiłam. Chciałam sie poprostu komus wygadać. Jestem sama ale
chyba szczęsliwa Dziekuję :O)
Obserwuj wątek
    • minasz Re: sama miłość nie wystarczyła - odeszłam 29.08.07, 21:11
      a ile ty masz lat ze mamusia ci dalej doradza 30 a moze 40 ci?????
      hehe
      • feel_fine Re: sama miłość nie wystarczyła - odeszłam 29.08.07, 21:14
        Podjerzewam, ze nie chodzi tu o mamusie, tylko o trzezwe spojrzenie
        na sprawe przez kogos obiektywnego. Jesli tak jest Ci lepiej ...
        troche zabawilas sie jego uczuciami, ale nie nam Cie za to
        rozliczac ;)
    • wyssana.z.palca Re: sama miłość nie wystarczyła - odeszłam 29.08.07, 21:18
      eee, a ja tam Cie rozumiem i mysle podobnie.
    • happy_time Re: sama miłość nie wystarczyła - odeszłam 29.08.07, 21:20
      Dobrze zrobiłaś. Szkoda troche chłopaka, ale sam tego chciał.A nie próbowałaś z
      nim na ten temat nigdy rozmawiać?
      • mar.was Re: sama miłość nie wystarczyła - odeszłam 29.08.07, 21:38
        >Szkoda troche chłopaka, ale sam tego chciał

        Ale czego chciał? Przecież związek to odpowiedzialność po obu stronach, zarówno
        ona jak i on wiedzieli o swoich wyobrażeniach i oczekiwaniach. A zmienianie
        kogoś na siłę też nie ma sensu więc faktycznie lepiej się rozejść ale obarczanie
        kogoś winą za to, że ma inny model swojego życia...trochę naciągane.

        ---
        I umieć nie spaść, kiedy piersi pęd rozpiera
        A spadłszy, szepnąć jeszcze — equus polonus sum!
        • happy_time Re: sama miłość nie wystarczyła - odeszłam 29.08.07, 22:04
          Miałam na myśli to, ze ktoś kto nie myśli o przyszłości nie może liczyć na stały
          związek. Przecież nikt nie będzie go utrzymywał. Nie mówię, że to jego wina, żę
          związek się rozpadł, ale skoro wybrał taki styl, życia to ponosi teraz tego
          konsekwencje.
          • mar.was Re: sama miłość nie wystarczyła - odeszłam 29.08.07, 22:39
            No wszystko fajnie, tylko nie znamy jego punktu widzenia, może dla niego taki
            sposób bycia jest całkowicie wystarczający. Znam ludzi którzy zarabiają po
            1000zł i nie skończyli studiów, ale w zupełności widzą siebie w przyszłości i o
            niej myślą. A to że nie pokrywa się ona z postrzeganiem innych, no cóż taki lajf
            - każdy może mieć prawo do własnego szczęścia.

            ---
            I umieć nie spaść, kiedy piersi pęd rozpiera
            A spadłszy, szepnąć jeszcze — equus polonus sum!
    • iberia.pl Re: sama miłość nie wystarczyła - odeszłam 29.08.07, 21:21
      rozumiem Cie.
    • trusia29 Re: sama miłość nie wystarczyła - odeszłam 29.08.07, 22:09
      widocznie to nie była miłość z twojej strony. Może małe zauroczenie.
    • nutopia też tak myślę 29.08.07, 22:13
      menk.a napisała:

      >
    • robaczek-parszywek Re: sama miłość nie wystarczyła - odeszłam 29.08.07, 23:17
      Nie wiem czy ta historia jest prawdziwa, ale i tak poruszyłaś ciekawy probem
      dotyczący bardzo wielu osób.
      Wielu ludzi myśli podobnie jak ty. Realizują swój plan - zresztą prawie zawsze
      ten sam. Najpierw wyksztalcenie, sukces zawodowy, finansowy, a życiem
      osobistym zajemiemy się na końcu, jak juz będzie odpowiedznie zaplecze. Miołość
      i szczeście dopiero jak bedziemy juz odcinac kupony od wykszatalcenia, sukcesu
      zawodowego i finansowego.
      Racjonalnie rzecz biorąc paln całkiem rozsadny. Ułożone życie, stabilizacja,
      kłopoty dnia codziennego ktore dla tych ludzi którzy nie poniesli wyrzeczeń
      związanych z osiagnieciem sukcesu są poważnym problemem nas nie dotyczą.
      Powinniśmy być szczesliwi. Warunki do osiagnięcia szczęścia odobistego zostały
      spełnione. A jednak czegos brak. Rzecz w tym że od powzięcia planu do jego
      realizacji zmienił się świat i zmieniliśmy sie my. Juz nie jesteśmy tymi
      nastolatkami które plan układały tylko dorosłymi ludzmi jakby na to nie patrzeć
      juz niemłodymi.
      To bardziej uderza w kobiety niz w meżczyzn. Faceci jakoś łatwiej radzą sobie z
      rzeczywistoscią.
      Pewnie prawie każda z was planowala w swoim czasie kochajacego meża, dzieci i
      "dom z ogródkiem". Jak sama piszesz zrezygnowałaś z faceta bo nie spelnial
      twoich ambicji, poza uczuciem miał niewiele do zaoferowania. Wolała bys faceta
      ze swojego poziomu. A jaką wartość Ty przedstawiasz dla takiego faceta? Jestes
      pewnie juz niepierwszej młodosci kobietą. Twoje pieniądze i pozycja są mu zbędne
      bo ma własne. Podejscie do miłości ma podobne do Twojego. Wie na jakich
      zasadzach dobierasz partnerów.
      Czego od niego oczekujesz ze zakocha bez pamieci jak nastolatek i bedzie tym
      zaplanowanym kochajacym meżem?
      Tylko nie bierz tego co napisalem jako potepienia Ciebie. Takie jest życie i
      każdy ma prawo życ jak mu sie podoba.
      p.s
      tylko nie zakladaj za jaks czas wątku pt gdzie znależć normalengo wolengo faceta
      po 30. taki wątek juz byl na FM
      • lacido Re: sama miłość nie wystarczyła - odeszłam 30.08.07, 01:23
        Oj poruszyłeś wiele tamtów o których autorka wątku nie wspomniała
        JAk widać nie ma parcia do małzeństwa, dzieci i domku z ogódkiem, skoro
        rezygnuje z mężczyzny, który nie spełnia jej oczekwiań.Ma do tego pełne prawo,
        mnie się to właśnie podoba, nie chłop byle jaki byle by był, stawia wysko
        poprzeczkę, być mozę nie znajdzie nikogo kto by temu sprostał ale przynamniej
        nie poprzestanie na za przeproszeniem "byleczym".
        • robaczek-parszywek Re: sama miłość nie wystarczyła - odeszłam 30.08.07, 09:36
          mój post był ogólnymi spostrzeżeniami a autorka watku byla tylko przykładem dla
          ich poparcia.
          nie wiadomo czy achizy z domem z pgródeim nie dotycza autorki watku. bardziej
          prawdopodobne ze dotyczą tylko że odpowiedniego kandydata nie znalazła.
          jeszcze raz podkreślam ze nie potepiam autorki wątku za to że nie zadowoliła sie
          byleczym. Zgadzam sie że ma prawo realizowania swoich planów. Podobnie jak ty
          uważam ze byc może nie znajdzie nikogo kto by sprostal jej wymaganiom. ale to
          nie jest moją sprawą kto i jakie ma wymagania.
          • lacido Re: sama miłość nie wystarczyła - odeszłam 30.08.07, 11:12
            WŁaśnie te ogólne spostrzeżenia nie zwiażane bezpośrednio z tematem mnie
            zaciekawiły :))))))))))
            Wydaje mi ise ze ona postępuje rozsadnie lepiej tera sie ocknac niż obudzić za
            pare lat z rąką w nocniku przy boku zupełnie obcego cz-ka
            • robaczek-parszywek Re: sama miłość nie wystarczyła - odeszłam 30.08.07, 11:52
              Nie oceniam czy to rozsądne czy nie. To sprawa autorki co robi. Skoro facet nie
              spełnial jej oczekiwań to miała podstawy go olać. Każdy ma pwawo isć wlasną
              drogą, ale nie każdy musi dojść do celu. Patrzac na życie mam powody przypusczać
              ze autorce będzie trudno znależć faceta który spełni jej oczeikiwania i bedzie
              nia zainteresowany
              • lacido Re: sama miłość nie wystarczyła - odeszłam 30.08.07, 12:59
                Dopóki nie spróbyje to sie tego nie dowie.
                Znam podobny przypadek, przy cyzm dziewczyna po jakiś czasie wróciłą do faceta i
                "złapała" go na ciazę.Wyszło na to, że skoro nikt lepszy się jej nie trafił to
                dobry i ten.
                Podoba mi sie to, że kobiet (autorka wątku) uświadomiwszy sobie sytuacje
                zakończyłą znajomosć a nie cichaczem rozglada sie z jakimś lepszym a tak
                niestety postępuję co poniektóre kobiety.
      • kedrok1 Re: sama miłość nie wystarczyła - odeszłam 30.08.07, 09:21
        dobry post.

        Dla mnie to oczywiste co tu koleżanka napisała.
        Kobiety są materialistkami w o wiele większym stopniu niż mężczyźni i to jest
        fakt. Dla Faceta to normalne, że ma żonę która nie jest ambitna, może z 10%
        facetów by jej wypominało, że nie pracuje bądź mało zarabia.

        Natomiast może z 10% kobiet nie wypominało by tego facetowi mniej zarabiającemu
        od nich.

        Kobiety w tym sensie są dość podłe.
        • lacido Re: sama miłość nie wystarczyła - odeszłam 30.08.07, 09:23
          Podłe bo szukają kogoś równego sobie?
          • kedrok1 Re: sama miłość nie wystarczyła - odeszłam 30.08.07, 10:40
            nie nie nie

            Tylko jakby ona napisała, ze ją facet rzucił bo ona nie ma żadnych ambicji i
            chce być kura domową to by 99% tutejszych Pań pisało, że ten facet to świnia itd...
            • lacido Re: sama miłość nie wystarczyła - odeszłam 30.08.07, 12:55
              Szczerzemówiać nie słyszałam, zeby facet rzucił kobietę tylko dlatego że ona nie
              ma ambicji, wrecz przeciwnie, czasem odmnoszę wrazenie ze meżczyźni oczekują ze
              kobieta nie bedzie dążyć do samodoskonalenia. NIE znam zwiazku w którym
              mężczyzna nakłaniałby kobietę no do pójścia do pracy i posłania dziecka do
              żłobka, czy do rozpoczęcia studiów podyplomowych itp wszelkie takie pomysły ze
              strony kobiet sa traktowane jak jakieś "wyskoki". Poza tym czy mężczyźni gustuja
              wkobietach lepiej zarabiajcy, wykształconych od siebie??Ten przykład pokazuje
              ze tak ale mam wrażenie ze to wyjątek
              • xvqqvx Re: sama miłość nie wystarczyła - odeszłam 30.08.07, 13:13
                Być może, ale nie wszyscy mężczyźni - ja np. bardzo lubię ambitne kobiety.
                Natomiast zauważam, u niektórych kobiet podejście, iż ta sama rezygnuje np. ze studiów podyplomowych i potem wypomina mężczyźnie: "Gdyby nie ty, to byłabym...!".
                • lacido Re: sama miłość nie wystarczyła - odeszłam 30.08.07, 13:19
                  wiesz. nie generakizuję, wyraźnie napsałam jak to wyglada u moich
                  znajomych.Kobiety wspierają mężczyzn, podziwiają ich dokonania, pytaja o pracę,
                  dowartosciowują itp taki facet ma swiadomosć, ze to co robi jest docenane przez
                  kobietę.Natomiast nie zauwazyłam żeby mężczyzna popychał kobietę do działania w
                  sprawach zawodowych.Zapewne są wyjątki :)))Co do rezygnacji to kobieta robi to z
                  pewnych powodów chyba a nie dla własnego widzimisię.
        • robaczek-parszywek Re: sama miłość nie wystarczyła - odeszłam 30.08.07, 09:40
          Nie tyle chodziło mi o to że kobiety sa materialistkami.
          Bardziej szło mi o to że te ambitne kobiety jak juz osiagna sukces zostają na
          lodzie, bo faceci którzy spełniaja ich oczekiwania nie sa nimi zainteresowani
        • ktosiaczek Re: sama miłość nie wystarczyła - odeszłam 30.08.07, 11:01
          Dajcie spokój z tym materializmem przecież nie o to jej chodzi! Naprawde nie rozumiecie problemu? Dla mnie to oczywiste że jak ktos ma inny styl życia, inne zainteresowania, inny sposob widzenia swiata, inne poglady - to sie zwiazek nie uda.
      • ktosiaczek Re: sama miłość nie wystarczyła - odeszłam 30.08.07, 10:57
        O czym Ty mówisz? Autorka nie pisała o tym, że najpierw realizowała się zawodowo a teraz ma problemy ze znalezieniem faceta.
        Pisała o tym, że do siebie nie pasują.

        Widocznie młodością mu odpowiadała, skoro lamentuje po odejściu, pieniądze są mu zbędna - no tak, bo jakoś sobie radził sam. Podejscie do miłości? być może takie samo, ale o to autorce O TO CHODZI, że sama miłośc nie wystarczy.
        Skupiacie się na materialiźmie, a mnie się wydaje, że ten materializm jest dopiero wynikiem czegoś wcześniejszego, czyli pozycji, wykształcenia, które z kolei określają styl życia, znacznie inny od stylu który preferował wybranek autorki. I tyle.
        • robaczek-parszywek Re: sama miłość nie wystarczyła - odeszłam 30.08.07, 11:44
          >... Autorka nie pisała o tym, że najpierw realizowała się zawodow
          > o a teraz ma problemy ze znalezieniem faceta.

          nie musiala tego pisać. codzienine widuje takie kobiety. Wykształcone,
          niezalezne finansowo, z pozycja. Do szcześcia potrzebny im tylko facet ktory
          spełni ich ambicje i wymagania. Tylko ze ci faceci co ich ambicje i wymagania
          spełniaja to albo są juz dawno zajęci, albo sa zainteresowni młodszymi.
          Nie skupiam sie na materialiźmie. nawet nie pisze o konkretnym przypadku
          autorki. To ogólne spostrzezenia a przykład sutorki tylko potwierdza moje
          spostrzezenia.
    • 88mlodziutka Re: sama miłość nie wystarczyła - odeszłam 30.08.07, 00:09
      A mi go szkoda...:/
    • aminoe Re: sama miłość nie wystarczyła - odeszłam 30.08.07, 00:10
      happy_time napisała:
      'Miałam na myśli to, ze ktoś kto nie myśli o przyszłości nie
      może liczyć na stały związek. Przecież nikt nie będzie go
      utrzymywał."

      A gdzie tu jest napisane, że ona miała go utrzymywać? Jak
      wół "stoi", że facet pracuje.


      A tak na marginesie, cały ten wątek jest żenujący, bo o ile facet,
      być może, nie miał ambicji, o tyle autorka postu, mimo że ma kasę,
      wykształcenie (i mamusię, której słucha), to nie ma klasy.
      Pościk istnie pensjonarski:)

    • blackzahir Re: sama miłość nie wystarczyła - odeszłam 30.08.07, 00:35
      Ciotka, pytanie mam.
      Nie wypucha, naprawde jestem ciekaw.

      Ile masz lat?


      (to, co zrobilas pochwalam oczywiscie. I szanuje Twoj rozsadek. Tak trzymaj, nie
      doluj sie)

      :)

      • madai Re: sama miłość nie wystarczyła - odeszłam 30.08.07, 00:43
        Ja Cie rozumiem. Tez mialam podobnie, choc bylam od niego 7 lat
        mlodsza, jeszcze niewyksztalcona, ale z ambicjami. On zas starszy,
        dojrzalszy, z wlasna firma i polowa wyksztalcenia. Tkwilam w tym
        zwiazku tyle lat, z klapkami na oczach myslac, ze ma on jakas
        przyszlosc. Nie mial, bo tak naprawde nasze srodowiska byly calkiem
        inne. Inne zainteresowania, muzyka, ksiazki, poglady, wszystko. Bez
        punktu zaczepienia chocby najwieksza milosc nie moze przetrwac. I
        wlasnie moja mama, moja przyjaciolka, ktora przez tyle lat sie nie
        wtracala i nie komentowala, powiedziala mi jedno: zastanow sie, czy
        za 10 lat bedziesz miala z tym czlowiekiem wspolne tematy do
        rozmowy... Nie mialabym. Zerwalam. Poczulam sie wolna. On plakal,
        prosil, blagal, slub planowal, dzieci, rodzine, dom. Nie wrocilam.
        Teraz jestem w calkiem innym zwiazku, z przyszloscia, z facetem o
        podobnych zainteresowaniach, pogladach, ale innym charakterze,co
        sprawia, ze nie jestesmy w stanie sie soba znudzic.
    • kundziorek1 Rozumiem Cie 30.08.07, 04:53
      Tez spotykalam sie przez jakis czas z takim facetem. Starszy ode
      mnie o kilka lat... skonczone jedynie liceum i zadnych ambicji... on
      nawet nie potrafil normalnie bez bledow napisac zdania w swoim
      jezyku. Nie potrafil sie zachowac w towarzystwie, nie znal zasad
      savoir vivre'u... Na poczatku tego nie widzialam - byl przystojny i
      troche czymstam mi jednak imponowal. Ale kochal mnie bardzo mocno,
      tez chcial sie ze mna ozenic, zrobilby dla mnie wszystko. Ale
      bylismy z innej bajki, pod koniec nie mielismy juz o czym rozmawiac,
      tylko o seksie...
      • wielo-kropek Re: Rozumiem Cie 30.08.07, 06:28
        Co to znaczy spelniona zawodowo? Madry czlowiek nigdy o sobie w ten
        sposob nie powie. W moim rozumowaniu czlowiek ciagle sie spelnia
        zawodowo i jedynie emeryta moze w ten sposob o sobie powiedziec, ze
        sie spelnil lub nie. Nie wiesz kobieto co cie jutro czeka. Mozesz
        byc bez pracy, a twoj byly z technikum moze dalej zarabiac tego 1000
        (tez wiadomo nie jest to pewne). Gwarancji pracy nikt nie ma, nawet
        ci ktorzy maja swoje biznesy i pracuja dla siebie.Z twojego opisu
        wyglada ze jestes materialistka, choc byc moze ambitna, co daje ci
        pewien plus. Mowisz ze on nie potrafi sie zachowac? Byc moze masz
        racje, ale byc moze wcale jej nie masz. Sama siebie nie widzisz. Kto
        wie czy ty potrafisz sie wlasciwie zachowac w oczach innych. Kto
        wie czy glupot nie gadasz. Skonczone studia wcale madrosci nie daja,
        jedynie wiedze na dany temat. Nie chce tu ciebie krytykowac zbytnio,
        bo nie o to chodzi, ale gdybys myslala "madrze" to nie bylabys z
        facetem "niemadrym". No i mamusia musiala ci oczy otworzyc. Madra
        masz mamusie. Pewnie ci tez "madrego" kawalera znajdzie. Nie sadze
        zeby taki ciebie chcial, ale ja wiadomo moge, jak juz nieraz
        bywalo sie mylic. Osobiscie kobiete twego pokroju bym omijal. Nie
        dlatego ze jestes zamadra jak wielu tu moze myslec, lecz odwrotnie.
        Niestety madrosci zyciowej w tobie nie widze, pomimo iz ciebie nie
        znam, jednak tak uwazam. Raczej specyficzne wyrafinowanie
        dominuje. No i ciekawi mnie sam fakt, jak taka ambitna, madra,
        zdolna, spelniona kobieta nie potrafila zmobilizowac faceta by sie
        wzial za siebie? Mozesz dac mi odpowiedz? Pewnie nie chcial, bo
        uznal ze nie warto sie wysilac dla ciebie, bo dla ciebie nigdy nie
        bedzie wystarczajaco. Wolal samochody stare itp niz kobiete i jej
        ambitne zycie. Byc moze masz tez swoja racje. Byc moze z nim
        naprawde jest cos nie tak.
        • dorisja Re: Rozumiem Cie 30.08.07, 09:55
          Wyjales mi to z ust
          • alpinab12 Co do tych ambicjii 30.08.07, 10:09
          • alpinab12 co do tych ambicjii 30.08.07, 10:13
            hmm, jeśli sam nie czuje potrzeby kształcenia sie lub zmiany stylu
            swojego zycia to raczej żadne oddziaływanie Jej by nie pomogło-
            przynajmniej tak wynika z moich doświadczeń. Koleżanke
            rozumiem ....byłam w podobnej sytuacjii.Ale każdy jest inny, ja
            potrzebuje motywacji, potrzebuję kogoś, którego mogłabym cenić za to
            co robi, a jego działanie musi mnie trochę mobilizować..mnie tez
            kiedys sama miłość nie wystarczała. A Koleżanka chyba lepiej jak
            zerwala z Nim, nie oszukiwała, i założę sie ze tak jak ja długo
            starała się żeby to wszystko trwało...miała go oszukiwać trzymać
            na "liście rezerwowych" jak to robi kolega z wątku o "napalonej
            kobiecie "którą chce spławić??:)
            Pozdrawiam
            • meg303 Zna taką parę 30.08.07, 10:56
              To moi znajomi. Ona ambitna, wykształcona, prowadzi własną firmę audytową.
              Zarabia mnóstwo kasy. Wybudowała dom itp.
              On po technikum, ale znający kilka języków, nie pracuje, zajmuje sie domem. Jego
              jedyny dochód to wynajem mieszkania w Wawie.
              Tworzą bardzo harmonijne małżeństwo, od chyba 10 lat. Życzyłabym każdemu takich
              relacji i milości.
        • ewik_75 Re: Rozumiem Cie 30.08.07, 11:27
          wielo-kropek,

          IMHO - strasznie chrzanisz.
          "być może", "skąd wiesz" itp.

          w związku liczą się odczucia obu stron.
          Nie ma znaczenia, czy inni sądzą, czy ona się potrafi zachować, czy
          nie.
          Ważne, że ona czuje, że On nie się zachować nie potrafi.

          Czuje się spełniona zawodowo na dzień dzisiejszy -a co, ma nie mieć
          żadnej opinii a ten temat bo jeszcze na emeryturę nie przeszła?

          Piszesz, że gdyby była mądra, to on by sie dla niej zmienił,
          zmobilizował.
          Gucio prawda, zazwyczaj to działa dokładnie odwrotnie,
          facet "mobilizowany" chowa sie w sobie i nie wychodzi.
          ile było już takich postów, że to minimum które facetom wystarcza i
          wg nich jest dobre staje się nie do ruszenia pod wpływem jej
          sugestii, bo on się czuje zagrożony?
          I raczej takie pary częsciej się rozchodzą niż faceci zmieniają

          No i w ogóle przebija przez ten Twój post ogólnie frustracja i
          złość...

          • wielo-kropek Re: Rozumiem Cie 30.08.07, 23:53
            ewik_75 napisała:




            > No i w ogóle przebija przez ten Twój post ogólnie frustracja i
            > złość...
            Tak, tak. Ty wiesz najlepiej. Przebija frustracja, bo nie napisalem
            zgodniez twoim punktem rozumowania czy zgodnie z twoimi pogladami na
            zycie. Ja wydalem tylko i wylacznie swoja opinie na ten temat. Byc
            moze nie sluszna bo faceta nie znam ani tez autorki, ktora sie tylko
            troszke otworzyla, ale jaka jest naprawde, to trudno jest wiedziec.
            Nie pisz mi glupot typu ze faceci nie potrafia sie zmienic dla
            kobiet. Fceci dla kobiet na glowie staja. Kazda madra kobieta o tym
            wie i doswiadcza (obserwuje) te zmiany codziennie. Ale, faceci sie
            zmieniaja jedynie dla KOBIET, a nie dla ala kobietek.
    • gixera Re: sama miłość nie wystarczyła - odeszłam 30.08.07, 11:11
      > pretensjami że nie odpowiadam, fan motorów ( nie ważne że go na to
      > nigdy nie bedzie stać )

      Jak to, fan silników?
    • naga_bron Re: sama miłość nie wystarczyła - odeszłam 30.08.07, 11:16





      nie mam zamiaru cie oceniac..twoje sprawa twoje zycie..

      owszem ludzie musza pasowac pod wielowa wzgledami do siebie..ale nie zupelnie
      rozumiem co ma piernik do wiatraka (w pewnych twoich wypowiedziach) i nie
      zgadzam sie z toba z wieloma rzeczami :



      PIOTRUS PAN - wynajęty u
      > kolegi pokoik,

      -coz nie kazdego stac na wlasne mieszkanie..ale zeby to byl warunek bycia z
      kims??? to juz zalatuje zwyczajnym czystym 100%materializmem



      stary samochód podobno z duszą,
      -widocznie tobie to malo..potrzebujesz tych z gornych pulek (znow materializm)


      rybki w akwarium,
      -????????????????????? i co??? to juz facet nie moze miec zwierzatek w domu?
      ani hobby? co musi miec szynszyla zeby nadawal sie na partnera??




      > praca za 1000 pln i kompletny brak ambicji i planow.
      - jezli autentycznie brak ambicji no juz sie nie kloce..ale jesli na podstawie
      pensji oceniasz czyjes ambicje no to sorry...



      Edukacja
      > skończona na poziomie 4 klasy technikum. Po co wiecej:O)

      - wiesz studia niestety nie sa bezplatne (nawet te panstwowe) a nie kazdy jest
      tym szcseciarzem ze ma szanse na wyzsze wyksztalcenie w postaci studiow..co
      kompletnie nie znaczy ze jest jakis malo inteligentny


      fan motorów ( nie ważne że go na to
      > nigdy nie bedzie stać )

      o moj Boze...i co z tego??? czy musi od razu go stac na wszystko????
      ja tez pasjonuje sie motorami..kocham motory i chce miec kiedys swoj..ale to ze
      nie mam kompletnie teraz pieniedzy na motor nie znaczy ze nie moge sie tym
      pasjonowac



      wakacje osobno, weekendy osobno,

      a kto wam bronil?????


      > Byłam głupia -myslałam że miłość (a moze tylko chemia) pokona
      > wszystko. Teraz wiem, że nie.

      -owszem pokona..ale tylko u ludzi ktorzy autentycznie sie kochaja..i nie sa
      rasowymi materialistami
      • ewik_75 Re: sama miłość nie wystarczyła - odeszłam 30.08.07, 11:36
        naga_bron,

        tylko częściowo się z Tobą zgadzam.
        Bo to, że studia wymagają nakładów, a mieszkanie kosztuje powinno
        mobilizować człowieka do tego, aby zdobyc odpowiednie środki, a nie
        rezygnować.
        On najwyraźniej zrezygnował.
        Pensja bywa miernikiem ambicji
        • naga_bron Re: sama miłość nie wystarczyła - odeszłam 30.08.07, 12:40
          ewik_75 napisała:

          > naga_bron,
          >
          > tylko częściowo się z Tobą zgadzam.
          > Bo to, że studia wymagają nakładów, a mieszkanie kosztuje powinno
          > mobilizować człowieka do tego, aby zdobyc odpowiednie środki, a nie
          > rezygnować.
          > On najwyraźniej zrezygnował.

          -tego nie wiesz...sorry ale jesli chcial zdobyc pieniadze na miszkanie i
          doksztalcenie sie to jednak potrzeba na to troche czasu..szczegolnie w Polsce
          gdzie zarobki sa smieszne!!!!


          > Pensja bywa miernikiem ambicji
          • ewik_75 Re: sama miłość nie wystarczyła - odeszłam 30.08.07, 16:32
            naga_bron napisała:


            > > On najwyraźniej zrezygnował.
            >
            > -tego nie wiesz...sorry ale jesli chcial zdobyc pieniadze na
            miszkanie i
            > doksztalcenie sie to jednak potrzeba na to troche
            czasu..szczegolnie w Polsce
            > gdzie zarobki sa smieszne!!!!

            Owszem, bywają.
            Ale naprawde niewiele trzeba, żeby dostac prace za 2000 - zwlaszcza,
            jeśli ktos jest po technikum a wiec jest wykwalifikowany.
            Nie mowiac o wyjezdzie na kilka miesiecy.
            A poza tym - żeby kupic mieszkanie lub się doksztalcic to trzeba nie
            tylko czasu ale i staran o lepsza prace - z postu autorki wynika, ze
            było mu do tego daleko.


            > > Pensja bywa miernikiem ambicji
            • naga_bron Re: sama miłość nie wystarczyła - odeszłam 30.08.07, 19:03
              ja nie mowie ze ktos nie ma prawa byc materialista albo zyc tak jak chce...jasne
              ze ma prawoo..mi tylko chodzi o to ze tu napada sie na tego faceta jakby
              conajmniej jej jakas krzywde wyrzadzal..

              generalnie chcialam obalic mit ze czlowiek musi byc po studiach zeby byc madrym
              ..co jest totalna nieprawda..znam wielu wyksztalconych "idiotow" (nie mowie
              nawet tu o chrakterze co o braku wiedzy) i wielu ludzi po szkolac srednich
              ktoerzy wiedze maja naprawde imponujaca mimo ze nie maja papierka na magistra
              lub inzyniera..wiec nie powinno sie uogulniac...

              a co do zawodu nauczyciela..mowisz ze nie jest to ambitny zawod?? mylisz
              sie..jesli ktos pragnie uczyc,...nadaje sie do tego i marzy o takiej pracy to
              jest to ambicja ..ambitny czlowiek to nie tylko ten ktory chce byc dyrektorem
              naczelnym korporacji ..ale czlowiek ktory ma marzenia i plany i ma odwage zeby
              je spelniac i zyc w zgodzie z marzeniami...wiec nie mow ze pieniadze sa miara
              ambicji !!
              • ewik_75 Re: sama miłość nie wystarczyła - odeszłam 30.08.07, 19:31
                krzywdy jej facet nie wyrządza, nikt tu chyba tak nie twierdził.
                Mowa tylko o tym, że taka postawa jest mało akceptowalna jeśli z
                facetem miałoby się jakiś trwały związek budować.

                co do studiów i wiedzy to owszem, są bardzo różne przypadki a
                korelacja między jednym a drugim maleje zwłaszcza, od kiedy rośnie
                liczba studentów na uczelniach prywatnych.

                ale anyway - jeśli młody człowiek po maturze - lub nieco
                młodzzy/starszy -postanawia zostać nauczycielem w gimnazjum to
                wybacz - co to za ambicja? to żadne osiągnięcie.

                pieniądze nie są najlepszą miarą ambicji - to fakt.
                ale zapewnienie godziwego życia sobie i swojej rodzinie / związkowi
                to cel, który mozna zrealizować za pomocą pieniedzy właśnie. I
                autorka oczekiwała, że jej facet będzie dążył do takiego celu. On
                nie dążył. Nie wykazał ambicji jego osiągnięcia..
                I nie przeszkadzało mu zupełnie, ze ona osiaga sukcesy.
                • bitch.with.a.brain Re: sama miłość nie wystarczyła - odeszłam 30.08.07, 20:12
                  Nie no, jeśli młody człowiek ma swoją pasję i jest nią akurat uczenie i praca z
                  młodzieżą, jeśli jest doskonałym, uzdolnionym pedagogiem to po prostu brak
                  ambicji zupełny.Przecież zamiast realizowac sie w takim zawodzie dla idiotów
                  powinien kase robić.Co tam inteligencja, wykształcenie, samorealizacja, ważne
                  żeby forsa była.
                  Jednak sytuacja tych młodych nauczycieli ma tez dobrą stronę - rozkapryszone
                  księzniczki się nimi nie interesują.
                  • ewik_75 Re: sama miłość nie wystarczyła - odeszłam 31.08.07, 09:41
                    A kto mu broni zostać wykładowcą uniwersyteckim na takim MIT,
                    Columbii lub Oxfordzie?
                    Niech próbuje i się stara!
                    To _byłaby_ ambicja. I dawałaby pracę z młodzieżą oraz dostęp do
                    najnowszych osiągnięć w danej dziedzinie nauki u źródła tudzież
                    możliwość uczestnictwa a nowatorskich badaniach. Praca w gimnazjum w
                    Skierniewicach to dla mnie takie sobie osiągnięcie na tym tle, sorry.


                    • bitch.with.a.brain Re: sama miłość nie wystarczyła - odeszłam 31.08.07, 10:58
                      wykładowca uniwersytecki nie pracuje z młodzieżą tylko z ludźmi dorosłymi
                      najczęściej.
                      Są ludzie,których ambicją jest praca własnie z gimnazjalistami, uczenie ich,
                      pokazywanie im tego co wartościowe, wychowywanie.To naprawde ważna i potrzebna
                      praca,a przy tym wymagająca wykształcenia i dużego zaangazowania.
                      Jak rozumiem jesli bedziesz miała dzieci,to od poczatku wyślesz je do
                      Oxfordu?Chyba nie będziesz chciała,żeby stykało się z takimi miernotami, które
                      uczą w przedszkolach, podstawówkach czy gimnazjach.Jeszcze ci sie dziecko
                      nieudacznictwem zarazi.Stanowczo nie możesz dopuścić,żeby stykało się z
                      osobnikami tak pozbawionymi ambicji!
                      • ewik_75 Re: sama miłość nie wystarczyła - odeszłam 31.08.07, 11:02
                        manipulujesz i nadinterpretujesz.
                        I bredzisz w dodatku.
                        • bitch.with.a.brain Re: sama miłość nie wystarczyła - odeszłam 31.08.07, 11:05
                          komuś argumentów zabrakło:)
                          To nie nadinterpretacja tylko wyciąganie wniosków.
                          W którym miejscu bredzę?Pisząc,że wykładowca akademicki pracuje z dorosłymi?Ah
                          tak, ostatnio podobno jakiś genialny dziewięciolatek rozpoczął studia!
                          • ewik_75 Re: sama miłość nie wystarczyła - odeszłam 31.08.07, 11:15
                            Po prostu zaczynam powatpiewac w sens dyskusji z tak zapalczywymi
                            osobnikami jak Ty.
                            Nadinterpretujesz piszac, ze swoje dzieci tylko do Oxfordu bym
                            wyslala. Kompletna bzdura i nie zamierzam Ci tego tlumaczyc.
                            W paru innych miejscach tez zreszta manipulujesz, ale to jest akurat
                            dal wszystkich czytających widoczne, więc nie będę tego komentować
                            .
                            Nauczyciel akademicki pracuje z ludzmi - zaleznie od kraju - w wieku
                            od ok..18 do jakichś 23+, gornej granicy w zasadzie nie ma, ale
                            doskonala wiekszosc miesci się w przedziale 18-25. To jest młodzież,
                            jak dla mnie.
                            Pozostają jeszcze college, w których ucza się ludzie młodsi - tak do
                            ok..8 - np. w USA, UK i innych krajach dajacych wieksze mozliwosci
                            rozwojowe niż polskie szkoły.
                            A ponadto - wymagaja perfekcyjnej znajomosci jezyka obcego i
                            stawiaja wyzsze wymagania niż polskie gimnazja. To jest wyzwanie.
                            Nauczycielem w gimnazjum można zostac po technikum nauczycielskim i
                            wielkiej wiedzy do tego nie trzeba.

                            Ale w jednym masz rację - pozostaje kwetsia tego, co dla kogo jest
                            ambicją.
                            Można np. mieć "ambicję" zostania hydrualikiem i bycia w tym dobrym.
                            O! A co?
                            Albo ambicję życia zawsze w pokoiku wynajętym od kumpla i
                            przeżywania za 1000 PLN na rękę.

                            W końcu liczy się determinacja w realizacji założonych celów - czyż
                            nie?
                            • bitch.with.a.brain Re: sama miłość nie wystarczyła - odeszłam 31.08.07, 11:24
                              Też próbujesz manipulować, np pisząc "widoczne dla wszystkich
                              czytających".Metoda tak zwanego potwierdzenia grupowego, kreujesz nieustniejąca
                              grupę,która ma potwierdzać twoje przekonania.Dziękuję, na mnei to nie
                              działa.Pisz we własnym imieniu.

                              No tak, jeżeli ktos dla ciebie jest młodzieżąto jest to prawda
                              niepodważalna.Możesz też twierdzić,że na uniwersytetach trzeciego wieku uczy się
                              młodzież, bo akurat sobie przyjęłaś,ze dla ciebie młodzieżą są ludzie przed 75
                              rokiem życia.
                              Ja miałam na myśli definicję młodzieży podawaną przez naukowców, czyli osoby do
                              18-19 roku życia.Pomijając genialne wyjątki na uniwersytetach przeważają osoby
                              starsze.Czyli dorośli.

                              Technikum nauczycielskie?Nie ma czegoś takiego.Ustawa określa,że nauczyciele w
                              gimnazjum muszę mieć wykształcenie wyższe.Najczęściej magisterskie.Np licencjat
                              z polonistyki uprawnia do uczenia polskiego w podstawówce.W gimnazjum już nie
                              można pracować.
                              • ewik_75 Re: sama miłość nie wystarczyła - odeszłam 31.08.07, 11:37
                                bitch.with.a.brain napisała:


                                >
                                > No tak, jeżeli ktos dla ciebie jest młodzieżąto jest to prawda
                                > niepodważalna.

                                kolejne naduzycie. napisz, proszę, gdzie napisałam, że moje słowa to
                                prawda niepodważalna.


                                > Ja miałam na myśli definicję młodzieży podawaną przez naukowców,
                                czyli osoby do
                                > 18-19 roku życia.


                                Chyba nie przeczytałaś mojego postu do końca. Pisałam też o
                                collegach, w których uczą się osoby do ok. 18 roku życia.


                                > Technikum nauczycielskie?Nie ma czegoś takiego.Ustawa określa,że
                                nauczyciele w
                                > gimnazjum muszę mieć wykształcenie wyższe.Najczęściej
                                magisterskie.

                                Ok,
                                Widać nie mam najświeższych informacji.
                                Jednak jeszcze kilka lat temu technikum nauczycielskie wystarczało,
                                prawda?
                                Jeśli ktoś ma dziś lat 30+ - hipotetycznie - to mógł się na ten
                                rodzaj wykształcenia "załapać", czyż nie?
                                • bitch.with.a.brain Re: sama miłość nie wystarczyła - odeszłam 31.08.07, 11:42
                                  Dobrz,eroumiem,że możesz nie mieć najświeższych informacji.
                                  Jeżeli ktoś ma mniej niż 40 lat to raczej się nie załapał na technikum
                                  nauczycielskie.A nawet jesli, to już 5 lat temu trzeba było uzupelnić
                                  wykształcenie,jesli się dalej chciało uczyć.Obecnie wszyscy nauczyciele w
                                  gimnazjach mają wykształcenie wyższe magisterskie.
                                  Nieco inaczej jest w przypadku języków obcych, bo w sytuacji,gdy nie ma
                                  kandydatów z wyksztalceniem wyższym, można przyjąć absolwenta studiów
                                  licencjackich w NKJO.W praktyce dotyczy to szkół w małych miasteczkach.

                                  Wiem,ze pisałam o collegach.Po pierwsze,ja cały czas piszę o realiach polskich.
                                  Poza tmy,osoby pracującej w collegu chyba nie nazywa się nauczycielem
                                  akademickich?Tego akurat nie wiem,nie znam się na zagranicznych systemach edukacji.
                                  • ewik_75 Re: sama miłość nie wystarczyła - odeszłam 31.08.07, 11:58
                                    Nie wiem, czy się nazywa, czy nie.
                                    Tak czy siak - praca w znanym, dobrym collegu np. w Usa jest
                                    wyzwaniem. Praca w gimnazjum w skierniewicach - no, coż... Średnim.
                                    IMHO, oczywiście.
                                    • bitch.with.a.brain Re: sama miłość nie wystarczyła - odeszłam 31.08.07, 12:05
                                      Weisz,mnie jest trudno dyksutować z kims,dla kogo wyznacznikiem wszystkiego jest
                                      kasa.Mam zupełnie inny system wartości, wiec nie mamy żadnego punktu styczności.
                                      ale cóż,każdy ma prawo żyć po swojemu.Na szczęście tylk orodziców się nie
                                      wybiera - przyjaciół i partnera można.
              • wielo-kropek Re: sama miłość nie wystarczyła - odeszłam 31.08.07, 00:32
                naga_bron napisała:



                > a co do zawodu nauczyciela..mowisz ze nie jest to ambitny zawod??
                mylisz
                > sie..jesli ktos pragnie uczyc,...nadaje sie do tego i marzy o
                takiej pracy to
                > jest to ambicja ..ambitny czlowiek to nie tylko ten ktory chce byc
                dyrektorem
                > naczelnym korporacji ..ale czlowiek ktory ma marzenia i plany i ma
                odwage zeby
                > je spelniac i zyc w zgodzie z marzeniami...wiec nie mow ze
                pieniadze sa miara
                > ambicji !!
                Dokladnie tez tak uwazam.
            • wielo-kropek Re: sama miłość nie wystarczyła - odeszłam 31.08.07, 00:28

              Pensja bywa miernikiem ambicji
              • ewik_75 Re: sama miłość nie wystarczyła - odeszłam 31.08.07, 09:51
                No i czemu się złościsz?

                OK., są na świecie idealiści, którzy żyją za parę groszy bo tak im
                dobrze i wystarcza im, ze robia to co lubią i co jest dla nich
                ważne - np wolontariusze. Albo matka Teresa. I OK.. Ale nie są
                dobrymi materiałami na filar rodziny (Matka Teresa to już w
                ogóle ;)))) ). A rodzina powinna mieć IMHO dwa solidne filary, nie
                jeden.
                Jeśli ludzie są tak różni - z jednej strony wieczny wolontariusz
                albo Piotruś Pan tudzież nauczyciel w gimnazjum z drugiej
                przedsiebiorcza pani - powiedzmy - kierownik projektu to to kiepsko
                do siebie pasuje.
                Bo mają inne oczekiwania wobec zycia.
                Co innego jest dla nich wazne.
                A ludzie żeby być razem i cos budowac musza się w pewnych waznych
                kwestiach ze soba zgadzac i wspolpracowac.

                I co być autorce wątku proponował w takim układzie, jeśli było jej
                źle z postawą byłego wobec życia?
                Ma się stac taka jak on?
                Zrezygniwac ze swoich oczekiwan?
                Placic za niego jak za dziecko kiedy chce wyjechac na weekend albo
                na wakacje? Sama napisala, ze jemu było z tym niezrecznie.

                Co miala zrobic?

                Na dluzsze mete to by nie wypalilo i ja ja rozumiem.

                • bitch.with.a.brain Re: sama miłość nie wystarczyła - odeszłam 31.08.07, 11:01
                  Znam dużo nauczycielek, których mężowie sa dobrze zarabiającymi
                  przedsiębiorcami, właścicielami firm, pracują na kierowniczych
                  stanowiskach.Bardzo dobrane pary, dobrze im się układa.
                  A moja mama,która jest przedszkolanką też nie była złym filarem rodziny.Głodna
                  nie chodziłam, obdarta też nie.
                  • ewik_75 Re: sama miłość nie wystarczyła - odeszłam 31.08.07, 11:03
                    bitch.with.a.brain napisała:

                    > Znam dużo nauczycielek, których mężowie sa dobrze zarabiającymi
                    > przedsiębiorcami, właścicielami firm, pracują na kierowniczych
                    > stanowiskach.Bardzo dobrane pary,

                    w druga strone? On nauczycielem, ona menedzerem? Znasz? Ile?

                    • bitch.with.a.brain Re: sama miłość nie wystarczyła - odeszłam 31.08.07, 11:06
                      a, czyli o to ci chodzi?Jak kobieta mało zarabia to ok, można ją utrzymywac,
                      facet nie ma prawa oczekiwać od kobiety bycia solidnym filarem?
                      Obłudna jesteś tak,ze to aż obrzydliwe.
                      • ewik_75 Re: sama miłość nie wystarczyła - odeszłam 31.08.07, 11:23
                        A gdzie ja napisałam coś takiego?
                        Pokaż mi proszę, linka do mojego postu w którym to wycztałaś.
                        Wręcz przeciwnie - uważam, ze rodzina powinna mieć dwa solidne
                        filary.
                        DWA. Jego i ją. Ale to moje zdanie.
                        A zdrowy czy "właściwy" układ to taki, który obie osoby akceptują i
                        obojgu jest z nim dobrze nawet, gdyby to miaało być utrzymywanie
                        jego przez nią lub odwrotnie. Nie moja broszka. Tyle, że autorce jej
                        poprzedni układ nie pasował i nic nie zapowiadało, żeby miał się
                        zmienić.

                        A co do praktyki - życie pokazuje, że układy odwrotne do
                        wymienionych przez Ciebie - ona zarabiająca dobrze a on tak sobie
                        albo kiepsko - rzadko się sprawdzają na dłuższą mete.
                        W dużym stopniu dlatego, że on popada w kompleksy i go to przygniata.
                        Chłopak autorki też - jak pisała - zaczął przejawiać takie
                        zachowania.
                • wielo-kropek Re: sama miłość nie wystarczyła - odeszłam 01.09.07, 02:11
                  ewik_75 napisała:




                  > Co miala zrobic?
                  >
                  > Na dluzsze mete to by nie wypalilo i ja ja rozumiem.
                  Ja ja tez doskonale rozumiem. Nie rozumiem jedynie dlaczego nie chce
                  sie przyznac do faktu ze jest materialistka. Mnie nie pytaj co ona
                  miala zrobic. Uwazam ze to co zrobila jest sluszne. Sluszne dla niej
                  oczywiscie ma sie rozumiec, nie ogolnie w pojmowaniu slusznosci. Dla
                  materialistow tylko sie liczy to co jest dobre czy korzystne dla
                  nich. Wydaje sie ze ty doskonale o tym wiesz skoro ja tak mocno
                  popierasz.
          • bitch.with.a.brain Re: sama miłość nie wystarczyła - odeszłam 30.08.07, 20:08
            byłoby pieknie gdyby nauczyciel w gimnazjum zarabial 1300:)Tyle to po kilku
            latach,z nadgodzinami i jakimiś dodatkami.Początkujący dostaje jakieś 800.dla
            tutejszych pań - nieudacznik.
    • madzia.7 Re: sama miłość nie wystarczyła - odeszłam 30.08.07, 11:40
      ja wlasnie jestem z facetem od 2 miesiecy, ktory ma tylko srednie
      wyksztalcenie,, ale jest fachura, czyli ma swoj fach i w miare
      dobrze zarabia. .Nie jestem materialistka ale powiem szczerze ze
      kasa w tym Swiecie jest wazna, jak ukladac sobie przyszlosc za 1000
      zl miesiecznie.
      Ja tez zarabiam calkiem dobrze, mam wyzsze wyksztacenie
      pod wzgledem kasy nie powinnismy miec problemow, jezeli oczywiscie
      nam wyjdzie..
      poza tym facet nie jest jakos szczegolnie ambitny ale dla mnie to
      nie ma znaczenia.. jednak widze ze przy mnie zaczyna mowic a to ze
      sie musi jezyka nauczyc, albo jeszcze jakies takie rzeczy..
      Twierdzi ze musi miec taka dziewczyne jak ja bo to go motywuje...

      Ale myślę sobie, ze jeżeli ktos ma byc dla siebie to bedzie..
      Ja nie chce tak samo jak i On myslec w takich kategoriach...
      Po prostu chcemy byc szczęśliwi, śmiejemy sie razem i dobrze bawimy..

      Jak poznał ostatnio moja siostra i szwagra, a tych dwoje to ludzie
      na poziomie jakich malo, to później mówili ze On jest naprawdę w
      porządku..

      obydwoje chcielibysmy aby Nam się udało i jak narazie robimy co
      mozemy aby bylo dobrze
    • bitch.with.a.brain Re: sama miłość nie wystarczyła - odeszłam 30.08.07, 11:57
      No cóż,każdy ma prawo do własnych wymagań
    • sandrunia87 Re: sama miłość nie wystarczyła - odeszłam 30.08.07, 14:10
      Muszę przyznać, że mam podobny problem. Ja studiuję, mam wiele
      planów na przyszłość, nauka i wykształcenie są dla mnie istotne,
      mimo, że nie mam pewności co do tego, czy w przyszłości mi pomogą.
      Za to mój chłopak nie zdał matury, ma już ponad 25 lat, mieszka
      nadal z rodzicami, zarabia 800/900zł i bardzo ceni sobie motocykle,
      muzykę i ogólnie zabawę. Ja też to lubię, ale inne sprawy teraz
      chodzą mi po głowie. On uważa, że w każdej sytuacji "damy radę",
      jednak coraz częściej wyobrażam sobie nasze przyszłe życie. Nie jest
      on w stanie utrzymać się teraz samodzielnie i co w takim razie
      mielibyśmy zrobić, gdyby pojawiła się niechciana ciąża? Albo nawet w
      momencie, gdy ja skończyłabym studia ale niezdolna byłabym do pracy,
      bo musiałabym zająć się małym dzieckiem? Taki facet nie był by w
      stanie utrzymać rodziny. Staram się o tym teraz nie myśleć, ale
      czasem bardzo mnie to gnębi. Gdy jedzie z kumplami na kolejną
      imprezę ja zastanawiam się kiedy zdoła wynająć jakieś mieszkanie (co
      obiecuje mi od ponad roku). Rozmowy niewiele przynoszą. No i trudno
      komuś kogo się kocha powiedzieć, że jest mało ambitnym bachorem, a
      aluzje szybko są bagatelizowane:( Poza tym jest kochający, wrażliwy,
      inteligentny i rozumiemy się doskonale..tylko co z tego?
      • ewik_75 Re: sama miłość nie wystarczyła - odeszłam 30.08.07, 16:10
        sandrunia87 napisała:


        > Poza tym jest kochający, wrażliwy,
        > inteligentny i rozumiemy się doskonale..tylko co z tego?
        jak na trwały związek o którym myslisz, to stanowczo za malo.
        a On w ogole wie o Twoich rozważąnich o możliwym dziecku?
        Tacy "Piotrusie Panowie" w sytuacji niechcianej ciąży prędzej
        uciekną i się wyprą niż zmienią…..
    • joannag81 Re: sama miłość nie wystarczyła - odeszłam 30.08.07, 15:00
      osoba wykształcona, za jaką się uważasz, nie robi takich błędów
      ortograficznych........
    • funstein Re: sama miłość nie wystarczyła - odeszłam 30.08.07, 17:00
      chcialam sie dowartosciowc krzywdzac jakiegos malego zuczka?
      gdzie tam byla milosc?
      "kosztem mojej pracy"
      "nigdy nie bedzie stac"
      "praca za 1000pln"

      "wolna i niezalezna" podladowala swoje ego kosztem "kompletnego braku ambicji"

      smierdzi to paskudnie.

      • ciotkawikta Re: sama miłość nie wystarczyła - odeszłam 30.08.07, 20:13
        wiecie co!!! Nie chciałam odposywać ale... Rzeczywiście w tekst
        wkradł sie błąd ortograficzny ale tak bywa. Może wyjaśnie kilka
        rzeczy bo jednak jestem na forum atakowana. Do wszystkiego co mam
        doszłam sama. Nikt mi nie pomagał.zawodowo jestem spełniona bo
        osiagnełam przynajmniej na teraz to co chciałam od "zawsze". Jestem
        w 100% niezalezna finansowo a były ? Nic go nie interesowało oprócz
        zabawy. Starszy o kilka lat. Szkoły nie skończył , ambicji
        zero, "odwala swoje 8 godzin pracy" bawiąc sie telefonem i zarzucaac
        mnie sms-ami, dzwoniąc do mnie z tel słuzbowego. Rozwijać sie nie
        chciał bo po co - jest przecież świrem - tak o sobie mówił.Ciagle
        narzekał ze jestem nie z tego świata, że po co mi to wszystko - do
        zycia starcza koszula i cos na ząb, wakacje mozna spedzić na działce
        ( tylko że on jej nie ma). Telefon, telewizor i nic więcej.Ulubiony
        film to "Sasiedzi " ot dzieciak.nie twierdzę że mnie nie kochał.
        Moze i tak. Ale potrafił ironicznie zwracac się do mnie per pani
        magister. Potrafił mi dociąć ze mam sobie zrobić jeszcze jedn a
        specjalizacje to bede jeeeeeszcze mąąąądrzejsza. Chyba zaczynał
        popadac w kompleksy. Mam wrazenie że odchodząc od niego zrobiłam
        zarówno sobie jak i jemu ogromną przysługę.Nie jestem
        materialistkąale lubię wygodne i ciekawe zycie - w końcu na to
        miedzy innymi pracuje po 10 m/11 godzin dziennie. nie chodzilismy
        razem do restauracji i kawiarni bo głupio byłoby gdybym ja płaciła a
        wiedziałam ze on pieniedzy nie ma. Wakacje spedzalismy osobno z
        tego samego powodu. Do niczego takie zycie. Albo miec kogoś
        odpowiedniego albo nikogo a Piotrusia Pana wysłac do Bajlandii.
        dzieki za wszystkie odpowiedzi.
        • wielo-kropek Re: sama miłość nie wystarczyła - odeszłam 31.08.07, 00:10
          Z tego co moge myslec, to on byl raczej z tych skromnych, malo
          ambitnych i wystarcza mu to co ma. Prawde pewnie o nim napisalas. Ty
          z kolei jestes (tak mi sie wydaje -nienasycona) Chcialabys miec
          wiecej i wiecej. Mowisz ze nie jestes materialistka. Dobrze, ale jak
          mam przyjac twoja wypowiedz, ze do restauracji nie chcialas isc bo
          on nie mial pieniedzy i glupio by bylo tobie zaplacic. Glupio?
          Dlaczego niby? Jezeli juz glupio, to raczej dla niego a nie dla
          ciebie. To on w takiej sytuacji powinien glupio (jezeli) sie czuc,
          nie ty. No, ale trzeba wszystko przekabacic na swoja strone i czyms
          wytlumaczyc takie a nie inne postepowanie. Podobnie z wakacjami. O
          co chodzi wiec jak nie o pieniadze tutaj?! A to niestety przemawia
          za materializmem z twojej strony. Jesli uznac twoja wersje
          spelnienia zawodowego za sukces, to wszyscy ktorzy pracuja dzisiaj w
          swoim zawodzie z pewnoscia moga tez powiedziec ze sie spelnili
          zawodowo. Twoj byly tez pewnie w swoim zawodzie pracuje, wiec tez
          sie spelnil. Tylko. Jest male "tylko", ze on pracuje za 1000zl, a to
          wg ciebie jest malo. Wiec raz jeszcze materializm ci podszywam.
          Wlasciwie to nie ja, to ty sama go tu wnioslas.
    • sandrunia87 Re: sama miłość nie wystarczyła - odeszłam 30.08.07, 20:44
      Ehh:( zauważyłam, że przyciągam tego typu facetów:( każdy z którym
      byłam to typ "niebieskiego ptaka", poety, szaleńca...a gdy
      poznawałam studentów - okazywali się świniami po dwóch miesiącach
      albo nie było między nami chemii. Może nie można mieć wszystkiego?
    • edi2007 A ja Ci współczuję... 31.08.07, 10:50
      Bo straciłaś być może jedną z nielicznych bliskich Ci osób. Nie masz nikogo, komu mogłabyś się wygadać, więc robisz to na forum siedząc przed komputerem. I na cóż Ci ten Twój świat i "właściwy krąg" znajomych, z którymi możesz spedzać weekendy i wakacje? Czy oni w ogóle chcą Ciebie słuchać?
      • ja_kfiatuszek Re: A ja Ci współczuję... 31.08.07, 10:56
        Śmieszny jesteś. A Ty? Nie masz już komu doradzać?

        >więc robisz to na forum siedząc przed komputerem

        Czy ktoś w ogóle chce Ciebie słuchać?
        • edi2007 Uderz w stół, a nożyce...(n/t) 31.08.07, 11:03
          ja_kfiatuszek napisała:

          > Śmieszny jesteś. A Ty? Nie masz już komu doradzać?
          >
          > >więc robisz to na forum siedząc przed komputerem
          >
          > Czy ktoś w ogóle chce Ciebie słuchać?
      • ewik_75 Re: A ja Ci współczuję... 31.08.07, 11:05
        popadasz w stereotypy.
        Nie jest tak, ze jeśli komus dobrze powodzi się zawodowo to od razu
        jest samotny, odrzucony i nie ma do kogo ust otworzyc, w zwiazku z
        czym pownien wiazac się z kazda osoba, ktra zdoła takiego/taką
        zaakceptować bez względu na wszystko inne.
        Swiat nie jest zmienna zerojedynkowa.
        • edi2007 Re: A ja Ci współczuję... 31.08.07, 11:26
          ewik_75 napisała:

          > popadasz w stereotypy.
          > Nie jest tak, ze jeśli komus dobrze powodzi się zawodowo to od razu
          > jest samotny, odrzucony i nie ma do kogo ust otworzyc, w zwiazku z
          > czym pownien wiazac się z kazda osoba, ktra zdoła takiego/taką
          > zaakceptować bez względu na wszystko inne.
          > Swiat nie jest zmienna zerojedynkowa.

          Chyba coś źle zrozumiałaś. Napisałem wyraźnie, że taka osoba ma mnóstwo znajomych do spędzania wolnego czasu, do uśmiechu i zabawy, ale nikt z tych znajomych z odpowiedniego jej kręgu nie ma zamiaru wysłuchiwać jej smutków, żali i codziennych zmartwień.
          A co do istoty związku, to taka bystra kobieta o ugruntowanej pozycji powinna znać swoje założenia potencjalnego partnera i odrazu wiedzieć, że nic z tego nie będzie. Inaczej mówiąc, jak na te sukcesy zawodowe, to kobieta wolno się uczy.
          • ewik_75 Re: A ja Ci współczuję... 31.08.07, 11:33
            edi2007 napisał:


            > Napisałem wyraźnie, że taka osoba ma mnóstwo znajomych
            > do spędzania wolnego czasu, do uśmiechu i zabawy, ale nikt z tych
            znajomych
            > z odpowiedniego jej kręgu nie ma zamiaru wysłuchiwać jej smutków,
            żali i codzie
            > nnych zmartwień.

            No i to jest właśnie stereotyp i bzdura.


            > to taka bystra kobieta o ugruntowanej pozycji powinna z
            > nać swoje założenia potencjalnego partnera i odrazu wiedzieć, że
            nic z tego nie
            > będzie. Inaczej mówiąc, jak na te sukcesy zawodowe, to kobieta
            wolno się uczy.

            Kolejny stereotyp i bzdura.
            Uczucia robią swoje.
            A swoja drogą dopiero byście na taką kobietę naskoczyli, że
            obrzydliwa, obłudna materialistka i nie daje nawet szansy chłopakowi.
            Byli ze sobą, zaczęło to być przytłaczające i zerwała - też
            obrzydliwa materialistka.

            I tak źle i tak niedobrze.
      • wielo-kropek Re: A ja Ci współczuję... 01.09.07, 02:27
        edi2007 napisał:

        > Bo straciłaś być może jedną z nielicznych bliskich Ci osób. Nie
        masz nikogo, ko
        > mu mogłabyś się wygadać, więc robisz to na forum siedząc przed
        komputerem. I na
        > cóż Ci ten Twój świat i "właściwy krąg" znajomych, z którymi
        możesz spedzać we
        > ekendy i wakacje? Czy oni w ogóle chcą Ciebie słuchać?
        No co ty. Tam inny swiat. Nie pasuje mowic ze byla z kims tak
        nieambitnym. Wolala tu na forum sie przyznac, a raczej wywyzszyc, bo
        przed swymi przyjaciolmi raczej nie moze.
    • ja_kfiatuszek Re: sama miłość nie wystarczyła - odeszłam 31.08.07, 10:53
      rozumiem Cię, byłam w podobnej sytuacji. edukacja, praca to nie
      tylko coś zewnętrznego - człowiek pod ich wpływem się zmienia. zbyt
      bardzo się różniliście. taki związek męczy.
    • kroliczek_85 Re: sama miłość nie wystarczyła - odeszłam 31.08.07, 10:54
      miałaś rację....u mnie bylo podobnie, on byl mily kochany, wydawalo
      mi sie ze pasujemy do siebie, wszystko bylo by super gdyby nie to ze
      ja mialam ambicje chcialam pracowac i sie rozwijac a on przerwala
      studia, kazda prace rzucal lub olewal i tylko chcial zebym z nim
      spedzala kazda chwile, byly awantury jak wracalam zmeczona po pracy
      a on chcial zebym mu w oczy patrzyla i wyznawala milosc co
      chwila...mialam dosc odeszlam i nigdy nie pozalowalam tej decyzjii...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka